Strona główna

Edukacja dla zrównoważonego i trwałego rozwoju oraz społecznie odpowiedzialnego biznesu, moderator dr Artur Pollok


Pobieranie 16.95 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar16.95 Kb.
dr Andrzej Michaluk , WSOWL – IX Kongres PTE, Sesja IV, Edukacja dla zrównoważonego i trwałego rozwoju oraz społecznie odpowiedzialnego biznesu, moderator dr Artur Pollok
Panie Przewodniczący, Szanowni Państwo. Reprezentujemy, wraz z siedzącym obok mnie panem dr hab. Wojciechem Rybickim Wydział Zarządzania Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych imienia generała Tadeusza Kościuszki, we Wrocławiu.

Wojsko, jako instytucja i organizacja, powoływana przez społeczności, państwa-miasta, samodzielne (”udzielne”) hrabstwa, księstwa, wreszcie – państwa i bloki państw, od zarania dziejów miało za zadanie (podstawowe, choć często: nominalne, „fasadowe”), zapewnianie bezpiecznego trwania i możliwie niezakłóconego rozwoju tych społeczności (swych „mandatariuszy”). Z drugiej strony, nolens –volens , były to (i są także współcześnie) wzorcowe organizmy społeczne, „przedsiębiorstwa” (pokoju lub wojny, a - de facto - sprzężenia obydwu tych „specjalizacji”), o złożonej (w rozmaitych konfiguracjach) strukturze, wymagające profesjonalnego zarządzania, kierowania, przywództwa ( także – w rozmaitych kontekstach). Pewnej pikanterii w sytuowaniu wojska jako podmiotu w strukturze instytucjonalno-gospodarczej państwa stanowi okoliczność, iż jest to „instytucja wyższej użyteczności publicznej”, a do tego (w gruncie rzeczy, w tzw. normalnych warunkach – raczej non- profit, wręcz „ciężar” budżetowy, zaliczany nota bene – do kategorii pozycji fundamentalnych i nie kwestionowanych). Zarazem jej statutowym obowiązkiem jest konstruowanie skutecznych systemów bezpieczeństwa Kraju i generowanie tzw. wykwalifikowanych kadr dla potrzeb szeroko rozumianej obronności. Tą specyficzną, „produkcją” zajmują się wyższe uczelnie wojskowe (akademie i wyższe szkoły oficerskie). Razem z obecnym tu dr hab. Wojciechem Rybickim reprezentujemy Wydział Zarządzania Uczelni kształcącej kadry oficerskie dla największego komponentu Sił Zbrojnych RP, tj. Wojsk Lądowych, która często, nie bez racji, jest nazywana „szkołą generałów”). Na marginesie niniejszych uwag warto odnotować (wcale nie marginalną) konstatacje, iż społeczna odpowiedzialność w przyszłym, potencjalnym funkcjonowaniu naszych absolwentów w strukturach państwa obywatelskiego jest wręcz wpisana w etos – fundament ich posłannictwa.

O specyfice kształcenia przyszłych oficerów-menedżerów – ze szczególnym naciskiem na rolę, tzw. przedmiotów ilościowych – pisaliśmy w naszym wspólnym artykule, nadesłanym na Kongres. W swojej obecnej wypowiedzi chce się skupić na dwóch aspektach teg kształcenia. Po pierwsze: notorycznych „kłopotach” przedmiotów ilościowych z „przebiciem się” na należną im pozycję (a nawet problemami z zachowaniem rdzenia substancji w tej materii). Z wypowiedzi moich Poprzedników wynika, iż nie jesteśmy w tych troskach odosobnieni. Można dyskutować – co też czynimy - nad modyfikacjami (modernizacją?) formuły przekazu, aspektami selekcji treści – z minimalizacją strat intelektualnych i nie dających się praktycznie później odrobić, uszczerbków w „wiedzy bazowej”, a także zbiorze umiejętności (z kreatywnością i logiczną dyscypliną myślenia – na czele). Nie możemy, rzecz jasna, zamykać oczu na konsekwencje niżu demograficznego – „imperatyw przetrwania” instytucji edukacyjnych (dla nich samych, ale także, w perspektywie społecznej szerszej i długo-okresowej) wymusza rozmaite „kompromisy” w tej materii. Tym bardziej należy więc, moim zdaniem, rozważyć (wzmiankowane tu również) drogi sanacji instytucjonalnej, systemowej polityki ochrony standardów i kultury wyższych studiów – wobec powszechnego panoszenia się komercji i „wypłukiwania treści kształcenia z przekazu istoty mechanizmów zjawisk i procedur”, na rzecz przyuczania do obsługi „gotowców”. Kształcąc nowoczesnego lidera, mającego funkcjonować w środowisku (nie tylko „wojskowym”!) zaawansowanym technologicznie, strukturalnie i permanentnie konfrontowanego z dynamiką zmian, którymi ma świadomie i skutecznie zarządzać, należy przykładać wagę szczególną do jakości – tak właśnie rozumianej - procesu edukacji..

Problem jakości procesu edukacyjnego można rozważać w co najmniej dwóch planach: efektywności „doraźnej” - monitorowania sprawności instytucji i systemów kształcenia w samym cyklu ich działania (okresie), zamkniętym w czasie i determinowanym merytorycznie oraz formalnie (programowo), na drodze uszczegółowienia „oficjalnych” (strategicznych) efektów i celów - obszarowych i kierunkowych (także - w jego „pod-segmentach”, lub, wręcz, „on line” ) Stwarza to, teoretycznie, możliwość adaptacyjnego sterowania procesem i dokonywania auto-korekt, prawie na bieżąco. Idea jest klarowna i przekonująca. Gorzej rzecz się ma z jej wdrażaniem – nawet w jej „teoretycznym wymiarze”. Nieuchronnie pojawiają się, w tym kontekście, dylematy związane z pomiarem tej jakości lub nawet, nieco zawężając przedmiot analiz, efektywności. Są to kwestie fundamentalne – brak jest „uniwersalnej” definicji tego pojęcia, skutkiem czego konstruowane są ad hoc rozmaite, „zdrowo-rozsądkowe” wskaźniki. Nie są one „złe” – „jakaś kwantyfikacja” jest konieczna, a praktyki scoringów i parametryzacji, zweryfikowane przez ekspertów (na całym świecie), stanowią już rutynowe instrumentarium kwantyfikacji w tej metodyce. Na dalszy plan schodzą więc zarówno zarzuty arbitralności (doboru i skalowania wielkości), jak i mankamenty agregacji wielowymiarowych charakterystyk procesu edukacji. Ściśle związane z powyższymi kwestiami jest „ekonomicznym oblicze” procesów kształcenia, w którym kluczowa rola przypada kategorii „przyrostu wiedzy” – podejście to sygnalizował w swojej panelowej wypowiedzi mój ko-autor, profesor Rybicki.

Możliwa jest wszakże inna „filozofia recenzowania” tych procesów. Nie dostarcza ona narzędzi do dynamicznego sprzężenia z przedsięwzięciami w toku ich realizacji, ale może wspomagać strategiczne i programowe zarządzanie procesem kształcenia – do gruntownego przeorientowania środków realizacji, a nawet weryfikacji celów włącznie. I tu także można wyróżnić dwa kierunki badawcze. Pierwszy z nich odwołuje się do ideologii komparatystyki i miar podobieństwa (statystycznych, taksonomicznych), umożliwiających konfrontację z analogicznymi obiektami- procesami, z których niektórym można przypisać rolę wzorców). Naturalnymi „benchmarkami” mogą być – w obszarze naszych badań – prestiżowe uczelnie wojskowe, jak: United States Military Academy West Point, Royal Military Academy Sandhurst, Les ecoles de Saint-Cyr Coetquidan..Oczywiście, w tym przypadku również istnieje problem pomiaru ( co?, jak?) oraz ewentualnej agregacji, ale można mówić o zaawansowanym stopniu konsensu w kwestiach merytorycznych (większego kłopotu nastręczają w tym przypadku „dziury w wektorach-charakterystykach” – braki odpowiedników w porównywanych obiektach, co z kolei , samo w sobie, może nasuwać sugestie korekt).

Drugie podejście można było by, umownie, nazwać „aposteriorycznym”, może nawet lepiej - „perspektywicznym - ex post. W naszych badaniach podjęto próbę odnalezienia związku (przyczynowego, „koniunkcyjnego” lub korelacyjnego) pomiędzy kształtem oferty edukacyjnej Wyższej Szkoły Oficerskiej (w różnych pod-okresach jej kilkudziesięcioletniej działalności), a późniejszą karierą zawodową jej absolwentów. Szczególnie interesują nas relacje pomiędzy zakresem, udziałem („wagą”) tzw. przedmiotów ilościowych a efektywnością w życiu zawodowym i odbiór subiektywny korzyści (bezpośrednich oraz pośrednich) z tego segmentu kształcenia. Wreszcie – znaczenie zdolności (abilities) i umiejętności (skills), ujawnionych (i nabytych) we wcześniejszych stadiach edukacji (szkoła średnia). Zmienność programów przedmiotów ścisłych w gimnazjach i liceach (samych fundamentów struktury kształcenia), a także metamorfozy formuły misji Uczelni (okresu studiów, wyodrębnienie dwóch stopni etc.), nie ułatwiają zadania – również, z punktu widzenia zasadności i poprawności wnioskowania. Powraca problem pomiaru i konstrukcji badań ankietowych (ogólny ogląd materiału nasuwa ambiwalentne konkluzje).


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość