Strona główna

„Czekamy na wakacje”


Pobieranie 53.63 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar53.63 Kb.

„Czekamy na wakacje”



Przedstawienie zrealizowane na podstawie fragmentów

Króla Maciusia I” J. Korczaka



z piosenkami Marka Grechuty

i wierszami L.J. Kerna,

J. Harasymowicza i K.I. Gałczyńskiego.

Scenariusz: Elżbieta Nater-Dochniak

Postacie:

Dziecko I

Dziecko II

Dziecko III

Dziecko IV

Dziecko V

Dziecko VI

Dziennikarz


Prezydent

Minister I

Minister II

Ryba


Głos z głośnika

Gazeciarze



Scena I

Somewhere over the rainbow”, piosenka z filmu „50 first dates”

Dziennikarz: A wy na kogo czekacie? Na króla Maciusia czy na Królową Śniegu, a może na Śnieżkę?
Dziecko I : Nie , my nie jesteśmy dzieci z bajki.
Dziecko II: Ani królowie, ani czarodzieje.
Dziecko III: My jesteśmy zwyczajne dzieci.
Dziecko IV: Z podwórka, ze szkoły.
Dziennikarz: Ale siedzicie tak i nic nie robicie.
Dziecko IV: Bo my czekamy nie na kogoś, a na coś.
Dziecko V: My czekamy na wakacje.
Dziecko I: Na wakacje, na wakacje,

lekkie serce, lekki bagaż.

Na wakacje, na wakacje,

niepotrzebny będzie tragarz.

Byle z głowy wiatr lipcowy nie wydmuchał całej wiedzy.

Na wakacje, na wakacje,

koleżanki i koledzy!
Dziennikarz: Nie można tak siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż wakacje same wam spadną z nieba. Napiszcie list do prezydenta i poproście o ich przyśpieszenie.

Scena II

Prezydent: Więc cóż panowie na to? Czy można to zrobić?


Minister I: W żaden sposób. Według prawa (sięga po księgę) tom 1349 – wakacje ustala ministerstwo, ministrowie to ludzie dorośli, dorośli to ci, którzy mają dzieci, a dzieci głosu nie mają i są własnością rodziców.
Minister II: Ale jest jedna możliwość ...
Wszyscy: Jaka?
Minister II: Prezydent musi się nazywać Prezydentem Reformatorem Przyśpieszającym.
Prezydent: Co to znaczy?
Minister II: Znaczy to, że jest prezydentem, który zmienia prawa.
Prezydent : Rozumiem. Od dziś nazywam się Prezydentem Reformatorem Przyśpieszającym. (Ministrowie kłaniają się). Wobec tego muszę zrobić jakąś reformę. Niech jutro każdy uczeń dostanie w szkole po pół kilo czekolady.
Minister I: Za dużo. Pochorują się.
Prezydent: Niech będzie ćwierć kilo.
Minister III: W państwie mamy miliony uczniów. Jeżeli mają dostać czekoladę łobuzy i leniuchy ...
Prezydent: Wszyscy! Wszyscy bez wyjątku!
Minister I: Wszyscy bez wyjątku!
Minister II: Wszyscy bez wyjątku? Wszyscy bez wyjątku!
[Dzieci zaczynają maszerować w takcie marsza z czekoladą w ręku. Podnoszą czekoladę do góry i krzyczą: Niech żyje prezydent ! Minister I podaje Prezydentowi papier, Prezydent podpisuje.]
Głośnik: Druga reforma Prezydenta! We wszystkich szkołach będzie obowiązywał
2-miesięczny rok szkolny! [Prezydent podpisuje nowy dokument.] Trzecia reforma Prezydenta! Wakacje trwają od dzisiaj przez najbliższe 10 miesięcy!
Dzieci pojawiają się z plecakami i śpiewają piosenkę „Jadę pociągiem prawdziwym”
Jedzie pociąg jedzie, wiezie ludzi wiezie

puszcza dymu szare kłęby

powiedz mi sąsiedzie, dokąd że ty jedziesz,

bo ja do Szklarskiej Poręby.


Jadę tam do lasu, jadę do sarenki,

jadę sobie zbierać grzyby

będę się opalać, będę w słońcu walać

niech poparzą mnie pokrzywy

dam mamusi spokój, spokój tatusiowi

niechaj sobie raz odpoczną

Jedno mnie ciekawi, co oni beze mnie

co oni beze mnie poczną.

Kto im będzie zbierał okruchy ze stołu

na błękitną ciężarówkę,

a gdy zginie igła albo szpulka nici

wyślą pod krzesło taksówkę,

kto syreną wyśle szybkie pogotowie

po proszek do bólu głowy,

a po tę ostatnią zapałkę pod stołem

zbierze szybko straż ogniową.

Jedzie pociąg ..... 6 wersów
po raz pierwszy jadę do prawdziwej stacji

jadę pociągiem prawdziwym.


Wszystkie dzieci:
Nagle-gwizd!

Nagle-świst!

Para-buch!

Koła-w ruch!


Najpierw powoli

Jak żółw

Ociężale

Ruszyła maszyna

I jedzie ospale.

Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,

I kręci się, kręci się koło za kołem,

I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,

I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!

Po torze, po torze, po torze, przez most,

Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las

I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,

Do taktu turkoce i puka, i stuka to:

Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to

Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,

Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,

Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,

Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.


A skądże to, jakże to, czemu tak gna?

A co to to, co to to, kto to tak pcha?

Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch?

To para gorąca wprawiła to w ruch,

To para, co z kotła rurami do tłoków,

A tłoki kołami ruszają z dwóch boków

I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,

Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,

I koła turkocą, i puka, i stuka to:

Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!



Scena III

Dzieci: Niech żyje Prezydent Reformator Przyspieszający! Niech żyje!


[Gorące owacje Dzieci dla Prezydenta. Z boku zjawia się Dziennikarz. Fotografuje tę scenę.]
Dziennikarz: Przepraszam. Panie Prezydencie pozwoli pan, że sfotografuję tę piękną scenę: dzieci wyrażają wdzięczność swojemu prezydentowi. A jutro napiszę o tym do gazety.
Prezydent: Proszę bardzo.
Dziennikarz: Chciałbym też pomówić z Waszą Królewską Mością .... o przepraszam – z Panem Prezydentem.
Prezydent: Nie szkodzi, nie ma za co. To pan napisze w gazecie o moich reformach?
Dziennikarz: Widzi pan, panie Prezydencie, to jeszcze nie są reformy.
Prezydent: Nie? Przecież jestem Prezydentem Reformatorem Przyspieszającym!
Dziennikarz: Pan Prezydent nie jest jeszcze reformatorem, ale może nim zostać. Pan Prezydent chce [mówi ze zgrozą], żeby rządził cały naród?
Prezydent: Tak. Dorośli i dzieci ....
Dziennikarz: I dzieci? To trzeba zrobić dwa sejmy.
Prezydent: Dwa sejmy?
Dziennikarz: Tak jest! W jednym będą rządzić dorośli, w drugim – dzieci.
Prezydent: Świetnie.
Dziennikarz: Niech dzieci wybiorą swoich posłów.
Dziecko II: [Nagle pojawiające się] I niech powiedzą czy wolą czekoladę, czy wakacje?
Prezydent: Świetnie. Właściwe to ja już sobie to dawno wymyśliłem.
Dziennikarz: No to do dzieła!
Prezydent (z zatroskaniem): Ale czy one potrafią?
Dziennikarz: Niech się uczą. Za przykładem Pana Prezydenta.
Minister II: (konspiracyjnie do Prezydenta) Co na to powiedzą dorośli?
Prezydent: Znów nazwą to dyktaturą!

Scena IV

Gazeciarze: Dodatek, nadzwyczaaa... Wybory posłów do Sejmu dziecięcego! Wybory!


Głośnik: Uwaga! Uwaga! Uroczyste otwarcie Sejmu dziecięcego!
Gazeciarze: Pierwsze posiedzenie sejmu dziecięcego! Radzą dzieci z całego kraju!

Scena V

Dziecko I: Popatrz, dziewczyny też w naszym sejmie?!


Dziecko II: Potrzebne jak dziura w moście!
Dziecko III (dziewczyna): No! To moje miejsce!
Minister II: Spokój! Kto będzie hałasował, ten wyleci za drzwi ... Głos ma Prezydent.
Prezydent: Jesteście posłami! Chciałem tak rządzić, żeby wam było dobrze! Ale bardzo trudno zgadnąć jednemu, co każdemu potrzeba. Myślę, że każdy z was powie, czego pragnie.[Dzieci oklaskują Prezydenta]. I dobrze by było, żeby dzieci wybrały sobie sztandar. Może zielony! Dzieci lubią las, a las jest zielony.
Dzieci: Zielony! Zielony!
Minister I: A teraz po kolei mówicie, czego chcecie, tak jak powiedział prezydent.
Posłowie-Chłopcy: Ja chcę trzymać gołębie! ... A ja psa! ... Żeby wszyscy, mieli zawsze wakacje! ... Żeby nam wolno było późno chodzić spać! ... Żeby nie było wcale szkoły! ... Żeby zawsze było lato! ... Żeby zawsze była zima! ...
Posłowie-Dziewczynki: Żeby chłopcy się nie przezywali! ... Żeby co dzień były ferie! ... Żeby nie było dorosłych, którzy palą papierosy!
Posłowie-Chłopcy i Dziewczynki (na przemian): Żeby wolno było palić papierosy! ... Żeby nie było klasówek! ... Ani dyktanda! Żeby wszędzie prezydentami były dzieci! ... Żeby było czysto!
Minister II: Nie awanturować się! Za drzwi!
Posłowie: Posłów nie wolno wyrzucać za drzwi!
Prezydent: Uspokójcie się dzieci! [do siebie] Trudno. I znowu się nie udało. [wzrusza ramionami]
Piosenka „That Man” Caro Emerald.

Scena VI

Dziecko I: Ale się z nami obeszli, nie ma co gadać!


Dziecko II: Wiadomo – dorośli!
Dziecko III: A ten prezydent!
Dziecko IV: A ci ministrowie!
Dziecko V: A ten dziennikarz! [przedrzeźniając go]: Nie można tak siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż wakacje same spadną z nieba. Napiszcie list do prezydenta
– trele morele.
Dziecko VI: Musimy sami wziąć sprawy w swoje ręce- śpiewa „Muszę dziś wykonać plan” (przy końcu piosenki dołącza się również dziennikarz)
Słońce zaświeciło nam – wam,

muszę więc wykonać plan – plan

Wstawaj mamo, wstawaj tato na wycieczkę woła lato,

Wstawaj mamo, wstawaj tato na powietrze woła lato.


Wywietrzymy nos i koc – koc

By zapachniał trawą w noc – w noc,

Bo ja tego znieść nie mogę, że nie dbacie o przyrodę.

Z mego okna widok marny – chodnik szary, asfalt czarny,

Stoi słupek zamiast drzewa, nic nie rośnie, nie dojrzewa

Krasnoludek się zatruje, no a kto postawi dwóję?

No kto?, no kto?, no kto?
Słońce zaświeciło nam – pstryk

muszę więc wykonać plan – w mig.

Wybudować domek z klocków, tak oszczędnie po krakowsku,

Wybudować domek z klocków, tak przepięknie po krakowsku

Żeby kiedy spadnie deszcz - deszcz

Krasnoludek mógł tam wejść – wejść

Żeby mógł spokojnie zjadać mleczną zupę na obiadek,

bo ja tego znieść nie mogę,

że do mleka leją wodę,

do sałaty sypią piasek,

pchają sznurek do kiełbasy,

nic nie rośnie, nie dojrzewa.

Krasnoludek się zatruje, no a kto postawi dwóję?

No kto?


Dziennikarz:

Słońce zaświeciło znów – hej!

przychodź cieniu, wietrze wiej, wiej!

Ej, ty chłopcze na nim nie stój,

możesz poczuć się jak nie swój.

Coś ci zacznie świtać w głowie,

tu mieć trzeba końskie zdrowie,

do czego? – Ho, ho!

Bo ja tego znieść nie mogę,

że do mleka leją wodę,

do sałaty sypią piasek,

pchają sznurek do kiełbasy.

Stoi słupek zamiast drzewa,

nic nie rośnie, nie dojrzewa.

Krasnoludek się zatruje, no a kto postawi dwóję?

No kto?
Dziecko I: To i pan jest z nami? Kto by pomyślał?


Dziennikarz: Jestem z wami i oburza mnie, jak zresztą słyszeliście, to samo. Cała przyroda jest także oburzona. Posłuchajcie tylko: [włącza magnetofon]

Ryba : - Pani kochana, zwariuję chyba!

Rzekła raz w Wiśle do ryby ryba.
- Właśnie kochana. Co o tym myśleć,

Że tak ostatnio śmierdzi coś w Wiśle?


- Co o tym myśleć? Nie mam pojęcia.

Ja przez to wszystko straciłam zięcia.


- Czyżby córeczkę rzucił ten zdrajca?

- Właśnie. Przedwczoraj zwiał do Dunajca.


Nie mógł wytrzymać. Bez przerwy twierdził,

Że ciało mojej córki śmierdzi.


- No, popatrz pani, to kawał drania.

I co, odpłynął bez pożegnania?


- Zostawił tylko kartkę na stole,

Że ślub brał z rybą, a nie z fenolem.


- To rzeczywiście okropny dramat.

I teraz córka jest sama?

- Sama.
- Czy rzeczywiście czuć jest córkę?

Tak jak i panią ...

- No, mnie troszeczkę ...
- Tylko troszeczkę? ... Ach, jaki anioł ...

A czy ostatnio wąchał kto panią?

- Jak to czy wąchał?

- No, w pani latach ...


- Flądra!

- Kocmołuch!

- Głupia!

- Wariatka!


Tak to się może odbić na rybach

Niedopatrzenie jakiegoś typka.


Dziecko III: Trujące grzyby

za wszelką cenę

chcą być zebrane
Zielona bylina

kraje ręce

jak brzytwa
Moczary starają się

sprzedać każdemu

swe dywany
Na polanie

czarno od trucizny


Uśmiechają się do ciebie

szalej i ciemierzyca

Las jest cichy

i łagodny


Dziecko
Nie trzeba w lesie kląć.

Kapelusz trzeba zdjąć.

Mogłyby listki leszczyny

Pozwijać się bez przyczyny.

Mogłaby lipa bez powodu

Odmówić pszczołom miodu.

Mogłaby osika

Zestracha dostać bzika.

A zając, ten maleńki,

Zbudzony w środku snów,

Mógłby się jeszcze zgorszyć –

Nauczyć brzydkich słów.


Nie trzeba w lesie kląć,

Kapelusz trzeba zdjąć

Jak najuroczyściej

I posłuchać, co też mówią liście.


Dziecko VI: Pomówmy wreszcie o rzeczach radosnych,

do których się tęskni, na które czeka,

to chyba każdy przyzna mi rację,

że szczególną satysfakcję

sprawiają mu wakacje-

coś, co cieszy na ogół każdego człowieka
Dziecko I: Mocno mi, pięknie i młodo!

(w uniesieniu) Pójdę miastem nad spokojną wodę

Potem, polem, potem zielonym polem

Pójdę w dal ...
Dziecko II: Jutro popłyniemy daleko, jeszcze dalej

(w uniesieniu) niż te obłoki,

pokłonimy się nowym brzegom,

odkryjemy nowe zatoki,

nowe ryby znajdziemy w jeziorach,

nowe gwiazdy złowimy w niebie,

popłyniemy daleko, daleko

jak najdalej, jak najdalej przed siebie.

Starym borom nowe damy imię,

nowe ptaki znajdziemy i wody,

posłuchamy, jak bije olbrzymie,

zielone serce przyrody.
Dziecko III: Jakie zielone serce? Chyba czarne, jakie nowe ryby? Chyba fenolowe!

(przygnębione)
Dziennikarz: Rzeczywiście czarno to wszystko wygląda, musimy napisać rezolucję i skierować ją do wszystkich dorosłych. Dyktujcie! [dziennikarz zapisuje].
Dziecko IV: Zostawcie nam czysty kawałek świata

Zostawcie nam strumyka czysty bieg.


Dziecko V: Zostawcie nam lasy, ogrody w kwiatach

Czyste powietrze, zimą czysty śnieg.


Dziecko VI: Zostawcie nam czysty kawałek plaży

Zostawcie morza czystość pośród fal


Dziecko I: Pozwólcie nam o życiu pięknie marzyć

gdy nie ma marzeń w duszy rośnie żal.


Wszyscy śpiewają piosenkę „Zostawcie nam …”
I Choć mamy dzisiaj tak niewiele lat

i tak niewiele wiemy o tym świecie

to już kochamy ten cudowny świat

i wiemy to, czego wy już nie wiecie.

Chociaż nie znamy się na wielu sprawach

Chociaż nie wiemy, skąd się bierze kwiat

to znamy się na wesołych zabawach

tych których wy nie znacie już od lat.


Ref. Zostawcie nam czysty kawałek świata

Zostawcie nam strumyka czysty bieg

Zostawcie nam lasy, ogrody w kwiatach

Czyste powietrze, zimą czysty śnieg.

Zostawcie nam czysty kawałek plaży

Zostawcie morza czystość pośród fal

pozwólcie nam o życiu pięknie marzyć,

gdy nie ma marzeń w duszy rośnie żal.


II Wy dzisiaj macie tyle różnych spraw

i planujecie wiele nowych cudów,

a dla nas cudem jest zieloność traw,

choć na nią spada chmura pyłu, brudu.

Wiemy, że życie dzisiaj jest bogate.

Wspaniałe sprzęty czynią z życia raj,

lecz nie zastąpisz żadnym aparatem

zapachu wiosny, kiedy kwitnie maj.


Ref. Zostawcie nam czysty kawałek świata

Zostawcie nam strumyka czysty bieg

Zostawcie nam lasy, ogrody w kwiatach

Czyste powietrze, zimą czysty śnieg.

Zostawcie nam czysty kawałek plaży

Zostawcie morza czystość pośród fal

pozwólcie nam o życiu pięknie marzyć,

gdy nie ma marzeń w duszy rośnie żal.


III Wiemy, że dbacie o nas tak troskliwe,

że kupujecie nam zabawek stosy

kto z was pamięta, jakże niecierpliwie

czeka się chwili, gdy zakwitną kłosy.

Świat jest wspaniałym darem od prawieków

i nie zastąpi go komputer żaden,

więc nie zapomnij dorosły człowieku,

pozwolić iść nam jego starym śladem.


Ref. Zostawcie nam czysty kawałek świata

Zostawcie nam strumyka czysty bieg

Zostawcie nam lasy, ogrody w kwiatach

Czyste powietrze, zimą czysty śnieg.

Zostawcie nam czysty kawałek plaży

Zostawcie morza czystość pośród fal

pozwólcie nam o życiu pięknie marzyć,

gdy nie ma marzeń w duszy rośnie żal.







©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość