Strona główna

Cyfrowy podział Głodnemu nie dawaj ryby, daj mu wędkę


Pobieranie 11.46 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar11.46 Kb.
Cyfrowy podział

Głodnemu nie dawaj ryby, daj mu wędkę
Powoli, ale coraz wyraźniej, także nad Wisłą, pogłębia się przepaść pomiędzy tymi, którzy potrafią i tymi którzy nie potrafią skutecznie korzystać z technologii informacyjnych rozumianych jako efektywne połączenie narzędzi informatycznych, Internetu i innych mediów telekomunikacyjnych. Umiejętność posługiwania się owymi technologiami stanowi o pozycji zawodowej stojących po obu stronach wspomnianej przepaści. Miejsce na odpowiedniej stronie krawędzi ma bezpośrednie przełożenie na dom, rodzinę i szanse edukacyjne młodych ludzi.

Nikt nie kwestionuje powszechnie znanej prawdy, iż ten kto ma dostęp do informacji, potrafi ją umiejętnie analizować, szczególnie przy pomocy narzędzi informatycznych, ma zdecydowanie lepszą pozycję w naszym rynkowym społeczeństwie. Sprawne odszukanie i umiejętna interpretacja, nie tylko związanych z interesami ("biznesem"!), polityką, a również z nauką (ściągi w Internecie są nadzwyczajne!) informacji, daje zdecydowaną przewagę umiejętnie korzystającym z technologii informacyjnych. Idzie zatem o to by stwarzać dostateczne warunki by nasza młodzież (i nieco starsi) posiadła podstawową wiedzę z zakresu informatyki i Internetu. Wiedza ta, zapewne razem ze znajomością języków obcych, szybko procentuje w okresie aktywności zawodowej ją posiadających. Co zatem stoi na przeszkodzie by sugerowane oczekiwania spełniać?

Przede wszystkim, poza permanentnym brakiem pieniędzy, jeszcze słabym przygotowaniem w zakresie edukacji informatyczno-internetowej fatalnie zarabiających nauczycieli, zdecydowanie brakuje kompetentnych, strategicznych decyzji w edukacji od poziomu ministerstwa do dyrekcji szkół włącznie. Inna sprawa, że nauczyciele żadnego z przedmiotów nie muszą tak szybko uczyć się ciągle zmieniających się treści nauczania jak ma to miejsce w przypadku nauczania informatyki. Mimo to dziwią często obowiązujące wymagania od licealistów znajomości wiedzy z zakresu DOSa lub "wczesnych " Windowsów, mimo, iż bywają warunki do przekazywania bardziej współczesnych treści nauczania w tym zakresie.

Jakie będą rezultaty obecności na tej drugiej, "gorszej" krawędzi przepaści? Poza tym, że ludzka natura w zasadzie pozostaje taka sama, większości skutków eksplozji informacji cyfrowej i możliwości wykorzystania narzędzi informatycznych i telekomunikacyjnych nie da się przewidzieć. Jednak z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, iż szybko rosnącej części społeczeństwa, w sposób niezauważalny, obok będzie przepływał powiększający się fragment bogactwa szans jakie stwarza otaczająca nas rzeczywistości. Grupa ta coraz bardziej będzie uzależniona od będących na drugiej krawędzi - potrafiących korzystać, z niedostępnej wcześniej, światowej demokracji informacyjnej. Już dzisiaj globalne firmy z centrami w ostojach demokracji kierują pracą milionów ludzi w dziesiątkach krajów na całym świecie. Merrill Lynch - jeszcze dwie dekady temu była lokalną firmą, dzisiaj jedna trzecia jej interesów prowadzona jest poza USA, zatrudniając 65 000 osób w 44 krajach1.

Idąc dalej tropem podziału na tych co potrafią i na tych co nie potrafią korzystać z dobrodziejstw technologii informacyjnych można się spodziewać, iż następować będzie unifikacja tej części społeczeństwa, która jest na krawędzi "nie". Będzie ona nadal karmiona multimedialnymi (przez tradycyjne - jednokierunkowe media) strawami instrukcji jak należy postępować, który kraj jest piękny i wspaniały, a inny "be", co koniecznie trzeba spożywać, czym myć zęby i w jaki sposób skutecznie zabijać. Mając ograniczone możliwości dostępu do informacji nie "przemielonych" (a do takich daje szanse dostępu, Internet) i jednocześnie powszechną obecność informacji zaprawionych "pouczającymi" reklamami (identycznymi w Pretorii, Pekinie, Moskwie i w Ciechocinku), będziemy kupowali i spożywali to co uznano za dobre (rynkowo!), oglądali bogate intelektualnie programy telewizyjne w "ejcz bi oł". Generalnie będzie cool i ok. Pozostaną wspomnienia z Christmas Show w Narodowej Operze (polskiej!) i innych sympatycznych meetingów podczas lunchu. Power play z ulubionej stacji radiowej zapowiadany przez "di dżeja", sound truck z ostatniego hitu na top ten, kupionego w markecie plus talk shock umili czas w fitness clubie lub pubie w zwartym team'ie przyjaciół.

Jest także druga (niestety jeszcze nie pierwsza) strona medalu - tworzą ją między innymi, zafascynowani technologiami informacyjnymi uczniowie i nauczyciele, którzy w znacznej części (nie rynkowo!) poświęcają dziesiątki godzin na przygodę ze światem cyfrowej informacji. Uczą się i jednocześnie tworzą bardzo wartościowe produkty. Autentycznym przykładem tej formy aktywności są prace zespołów budujących Strony Internetowe, np. w ramach, zakończonego w grudniu ubiegłego roku konkursu "Nasz Powiat" (www.ids.net.pl). Zaangażowani tam uczniowie dali popis swoich umiejętności informatycznych i zamiłowania do... regionu, dostrzegania innych od wszechobecnych wartości "cool". Udowodnili, iż nadal istnieją inne wartości. Duma z własnego miasta emanowała z uczniów prezentujących swoje prace konkursowe - Internetowe Strony regionu. Okazało się, że całkiem realne jest łączenie historii, geografii, języka polskiego z informatyką i Internetem. Wielu z nich stało się badaczami i dokumentalistami swojego regionu, jednocześnie wykorzystujących na co dzień nowoczesne technologie cyfrowe i dawno zapomniane wartościowe archiwa. Podczas prac nad owymi Stronami entuzjazm uczniów zarażał innych - także nauczycieli, którzy często udostępniali swoje prywatne wartościowe zasoby informacyjne do budowanych przez uczniów stron.

Stanowi to o nadziei jaką warto pokładać w młodym pokoleniu, by, mimo kłopotów, wyposażać ich w wiedzę, która bardzo szybko będzie procentował dzisiejszym edukacyjnym inwestorom w edukację. Warto w tym kontekście przypomnieć sobie, że to dwudziestolatkowie dokonali epokowych zmian - Albert Einstein miał 26 lat, gdy opublikował swoją pracę prezentującą podstawy teorii względności, Aleksander G. Bell miał 27 lat gdy uruchomił pierwszy telefon, około sto lat później, ich nieco młodsi koledzy, zbudowali między innymi Yahoo (David Filo i Jerry Young) i Linux'a.

Wydaje się, iż zasygnalizowane, jeszcze nie mosty, ale już kładki, pomiędzy informatyką i Internetem, a ich potencjalnymi użytkownikami, to także drogowskazy do obszarów wspomnianych inwestycji. Informatyka i globalna sieć jest nadzwyczaj elastyczna, trudno jest udowodnić jej nieprzydatność, chyba, że czyni to osoba niekompetentna lub dostrzegająca korzyści w pogłębianiu owej przepaści...



1 REED ABELSON, A Time of Energy and Enterprise and Now E-Everything, The NYT on the Web, December 20, 1999

By


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość