Strona główna

Adam Stopa Niektóre trudności klasyfikowania dzieł literatury pięknej


Pobieranie 27.1 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar27.1 Kb.



Adam Stopa
Niektóre trudności klasyfikowania

dzieł literatury pięknej
Jak mówi program – spotkanie nasze ma być poświęcone dwóm obszarom. Obszar pierwszy – to klasyfikowanie dzieł literatury pięknej. Równie ważny obszar drugi – to klasyfikowanie publikacji historycznych, dziejopisarskich.

Bardzo często, i bardzo często w sposób uzasadniony, uważa się, że klasyfikowanie takich pozycji nie jest trudne. Istotnie, inaczej niż przy wielu innych pozycjach, na przykład takich jak: Ja – to znaczy kto? albo Wybrane aspekty konstruowania tożsamości w dobie późnej nowoczesności, mając dzieło literackie lub historyczne nie musimy poświęcać wiele czasu na określanie jego przedmiotu i zakresu, na wnikanie w to, o czym ono właściwie mówi lub czego dotyczy i pod jakim względem. Również tytuły takie jak Dzikowy skarb, Faraon, Czterej pancerni i pies czy Dzieje literatury polskiej albo Polska Piastów brzmią o wiele bardziej przystępnie niż specjalistyczne: Gruntowanie modalnego języka komunikacji w systemach agentowych albo Wybrane zagadnienia współczesnego azotowania gazowego. Przy opracowaniu dzieł literackich i historycznych bardzo często sięgamy wprost do wiedzy szkolnej lub studenckiej, do znajomości lektur. Przy opracowaniu książek specjalistycznych – najczęściej do encyklopedii i słowników dziedzinowych. Literatura i historiografia nie nastręczają też problemów w kwalifikowaniu danej pozycji do określonego działu UKD – znowu łatwiej niż przy książkach typu: Na krawędzi niepoznanego czy Szczelina czasu - spotkanie z niepojętym, przy których przydział ten bywa kłopotliwy i dyskusyjny.


Nie oznacza to jednak, by opracowanie dzieł literackich, do którego chcę przejść teraz, a także opracowanie pozycji z zakresu historii i teorii literatury, było zawsze gładkie i bezproblemowe. Przeciwnie, nasuwa ono szereg pytań i to takich, które nawet doświadczonego bibliotekarza mogą wprawić w konfuzję.
Pierwsze z nich dotyczy stosowania poddziałów analitycznych przypisanych do symbolu 82, odwzorowujących rodzaje i gatunki literackie. Pytanie o ich stosowanie utrzymuje się od dawna, stanowi też stały punkt rozbieżności pomiędzy bibliotekami publicznymi a Biblioteką Narodową. Gdy dla utworów literackich posługujemy się symbolami działu 82 nie mamy możliwości dokładnego oznaczenia tematyki tekstu, ale najwięcej kłopotów sprawia chyba poddział 82-3 Powieści. Nowele. Opowiadania. Tak w klasyfikowaniu, jak i w opracowaniu przedmiotowym Biblioteka Narodowa nie uwzględnia gatunków ani odmian utworów prozatorskich. Wśród bibliotek współpracujących z katalogiem centralnym NUKAT zaledwie kilka (choć ważnych i dużych) nadaje im hasła przedmiotowe według języka KABA, ale nie stosuje zupełnie Uniwersalnej Klasyfikacji Dziesiętnej. Tak więc, na poziomie chciałoby się rzec „centralnym” nie mamy jednolitej i konsekwentnej klasyfikacji uwzględniającej rodzaje, gatunki i odmiany prozy. Tu oczywiście – deklaruję się jako zwolennik opracowania prozy według poddziałów analitycznych. Potrzebę opracowania przede wszystkim powieści i opowiadań – wielka bowiem i wciąż rosnąca część zbiorów bibliotek, zwłaszcza bibliotek publicznych, składa się właśnie z takich dzieł – odczuwa się w bibliotekach publicznych chyba najsilniej. Biblioteki prowadzą to opracowanie – według własnych „wytycznych” i częstokroć w sposób odmienny w każdej z nich. Te same, lub bardzo zbliżone w charakterze tytuły opatrywane są symbolami (oraz hasłami) jakie dana biblioteka uznaje za najbardziej stosowne dla siebie, lecz nierzadko nie pokrywa się to z praktyką innych placówek.

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest zapewne fakt, że powieści i opowiadania jako gatunki literackie rozwijające się najbujniej – dają materiał niezmiernie zróżnicowany, zaś zasób poddziałów analitycznych należących do 82-3 wydaje się niewystarczający, a każdy z podziałów z osobna – względnie mało precyzyjny, gdyż każdy jest bardzo obszerny i obejmuje obfity i różnorodny materiał książkowy.

Trudności, jakie nasuwają się przy opracowaniu tej wielkiej grupy piśmiennictwa są związane raczej z niedogodnością narzędzia – samej klasyfikacji – niż z trudnościami w książkach. Należałoby zatem zastanowić się nad próbą jej modyfikacji i lepszego dostosowania do rysujących się potrzeb, nie wychodząc oczywiście, poza ramy UKD.
Mamy więc niewygodne sytuacje:
-po pierwsze, gdy dany symbol analityczny nie pozwala na dokładniejsze oznaczenie charakteru utworu, bowiem jest zbyt szeroki, nadto pojemny:

zauważmy jak obszerny zbiór można zgromadzić pod 82-311.1 – utwory psychologiczne, 82-311.2 – utwory społeczno-obyczajowe, albo pod 82-311.3 – przygodowe, westerny. Czy dla utworów, które mieszczą się tylko w jednej z tych kategorii, np. „przygodowej” – rozwiązaniem zawężającym symbol analityczny nie mogłoby być dodawanie po nim odpowiedniego, ustalonego skrótu literowego? , skrótu np. takiego, jak „przyg.”? nie każda przecież powieść przygodowa jest westernem (a i westerny mają często wydźwięk społeczny oraz obyczajowy).

Jest to rozwiązanie po trosze analogiczne do już stosowanego w wielu bibliotekach publicznych przy literaturze dziecięcej i młodzieżowej, którą opatruje się właśnie takimi oznaczeniami (obok oznaczania poziomu wiekowego czytelników).

Niektóre z poddziałów analitycznych (np. -312.2 „o tematyce religijnej”, -35 „o zwierzętach”) symbolizują jeden tylko gatunek i przy nich nie będzie potrzeby skrótu; niemniej wielu teoretyków literatury podnosi, że należałoby zadbać o odgraniczenie literatury fantastycznonaukowej od literatury fantasy, jak też wydzielić powieści i opowiadania wojenne z ogółu beletrystyki historycznej. Przy obecnym zakresie poddziału -311.6 znajdą się w nim zarówno „Hrabina Cosel”, „Na Zchodzie bez zmian”, „Most na rzece Kwai”.

-po drugie, gdy dla scharakteryzowania utworu nie wystarczy użycie tylko jednego poddziału.

Widzimy często przy lekturze, że zakresy omawianych poddziałów trzeba by nałożyć na siebie. Dobrego przykładu dostarcza popularna trylogia Andrzeja Sapkowskiego: Narrenturm, Boży wojownicy, Lux perpetua. Cykl ten należy do kilku kategorii jednocześnie – jest zarówno historyczny i polityczny, wojenny i przygodowy, a w wiele zdarzeń wplata się jeszcze magia (czyli zaznaczone są silnie motywy fantastyki). Zauważmy dalej, że wiele powieści z obrębu literatury grozy, w których grasują ciemne moce i złe siły to zarazem – jak u mistrzów gatunku, Kinga i Mastertona – powieści fantasy lub psychologiczne. W takich przypadkach (i wielu podobnych) nadanie tylko jednego symbolu analitycznego wydaje się nieodpowiednie, bo czy nie stwarza wrażenia zubożenia utworu w klasyfikacji? Rozwiązanie wydaje się polegać albo na dopisywaniu do siebie symboli analitycznych, czyli przykładowo: 821.162.1-311.6-311.9 (historycznego i wojennego oraz fantasy), albo polegać może na utworzeniu przez dwukropek symbolu złożonego – to jednak prowadzi do długich, a więc dość niewygodnych, symboli (bo mielibyśmy 821.162.1-311.6 : 821.162.1-311.9).

Czy rozwiązanie tego rodzaju nie przydałoby się również przy licznych powieściach biograficznych, których bohaterami są wielkie postacie historyczne? Mielibyśmy wtedy: 821.162.1-311.6-312.6.

Idąc dalej, czy wolno by nam było łączyć ze sobą poddziały analityczne należące do różnych gałęzi, czyli: 821.162.1-92-311.5, stosowne dla tak poczytnych kiedyś felietonów humorystycznych popularnego „Wiecha” – Stefana Wiecheckiego?

Czy moglibyśmy odwzorowywać w symbolu charakterystyki literatury dziecięcej i młodzieżowej, pisząc np. 821.162.1-93-311.8 (młodzieżowa i podróżnicza), albo: 821.162.1-93-311.3 (młodzieżowa i przygodowa)?
Rozwiązania sygnalizowane w obu punktach, to znaczy zarówno operowanie skrótami literowymi, jak i zestawianie odpowiednich symboli analitycznych nie są sprzeczne z metodyką UKD, a w wielu przypadkach mogłyby przyczyniać się do tworzenia bardziej precyzyjnych charakterystyk wyszukiwawczych. Swoistą niewystarczalność poddziałów analitycznych -3 widać także na przykładzie literatury faktu oraz popularnego gatunku „political fiction” – często klasyfikowanego do sensacji. Są to propozycje, czy lepiej powiedzieć – pytania o możliwość pewnej zmiany stereotypowych sposobów klasyfikowania.
Należy jednak koniecznie podkreślić, że dla literatury dzisiejszej bardzo znamienne jest eksperymentowanie, umyślne zacieranie granic gatunkowych, mieszanie stylów i konwencji, uprawianie gier literackich. Tak więc, wiele dzieł i tak wyłamie się spod symboli, jakie moglibyśmy im nadać. Jednak moim zdaniem, warto podjąć trud pewnego sprecyzowania kryteriów i bardziej precyzyjnego opisu dzieł literackich. Poważnej dyskusji wymaga także opracowanie publicystyki.

W materiale przygotowanym nam na dzisiaj zawarta jest również wzmianka – zgodna z dzisiejszą praktyką Przewodnika Bibliograficznego o tym, że „pomijamy tematykę literatury” omawianą w opracowaniach historyczno-literackich. Jednak także pewną „tematykę literatury” można oddać za pomocą poddziałów analitycznych i włączać ją do symbolu historii literatury.


Do odmiennego rodzaju należą problemy związane z wymaganym przez UKD przyporządkowaniem twórczości pewnego autora do określonej literatury narodowej.

Czyli:


-jak odnieść się do twórczości tych pisarzy, którzy tworzą w języku innym, niż rodzimy? Np. autor Ukrainiec, mieszkający na Ukrainie, piszący w języku rosyjskim (Anatolij Isakovič Krym: Opowiadania o żydowskim nieszczęściu) – czy:
821.161.1(477)-3 [l. rosyjska na Ukrainie, zgodnie z językiem utworu] - choć symbol taki może również opisywać Rosjanina, piszącego po rosyjsku, mieszkającego na Ukrainie,
czy – pomimo narodowości i miejsca zamieszkania autora –

821.161.2-3 [l. ukraińska – niezgodnie z językiem, lecz zgodnie z zamieszkaniem i narodowością]
- jak odnieść się do twórczości Greka, mieszkającego w Atenach (Michalis Michajlidis: Nocna jazda), ale piszącego w języku angielskim?
- jak odnieść się do twórczości Chinki, emigrantki zamieszkałej na Florydzie, piszącej w obu językach, która poświęca swe powieści Chinom, ich historii i obyczajowości, gdy duchowo wciąż jest ona mieszkanką Państwa Środka?
Zmiany miejsca zamieszkania wywołane czy to względami politycznymi, czy ekonomicznymi, czy po prostu ciekawością świata były zawsze i będą częste pośród pisarzy. Dlatego właśnie bardzo potrzebne jest wypracowanie wzoru postępowania dla twórczości takich autorów.
Wielokrotnie już pojawiały się opracowania historyczno-literackie poświęcone historii literatury emigracyjnej, najczęściej – literatury polskiej i rosyjskiej z okresu ZSRR. Prezentowały one zarówno panoramę dokonań literackich pisarzy pozostających na emigracji, jak i sylwetki poszczególnych twórców. Ukazywały się również antologie emigranckiej twórczości literackiej. Jednak ani w hasłach przedmiotowych BN, ani w symbolach UKD nie są oznaczane powiązania z emigracją – choć w publikacjach są mocno podkreślane (w opisach przedmiotowych BN spotykamy hasło „Polacy za granicą – kultura” lub „Polacy za granicą – piśmiennictwo”). Czy dla scharakteryzowania takich publikacji, które „aż się proszą” o uwzględnienie aspektu obczyzny i emigracji, moglibyśmy zastosować poddział wspólny osób -054.72 Emigranci?

Wówczas dla prac historycznych mielibyśmy:

821.162.1(091)" " -054.72
i zyskalibyśmy możliwość klasyfikowania antologii utworów, przez:

821.162.1(082.2)-054.72


Odrywając się już od szczegółowych zagadnień opracowania dzieł literackich, chciałbym na zakończenie poruszyć jeszcze jeden problem sygnalizowany w programie dzisiejszego spotkania, a mianowicie, problem następnych wydań tablic UKD – czy wydań pełnych, skróconych lub bardzo skróconych. Problem ten pojawił się już kilka lat temu na marginesie opracowywania tablic P022 opartych na pliku wzorcowym - lecz obecnie nabiera większej ostrości.

Tak jak wówczas, uważam, że powinniśmy podjąć trud przetłumaczenia tego pliku w całości, przy ewentualnym wprowadzaniu jedynie minimalnych skrótów – np. wtedy, gdy uzna się, że dla klasyfikowania naszego piśmiennictwa nie są potrzebne uwzględnione w pliku symbole dokładnie znakujące poszczególne hrabstwa Republiki Irlandii, miasta Peru czy dystrykty Paragwaju. Doceniam trudności wiążące się z takim przedsięwzięciem i problemy terminologiczne, jakie wynikną przy tłumaczeniu całości pliku wzorcowego. Z pewnością, pełne opracowanie tablic klasyfikacji tak rozbudowanej jak UKD nie jest sprawą prostą. Ale i bardzo ambitną.

Tworzenie tablic skróconych także wymaga bardzo uważnego przeglądania pełnego pliku, głębokiej analizy kolejnych działów i wybierania symboli, które wydają się najbardziej potrzebne dla opracowania bieżącego piśmiennictwa. Następnie trzeba tłumaczyć ich odpowiedniki słowne, a zatem i w tym nie uniknie się rozwiązywania kłopotów z terminologią. Trzeba podkreślić, że ze względu na ustawicznie poszerzającą się tematykę piśmiennictwa – każda książka może przynieść nowe pojęcia, nowe zagadnienia lub nowe ich ujęcie – tablice skrócone z wydania na wydanie muszą posiadać większą objętość i szczegółowość. Można więc sądzić, iż podstawowy wkład pracy konieczny dla przygotowania tablic odpowiadających całości pliku, jak i tablic skróconych jest niemal taki sam.

Pełne odzwierciedlenie pliku wzorcowego w tablicach owocowałoby wieloma korzyściami praktycznymi i dawało lepszą, bardziej pewną i szerszą podstawę do pracy przy codziennym klasyfikowaniu piśmiennictwa. Byłoby także nawiązaniem do tradycji: warto przypomnieć, że przez lata całe mieliśmy do dyspozycji pełne wydania tablic UKD przygotowywane i publikowane przez CINTE. Obok pełnych – ukazywały się wydania pośrednie. Dziś sytuacja jest taka oto, że mamy pełny plik wzorcowy – jednak dość ukryty przed ewentualnymi użytkownikami, i – tylko tablice skrócone. Uważam zatem, że powinno się powrócić do publikowania pełnych tablic, oraz że trudności z tym związane można rozwiązać w drodze współpracy zainteresowanych bibliotek i fachowców.





©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość