Strona główna

Eksplikacja do nazwania ulicy im. Aleksandra hr. Fredry


Pobieranie 9.03 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar9.03 Kb.
Eksplikacja do nazwania ulicy im. Aleksandra hr. Fredry

ALEKSANDER FREDRO, hrabia herbu Bończa, urodził się 20 czerwca 1793 r.


w Surochowie niedaleko Jarosławia w bogatej rodzinie szlacheckiej, a zmarł
15 lipca 1876 r. we Lwowie. Jest wybitnym komediopisarzem, pamiętnikarzem, poetą, wolnomularzem. Tworzył w epoce romantyzmu. Ważne jego dzieła to: „Damy i Huzary”, „Pan Jowialski”, „Śluby Panieńskie”, „Magnetyzm serca”, czy „Zemsta” i „Pan Geldhab”.

W roku 1809 (w wieku lat 16) zaciągnął się do armii Księstwa Warszawskiego, później był w wojsku Napoleona. Bowiem w roku 1812 wziął udział w wyprawie Napoleona na Moskwę – otrzymał wówczas Złoty Krzyż Virtuti Militari. W roku 1814 został odznaczony Krzyżem Legii Honorowej. W rewolucyjnym roku 1848 był członkiem lwowskiej Rady Narodowej. Od 1861 roku był Posłem do Sejmu Krajowego, czynił starania o budowę w Galicji pierwszej linii kolejowej, organizował Towarzystwo Kredytowe Ziemskie i Galicyjską Kasę Oszczędności. Od 1873 roku był członkiem Akademii Umiejętności. Jego sztuki do dziś wystawiane są nas cenach polskich, ba nawet doczekały się realizacji filmowych. Pisywał również wiersze, poematy, aforyzmy. Utwory Fredy weszły na stałe


do kanonu literatury i teatru. Jego bajki, jak np. „Małpa w kąpieli”, „Zupa
na gwoździu”, „Paweł i Gaweł” są lekturami literatury dziecięcej.

Może nie wszyscy wiedzą, ale Fredro był na Dolnym Śląsku. Zjawił się w naszych stronach jako dwudziestoletni kapitan sztabowy wojsk Księstwa Warszawskiego, walczących u boku Napoleona. Był rok 1813, Napoleona opuszczała Fortuna,


a Fredrę uwielbienie dla wodza. Tłukł się z rozkazami po śląskich bezdrożach marząc o „koniu mniej roztargnionym”, dobrym płaszczu, „flaszeczce napełnionej kroplami pociechy” i znosząc złośliwości oficerów liniowych. Nie ma się co dziwić, że poprawiał sobie nastrój swawolnymi, żeby nie powiedzieć wszetecznymi wierszami, z entuzjazmem zresztą przyjmowanymi przez kolegów, humor miał zawsze równy, choć było głodno i chłodno”… pisał Józef Grabowski
w „Pamiętnikach wojskowych”. Gdy po 40 latach wrócił na Dolny Śląsk, chciał się tu osiedlić i zastanawiał się, czy nie kupić majątku bliżej Wrocławia czy Środy Śląskiej przy „kolei żelaznej”, której zalety tak doceniał. Chciał to zrobić
z powodu swego syna, który w tym czasie nie mógł wrócić w rodzinne strony
do Galicji, z powodu udziału w węgierskiej Wiośnie Ludów. Niestety dla Wrocławia oczywiście, przyszła upragniona amnestia, syn – emigrant wrócił
do lwowskiego dworku na Chorążczyźnie i Fredro nigdzie się nie musiał przeprowadzać. Ale przywiózł do Lwowa z Wrocławia afisz zapowiadający sztukę Karla von Holteia p.t.: „Ona pisze do siebie”. Sztuka ta miała być plagiatem Jego „Ślubów Panieńskich”, zresztą już kolejna po Paryżu. Pewnie na tym związki Fredry z Wrocławiem by się zakończyły, ale w roku 1946 przekazano nam, wrocławianom, do Ossolineum rękopisy 22 dzieł Fredry, zbiory wierszy, pamiętnik „Trzy po trzy”, memoriał polityczny zatytułowany „Uwagi na stanem socjalnym w Galicji” i piękne listy. Jego pisarstwo weszło do języka potocznego. Przecież do dziś współcześni mówią: „wolnoć, Tomku, w swoim domku”, „szanuj zdrowie należycie, bo jak umrzesz stracisz życie”, „jak Ty komu, tak on Tobie”, „jeśli nie chcesz mojej zguby krokodyla daj mi luby” itd. Jest także autorem,
co warto wiedzieć, dramatycznej bajki wierszem „Brytan BRYŚ” i jak w „Folwarku Zwierzęcym” Orwella role społeczne grają rozliczne zwierzęta.

Od 15 lipca 1956 roku stoi koło naszego Ratusza pomnik Fredry. Od kilkunastu lat młodzież szkolna tańczy przed nim Poloneza. Mamy szkołę im. Aleksandra Fredry przy ul. Bosaka-Haukego, z Wrocławiem wiąże się jego komedia p.t. „Lita et Companie” napisana w roku 1861, a w Kościele św. Maurycego od roku 1970 dzięki śp. Prof. Tadeuszowi Zakrzewskiemu mamy we Wrocławiu kciuk prawej ręki dramatopisarza obciągnięty palcem rękawiczki z jelonkowej skórki.


Ale w naszym mieście miał już Hrabia Fredro swą ulicę – od dnia 14 listopada 1945 roku do dnia 22 grudnia 1952 roku (7 lat i 8 dni!). Była to część ulicy Świdnickiej od ulicy Podwale do nasypu kolejowego, za którym zaczyna się już ulica Powstańców Śląskich. Ale dzień później została nazwana Stalingradzką
i była nią do roku 1957. Po Październiku „56” Świdnicka wróciła, ale już bez Fredry. Ale za to w wierszu Andrzej Waligórski przed laty napisał cytuję:
… „W zdarzeń i wydarzeń tłoku, w wirze pokut i spowiedzi jeden FREDRO
na swym stołku od lat wielu twardo siedzi”…

Jako autorka dwóch reportaży TVP o losach pochówku komediopisarza,


o miejscowości Beńkowa Wisznia i Rudkach, gdzie spoczywa zabalsamowane ciało Fredry, wnoszę w ROKU AD2013, który jest ROKIEM ALEKSANDRA FREDRY, o nazwanie we Wrocławiu ulicy imienia Aleksandra Hrabiego Fredry.

radna miasta Wrocławia



Wanda Ziembicka - Has

Wrocław, listopad 2013


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość