Strona główna

Cynizm I lewica postkomunistyczna w III rp


Pobieranie 102.49 Kb.
Strona1/3
Data19.06.2016
Rozmiar102.49 Kb.
  1   2   3

Cynizm i lewica postkomunistyczna w III RP


Przemysław Sadura
Wprowadzenie
29 stycznia 1990 roku odbył się XI Zjazd Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, na którym PZPR zakończyła swoją działalność, a część jej dotychczasowych działaczy powołała do życia nowe ugrupowanie nazwane Socjaldemokracją Rzeczypospolitej Polskiej. Partia ta przez 20 lat stanowiła względnie trwały element systemu partyjnego III RP, modyfikując w ciągu dwóch dekad program, organizację ale przede wszystkim nazwę (na Sojusz Lewicy Demokratycznej). Dwudziesta rocznica powstania wywodzącej się z PZPR partii politycznej wydaje się doskonałą okazją do powrotu do tez, napisanego przed kilku laty, tekstu poświęconego m.in. rozważaniom nad historią i przyczynami kryzysu formacji postkomunistycznej1. Zdaje się to zasadne także w świetle decyzji personalnych Krajowej Konwencji Sojuszu Lewicy Demokratycznej z 19-20 grudnia 2009 (a jeszcze bardziej w świetle decyzji strategicznych, które spowodowały, że w czasie konwencji liczyły się głównie decyzje personalne, co dodatkowo podkreślono usuwając z jej oficjalnej nazwy, dosłownie na kilka dni przed rozpoczęciem, przymiotnik „programowa”). Owe decyzje to ogłoszenie oficjalnym kandydatem SLD w wyborach prezydenckich 2009 Jerzego Szmajdzińskieg, byłego działacza SZSP, byłego ministra w rządzie Millera i wzmocnienie SLD przez – jak to ujął Aleksander Kwaśniewski - „powracającego Leszka [Millera] i wahającego się, ale bliskiego powrotu Józka [Oleksego]” (Kalukin Rafał, „Leszek wrócił, Józek ciągle się waha” GW nr 298, 21.12.2009). Wszyscy wymienieni politycy należą zarazem do grona głównych bohaterów poniższej analizy i twórców cynizmu, jako formy ideologii lewicy postkomunistycznej.

20-lecie lewicy postkomunistycznej towarzyszy także 20. rocznicy narzucenia polskiemu społeczeństwu nowego porządku gospodarczego w związku z wprowadzeniem tzw. „planu Balcerowicza”. Ta zbieżność to coś więcej niż koincydencja. Tak jak ideologia postkomunistycznej lewicy w swej formie stanowi kontynuację postawy wobec świata dominującej od początku lat 80. w PZPR, tak „przemiany 1989 roku i narzucony wraz z nim porządek neoliberalny stanowi „kontynuację innymi ludźmi i środkami” działań planowanych i/lub podejmowanych przez partie komunistyczne regionu od początku lat 80. Jak zasygnalizuję w swoim artykule tak jak z jednej strony plan reform 1989 r. kiełkował z ideologii elity pezetpeerowskiej, tak z drugiej strony jego obrona stanowi niezbywalny element ideologii lewicy postkomunistycznej i tylko części elity postkomunistycznej.

Ważnym elementem opisu polskiej lewicy postkomunistycznej w latach 1989-2009 jest grupowy obraz świata jakimi dysponowali jej najważniejsi przedstawiciele w końcowym okresie hegemonii tej formacji na polskiej scenie politycznej, czyli członkowie elity rządowej lat 2001-20052. Grupowe sposoby widzenia świata, uzależnione od perspektywy poznawczej, która z kolei jest warunkowana społecznym usytuowaniem grupy są określane mianem ideologii. Ideologia - rozumiana jako pełnia potocznej wiedzy grupowej obciążonej grupowym odchyleniem wynikającym z usytuowania grupy w strukturze społecznej - niezwykle trudno poddaje się opisowi i interpretacji. Dlatego zostanie ona rozbita na elementy składowe, z których najważniejszym jest pamięć społeczna, pozostałymi zaś: metapolityka, tożsamość kolektywna oraz mechanizmy uprawomocnienia. Wszystkie one składają się na strukturę stanowiącą względnie spójny obraz świata społecznego (lub co najmniej jego wycinka), może więc być określona mianem ideologii w Mannheimowskim rozumieniu lub świadomością fałszywą w sensie Marksowskim. Ideologia tak rozumiana oprócz standardowo przypisywanych jej zdań może również spełniać funkcję integratora, klamry spinającej doświadczenia indywidualnych biografii z pamięcią społeczną grupy. Tak odtworzona ideologia zostanie na koniec skonfrontowana z analizą historycznej genezy lewicy postkomunistycznej oraz współczesnego systemu polityczno-gospodarczego, którego część stanowi formacja postkomunistyczna. Szczególnie ważne jest bowiem dostrzeżenie funkcji ideologii lewicy postkomunistycznej w postkomunistycznym systemie społecznym i nie uleganie tendencji do jej analizowania w oderwaniu od systemu partyjnego i ekonomicznego.

W prezentowanej analizie używa się terminu pamięć społeczna3 w odniesieniu do udyskursywnionej wiedzy o przeszłości będącej atrybutem określonych całości społecznych (w tym przypadku elit politycznych4). Pamięć jednostkowa – mimo, że tworzona społecznie – będzie określana również mianem pamięci indywidualnej lub biograficznej.

Zebrane narracje biograficzne pozwalają na odtworzenie ideologii obu segmentów elity rządowej oraz pewnych powiązań między jej elementami, jednak analiza społecznego kontekstu uwarunkowań tych ideologii wykracza poza dostępny materiał badawczy i tylko w niewielkim stopniu będzie prowadzona w tym rozdziale.

W celu odtworzenia społecznych pamięci obu segmentów rządzącej elity, wywiady biograficzne zostały uzupełnione o pytania dotyczące periodyzacji najnowszych dziejów Polski oraz waloryzacji najważniejszych wydarzeń tego okresu (wydarzenie przeceniane, niedoceniane). Odpowiedzi na te pytania miały odtworzyć zarówno subiektywne postrzeganie historii Polski przez uczestników polskiego życia politycznego, jak i odsłonić grupowe procesy konstruowania obrazów historii. Specyfiką naszej sytuacji jest to, że mówimy nie o pamięci społecznej sięgającej stulecia lub przynajmniej dziesięciolecia wstecz, jak ma to miejsce w przypadku pamięci społecznej grup narodowych, lecz z wydarzeniami nieodległej przeszłości.

Zbiorowa tożsamość i pamięć społeczna mogą być powiązane z zestawami przekonań dotyczących polityki i polityczności. Do opisu takiej specyficznej grupowej filozofii polityki czy jej kolektywnego obrazu bardzo swobodnie, a więc w oderwaniu od jego dotychczasowych znaczeń, użyty został termin metapolityka. Metapolityka jest więc rozumiana jako swego rodzaju nadrzędna konstrukcja – metafizyka polityki – będąca zbiorem przekonań dotyczących zasad organizujących politykę i polityczność. Wypowiedzi polityków odsłaniają pewną teoretyczno-praktyczną wiedzę o pozornie przedpolitycznych (a w rzeczywistości tworzonych w ramach polityki i na jej użytek) zasadach podstawowych i celu finalnym polityki, o regułach ładu politycznego. Innymi słowy, ujawniają pewną grupową wiedzę o polityce, pozwalając dokonać porównań między obydwoma segmentami elity5.

Społeczna pamięć lewicy postkomunistycznej


Wizje historii odnajdywane w pamięci społecznej formacji postkomunistycznej były mało zróżnicowane i uderzająco podobne do narracji przedstawicieli rządu Buzka. Badani dzielili historię ostatniego pięćdziesięciolecia na podręcznikowe okresy wyodrębnione za pomocą „polskich dat” (1956, 1968, 1970, 1976, 1980, 1989). Niezależnie od opcji politycznej, wspólna była też interpretacja przebiegu tej historii przyjmująca kształt specyficznej historiozofii odwróconego marksizmu i wskazująca na konieczność historyczną, która od 1976 roku przez sierpień 80 prowadziła do upadku systemu w roku 19896. Jest to marksistowska filozofia historii zachowana w dogmacie neoliberalnym na poziomie struktur myślenia, pod postacią, którą Ackerman określał mianem marksizmu à rebours. (Ackerman 1996: 39) W obu przypadkach historia jest postrzegana jako walka między trzema formacjami: feudalizmem, kapitalizmem i socjalizmem. Marksizm à rebours tym się różni od pierwotnej koncepcji autora Kapitału, że wprowadza alternatywne zakończenie wielkiej opowieści.

Cały ruch Solidarności, porozumienia gdańskie i transformacja to jeden proces (M 178) 7, a historia pierwszej Solidarności była już drogą (przez stan wojenny) do Okrągłego Stołu i do utworzenia pierwszego rządu niekomunistycznego (B 078). Historią, w której między dwoma najważniejszymi wydarzeniami ostatniej dekady PRL czyli porozumieniami sierpniowymi oraz porozumieniem okrągłego stołu, zachodzi ścisły związek, polegający na tym, że jedno jest początkiem, drugie jest finałem” (M 073)8.

Należy wyraźnie podkreślić, że w tym, jak i w wielu innych miejscach narracje młodszych członków rządu Millera nie różniły się treścią od opowieści starszych działaczy lewicy. Rozmówcy, którzy większość wydarzeń historycznych (poza 1989 rokiem) mogli znać jedynie z drugiej ręki mówili to samo, co uczestnicy i współtwórcy tej historii. Jeden z najmłodszych ministrów proszony o podzielenie powojennej historii Polski na etapy zastrzegł, że będzie to „jak podręcznik historii” i powtórzył interpretację dominującą w wypowiedziach badanych (M 372).

Można powiedzieć, że „postkomuniści” i postsolidarnościowcy podobnie, czyli negatywnie, oceniają okres PRL. Krytyka rządów ludowych jest fundamentalną wersją historii głoszoną przez różne podmioty zapełniające sferę publiczną, a w tym przypadku sferę polityczną. W opowieściach polityków należących do ścisłej elity politycznej Polski z dziedzictwa PRL nie zostało nic co miało by wartość samoistną i bezwzględną. Jeśli nawet zdarzy się, że przedstawiciele elity postpezetpeerowskiej pozytywnie wspominają wydarzenia Października lub okres Gierkowskiego dobrobytu to tylko ze względu na ich znaczenie dla późniejszej zmiany systemu politycznego i gospodarczego.

Rok 70 był bardzo ważny, bo popchnął Polskę w kierunku bardziej nowoczesnego ruchu gospodarczego i ja tak naprawdę w roku 70 znajduję korzenie wszystkiego tego, co działo się dalej[...]lata 70-te były strasznie ważne dla tego wybuchu, który nastąpił w roku 80-tym i dla konsekwencji (M371)

Nawet stan wojenny, który z założenia powinien „rozdwoić” pamięć polskiej elity okazał się wydarzeniem znacznie mniej kontrowersyjnym niżby się mogło wydawać. Nie ma wątpliwości, że przynajmniej dla części członków rządu Millera jest to wydarzenie kłopotliwe o czym może świadczyć to iż większość ich narracji jest budowana z całkowitym pominięciem stanu wojennego. Podkreślając doniosłą rolę „Solidarności” roku 1980 dla ostatecznego odzyskania suwerenności w roku 89 r. dystansują się wobec decyzji o jego wprowadzeniu pod względem moralnym i politycznym. Część mówi o stanie wojennym wprost i ocenia jego wprowadzenie negatywnie. Jedni wspominaj, że był to szok (179) inni, że oznaczał on okres zamrożenia problemów aż do ich rozwiązania w końcówce lat 80 (077). Część rozmówców podkreśla, że dziś ocenia te wydarzenia inaczej niż kiedyś (277) inni stwierdzają, że od początku uznawali je za błąd:



Rok 1980-82, który głęboko wpłynął na moje przemyślenia (...) Były dla mnie wstrząsem ponieważ ja się też w to zaangażowałem, chociaż nie lubię o tym mówić, nie była to działalność formalna (M279)

Od tego wzoru udało się znaleźć tylko dwa odstępstwa. Jedno to skrajnie liberalna krytyka stanu wojennego za niezdolność do wprowadzenia kapitalistycznych reform gospodarczych à la Pinochet9. Drugim jest klasyczna obrona stanu wojennego jako mniejszego zła i dzielenie odpowiedzialności za jego wprowadzenie pomiędzy „Solidarość” i PZPR (372). Poza tym wyjątkiem w zebranych narracjach brak wizji historii przypominającej konstruowaną przez Pawła Śpiewaka „postpezetpeerowską historiografię”, na którą miałoby się składać: przedstawianie byłych działaczy jako ofiary politycznego racjonalizmu i zasady mniejszego zła, usuwanie z historii PRL roli opozycji, oddawanie decydującej roli w zmianie ustroju młodym kadrom w PZPR i generalnie zabarwianie wszystkiego „bezobjawowym antykomunizmem” (2005: 233-234). Jeżeli miałaby ona być elementem pamięci społecznej elity „postkomunistycznej” – jak chcą antykomunistyczni publicyści i socjologowie – to bardzo mocno zrepresjonowanym, skoro nie pojawiającym się nawet w anonimowych wywiadach.

Jedyna naprawdę wyraźna różnica w opisie powojennej historii Polski dotyczy zmian 1989 r. i porozumień Okrągłego Stołu. Dla części elity postsolidarnościowej związanej ze środowiskiem byłej Unii Wolności oraz dla współczesnej elity „postkomunistycznej” porozumienia Okrągłego Stołu są afirmowane jako sposób wprowadzenia demokracji, a nade wszystko wolnego rynku. Dla części AWS-owskiej elity postsolidarnościowej Okrągły Stół na tych zasadach na jakich się odbywał był nieuczciwą manipulacją 278). To przekonanie znajdzie sobie później kontynuację w ideologii Prawa i Sprawiedliwości stanowiącym sukcesora tego segmentu elity posolidarnościowej.

Obecność ujednoliconej pamięci społecznej, zgodnej z oficjalną historiografią podręcznikową w narracjach przedstawicieli zarówno postpezetpeerowskiej, jak i postsolidarnościowej elity rządowej odsyła nas do inspirowanego Benjaminem komentarza Žižka na temat oficjalnego dziejopisarstwa, które jest a priori spojrzeniem „tych, którzy zwyciężyli”. Hipoteza dominacji współbrzmi z głosami części intelektualnego zaplecza formacji „postkomunistycznej” (np.: Toeplitz 2005). Czy zbieżność wizji historii jest wynikiem zdominowania pamięci historycznej formacji postpezetpeerowskiej, czy odbiciem wspólnych interesów obu elementów elity politycznej ujawnić może analiza innych elementów ideologii elity politycznych, takich jak: zbiorowe tożsamości lub ich metapolityki.


Tożsamość biograficzna lewicy postkomunistycznej

Materiał stanowiący podstawę prezentowanych analiz pozwala na włączenie się do dyskusji na temat tego, czy członkostwo w Solidarności i PZPR (lub jej przybudówkach) pozostawiło „poznawczy i emocjonalny osad” w biografiach ludzi podejmujących wówczas decyzje o wstąpieniu do którejś z nich. Początkowo badania socjologiczne wskazywały, że przynależność do PZPR lub „Solidarności” w 1980 r. sprzyja krystalizacji preferencji wyborczych, nie przesądzając jednak jej kierunku (Raciborski 1997: 183), co pozwalało jedynie na ostrożne stwierdzenie, że „wielkie rzecze byłych członków PZPR słabo zinternalizowały normy ideologiczne tej partii” (tamże: 192). Ilościowe metody stosowane w tego typu badaniach pozwalają wyjaśnić wiele zachowań społecznych (w tym również zachowań wyborczych), nie pozwalają jednak – jak się wydaje – precyzyjnie opisać i zrozumieć wszystkich mechanizmów za pomocą których dawna przynależność organizacyjna kształtuje dzisiejszą polityczną tożsamość polityków i tworzonych przez nich formacji. Socjologowie analizujący biografie uczestników zjazdów partii postsolidarnościowych na początku lat 90. stwierdzali np.: nadreprezentację osób mogących świadomie pamiętać rok 68 i 70 i należące do „Solidarności”, jednak z racji na wybraną metodę badawczą nie mogli potwierdzić intuicji, że to wspomniane wydarzenia spowodowały późniejsze polityczne zaangażowanie tych ludzi (Grabowska, Szawiel 1993: 33). Dla odmiany jednoznaczne ustalenie związku między afiliacją organizacyjną badanych z czasów PRL, a ich umiejscawianiem się na skali lewica-prawica w czasach współczesnych, dużo mówi o zbiorowych tożsamościach elektoratów, jednak nie pozwala orzekać o ich wpływie na tożsamość członków elity politycznej (Szawiel 2002: 188-190). Zadanie zrozumienia wpływu, jaki na tożsamości dzisiejszych elit politycznych wywarły doświadczenia wyniesione przez ich członków z przynależności do partii władzy i opozycji w PRL, wymaga czasem zastąpienia kwestionariusza swobodną rozmową. Analiza zebranych przez nas wywiadów ujawnia złożone zależności między doświadczeniami biograficznymi, a tożsamościami indywidualnymi i zbiorowymi, ujawniając specyficzne wzory obecne w ideologiach obu formacji.

Spójność indywidualnych doświadczeń z przeżyciami całego pokolenia można zaobserwować wyraźnie w przypadku elity postsolidarnościowej. Członkowie tego segmentu rządowej elity mają jasne i klarowne poczucie własnej tożsamości, a tożsamość tą osadzają w konkretnych momentach, kiedy trajektoria ich biografii i przebieg historii Polski przecinały się: jestem postkorowiec i postsolidarnościowiec (171), Ja jestem z pokolenia Marca sześćdziesiątego ósmego (074) Są zarazem przekonani, że (...) życiorysy z tej formacji, powiedziałbym postsolidarnościowej, w tej materii są chyba wspólne. (072) W zależności od wieku politycy formacji postsolidarnościowej wymieniają okresy i wydarzenia, które kształtowały ich postawy. Rozpiętość jest znaczna i zaczyna się jeszcze w czasie obchodów 1000-lecia państwa polskiego, przez wydarzenia marca 1968, powstanie KOR, wybór papieża aż po powstanie Solidarności i porozumienie okrągłego stołu. Potrafią też wskazać konkretne treści będące wynikiem wpływu historycznych wydarzeń, na nich samych oraz na ich pokolenie.

W przypadku ministrów ekipy Leszka Millera tożsamość grupowa może mieć nieco inne źródło: większość z nich rozpoczynała swoje kariery w partii i organizacjach młodzieżowych w latach 70. lub 80. Moment inicjacji politycznej jest bardzo ważny, ponieważ lata 70. to okres końca ideologii w PZPR i początek zdezideologizowanego pragmatyzmu okresu Gierka, a lata 80. są już epoką oportunizmu i cynizmu, kiedy w partii liczyły się nie wartości i idee, a raczej osobiste ambicje podszyte konformizmem. Zdaniem Andrzeja Walickiego rezultatem długiego okresu dezideologizacji PZPR było faktyczne odrzucenie przez nią marksistowskiej ideologii, rezygnacja z traktowania jej serio. Od tego momentu zaangażowanie ideologiczne zaczęło być traktowane podejrzliwie, jako kolidujące z pragmatyczną elastycznością oraz prowadzące do rozczarowań i potencjalnie grożące osuwaniem się w działalność dysydencką (Walicki 2000: 14). Osoby na poważnie angażujące się marksizm były przez reżim izolowane10. Jak pisze Staniszkis „już w czasach Gierka (lata 70.) warunkiem awansu w aparacie władzy byłą zdolność mowy ironicznej, pokazującej dystans delikwenta wobec oficjalnej ideologii. Ktoś zbyt pryncypialny mógłby być bowiem zagrożeniem dla prowadzących owe gry komunistycznych elit” (Staniszkis 2009: 185). Po rozpadzie PZPR nowa formacja „lewicowa” była tworzona przez polityków, którzy przeszli kurs cynicznego dystansu wobec własnej ideologii oraz mieli doświadczenie w walce o władzę wewnątrz organizacji wedle reguł zbliżonych do demokratycznych (Jacek Raciborski, Forming government elites in a new democracy: The case of Poland, Communist and Post-Communist Studies, Volume 40, Issue 1, March 2007, Pages 17-40).

Wstąpienie do partii właśnie w tym okresie mogło mieć znaczenie formatywne. Byli działacze PZPR i młodzieżowych organizacji z nią związanych zostali „naznaczeni”, ale nie było to naznaczenie ideologią lewicową, lecz raczej cynizmem rozumianym jako dystans wobec ideologii. Niewielka grupa ludzi ideowo lewicowych była marginalizowana pozostając w enklawach niszowych czasopism lub klubów w rodzaju krakowskiej „Kuźnicy”, albo przechodziła do opozycji. Pojawiali się również ludzie, którzy próbowali zastąpić marksistowską legitymizację systemu uprawomocnieniem narodowym lub liberalnym. Jednak aby liberał, taki jak na przykład Bronisław Łagowski już na początku lat 80. znany z antymarksistowskich i antysocjalistycznych poglądów, mógł pozostawać w rządzącej partii potrzebował dozy cynicznego dystansu. Dystans umożliwiał trwanie w strukturze, która w sposób ewidentny była maskaradą i potrzebowali go zarówno narodowcy i liberałowie, jak i systemowi konformiści.

Jeden z ważnych członków rządu Millera wspomina: No i zacząłem, podjąłem pracę w zarządzie [wojewódzkim] ZSMP, (...), bardziej dla celów utrzymania, zarobkowania, niż [z przekonania – przyp. mój], bo pozwalało mi to tak ułożyć robotę, że mogłem pogodzić pracę i studia dzienne (373). Próbując wyjaśnić okoliczności wstąpienia do PZPR wskazuje, że przesądził o tym moment narodzin: gdyby urodził się wcześniej, to doszedłby do wniosku, że partia jest niereformowalna (drażni go dogmatyzm ideologiczny, wspomina między innymi pewnego sekretarza, który był z gatunku ortodoksów, zresztą najlepszy fakt, że jak macierzysta partia padła to on został w ZKP Proletariat), gdyby urodził się później, to do partii już nie zdążyłby trafić. Urodził się za późno lub za wcześnie i dlatego wstąpił do partii-zombie, duchowego trupa obleczonego w żywe wciąż polityczne ciało.

Osoby, które wstępowały do PZPR podawały bardzo różne wyjaśnienia tej decyzji. Czasem była to chęć podjęcia działalności społecznej, realizacji własnych zainteresowań, czasem po prostu dążenie do zrobienia kariery.

Do partii zapisałem się w wieku dziewiętnastu lat, jeszcze w technikum, uważając, że, no, jest to jakaś formuła, która, co tu dużo mówić, zwiększa moje szanse. Tak bym to określił, bez żadnych podtekstów. Tak oceniłem zdarzenie ówczesne, że to zwiększa moje szanse i pewnikiem w jakiś sposób miało na mnie wpływ w przyszłości (076).

Pod pewnym względem stałym elementem doświadczenia ludzi dzisiejszej „lewicy” było wstąpienie do partii (czasem motywowane pewnym idealizmem), rozczarowanie i ukształtowanie się cynicznego dystansu w stosunku do organizacji i dotrwanie w tym cynizmie okresu zmian. To było w roku 1970, byłem na trzecim roku, stałem się członkiem PZPR-u, przy czym decyzja była świadoma zupełnie, to ta organizacja wyglądała dość specyficznie, no ciekawe grono ludzi przyciągało, (...) natomiast to, co zastałem po przejściu z uczelni do przedsiębiorstwa, to spowodowało potem szok. Bo w przedsiębiorstwie, to była partia jak za czasów Gomułki albo jeszcze wcześniej. Mimo szoku autor wypowiedzi został w strukturach partii, a nawet odnosił pewne sukcesy. Następnym wstrząsem był dla niego 1980, kiedy poprzedni system ukazał się w zupełnie innym świetle, co było w jego przekonaniu wydarzeniem formatywnym dla jego pokolenia: spoglądanie na to wszystko i uczestniczenie w jakimś sensie w tym wydarzeniu tego 80-go roku bardziej opozycyjnie, po takiej stronie, która doszła do wniosku, że to jednak musi ulec zmianie wszystko. Była to działalność opozycyjna „w jakimś sensie” albowiem rozmówca pozostał członkiem partii, a nawet w 1989 r. trafił do sejmu z listy PZPR (po raz kolejny doznając szoku: Bo to ten moment, to chyba wszyscy doznaliśmy pewnego szoku, ci co tam trafili) (371).

Właśnie ta „szokowa terapia” przywodzi na myśl cynizm jako formę świadomości stanowiącą podstawę wykreowania wspólnej formacji intelektualnej dzisiejszych „postkomunistów”. Rozpoznanie fałszu panującej ideologii, rozpoznanie napięcia między ideologiczną maską i sytuacją społeczną, a następnie wybór tej maski – to jest realne doświadczenie, które pozostawia osad w biografii i „naznacza” polityków formacji postpezetpeerowskiej.
Postkomunistyczna metapolityka

„Postkomunistyczna” filozofia uprawiania polityki opiera się na dwóch, pozornie nie mających ze sobą wiele wspólnego, filarach: walce o władzę i technokratycznym administrowaniu. Z tej pierwszej perspektywy przestrzeń życia politycznego jest opisywana metaforami ringu lub dżungli (470), a poruszanie się w tym gąszczu wymaga dostosowania się do surowych reguł, które w tym świecie obowiązują (oznacza to konieczność „ubrudzenia się”). W ostatniej instancji wszystko sprowadza się do walki o władzę (378), a więc możliwości realizacji swoich programów i celów, swoimi ludźmi (179). Drugi dominujący nurt postrzegania polityki jest kolejną wersją Baconowskiej Nowej Atlantydy – królestwo racjonalności zarządzane przez kompetentnych i racjonalnych technokratów, którzy badają świat, a przede wszystkim sterują życiem gospodarczym. Władza nad ludźmi zastąpiona jest administrowaniem rzeczami, co oznacza, że można się obyć bez polityki, polityków i politycznych instytucji11. Według profesjonalnizującej definicji polityka to jest mechanizm generowania celów, które chce się osiągnąć w skali państwa i dobierania do tego środków ich realizacji (077). Jest to tak zasadnicze utożsamienie polityki z działalnością organizatorską, że należałoby określić ją jako zarządzanie procesem politycznym.

Wspólnym mianownikiem walki o wpływy oraz technokratyzmu jest pragmatyzm pozbawiony jednak odwołań do wartości innych niż instrumentalne. Polityka nie jest sferą nawiedzaną przez jakiekolwiek wartości, trudno odtworzyć katalog cnót, którymi przedstawiciele elity postpezetpeerowskiej w swoich własnych oczach odróżnialiby się od postsolidarnościowej. Wartości socjaldemokratyczne jeśli już się pojawiają, to jako bliżej nieokreślony frazes: „lewicowa wrażliwość” na drugiego człowieka. Po raz kolejny należy podkreślić, że dotyczy to nie tylko polityków SLD, których biografie sięgają organizacji młodzieżowych PRL, lecz stanowiło formę kontaktu ze światem zewnętrznym przekazywaną młodym działaczom partii, wstępującym do niej w latach 90. W tym sensie zmiana pokoleniowa w SLD, jaka miała miejsce po upadku rządu Millera, nie mogła prowadzić do zmiany ideologii.

Politycy rządu Millera kiedy już deklarują potrzebę jakiejkolwiek ideowości, szerszej wizji i wyraźniejszego światopoglądu to zawsze łączą to z technokratycznym pragmatyzmem, nie pozwalając tej potrzebie na pojawienie się w postaci czystej:



Polityka to jest mieszanina cynizmu i romantyzmu. Trzeba rzeczywiście mieć dość romantyczne wizje. To znaczy nie pętać się tylko w pragmatycznych szczegółach czy rozwiązaniach, ale właśnie stawiać te cele bardzo ambitnie i jednocześnie przyziemnie. Cynizm jest tu oczywiście w cudzysłowie, ale bez tego pragmatyzmu, czy rozumienia rzeczywistości trudno te sprawy rozwiązywać (073).

Przyczyny systematycznych różnic w filozofiach polityki będących elementami ideologii obu elit, można próbować odkryć zajmując „zewnętrzny” wobec nich punkt widzenia - osadzając je we współrzędnych społeczno-historycznych. Poszukiwanie genezy pragmatyzmu elity postpezetpeerowskiej każe na przykład zwrócić uwagę na zasadnicze podobieństwo biografii jej członków, na które składały się następujące elementy: przynależność do organizacji młodzieżowych, doświadczenie i przygotowanie do wypełniania obowiązków w dużych podmiotach gospodarczych i organizacjach politycznych, kierunkowe wykształcenie (ekonomia, zarządzanie)12

Wizje polityki obu obozów, wydają się dowodzić istnienia między tymi dwoma segmentami zasadniczej różnicy. Ministrowie pełniący swoje funkcje w rządzie premiera Buzka posługują się innym rozumieniem istoty polityki oraz jej ostatecznych celów. Postsolidarnościowa część elity rządowej definiuje politykę przede wszystkim jako działanie na rzecz dobra wspólnego, formę służby publicznej, rzadziej zaś jako walkę o władzę i skuteczne realizowanie założonych celów. Uprawianie polityki (także rządzenie lub sprawowanie władzy) jest postrzegane jako sytuacja dokonywania wyborów nie tylko politycznych, ale również etycznych, a nawet moralnych.

Polityka jest działalnością, która ma urzeczywistniać samodzielnie wypracowane idee i koncepcje służące interesowi publicznemu czy dobru publicznemu w danej chwili życia narodowego (374).

Ujawniające się różnice w filozofiach polityki będących elementami ideologii obu rządowych formacji współgrają z rozróżnieniem wprowadzonym przez Krasnodębskiego między postsolidarnościową elitą uprawiającą politykę odwołującą się do wartości oraz elitą postkomunistyczną uprawiającą politykę pragmatyczną lub cyniczną (Krasnodębski 2003: 110). Rozróżnienie to może okazać się przydatne do opisu metapolityk obu elit rządzących, ale jedynie po wprowadzeniu pewnej korekty. Pierwsza poprawka polega na stwierdzeniu, że politykom formacji postsolidarnościowej wydaje się, że uprawiają politykę odwołującą się do wartości lub że jest to dominujący postulat normatywny w tym segmencie elity. Druga dotyczy elity postpezetpeerowskiej: politycy tej formacji uprawiają politykę cyniczną, lecz pojęcie cynizmu jest różne od publicystycznego przyjmowanego przez Krasnodębskiego czy Pawła Śpiewaka13.



  1   2   3


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość