Strona główna

Ekologiczny Czarodziej”


Pobieranie 73.39 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar73.39 Kb.

Nadszedł czas na następną część wspaniałych opowiastek i bajek Waszego autorstwa.
Oto ciekawe opowiadanie Jakuba Adamczaka, ucznia klasy IIA, dotyczące bardzo ważnej sprawy dla każdego człowieka:
Ekologiczny Czarodziej”
W roku 2585 Czarodziej zdenerwował się na ludzi, ponieważ nie dbali o środowisko: wycinali lasy, zanieczyszczali rzeki i powietrze. Postanowił przestraszyć ludzi i zapowiedział, że zabije wszystkie zwierzęta, które są potrzebne ludziom. Psy, koty, które są ich przyjaciółmi, krowy, świnie, króliki, konie, kaczki, kury i wiele innych. Kiedy ludzie dowiedzieli się o tym, poszli pod pałac Czarodzieje prosić go, żeby dał im szansę i nie niszczył zwierząt. Czarodziej zgodził się, ale postawił warunki, które musieli spełnić ludzie i zwierzęta.

Zwierzęta miała zagrać w koszykówkę z robotami z Marsa, a ludzie muszą segregować śmieci, kupować tylko ekologiczne produkty i częściej jeździć na rowerach.

Ludzie przestrzegali tych zasad, reszta pozostawała w rękach zwierząt.

Zwierzęta martwiły się, ale postanowiły zagrać. Trenerem zwierząt został Tomas Pacesas.

W składzie zwierząt były: dwa psy, dwa lwy, dwa tygrysy, trzy kangury, jeden orzeł i cztery gepardy.

Mecz odbył się w Hali Stulecia. Po pierwszej połowie roboty wygrały 62 do 49. W drugiej połowie roboty utrzymywały przewagę, ale nagle wszystkim robotom, prócz jednego, poodkręcały się śrubki i wylał się olej. Ostatecznie wygrały zwierzęta 158 do 156.

Czarodziej spełnił swoją obietnicę, a wszyscy ludzie zaczęli dbać o środowisko naturalne.

Myślę, że każdy z Was stara się dbać o nasz dom – Ziemię, a jeśli nie, to po przeczytaniu tego opowiadania będzie pamiętał o segregacji śmieci!
Przeczytajcie także inne opowiadania.
Agatka z pierwszej klasy uwielbia zimę, nawet latem o niej marzy.
Anna i śnieg”
Pewnego dnia Ania obudziła się bardzo wcześnie. Zobaczyła coś białego za oknem.

- Co to może być! Czy to puch? -zawołała.

Natychmiast wyszła na dwór. Potem poszła nad jeziorko. Tam spotkała koleżankę Joasię, która powiedziała jej, co to jest to białe.

- To białe to śnieg!- odpowiedziała Joasia - A ja mam sanki. Pobaw się ze mną.

-Dobrze!

Odtąd Ania cieszy się każdej zimy.

Agata Zaleska I d

Oto dwie bajki z morałem, których autorem jest Łukasz z II a.


Żółw i małpka”
Wieczorem po zamknięciu ZOO rada zwierząt zorganizowała potajemne zawody. Brało w nich udział dwoje zwierząt- pięcioletni żółw Ernest i małpka Arletta w tym samym wieku. Zawody polegały na tym, że trzeba było pomalować duże strusie jajo. Żółw i małpka zaczęli nadawać kolory swoim jajeczkom. Ernest malował powoli, ale bardzo dokładnie. Małpka robiła to beztrosko i szybko, bo myślała, że na pewno wygra.

Zwierzęta skończyły swoją pracę. Strusie odsłoniły zasłony. Gdy wszyscy zobaczyli jajo pomalowane przez żółwia, wydali okrzyk zachwytu, ale spostrzeżono też pracę małpki. Były to tylko niestaranne plamy. Zwierzęta zaczęły głosować. Dużo osób głosowało na jajko żółwia. Lew był burmistrzem, więc wygłosił swoją mowę:

„ Wiemy wszyscy, że zawodnicy się starali, ale mógł wygrać tylko jeden. Oczywiście zwierzę przegrane dostanie nagrodę pocieszenia.”

Lew usiadł. Wstała rada zwierząt, która składała się z pantery, tygrysa, kaczki i żaby. Ogłosili zwycięstwo żółwia. W nagrodę dostał on pięć główek sałaty, która była jego przysmakiem. Pocieszeniem dla małpki były dwie kiście bananów.

Arletta zrozumiała, że nagradzana jest tylko dokładna i staranna praca i, że pośpiech jest złym doradcą.

Łukasz Wacławek kl. II a

Niedźwiedź i małpa”

Dawno, dawno temu żyły sobie dwa zwierzaki: niedźwiedź i małpa. Uważały się za najlepszych przyjaciół. Niedźwiedź był ponury, łakomy i bardzo leniwy. Jego ulubionym zajęciem było spanie. Małpka natomiast była wesoła, bardzo pracowita i często figlarna. Jak widzimy zwierzęta różniły się od siebie.

Pewnego dnia małpka przyniosła z dżungli parę kiści bananów. Napracowała się przy ich zbiórce i położyła się pod drzewem by odpocząć. Koło siebie umieściła banany. Gdy małpka spała, niedźwiedź ukradł je i szybko pożarł. Kiedy małpka się obudziła nie było przy niej bananów, tylko same skórki. Za to niedźwiedź miał ogromny brzuch. Wtem małpka usłyszał a ogromny huk. To brzuch misia nagle pękł z nadmiaru jedzenia.

Tak to misiu został ukarany za swą kradzież i łakomstwo. Łakomstwo bowiem szkodzi, a przywłaszczanie cudzych rzeczy jest karne.

Łukasz Wacławek kl. II a

Ciekawe sny często są tematem dziecięcych prac…


Przygoda Piotrusia”

Piotruś jest nauczycielem. Pracuje w szkole ucząc dzieci przyrody. Zawsze w wakacje ma więcej czasu dla siebie i może odpocząć. Pewnego dnia, trochę się nudząc w wakacje, postanowił zabawić dzieci odwiedzające ZOO. Chciał bawić się z nimi w stroju misia pandy. Przychodził tak do ZOO przez siedem dni, ale ponieważ mało dzieci odwiedzało ten ogród, postanowił udać się w podróż na Dziki Zachód, by zostać sławnym kowbojem.

Po drodze w pociągu spotkał Roberta Kubicę i razem pojechali na tor samochodowy sprawdzić, który z nich jest lepszy. Wyścigi tak się spodobały Piotrusiowi, że postanowił nauczyć się latać samolotami i pobić rekord prędkości lotu. Zapisał się do szkółki lotniczej. Ale niestety latanie było dużo trudniejsze niż jazda samochodem. Piotruś już w drugim locie rozbił swój samolot. Ze smutkiem zrezygnował z nauki w szkółce lotniczej. Na szczęście w wypadku nabił sobie tylko guza. Wiedział, że nie wszyscy wychodzą z wypadków bez obrażeń. Dlatego postanowił pomagać innym i zostać sławnym lekarzem. Była to bardzo poważna decyzja. Uczył się dużo i nawet czasami zapominał się rano ogolić. Na zakończenie nauki wszyscy poszli na bal przebierańców. Zabawa trwała bardzo długo, wszyscy byli zadowoleni. Cieszyli się, że już kończą trudną naukę. Po zabawie, która była trochę męcząca Piotruś zasnął mocniej niż misie, które zapadają w sen zimowy. Spał bardzo długo- aż do Gwiazdki. Gdy się obudził i zorientował, że nadchodzą święta zechciał zostać św. Mikołajem. Bardzo lubił dawać prezenty gwiazdkowe. Zima w tym roku była bardzo mroźna i śnieżna. Piotruś wyruszył z prezentami, ale wchodząc przez komin do pierwszego domu utknął w tym kominie. Nie mógł się wydostać, dopiero rano Straż Pożarna i Policja uwolniły Piotrusia
z komina. Policjanci nie uwierzyli Piotrusiowi, że chciał przynieść prezenty i oskarżyli go
o próbę włamania. Długo trwał proces w sądzie, ale ostatecznie Piotrusiowi udało się udowodnić, że jest niewinny. Policja musiał a przeprosić Piotrusia na łamach gazet.

… i wtedy się obudziłem. Właśnie mama prosiła mnie, abym wstał do szkoły.

To był wspaniały sen… Zobaczyłem w swojej wyobraźni bardzo dużo pięknych miejsc.

Mateusz Zięba.


Oto bardzo pouczająca opowiastka. Przeczytajcie ją uważnie!


Przygoda zająca”
Był sobie kiedyś zając- nazywał się Zając Leń. Spytacie pewnie, dlaczego tak go nazywałam. To proste, zając nic innego nie robił tylko ciągle chciał siedzieć przed komputerem albo telewizorem.

Pewnego pięknego, wiosennego popołudnia. Mama kazała mu iść na spacer, żeby się przewietrzył. Wyszedł o godzinie trzeciej po południu, ale nie wiadomo, o której wróci. Najpierw poszedł do Pana Chomika, a tam jakieś krzyki. Zająć Leń pomyślał- Co się stało? Chyba wejdę do środka i sprawdzę co się tam dzieje.”

I dobrze zrobił…

- Robalu, a sio!- krzyczał Pan Chomik.

- Co się stało?- zapytał Zając Leń.

- Jakiś robak je moje jedzenie- powiedział Pan Chomik- Co to jest?- dodał.

- To tylko biedronka- powiedział Zając Leń

Ale powiedział źle… To nie była biedronka tylko mały chrząszcz.

Potem Zając Leń wybrał się do Pani Sowy. A tam….

- A sio! Za pola , za lasy, a sio!- krzyczała Pani Sowa.

- Co się stało- zapytał Zając Leń.

- Jakiś robak straszy moje dzieci- powiedziała Pani Sowa.

- Co to jest?- zapytała zdziwiona Pani Sowa

- To tylko mucha- powiedział Zając Leń.

Niestety znowu nie miał racji… To była pszczoła. Na koniec Zając Leń wybrał się do swojego ,przyjaciela Pana Jeża. A tam…

BAM! BAM! BAM!

Jeż rzucał jabłkami, gdzie popadnie.

- Co się stało?- zapytał ze zdziwieniem Zając Leń.

- Jakiś robal je moje jabłka- odpowiedział zdyszany ze zmęczenia Pan Jeż.

-Co to jest przyjacielu?- zapytał Zająca

- To tylko komar- odpowiedział pewnie nasz kolega Zając Leń

Niestety i tym razem nie miał racji… Komara pomylił z małym robaczkiem, który lubi jabłka.

Po tych przygodach wrócił do domu. Była już siódma wieczorem. Od jego wyjścia minęły cztery godziny. Mama zapytała- co to za zwierzę, pokazując ilustrację w ulubionej bajce Zająca na dobranoc.

- Hmm, to lis Mamo- odpowiedział po chwili zastanowienia.

- Naprawdę?- zapytała mama ze zdziwieniem

- Myślę, że to skunks- upewniała się mama.

- Mamo to z pewnością lis- zapewniał mocno zmęczony popołudniowym spacerem Zając Leń.

Zmęczony Zająć Leń pokicał do swojego łóżeczka.

Następnego dnia Mama powiedziała do swojego synka- dzisiaj pójdziemy do okulisty

- Do oku co?- zapytał zdziwiony zajączek

- Do okulisty- potwierdziła Mama

- Czy tam jest komputer albo chociaż telewizor- spytał zdziwiony zając

- Nie.

- To co robi ten okulnista?



- Okulista synku- poprawiła Mama.

- Okulista bada wzrok i daje dzieciom okulary kiedy potrzeba- powiedziała i poszli.

A tam… chyba tysiąc par okularów. Jedne czerwone, inne zielone, niebieskie, fioletowe.

Zdziwiony Zajączek powiedział do Mamy

-Mamo boje się.

- Nie bój się- odpowiedziała Mama

Zając Leń usłyszał nagle swoje imię i wszedł do środka.

- Co się stało?- zapytał okulista. Popatrzył w jego oczy, coś pomyślał i powiedział

- Które chcesz okulary?

- Co ja ?! Ja?- ze zdziwieniem zapytał zajączek

- Niebieskie.. ale ja nie chcę okularów!

- Musisz zajączku- zapewniał doktor.

Morał z tej powiastki taki, drogie dziewczynki i chłopaki.

Prócz komputera i telewizora warto czasami pójść do doktora….

Długie przed monitorem godziny,

miast wizyty u przyjaciół czy rodziny,

wzrok twój popsuć mogą.

Maja Nadolska IIb

I piraci mają wielkie serce…….
Miś Pysio i zaginiony skarb”
Dawno temu żył sobie miś Pysio. Miś Pysio bardzo chciał być piratem. Pewnego dnia nie wiadomo skąd przypłynął tam statek piracki. Wyspa, do której przypłynęli piraci była zamieszkana tylko przez Pysia. Kiedy piraci opuścili statek i dotarli w głąb wyspy, spotkali bardzo miłego misia. Opowiedział im o swoich marzeniach. Piraci byli bardzo zadowoleni, że mają nowego członka załogi. O zachodzie słońca statek wraz z misiem i piratami opuścili wyspę. Celem piratów było odnaleźć skarb, który znajdował się na dnie oceanu. Długo pływali wśród sztormów i morskich fal. Pewnego ranka morze ucichło i wyjrzało słoneczko. Miś Pysio spacerował po pokładzie, gdy nagle ujrzał coś błyszczącego na dnie oceanu.

- Mam skarb!!!- krzyknął Pysio.

Piraci natychmiast zeszli na dno, aby wydobyć wielka skrzynię. Zamki były stare
i zardzewiałe. Po wielkich trudach otworzyli wieko skrzyni. Pełno tam było klejnotów, złota
i bursztynu. Piraci bardzo dziękowali misiowi i postanowili, że razem z nimi dalej będzie pływał. Mianowali go swoim kapitanem. Skarb postanowili przekazać wszystkim biednym dzieciom na całym świecie.

Natalia Gołos II b

O wielkim przywiązaniu…

Agatka i jej ulubiony misiu”


Agata obudziła się wcześnie rano, przypomniała sobie, że są jej urodziny. Poszła do salonu i zobaczyła, że na stole jest dużo prezentów. Kiedy zaczęło się święto Agata otworzyła pierwszy prezent i zobaczyła tam misia. Mocno go przytuliła i bardzo go polubiła. Następnego dnia Agatka bawiła się swoim misiem, aż usłyszała pukanie do drzwi. Otworzyła je, a tam zobaczyła swojego kolegę Michała, który zaproponował jej wspólną zabawę na podwórku.

Był czas żeby iść do domu. Wieczorem Agatka zauważyła, że nie ma jej ulubionego misia. Strasznie się zasmuciła i popłakała. Rano mama z Agatką poszły do swoich sąsiadów- do Filipka, kiedy już weszły Agatka zobaczyła, że Filipek znalazł misia na placu zabaw. Agatka bardzo się ucieszyła i go przytuliła.


Cudownych rodziców mam”


Mój tata ma na imię Darek i mieszka w Gdańsku. Bardzo lubię spędzać z nim czas wolny.
Do taty zwracam się z problemami natury technicznej. Jak osiągnę jakiś większy sukces jedziemy na różne wycieczki np. do ZOO, na basen lub do kina.

Moja mama ma na imię Agnieszka. Z mamą wolny czas spędzam w teatrach, na wycieczkach rowerowych, a czasami gramy w różne gry planszowe. Do mamy zwracam się z problemami szkolnymi.

    Kocham ich oboje. Nazywają mnie po imieniu - Wojtek. Mam najlepszych rodziców na
całym świecie (według mnie). Bez nich nie osiągnąłbym żadnego sukcesu.

Wojtek Szczypek kl. III d




A teraz czas na zapoznanie się z pracami uczniów klas trzecich, którzy zostali laureatami konkursu literackiego zorganizowanego
przez panią Ewę Kuzkę.

KONKURS LITERACKI DLA UCZNIÓW KLAS III

„DZIECIĘCE FANTAZJE”
I MIEJSCE
HANIA MANTEUFEL, KLASA IIIC

OPOWIADANIE „ To wydarzyło się w mojej krainie fantazji”
Pewnego razu leżałam w łóżku i rozmyślałam, jakby wyglądał świat, gdybym to ja nad nim panowała.

Nagle znalazłam się w dziwnym miejscu, było tam zupełnie pusto, ani jednego drzewa, kwiatka, po prostu nic. Zauważyłam, że w ręku trzymam coś w rodzaju patyka. Nagle na moich oczach zaczęło to zmieniać kolor i zauważyłam, że przybiera kształt różdżki. Zaczęłam nią machać i wywijać, aż nagle zaczęły pojawiać się drzewa, kwiaty, domki oraz różne inne przedmioty. Drzewa były niebieskie i pomarańczowe. Domy były jak zamki, były duże oraz ogromne, były też i maciupkie jak ziarnko piasku. Szłam i szłam, nazwałam tę krainę „ Wyspą czarów”. Była to moja, tylko moja i tylko moja kraina. Doszłam do miejsca, gdzie szczekały psy. Nie były to zwykłe psy. Te psy były pomieszane z kotami, miały głowę i odrobinę tułowia psiego, reszta była kocia. Skoro była to moja kraina, wzięłam sobie jednego i nazwałam go Miau-hau, dlatego że kot robi „ Miau!” a pies „ Hau!”. Szłam więc z moim psem przez „ Wyspę czarów”. Po drodze widzieliśmy różne inne rzeczy ( chomikoryby pływające w akwarium i krowosłonie pasące się na łące). Szliśmy dzień i noc, w ogóle nie czuliśmy zmęczenia.

Idę tam zawsze wieczorem, kiedy kładę się spać.
NATALIA RYNG, KLASA III D

OPIS „ Kraina mojej fantazji”

Moja kraina fantazji nazywa się Dzinowo. Tam jest wszystko dziwne. Żyją tam zielone psy, koty i króliki. Psy mają budy pod ziemią, koty na chmurach a króliki w wodzie. Każdy ma swoją moc, którą może zrobić coś dziwnego. Koty mogą latać na miotle i być niewidzialnymi. Króliki mogą płynąć 1000km/h

i wytrzymać pod wodą 12h. Psy zaś potrafią zmieniać postać i wszystkich rozśmieszyć. Kraina jest zielono- czarna. Każdy kwiat rośnie 10 wieków, rok trwa 10 dni, jeden dzień trwa 3 godziny a noc 5 godzin. Kraina Dzinowo jest tylko dla psów, królików i kotów. Koty lubią zmieniać sobie ubrania, więc codziennie mają inne skarpetki, buty, koszulki i spodnie. Króliki codziennie robią nowe sztuczki w wodzie. Psy lubią gotować i sprzątać. Piorą trawę, chmury, czyszczą powietrze. Gotują zupy i dania. Wszystkie zwierzęta potrafią rozmawiać w każdym języku. One mają latające morze, w którym się kąpią. Wszystkie się lubią i szanują.

Kraina mojej fantazji jest dziwna, przyjazna i ciekawa.


II MIEJSCE
AGATKA KWIDZIŃSKA, KLASA III A

OPOWIADANIE „ To wydarzyło się w mojej krainie fantazji”

Obudziłam się rano. To był normalny dzień jak wszystkie, a jednak inny. Szybko wstałam z łóżka, zbiegłam po schodach. Umyłam się i zjadłam śniadanie, to był dzień wakacji. Poszłam szybko do samochodu i pojechaliśmy.

Gdy byliśmy już na miejscu szybko poszłam do domku w górach zająć pokój. W moim pokoju były jeszcze jedne drzwi. Otworzyłam je, na górę ciągnęły się schody. Ciekawość mnie zjadała. W końcu zdecydowałam się, że pójdę. Wokół ciągnęły się schody, coraz bardziej błądziłam. W końcu znalazłam drzwi. Powoli je otworzyłam. Zobaczyłam las. Szłam, w końcu zobaczyłam kwiatowego elfa. Cichutko podeszłam i zapytałam o drogę. Powiedział mi, że mam iść w lewą stronę. Po chwili zobaczyłam znak „ Kuchcikowo”, a potem dużą fabrykę jedzenia. Chodziły tam duże przyprawy. Po chwili zobaczyłam znak „ Szkoleniowo’. Weszłam do dużego budynku, w którym roboty nauczycielki ciągle powtarzały „ Ucz się, ucz się, ucz!”. Wyszłam z budynku i zobaczyłam wielki zuzumarket, poszłam tam i akurat miałam kilka zł, kupiłam sobie piękną sukienkę. Postanowiłam pójść do domu. Wracałam szybko i zbierałam kamienie. Wróciłam. Kredą namalowałam linię, którą będę mogła wrócić. Na drugi dzień poszłam po linii i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam dużego kotka ze skrzydłami motyla. Wyglądało na to, że mam na niego wsiąść. Wsiadłam. Kot wylądował przed pięknym pałacem. Zostałam królową i dowiedziałam się, że to kraina marzeń. Lecz tam były drugie drzwi. Otworzyłam je i znalazłam się w kuchni.

To była wspaniała kraina.



III MIEJSCE
MARTA GALEWSKA, KLASA III A

OPOWIADANIE „ To wydarzyło się w mojej krainie fantazji”
Dawno temu żył pewien króliczek, który nazywał się Miki. On miał 15 centymetrów wzrostu i różowy ogonek.

Pewnego dnia Miki wybrał się na przechadzkę do cukierkowego parku. Gdy przechodził nad jeziorem z lemoniady zauważył mordoklejkę, która uciekała przeraźliwie krzycząc.

- Co się stało?- spytał króliczek.

- Goni mnie pożeracz mordoklejek!- krzyknęła mordoklejka.

- Zaprowadź mnie do niego- powiedział.

- Sam go znajdź!- odpowiedział mordoklejka i przerażona uciekła.

I tak Miki szedł przez morze Nałęczowianki, przez drukarkę i epokę lodowcową. Wreszcie dotarł do pożeracza mordoklejek.

- Czemu jesz biedne mordoklejki?- spytał króliczek trzęsąc się ze strachu.

- No, co za pytanie! Nie na darmo zwą mnie pożeraczem mordoklejek!- rzekł miś.

Wtedy króliczek wyciągnął karabin cukierkowy i zaczął strzelać żelkami

w niedźwiedzia. Pożeracz tak się wystraszył, że uciekł aż do Hollywood.

- Ale się nabiegam!- krzyknął króliczek i pobiegł tropem niedźwiedzia. Kiedy był już w Hollywood, ujrzał stumetrową wieżę, w której ukrył się pożeracz mordoklejek. Królik wyjął gumożujkę i złapał misia w lasso.

- Już nie skrzywdzisz żadnej mordoklejki!- krzyknął Miki i zaciągnął niedźwiedzia do domu.

Kiedy mordoklejki dowiedziały się o tym czynie, uznały królika za bohatera. I żyli długo i słodko.


LAURA GŁOWACKA, KLASA III A

OPOWIADANIE „ To wydarzyło się w mojej krainie fantazji”
Był lipac ( to taki miesiąc), wcześnie rano. Obudziłam się i wyjrzałam przez okno. Świecił księżyc, było bardzo jasno. Odwróciłam się, aby wyjść.

Jak wyszłam zobaczyłam mojego kolegę Jołka. Powiedział mi, że przeczytał o wypadku lampowym. Wyrwałam mu gazetę i przeczytałam, że w tym wypadku zginęły dwie lampy, a rannych zostało osiem lamp. Było też napisane, że policjantki zatrzymały lampę o inicjałach L.Z. Potem poszliśmy na ulicę Lulaja, gdzie zdarzył się wypadek. Okazało się, że policjantki zatrzymały nie tę lampę, więc pomogłam im szukać. Najpierw poszliśmy na ulicę Kukuku i wtem zobaczylismy lampę. Policjantki zabrały lampę na komisariat ( na przesłuchanie) , a ja dostałam order policjantki.

Na koniec podziękowałam Jołkowi za informacje i wróciłam do domu. Wszystko dobrze się skończyło, a lampa trafiła do więzienia na dwa dni.


INNE PRACE KONKURSOWE

JULIA REDMANN, KLASA III A

OPOWIADANIE „ To wydarzyło się w mojej krainie fantazji”
Pewnego dnia za jedną górą i za jedną rzeką w Cosiowie mieszkały dwie cośki ( Lala i Fala). Spytacie pewnie, gdzie znajduje się Cosiowo- na małym kwiatku, tak wam powiem.

Pewnego dnia Lala i Fala poszły do szkoły, w której miały tylko wf, plastykę i muzykę. Po lekcjach wróciły do domu, a tam pustka i nic. Szukały, szukały i się naszukały. Nie znalazły ani cosiomamy, ani cosiotaty, ani Cynamonu, Pieprzu, Bazylii i Pietruszki. Zaczęły latać po cosiodomu. Potem poszły na cosiopolicję. Powiedzieli im, że nie ma się, co capić. Żeby się uspokoić ,Lala i Fala poszły do cosiomarketu, który nazywał się Puciaka. Kiedy wyszły z Puciaka, zobaczyły że zniknęły wszystkie cosiodomy, nie ma też cosiomarketów. Zaczęły wariować. Gdy skończyły wariować to wszystko się pojawiło, ale zaraz wszystko zaczęło fruwać i tak w kółko. Wreszcie wszystko wróciło do normy. Lala i Fala wróciły do domu, ale nikt z rodziny nie wiedział, co się stało.

Wszystko wróciło do normalności.


ANIA ZAWADZIŃSKA, KLASA III C

OPOWIADANIE „ To wydarzyło się w mojej krainie fantazji”
Za siedmioma górami i lasami był sobie król i królowa . Pewnego dnia urodziła im się córeczka, nazwali ją Kwiatuszek, ponieważ od pierwszego dnia życia lubiła wąchać kwiaty. Niestety po pewnym czasie powstało zło. W dniu chrztu Kwiatuszka zły czarownik Czarnobrody rzucił na wszystkie dziewczynki pewien czar- każda dziewczynka zamieszkująca królestwo miała po pewnym czasie zasnąć na dwadzieścia lat.

Jak księżniczka Kwiatuszek zaczynała piętnaście lat poszła na spacer ( na łąkę). Nagle zobaczyła starą babuleńkę. Babuleńka zaproponowała jej by poszła na łąką maków, zerwała największy mak i powąchała go. Księżniczka zrobiła tak, jak powiedziała jej staruszka. Nagle zasnęła i leżała na tej łące przez dwieście lat i każdy z jej krainy zasnął razem z nią.

Pewnego pięknego dnia książę Piotr wybrał się w poszukiwaniu pięknej księżniczki- Kwiatuszka. Wędrował przez łąki i lasy, znalazł w końcu księżniczkę, pocałował ją w rękę i czar przestał działać. Kwiatuszek obudziła się, a wraz z nią całe królestwo.

ZUZIA BARANOWSKA, KLASA III B

OPIS „ Kraina mojej fantazji”

W mojej krainie fantazji przyrodą kieruje matka Natura, która jest piękną kobietą. Ona ma we włosach jesienne liście. Jej gorset jest zimny, zrobiony z lodu, a jej wielka suknia jest kolorowa i rosną na niej wiosenne kwiaty. Matka Natura mieszka na północy. Na zachodzie znajduje się miasto Herosów, jest ono stolicą całej mojej krainy fantazji. Najlepszy Miczotwica ,jaki istnieje, ma przepaskę na oko, nikt nie wie dlaczego. Jest też Zbrojotwica, który również jest najlepszy, ale jest trochę gruby. W mieście znajduje się arena, na której walczą rycerze. Sama nazwa miasta wskazuje, że przyjeżdżają do niego sami odważni, którzy pragną sławy. Jednak tyko ci, którzy dotrą do miasta będą gotowi, aby walczyć i kupować broń od najlepszych.



SZYMON BOBOWSKI, KLASA III B

OPIS „ Kraina mojej fantazji”

Dawno, dawno temu była sobie kraina królikołaków. Mieszkały w niej królikołaki, wielkie robaki, smoki nazywane Dragoniakami i mordercze, żywe hoddogi z karabinami. W tej krainie nie było ani kropli wody, tylko zielona lawa, w której pływały odporne na nią rekiny ze skały. Nazywały się skałorami. Ląd w krainie był popękany, miał w sobie elementy ziemi, piasku i lodu. Królikołaki, mordercze hoddogi i Dragoniaki toczyły ze sobą ciągłą wojnę. Wielkie robaki i skałorki zjadały się wzajemnie. W środku tej krainy był śnieg i czaszki, a jądro tej krainy to odporny, gorący, ognisty balon. Nazywano go Balonusem.



ADRIAN ZAORSKI, KLASA III D

OPIS „ Kraina mojej fantazji”

Moja kraina fantazji nazywa się Mandaloria. Są w niej różne stworzenia, wielkie i okrutne rancoorny oraz miłe zające drzewne. Jedyna rasa rozumna to mandardranie, którzy nie są bardzo mili. W Manalorii toczą się wojny pomiędzy trzema nacjami: Imprium, Rebelią i zającami- zbójcami. Jest tam uprawiany handel zającami- niewolnikami i kotami- niewolnikami. Dokoła planet są urządzane wyścigi mandorolia- corusant oraz mandarolia- roll huta. Tam mają własną mandę i własną religię, której bóstwa nazywają się: Moza- matka Herisa, który jest bogiem wojny, a jego siostra Manteria jest boginką pokoju i miłości. Nie ma tam takich dużych miast jak Londyn, ale jest miasto o nazwie Nuderna, która jest stolicą Mandalorii. Ta kraina jest bardzo niebezpieczna.




Wszystkie prace są bardzo ciekawe, dziękujemy ich autorom za chwilę przyjemności podczas ich czytania!

Oto dalszy ciąg naszych „Bajek rodzinnych”, które pisały dzieci wraz z rodzicami.

Są bardzo piękne i ciekawe, zapraszamy do lektury.

Ktoś”



Autorzy: Julia Napłoszek z Mamą

Dawno, dawno temu, na skraju małej wyspy żyły Elfy. Miały spiczaste uszy, małe ciałka i wielkie czapeczki. Żyły one tam w spokoju przez dziesiątki lat, aż do chwili zapoznania się z wiadomością przyniesioną przez Borysa (sowy). Król Elfów trochę się przestraszył. Dawno już nikt nie odwiedził „Krainy Elfów”. List miał krótką treść.


Drogie Elfy!

Dawno się nie widzieliśmy, więc do Was wpadniemy.

Do zobaczenia wkrótce.
Kuzyni Krasnoludki

W „Krainie Elfów” zapanowało zamieszanie. Jedni piekli ciasta, a inni sprzątali. Tak się działo do tego dnia, kiedy Elfy zobaczyły na placu „Dziadka Elfa” swoich gości.




  • Witajcie Elfy! – odezwał się jeden z Krasnoludków.

  • Witajcie! – odezwała się Gizela (malutka córeczka szewca Antka)

Początkowo Elfy były zestresowane jak wyraził się Gburek (najmłodszy syn Myi). Po chwili jednak zaczęły zachowywać się normalnie.

Kiedy Elfy pożegnały się z ostatnim Krasnoludkiem, Mia zobaczyła coś na kamieniu.


  • To żyje – powiedziała i zaniosła „TO” królowi.

  • To nie jest podobne ani do Elfa, ani do Krasnoludka – powiedział król i napisał list do Krasnoludków.

Drodzy Kuzyni!
Znaleźliśmy małe dziecko. W naszej krainie nic nikt o nim nie wie.
Król Elfów

Okazało się, że u Krasnoludków też nikt o „nim” nic nie wie.

Elfy zatrzymały dziecko, wołali na nie „Ktoś”.

Gdy „Ktoś” podrósł, okazało się, że pamiętał mamę i tatę. Tata był Elfem, nazywał się Bolek. Mamą była nimfa leśna, nazywała się Lillian. „Ktoś” w wieku 17 lat otrzymał własne imię. Było to imię piękne.




  • Będziesz nazywał się Zacharem – powiedział król na ceremonii.

Zacharem po czterech latach poślubił Gizelę.

I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Mały pisarz”



Autor: Jan Getek

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i za siedmioma lasami żył sobie chłopiec o imieniu Krzyś. Chłopiec wychowywał się w ubogiej rodzinie. Oprócz niego w rodzinie było jeszcze dwóch braci i dwie siostry. Krzyś bardzo chciał pomagać rodzicom w zajęciach domowych. Gdy tatuś wczesnym rankiem wychodził z domu orać pole, Krzyś także wyprowadzał swoje gąski na łąkę. Chłopiec nigdy nie zaniedbywał swoich obowiązków. Uważał, że wczesnym rankiem słońce świeci najpiękniej i dlatego z poświeceniem wcześnie wstawał, by jego podopieczni również mogli nacieszyć się widokiem pięknej przyrody.

Najstarsza gęś z wdzięczności podarowała Krzysiowi swoje najpiękniejsze pióro, a ponieważ w swoim życiu wiele słyszała i wiele widziała przekazała też chłopcu pewną tajemnicę.

Mówiła, że tym piórem można zapisać swoje marzenia, które być może później się spełnią.

Krzyś, choć nie miał zabawek, nigdy się nie nudził. Wsłuchiwał się w śpiew ptaków przylatujących z dalekich krajów. To właśnie od nich usłyszał o dalekich krainach, gdzie cały rok świeci słońce, a noce są cieplejsze od najgorętszego dnia w środku lata, na które Krzyś z niecierpliwością zawsze czekał.

Chłopiec codziennie wczesnym rankiem zbierał z chabrów granatowe krople rosy, następnie maczał w nich gęsie pióro i na białych płatkach róży spisywał swoje marzenia o dalekich podróżach. Gdy zakończył pisanie swojego opowiadania, duży klon pod którym Krzyś zawsze lubił skryć się przed skwarem słońca, pochylił jedna gałąź i upuścił na ziemię dwa liście. Krzyś sięgnął po nie i igiełkami sosny spiął je razem z zapisanymi płatkami róży.

W ten sposób powstała pierwsza książka małego pisarza.

Co roku na wiosnę przylatywały ptaki i opowiadały Krzysiowi nowe przygody, a ten starannie je spisywał. Później zamienił płatki róży na kartki papieru, by mogły inne dzieci czytać historie ptaków wędrownych.

O Krzysiu zaczęto opowiadać w okolicy, a nawet usłyszano o nim również w dalekich krajach, skąd przylatywały ptaki.

Wszyscy ludzie chcieli go poznać i zapraszali go do swoich domów.

Tak, oto spełniły się marzenia chłopca o podróżach.

Odkąd Krzyś jeździł po świecie i opowiadał o przygodach zasłyszanych od ptaków.

Kiedy to wymienisz?”

Autor: Małgorzata Wiaduch

Cześć, mama na imię Ania. I mieszkam blisko farmy. Mój kolega Karol, a zapomniałam powiedzieć, że to jego farma i jego rodziców. I jak mówiłam Karol ma mnóstwo zwierząt. I potrafię je wymienić. Chyba!!? Przechwalałam się przed Karolem, że znam je lepiej i wszystkie wypiszę.


Właśnie miałam się do tego zabrać, gdy mama zawołała mnie na obiad. Jadłam ten obiad, no może dwie lub trzy minuty. W dziesiątej minucie przypomniało mi się, że muszę wymienić te zwierzęta. Właśnie wzięłam wdech, aby wypowiedzieć słowo, gdy nagle zawołał mnie tata:


  • Aniu, chodźmy pozbierać grzyby na kolację!

Z wielką niechęcią ruszyłam się z miejsca. Wyleciało mi z głowy, że muszę wymienić te zwierzęta. Zbieraliśmy grzyby chyba z trzy godziny, a ja znalazłam tylko jednego, w dodatku muchomora. Spojrzałam na niego, a tam była mała muszka i znów sobie przypomniałam te zwierzęta. Po obfitych zbiorach, po powrocie do domu, przystąpiliśmy do jedzenia kolacji. Na której były podane grzyby, oczywiście zebrane przez tatę. Później poszliśmy do sadu, tata zbierał jabłka, a ja bawiłam się z moim psem Sapciem. Wtem na horyzoncie pojawił się Karol i powiedział do mnie:




  • Wymieniłaś i wypisałaś te zwierzęta?

  • Noo, szczerze to... nie!

  • To chodźmy się pobawić z Sapciem!

No i poszliśmy się bawić. Trwało to krótko. Nie będę was zanudzać, ale tak naprawdę nie zdążyliśmy nawet pobawić się z Sapciem, bo mama zawołała do kąpieli. W drodze przypomniało mi się, kończy się dzień, a ja muszę wymienić wszystkie zwierzęta z farmy Karola. Jutro na pewno to zrobię! I wtedy zrozumiałam słowa tatusia, który często powtarza, że droga „Później” prowadzi do miasta „Nigdy”. A to znaczy, że mogłam nie robić tego wcale, bo ciągle to odkładałam na później.

Bardzo się wstydziłam swojego lenistwa i jeszcze tego wieczoru wypisałam zwierzęta i zadzwoniłam do Karola.

I wiecie co, to nie były wszystkie zwierzęta jakie mieszkały na jego farmie, ale to już inna historia.

Bajka o dwóch królikach”

Autor: Szymon Żebrowski

Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami, za siedmioma górami, za siedmioma miastami i za dwudziestoma wsiami, w podziemnym mieście królików mieszkali dwaj bracia.

Jeden miał na imię Alfred, a drugi Albert.

Alfred był biedny i mieszkał z chorą żoną i trójką dzieci, a Albert był bogaty i mieszkał sam. Rzadko się widywali, bo Alfred był zajęty pracą na podziemnym polu sałaty, a Albert nie lubił swego biednego brata i nie chciał się z nim widzieć.

Albert handlował marchewką i sałatą, i lubił oszukiwać inne króliki.

Pewnego wieczoru do Alberta przyszedł stary królik – wędrowca i zapytał się czy może prosić o nocleg i pożywienie.

Albert krzyknął, że nie da mu niczego. Wędrowiec prawie się popłakał, nikt jeszcze na niego tak nie krzyczał. Poszedł, więc do domu, w którym mieszkał Alfred. I zadał to samo pytanie.

Alfred przyjął go z wielką radością. Oddał mu swoje łóżko i ostatnią marchewkę.

Następnego dnia wędrowiec podziękował i w magiczny sposób zapełnił spiżarnię Alfreda, dał mu także pięćdziesiąt liści złotej sałaty. Wieść o tym dotarła do Alberta, który postanowił okraść swego brata.

Kiedy Alfred był na polu, jago żona spała, a dzieci były w szkole, zakradł się do jego domu i ukradł mu jedzenie i złote liście. Po powrocie do domu Alfred dowiedział się o wszystkim od znajomego królika. Był bardzo zły na brata. Kiedy Albert cieszył się skradzionym majątkiem, jego dom zaczął się palić. Wołał wiec o pomoc, lecz nikt nie chciał mu jej udzielić.



Po tym wydarzeniu poszedł do Alfreda i chciał go przeprosić za kradzież, a także z nim zamieszkać. Alfred powiedział, że musi przeprosić wszystkie króliki, które okłamał. Albert zrobił tak, jak kazał mu brat. Zamieszkał z rodziną brata. Zrozumiał, że był złym królikiem, postanowił się zmienić. Albert i Alfred żyli później długo i szczęśliwie.


Następna porcja „smakowitych” bajek w następnym numerze!!!
Zapraszamy po wakacjach do naszego Kącika...
Życzymy świetnych ocen na świadectwach i wspaniałych, niezapomnianych wakacyjnych przygód, które opiszecie i zamieścicie w naszym Kąciku..., by każdy mógł je przeżyć wraz z Wami.

Beata Czacharowska i Wioleta Kozak



©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość