Strona główna

Drodzy Państwo


Pobieranie 60.25 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar60.25 Kb.
OD REDAKCJI
Drodzy Państwo,

Jak to jest, że zdecydowana większość z nas nie wyobraża sobie życia bez telewizji, internetu czy telefonu komórkowego, całkiem naturalnie przyjmuje możliwość przeniesienia się na drugą półkulę ziemską w niecałą dobę, w pełni akceptuje zwracanie się do mamy czy taty po imieniu, a jednocześnie tak bardzo tęskni do tradycji? Smaku i zapachu potraw bez chemii, szacunku dla upływającego czasu, pracy. I dla rodziny.

Do tradycji tęsknimy szczególnie w Święta, kiedy uświadomimy sobie, że dwa dni na jej pielęgnowanie nie wystarczą. Zmieńmy to! Wielkanoc to czas świętowania odnowy życia. Świętujmy świadomie. Nowe życie możemy zacząć każdego dnia.

Z najlepszymi życzeniami

Ewa Borycka-Wypukoł

LISTY NASZYCH CZYTELNIKÓW


Szanowni Państwo,

Spełniając oczekiwania redakcji, chciałabym opowiedzieć, jak żywienie optymalne wpłynęło na moje życie.

W 1995 r. wiosną, w wyniku przeziębienia i silnego kataru, nastąpił u mnie zanik nerwu wzrokowego w lewym oku. Wielomiesięczne leczenie 'Adavinem" przyniosło polepszenie. Przez 4 lata miewałam zawroty głowy, drętwienie kończyn, pogorszenia widzenia, ale lekarze, stawiając diagnozę, określili te stany jako silną nerwicę. Dopiero w 1999 r. (też wiosną) nastąpiło gwałtowne pogorszenie widzenia. Zostałam skierowana do CSK WAM w Warszawie. Szczegółowe badania potwierdziły moje podejrzenia – stwardnienie rozsiane. Dla mnie brzmiało to jak wyrok. Na szczęście przez prawie 3 lata nic strasznego się nie działo. Zdarzały się pogorszenia i w tym czasie kilkakrotnie byłam pacjentką Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej – na zmianę: Klinika Neurologii i Klinika Okulistyki. Podczas pierwszego pobytu w szpitalu jedna z pacjentek opowiadała mi o ŻO, ale kiedy dowiedziałam się, co trzeba jeść, nie chciałam o tym słyszeć. Żywiłam się owocami, warzywami, chudym jogurtem i chudym mięsem i... byłam coraz słabsza. Latem 2003 r. nastąpił kryzys. Najpierw zaczęły mi marznąć stopy, potem całe ciało zaczęło drętwieć i słabnąć. Czułam się, jakby ciasno związano mnie liną, od stóp aż do klatki piersiowej. 'Solu-medrol" już nie pomógł. Dostałam po nim wysypki. Lekarze zastanawiali się, czym mnie teraz leczyć. Byłam w fatalnym stanie psychicznym. Nie wyobrażałam sobie dalszego życia jako 'roślina" zależna od innych (tym bardziej, że jestem osobą samotną). Kolega mojej bratowej interesował się w tym czasie dietą dr. Kwaśniewskiego. Pożyczył mi książkę 'Dieta Optymalna". Przeczytałam najpierw rozdział o SM i... wstąpiła we mnie nadzieja. Po powrocie do domu skontaktowałam się z 'Arkadią". Dr Garbień określił, co mam jeść i w jakich proporcjach, zapisał też PS na głowę i nogi. Na wizytę i pierwsze trzy zabiegi zawiozła mnie sąsiadka. Na czwarty pojechałam już sama. (...)

Danuta z Warszawy

(nazwisko i adres do wiadomości redakcji)
więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”

ŻYWIENIE OPTYMALNE



Dieta lotników wojskowych

Z przeprowadzonych w wojsku badań wynika, że w katastrofach lotniczych w 50% istotnym był tzw. czynnik ludzki. W latach poprzedniej 'epoki" nie wiedziano (bo nie chciano przyjąć wiadomości), co było tego przyczyną.

Czy obecnie osoby odpowiedzialne za odżywianie, dietę lotników, wiedzą, że 'czynnik ludzki" to nieprawidłowe ich żywienie? Optymalni Czytelnicy dobrze znają 'złotą proporcję" żywienia optymalnego, dlatego bez trudu wyciągną wnioski, jak daleko różniła się dieta lotników wojskowych od tej najlepszej – optymalnej. W roku 1954 w Wojsku Polskim lotnicy (według ustalonych dla nich norm), spożywali codziennie 196 g białka, 233 g tłuszczu i 799 g węglowodanów. W latach następnych były to normy:

- w roku 1957: białka 175, tłuszczu 207, węglowodanów 700,

- w roku 1971: białka 122, tłuszczu 135, węglowodanów 381.

Z powyższego zestawienia wynika, że w każdej kolejnej zmianie diety zmniejszano ilości białka i zmniejszano zawartość węglowodanów. Do 1971 roku skład diety lotników nie był jeszcze najgorszy, ale praktycznie był już taki od 1954 roku. Lotnicy nie byli w stanie zjadać tak dużo, jak im dawano, dlatego zostawiali na stole część posiłku. Produkty pochodzenia zwierzęcego były zjadane, natomiast na stole pozostawały produkty pochodzenia roślinnego, głównie chleb, kasze, makarony, ziemniaki. To powodowało, że faktycznie proporcje między białkiem, tłuszczem i węglowodanami były zbliżone do najgorszych dla człowieka. W końcu lat 60-tych na stres reagowało żarłocznością 90% lotników wojskowych. Nie stwierdzono przy tym, by kandydaci przyjmowani do szkoły lotniczej reagowali na stres w ten sposób, nie było też wśród nich ani otyłych, ani z nadwagą. (...)

Opracowano na podstawie książki dr. Jana Kwaśniewskiego i mgr. inż. Tomasza Kwaśniewskiego 'Tłuste Życie", Wydawnictwo WGP, Warszawa 1997. (aj)
więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”

ODPOWIEDZI NA LISTY



Optymalni lekarze odpowiadają

Panie Doktorze,

Uprzejmie proszę o odpowiedź. Stosuję żo od 6 lat, mam 52 lata. Z uwagi na powtarzające się krwawienia z odbytu zrobiłem kolonoskopię. Stwierdzono u mnie polip 3 mm na jelicie grubym – usunięty, niegroźny. Interesuje mnie, kiedy on mógł powstać? Jeden lekarz twierdził, że ok. pół roku temu, inny – że 4 lata temu. Krwawienia miałem od 10 lat, a może dłużej, tylko nie jestem pewien, czy to z polipa, czy może hemoroidy, które jako małe guzki też czasami się odzywają. Podejrzewam, że jest to związane głównie z okresami nerwowymi. Ciekaw jestem odpowiedzi, bo od tego zależy, czy i kiedy powinienem zrobić kontrolę jelita grubego. Ponadto niepokoją mnie częste bóle głowy typu migrenowego, zazwyczaj spowodowane zmianami atmosferycznymi. Jak się ich pozbyć, skoro jedzenie optymalne nie powoduje ich ustąpienia? Miałem je już jako młody człowiek. Natomiast moja żona jest na żywieniu optymalnym od ok. 2 lat i stwierdzono u niej powiększający się tłuszczak na plecach, na łopatce prawej. Dlaczego on powstał i czy trzeba go usunąć operacyjnie? Za odpowiedź z góry serdecznie dziękuję.

Z poważaniem

Piotr K.
Szanowny Panie,

Bardzo wiele osób posiada polipy przewodu pokarmowego. Nic o nich nie wiedzą, dopóki nie wykona się badania kolonoskopowego. Zazwyczaj nie dają one żadnych dolegliwości i najczęściej są wykrywane przypadkowo. Nie da się jednoznacznie ustalić, jak długo musiał rosnąć taki guzek, ponieważ nie mają one jednego i stałego tempa wzrostu. Przeważająca większość polipów jest całkowicie niegroźna, jednak najczęściej są one usuwane w czasie kolonoskopii. Niekiedy duże polipy mogą dawać niewielkie krwawienia, ale krew jest wtedy niewidoczna i można ją wykryć w badaniu laboratoryjnym.

Uważam, że ten niewielki polip nie był przyczyną krwawień, jeżeli był Pan w stanie je zauważyć. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że krew pochodzi z drobnych żylaków. Żylaki odbytu, czyli hemoroidy lub guzki krwawicze, są najczęstszą przyczyną krwawień z przewodu pokarmowego - wszystkie inne przyczyny razem wzięte stanowią tylko nieznaczny ich odsetek. Przyczyny powstawania żylaków mogą być różne, ale sprowadzają się one zazwyczaj do zwiększonego ciśnienia jelicie grubym i zmniejszonej wytrzymałości ścian żył. Na żywieniu optymalnym ściany naczyń krwionośnych powinny być stosunkowo wytrzymałe. Przypuszczam, że przyczyną żylaków mogą być okresy wzmożonego napięcia emocjonalnego. (...)

Z pozdrowieniami

lek. med. Przemysław Pala

Akademia Zdrowia Arkadia Lido


więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”
ŻYWIENIE OPTYMALNE

Z doświadczeń doradcy żywienia optymalnego

Sprawa, którą opisuję dotyczy długoletniego optymalnego.

Na początku stycznia skontaktowała się z nami Pani Z., która wraz

z mężem żywi się optymalnie od 1999 roku. Pan Z. około 20 grudnia zauważył na łokciach wysypkę.

Siostra Pana Z. – doktor nauk medycznych – dała bratu maść do smarowania 1% Hydrocorthyson, a że piekło i swędziało – jeszcze Fenistil Żel. Niestety, wysypka nie ustępowała tylko rozniosła się dodatkowo na kolana. Wówczas siostra dołożyła mu tabletki – Loratadyna. Wszystko to jednak nie pomagało, a wysypka objęła swoim zasięgiem dodatkowo pośladki i okolicę krzyżową kręgosłupa oraz pachy. Wypryski rozlały się i powstały czerwone plamy. Wtedy siostra Pana Z. umówiła go na wizytę do profesora - specjalisty dermatologa. Pan profesor zobaczył i zapytał, czy pacjent jada dużo ryb morskich – były Święta i jakieś ryby konsumował, ale nie dużo. Wstępna diagnoza – choroba Duhringa. Ponieważ jest to rzadko występująca choroba, profesor skierował Pana Z. do kliniki dermatologicznej na cztery dni celem potwierdzenia diagnozy i pokazania studentom, jak wygląda pacjent chory na chorobę Duhringa.

W tym momencie Pani Z. przyszła do Arkadii w Poznaniu i opowiedziała o chorobie męża.

Zwykle gdy długoletni Optymalny ma problemy zdrowotne, szczegółowo wypytujemy o jadłospis. Z analizy jadłospisu wynikało, że Pan Z. jada za dużo mięsa, kiełbasy i żółtego sera, natomiast mało warzyw, a węglowodany najchętniej uzupełnia chlebem. Dodatkowo prawie nie pija płynów. Według naszego rozeznania Pan Z. nie trzymał proporcji i jadł za mało i niewłaściwe węglowodany, co doprowadziło do zachwiania równowagi kwasowo-zasadowej. (...)

Zuzanna Rzepecka

starszy doradca żo
więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”

MIĘDZY NAMI



Tradycyjnie, czyli zawsze zgodnie z naturą

Nasi zachodni sąsiedzi już dawno docenili wartość ekologicznych produktów w żywieniu. Na terenie Niemiec, Dani, Holandii czy Szwajcarii spotkać można wiele gospodarstw ekologicznych zajmujących się wytwarzaniem produktów żywnościowych wysokiej klasy.

To właśnie tam Bogusław Klimczak, właściciel i szef firmy 'Klimeko", będąc na praktykach w gospodarstwach ekologicznych, podpatrzył, jak ich właściciele we własnym zakresie wytwarzają sery na potrzeby własne i do celów handlowych. Podpatrywał i dojrzewał do podjęcia życiowej decyzji. Jako posiadacz 17-hektarowego gospodarstwa ekologicznego i kilkunastu krów, postanowił produkować oryginalne, białe sery w Polsce. Wrócił i w 1995 roku założył przetwórnię 'Klimeko". – Początkowo produkcja opierała się na mleku naszych krów – mówi pan Bogusław – ale w trakcie rozwoju firmy musieliśmy poszukać dostawców. Obecnie nasza produkcja opiera się na mleku od dobrych polskich hodowców krów mlecznych. 'Klimeko" to firma rodzinna. Pracuje tam dziesięciu pracowników, a produkty wytwarzane są tylko tradycyjnymi metodami – w większości jest to rękodzieło.

Dionizów to mała wieś w gminie Zduńska Wola. Liczba jej mieszkańców nie przekracza setki, a czyste środowisko gwarantuje znakomite warunki do wytwarzania zdrowej i wartościowej żywności. Malownicze tereny wokół rzek Pichny, Grabi i Brodni sprawiają, że okolicę możemy zaliczyć też do terenów atrakcyjnych turystycznie. Niedaleko Dionizowa leży np. wieś Wojsławice, położona wśród kompleksów leśnych – rezerwatu 'Wojsławice" i 'Jabłecznik" z klasycystycznym dworkiem z I połowy XIX wieku oraz parkiem dworskim i ruinami renesansowej budowli z XVI wieku na wyspie. Piękne lasy, pełne swych darów, zachęcają do rozkoszowania się kontaktem z czystą NATURĄ. W tak pięknych okolicznościach przyrody, jak mawiają znawcy klasyki kina polskiego, z przyjemnością się też pracuje. Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowe 'Klimeko", którego hasłem jest właśnie deklaracja 'Zawsze w zgodzie z naturą", produkuje metodami tradycyjnymi kilka asortymentów sera, masło, maślankę, śmietaną kremówkę 36%, śmietany o zawartości 12% i 18% tłuszczu oraz jako jedyni w Polsce jogurt 9%.

(...)

Ewa Borycka-Wypukoł


więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”

MIĘDZY NAMI



Bądź natchniony przynajmniej raz w roku - żeby i życie było optymalne

Początek roku zmusza do rozliczeń, podliczeń, podsumowań. Niektóre zamierzenia udało się nam zrealizować, znacznie więcej zamierzeń rozmyła rzeczywistość, ale przecież przeżyliśmy, trwamy, żyje w nas nadzieja na lepsze dni, na powodzenie.

Żyje, żyje, bo nie byłoby nas inaczej. Ja wiem, że trudno uwierzyć w powodzenie, kiedy leży się w łóżku z powodu nieznośnego choróbska, trudno marzyć w zimnym mieszkaniu. Trudno. Ale nie jest to niemożliwe. Kto wie, czy właśnie w takich sytuacjach nie tkwią korzenie geniuszu, tajemnicze iskry natchnienia.

No to co, że leżysz w łóżku? – amerykański humorysta Mark Twain pisał swoje humoreski nie wyłażąc z łóżka przez kilka dni. No to co, że w pokoju chłodno? – Fryderyk Schiller przy pisaniu trzymał nogi w zimnej wodzie, a Balzak pisał nocami trzymając bose stopy na kamiennej posadzce. No to co, że wyłączyli Ci prąd, że musisz się chować przed komornikiem? – Dostojewski pisał przy zamkniętych okiennicach i przy świecach. No to co, że nie masz krzeseł? – wielki niemiecki filozof Kant pisał na stojąco – Hemingway też stał przy pisaniu (i to na jednej nodze!).

Nigdy nie trać, Przesympatyczny Czytelniku, nadziei! – może właśnie budzi się w Tobie geniusz. Bądź natchniony. Teraz. W lutym, w marcu – przynajmniej raz w roku. Życzę Ci wszystkiego najlepszego – wspaniałego humoru, znakomitego zdrowia, mądrych dzieci, wspaniałej pracy, życzliwego i bogatego sponsora i dużej wygranej w jakiejś grze pieniężnej. Ba! – ja wiem, że Ty to wszystko będziesz miał. Może nie już, nie teraz, nie w marcu, ale przecież masz przed sobą prawie cały wspaniały Nowy Rok. Bądź natchniony i trzymaj się dziarsko! Tak bardzo wierzę w Twoje powodzenie, że już dzisiaj podaję Ci link do strony 'Optymalnych" gdzie znajdziesz dziesiątki wspaniałych przepisów kulinarnych (zresztą, nie tylko przepisów): www.optymalni.org.pl

Poczekaj! – nie przerywaj czytania. Mam dla Ciebie wątek prawie sensacyjny.



I Ty będziesz ofiarą

Prędzej czy później. Zawsze wtedy, kiedy nie będziesz się tego spodziewał. Nie wiem, co Ci zrobią – może tylko wykręcą rękę, wyrywając torebkę z dokumentami i mizerną emeryturą, może zerwą obrączkę, wyłamując palec, zabiorą zegarek i zawartość kieszeni, wybiją złotopodobny ząb... A może skopią dla zabawy, przywalą dla czystej frajdy rympałkiem, połamią żebra, okaleczą... Powinieneś wiedzieć, co Cię czeka. Tak się przecież dzieje coraz częściej – tylko przez przypadek nieszczęście omijało Ciebie. Do tej pory, ale może już się czai, czyha za węgłem, w korytarzu, w piwnicy.

(...)

Kazimierz Jakubowski


więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”
WARTO PRZECZYTAĆ

Kto nas tak urządził cz. XII

Wiemy z poprzedniego tekstu - z grubsza - jak żyli pierwotni. A ilu ich było? My, ludzie cywilizowani, z pasją zagłębiamy się w wykopaliska, poszukując śladów swej przeszłości. Podbijając ziemie ludzi pierwotnych, nie zinwentaryzowaliśmy ich demografii i kultury.

Znalazłem jednak informację, że kilkaset lat temu, gdy biali dopiero zaczynali zawłaszczać Australię, żyło na tym kontynencie ok. 300 tys. owłosionych, czarnych osobników o falistych włosach. Przy powierzchni tego kraju 7,7 mln km kw. daje to zagęszczenie 0,04 mieszkańca na 1 km kw. Oczywiście średnio.

Pustynie i góry były raczej bezludne, a na odpowiedniejszych do życia obszarach zagęszczenie było większe. Pustynie, góry bywają na różnych kontynentach. Przyjmuję wskaźnik 0,04 osoby na 1 km kw. jako miarodajny dla czasów sprzed 11 tys. lat. Później, gdy rozwinęło się rolnictwo na Bliskim Wschodzie i w Europie, w jakiś sposób jego uproszczone formy (kopieniactwo) pojawiać się zaczęły także na innych obszarach. Zaczęły wówczas powstawać większe skupiska ludności pierwotnej. Może my lepiej dbamy o nasz przyrost naturalny, niż dbaliśmy o to u ludów pierwotnych? Z drugiej strony, pod rządami białych, ilość ludzi naturalnych w Australii stopniała z 300 tys. osób do 80 tys. osób w r. 1970, a 'naturalni" na Kubie, Haiti, Tasmanii, i nie tylko, w krótkim czasie zostali wytępieni doszczętnie. Przyjmijmy do rozważań powierzchnię terenu zajmowanego przez ludny, bo liczący np. 50 ludzi, szczep pierwotny. Przy zagęszczeniu 0,04 mieszkańca na 1 km kw. szczep ten zajmował 1250 km kw. (obszar 35 na 35 km). Znając ilość ludności na świecie i powierzchnię lądów (bez Antarktyki i Arktyki) łatwo obliczyć, że średnie zagęszczenie ludności w naszych czasach wynosi nie 0,04 a 54 osoby na 1 km kw. Przyjmując parametry gospodarki światowej (wg 1), możemy pokazać współczesne wskaźniki roczne, przypadające średnio na taki skrawek ziemi, na którym niegdyś żył 50-osobowy szczep: ilość ludności – 68000 osób; powierzchnia gruntów ornych – 143 km2; zużycie nawozów sztucznych fosforowych i potasowych – 1600 ton; hodowla bydła – 13000 szt.; hodowla świń – 8700 szt.; zużycie węgla – 35000 ton; zużycie ropy naftowej – 32000 ton; zużycie gazu ziemnego – 22000000 m3; produkcja stali – 7500 ton; produkcja ołowiu – 27 ton; produkcja uranu – 450 kg; emisja do atmosfery dwutlenku i tlenku węgla – 225000 ton. Co za kontrast! Ludzie stworzeni rozmyślnie, planowo przez 'bogów" żyją dziesiątki tysięcy lat, nie wprowadzając żadnych istotnych, trwałych zmian w przyrodzie, a ludzie stworzeni przez 'synów bożych" żywiołowo, bezmyślnie i – o zgrozo - nielegalnie (!) doprowadzają w okresie kilkakrotnie krótszym do blisko tysiąctrzystukrotnego zwiększenia zagęszczenia zaludnienia, wypierając naturalną przyrodę na skraj zagłady. Jednocześnie dla podtrzymania wegetacji dla każdego z ludzi gospodarka światowa musi rocznie spalić lub przerobić: 500 kg węgla, 470 kg ropy naftowej, 325 m3 gazu ziemnego. Ponadto trzeba m. in.: wysiać nawozów potasowych i fosforowych 24 kg, wyprodukować 110 kg stali i wyrzucić do atmosfery 3,5 tony dwutlenku węgla i tlenku węgla. A to tylko nieliczne, wybrane przykłady.

(...)

Józef Wasilik



jzef. wasilik@neostrada. pl

na podstawie własnej książki

'Bastard na łonie Macochy"
więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”
WARTO PRZECZYTAĆ

Rola koenzymu Q-10 we współczesnej medycynie

Koenzym Q-10 (zwany też ubichinonem) jest substancją witaminopodobną odpowiedzialną za prawidłową przemianę materii każdej komórki. Można powiedzieć, że koenzym ten daje nam energię życia. Ze względu na niezwykłe właściwości biologiczne, coraz częściej znajduje się w centrum zainteresowania specjalistów z wielu dziedzin medycyny.

Niezwykłe właściwości CoQ-10 polegają na tym, że ta mała cząsteczka, biorąc udział w mitochondrialnym transporcie elektronów, umożliwia oddychanie tlenowe w mitochondriach, zwanych potocznie małymi komórkowymi 'elektrowniami", które stanowią źródło energii życiowej dla każdej komórki. Koenzym Q-10 dzięki zdolności przenoszenia elektronów pobudza mitochondria do syntezy wysokoenergetycznych związków fosforowych (ATP), wykorzystywanych do wielu procesów biochemicznych, dzięki czemu prawidłowo funkcjonuje cały organizm. Jest również jednym z ważniejszych naturalnych antyoksydantów (przeciwutleniaczy), który – łącząc się z wolnymi rodnikami – neutralizuje je i zapobiega ich szkodliwemu działaniu na organizm. Należy dodać, że wolne rodniki (reaktywne cząstki tlenu pozostałe w czasie przemiany materii) sprzyjają rozwojowi chorób serca, płuc i nowotworów.

Do skutecznych antyoksydantów, obok CoQ-10, należy zaliczyć witaminy A, C, E, a także selen – ich działanie jest skuteczniejsze, gdy występują razem. Ponadto CoQ-10 przyczynia się dodatkowo do regeneracji alfa-tokoferolu, czyli witaminy E – poprzez wzmacnianie jej siły antyoksydacyjnej, co jest bardzo cenne w leczeniu oparzeń.


Ubichinon powstaje wewnątrz organizmu (endogennie), ale może być też dostarczany z pożywieniem. Najlepszym źródłem wspomnianej substancji są pokarmy pochodzenia zwierzęcego, ponieważ ubichinon jest rozpuszczalny w tłuszczach. Jednak istnieją okoliczności, z powodu których wewnątrzustrojowa synteza CoQ-10 może ulec zakłóceniu. Jedną z takich przyczyn niskiej wydajności biosyntezy ubichinonu jest niedobór podstawowych substratów potrzebnych do jego produkcji, przede wszystkim aminokwasu fenyloalaniny, tyrozyny i kwasów tłuszczowych. Fenyloalanina to aminokwas, którego ustrój nie jest w stanie wytworzyć – musi być on dostarczony z pożywieniem. W organizmie może ulec przekształceniu w tyrozynę dzięki enzymowi umożliwiającemu to przekształcenia. Czasem organizm nie posiada takiego enzymu i wtedy pojawia się dziedziczna choroba metaboliczna – fenyloketonuria. Bezpośrednią jej przyczyną jest niedobór lub brak enzymu potrzebnego do przekształcenia fenyloalaniny (niezbędnego aminokwasu występującego w białkach) w postać umożliwiającą wykorzystanie przez organizm. Oprócz tego sam proces wytwarzania CoQ-10 obejmuje kilkanaście reakcji wymagających dla ich sprawnego przebiegu obecności wielu koenzymów, w tym witamin B2, B5, B6, B12, kwasu foliowego oraz niektórych minerałów – fluoru, wapnia i magnezu. Niedobory lub brak substratów oraz koenzymów czynią biosyntezę CoQ-10 mniej wydolną, a to może doprowadzić do zaburzeń energetycznych, które negatywnie wpływają na funkcje naszego organizmu.

Dawniej uważano, że nie można mówić o awitaminozie CoQ-10 ze względu na fakt powszechnego występowania tej substancji w przyrodzie – zawiera go praktycznie, mniej lub więcej, każdy produkt spożywczy (tabela 1). Współczesne badania naukowe dowodzą jednak, że niedobory endogennego CoQ-10 i tego z pożywienia są coraz bardziej powszechne i powodują zaburzenia wytwarzania i uwalniania energii w ludzkim organizmie. (...)

mgr Eleonora Rusecka
więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”
ABC MEDYCYNY

Jak zadbać o tkankę młodości?

Już w latach osiemdziesiątych przeprowadzono badania naukowe, które wykazały, że tylko 5% populacji ma tęczówkę o idealnie zwartej budowie, a w grupie osób po dziewięćdziesiątce było już ich 20%. Świadczy to o tym, że silna struktura tkanki łącznej jest przepustką do długowieczności.

Decydujące są w tym przypadku podstawowe sprawy:

1) odpowiednia ilość tlenu

2) pełnowartościowa dieta

3) właściwy rodzaj aktywności fizycznej.

Nie jest jednak łatwo sprostać tym wymaganiom. Wielu cudownych diet w pogoni za doraźnymi efektami lepiej unikać, gdyż mogą one spowodować zbyt szybkie wyczerpanie potencjału tkanki łącznej. W wyniku tego, iż tkanka łączna ma zdolności do reagowania i dostosowywania się do sytuacji, a nawet przetwarzania swoich komórek w określonym, pożądanym w danym momencie kierunku oraz że wykazuje także bardzo dużą reaktywność na wpływ środków wzmacniających i stymulujących jej metabolizm, nigdy nie jest zatem za późno na odnowienie jej biologicznej mocy.

Jeszcze jedną metodą odbudowy tkanki młodości są katalizatory procesów przywracających witalność tkance łącznej. Są to zawarte w niektórych pokarmach substancje, które w specjalnych połączeniach odwracają bieg zegara biologicznego, sprawiając że ubywa nam lat. Dr Marek Bardadyn nazywa je Eliksirami Młodości.



O jakie narządy powinniśmy zadbać w pierszej kolejności?

Mimo że nasz organizm stanowi integralna całość, składa się jednak z bardzo różnych rodzajów tkanek, które tworzą różne narządy i które zużywają się i starzeją w różnym tempie. Czasami warto zastanowić się, czy jakiś uszkodzony i w efekcie starszy narząd, nie przeszkadza w wykorzystywaniu w pełni potencjału organizmu i nie jest odpowiedzialny za przyspieszenie procesów starzenia, zwłaszcza jeśli mamy przewlekłe dolegliwości i leczymy się przez wiele lat. I chociaż wymiana takiego narządu nie wchodzi zwykle w grę, to stosowanie odpowiednich środków wzmacniających lub ograniczających następstwa jego niewydolności może pomóc w osiągnięciu sędziwego wieku.

WĄTROBA

Wiadomo, że nadwaga, złe odżywianie się, alkohol mogą doprowadzić do stłuszczenia, a nawet marskości. Zmiany w tym narządzie, o ile nie chorowaliśmy na zapalenie wątroby czy nie przeżyliśmy ciężkiego zatrucia, mogą czasami pojawiać się samoistnie w późnym wieku. Przedwczesne zestarzenie się wątroby odbija się na całości organizmu, w tym także na wyglądzie zewnętrznym. Wątrobowymi znamionami starzenia są ciemnobrązowe plamy na grzbietowej stronie dłoni, ciemne przebarwienia skóry twarzy, zwłaszcza pod oczami, żółtawe kępki występujące w okolicach oczu, gerontokson, czyli starcza, szara obwódka, która rozwija się w rogówce i jest dobrze widoczna na tle siatkówki. Na szczęście komórki wątrobowe, jako jedne z nielicznych, mają zdolność regeneracji i przy pomocy środków stymulujących i osłaniających hepatocyty oraz przy odpowiedniej zmianie stylu życia można odmłodzić wątrobę.



(...)

Dyplomowany Lekarz Medycyny Estetycznej

Katarzyna Jańska

Konsultacja:

lek. med. Ewa Łukaszek-Gwóźdź

Polimed Katowice


więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”
MIĘDZY NAMI

Żywienie kur niosek cz. III - ogólna charakterystyka i wartości żywieniowe roślin strączkowych
Nasiona roślin strączkowych mają zastosowanie przede wszystkim jako pasza białkowa w tuczu świń i brojlerów oraz w żywieniu niosek produkujących jaja konsumpcyjne.

Nasiona roślin strączkowych

Do roślin strączkowych uprawianych na paszę należy groch jadalny, groch pastewny (peluszka), bobik oraz łubiny słodkie – biały, żółty i wąskolistny. W niewielkim zakresie uprawiana jest też fasola i soja. Nasiona strączkowych są otoczone okrywą nasienną (która stanowi ok. 10% w grochu, 12-15% w bobiku i 20-25% w łubinach), dlatego stosuje się zabieg obłuskiwania. Powoduje to przede wszystkim znaczne zwiększenie zawartości składników pokarmowych w części pozbawionej łuski. Skład i wartość pokarmowa nasion roślin strączkowych są zróżnicowane. Różnice dotyczą ilości białka i tłuszczu oraz zawartości i składu węglowodanów, a w konsekwencji wartości energetycznej.

Białko nasion strączkowych jest dobrze trawione przez zwierzęta nieprzeżuwające. Wartość energetyczna nasion strączkowych dla świń jest większa i mniej zróżnicowana niż dla drobiu. Dla obu gatunków największą wartość energetyczną ma groch. Niska wartość energetyczna łubinów dla drobiu jest spowodowana dużą zawartością węglowodanów nieskrobiowych, których ptaki nie trawią. Nasiona roślin strączkowych mają zastosowanie przede wszystkim jako pasza białkowa w tuczu świń i brojlerów oraz w żywieniu niosek produkujących jaja konsumpcyjne.

(...)


W następnym numerze napiszę o roślinach oleistych.

Władysław Makles

członek Komisji Rolnej OSBO

kontakt: (0-34) 318-71-81

kom. 0512291302
więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”
MIĘDZY NAMI

Zapraszamy niepełnosprawnych na turnusy rehabilitacyjne cz. II

'Wszystkie choroby i nieszczęścia trapiące rodzaj ludzki, mają swoją przyczynę wyższą właśnie w braku rozumu, czyli wadliwej strukturze i wadliwej czynności mózgów ludzkich" – pisał prof. Julian Aleksandrowicz.

Szczecinianie słuchają z ogromnym zainteresowaniem o skuteczności leczniczej żywienia optymalnego. Dlatego też wiele tych osób brało udział w zorganizowanych przeze mnie turnusach rehabilitacyjnych i wczasach optymalnych, nie mając już żadnych wątpliwości, czy warto być optymalnym.

Status osoby niepełnosprawnej uzyskuje osoba, u której niepełnosprawność potwierdzona została orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności lub zaliczeniem do niepełnosprawności.

II. UPRAWNIENIA OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Uzyskanie orzeczenia o stopniu niepełnosprawności lub orzeczenia o niepełnosprawności.


Aktualnie obowiązują dwa rodzaje orzecznictwa, które są prowadzone przez odrębnie różne instytucje orzecznicze, w oparciu o odrębnie uregulowane przepisy prawa. I tak istnieje:

- orzecznictwo do celów rentowych

Orzecznictwo rentowe prowadzone jest przez lekarza orzecznika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), komisję lekarską Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS), komisje lekarskie podległe Ministerstwu Obrony Narodowej (MON) lub Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA). Osoby posiadające orzeczenie wydane do celów rentowych przez ww. instytucje i komisje lekarskie posiadają uprawnienia tylko i wyłącznie do świadczeń rentowych (renty). Wymienione orzeczenia wydane po 1 stycznia 1998 roku nie stanowią podstawy do zaliczenia tych osób do osób niepełnosprawnych. Osoby te, jeśli chcą być traktowane jako osoby niepełnosprawne w rozumieniu ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 roku o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (Dz. U. Nr 123 poz. 776 ze zm.), powinny wystąpić z wnioskiem do Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności, w celu uzyskania stopnia niepełnosprawności.

- orzecznictwo do celów pozarentowych

Prowadzone jest ono tylko i wyłącznie przez Zespoły ds. Orzekania o Niepełnosprawności. I właśnie to orzecznictwo nas interesuje, gdyż dotyczy uprawnień i ulg osób, które uzyskały status osoby niepełnosprawnej nadany przez ww. Zespoły.

W celu uzyskania orzeczenia o stopniu niepełnosprawności lub orzeczenia o niepełnosprawności dziecka do 16. roku życia należy złożyć wnioski do Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności. Wnioski (druki) dostępne są w: Powiatowym Zespole ds. Orzekania o Niepełnosprawności i Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. Wykaz Powiatowych Zespołów do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności i Powiatowych Centrów Pomocy Rodzinie można uzyskać w Ośrodku Pomocy Społecznej właściwego według miejsca zamieszkania osoby zainteresowanej. Wspomniane Ośrodki Pomocy Społecznej znajdują się w każdej gminie. Do wniosku należy dołączyć dokumentację medyczną, w tym zaświadczenie lekarskie zawierające opis stanu zdrowia, wydane przez lekarza, pod którego stałą opieką znajduje się osoba składająca wniosek, a także inne posiadane dokumenty, mogące mieć znaczenie w ustaleniu niepełnosprawności lub stopnia niepełnosprawności. Należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że osoba korzystająca ze świadczeń emerytalnych, czyli emeryt, ma również możliwość uzyskania statusu osoby niepełnosprawnej. W tym celu należy zwrócić się do Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności. Orzeczenie ustalające stopień niepełnosprawności lub zaliczające do niepełnosprawności stanowi podstawę do przyznania ulg i uprawnień na podstawie odrębnych przepisów.

(...)

Anna Kazuba



wpis do rejestru organizatorów

turnusów rehabilitacyjnych

nr OR/32/36/07

więcej – w marcowym numerze miesięcznika “Optymalni”


KUCHNIA OPTYMALNA

Arkadie od kuchni - Arkadia “Aura"
Gołąbki pańskie

- 120 g karkówki wieprzowej

- 100 g kapusty białej

- przyprawy (sól, pieprz, papryka lub inne zioła) – do smaku



- 30 g smalcu do smażenia
W naszej Arkadii podajemy roladki z karkówki. Jest to najbardziej lubiany przez gości obiad, znany pod nazwą 'Gołąbki pańskie". Niewiele osób zdaje sobie sprawę z wartości odżywczej i zdrowotnej tej potrawy.

Na rozbity plaster tłustej karkówki kładziemy liść lub dwa białej kapusty, lekko rozklepujemy, doprawiamy według upodobania solą, pieprzem i papryką, i zwijamy w roladę. Spinamy lub obwiązujemy nitką bawełnianą, lekko obsmażamy i dusimy pod przykryciem do miękkości. Duszona w ten sposób kapusta nie traci witamin, minerałów. Nie traci też ważnych substancji – glukozynolatów (niedawno odkrytych), które mają działanie przeciwnowotworowe i duże znaczenie dla utrzymania prawidłowego poziomu cholesterolu. Warto zapamiętać, że podczas szatkowania ginie ok. 77% glukozynolatów. Dlatego obok kiszonej kapusty, bigosu i kapuśniaku przyrządzajmy potrawy z całymi liśćmi kapusty.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość