Strona główna

Andrzej Sosnowski


Pobieranie 5.01 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar5.01 Kb.
Andrzej Sosnowski Lament
Tak więc ostatnimi czasy co najmniej trzy razy na dobę próbuję strzelić sobie w łeb z makarowa, lecz pistolet jest własnością jednej szalonej dzierlatki i nie działa. Cóż mam w tej sytuacji, droga wróżko, zrobić? Dlaczego pomimo tak monotonnych i niezawodnych niepowodzeń całe życie najzupełniej prawidłowo przez wiekuiście długą minutę za każdym razem przewija się przez moją pamięć? Zawsze jedno i to samo? Koszmar. Czemu trzy razy na dobę przypominam sobie słowa i postać nieznajomego mężczyzny, który zjawił się w Lesku i powiedział, że właśnie skończył pisać „Requiem” i chętnie pokaże (byli tam wtedy Lech B. i Bohdan Z. i przez chwilę wszyscy trzej rozumnie kiwaliśmy głowami, a tamten jeszcze długo się uśmiechał i tłumaczył, że obecnie każdy pisze swoje „Requiem”, nawet mały, czarny Syjonka)? Dlaczego ze szkoły podstawowej wyniosłem słowa nauczycielki języka polskiego, że „jest to Kleiner uzupełniony Maciągiem, tak należy mówić”, choć nic z tych rzeczy –– ani polski, ani Kleiner, ani nauczycielka, ani Maciąg –– nie mogło mieć dla mnie znaczenia, jeśli systematycznie –– by tak rzec –– nie uważałem? Tylko dwa takie wyjątki z mrowia błazeństw, może nazbyt do siebie podobne, bo w obu brylują imiona, ale nie chcę ciebie nużyć, no i dalej nie będę się cofał, gdyż tam robi się coraz gorzej; z przodu zresztą jest bardzo podobnie albo jeszcze straszniej. In articulo mortis, z pistoletem w dłoni. Masz pojęcie? A prócz rzeki scen, sytuacji, gestów, wypowiedzianych słów, twarzy, strojów, sylwetek –– „pamiętam ojca w tutu”, wyobrażasz to sobie? –– kaskady rzeczy i te ich nazwy, nazwy, nazwy. Czy to trwałe oznaki wcześnie nabytej lub wrodzonej choroby zawodowej, a więc adekwatna pokuta? Mój własny „demoniczny orszak Czasu”? Mesjańskie przesmyki? Wolne żarty. Fascinatio nugacitatis in extremis. Po co w ogóle sobie pozwalać na przypominanie takich rzeczy, jak klucze do wrotek Rollarolla, washable HEPA, radyjka z galenitowymi przystawkami Cristalnite (ech, frajerzy, koryfeusze efekciarskiego pamiętania, egzaltanci, afekciarze, ewokatorzy wuefemek, „kondonów” Eros-ex i obłoczka pary nad butelką Kabeso w skwarny dzień, pod warzywniakiem czy gieesem na wsi. Z grubego, zielonego bądź brązowego szkła! Ooh wee chirpy chirpy cheep cheep!). Dosyć. Cóż, kiedy to mimowolka, a więc znacznie gorzej. Every sha la la la, every whoa oh oh. – Po chuj, po chuj – coraz szybciej oddycha pamięć. Tak więc należy mówić, wszystko do tego się sprowadza. Kleiner uzupełniony Maciągiem. Mały, czarny Syjonka. Kleiner uzupełniony Maciągiem. Mały, czarny Syjonka. Missaprodefunctis, missaprodefunctis… jednostajne obroty kół parowca… słowa… strony… zdjęcia… w starym albumie u mego dziadka… statkiem na parę piękny rejs.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość