Strona główna

Człowiek jest przede wszystkim tym, co tworzy


Pobieranie 208.25 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar208.25 Kb.

Człowiek jest przede wszystkim tym, co tworzy”



( A. de Saint-Exupe’ry)
Od początku swojego istnienia, poezja miała za zadanie wychować moralnie potencjalnego czytelnika. Tej moralizatorsko - dydaktycznej funkcji, podporządkowane były nawet środki artystyczne używane przez autorów wierszy. W naszych wspomnieniach z lat szkolnych doskonale zachowały się również utwory utrzymane w duchu patriotycznym. Największą wartością poezji – jest jej wydźwięk wychowawczo – estetyczny.

Każde dziecko już od najmłodszych lat spotyka się z twórczością poetycką - począwszy od bajek czy kołysanek śpiewanych mu do snu, a skończywszy na szkolnych powiedzeniach czy też zabawnych rymowankach „poetów – wierszokletów”. Wielu z nas do dziś tkwią w pamięci wzruszające wpisy do pamiętników lub krótkie wierszyki deklamowane jako zabawowe wyliczanki. Dopiero w czasie szkolnej edukacji, dzieci zapoznają się z tzw. oficjalną – literaturą piękną.

W każdym dziecku jest naturalna skłonność do tworzenia, którą należy mądrze podtrzymywać. W działalności artystycznej wypowiada ono swoje marzenia, wyobrażenia czy też przemyślenia dotyczące otaczającego świata. Dziecięce dusze odznaczają się umiejętnością niezwykłego odczuwania, myślenia i dostrzegania spraw najistotniejszych, które ludziom dorosłym - nieraz umykają w codziennym pośpiechu. Poetycko usposobione dziecko – jest otwarte na poezję z zewnątrz.

Nie każdy jednak potrafi wyodrębnić z mowy zwyczajnej, tej – którą posługujemy się w potocznej komunikacji, inny sposób mówienia, nadający słowom i zdaniom szczególnej wartości. Użycie takich wyjątkowych słów czy fraz zdaniowych w wierszu niezbędne jest do wyrażenia uczuć czy osobistych myśli i przeżyć autora.

Dlatego też na największe uznanie zasługuje ekspresja twórcza naszych gimnazjalistów. W swoich utworach zawierają myśli, wyobrażenia, splatają realność z fantazją, nadają rzeczom nową osobowość, niezwyczajność - czym zatrzymują naszą uwagę. Nie wszystkie utwory są pogodne i optymistyczne – ale przecież taką mamy rzeczywistość. Młodzi ludzie są najbaczniejszymi obserwatorami i świetnie potrafią wyrazić swoim językiem nawet najpoważniejsze kwestie. W wierszach przeplatają się zwyczajne doświadczenia i obserwacje z pierwszymi uczuciami, poetycko prezentują to – co dla nich najważniejsze. Ich aluzyjna metoda opisywania świata wyróżnia się nieograniczoną swobodą skojarzeń - a w czytającym wyzwala niezwykłe przeżycia estetyczne.

Na poniższy zbiór składają się utwory uczniów uczęszczających do Gimnazjum w Michałowie, które zostały mi przez nich udostępnione w latach 2005 – 2007. Wielokrotnie prace te brały udział w konkursach poetyckich o zasięgu regionalnym i krajowym, a autorom udało się zdobyć w nich nagrody lub wyróżnienia. Mam nadzieję, że o dorobku literackim przynajmniej niektórych z nich – usłyszymy w przyszłości.


Opiekun szkolnego koła poetyckiego – mgr Anna Kazberuk
„Los ucznia”
Gdy Ci kot przebiegnie drogę

Gdy Ci pies obleje nogę

Gdy dostałeś dwóję z matmy

Nie smuć się – test nie był łatwy!


Gdy zapomnisz znów zeszytu

Nie pamiętasz o piórniku

Nie zapomnij o kartkówce

Musisz mieć to wszystko w główce!


Kiedy czegoś nie rozumiesz

I dziś znowu nic nie umiesz

Kiedy już otrzymasz test

Łapiesz zaraz, że to wiesz!


Pisać szybko już zaczynasz

Wszystko sobie przypominasz

I dla belfra test oddałeś

No i dwójki nie dostałeś!

Justyna Bajko

„NIĆ TAJEMNICY”

Gdzie szafirowo-modra łąka

tęczowy motyl się zabłąkał.

I na promieniu złotym słońca

drga w tańcu, który nie ma końca.

Muzyka sfer niebieskich płynie

po siwym lesie, po dolinie.

Stoją zwierzęta jak zaklęte

łowcom okrutnym na przynętę.

Gdy się skończy motyli taniec

w mroczną głąb lasu ruszą łanie.

Będą srebrnymi kopytkami

nić tajemnicy snuć przed nami.

Anna Borowska

„ ………..”


Dwa serca złączone

I dusza zaklęta …

Wieczory samotne

Nienawiść przeklęta!

Blade policzki

I oczy wypłakiwane …

To nie sen niedoli

To tylko miłość

Samowolnie kroczy …

Jest taka niezdolna

Pełna bojaźni

Poznająca z wolna

To tylko ona na cierpienie skazuje

Szczęście odbiera

I radości ujmuje!

Joanna Dąbrowska

CHWALCIE SWEGO PANA”


Wokół cisza, słychać śpiew deszczu

szare niebo zabiera mi nadzieję,

zastanawiam się nad sensem istnienia

A mój przyjaciel – wiatr wieje i wieje.
Czy kiedykolwiek na tym marnym świecie

zabliźni się krwawiąca rana,

którą sami ludzie stworzyli

bezczeszcząc słowa :

Chwalcie swego Pana.
Czy wśród morza pełnego kłopotów

jest wyspa rajską nazwana,

gdzie wszystkie ptaki wznoszą pieśń tryumfu

wołając do ludzi :

Chwalcie swego Pana.
Czy żołnierz, który na wojnie walczy

wie, że najdroższa ukochana,

modli się za niego przed świętym ołtarzem

śpiewając pieśń :

Chwalcie swego Pana.
Czy kiedyś odnajdę sens swojego istnienia

I tej marnej egzystencji ludzi,

którzy widząc światło gdzieś uciekają

modląc się, aby Anioł Stróż ich obudził.
Czy człowiek jak lis złapany w pułapkę

otoczony przez niezmierzoną ciemność,

może z niej wybrnąć innymi słowami niż:

Chwalcie swego Pana.

I wiatr przestał wiać...

Emilia Bobel
Zatracony człowiek”
Uwięziony w szponach ciemności,

toniesz na przekór swej młodości.

Nie potrafisz cieszyć się miłością,

nie potrafisz dzielić się radością.

Niczym dziecię zatracone,

myśli masz wciąż zmącone.

Szukasz czystej wody,

nie patrząc wcale pod nogi.

Upadasz na zdeptaną trawę

i wszystko traktujesz jak zabawę.

Jesteś jak ostatni głupiec,

Sądząc, że życie może CI się upiec.


Joanna Dąbrowska

Znaleźć własnego siebie”


Ukryć się gdzieś głęboko.

Znaleźć się we mgle własnych uczuć i pragnień

Skoczyć w głąb bardzo wysoko

I otworzyć wiecznie otwarte oczy.


Zapomnieć nierealną teraźniejszość,

Zatracić się w sobie odkrywając coś wspaniałego.

Stanąć twarzą w twarz ze sobą samym

I zrozumieć jak łatwo jest zapomnieć siebie.


Wrócić do dawnych lat,

Odległych o wiele porażek i błędów

Zrozumieć na nowo świat

I wkroczyć w lepszego siebie.


Na powrót stać się kimś,

Kim od zawsze się było.

Znów patrzeć z nadzieją na świat

I uświadamiać sobie, że życie jeszcze się nie skończyło.


Być szczęśliwym jak dawniej

Uśmiechać się i cieszyć

Z tego co tkwi w środku

Starej lecz odnowionej duszy.


Na powrót stać się kimś,

Kim od zawsze się było.

Znów patrzeć z nadzieją na świat

I uświadamiać sobie, że życie jeszcze się nie skończyło.



Katarzyna Dąbrowska

Odgłosy”


Chciałabym usłyszeć ciszę,

którą wiatr do snu kołysze.

Unosi lekko ponad głowami,

zaledwie o krok przed chmurami.


Lecz kiedy biec doń zaczynam,

pod ciężarem grzechów się uginam.

Me ciało przeszywa ból wielki,

a obraz ciszy staje się maleńki.


Znikają wnet wszystkie marzenia,

już niemożliwe do spełnienia.

Pojawia się za to ciemna ulica,

nakłaniająca do grzechu jak lisica.


A na niej ludzi wielka gromada

i nikt nikomu tam nie pomaga.

I choć niejeden potrzebuje pomocy

- nie otrzyma jej, nawet tej świętej nocy.


Katarzyna Dąbrowska

MOJE MYŚLI”


Myśli otchłań mnie ogarnęła,

Jedna za drugą do głowy przylgnęła.

jedna za drugą ciągle gdzieś gonią

i zaprzątają wciąż uwagę moją.


Każda chce ważne miejsce zajmować,

bo wszystkie razem nie chcą obcować.

Wciąż sprzeczki w głowie mej urządzają

i rozmyślania nad sobą żądają.


Więc trudno – myśleć wciąż muszę,

o tym gdzie kiedyś w podróż ruszę.

Kim będę? Gdzie szczęścia będę szukała,

czy nowych przyjaciół będę odnajdywała?


Lecz pewne myśli nie dają mi spokoju-

Kiedy na świecie doczekam się pokoju?

Kiedy dobro nad złem władzę obejmie?

I myśli trapiące z mej głowy zdejmie.


Katarzyna Dąbrowska

„Wyrok”
Jest jeden smutny dzień

Jeden jedyny w roku

Kiedy jest w nim pełno łez

I jest w nim mnóstwo mroku.

Nie chce ci się postawić ani jednego kroku

Bo dowiadujesz się o swoim wyroku

Nie myślisz o manku

Marzysz tylko o tym,

aby przeżyć zimę tego roku.


Anna Golak

„Roślina”


Był taki czas, że beztrosko żyła,

Zielone błyszczały jej oczy.

Zrywając bławatki po łące chodziła

By móc wpleść je potem w warkocze.


Do ziemi cebulki powkładać wiosną,

Chłonąć maciejki woń latem.

Kochać rośliny, patrzeć jak rosną

To właśnie było jej światem.


Lecz przyszła i zima, za radość pokuta

I czas wesołości przeminął.

Leżała bez ruchu do łóżka przykuta,

Bo sama się stała rośliną.


Zabrała roślinkę śmierć bezlitosna,

Skończyły się życia chwile.

Ziemią przykryta, czekała aż wiosna

Bławatkiem zakryje mogiłę.



Emilia Gryniewicz
Pojutrze”
Jak w kalejdoskopie

Zmieniają się wartości

Wczoraj zbyt zajęta by pomarzyć

Jutro zbyt rozmarzona by się czymś zająć

A pojutrze będę chciała odpocząć od wszystkiego.
Jeszcze wczoraj zdeptałam larwę

Jutro ukryję kokon w ciepłym sercu

Schowam przed zatrutym spojrzeniem świata

By pojutrze mógł się z niego wykluć motyl

Zmienny jak marcowa pogoda.
Wczorajszego zimnego wieczora

Nie myślałam o jutrzejszych promieniach słońca

Ani o tym, że pojutrze utoną

W potoku myśli o Tobie

I będę chciała tak tonąć do następnego wczoraj.
To raczej niemożliwe

Żebym wczoraj zapomniała czym jest miłość

Przypomnę ją sobie jutro

Bo chcę abyśmy pojutrze oboje

Poznali jej ścieżki na nowo.
Emilia Gryniewicz

Zgubiony uśmiech”


Uśmiech –

nie ten na twarzy,

lecz ten co w sercu.

Szukałam go w snach.

Przecież pamiętam,

że kiedyś tam był.

Rozświetlał mi drogę -

gdy gasła nadzieja

i osuszał łzy.
Gdzieś się zapodział –

Nie wiem kiedy

i nie wiem gdzie.

Cała radość życia prysła.

Może zabrała go nienawiść,

której nie ma w mojej naturze.

Albo gniew, który zabiłby mnie -

gdybym tylko go doświadczyła.


Nie mam już więcej siły –

by szukając rozgrzebywać wspomnienia.

Poddaję się pustce jak tchórz.

Uciekam bez walki,

by usychać w ciemnościach.

Emilia Gryniewicz

„CHCĘ”
Chcę w mą ostatnią wyruszyć drogę

Poprzez bajecznie pachnący las.

Chcę jak kolorowe motyle

Do błękitnego nieba się wzbić.

Nie mogę dłużej żyć na bezdusznej ziemi.

Wolę być wartkim, bystrym strumieniem

Pośród prastarych, potężnych gór.

Wolę być starym, omszałym kamieniem

Nieczułym na smutek, rozpacz i ból.

Nie chcę być więcej nigdy samotna

Pośród tysięcy znajomych ludzi.

Chcę w cichej, dębowej trumnie

Nocą bezsenną się obudzić.

Nie pragnę by moją mogiłę skropiły łzy

Gdy ciche ciało z żalem będą chowali.

Bo nie ma mnie tutaj – nie umarłam wcale!
Emilia Gryniewicz

JESIENNY SMUTEK”


Jesienny smutek

ma szare futerko

i mokry nos od deszczu

i lśniące oczy.


Jesienny smutek

ma tęsknotę w sercu

i wspomnienie lata w duszy

i nadzieję, że przestanie padać.


A gdy jest mu smutno

szuka ludzkiej ręki

która pogłaszcze jego szare futerko

przytuli jak małego pieska

i spojrzy w jego lśniące oczy.

EMILIA GRYNIEWICZ


"Marzenia"
Marzenia powracają jak sny natarczywe,

lecz to nie telenowela,

nie skończyło się szczęśliwie.

Tkliwe sceny i zazdrość,

wciąż zachodzę w głowę,

jak mogło dojść do tego,

że straciłam swą drugą połowę?

Rozkochałeś i rzuciłeś,

lecz nikt o tym się nie dowie.

Choć wypalam się w środku,

nie dam tego znać po sobie.

Cicho spływa łza

po zaciśniętych dłoniach,

zamknę oczy i utonę

w oceanu słonych toniach.

Choć odszedłeś, a z Tobą marzenia,

nie zatrę w sobie przeszłości,

bo niczego nie chcę zmieniać.

I tak będę Cię kochać

do ostatniego tchnienia...



Agnieszka Ewa Jaworowska

Poranek”


Już słowik obudził się w lesie,

już żaby ucichły w bajorze.

Poranek ze szmerem już niesie,

po niebie poranne swe zorze.


Cicho umyka nocny motyl,

tulipan rozłożył już płatki.

I mniszek otworzył się złoty,

by zalśnić specjalnie w Dniu Matki.


Na palcach, w blednącym półmroku,

nie zbudzę Cię, snu nie wypłoszę.

Wybiegnę w majowym amoku

i niebo o tęczę poproszę.


Rozświetlą tęczowe promienie

Twe oblicze zmęczone i śpiące.

Twe włosy – w nich srebrne strumienie

i serce, z miłości bijące.


Rozchylisz powieki w tym blasku,

uśmiechniesz się do mnie tak samo.

W uścisku utoniesz potrzasku

i usłyszysz KOCHAM CIĘ MAMO!



Emilia Gryniewicz
„Szansa”
Nie dam rady o tobie zapomnieć,

Wciąż myślę i marzę….

Przypominają mi się chwile,

które spędziliśmy razem.

Czułam się wtedy -

jakbym była w siódmym niebie.

Lecz teraz nienawidzę za to

sama siebie….

Wszystko było piękne jak w bajce…

Czekam nadal jak głupia

na naszą drugą szansę…
Agnieszka Ewa Jaworowska

„ ….***…. ”

Tęsknię za tymi chwilami

spędzonymi z Tobą.

Marzę o ciepłych wieczorach

rozmyślaniach nad wspólnym losem.

Wspominam tamten pocałunek,

którego nie poczułam.

O wszystkim myślę,

a najwięcej o Tobie.

Te chwile spędzone z Tobą

były darem z niebios…



Agnieszka Ewa Jaworowska

„On”
Ujrzałam go pewnego dnia w tłumie,

był

zabawny, przystojny.



Nawet go nie znałam,

gdy


postawił mój świat na głowie.

Gdziekolwiek poszłam,

czułam

jego bliską obecność…



Do dziś nie mogę zapomnieć,

bo

tak bardzo go kochałam…



Agnieszka Ewa Jaworowska

„Miłość”
Wciąż zmienia się ma miłość,

a wraz z nią i ja.

Ona smutna i ponura,

smutna też i ja.

Ona zła, okrutna,

pełna niepokoju ja.

Zamykam oczy i

rękoma oplatam głowę.

Myślę o szczęściu, marzę o niej,

bo tak mało w życiu poznałam.

Pragnę wciąż prawdziwych uczuć,

Miłości, śmiechu, radości…

Nie chcę być zakładniczką

smutku, łez i cierpienia.

Agnieszka Ewa Jaworowska

………………….
Chciałam naprawić świat,

więc zaczęłam od niezałatwionych spraw.

Wyciągnęłam rękę na zgodę,

błysnął skrawek nieba-

nadziei na lepsze jutro

i…

nagle niebo zachmurzyło się,



rozpadała ulewa niepotrzebnych słów.

Znowu ciemno…

dzisiaj ciężko uwierzyć

w bezinteresowne i szczere intencje.

No i po co wyciągnęłam dłoń?!
Marta Leszczuk

„Ubi sunt ? – Gdzie są?”


Złamać nierzeczywistą rzeczywistość.

Zapatrzyć się w dno własnej duszy.

Przełamać je do końca kolcem fałszu i

zanurzyć się w nieprzebytą gęstwinę kłamstwa.

Płynąć przez runo

zieloną łódką.

Przeglądać się w niewzruszonej tafli

własnych myśli.

Komentować przejrzyste stany innych

i rozbijać je o parapet własnego cynizmu.

Nie złamać skrzywionego twierdzenia,

że jesteś w porządku.

Nie widzieć bezkresu plagi, która się rozmnaża.

Ukrywać pod różową maską wodospad błędnych uczuć i

płynąć z naiwnym prądem dwulicowości.

Gdzie są zwiewne liście

zwykłego szacunku?

Gdzie jest oaza

bezpiecznego zrozumienia?

Gdzie są porty pewnej nadziei?

Gdzie są nieograniczone granice?

Myśleliście

że

to

Przemilczę !



Marta Leszczuk
„ …………… ”

Balansujesz na krawędzi rzeczywistości

Przechodzisz ślepą uliczkę

Skręcasz w mroczny zaułek

Pamiętasz o kilku słowach

I niepotrzebnych gestach


Magia znika

Zostaje ból i krzykliwa nienawiść

Grubą kreską znaczysz ślady

W obojętnej codzienności

Znika wiara

Pryskają marzenia

Zostajesz TY……
I ONI

Niszczyciele PRAWDY

Burzyciele WIERNOŚCI

CI, którzy pogrzebali

TWOJE serce…….
Marta Leszczuk

Polska ma różne oblicza”


Uśmiechnięte dziecko z balonikiem w rączce

Albo z wyciągniętą dłonią czekające na uśmiech szczęścia.

Młody chłopak zagubiony w oceanie marzeń

I kolejny – zatopiony w morzu bezmyślności

Jeden płynący z nurtem dążeń

Drugi pod prąd z ciężkim bagażem – LOSEM

Dziewczyna wypatrująca za rogiem siedmiobarwnej tęczy

I kobieta szukająca iskierki zrozumienia pośród kamiennych serc

Jedni pogrążeni w otchłani rozpaczy i czarnej chorobie

Inni rozleniwieni, wpatrujący się w fale przyszłości

Młoda matka roniąca szklane łzy nad kołyską

Inna – zastygła w bólu nad wiecznym grobem dziecka

Radosny krzyk w pokoju gościnnym

Głucha pustka na kuchennym stole

Śmiech dzieci w przedszkolnym ogródku

Strach w przerażonych oczkach schowanych pod poduszką

Wielkie obietnice inteligentnych PANÓW

Brak realizacji wśród małych obywateli

Uchwalanie ustaw, zwoływanie debat

I bezruch ……. wśród NAS

Dialog porozumienia między sąsiadami

Dezorganizacja wewnątrz

Szara rzeczywistość czy słodka Arkadia?

Niebiańskie uniesienie czy chaotyczne upadki?

Wyciągnięta pomocna dłoń czy szyderczy śmiech?

ZASTANÓW SIĘ…..

Przecież to TY kształtujesz POLSKĘ!

Pochyl się nad biało – czerwoną muszelką

Wsłuchaj się w szum

nieśmiałych szeptów

pewnych okrzyków

przemilczeń

Zdołasz ….. zwrócić twarz w stronę lepszego jutra?
Marta Leszczuk

PERŁA”


Zrozumie każdy mój absurd

Pogodzi bezbrzeżne sprzeczności

Ukoi beznadziejny żal

Doradzi w ekstremalnej sytuacji

Podrze każdą naiwną myśl

Wskaże niezwyczajną drogę

Podtrzyma niezmierzony ciężar

Wyzwoli z jarzma niezrozumiałych działań

Dostrzeże najmniej dostrzegalne

Zapali światełko nadziei

W najciemniejszym zakątku mojej duszy

ONA – niebanalna w swej banalności

Niezakłamana w ironicznym kłamstwie

Niestrudzona w swych trudnościach

Nieobliczalna w prostych obliczeniach

Niezłomna w swej ułomności

Niezwykła w swej zwykłości



MAMA – lśniąca perła

W sejfie mojego serca.




Marta Leszczuk

Pomóżmy”


Pomóżmy ludziom, którzy cierpieli

Pomóżmy ludziom, którzy żyć nie chcieli

Pokażmy im, że życie jest wspaniałe

Pokażmy, że cieszą nawet gesty małe.


Otoczmy opieką potrzebujących

Pomóżmy dotrwać dla konających

Powiedzmy ludziom, że są potrzebni

A unikniemy wielu tragedii.


Wyciągnijmy do słabszych pomocną dłoń

I wszyscy poczują nadziei woń

Pomyślą, że przecież nie są sami

Że warto żyć razem z nami.


Może kiedyś oni w potrzebie pomogą

Bo dzięki innym żyć teraz mogą

Czyńmy dobro – to nasze hasło

I oby w ludzkich sercach nie wygasło.


Anna Monach

Dwie drogi”


Stanął przed dwiema drogami i spojrzał:

Z lewa wołał go głos podstępny,

Z prawa same ostrzeżenia się sypały.

Tak diablice ze śmiertelnikiem rozmawiały,

Anioły wciąż same zachęty dawały.

Całe życie szeregiem się ustawiło

I nagimi słowami do duszy przemawiało.

Jaki za życia, taki po śmierci:

Do nieba czy do piekła nabierze chęci?

Gdy jasność i ciemność się przenikają,

To się Anioły i diabły ze sobą witają.

Każdy zaprasza duszę do siebie,

Gdzie jego miejsce, w piekle czy w niebie?

Za długo dusza na rozstajach stała,

Bo nagle w nicość głuchą poleciała.


Anna Monach

GIMNAZJUM”

Nasze Gimnazjum jest spoko szkołą,

każdy ją lubi - bo jest wesoło.

Na lekcjach zawsze jest ciekawie,

bo każdy belfer ma coś w rękawie.

Na polskim opowiadania piszemy,

a na fizyce wzory poznajemy.

Na chemii Pani doświadczenia pokazuje,

na matmie każdy zadania rozwiązuje.

Na historii o królach się uczymy,

a na wos–ie o ustrojach mówimy.

Na sztuce prace robimy i śpiewamy,

a na informatyce w Internecie szperamy.

Na wszystkich lekcjach jest odlotowo

I ogólnie tutaj jest bombowo.



KATARZYNA MALENDA

„ZAGUBIENI”


Zanim to nastanie

Nie załamuj się

Przyjdzie zagubione spotkanie

Gdy nastanie nowy dzień.


Ty będziesz spadał w dół głęboki

I nikt nie usłyszy już ciszy

A gdy dotkniesz palcami ziemi

Poczujesz zagubienie? – NIE !

Bo dotkniesz mej pomocnej dłoni.
Wiedz, że cię podnieść chcę

Nie odtrącaj mnie

Nie daj się zatraceniu

Nie pozwól opętać się nocy

I nie daj się pobić zmęczeniu!
Wypuść białego gołębia na wolność

Poczuj w sobie swobodę

A wtedy nic się już nie stanie

I smutku nikt nie podpowie !



Anna Monach

Święta wolność”


Widziałam go tak lekkiego i pięknego,

trzymał w dziobie małą gałązkę.

Tak symboliczną pieśń świętego,

przypominała boska wiązka.


Na Ziemię zbawienie zsyłał

dzieciom, zwierzętom nadzieję dawał.

Wiarę w sercach zgorzkniałych budził

i miłości siać nie przestawał.


Ale krew się polała jak wino

szatańskim kamieniem w skrzydła wolności.

Dobrych ludzi kolorem zbrukała,

jak złoczyńców bez wiary i godności.


Gdy gołąb boski ukazał się ludziom,

Szatan nie niszczył na palca skinienie.

Wolność grzeszników otoczy ramieniem

i otrzymamy wieczne odkupienie.


Anna Monach

Nasz kraj”


Podziwiam takich ludzi,

którzy poświęcają się dla społeczeństwa.

W których sercu dobro się budzi

i robią wszystko dla bezpieczeństwa.

Kraj byłby niczym bez ludu wiernego,

który wytrwale go buduje i upiększa.

Bez odwagi i zapału twojego,

zawaliłby się poczynając od wnętrza.

Wielu narzeka na ustroje i prawa,

ale nic samo się nie zrobiło.

To także obywateli sprawa,

by w kraju dobrze było.

Każdy może narzekać na wszystko,

ale nie na samego siebie.

Gdy tylko w głowie myśli krążą szybko,

w państwie nie zrobi się jak w niebie.

Aby mieć – trzeba tworzyć,

jak poeci piękne wiersze.

Burząc i nic nie robiąc –

pogarsza się po pierwsze.

Jeśli każdy się postara,

to szczyt zostanie osiągnięty.

Praca to będzie nasza ofiara,

problem polityczny zostanie zamknięty.

A i w rządzie też myśleć trzeba,

choć nieliczni to wykonują.

By ludzie mieli na kawałek chleba,

często o problemach dyskutują.

Jeśli do pracy wszyscy się weźmiemy,

to piękny kraj nasz zbudujemy.



Anna Monach

Którędy iść”


Z nikim nie czuję się dobrze,

puste ściany, słowa, myśli.

Następnie przychodzi uczucie,

że wszystko wokół to sen.

Mimo wielkiej pustki w sercu -

wiem, że podążam ku miejscu,

gdzie panuje szczęście i siła.

Nawet kiedy drogę zgubię,

intuicja podpowie mi -

Którędy iść, gdzie drogę znaleźć mam.

Przychodzi dzień i przypomina mi,

że życie to nie jest żaden film

W którym wszystko łatwo przychodzi,

a sumienie z tym zawsze się godzi.

Mówię teraz do Ciebie -

jesteś kowalem swojego losu.

Nie daj problemom prawa do głosu,

A ułożysz drogę bez pytań do siebie.



Anna Monach
„WIERSZ”
Tak samo to się dzieje, bez niechęci,

bardzo powoli wydobywa się z mej pamięci.

Słowa dumne jak wiatr po burzy,

jak wielka księga albo notatnik duży.

Sama ręka prowadzi się o świcie,

długopis kreśli słowa, nie rozumiecie?

Gdy na papier przelewam myśl mą ,

to na duszy lżej, bo uwalniam ją.

Jak szybowanie ptaka w przestworzach nieba,

wysiłku ani męczarni do tego nie trzeba.

Wystarczy uwolnić ducha z ciała

i pieśń się sama poukładała.

Zanim zegar wybije godzinę nową,

oplączę się wiersza piękną mową.

Ona uwolni mnie i wyzwoli,

będzie się działo nawet wbrew woli.

A gdy odłożę pióro wiecznego poety,

cała przyjemność się skończy niestety.

Powstanie dzieło, me dziecię kochane,

choć nie przez wszystkich będzie uznane.

Anna Monach




----*-----*----
Jestem jak płatek róży

Piękna, delikatna

Upokorzona więdnę

Zamykam się

Znikają wspomnienia

Nadchodzi żal i ból

Zostanę sama

Otoczona smutkiem cierpienia.


MAGDALENA SIEMIEŃCZUK

Anioł Ciemności”


potokiem słów okryję Cię
owinę nagim ciałem
rozwieję ciemność
a mgliste źrenice
odżyją ponownie
pięknem istnienia
odsunę przeszłość
zamilknę echem
i rozwinę skrzydła duszy

Magdalena Suprun

------*------*------
Na zawsze zapamiętam

błękitne oczy

i ich spojrzenie ciepłe i czułe.

Na zawsze zapamiętam

kształt ust Twych,

które pragnęły uśmiechu.

Na zawsze zapamiętam

te dłonie,

które dotykiem gładziły moją twarz.

Na zawsze zapamiętam

słowa,

tak dużo do mnie mówiłeś.



Na zawsze zapamiętam

Twoje serce,

które nie umiało ofiarować mi miłości.

MAGDALENA SIEMIEŃCZUK
„ …… ”

Chcę zasnąć


pod parasolem gwiazd,
wpatrując się
w blade lico księżyca
bezdusznego jak wszechświat
niesprzyjającego mi
w spełnianiu marzeń.
Ciemna noc,
siostra dręczącej bezsenności
bezlitośnie odbija echem
powracające w snach pragnienie.
Już nie chcę czekać,

chcę zasnąć


bo tylko tam mogę Cię spotkać
Magdalena Suprun

Samotność”


Zapukała samotność w okno -
otworzyłam jej.

Powiedziała, że myśli mokną -


a smutek zakrywa dzień.
Poprosiłam żeby usiadła

i ogrzała się przy kominku.


Lecz ona tylko zbladła

i stała nieruchomo.


Przez chwilkę…

Nie wypowiedziała ani jednego zdania,


więc jej zadałam pytanie:
- Dlaczego mnie odwiedziłaś?
- Nie pierwszy raz tędy przechodziłaś?
Ona nie odpowiedziała,
lecz zaczęła szlochać.
Po chwili się odezwała,
- Proszę, naucz mnie kochać…
Magdalena Suprun

Niebo”


I znów zaczęło tańczyć niebo
Wśród tysięcy białych gwiazd
Ziemia usiadła by podziwiać tango
Roniąc milion srebrnych łez
Obłoki ułożyły serce zaplamione
Czarną krwią

Księżyc obojętnie patrzył

Na ten spektakl niebios

Ciemność przyszła niespodziewanie

Zakrywając niewstrzymany czas

Anioły zastygły w locie

By nie zgubić żadnej chwili

Bóg wstrzymał oddech

Wyciszając rajski szloch

A ludzie przechodzili obok

Nie zważając na nic …
Magdalena Suprun

MIŁOŚĆ”


Miłość

jest czymś najpiękniejszym na świecie!

Tylko to mi powiedziano.

A ona również rani,

i dobiega końca.

Bywa nieodwzajemniona

i znaczy rozstanie.

Może rozdzierać serce

i nieść ze sobą smutek.

Tego jednak mi nie powiedziano!

To musiałam przeżyć!

Magdalena Suprun

„WIOSENNE PRZESILENIE”


Pozwól mi jeszcze przez chwilę

kołysać się myślą spokojną

ukrytą w Twojej dłoni

przepełnioną nadzieją,

że dla nas zakwitło morze zieleni.

Nie mów nic,

nie trzeba słów!

Pozwól chwili wiecznością się stawać.

Każdy Twój uśmiech

dotknięciem tapety nieba,

oczu spojrzenie

malutkim radości płomieniem.

Chciałabym prześcignąć czas,

by odnaleźć wyjście z labiryntu uczuć.

I zobaczyć w końcu siebie prawdziwą !

Magdalena Suprun


……………….
Słońce zamyka horyzont

Ściany chmur ciemnieją

Panorama pusta i wysoka

Stworzona dla malarzy

Ale próżno wypatrywać punktów

Sunących ku obietnicom tego

Co jeszcze nienazwane…

Cisza powietrza

nie da wytchnienia

To przestwór dla marzeń

Zarazem to najczystszy pejzaż:

Szafir, żar, popiół i róż!


Magdalena Suprun

Pokusy”


Mijam Twoje pokusy -

o świcie dziwadła, mgły.

Mijam zardzewiałe zegary,

błękitne zmierzchy.

O aniołów przydrożnych się ocieram.

Faluje moja suknia zgarniając pył.

O wzgórze wisielców zahaczając,

wsłuchuję się w muzykę porannych traw.

Błądzę po zabawach dziecięcych

i bzami okładam świeże rany.

Jutrzence ze zdrad się spowiadam.

I jestem. Jeszcze jestem !!!


Magdalena Suprun

Życie”


Czekając na słońce,

tańczę chwytając wiatr i deszcz.

Pomiędzy drzewami, gdzie śpiewa ptak,

zrzucam z ramion czarny płaszcz.

Jesteś tak blisko

i tylko nie pytaj o jakiś sens.

Nie pytaj, gdy ciemności kres,

który owładnął nami.

Stara się nam przeszkodzić

krępując ruchy - uciekamy.

Gdzie słońce i gdzie deszcz.

Nie pytaj: jaki jest sens?


Magdalena Suprun

Portret”


Uniosę zapach Twoich słów...

Wypowiedzianych przez papierowe usta...

Proszę Cię wciąż mów...

Niech kołysze mną rozpusta...

Uniosę zapach Twoich łez...

Na zdjęciu utrwalonych...

Takich słonych dobrze wiesz...

A czy dla mnie stworzonych...

Uniosę zapach Twojego uśmiechu...

Na Twej fotografii zostawiony...

Ty na niej sam dla mnie nie starczyło...

Film był już skończony....

Twój portret co dzień noszę...

Ciągle mam w sercu obraz twarzy Twojej...

Więc Cię proszę...

Nie zapomnij i o mojej...


Magdalena Suprun

Mój Anioł”

Mój Anioł co wieczór pierze skrzydła w pralce
Zawiesza je troskliwie nad kuchennym piecem
Na gwoździu wbitym w ścianę wiesza aureolę
I tak bardzo po ludzku …
Rano wstaje jak wszyscy

Włosy czesze przed lustrem


Wkłada strój roboczy
Dzwoni z budki do Boga
I kłóci się o czyjeś jutro
A gdy wraca zmęczony…
Od drzwi pyta o obiad i zagląda do garnków
Całując mnie w ramię zaznacza terytorium
Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie
Człowiek jednak powstaje…

Magdalena Suprun

MATEŃKO”


A jeśli w smutku się pogrążę
przez mgły zwątpienia czy też ciemną toń
zbawienny pierścień mnie owinie

gdyż widzę wciąż pomocną dłoń


i promień Twego uśmiechu
melodię cichych słów
ratunek mojej duszy
schronienie dla mych snów.

Niech szarpią mnie emocje


rozdziera szaty żal
tym bliżej będę Ciebie
schroniona w ramion Twoich szal
bezpiecznie złożę dłonie

nie martwiąc się już o nic.


Dziękuję Ci,


za płomień z głębi serca
gdzie jak wędrowiec
znajduję zawsze ciepły kąt.

Dziękuję za miłość,

która co dzień dodaje mi sił.

Dziękuję, że jesteś

bo w końcu mam dla kogo żyć.
Magdalena Suprun

Dla mamy”

Świat jest od deszczu zamazany,
I wszystko dzieje się na niby
Po drugiej stronie nie ma tęczy
To cień od szyby...
Wiesz...

Ja naprawdę jeszcze nigdy


Nie powiedziałam, że Cię kocham
Może wstydziłam się tej ciszy
Gdy ktoś usłyszy?
Dałaś mi oczy. Są jak Twoje.
Rzeźbione z deszczu łuską ryby,
Ale w nich na dnie nie ma tęczy…
To cień od szyby...
Tak wiele twarzy gdzieś uciekło
Daty odeszły w zapomnienie
Uśmiech dziecinnie nieporadny
Przesuwa w sercu mym kamienie
I wiesz...

Ja wcale nie mam za złe


Gdy gestem tulisz dzieci cudze...
Twój świat leciutko zamazany
Kąpie się w deszczu letniej strudze
Wiesz...

Ja wcale się nie gniewam


Gdy mnie nazywasz złym imieniem
Masz rację Mamo,
To jest tęcza - to nie są Cienie...

Magdalena Suprun
„Anioł”
Na głowie anioła

złote loki i świetlista aureola.

Twarz jego taka rozmarzona,

cera nieskazitelna – porcelanowa.

Biała szata po ziemi się wije,

od skrzydeł cudowna jasność bije.

Pomoc niesie i strzeże od złego,

dzięki Ci Boże za stróża mego!


Marta Symko

ZASUSZONY KWIAT”


Zasuszyłam białą różę

– kwiat niewinności.

Zasuszyłam różę czerwoną

- znak gorącej miłości.

Włożyłam je pomiędzy strony poezji,

by swoimi cierniami chroniły nas obie

od zła, gniewu i ludzkiej herezji.

Choć wątłe i słabe - są silne,

bez nich przetrwać nie dałabym rady.

Zasuszone kwiaty trzymają

swój zapach i urodę.

Myśląc, że tak jest naprawdę!

Zasuszone kwiaty

Kryją w sobie czar wspomnień,

uczucia i wiele najprostszych pragnień.
Aneta Tarasewicz

JESIEŃ”


Przyszła Pani Jesień -

a wraz z nią jej bracia

Październik, Listopad i Wrzesień.

Przyszła i przyniosła złote liście,

babiego lata cienkie pajęczyny

i gorzkie łzy pięknej dziewczyny.

Zabrała ciepłe dni radości,

uśmiechów i małych czułości.

Zabrała polne maki i złociste wianki,

zabrała chłopaka – miłość kochanki.

Ułożyła go do snu, a obok bukiet astrów,

uciszyła przerażającą muzykę wiatrów.

Przyniosła na pocieszenie bogactwo natury,

które przemienia jesienny dzień ponury.

Przyszła Pani Jesień -

a wraz z nią jej bracia

Październik, Listopad i Wrzesień.

Aneta Tarasewicz

MIŁOŚĆ”
nigdy nie jest za młoda

ani za stara

zawsze pobiegnie na przełaj

z zadyszką

przeskoczy płoty

trzy rzeki

mur głową przebije

wyklaszcze flamenco

i stanie całkiem naga

przed ludzkimi spojrzeniami

jednak każdy na nią czeka

jak na pierwszy promyk lata



Aneta Tarasewicz
JA CZEKAM”

Ja czekam na Ciebie

I tęsknię ogromnie

Raz stoję przy furtce

Raz stoję przy oknie

Od tego czekania rozbolą mnie nogi

I włosy urosną do samej podłogi

I chuda się zrobię

I strasznie zgrzybiała

Zobaczysz!

Jak wrócisz – sto lat będę miała

Jak jeszcze trochę przy furtce postoję

To bluszcz mnie oplecie i dzikie powoje.

Co mówisz?

Że tylko pięć minut to trwało?!

Pięć minut bez Ciebie-

To nie jest tak mało!

Aneta Tarasewicz
„LIST”
Odezwij się -

gdy drżące przymrozki

zalegną w zeschłych kępach.

Przebiśnieg pospiesza

na przytulanki do słońca.

Będziesz mi potrzebny

jak wiosenne ocieplenie.

Wypłynę – dziwożona –

z mokradeł i roztopów poniechania

z falbaną niezapominajek u ramion.

Odezwij się!

Aneta Tarasewicz

Do przyjaciela”
Jesteś …..

PRZYJACIELEM

ponieważ jesteś węzłem,

który łączy – lecz nie zniewala.

Przyjacielem, ponieważ jesteś podmuchem,

który uspokaja – lecz nie usypia.

Przyjacielem, ponieważ jesteś bratem,

który upomina – lecz nie upokarza.

Przyjacielem, ponieważ jesteś wzrokiem,

który patrzy – lecz nie osądza.

Przyjacielem, ponieważ jesteś ręką,

która prowadzi – lecz nie ciągnie na siłę.

Przyjacielem, ponieważ jesteś oazą,

która pokrzepia – lecz nie podporządkowuje.

Przyjacielem,

ponieważ jesteś obrazem Boga

- właśnie dlatego.
Aneta Tarasewicz

Cisza”


Cisza jest cichsza od szeptu

ciszy nikt nie usłyszy

bo cisza jest strasznie cicha

i nie ma nic cichszego od ciszy.

Cisza nie ucisza ciszy

bo cisza jest jedna

cicha i ogromna.

Aby usłyszeć ciszę –

trzeba być bardzo cicho.

Aneta Tarasewicz

………………..


Smutek moim bratem

Rozpacz siostrą

Kat przyjacielem

Śmierć wybawieniem

Koniec początkiem

Narkotyk pocieszeniem

Nóż – uśmiechem

Życie niczym.


Aneta Tarasewicz

„ ………”
Tak go nienawidziłam

I taką miłość żywiłam

W nieznanym świecie wciąż się gubiłam

I wbrew swej woli tam byłam.
A pragnęłam tak niewiele

Odrobiny ciepła, czułości

Na szczęście jesteś TY – mój Aniele

Który wspierasz mnie w słabości.


Ocierasz me łzy ukradkiem

Skrzydłem przed chłodem ochraniasz

Jesteś ze mną nocą i rankiem

I nie oczekujesz niczego w zamian.


Dzięki za to że jesteś

Kochasz, czuwasz i dbasz

Dajesz całego siebie

I w zgiełku przy mnie wciąż trwasz.


Paulina Zdanowska

………………..
Ciągle zaczynam od nowa…

Szukam siebie w tłumie

I brak mi już nadziei

I w myślach mych się gubię.

Ciągle zaczynam od nowa…

A czas przez palce ucieka

I walczę ze złym duchem

A życie gna jak rzeka.

Ciągle zaczynam od nowa…

Uciekam od złych wspomnień

I robię już wszystko –

Bym mogła wreszcie

Zapomnieć…


Paulina Zdanowska

……………..
W szkole nie uczą jak kochać

Tego się z książek nie dowiem

Nie poznam tych ważnych słów treści

Dopóki ich komuś nie powiem

Kto mnie nauczy miłości?

Kto serca porywy odkryje?

Ty jeden którego kocham

Ty jeden dla którego żyję!

Aneta Tarasewicz



J. R. E. I. E.
Dzisiaj już nie tłumacz się

Już za późno

Wszystko wiem!
I nie pytaj o nic mnie

Nie odpowiem Ci

Nie łudź się!
Stoczyłeś się na same dno

Ciebie nie chcę

Nie chcę Go!
Nie chcę Cię już widzieć tu

Brak powrotu

Koniec snu!
Nie zapomnę tego Ci

Odejdź stąd

I zamknij drzwi!
Paulina Zdanowska
„…………………”
Mówił, że może mieć każdą -

a ona jest tylko jedną z wielu.

Jego spojrzenia tak łakną,

ona trwała wciąż w cieniu.


Zdrady szybko wybaczała,

on swej winy nie widział.

O tym co dobre pamiętała,

on czasem jej szloch słyszał.


Kochała go bez pamięci,

nie wiadomo czy z wzajemnością.

Zaznała upokorzenia, niechęci,

ślepo wierzyła, że to jest miłością.


Odeszła, choć jutra się bała,

powoli się podnosiła.

Nie była już taka sama,

w siebie znów uwierzyła.


Zapomniała o tym co było,

nawet z tego żartuje.

Zmartwień też jej ubyło,

wie, że na miłość zasługuje.


Paulina Zdanowska

PRECIPICE
Słodycz tamtych dni

Przyćmił milion trosk

Cierpki smak szczęścia

W niewygodnym bezruchu

Poplątane sidła uczucia

I toksyczny układ

Piękno nad brzydotą

Szyderczy uśmiech nad łzą

Słowo nad ciszą

Pewny wzrok nad kruchym spojrzeniem

Ona……….

Jeden krok nad przepaścią.


Paulina Zdanowska

Dla M.”


Bez Ciebie nas by nie było

Choć jesteśmy tu tylko chwilą

I żyjemy w skrajnej skrajności

Nie brakuje nam nigdy miłości

Codziennie się uczę od nowa

Prostych prawd bym była gotowa

Powiedzieć im o Tobie

Kim jesteś – jedną z wielu?

Nie byłaś i nie będziesz

Szukam słów by wyrazić swą wdzięczność

Za wytrwałość, gesty, obecność

Że za nami wciąż stoisz murem

Choć żadne z nas nie jest łatwe – rozumiesz

Nie poddajesz się nigdy słabościom

Gładzisz je swą matczyną miłością

Za cierpliwość niezmienną Twoją

W imieniu całej czwórki dziękuję

Tyś naszym schronem i ostoją.


Paulina Zdanowska


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość