Strona główna

Franciszek Jerzy Powiertowski ocd


Pobieranie 278.88 Kb.
Strona1/9
Data18.06.2016
Rozmiar278.88 Kb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9

Karmelici bosi w Polsce 1605-2005. Księga jubileuszowa

Praca zbiorowa pod red. Czesława Gila OCD

Wydawnictwo Karmelitów Bosych

Kraków 2005



Wiesław Kiwior OCD

Franciszek Jerzy Powiertowski OCD
(1917-1944)


Ojciec Święty Jana Paweł II w liście apostolskim Tertio millennio adveniente na­pisał, że pod koniec drugiego tysiąclecia „Kościół znowu stał się Kościołem mę­czenników”1, wśród których znaleźli się duchowni, zakonnice i zakonnicy oraz osoby świeckie. Jednocześnie Papież zaapelował do Kościołów lokalnych, aby „uczyniły wszystko dla zachowania pamięci tych, którzy ponieśli męczeństwo”2. Do grona osób, które w dwudziestym wieku dały świadectwo Chrystusowi aż do przelania krwi, należą m.in. synowie Karmelu Terezjańskiego w Polsce3, a wśród nich dwaj zakonnicy z klasztoru czerneńskiego: o. Alfons Maria Mazurek, przeor, oraz br. Franciszek Jerzy Powiertowski, nowicjusz. Pierwszy z nich został za­liczony przez Jana Pawła II do grona błogosławionych 13 czerwca 1999 roku,
a proces beatyfikacyjny drugiego rozpoczął się, w ramach procesu pelplińskiego, 17 września 2003 roku. To właśnie jemu zostaje poświęcone niniejsze opra­co­wa­nie, aby przynależącym do Rodziny Karmelitańskiej oraz innym zainteresowa­nym przybliżyć jego życie i okoliczności jego śmierci, a także jego przesłanie dla wierzących, w szczególności zaś dla poszukujących sensu swojego życia.

1. Środowisko rodzinne


Małżonkowie Hieronim Edward Powiertowski i Henryka Felicja Lipowska, ro­dzice br. Franciszka, mieszkali w Warszawie przy ul. Grzybowskiej nr 1433, na terenie parafii Wszystkich Świętych4. Hieronim, urodzony w 1890 roku, po­cho­dził z rodziny krawców5 i kontynuując rodzinne tradycje prowadził swój zakład krawiectwa damskiego przy ulicy Wilczej w Warszawie6, a Henryka, młodsza od swego męża o trzy lata, wywodziła się z rodziny rzemieślniczej i w miarę wol­nego czasu od zajęć domowych pomagała mężowi w pracach krawieckich7. Z ich małżeństwa urodziło się czterech chłopców: Hieronim Marek (1915), Jerzy Fran­ci­szek (1917), Wojciech Jan (1921) i Jan Antoni (1925). Pierwszy z nich został ochrzczony w parafii Wszystkich Świętych w Warszawie, gdyż rodzice miesz­kali wówczas przy ul. Grzybowskiej8, natomiast pozostali w parafii św. Ale­ksan­dra ze względu na nowe miejsce zamieszkania przy ul. Wilczej nr 159. Drugie dziecko Hieronima i Henryki Powiertowskich urodziło się 3 grudnia 1917 roku
o godz. 11.00 w ich warszawskim mieszkaniu10 i na chrzcie świętym, który odbył się 20 stycznia 1918 roku, otrzymało dwa imiona: Jerzy Franciszek11. Rodzicami chrzestnymi byli Stanisława Powiertowska i Maksymilian Tarnas12. Do roku 1921 wszyscy mieszkali razem w Warszawie, ale po wojnie polsko-bolszewickiej (1919-
-1921), dzięki dochodom z zakładu krawieckiego i dokonanym oszczędnościom, Powiertowscy zakupili działkę w pobliskim Milanówku i wybudowali sobie tam willę, gdzie następnie zamieszkała matka z dziećmi13. W warszawskim miesz­ka­niu i zakładzie pozostał ojciec, któremu w Warszawie było niewątpliwie łatwiej zdobywać środki na utrzymanie całej rodziny. Pomimo takiego podziału zadań oraz zamieszkiwania w dwóch oddalonych od siebie domach, decydujący głos miał ojciec, jako głowa rodziny, z którego zdaniem wszyscy się liczyli14. Tworzone przez nich ognisko domowe było wspólnotą pełną miłości, życzliwości, otwar­to­ści na potrzebujących, pielęgnującą tradycje katolickie15, rozwijającą różne zain­te­resowania i sprzyjającą pielęgnowaniu różnych wartości. W odniesieniu do spraw materialnych Hieronim uważał: „Nie kupuj nigdy tego, co Ci się podoba, lecz tylko to, bez czego żadnym sposobem obejść się nie możesz. Jest to głównym prawidłem rozumnej oszczędności, która zawsze daje spokój, często zamożność,
a czasem bogactwo!”16. Prawie przez całe swoje życie należał do męskiego chóru Towarzystwa Śpiewaczego „Harfa” założonego i prowadzonego przez dyrygenta
i kompozytora Wacława Lachmana17. Natomiast Henryka starała się zaszczepiać
w swoich synach miłość do Boga i do ludzi – zwłaszcza do potrzebujących18. Uczy­ła ich również miłości do przyrody i do zwierząt19, czego przejawem było m.in. zamieszkanie poza miastem, pośród zieleni, prowadzenie kilku akwariów
z rybkami, hodowanie żółwia i utrzymywanie psa, zatroszczenie się o chorego jastrzębia, który miał złamane skrzydła i był operowany20. Jerzy zachował ją w pa­mięci jako „ustawicznie czynną, wiecznie pracującą, troszczącą się o nas”21.

2. Lata szkolne i młodzieńcze


Od piątego roku życia Jerzy, nazywany po prostu Jurkiem, zamieszkał wraz z mat­ką i dwoma braćmi, Hieronimem i Wojciechem, w Milanówku22. W 1925 roku dołączył jeszcze do nich najmłodszy brat – Jan Antoni23. W Milanówku Jerzy roz­począł edukację szkolną. Najpierw uczęszczał do sześcioklasowej prywatnej szkoły p. Suchońskiej, a następnie do Prywatnego Gimnazjum Koedu­kacyj­ne­go24. Tam też, w 1928 roku, mając prawie jedenaście lat, przystąpił do Pierwszej Komunii św.25. Do tego ważnego momentu w jego życiu przygotowywała go siostra zakonna, która w przedpierwszokomunijnej katechezie wykorzystywała teksty z Dziejów duszy św. Teresy z Lisieux26. Było to pierwsze spotkanie Jerze­go ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus, do którego w 1944 roku nawiązywał w roz­mo­wach duchowych z o. Rudolfem Warzechą, zastępcą magistra nowicjatu w Czer­nej k. Krakowa27. W marcu 1931 roku Jerzy przyjął sakrament bierzmowania28.

Wzrost wydatków związanych z posyłaniem synów do szkoły prywatnej spowodował pewne zakłócenia w budżecie rodzinnym i dlatego ojciec postano­wił przenieść dwóch najstarszych synów, tj. Hieronima i Jerzego, do szkoły pań­stwowej. Po zdaniu egzaminów zostali przyjęci do Państwowego Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Warszawie29. Początkowo obydwaj dojeżdżali codziennie pociągiem z Milanówka do szkoły do stolicy, ale po trzech latach rodzice, biorąc pod uwagę uciążliwość związaną z dojazdami oraz koszty utrzymania miesz­ka­nia w Warszawie i domu w Milanówku, postanowili sprzedać milanowską willę


i zamieszkać wszyscy razem w Warszawie30. W 1935 roku, po ukończeniu sześciu lat gimnazjum i zdaniu tzw. „małej matury”, Jerzy z własnej inicjatywy przerwał dalszą naukę i pomimo usilnych nalegań ze strony rodziców i starszego brata Hieronima, nie dał się przekonać do kontynuowania nauki celem uzyskania świadectwa dojrzałości31. Na pytanie swego ojca, kim chce w życiu być, odpo­wiedział, że – tak jak ojciec – będzie krawcem i rzeczywiście rozpoczął naukę
i pracę w rodzinnej pracowni krawieckiej, w której po kilku latach otrzymał tytuł czeladnika32. Mając zamiłowanie do muzyki, rozwijane – być może – pod wpły­wem odbywających się w gimnazjum poranków muzycznych, nauczył się grać na fortepianie33. Dalszą naukę w tym zakresie, już po ukończeniu gimnazjum, ułatwiało mu pianino zakupione przez ojca oraz lekcje prywatne, a następnie uczęszczanie do Wyższej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w War­sza­wie34. Po dwóch latach porzucił szkołę muzyczną, ponieważ – jak sam twierdził
– muzyka zabierała mu zbyt wiele czasu i znacznie utrudniała naukę i pracę
w zakładzie krawieckim. Jako czeladnik pracował u swego ojca do czasu wyjazdu
z Warszawy35.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość