Strona główna

Alan Turing był prekursorem epoki komputerów. Z okazji jego setnych urodzin znów wspomina się jego geniusz matematyczny oraz tragiczne okoliczności śmierci


Pobieranie 9.05 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar9.05 Kb.
Alan Turing był prekursorem epoki komputerów. Z okazji jego setnych urodzin znów wspomina się jego geniusz matematyczny oraz tragiczne okoliczności śmierci.

"Pewne jest, że nigdy nie przeczytał gazety, że własnoręcznie robił na drutach rękawiczki, że ciągle gubił walizki, książki i płaszcze i gdy przerywał milczenie przy stole, zaczynał głośno się jąkać lub piskliwie śmiać" – tak pisał Magnus Enzensberger o Alanie Turingu w książce "Mausoleum". Z większością ludzi Alan Turing miał mocno zaburzone relacje - ufał za to maszynom. Idea Turinga brzmiała: "Jeśli komputer będzie w stanie ukryć swoją tożsamość w dialogu z człowiekiem tak, że ten pomyśli, że rozmawiał z drugim człowiekiem, to jego inteligencja zostanie dowiedziona. Do roku 2000 powstaną takie komputery". Wprawdzie taki komputer kazał na siebie czekać, jednak pozornie niedorzeczny test Turinga z 1950 roku stał się początkiem zupełnie nowej koncepcji: sztucznej inteligencji.

Turing zwracał na siebie uwagę nie tylko jako śmiały wizjoner. Poza przebłyskami geniuszu ten cudaczny naukowiec przykuwał na przykład swój kubek do kaloryfera w obawie przed kradzieżą lub szukał psychicznego wsparcia u pluszowego misia. Poza pracą ten dziwak zmieniał się w człowieka-cień. Do dziś znanych jest tylko kilka czarno-białych fotografii Turinga, które nie dają jednak wglądu w jego prywatne życie. Ukazują młodego człowieka patrzącego lekko zawstydzonym wzrokiem, z włosami przedzielonymi wyraźnym przedziałkiem.

Jego śmierć wpisała się idealnie w schemat. W 1954 roku, mając 41 lat, ekscentryk ugryzł zatrute jabłko - wyraz szacunku dla swego ulubionego filmu, disnejowskiego klasyka "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków".

Po raz pierwszy Alan Turing zadziwił świat naukowy w 1936 roku, gdy miał 24 lata. W rozprawie "O liczbach obliczalnych" stworzył teoretyczne podstawy dla elektronicznego mózgu, który jest w stanie obliczyć wszystkie rozwiązywalne operacje: narodziła się idea komputera.

Okoliczności i klimat epoki przemieniły dobrze zapowiadającą się karierę w tragedię. Mając zaledwie 27 lat, osiągnął życiowy sukces, gdy w 1939 roku rząd brytyjski zaproponował mu pracę w zespole kryptoanalityków w Bletchley Park. Niemal bez niczyjej pomocy udało mu się rozpracować owianą legendą maszynę szyfrującą "Enigma" należącą do Wehrmachtu. Nawet w zacnym gronie kryptologów szczególny talent Turinga mocno się wybijał. - Był pierwszym wśród równych – podsumowuje dyrektor HNF Norbert Ryska. Współpracownicy nazywali go "profesorem". Jako "pierwszy wśród równych" pozwalał sobie również na niezwykłe dziwactwa: pod płaszczem Turing nosił tylko piżamę, a w lipcu widywano go jeżdżącego po okolicy z maską przeciwgazową na twarzy, gdyż cierpiał na katar sienny.

Turing nigdzie długo nie zagrzał miejsca. Śpieszył z jednego miejsca w drugie "jak nakręcony. Co chwila wymyślał coś nowego. Nie tylko stworzył teoretyczne podstawy dla nowoczesnych komputerów, lecz również wymyślił komputer lampowy z szybką pamięcią do danych cyfrowych. W 1950 roku Turing sformułował wreszcie koncepcję sztucznej inteligencji. - Interesującą kwestią jest, co wymyśliłby później ? Jednak źródło przestało bić.

Dozorca domu znalazł ciało Turinga w samo południe w łóżku, z pianą na ustach, co wskazywało na zatrucie cyjankiem. Czy ten wielki bohater epoki informatyki po latach eksplozji siły twórczej wypalił się?



Istnieje inne wyjaśnienie, które brzmi przekonująco. Turing, który był homoseksualistą, zadawał się z podejrzanym osobnikiem i wpadł przez niego w kłopoty z prawem. Niespodziewanie jego orientacja stała się przedmiotem śledztwa, które zakończyło się procesem sądowym. Turing, bohater wojenny, niezrównany innowator, został w bezprecedensowy sposób zdyskredytowany przez brytyjski wymiar sprawiedliwości. Sąd dał mu wybór: albo rok więzienia, albo roczna kuracja hormonalna polegającą na przyjmowaniu estrogenu, co miało uśpić jego rzekomo nienaturalny popęd seksualny. Turing wybrał drugie rozwiązanie i żartował potem ze swego biustu, który wykształcił się pod wpływem brania hormonów. Jednak w rzeczywistości ten zaprzysięgły sportowiec (rekord w maratonie 2 h 46 min) wskutek postępującej feminizacji ciała popadł w głęboką depresję.

Ostatnio Hollywood odkrył w życiu tragicznego naukowca materiał na hit filmowy. W rolę Turinga wcieli się idol kobiet, Leonardo DiCaprio. Zafascynowana techniką epoka, która wielbiła Steve’a Jobsa jak gwiazdę muzyki pop, przywraca również protoplaście wieku cyfrowego należne mu miejsce. Czy dziś, w o wiele bardziej liberalnej rzeczywistości Turing miałby szansę na zostanie gigantem w biznesie komputerowym? - Nie. Na pewno nie byłby bogaty – wyrokuje konsultant wystawy Rainer Glaschick. Pomiędzy planami a realizacją w projektach Alana Turinga upływało zbyt wiele czasu. Prawa patentowe zapewniali sobie często bardziej przedsiębiorczy koledzy. Jego miejsce było przy biurku, w świecie idei.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość