Strona główna

Dariusz Zienkiewicz


Pobieranie 42.52 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar42.52 Kb.
Dariusz Zienkiewicz

Droga L. Flecka od teorii poznawania do teorii poznania

Słuszne zdaje się być przekonanie, że chociaż nie można budować teorii poznania w oparciu o wyniki pewnej szczegółowej teorii naukowej, to także teoria poznania nie może być zupełnie niewrażliwa na zdarzenia zaistniałe w samej nauce, jak i w jej możliwych sposobach prezentacji. Dosyć często filozofowie, tworzący koncepcje poznawcze, nie posiadali krytycznej świadomości tego faktu, iż, korzystają z zasad poznawania wykształconych w jednej z nauk szczegółowych. Z drugiej strony, uczeni kwestionowali przydatność ogólnych teoriopoznawczych rozstrzygnięć dla ich pracy, aby następnie posługując się w sposób mimowolny tymi rozstrzygnięciami, kreować szczegółowe rozwiązania.

Z obydwoma powyżej opisanymi sytuacjami spotykamy się przy charakterystyce myśli pozytywistycznej. Pozytywizm pierwszych lat dwudziestego stulecia wykształcił zbiór reguł oraz kryteriów, który w sumie utworzył normatywną teorię poznania [Kołakowski, 1966]. Przy pomocy owych reguł pozytywiści oceniali, czy dany rodzaj poznawania zasługuje na miano poznania. Pamiętać jednak należy, że te zasady, a raczej metazasady pozytywistycznej epistemologii, korzystały z reguł wykształconych w najwyżej ocenianej przez nich nauce szczegółowej. Język fizyki i uznane w tej dziedzinie wiedzy reguły poznawania miały być gwarancją i podstawą rzetelnej teorii poznania. Jeśli jednak związek zasad poznawania i metazasad poznania jest tak ścisły, to momentalnie obraca się on przeciwko jednej z podstawowych tez pozytywistycznych. Aspiracje pozytywistycznej epistemologii do ponadhistoryczności i obiektywności są w niczym nie uzasadnione, gdyż bazuje ona na może i ważnej, ale jedynie partykularnej dziedzinie wiedzy.

W artykule niniejszym interesuje mnie właśnie ów związek między szczegółową dziedziną nauki, a teorią poznania pragnącą wydostać się z partykularności. Pragnę także zbadać możliwość wpływu wykształconych w praktyce badawczej danej dziedziny zasad na metazasady proponowanej w danym czasie teorii poznania. Posłużę się w tym celu przykładem nie myśli pozytywistycznej, lecz konkurencyjną, powstałą dokładnie w czasie największych triumfów pozytywizmu, świadomie wykorzystującą w swych przemyśleniach inną niż fizyka naukę, propozycją L. Flecka.


Specyfika poznawania w medycynie
L.Fleck był mikrobiologiem i ten na pozór niezbyt odkrywczy fakt niech posłuży nam jako ważny przyczynek do opisu kształtowania się koncepcji poznawczej lwowskiego uczonego. W swym pierwszym naukoznawczym artykule L. Fleck podkreśla zasadnicze różnice między medycyną a wszelkimi innymi dziedzinami wiedzy. Różnice te wydają się autorowi nieusuwalne i w konsekwencji prowadzą do powstania swoistego stylu myślowego potrzebnego do ujmowania zagadnień medycznych. Podmiot, przedmiot, jak i relacja poznawania w medycynie, nie odpowiadają temu, co uznawane jest w fizyce czy chemii. "Sam przedmiot poznania lekarskiego różni się w zasadzie od przedmiotu poznania przyrodniczego. Podczas gdy przyrodnik szuka zjawisk typowych, normalnych, lekarz studiuje właśnie te nietypowe, nienormalne, chorobliwe zjawiska. A przytem na drodze tej spotyka ogromne bogactwo i indywidualność tych zjawisk tworzących mnogość bez wyraźnie odgraniczonych jednostek, pełną przejściowych granicznych stanów. Nie istnieje ścisła granica między tem, co jest zdrowe, a tem, co jest chore; i nigdy nie spotyka się po raz drugi naprawdę tego samego obrazu chorobowego. Lecz ta niesłychanie bogata mnogość wciąż innych i innych wariantów musi być myślowo pokonana, gdyż to jest zadanie poznawcze medycyny" [Fleck, 1927, s. 55]. Praca badacza musi zatem polegać na poszukiwaniu związków i prawidłowości między tym co nietypowe i anormalne. Zadanie to jest jednak bardzo trudne, albowiem w żadnej innej dziedzinie uczony nie spotyka się z taką różnorodnością zjawisk. Dlatego "jak z jednej strony tylko daleko idąca czynność abstrahowania pozwala myśli lekarskiej znaleźć typy wśród zjawisk atypowych, tak z drugiej strony, tylko rezygnacja z konsekwencji pozwala zastosować prawo do zjawisk nieprawidłowych. A skutkiem tego jest niewspółmierność idei, wynikła z coraz to innego sposobu ujmowania zjawisk chorobowych i powodująca, że jednolity pogląd na nie jest niemożliwy" [Fleck, 1927, s. 61].

Mnogość zjawisk grozi w medycynie pokusą pseudologicznych wyjaśnień, odnajdywaniem zgoła matematycznej ścisłości tam, gdzie jej nie ma. Zachodzi tu ,,jedyna w swoim rodzaju okoliczność, że im gorszy lekarz, tem "logiczniejsza" jego terapia" [Fleck, 1927, s. 59].

Wyszukiwanie związków przyczynowych nie wyczerpuje działalności badawczej, gdyż ,skutek nie jest nigdy proporcjonalny do przyczyny, ani nawet stale taki sam" [Fleck, 1527. s. 60]. Istotniejsze jest wykrywanie wzajemnych oddziaływań, podczas którego konieczne jest budowanie hipotez, domyślanie się nieobserwowanych związków. Z całej tej masy różnorodnych zjawisk medycyna wyłania w końcu pewne idealne typy, fikcyjne obrazy, zwane jednostkami chorobowymi, które są dopiero rzeczywistym przedmiotem jej badań. Fikcyjność jednostek chorobowych jako przedmiotów poznania jest jednak znacznie większa niż fikcyjność przedmiotów poznawania w każdej innej nauce. Skutkiem tego występuje w medycynie charakterystyczna rozbieżność teorii i praktyki. Jest to rozbieżność "wiedzy książkowej i żywych obserwacji, a nie rozbieżność sztuki i nauki lekarskiej, bo np. także w chemii jest pewna niewspółmierność między nauką a zastosowaną sztuką. Ale żadna obserwacja nie może być tam sprzeczna z teorią lub choćby nieobjęta nią. W medycynie natomiast aż nazbyt często można zastosować słynne zdanie: In der Theorie zwar unmőglich, in der Praxis kommt es aber vor" [Fleck, 1927, s. 58].

L.Fleck szczególnie mocno podkreśla praktyczny wymiar poznawania w medycynie. Celem badań nie jest tutaj rozszerzenie wiedzy samo w sobie, lecz praktyczne jej zastosowanie. Dlatego teoretyczne modele i idee ciągle wystawiane są na praktyczne próby. Często okazują się nieadekwatne już wobec zaistnienia kolejnej jednostkowej obserwacji. Dopuszczalne jest także równoczesne występowanie niewspółmiernych teorii, jeśli obiecują skuteczną terapię.

Choroba jest szczególnym faktem poznawczym także dlatego, że nie jest czymś raz danym, ale rozwija się w czasie i prowadzi do zmian w organizmie, które to zmiany wykazują również specyficzny przebieg.

L.Fleck akcentuje konieczność dynamicznego, zmiennego w czasie ujmowania zjawisk chorobowych. "Przedmiot myślenia lekarskiego, choroba, nie jest to żaden stan trwający, lecz ustawicznie zmieniający się proces, który ma swą czasową genezę, swój przebieg i zejście./.../ Nigdy status praesens, lecz dopiero historia morbi stwarza jednostkę chorobową. /.../ Ta historyczność, czasowość pojęcia choroby jest jedyna w swoim rodzaju" [Fleck, 1927, s.62].

Wszystkie przedstawione wyżej elementy działalności poznawczej, występujące w medycynie, miały świadczyć - zdaniem Flecka - o specyfice i swoistości poznawania w tej nauce, oraz o zasadniczej odmienności medycyny od wszelkich innych nauk przyrodniczych. Jednak już następny artykuł lwowskiego uczonego wskazuje na znaczną modyfikację jego poglądów [Fleck, 1929]. Tekst ten powstał jako odpowiedź na publikację K.Riezlera "Die Krise der Wirklichkeit" [Riezler,1928]. Niektóre tezy artykułu Riezlera są godne przytoczenia, albowiem jest bardzo prawdopodobne, iż to właśnie między innymi one zainspirowały Flecka do zmiany stanowiska.

K.Riezler w swej pracy podejmuje problem wpływu wyników badań nauk przyrodniczych, zwłaszcza fizyki, na filozoficzne rozumienie kategorii rzeczywistości. Według niego dotychczasowy rozwój nauki doprowadził do trójczłonowego rozumienia rzeczywistości. Pierwszą rzeczywistość stanowią podmiotowe postrzeżenia, z których to postrzeżeń podmiot kształtuje drugą rzeczywistość subiektywnego rozumu. Trzecia rzeczywistość jest absolutną, istniejącą niezależnie od wszelkiego doświadczenia, w sobie uporządkowaną rzeczywistością. Powszechne jest także - zdaniem Riezlera - przekonanie, iż naukowcy starają się zbliżyć do tej trzeciej rzeczywistości poprzez stałe korygowanie obrazu w rzeczywistości drugiej. Natomiast według autora zmiany dokonujące się w naukach przyrodniczych pozwalają postawić pod znakiem zapytania istnienie trzeciej rzeczywistości, rozumianej jako całkowicie niezależnej od poznającego ją podmiotu. Także inne przypisywane jej właściwości, takie jak np. statyczność, niezmienność, matematyczne uporządkowanie, są poddawane w wątpliwość. Riezler kończy swój artykuł następującymi słowami: "nowy obraz świata jest możliwy. Jest on dynamiczny, nie statyczny, Świat nie jest gotowy, lecz niegotowy. Jego porządek nie jest bytowaniem, lecz stawaniem się. Nie jest podobny do harmonii nieba gwiaździstego i jego wiecznych praw, lecz do niespokojnej historii ludzkości, w której nic nie pozostaje takie same, chyba że sens, trud i los" [Riezler, 1928,s.712].

Pewien czas w roku 1927 L.Fleck spędził w Wiedniu. Nie należy bagatelizować wpływu tego faktu - jak i inspiracyjnej roli przywoływanych, niekiedy krytycznie, pomysłów Riezlera - na rozwój poglądów lwowskiego mikrobiologa. W artykule "Zur .Krise der Wirklichkeit" Fleck odwołuje się także do zmian zachodzących w fizyce, cytując np. N.Bohra [Fleck, 1929, s.428]. Uważa, iż owe zmiany upoważniają go do zakwestionowania przedstawionego przez Riezlera trójpodziału rzeczywistości. Rozróżnienie miedzy pierwszą a drugą rzeczywistością - w sensie Riezlera - uznaje jako zupełnie pozbawione podstaw. Nie można odróżnić świata czystych wrażeń, od świata obiektywizujących te wrażenia systemów. Każde postrzeganie jest już zawsze w pewien sposób uporządkowanym poznawaniem. Można je zrozumieć tylko wtedy, jeśli będziemy uwzględniać społeczne i kulturowe warunki owego poznawania. Podmiot poznawania nie jest nigdy czystą tablicą, a gdyby taki był, to żadne poznawanie nie byłoby możliwe. Przynosi on z sobą do relacji poznawczej dotychczasową wiedzę i zawsze nowe poznawanie jest zależne od dotychczasowego. Nie ma dwóch oddzielnych procedur: 1/ nabywania czystych wrażeń; 2/ tworzenia z wrażeń systemu rozumowego. Oba te momenty są nieodróżnialne i zawarte w każdym akcie poznawania. Dlatego - powiada Fleck - "nie wiem po co, i dlaczego winienem odróżniać rzeczywistość pierwszą od rzeczywistości drugiej, jak to między innymi przedstawia Riezler" [Fleck, 1929, s.426].

L.Fleck nie widzi także żadnych podstaw, ani korzyści teoretycznych, do utrzymywania koncepcji trzeciej rzeczywistości. Sądzi, iż jej obecność w analizach teoriopoznawczych była wyrazem potrzeby stworzenia mitycznego obrazu nauki. Ten mityczny i idealny obraz może jest i piękny, ale naiwny [Fleck, 1929, s.429]. Współczesna refleksja naukoznawcza winna wyzbyć się tej naiwności i odrzucić nic nie wyjaśniające, a pełniące jedynie propagandową rolę kategorie. W żadnym wypadku nie może być mowy o tym, że zbliżamy się do trzeciej, idealnej, absolutnej rzeczywistości, choćby asymptotycznie [Fleck, 1929, s. 429]. A jeśli tak, to jedyna jej funkcja - miernika adekwatności poznawania w rzeczywistości drugiej - zostaje zakwestionowana.

Przemiany we współczesnej fizyce prowadzą nie tylko do zakwestionowania uznawanych wcześniej koncepcji rzeczywistości, ale także do koniecznej modyfikacji uznanej konstrukcji samej relacji poznawczej. "Poznanie nie jest ani pasywną kontemplacją, ani nabywaniem jedynie możliwego wglądu w gotowe dane. Jest ono aktywnym, żywym wchodzeniem w związki, przekształcaniem, przeobrażaniem, krótko mówiąc - twórczością. Ani podmiotowi, ani przedmiotowi nie przysługuje samodzielna, niezależna realność: każde istnienie polega na wzajemnym oddziaływaniu i w tym sensie jest relatywne" [Fleck, 1929,s.426].

Omawiany artykuł L.Flecka stanowi zasadniczy krok w porzucaniu przez autora poglądu o swoistości poznawania w medycynie i niemożliwości zastosowania wykształconych tam kategorii poznawczych do sytuacji występujących w innych naukach przyrodniczych. Refleksja nad tekstem Riezlera doprowadziła Flecka do przekonania, że nowoczesną fizykę opisują zasady poznawania, nieoczekiwanie bliskie zasadom, jakie wcześniej odkrył on w medycynie. To zaś zdarzenie upoważnia do podjęcia próby ogólnego teoriopoznawczego opisu nauki, wykorzystującego powyższe zasady. Próba taka była interesująca także z tego powodu, iż kwestionują one większość wykorzystywanych wówczas kategorii pozytywistycznych. Fleck przystąpił do tego zadania z prawdziwą pasją uczonego, czego efektem stała się monografia "Enstehung und Entwicklung einer wissenschaftlichen Tatsache" [Fleck, 1935] i kilka artykułów [Fleck, 1935a], [Fleck, 1936], [Fleck, 1939].

Nie jest moim zadaniem, w tym krótkim tekście, prezentacja całości poglądów naukoznawczych i teoriopoznawczych L.Flecka. Pragnę jedynie podkreślić ewolucję tych kategorii, przy których pomocy Fleck początkowo określał specyfikę poznawania medycznego, by później zastosować je do opisu sytuacji poznawczych w ogóle. Był on jednocześnie przekonany, iż w ten sposób uzyskuje głębszy i trafniejszy obraz nauki, niż pozwalają to osiągnąć kategorie wykształcone w tradycji pozytywistycznej.
Lekarstwo na pozytywizm
Zgodnie z twierdzeniami, do jakich doszedł we wcześniejszej pracy, Fleck utrzymuje, iż mówienie o przedmiocie poznania występującym poza procesem poznawczym, o tzw. "rzeczach samych w sobie", o "niezależnej rzeczywistości" itp. jest w teorii poznania, która nie chce być jałową spekulacją, całkowicie nieuprawnione. "Nie rozumiem zdania, że rzecz sama w sobie istnieje absolutnie, niezależnie od poznającego - ani też zdania przeciwnego, że rzecz sama w sobie nie istnieje absolutnie" [Fleck, 1939a, s.168]. Rzeczywistość powstaje w relacji poznawczej i tylko o takiej rzeczywistości można się sensownie wypowiadać. Według Flecka istnienie tzw. "rzeczywistości przyrodniczej" jest relacyjne wobec stylu myślowego, który ją stwarza nie inaczej niż inne twory kultury. Konkretny styl myślowy nauk przyrodniczych stwarza determinizm stylowy w ostatecznej fazie nazywany rzeczywistością przyrodniczą. Istnienie tego elementu, tak samo jak każdego innego elementu relacji poznawczej, jest zależne od pozostałych. Proces poznawczy zyskuje swoistą dynamikę. Nie ma w nim czynnika absolutnego, do którego inne miałyby się dopasować. Nie istnieje bezzałożeniowa obserwacja - absolutny podmiot, "nagie fakty" - absolutny przedmiot, czy wynikające z nich sądy czysto spostrzeżeniowe.

Sama konstrukcja obserwacji polega na uznawaniu czegoś za "coś znaczące". Ilość wydobywanych znaczeń może być nieskończona, dlatego, aby "widzieć trzeba wpierw wiedzieć", inaczej, "patrzymy, a nie widzimy" [Fleck, 1947, s.75]. Nie istnieje obserwacja dobra lub zła w ogóle. Jest ona zawsze oparta na wcześniejszej wiedzy i albo zgodna z nią, albo nie. W tym sensie obserwacja jest czynnością zbiorową, bo wiedza, na której się opiera jest wiedzą kolektywną. I ta właśnie wiedza czyni obserwację w ogóle możliwą, gdyż ogranicza. ilość możliwych do zaakceptowania znaczeń.

Jeśli chodzi o problem tzw. "bezpośrednich danych", to Fleck w tym względzie nie ma już jakichkolwiek wątpliwości o bezsensowności i daremności ich poszukiwania. "Zwolennicy bezpośrednich danych elementarnych sami się dyskredytują, nie mogąc się pogodzić pomiędzy sobą, co właściwie należy uważać za owe bezpośrednie dane, których trzeba aż tak szukać. W jaki sposób są one bezpośrednio dane, skoro trzeba się o nie tak spierać? Wystarczy porównać w czasopiśmie "Erkenntnis" tom 2 str,432 i tom 3 str.215, aby przekonać się jak uwikłał się Carnap ze swoimi protokołami /Protokollsätze/ i stwierdzić całą bezpłodność tej sprawy" [Fleck, 1935a, s.62].11

Fleck krytycznie ocenia także inną z ważnych pozytywistycznych tez - prawie że uświęcony wówczas podział na kontekst odkrycia i kontekst uzasadniania. Tego typu rozróżnienie uważa za bardzo sztuczne, zgoła błędne, oraz nie zgadza się z poglądem, "wedle którego sprawdzanie zdolności pojęć i ich asocjacji do tworzenia spójnego systemu stanowi jedyne lub najważniejsze zadanie teorii poznania" [Fleck, 1935,s.50]. Taką koncepcję, która jest zainteresowana strukturą nauki zredukowaną do struktury logicznej, a pozbawiona badań historycznych i porównawczych, Fleck nazywa "pustą grą słów, epistemologią imaginabilis" [Fleck, 1935, s.48].

Zaproponowana przez L.Flecka relacja poznawcza kwestionuje klasyczne rozumienie prawdy. Jak każda kategoria poznawcza prawda ma tutaj charakter relacyjny. Jest wynikiem zachodzących w danym stylu procesów myślowych, jest pewną zmieniającą się w czasie relacją. Zawsze jest stylowo uwarunkowana, lecz pomimo tego nie traci cechy obiektywności. Jest "obiektywna" w tym sensie a innego sensu słowa "obiektywność" Fleck nie uznaje/, że nie jest zależna od woli jednostek, czy też sterowana przez kolektyw. Jest stylowo zdeterminowana, ale owo zdeterminowanie wynika w kolektywie naukowym z samej dynamiki procesów myślowych, a nie jest rezultatem czyjejś nieskrępowanej decyzji. "Prawda jako aktualny etap przemian stylu myślowego jest zawsze tylko jedna: jest ona bez reszty stylowo zdeterminowana" [Fleck,1939a,s.168]. "Można np. prześledzić drogę rozwoju idei jakiejś choroby zakaźnej - od prymitywnej wiary w demony, poprzez stadium miazmatów chorobowych, do nauki o zarazkach chorobotwórczych /.../. Podczas jej trwania zgodne ze stylem było jedno jedyne rozwiązanie konkretnego problemu. Takie zgodne ze stylem, jedynie możliwe rozwiązanie - nazywa się prawdą. Nie jest ona "względna" lub nawet "subiektywna" w popularnym znaczeniu tego słowa. Jest ona zawsze, lub prawie zawsze, w pełni zdeterminowana w obrębie jakiegoś stylu myślowego. Nie można powiedzieć, że ta sama myśl jest prawdziwa dla A, zaś dla B jest fałszywa. Jeśli A i B należą do tego samego stylu myślowego, to myśl jest dla obu albo fałszywa, albo prawdziwa. Jeśli natomiast należą do różnych kolektywów, to nie jest to ta sama myśl, ponieważ musi ona być dla jednego z nich niejasna albo jest przezeń inaczej rozumiana. Prawda nie jest także konwencją, lecz w przekroju historycznym: zdarzeniem historyczno-myślowym, natomiast w związku chwilowym: stylowym przymusem myślowym" [Fleck,1935,s.132].

Zmienność prawd, zmienność stylów myślowych nie jest stanem przejściowym dowodzącym niedoskonałość dzisiejszej nauki, lecz jej istotą, rezultatem kolektywnego charakteru. Wyniki nauki mogą być analizowane jedynie jako jednorazowe "zdarzenia historyczne w kolejnych etapach rozwoju naukowego stylu myślowego, będącego wynikiem swoistej struktury naukowego kolektywu myślowego" [Fleck,1946, s.333]. W konsekwencji wszelkie inne kategorie są relacyjne i podlegają dynamicznym procesom. Nie ma np. innej racjonalności niż racjonalność danego kolektywu myślowego. Nie istnieje czysta racjonalność jako taka - w jaki sposób można by ją stwierdzić? "Istnieje tylko zgodność lub różnica emocjonalna, a powszechna zgodność emocjonalna w danej zbiorowości uważana jest - w jej obrobię - za wolność od emocji. Umożliwia ona bez większych deformacji komunikatywne, tzn. formalno-schematyczne, wyrażalne w słowach i zdaniach myślenie, któremu emocjonalnie przyznano moc kreowania niezależnych egzystencji. Takie myślenie jest wówczas nazywane myśleniem racjonalnym" [Fleck, 1935, s.79].

Zdaniem L.Flecka "nie można oddać dzisiejszymi słowami treści poglądu odległej epoki, bo poszczególne pojęcia tej epoki są niewspółmierne z dzisiejszymi" [Fleck, 1939, s.154]. Podobnego rodzaju niewspółmierność zachodzi miedzy teoriami naukowymi powstałymi w różnych okresach historycznych lub stylach myślowych. Słowa występujące w danej teorii można tylko starać się opisać, wytłumaczyć, ale nie przetłumaczyć, albowiem ich sens jest także uzależniony od całości stylu myślowego, w ramach którego funkcjonują. Następujące po sobie teorie naukowe bywają niewspółmierne, a zatem nie można także mówić o kumulatywnym przyroście wiedzy. Wiedza nie spoczywa na niepodważalnym fundamencie, a nauki "nie rosną jak kryształy, przez appozycję, lecz jak żywe organizmy, rozwijając każdy lub prawie każdy szczegół w harmonii z całością" [Fleck, 1946, s.322]. Nie ma tutaj elementów niezbywalnych, które nie mogłyby zostać odrzucone. Wkroczenie zaś nowego elementu do nauki zawsze wpływa na całość i ją modyfikuje.
Panaceum nie istnieje
W dojrzałej fazie swej twórczości naukoznawczej Fleck rozwinął, przekształcił, wykorzystał do opisu nauki kategorie występujące już w jego pierwszym artykule, lecz wtedy zastrzeżone jedynie do charakterystyki poznawania medycznego. Już w tym pierwszym tekście spotkaliśmy się bowiem z: 1/ rozumieniem faktu naukowego jako powstającego, relacyjnego, zależnego od umiejętności abstrahowania i stawiania hipotez, zależnego od konkretnego stylu myślowego przedmiotu badań; 2/ ideą niewspółmierności teorii; 3/zależnoscią tzw. faktów od teorii; 4/ dynamicznym, zmiennym w czasie przedmiotem poznawania; 5/ dynamicznym, relacyjnym charakterem samego procesu poznawania, 6/ specyficznym rozumieniem podmiotu poznawania 7/ kwestionowaniem teoretycznej kumulatywności wiedzy.

Powyższe ustalenia stały się podstawą rozważań autora w następnych publikacjach. Nie można mieć zatem wątpliwości, że teoria poznania L. Flecka oparta jest na wyobrażeniu poznawania medycznego, jakie posiadał lwowski mikrobiolog. (Sam Fleck swoją koncepcję przedstawiał jako ogólną teorię poznawania, aby odróżnić ją od - jak twierdził - spekulatywnej, czyli całkowicie zbędnej, teorii poznania. Między innymi za taką spekulatywną koncepcję poznania uważał teorię wykształconą przez pozytywizm.) Czy takie zakorzenienie teorii poznania w konkretnej nauce nie dyskwalifikuje owej teorii? Sądzę, że nie - przynajmniej wtedy, gdy posiadamy krytyczną świadomość tego zakorzenienia. Konkurencyjna propozycja pozytywistyczna - bo tak się z pewnością nieprzypadkowo składa, że prawie wszystkie kategorie Flecka są w opozycji lub bezpośrednio zwracają się przeciwko pozytywistycznym - także przecież opierała się na ustaleniach głównie jednej, choć odmiennej, nauki. Owa opozycyjność propozycji Flecka w stosunku do tez pozytywistycznych zasługuje na szczególną uwagę. Ma bowiem bardzo dużo racji P.Rossi, kiedy twierdzi, iż rewolucja w epistemologii, jeśli się dokonała, to dokonała się właśnie w latach trzydziestych, w dużej mierze także za sprawą Flecka. Zmiany, jakich dokonali później Hanson, Toulmin, Kuhn, Feyerabend i inni, były efektem podjęcia i pogłębienia problemów już szeroko omawianych w pracach lwowskiego mikrobiologa [Rossi, 1994]. Fleckowska rewolucja polegała na niczym innym, jak wykazaniu, iż jest możliwe odmienne od pozytywistycznego badanie nauki, że pozwala ono odkryć obszary zakryte dla pozytywizmu, że aspirowanie pozytywizmu do jedynego, słusznego wglądu w naukę jest niczym nie uzasadnione.

Propozycja Flecka dzieli jednak z myślą pozytywistyczną. Wspólną im słabość. Poszerza horyzonty, lecz będąc opartą na partykularnej nauce musi z góry ograniczać swoje ambicje. Nie sposób tworzyć teorii poznania poza kontekstem nauki, ale właśnie ten kontekst ogranicza zakres czasowej i przedmiotowej jej użyteczności.

Lekarstwo na pozytywizm zostało zaaplikowane. Jego efektywne działanie rozpoczęło się dopiero po kilkudziesięciu latach. Skutkiem ubocznym terapii jest coraz mocniej uprawomocniona teza o nieistnieniu teoriopoznawczego panaceum.



1 R. Wójcicki uważa, iż powyższa uwaga skierowana przez Flecka pod adresem Carnapa nie ma sensu, albowiem „konsekwentny relatywista (a Fleck takim na pewno chciałby być) nie powinien mieć za złe ani tego, że jest niezrozumiały, ani tego, że inni myślą inaczej” [Wójcicki, 1991, s. 120].

Czy Fleck jest relatywistą to problem do rozstrzygnięcia, ale na pewno Fleck nie chciał być konsekwentnym relatywistą, ani nawet niekonsekwentnym relatywistą. Uważał także, że jego teoria nie prowadzi do relatywizmu. „Z teorii stylów myślowych nie wynika żaden relatywizm poznawczy”[1939a, s.168]. Według Flecka relatywizm wynika z konwencjonalizmu, ale nie z historycznej i porównawczej teorii poznania. W gruncie rzeczy argumenty Flecka do złudzenia przypominają argumenty Rortyego, który musi zmagać się z podobnym zarzutem [Rorty, 1985, s. 5-6].

R. Wójcicki krytykuje także Flecka za niezauważanie kumulatywności wiedzy i postępu technologicznego. „Czy naprawdę można tworzyć teorię poznania zapominając o tym, że jednym z celów poznania jest dostarczanie człowiekowi narzędzi, które pomogą mu (w jego mniemaniu przynajmniej) poprawić swój los ?” [Wójcicki, 1991, s.122].
Zarzut ten zdaje się polegać na głębokim nieporozumieniu. Trudno znaleźć badacza, a zawdzięcza to Fleck swemu podstawowemu wykształceniu, który tak wielką uwagę przywiązywałby do praktycznego wymiaru wiedzy. Fleck jednak także wiedział, że skuteczne techniki leczenia mogą występować bez jakichkolwiek podstaw teoretycznych, albo u ich podstaw znajdują się różne, chciałoby się powiedzieć niewspółmierne, teorie, i że koniec końców praktyka nie mówi nic o trafności teoretycznej poznania. Skuteczniejsza praktyka nie musi być konsekwencją dokładniejszej, lepszej itp. teorii. Ostatecznie „regres do zastosowalności jako sprawdzianu waloru biologicznego jakiegoś poznawania jest tylko pozorny, bo stwierdzenie skuteczności lub nieskuteczności jakiegoś postępowania (wynikającego z owego poznania) jest także aktem poznawczym” [Fleck, 1938, s.194].

Literatura:



1. Fleck L. (1927), "O niektórych swoistych cechach myślenia lekarskiego", Archiwum Historii i Filozofii Medycyny, 6/1927.
2. Fleck L. (1929), "Zur Krise der Wirklichkeit", Die Naturwissenschaften, 17/1925.
3. Fleck L. (1935), "Entstehung und Entwicklung einer wissenschaftlichen Tatsache", Basel.
4. Fleck L. (1935a), "O obserwacji naukowej i postrzeganiu w ogóle", Przegląd Filozoficzny, 38/1935.
5. Fleck L. (1936), "Zagadnienie teorii poznawania", Przegląd Filozoficzny, 39/1936.
6. Fleck L. (1938), "W sprawie artykułu pani I. Dąmbskiej w Przeglądzie Filozoficznym (Rocz. 40, z 3)" , Przegląd Filozoficzny, 41/1938.
7. Fleck L. (1939), "Nauka a środowisko", Przegląd Współczesny, 8-9/1939.
8. Fleck L. (1939a), "Odpowiedź na uwagi T. Bilikiewicza", Przegląd Współczesny, 8-9/1939.
9. Fleck L. (1946), "Problemy naukoznawstwa", Życie nauki, l /1946.
10. Fleck L. (1947), "Patrzeć, widzieć, wiedzieć", "Problemy", 2/1947.
11. Fleck L. (1986), "Powstanie i rozwój faktu naukowego", Lublin.
12. Kołakowski L. (1966), "Filozofia pozytywistyczna (Od Hume'a do Koła Wiedeńskiego)", Warszawa.
13. Riezler K. (1928), "Die Krise der Wirklichkeit", Die Naturwissenschaften, 16/1938.
14. Rorty R. (1985), "Solidarity or Objectivity" w: J. Rajchman, C. West [eds], Post-Analytic Philosophy, New York.
15. Rossi P. (1994), "Ludwik Fleck a urojona rewolucja w epistemologii", Toruńskie Studia Polsko-Włoskie 3/1994.
16. Wójcicki R. (1991), "Teorie w nauce. Wstęp do logiki, metodologii i filozofii nauki", Warszawa.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość