Strona główna

Faza przygotowawcza


Pobieranie 20.79 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar20.79 Kb.
Raport z pobytu na stypendium zagranicznym
Paweł Kowalczyk

pk34518@sgh.waw.pl

ITAM – Instituto Tecnologico Autonomio de Mexico

Meksyk

Mexico DF


Styczeń 2008 – Maj 2008


  1. Faza przygotowawcza

Faza przygotowawcza to głównie załatwienie wizy, jeśli ktoś nie chce wjeżdżać do Meksyku na wizę turystyczną, która jest ważna 90 dni i stanowi bardzo dobrą alternatywę, bowiem wyjeżdżając na weekend np. do USA i wracając do Meksyku otrzymuje się kolejne 90 dni. Jednak jeśli ktoś nie chce robić takich manewrów i legalnie przebywać 180 dni lub więcej, należy wyrobić sobie wizę studencką w ambasadzie Meksyku, która znajduje się 5 minut pieszo od SGH. Proces nieco trwa, wymaga wypełnienia i przedłożenia kilku papierków (np. zaświadczenie o posiadanych środkach finansowych), podobno również jest jakaś opłata, jednak ja załatwiłem wszystko bez płacenia ani złotówki. Polecam zacząć załatwiać sprawę wcześniej.


Wyrobioną w Polsce wizę należy na miejscu ‘potwierdzić’ w meksykańskim urzędzie imigracyjnym. W tym pomaga zespół prawników w szkole za opłatą 200 pesos. Koszt na miejscu to 600 pesos, do tego specjalne zdjęcia legitymacyjne i kilka druków do wypełnienia. Procedury są dziwne, nikt dokładnie nawet nie wie po co się ich dokonuje, jednak zajmuje to trochę czasu, a nawet dużo, bowiem w urzędzie jest bałagan i zawsze mają ‘małe opóźnienie’.

Dokumenty przechodzą przez urząd imigracyjny (powinno trwać do 30 dni).

Ostatnia rzecz z fazy przygotowawczej to język hiszpański, który trzeba znać przynajmniej w stopniu podstawowym, żeby się jakoś dogadać. Na uczelni można się komunikować po angielsku, ale na ulicy nie jest to możliwe. Ponadto, większość wykładów jest po hiszpańsku, nawet te, które według informatora powinny być po angielsku. A wypełniając deklarację wstępną na podstawie przedmiotów przesłanych przez ITAM to można wypełnić losowo, bowiem i tak będzie trzeba to na miejscu zmienić. Na szczęście nie ma z tym problemu.



  1. Przyjazd na uniwersytet

Pierwszy tydzień przed rozpoczęciem zajęć to teoretycznie tydzień zapoznawczy. Ja niestety go ‘straciłem’ bowiem byłem zajęty podróżowaniem z nowo-zapoznanymi przyjaciółmi.


Zapisywanie na przedmioty dla obcokrajowców zaczyna się tydzień przed rozpoczęciem zajęć. To co się deklarowało wcześniej nie ma znaczenia. Trzeba iść do biura ds. wymiany i tam wybrać przedmioty. Jest to bardzo fajne i przyjemne, bowiem jest tam zawsze osoba, która doradzi co i jak, na co warto iść, a na co nie.
Poza tym każdy otrzymuje ‘pakiet powitalny’, tj. instrukcje jak się używa swojego konta uczelnianego (swojego rodzaju WD, gdzie można sprawdzić swoje przedmioty, itp.), biblioteki, sali komputerowej, itd. Oprócz tego otrzymuje się mapkę kampusu, rozkład jazdy autobusów ITAM do metra, a także mapkę metra. Bardzo przyjemnie.



  1. Opis przedmiotów


Estrategia empresarial (Antonio Lloret) - przedmiot prowadzony przez sympatycznego profesora Meksykanina, po hiszpańsku, jednak wszystkie lektury i case study są po angielsku. Zakres przedmiotu, jak sama nazwa wskazuje, to strategia przedsiębiorstwa. Dla osób, które miały ten przedmiot na SGH nie będzie to nic nowego, dla pozostałych może być ciekawy. Profesor zadaje dużo prac domowych, np. streszczeń zadanych lektur. Na szczęście robi się to w grupach, które są formowane na 1 – 2 zajęciach. Warto być w dobrej grupie, bowiem każdy team będzie miał 2 prezentacje i sporo innych prac, co jest częścią oceny finalnej. Jest egzamin połówkowy i finalny, oba ważą ok. 30% oceny końcowej. Profesor pozwala obcokrajowcom pisać egzaminy po angielsku. Obecność jest obowiązkowa, każdy może opuścić bodajże 6 zajęć. Potem wpływa to na ocenę.

Administracion Internacional (Brian McBride) – przedmiot z gatunku „luźnych”, prowadzący to Amerykanin, przedmiot jest jednak prowadzony po hiszpańsku. Profesor mówi z akcentem ‘gringo’, ale da się go zrozumieć. Na każdej lekcji czyta się jakiś artykuł ze świata finansów, czasem to najciekawszy moment zajęć. Jest egzamin połówkowy, końcowy i dodatkowy egzamin z książki zadanej przez profesora do przeczytania na początku semestru, każdy waży około 30%, nie pamiętam dokładnie. Reszta oceny to prezentacja bilansu handlowego wybranego kraju, robiona w grupach. Poruszane tematy to m.in. elementy marketingu międzynarodowego, finansów międzynarodowych, oraz międzynarodowych transakcji gospodarczych (np. Incoterms). Przedmiot jest przedmiotem podstawowym, obowiązkowym dla studentów pierwszego roku, prowadzony dosyć standardowo. Nauki nie jest dużo. Obecność jest obowiązkowa, każdy może opuścić bodajże 6 zajęć. Potem są problemy z zaliczeniem przedmiotu i trzeba negocjować.

International Political Economy (Duncan Wood) – wykład prowadzony przez Brytyjczyka, po angielsku. Bardzo ciekawy przedmiot poświęcony międzynarodowej ekonomii politycznej (International Political Economy, IPE). Zajęcia prowadzone są bardzo dobrze, z humorem, wykład ilustrowany masą ciekawych przykładów. Czasem na wykład przychodzi jakiś gość, np. członek zarządu Petrobrasu, żeby omówić sektor naftowy. Bardzo ciekawie. Nauki jest dużo, ale za to można dowiedzieć się interesujących rzeczy i poznać ciekawe interpretacje profesora na temat światowych wydarzeń polityczno-gospodarczych. W ramach zajęć trzeba napisać 3 eseje, które ważą 70% oceny finalnej, reszta to egzamin ustny. Obecność nieobowiązkowa. Polecam.

Mercadotecnia I (Phelippe Bisson) – zajęcia z marketingu, prowadzone po hiszpańsku przez profesora z Francji, jednak nie da się odczuć różnicy w akcencie. Wykład bazowany na książce Kotlera, dość ciekawy, jednak dla osób studiujących marketing nie wniesie nic nowego. Na ocenę końcową składają się dwa egzaminy, prezentacja i prace domowe. Obecność jest obowiązkowa, każdy może opuścić bodajże 6 zajęć. Potem są problemy z zaliczeniem przedmiotu i trzeba negocjować.
Espanol de inmersion (Alexandra Solis) zajęcia prowadzone w miłej, przyjaznej atmosferze, poziom dostosowany jest do poziomu znajomości języka prezentowanego przez uczestników (na początku jest test, który to sprawdza). Generalnie jest to hiszpański na dobrym poziomie podstawowym – niestety uważam, iż z merytorycznego punktu widzenia za dużo nauczyć się nie można, wynika to z braku dyscypliny. Każdy przychodzi kiedy chce, nie ma listy obecności, itd. Niemniej jednak polecam wybranie tych zajęć, gdyż jest to jedyna okazja do spotkania innych studentów z wymiany, wszystkich w jednym miejscu. Poza tym jest bardzo śmiesznie.


  1. Zakwaterowanie

W zakwaterowaniu można skorzystać z pomocy ITAM, który oferuje listę domów studenckich, które współpracują z uczelnią. Większość z nich znajduje się bardzo blisko uczelni, tj. na ulicy Hidalgo (3 minuty pieszo – super wygodnie). Większość obcokrajowców wybiera właśnie tę opcję. Pokój można zarezerwować mailowo (kontakty do właścicieli były podane na tej liście), jednak ceny pokoi (3.000 – 5.000 peso w zależności od wielkości i jakości) w tych domach są wyższe niż cena rynkowa. Można dość łatwo znaleźć coś taniej i równie blisko, ale to trzeba być na miejscu albo poprosić swojego buddiego, albo najlepiej kilku, bo wtedy rośnie szansa, że któryś się ruszy i coś zrobi.





  1. Życie studenckie

Uczelnia jako taka nie oferuje zbyt wielu atrakcji. Można grać w piłkę, siatę, kosza lub chodzić na siłownię. Organizacje studenckie działają bardzo marnie, choć od czasu do czasu samorząd organizuje jakąś imprezę (były 3 w ciągu całego semestru). Jednak generalnie Ci co chcą, to znajdą mnóstwo ciekawych rzeczy do roboty. Miasto jest ogromne i oferuje bardzo wiele atrakcji, począwszy od ogromnego wesołego miasteczka; poprzez jeziorka, gdzie można wynająć łódki ok. 25 osobowe (z gondolierem), które szybko zamieniają się w imprezę na wodzie; a kończąc na wielu klubach. Niestety odległości bywają znaczne. Niemniej jednak, podróżując w grupie i biorąc taxi na 4 osoby, jest tanio.





  1. Inne praktyczne informacje dot. warunków ekonomicznych

Do Meksyku leciałem KLMem – bilet w dwie strony kosztował niecałe 4.000 PLN. Najtańsze połączenia są z międzylądowaniem w USA, niemniej jednak trzeba się dobrze dowiedzieć, czy nie będzie potrzebna wiza USA, żeby lecieć takim lotem. Na pewno bilet warto kupić w miarę możliwości wcześnie – im wcześniej tym taniej.

Koszty życia średnio są na podobnym poziomie co w Warszawie, idąc do supermarketu po zakupy zapłacimy podobnie jak w Polsce. Jedzenie na ulicy (typu tacos) oraz produkty podstawowe, jak tortille są bardzo tanie, jednak najlepsze restauracje i kluby są dużo droższe niż w Warszawie.



  1. Inne

Najtańsza metoda poruszania się po Mexico City to metro, bilet kosztuje 2 pesos. Jeżdżąc autobusami zawsze należy pytać kierowcę czy jedzie w miejsce, gdzie chcemy wysiąść, bo bywa różnie. Autobusy zatrzymują się praktycznie w każdym miejscu, gdzie ktoś chce wsiąść/wysiąść, innymi słowy każdy przystanek jest na żądanie.

Jedzenie jest bardzo tłuste i generalnie nie należy przesadzać z konsumpcją na ulicy, szczególnie na początku.

Biorąc taxi, zawsze trzeba się pytać o taksometr, bowiem bez tego magicznego urządzenia ceny mogą poszybować w górę, strasznie. Szczególnie dla osób nie mówiących dobrze po hiszpańsku. A biorąc taxi bez taksometru należy dobrze ustalić cenę PRZED wejściem do taksówki. Dobrą metodą jest podawanie połowy ceny żądanej przez kierowcę, który zatrzymuje się, żeby wziąć białego turystę.



Poza tym, poruszając się po mieście, dobrze jest zostawić karty kredytowe, paszport, itp. w domu, bowiem różnie może być. Szczególnie trzeba uważać w miejscach super zatłoczonych jak metro czy bazar, bo są tam chłopaki o szybkich rączkach. Ale to jak i w każdym wielkim mieście, więc nie należy wpadać w panikę.


  1. Ocena

Ocena ogólna: 5

Ocena uniwersytetu pod względem merytorycznym: 4,5.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość