Gra pozorów



Pobieranie 133.57 Kb.
Strona1/3
Data18.06.2016
Rozmiar133.57 Kb.
  1   2   3
Gra pozorów”

-Słyszałeś? Podobno Sarah zniknęła, wiesz Sarah Hole, ta z trzeciej klasy. Słyszałem, że stało się to w piątek, wyszła na spacer i już nie wróciła. Jej chłopak jest załamany, wiesz o kogo chodzi? O tego mięśniaka z drużyny zapaśniczej, Jack’ a Hogginsa. Wszyscy go podejrzewają, policja też. Ciekawe, czy Sarah jeszcze żyje, pewnie nie. Dowiedziałem się, że miał motyw, podobno Sarah go zdradzała. On twierdzi, że pierwszy raz o tym słyszy, ale ja w to nie wierzę, z resztą policja najwidoczniej też. Na pewno go przymkną.- szepnął chłopak przede mną do kolegi.

-Hę ? Na serio? A z kim go zdradzała?

-Tego nie wiem. Na pewno wszystko wyjdzie na jaw z czasem.

Westchnęłam przeciągle. Jak ja nie lubiłam plotek, jak ja nie lubiłam szkoły, tych wszystkich hałaśliwych dzieciaków, głupkowatych komentarzy, nieporadnych nauczycieli, którzy nie potrafili nawet uspokoić tych rozwydrzonych bachorów. To wszystko było takie męczące. Czasami miałam tego serdecznie dość. A teraz na dodatek doszła afera ze zniknięciem tej dziewczyny. Same kłopoty, a ja chciałam tylko ciszy i spokoju. A co dostałam? Najprawdopodobniej to jedna z największych afer w naszej szkole. To takie męczące i jeszcze ten apel! Po co oni nas tu zebrali?! Cała aula huczała od przekrzykujących się uczniów, a ja musiałam siedzieć wśród nich i słuchać tego wszystkiego. Gdzie nauczyciele? Dlaczego sami tutaj siedzimy?

Właśnie w tej chwili na scenę pośrodku auli wszedł dyrektor. Niski, łysiejący mężczyzna w średnim wieku, pan Katze. Podszedł do mikrofonu, dotknął go parę razy, żeby sprawdzić, czy działa. Rozległo się ogłuszające stukanie, dyrektor odchrząknął. Na scenę za nim weszli dwaj mężczyźni ubrani w policyjne mundury. Jeden z nich był wysoki i chudy, a drugi niski i umięśniony.

-Zapewne każdy z was słyszał już o tym, co się wydarzyło.- zaczął dyrektor- W piątek wieczorem zniknęła wasza koleżanka, Sarah Hole, uczennica trzeciej klasy. W związku z tym zostało wszczęte śledztwo, oddaję teraz glos inspektorowi Fox’ owi .

Do mikrofonu podszedł wyższy mężczyzna.

- Nazywam się Robert Fox, prowadzę sprawę zaginięcia Sarah. Jeżeli ktokolwiek coś wie na jej temat, cokolwiek co może nam pomóc, niech zgłosi się do mnie lub młodszego inspektora Joensa. Chcemy jak najszybciej odnaleźć waszą koleżankę. W tym celu będziemy przesłuchiwać każdego, kto miał bliższy kontakt z Sarah i uczniów jej klasy. Chciałbym również dodać - ton policjanta stal się nagle zimny i groźny- że tak czy inaczej znajdziemy Sarah. A wszystkie osoby zamieszane w jej zniknięcie zostaną ukarane, tak samo jak ci, którzy ukrywali przed nami istotne fakty związane ze śledztwem. Każdy może się do nas zgłosić. Będziemy czekać w pokoju szkolnego psychologa. To wszystko, co chciałem powiedzieć. Wykluczyliśmy ucieczkę, Sarah nie wzięła ze sobą żadnych rzeczy, prócz torebki, w której miała komórkę i trochę pieniędzy. Wiemy o tym, ponieważ znaleźliśmy jej torebkę. Sarah nie uciekła, ona została porwana.- oznajmił i milczał przez chwilę, dając nam czas do przetrawienia tej informacji- Jesteśmy przekonani, że nie zniknęła z własnej woli. Nie mamy wiele czasu, nie wiemy, co może jej się przydarzyć. Musi się bardzo bać… nie, bać się to za mało powiedziane, Sarah musi być śmiertelnie przerażona. Postawcie się na jej miejscu. Chcielibyście, żeby ktoś was znalazł, gdybyście byli nią, prawda? Więc pomóżcie nam ją odnaleźć. Chciałbym teraz, aby pani Penelopie Hole zabrała głos.

Penelopie Hole? Czy to nie matka Sarah? A co ona tu robi? Co oni planują? Dlaczego matka zaginionej wychodzi na scenę?

Z niedowierzaniem oglądałam, jak drobna kobieta z włosami w nieładzie i zapłakaną twarzą wlecze się po parkiecie sceny. Fox wycofał się do tyłu, żeby obserwować wszystko, co się działo dokoła.

-Ja. . Ja.. . Ja chciałam…- szlochała kobieta- Ja błagam! Błagam was! Pomóżcie mi odnaleźć moją córkę! Błagam! Błagam oddajcie mi moje dziecko! To wszystko co mam! Jest dla mnie wszystkim!- kobieta osunęła się z mikrofonem na ziemię, klękając i szlochając żałośnie. Wyglądała na załamaną i kompletnie wykończoną psychicznie. Było mi jej żal.

- Błagam was oddajcie mi moje dziecko! Moją córeczkę! Błagam! Błagam! Błagam was! Oddajcie mi ją!

Fox podszedł do kobiety i bez słowa pomógł jej wstać, stawiając na powrót mikrofon. Sprowadził ją ze sceny i oboje zniknęli gdzieś za drzwiami. Na sali panowała grobowa cisza. Wszyscy umilkli. Nikt nie śmiał przerwać tego milczenia. Co to miało być?! Czy coś takiego było w ogóle dozwolone? Czy oni mogli pokazywać nam coś tak dramatycznego? Co tu się działo?

Na salę wrócił inspektor, bez matki Sarah. Podszedł do mikrofonu wyprostowany i przebiegł wzrokiem po zebranych.

-Sami widzieliście. Sarah miała… nie, przepraszam, Sarah ma matkę, która ja kocha i czeka na powrót córki!- powiedział ostro- Pomyślcie jak ona się czuje! Jak cierpi! To wszystko! Możecie się rozejść!- jego słowa odbiły się echem od ścian.

Co to było? Co to miało znaczyć? Czy on właśnie wykorzystał zrozpaczoną kobietę do manipulacji nami? Cały czas nas obserwował, śledził uważnie reakcję każdego obecnego na sali. Ten drań posunął się za daleko! Takie sceny mogły źle wpłynąć na słabszych psychicznie! Nie mówiąc już o matce Sarah! Spojrzałam na niego i zamarłam. Poczułam, jak zalewa mnie wściekłość. Ten bydlak stał jak gdyby nigdy nic i uśmiechał się! Uśmiechał się! Cieszyło go to, że tak przestraszył uczniów, że żaden nawet się nie ruszył z miejsca. Poderwałam się gwałtownie z fotela i wymaszerowałam z auli odprowadzona wzrokiem moich kolegów ze szkoły i tego inspektora. Co za typ! Co za głupek! Co za palant! Czy policjant powinien się tak zachowywać? Jak mógł się uśmiechać pomimo tego, że zdaje sobie sprawę, jak poważna jest sytuacja! Taki człowiek nie powinien być policjantem!

* * * *


-Anabelle! Anabelle! Zaczekaj! Zaczekaj na mnie! No proszę cię, stój!

Zatrzymałam się i odwróciłam powoli. Za mną stała drobna dziewczyna o gęstych prostych blond włosach, zielonych oczach i ładnej twarzy. Camille, chodziłam z nią do klasy.

-Co jest?- spytałam.

-Anabelle, mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia! – krzyknęła podekscytowana.

-Odmawiam.

-Cooo?! Ale jeszcze nic nie powiedziałam!

-Nie interesuje mnie nic, co masz mi do zaoferowania- oświadczyłam.

-Anabelle!

-Czego chcesz, Camille?- mruknęłam.

Dziewczyna wyszczerzyła zęby w uśmiechu, słysząc swoje japońskie imię. Sama je sobie wybrała, powiedziała, że kocha deszcz i chce nosić jego imię. Nie rozumiałam tego, zdecydowanie bardziej wolałam słońce i bezchmurne niebo, ale to jej sprawa, nie moja.

- Więc Anabelle, może chcesz mi pomóc dowiedzieć się, co się stało z naszą koleżanką Sarah?

- Nie.


- Nie?- zachłysnęła się - Dlaczego nie?! Nie ciekawi cię, co się z nią stało? Nie chcesz pomóc jej znaleźć?!

-To nie moja sprawa. Niech policja się tym zajmie, to ich praca. Ja mam inne rzeczy do roboty- odparłam.

-Więc chcesz przegrać z tym bydlakiem Foxem? Tego chcesz? Nie interesuje cię to, czy Sarah żyje czy nie, dlatego nie chcesz jej szukać, prawda? Wiesz Anabelle, jednego jestem pewna, że nie lubisz przegrywać. Ale przegrasz, jeżeli on ją znajdzie pierwszy.

Trafiła w mój słaby punkt. Byłam dumna, nie cierpiałam przegrywać, a przegrać z kimś takim jak Fox, na samą myśl robiło mi się niedobrze.

-Jak niby mam ją znaleźć? Nie znam jej i nic nie wiem o jej zaginięciu.

- Nie martw się tym. Ja mam sporo informacji, mimo tego nie jestem w stanie ustalić, co się stało. Dlatego potrzebuję twojej pomocy. Mam wszystko, czego będziesz potrzebować: wiadomości, plotki, zdjęcia, nagrania, wszystko, o co poprosisz. Zdobędę jeszcze więcej, czego tylko będziesz potrzebowała. Możesz być tego pewna. Razem na pewno ją znajdziemy- zapewniła.

-Informacje? Plotki? Zdjęcia? Filmy? Co ty prześladowca jesteś?

-Zdjęcia i filmy załatwił dla mnie Nate z klubu fotograficznego, a informacje i plotki to moja działka, w końcu jestem redaktorem gazetki szkolnej.

Spojrzałam na tę dziewczynę o oczach tak zielonych jak wiosenne liście i radosnym spojrzeniu małego dziecka. Westchnęłam głęboko. Będą z tego same kłopoty. Będę musiała poprosić Maxa o pomoc. Z pewnością się wkurzy, jest nadopiekuńczym bratem.

-Zgoda, pomogę ci, jestem ciekawa i chcę utrzeć nosa temu inspektorowi.

* * *

Niedaleko mnie siedział wysoki chłopak o zielonych oczach. Był całkiem przystojny z tymi wystającymi kościami policzkowymi i rozczochraną czupryną. Nie wyglądał mi na miłośnika fotografii, jego umięśniona sylwetka pasowała bardziej do wizerunku atlety. Na fotelu pod ścianą siedział inny chłopak, blondyn o głęboko brązowych oczach, on tym bardziej nie wyglądał na fotografa, szczupły ale umięśniony, bardzo przystojny. Klasyczny łamacz serc. Rozejrzałam się po pokoju, więc tak wyglądała redakcja gazetki szkolnej. Kremowe ściany, dwa duże okna, pod ścianą trzy biurka, na każdym stole stał komputer, po drugiej stronie pomieszczenia stał zwykły stół, po bokach dwa fotele i dwie kanapy. Jeden z foteli zajmował blondyn, ja szybko usadowiłam się na drugim, brunet i Camille siedzieli na jednej z kanap. Niedaleko stołu stała tablica, na której można było pisać specjalnymi pisakami.



-Więc ten tutaj- Camille wskazała na chłopaka koło niej- to Nate, fotograf, a ten przystojniak o wyglądzie anioła to Alex, mój bliski przyjaciel i informator. Wszyscy będziemy pracować nad rozwiązaniem sprawy. Na początek powinniśmy zebrać fakty.

Blondynka podeszła do tablicy, wzięła jeden z pisaków i napisała na samej górze tablicy: Sprawa Sarah.

-Więc wiemy, że Sarach spotykała się z Jack’ kiem Hogginsem. Zniknęła w piątek wieczorem.- Camille zapisywała wszystko to, co mówiła na tablicy- Na pewno nie uciekła, więc została porwana. Nie wiemy, czy żyje czy nie.

-Nie żyje. - oznajmiłam.

Wszyscy w pokoju zamarli i nagle cała trójka patrzyła na mnie. Atmosfera stała się ciężka.

-Skąd wiesz? – zapytał blondyn, Alex

-To w sumie oczywiste. No bo widzicie, gdyby została porwana żywa, jej torebka również by zniknęła, a policjanci ją znaleźli. - moi towarzysze w śledztwie gapili się na mnie.- No wiecie, gdyby to było zwykłe porwanie, to zostałaby momentalnie wciągnięta do samochodu, który odjechałby w siną dal. Dziewczyna instynktownie zacisnęłaby palce na pasku torebki, ze strachu, chciałaby się czegoś złapać. Taki odruch, kiedy coś trzymamy, czujemy się bezpieczniej, więc ona złapałaby się torebki, bo była najbliżej. Ale torebkę znaleźli, więc musiała znać napastnika, ufała mu i nie bała się go albo. . . albo ktoś ją gonił i zgubiła torebkę podczas pościgu, ale skoro nie odezwała się, znaczy, że została złapana. Podczas ucieczki morderca czuje podniecenie jak zwierzyna w czasie łowów, adrenalina krąży w jego żyłach z zawrotną szybkością, dlatego kiedy złapie ofiarę, często po prostu ją zabija, nieumyślnie. Jak lew podczas zabawy, czasem te drapieżniki nawet kiedy nie są głodne, polują tak dla przyjemności, ale często zabijają swoją ofiarę przez przypadek. Kiedy ją zabiją, zostawiają ją i zajmują się czymś innym. Dlatego bardziej prawdopodobne jest, że to ktoś, kto ją znał, taka osoba myślałaby trzeźwiej. Ukryłaby ciało, bo bałaby się, że ktoś odkryje powiązanie między nim a zwłokami i trafi do więzienia. Rozumiecie?

Spojrzałam po twarzach zebranych. Patrzyli na mnie zaskoczeni. Najwidoczniej nie spodziewali się, że tak szybko zacznę ustalać wnioski.

-Więc napiszę, że umarła.- powiedziała cicho Camille- Ale to niesamowite, Anabelle! Jesteś niesamowita! Ja nigdy bym na coś takiego nie wpadła. A ty od razu coś takiego wymyśliłaś i jesteś tego taka pewna! Zazdroszczę ci tej pewności siebie.

- Napisz teraz: „potencjalni zabójcy” i „motyw”- podpowiedziałam. Dziewczyna posłusznie podzieliła tablicę na trzy kolumny w pierwszej mieliśmy informacje, w drugiej chwilowo pustej, podejrzanych i trzeciej, również pustej, motyw.

-Dobra, niech każdy wytypuje jakiegoś podejrzanego z motywem i dopowie jakieś informacje, nawet te niesprawdzone- zarządziłam.

-Ja myślę, że to mogła być jej najlepsza przyjaciółka, Carmen Adams. Podobno była zakochana w Jack’ u. Mogła ją zabić, żeby mieć go dla siebie- powiedział brunet, Nate.

- Ja sądzę, że to była Megan Collins- stwierdził Alex.

-Dlaczego?- spytałam.

-No, bo Sarah przecież się nad nią znęcała. Cały czas ją ośmieszała, zastraszała, poniżała, czasem nawet używała przemocy, a ostatnio Sarah wrzuciła do domu Megan petardę. Megan wtedy nie było, ale jej młodsza siostra została ciężko ranna. Do tej pory leży w szpitalu. Pewnie chciała się zemścić.

- Czekajcie, mam za mało informacji o Sara, żeby móc ją ocenić. Potrzebuję więcej informacji o tym, co robiła, jaka była, z kim się przyjaźniła, a kto był jej wrogiem. Opowiedzcie mi o niej, a potem wytypujemy więcej podejrzanych- powiedziałam.

-W taki razie, to może ci się przydać- oznajmił Nate. Chłopak sięgnął do torby i wyjął z niej całkiem duży album, następnie podał mi go. Na każdym zdjęciu w albumie była Sarah. Na jednych siedziała i śmiała się ze znajomymi, na innych wrzeszczała na kogoś, na jeszcze innych była ona i Megan, na każdym z ich wspólnych zdjęć było widać jak znęca się nad swoją koleżanką. Patrzyłam na zapłakaną twarz Megan i twarz Sarah wykrzywioną w okrutnym uśmiechu. Na niektórych fotografiach Sarah i grupka osób stały wokół Meg i śmiały się z niej, ale na innych doskonale było widać jak Sarah kopie, szarpie, bądź bije zapłakaną dziewczynę. Jeszcze inne fotografie przedstawiały, jak nasza ofiara pali podręczniki Collins, zalewa jej plecak sokiem, rozdziera mundurek, grozi nożem bądź pluje jej w twarz. Na tych zdjęciach wyglądała całkiem inaczej niż na obrazach przedstawiających ją w gronie przyjaciół, bądź z chłopakiem albo w stroju chirliderki.

-Okropna osoba. – mruknęłam - Swoją drogą, dlaczego masz tyle jej zdjęć?

-To proste, jest interesująca. Mam pełno zdjęć innych ludzi, mam obsesję na punkcie uwieczniania każdej chwili na papierze. Praktycznie każdy uczeń tej szkoły ma u mnie swój album, jedni mają grubsze inni chudsze. Ty masz najchudszy, na każdym zdjęciu jesteś sama z taką samą znudzoną miną. Nie potrzebuję miliona takich samych zdjęć.

-To dobrze, że mam najcieńszy album. W ogóle nie powinieneś mieć mojego albumu, bo nie wyraziłam zgody na robienie mi zdjęć. Mogłabym cię pozwać, wiesz o tym? – oznajmiłam - Ale nie zrobię tego, ponieważ nie chce mi się włóczyć po sądach.- odchrząknęłam - Wracając do tematu, na niektórych zdjęciach powtarzają się pewne osoby, będę je wskazywać palcem, a wy będziecie mi mówić, kto to i jaki ma związek z naszą nieboszczką.

-Mogłabyś jej tak nie nazywać?- warknął Alex.

Wzruszyłam tylko ramionami i wskazałam na jednym ze zdjęć chłopaka o czarnych włosach i oczach tak brązowych, że aż wyglądały jak dwie czarne dziury. Na fotografii stał z tyłu i obserwował wszystko z lekkim uśmiechem na twarzy.

-Kto to? Na każdym zdjęciu stoi na uboczu, na żadnym nie jest nawet blisko Sarah, a jednak cały czas koło niej jest.

-To? To jakiś pierwszak, pełno się ich kręci koło niej, zawsze się nimi bawiła i wykorzystywała do brudnej roboty- stwierdził Alex.

-Jak się nazywa?- zapytałam.

-Nie wiem.

-Ja też nie - powiedzieli Camille i Nate równocześnie.

-Dowiedzcie się, kto to jest. A teraz powiedzcie mi, kto to jest? - pokazałam dziewczynę o krótkich włosach pofarbowanych na czerwono.

-To jest Carmen, jej przyjaciółka podkochująca się w Jack’ u. Wiesz, taka przyjaciółka do obgadywania nawzajem innych ludzi, wyśmiewania ich, takie jej osobiste popychadło. Nie była dla niej nawet miła, a z Jack’ iem chodziła tylko i wyłącznie dlatego, że się podobał Carmen. A ona i tak łaziła za nią i czciła ją na każdym kroku. Po prostu nie chciała mieć Sarah za wroga, więc siedziała cicho i przytakiwała jej cały czas.

-Hym. . . Rozumiem, dobra, jedziemy dalej, zgaduję, że to jest Jack - Wskazałam chłopaka o brązowych długich włosach, który całował się z Sarah.

-Tak, kompletnie w niej zakochany, ślepo oddany. Gdybyś mu powiedziała, że Sarah z nim chodzi tylko po to, żeby wkurzyć Carmen, dałby ci w twarz, pomimo tego, że jesteś dziewczyną.

- A ten chłopak?

Wskazałam chłopaka w stroju szkolnej drużyny piłki nożnej.

-Ach! Świetne oko! Nie ma tu jeszcze tego zdjęcia, ale ostatnio, dokładnie rzecz biorąc, w czwartek udało mi się zdobyć prawdziwą perełkę! To zdjęcie, na którym doskonale widać jak nasza cudowna Sarah całuje się z Markiem! Wiecie, co to znaczy? To znaczy, że plotki o jej romansie się sprawdziły! Miała romans z Markiem, kapitanem drużyny piłki nożnej! - powiedział podekscytowany Nate.

-Słyszałam plotkę, że Sarah w piątek zerwała z Jack’ iem. Podobno powiedziała mu, że go nie kocha i nie chce z nim być. Ale to tylko plotka. Nie wiem, czy jest prawdziwa- powiedziała Camille.

-Pójdę się czegoś dowiedzieć na ten temat- oznajmił Alex.

Podniósł się z fotela i wyszedł z pokoju redakcji gazetki szkolnej.

-Mam jeszcze jedno pytanie. Czy policja nie prowadzi w sprawie Sarah śledztwa odnośnie incydentu z petardą?

-Nie. Nie ma dowodów, nikt jej nie wyda, a kiedy zapytali Megan czy może wie, kto za tym stoi, zaprzeczyła. Powiedziała, że nie ma pojęcia, policja zasugerowała, że być może to Sarah, bo w ogrodzie znaleźli jej bransoletkę, ale Meg zaraz stanęła w jej obronie mówiąc, że Sarah pożyczyła jej tę bransoletkę i , że to ona musiała ją tam zgubić. Dlatego śledczy zaczęli podejrzewać Megan o to, że wpuściła fajerwerkę do własnego domu - wyjaśniła Kamille.

-Mamy pełno dowodów na to, że to Sarah, dlatego jesteśmy tego pewni. Po pierwsze ta bransoletka, po drugie chwaliła się, że zrobi coś takiego , po trzecie zrobiłem zdjęcia, jak kupuje fajerwerki w sklepie no i akurat byłem w pobliżu, kiedy to się stało, więc mam zdjęcia jak uciekają z miejsca zbrodni.

- Rozumiem, nie możesz iść z tym na policję, bo wezmą cię za prześladowcę, mieć tyle zdjęć jednej osoby to nienormalne, a biorąc pod uwagę obecną sytuację, wylądowałbyś jako główny podejrzany. Dlatego zachowujesz tę wiedzę dla siebie, chociaż z drugiej strony, jeżeli policja by się o tym jakoś dowiedziała, mogłaby cię uznać za winnego. Ponieważ ukrywałeś kluczowe dowody w sprawie. I na koniec w sprawie Megan, jest stuprocentowo niewinna w obu sprawach.

-Skąd wiesz, że nie zabiła Sarah? Przecież miała motyw- zauważyła Camille.

-To proste, Megan cierpiała na Syndrom Sztokholmski. Wiecie co to jest, prawda? To stan psychiczny pojawiający się u osób porwanych.

-Megan nie była porwana - zauważył Nate.

-Nie, nie była, ale była poniżana, znęcano się nad nią, bito ją, zastraszano. Dlatego nabawiła się Syndromu Sztokholmskiego w stosunku do Sarah, swojej oprawczyni. Zaczęła jej bronić, nawet kiedy ta skrzywdziła jej siostrę, nie skarżyła się nikomu na to, co się dzieje. Megan wspierała Sarah, broniła, polubiła ją. Ponieważ ta tyle się nad nią pastwiła, biedaczka aż zwariowała po części. Ponieważ cierpiała na to zaburzenie psychiczne, nie mogła tego zrobić Sarah.

-Mam ja zmazać?- spytała Camille

-Tak. Wpisz Jack’ a. Może macie ochotę pogadać z niejakim Markiem, kapitanem drużyny piłki nożnej?

-Hę? Masz zamiar z nim porozmawiać? - wykrzyknęła blondynka.

-No, w ten sposób się dowiem, jakie relacje ją łączyły z tym typkiem.

* * * * * *

-Mogę w czymś pomóc?- zapytał nas Mark.

Staliśmy właśnie na murawie boiska do gry w nogę. Całkiem daleko od nas drużyna ćwiczyła podania i strzały na bramkę, nie było szans, żeby słyszeli o czym rozmawiamy z naszym podejrzanym. Świetna okazja.

-Zabiłeś Sarah?- zapytałam prosto z mostu.

Chłopak aż się cofnął, tak bardzo zaskoczyło go moje pytanie. Nagle jego twarz zbladła.

-Skąd taki pomysł?- jęknął.

-Mamy zdjęcia, na których całujesz się z Sarah. Ty byłeś tym kochankiem z plotek, prawda? Co wydarzyło się w piątek? Poszliście się spotkać w sekrecie przed światem? Powiedziałeś, że ją kochasz i chcesz z nią być naprawdę, że nie chcesz się z tym ukrywać? A Sarah powiedziała, że to tylko zabawa i że nigdy cię nie kochała, a ty w napadzie szału ją zabiłeś? Czy tak było, Mark?

-Mylisz się! – ryknął – mylisz się- powtórzył cicho, zacisnął dłonie w pięści, drżały- Sarah i ja się kochaliśmy. Naprawdę. Zaczęło się od romansu ale potem… potem się w sobie zakochaliśmy, Sarah… Sarah powiedziała, że zerwie z Jack’ iem o, że będziemy razem. Zerwała z nim w piątek. Chciałem się z nią spotkać wieczorem, ale ona. . .ona powiedziała, że musi coś załatwić, więc mieliśmy się spotkać w sobotę. Niestety, nie przyszła.

Obserwowałam uważnie Marka. Był blady jak kartka papieru, cały się trząsł, a po jego policzkach płynęły łzy. Nate i Camille milczeli, obserwując mnie. Nie patrzyli na niego tylko na mnie, jakby oczekiwali, że coś zrobię.

-Co miała załatwić?

-Masz zamiar kontynuować ?! Nie widzisz, w jakim on jest stanie?! Nie masz serca?!- krzyknęła Kamille.

-Lepiej załatwić wszystko na raz niż ciągle go męczyć- stwierdziłam.- Co miała zrobić w piątek?

-Ona. . . ona nie chciała mi powiedzieć. Nie chciała nic powiedzieć. Mówiła, że to drobiazg, coś nieważnego, że nie ma się czym przejmować. Powiedziała, że jak to załatwi, to już zawsze będziemy razem.

-Bardzo nam pomogłeś. Dzięki. Nie powiemy nikomu o tym, co cię łączyło z Sarah. Za wcześnie dla ciebie, żeby ludzie cię o to pytali.

-I tak się dowiedzą- powiedział cicho- ona wszystkim powie.

-Carmen…- domyśliłam się.

Mark tylko skinął głową, ciągle płacząc.

-Idziemy- zarządziłam. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę szkoły.

-Anabell, zamierzasz go tak zostawić?- zapytał Nate.

-Tak, nie jestem w stanie mu pomóc- odparłam.

* * * * *

Szłam zatłoczonym korytarzem, właśnie była przerwa na lunch, więc wszędzie było pełno dzieciaków. Kiedy weszłam na stołówkę i kupiłam sobie sałatkę z kurczakiem na obiad, zajęłam swoje miejsce w końcu sali. Siedziałam sama przy stole dla czterech osób, zawsze tak było. Moją uwagę przyciągnął stolik okrążony przez dziewczyny, pośród nich siedział rozparty na krześle Alex. Blondyn owijał sobie kosmyk włosów jakiejś dziewczyny wokół palca, a wyglądał jakby flirtował z drugą… nie, to raczej wyglądało jakby flirtował z nimi wszystkimi naraz. Więc był tego typu osobą, zwykłym kobieciarzem. Poczułam lekkie rozczarowanie.

-Cześć, Bell- usłyszałam radosny glos Nate’ a. Brunet i dziennikarka usiedli przy moim stoliku.

-Dlaczego tutaj siadacie? I dlaczego nazwałeś mnie „Bell”?

-No boooo chcemy zjeść z tobą lunch, a nazwałem cię Bell, ponieważ Anabelle jest strasznie długie- wyjaśnił z uśmiechem.

-Widzę, że nie czekacie na mnie. To niemiłe z waszej strony- usłyszałam kolejny męski głos.

Do mojego stolika zbliżał się Alex ze zniewalającym uśmiechem na twarzy. W jednej ręce trzymał tacę z jedzeniem, a drugą odsunął sobie krzesło koło mnie i usiadł na nim.

-Możesz mi wyjaśnić, co ty tu robisz?- mruknęłam.

-Jak to co?- zapytał zdziwiony- Jem sobie lunch z moimi wspólnikami.

-Dlaczego wszyscy siedzicie przy moim stole? Dajcie mi spokój. A ty lepiej wracaj do swojego kółka adoracji, panie playboyu.

Alex wskazał na siebie palcem.

-Że niby ja jestem playboyem?- wyszczerzył zęby w uśmiechu.

-Nie, wiesz, to ja ciągnę za sobą wianuszek dziewcząt-rzuciłam sarkastycznie.

Blondyn wybuchnął śmiechem. Wziął jedną z frytek leżących na swoim talerzu i wrzucił ją sobie do ust.

-Zamierzasz jeść samą trawę na obiad?

-To nie trawa, to sałatka- powiedziałam oburzona.

Blondyn znowu zaczął się śmiać.

-Jaka ty jesteś poważna, kiedy chodzi o to zielsko na twoim talerzu.

-Mówiłam już, że to sałatka, głupku- rzuciłam zirytowana.

Teraz nie tylko Alex się ze mnie śmiał, ale Nate i Camille też. Pochyliłam się nad swoją sałatką i zaczęłam ją jeść, ignorując swoich znajomych.

-A właśnie, zebrałem trochę informacji. Wiem z kim chodziła potajemnie Sarah- oznajmił Alex.




  1   2   3


©snauka.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna
Komunikat prasowy
przedmiotu zamówienia
najkorzystniejszej oferty
Informacja prasowa
wyborze najkorzystniejszej
warunków zamówienia
istotnych warunków
sprawie powołania
Regulamin konkursu
udzielenie zamówienia
przetargu nieograniczonego
zamówienia publicznego
Nazwa przedmiotu
Specyfikacja istotnych
modułu kształcenia
Rozporządzenie komisji
studia stacjonarne
wyborze oferty
Zapytanie ofertowe
Szkolny zestaw
Ochrony rodowiska
ramach projektu
prasowy posiedzenie
trybie przetargu
obwodowych komisji
zagospodarowania przestrzennego
komisji wyborczych
komisji wyborczej
Program konferencji
Wymagania edukacyjne
Lista kandydatów
szkoły podstawowej
która odbyła
Województwa ląskiego
Decyzja komisji
przedmiotu modułu
poszczególne oceny
Sylabus przedmiotu
szkół podstawowych
semestr letni
Postanowienia ogólne
przedsi biorców
produktu leczniczego
Karta przedmiotu
Scenariusz lekcji
Lista uczestników
Program nauczania
Projekt współfinansowany
Informacje ogólne
biblioteka wojewódzka
semestr zimowy