Strona główna

Inkwizycja – prawda I mity Słowo "inkwizycja" jest jednym z tych słów, które automatycznie budzą negatywne skojarzenia


Pobieranie 11.99 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar11.99 Kb.
INKWIZYCJA – prawda i mity

Słowo "inkwizycja" jest jednym z tych słów, które automatycznie budzą negatywne skojarzenia. W wielu polemikach wierzących z niewierzącymi jest to swoista "karta przetargowa", pokazująca jak złą i występną instytucją jest Kościół.


Wokół tego, czym była powołana w XIII wieku instytucja śledcza, narosło wiele mitów i czarnych legend. Pisano o inkwizycji różnie - niektórzy próbowali z niej drwić, inni sztucznie zawyżali liczbę jej ofiar, pisząc o bezmiarze okrucieństwa inkwizytorów.
Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele jej zawdzięczamy. Tak, tak, zawdzięczamy! Bo czy wiedzieliście na przykład, że funkcję obrońcy czy ławników "odkryli" ponownie dla sądownictwa właśnie "źli i występni" inkwizytorzy?

Oryginalnym celem powołania inkwizycji była chęć prowadzenia śledztw i procesów w sprawach oskarżonych o herezję. Miało być to jednak śledztwo szczególne, gdyż niezależne od sądów biskupich i świeckiej władzy sądowniczej.


Dość powszechny jest w społeczeństwie mroczny obraz inkwizycji. Wszyscy słyszeliśmy o masowych prześladowaniach innowierców, o fanatycznych i zaślepionych inkwizytorach, czy wreszcie o okrutnych torturach, stosowanych rzekomo nader często.

Spróbujmy jednak przeanalizować kilka faktów dotyczących inkwizycji i zastanówmy się, czy naprawdę była wymysłem szatańskim, czy też może, czymś, z czego (o ironio!) średniowieczni katolicy mogą być dumni.


Pod koniec XII wieku papież Lucjusz III wydaje bullę przeciwko heretykom - to ona stanie się wkrótce niemalże fundamentem inkwizycji. Przypomnijmy, iż w owym czasie w Europie odradzają się ruchy heretyckie (głównie Katarzy i sekty gnostyckie czerpiące z nauk manichejczyków).

Atakowały one otwarcie Kościół i próbowały nie tylko zburzyć jego autorytet, ale przede wszystkim - zająć jego ziemie. W obliczu narastającego zagrożenia ze strony Muzułmanów nie można było sobie pozwolić na zachwianie tego ancien regime.


Podstawową motywacją w tego typu praktykach była chęć uniknięcia masowych rzezi, które były standardem w podbojach arabskich i późniejszych najazdach mongolskich.

To historyczne tło inkwizycji jest nie bez znaczenia. Wszyscy wiemy bowiem, iż w literaturze popularnonaukowej i filmach stworzono mit mrocznego średniowiecza, w którym mnisi (tacy jak np. Bernard Gui), jawią się jako opętani złem szaleńcy.


Rzeczywistość była zupełnie inna. Wspomniany wcześniej inkwizytor Toledo pełnił swoją posługę przez 16 lat, skazując w tym czasie 913 osób. Jedynie 42 skazanych uznano za szczególnie groźnych i przekazano ich władzy świeckiej (źródło: Roman Konik, Obrona Świętej Inkwizycji).

Wyrok skazujący nie był dla nich równoznaczny z karą śmierci.

Co więcej - Bernard Gui wykazywał się olbrzymim jak na owe czasy nowatorstwem i sprawdzał podejrzanych o herezję pod kątem choroby psychicznej.
Kiedy uznał, iż podejrzany jest umysłowo chory - rezygnował z dalszych przesłuchań.

Mylnie uważa się, iż inkwizycja była krwiożerczą instytucją. Owszem, nie sposób zaprzeczyć, iż bywała takową za czasów Torquemady w Hiszpanii, chociaż... też nie do końca.


W hiszpańskim okręgu Bajadoz, uznanym za najbardziej krwawy, w okresie trwającym w sumie 106 lat, tj. od roku 1493 do 1599, inkwizycja skazała na stos 20 osób.
Choć zabrzmi to być może paradoksalnie, to inkwizytorzy, korzystający z wielu nowatorskich i innowacyjnych jak na owe czasy pomysłów sądowniczych, jawili się dla niektórych skazanych jako ostatnia nadzieja na zachowanie życia.

Wielu przestępców znających warunki więziennictwa świeckiego, a przede wszystkim - sądów świeckich, wybierało więzienia inkwizycji, gdyż istniały tam dużo lepsze warunki i większa szansa na dokończenie kary.

Na czym polegała wspomniana nowatorska metoda sądownicza? Przede wszystkim na tym, iż inkwizycja była wówczas gwarancją uczciwego procesu.
Co więcej, był to proces, który zbliżony był swoimi zasadami do tego, co znamy z czasów nam współczesnych.

Oskarżony miał prawo do obrony i do adwokata, wolno mu było również skorzystać z prawa do poręczenia majątkowego i do poręczenia autorytetu. Wobec mniejszych przestępstw częstą karą był areszt domowy.


Dodatkowo, jednym z wielu przywilejów skazanego było prawo łaski.

To, co z reguły widzimy na wielu rycinach i obrazach przedstawiających sądy inkwizycyjne, czyli narzędzia tortur - owszem, były stosowane. Ważne i warte podkreślenia jest jednak to, iż wyznania uzyskiwane za pomocą tortur nie mogły stanowić dowodu sądowego i musiały być potwierdzone podczas zeznań. Nie wolno było również dwukrotnie torturować więźniów.


Co więcej - tortury były w ówczesnym sądownictwie ostatecznością. Cały skład sędziowski musiał jednogłośnie zadecydować o takiej formie dochodzenia prawdy. Niezbędne do uzyskania zgody na tortury były również podpisy biskupa i niezależnego (!) konsultanta.

Najważniejszą zdobyczą sądów inkwizycyjnych jest jednak instytucja obrońcy. To, co wydaje nam się z punktu widzenia dzisiejszego sądownictwa rzeczą normalną, w okresie średniowiecza było olbrzymim nowatorstwem.


Oskarżonym w procesach inkwizycji przysługiwało również prawo do odwołania się od wyroku. Odnowiono wieloinstancyjność sądów.

Zniesiono również wspólne cele dla kobiet i mężczyzn. Tym ostatnim przysługiwały cele pojedyncze, a kobiety trzymane były w celach wieloosobowych.


Zabieg taki miał na celu przede wszystkim chęć zapobiegnięcia nadużyciom ze strony służb więziennych.
W trakcie procesów korzystano także z instytucji ławników. Pełnili oni funkcję konsultacyjną dla osób, które były zawodowymi sędziami.

Wbrew obiegowym opiniom, nie zajmowała się również inkwizycja "polowaniami na czarownice". W ogóle magią zajmowano się raczej niechętnie. Przede wszystkim walczono z heretykami, judaizującymi chrześcijanami, moryskami i tymi, którzy występowali przeciwko moralności (sodomici, pedofile, bigamiści).


Wszystkim, którzy wciąż wierzą we wszystkie kłamstwa, które w ciągu wieków napisano na temat inkwizycji, polecamy przemyślenie pewnego cytatu, którym francuski filozof i myśliciel, Alexis de Tocqueville, zakończył swe dzieło o Kościele i Inkwizycji. Napisał on: "(...) rozpocząłem badania pełen uprzedzeń przeciwko papieżom - skończyłem je pełen szacunku i podziwu dla Kościoła! (...)"

jt


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość