Strona główna

„innowacje w demokracji”


Pobieranie 110.95 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar110.95 Kb.



„INNOWACJE w DEMOKRACJI”-



Geneza, tradycje, nowe pomysły. Czy i co można zastosować w Polsce?"
Prof. Radosław Markowski:
Polska Akademia Nauk, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej

DEBATA PUBLICZNA: Innowacje w demokracji,



19 listopada 2008 r., Centrum Zielna, Warszawa, ul. Zielna 37
Radosław Markowski

Polska Akademia Nauk



& Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej
"Innowacje w demokracji – geneza, tradycje, nowe pomysły.

Czy i co można zastosować w Polsce?"

I Kryzys demokracji?
O kryzysie demokracji pisano niemal od zarania jej współczesnego istnienia. Zjawisko to nasiliło się, a jednocześnie skupiło na sobie uwagę nauk społecznych na przełomie lat 1960-tych i 1970-tych. Liczba znakomitych opracowań jest tak długa, iż pozwolę sobie tu tylko na zasygnalizowanie kilku podsumowujących uwag zapoczątkowanej wówczas debaty, przywołując jej najważniejsze punkty. Jedną z pierwszych była książka autorstwa, Croziera, Huntington'a i Watanukiego, która podsumowuje stan demokracji w końcówce lat 1960. i na początku 1970; jej tezy można streścić następująco: przyszłość demokratycznych rządów jest niepewna, następuje dezintegracja ładu społecznego, upadek dyscypliny społecznej, wzrasta niekompetencja liderów politycznych, a jednocześnie alienacja społeczeństwa.
Ćwierć wieku to dostatecznie długi okres, by zerknąć wstecz i sprawdzić, które z wówczas głoszonych obaw się sprawdziły, a którym udało się zaradzić. Warto też zastanowić się czy część z tych obaw nie była na wyrost i czy niektóre nie okazały się zbawienne, gdyż zawczasu uruchomiły procesy zapobiegawcze. W 2000 roku została opublikowana książka pod redakcją Roberta Putnama i Susan Pharr, pt. Disaffected Democracies nawiązująca wprost do tradycji tamtej z 1975 roku. Zanim przytoczę kilka istotnych konkluzji tej ostatniej, zerknijmy na lata 1980-te i 1990-te.
Upadek komunizmu i wraz z nim zanik szeregu strategicznych zagrożeń spowodowało także mniej bezkrytyczne spojrzenie na praktykę liberalnych demokracji i funkcjonowanie rynku. Ekonomiczne następstwa kryzysu drugiej połowy lat 1970-tych uświadomiły wielu, że współwystępowanie wysokich wzrostów gospodarczych, prawie pełnego zatrudnienia i niskiej inflacji to pieśń przeszłości. Zwiększające się lawinowo uzależnienie gospodarek świata (widoczne w owym okresie szybsze tempo wymiany handlowej, a zwłaszcza inwestycji zagranicznych, niż produktu krajowego brutto), zmaterializowało się w części demokracji, w Europie zwłaszcza daleko posunięta integracją. Pojawiła się poważna konkurencja gospodarcza ze strony NIC-ów, nowo uprzemysłowionych krajów oraz znaczne przyśpieszenie tempa wzrostu imigracji z krajów mniej do bardziej rozwiniętych. W sferze socjo-kulturowej zwiększa się indywidualizm, dalszej erozji ulega tradycyjna rodzina, zwiększa się rola kobiet w życiu publicznym i gospodarce. Wzrasta odsetek ludzi w wieku emerytalnym. Stajemy się niezwykle uzależnieni od środków masowego przekazu, i to zarówno, co się tyczy sposobu spędzania czasu wolnego, jak i dostarczania nam wiedzy ze sfery publicznej. W sferze politycznej, w latach 1980-tych zwłaszcza, obawa przed niewydolnością rynku ustępuje miejsca obawie o niewydolność rządów, ich zbytnim panoszeniem się w sferze gospodarczej i spadkiem zaufania do sfery politycznej jako całości.
Co w międzyczasie dzieje się z demokracją, a zwłaszcza ludzkimi wobec niej postawami? Obraz jest dość skomplikowany. Z jednej, bowiem strony, gdy badacze analizują stosunek do ideału demokracji, jako typu ustroju ujmowanego abstrakcyjnie, poważanie dla tegoż wcale nie jest mniejsze niż na przełomie lat 1960/70-tych. A zatem badania nie ujawniają zagrożenia dla demokracji w sensie Eastonowskiego "rozproszonego" dlań poparcia. Także, dlatego, że nie widać żadnej realnej atrakcyjnej dlań alternatywy. Na poziomie "konkretnego" poparcia – dla poszczególnych rządów i administracji zarządzających krajami odnotowują znaczne fluktuacje, i to jest także normalne w demokracjach. Kryzys demokracji widoczny jest natomiast na poziomie pośrednim – w ocenach partii politycznych, parlamentu, całej "klasy politycznej", a także szczegółowych opisach funkcjonowania demokracji. W końcówce lat 1990-tych pojawia się wiele poważnych publikacji opisujących nowe zjawisko – pojawienie się "krytycznego obywatela" (P.Norris), "niezadowolonego demokraty" (H-D. Klingemann) i tym podobnych. Wzrastają wskaźniki tzw. "cynizmu politycznego", oraz braku zaufania do całości klasy politycznej, obniżają się natomiast wskaźniki "poczucia podmiotowości politycznej" i oceny "reaktywności systemu politycznego". Krótko rzecz ujmując, w ostatnich dwóch dekadach obywatele czerpią coraz mniejszą satysfakcję z ograniczonego wpływu na politykę oraz faktu, że sprawy publiczne są niemal wyłącznie w rękach polityków. Zarówno w Ameryce Północnej, jak i w Europie Zachodniej spada uczestnictwo ludzi w polityce: w mityngach politycznych, w działalności na rzecz partii, w członkostwie w partiach, w gotowości do poświęcania czasu sprawom politycznym, a identyfikacja partyjna (deklarowany związek emocjonalny z wybraną partią polityczną) obniżyła się prawie we wszystkich demokracjach Zachodu.
Czy rzeczywiście jednak należy się martwić tymi nowymi procesami? Może jest tak, że zostaliśmy w latach 1960-tych zbyt mocno zindoktrynowani książką Civic Culture, lansującej jako jedynie możliwy wzorzec obywatela podobny do greckiego pierwowzoru – obywatela o wybitnych cnotach obywatelskich. A przecież można sobie wyobrazić, że obywatel nieco bardziej cyniczny, a z pewnością krytyczny może być równie dobrym demokratą? Wszak krytycyzm obywateli to objaw zdrowia demokracji, jest naturalnym wynikiem ich aktualnie lepszego wykształcenia i politycznego wyrobienia? Może to wcale nie wysokie poparcie i zaufanie do polityków w pierwszych dekadach powojennych było "naturalnym" i normalnym stanem świadomości obywateli demokracji, lecz obecny poziom krytycyzmu winien być uznany za takowy. Krytyczny obywatel bywa wszak lepszy dla demokracji, bo pozwala wychwytywać zło w zarodku, a nie trwać ślepo w ufności wobec (nie zawsze odpowiedzialnych) elit. Coraz więcej danych wskazuje na to, że dla sprawnego funkcjonowania systemu politycznego nie jest potrzebny maksymalny poziom cnót obywatelskich, lecz tylko optymalny – taki, który pozwala na skuteczną mobilizację, ściąganie podatków, utrzymywanie ładu i niezbędnego poziomu posłuszeństwa etc. etc.

Zauważmy jednocześnie, iż współczesne społeczeństwa, zwłaszcza relacje dwóch ich podsystemów: politycznego – demokracji i gospodarczego - rynku to skomplikowana maszyneria działająca w międzynarodowym otoczeniu. Rynek kieruje się maksymalizacja zysku, a w procedurach demokratycznych obywatele decydują o legitymizacji poszczególnych posunięć politycznych. Politycy muszą często realizować polityki niepopularne, te nastawione na strategiczne osiąganie dalekosiężnych celów; muszą myśleć o zaspokajaniu ludzkich potrzeb, czasami wbrew oczekiwaniom i zachciankom obywateli.

Nie jest jednak też tak, by obywatele byli jedynie biernymi reaktorami na to, co dzieję się na poziomie elit i z instytucjami współczesnych demokracji. Zanim przejdę do omówienia nowatorskich, oddolnych pomysłów obywateli współczesnych demokracji jak radzić sobie z niewydolnościami tychże, zastanówmy się jednak, co i w jakim zakresie demokracjom się udało?
Zauważmy na wstępie, że ponad 200 lat funkcjonowania współczesnej demokracji zapisało się dość dobrze w historii ludzkości w porównaniu z innymi modelami systemów politycznych. Obecne zastrzeżenia czy kryzys winny być zatem rozpatrywane w tym właśnie kontekście. Być może zatem nie należy poszukiwać całkiem odmiennego ustroju, a starać się jedynie zreformować niektóre normy, procedury i instytucje demokracji przedstawicielskiej. Istotne jest by zdawać sobie sprawę z tego, co oznacza reformowanie, a co – stworzenie całkiem nowego modelu. Popularny ostatnio angielski termin chaordic (połączenie słów chaos i order) w odniesieniu do stanów tworzenia "nowego", pojawił się właśnie na określenie kreatywnych inicjatyw nastawionych na zmiany "znanego" w kierunku nowych skuteczniejszych rozwiązań problemów społecznych. Każde pokolenie musi odkrywać na nowo rzeczy znane poprzednim i czyni to na swój innowacyjny sposób re-stylizując "stare". Innowacje w demokracjach też winny być budowane na szacunku dla modeli zastanych, wykorzystując to, co w nich działało dobrze, a zmieniając elementy felerne.

Niespotykaną w innych systemach politycznych zaletą demokracji jest to, że – nawet w swej niedoskonałej postaci – oferuje drobne rzeczy wszystkim ludziom. Demokracja trwa ze względu na potencjał, jaki niesie: pozwala ludziom decydować o swym losie w sposób elegancki, naprowadza ich uwagę na pożądane style życia i mechanizmy samorządzenia. Co więcej, demokracja to system polityczny, którego trwanie opiera się na 'przyzwoleniu przegranych' (losers consent); w większości demokracji po wyborach – paradoksalnie - mniej jest tych, którzy wsparli opcje tworzącą rząd, a znacznie więcej przegrywających i zdemobilizowanych. Demokracje muszą zatem dbać o przegrywających, a warunkiem koniecznym wsparcia przegrywających jest zapewnienie ich, że demokratyczna gra – według tych samych zasad – będzie praktykowana w określonej przyszłości, a tym samym przegrani będą mieli szansę wygrać. W systemie tym jednostki mogą równie prawomocnie zabierać głos, decydować czy wybierać, jak i powstrzymywać się od uczestnictwa i decydowania (exit, voice & loyalty), nie narażając się w przyszłości na pozbawienie tych uprawnień. Współczesne demokracje okazały się być systemami "przyjaznymi uczestnictwu" ludzi w życiu publicznym: niemal wszyscy mogą głosić swe poglądy, wybierać, być wybieraną – każdy właściwie może zostać prezydentem. To unikalna cecha historycznie znanych ustrojów. Demokracje sprzyjają także zdrowemu lokalizmowi; dotyczy to w większym stopniu jednych krajów niż innych, ale badacze od Tocquevilla po Putnama podkreślają uniwersalność tej niezwykłej ich cechy pozwalającej ludziom poprzez wspólne działania zwiększać swe możliwości decydowania o otoczeniu oraz kreowania poczucia podmiotowego sprawstwa i kontroli zjawisk. Demokracje sprzyjają ujawnianiu się zjawiska nazywanego "krzyżującymi się interakcjami" – sytuacjom, w którym nieznajomi obywatele mają możliwości nieskrępowanego wchodzenia w - mniej lub bardziej trwałe - związki poza strukturami hierarchicznymi i narzuconymi kanałami organizacyjnymi. To prowadzi do ujawniania się i doceniania odmienności, a także do nowej jakości wynikającej ze zderzenia odmienności i różnych punktów widzenia. Demokracjom udaje się przy tym zapewnić ludziom jednocześnie członkostwo w grupie społecznej, jak i wolność w przekraczaniu granic grupowych tożsamości. To doświadczenia w obcowaniu z odmiennością i budowanie związków ponad podziałami prowadzi do kreacji zbiorowej dobrej woli, zaufania społecznego tak potrzebnego dla budowania związków między grupami społecznymi różniącymi się interesami, wartościami, systemami przekonań i ideologiami. Wspólnoty, w których jednostki żyją, pozwalają doświadczać demokrację w skali mikro. To jakość kontaktów we wspólnotach wpływa na wartości, jakie jednostki przypisują demokracji. Wartości są dziedziczone we wspólnotach, ale też praktyka demokracji tworzy normy i wartości przynależne demokracjom tylko.


Demokracjom bardziej niż innym ustrojom udało się precyzyjnie zdefiniować sferę publiczną, sferę o jasno zdefiniowanych regułach, przejrzystą i pozwalająca ludziom na aktywność i wyrażanie swych preferencji. Ta przejrzystość sfery publicznej jest niezbędna dla innych cech demokracji – odpowiedzialności i możliwości rozliczania polityków.
W końcu, demokracje charakteryzuje stabilność i trwałość procedur, to ma gwarantować przewidywalność procesów społecznych, zwłaszcza ekonomicznych. Większość procesów politycznych celowo charakteryzuje "sztuczne spowolnienie" lub zawiłość proceduralna, a to w celu unikania zbyt pochopnych, nieprzemyślanych decyzji, zapewnienie niezbędnego czasu do namysłu, głównie by chronić prawa mniejszości.

Z grubsza powyższe cechy ustrojowe demokracji udało się w większości z nich zapewnić, choć w niektórych kwestiach, jak choćby ta ostatnia, demokracje różnią się znacznie. Lista tych kwestii powinna uświadomić nam jednocześnie jak skomplikowanym mechanizmem jest demokracja. Patrząc zwłaszcza na współczesne kraje "imigranckie" widać jak wielki potencjał drzemie w demokracjach, miliony ludzi z obcych kultur w drugim pokoleniu stają się porządnymi i respektowanymi obywatelami krajów przyjmujących. Podobnie, każda sekta religijna czy obyczajowa, lub mniejszość skoncentrowana na jednej kwestii ma dostęp do władzy i wpływ na politykę. Możliwe jest to tylko w demokracjach. Tak samo rzecz się ma z proporcjami ludzi konformistycznie przestrzegających norm społecznych by zapewnić trwanie ładu, jak i tych zachowujących się niekonwencjonalnie nowatorsko, przedsiębiorczych i obrazoburczych, którzy - z kolei – są kontrolowani przez nastawionych egalitarnie, którzy odwołują się do wspólnotowych norm sprawiedliwości społecznej, a więc do siły liczebności konformistów. I tak koło się zamyka.


Co w demokracjach się zatem nie udało? Jeden ze sposobów, w jaki można opisywać różnice między demokracjami a systemami totalitarnymi to przez wskazanie, że te drugie skupiają się na zapewnieniu poufności metod działania władzy, z jednoczesną dogłębną kontrolą obywateli i domagania się jawności ich życia. W demokracjach winno być dokładnie odwrotnie. Winno, ale nie zawsze jest. Wiele niedoskonałych demokracji, tych o kiepskiej jakości nie radzi sobie z monitoringiem władzy, zwłaszcza, gdy ta w znacznym zakresie działa tajnie. Styk biznesu i decyzji politycznych prawie wszędzie pozostawia wiele do życzenia z wyjątkiem kilku krajów północy Europy. W wielu krajach demokratycznych nepotyzm, klientelizm i czysta korupcja dominują w życiu publicznym. Demokracje nie poradziły sobie tez z komercjalizacją podstawowej relacji w demokracjach przedstawicielskich – reprezentacją obywateli przez grupy elit politycznych. Relacje te są dalece niedoskonałe w warstwie – by tak rzec – merytorycznej: elity często nadają priorytet innym sprawom niż chcieliby tego obywatele. Pokaźny dorobek praktyczny wskazuje jednak, że w wielu kwestiach tak być musi; skomplikowana maszyneria demokracji oraz wyzwania, najogólniej rzecz ujmując, globalnej konkurencji nakazują, bowiem by zarządzanie państwem było w rękach kompetentnych specjalistów – w domyśle wykształconych elit. Tak jednak nie jest. Elity nie zawsze są światłe.

Demokracje cierpią ponadto na zbytnie upartyjnienie – politycy kierują się głównie wąsko pojętym, proceduralnym interesem organizacji partyjnej.


Co zatem czynić, by z jednej strony zachować niewątpliwe zalety demokracji, a jednocześnie ograniczyć te jej elementy, które ewidentnie są kłopotliwe czy wręcz nieakceptowane przez obywateli?

II Innowacje w demokracji
Czym są Innowacje w Demokracji (czasami mowa jest o Demokratycznych Innowacjach)?
To "instytucje specjalnie wymyślone i powołane do życia w celu zwiększenia i pogłębienia uczestnictwa obywateli w procesie politycznego podejmowania decyzji". A dzieje się to głównie poprzez:

-> bezpośrednie zaangażowanie obywateli, zamiast jednostronnej koncentracji na wybranych przedstawicielach

-> instytucjonalizację (wprowadzenie w życie) tych innowacji w proces strategicznego podejmowania decyzji

-> odchodzenie od korzystania z tradycyjnej instytucjonalnej infrastruktury współczesnej demokracji


Schemat analityczny wprowadzanych innowacji w demokracji winien w pierwszym rzędzie uwzględniać listę wartości demokratycznych instytucji. Oto one: (a) inkluzywność (obecność i wpływ), (b) kontrola obywatelska, (c) rozważne oceny (wyważony proces oceniania), (d) przejrzystość (wewnętrzna i zewnętrzna), (e) skuteczność
Demokracja 21 wieku: tradycje a innowacje
O demokracji jednego nie można powiedzieć, – że jest ustrojem skostniałym; zawsze była zarówno pojęciem, jak i zjawiskiem, a także ustrojem politycznym o znacznej zmienności - tworem dynamicznym. Historycznych zmian było wiele; najważniejsze to przejście od logiki greckiego państwa-miasta z dominującymi cechami publicznej troski, wzajemnej znajomości, deliberatywności czy losowania przedstawicieli po współczesne odmiany państwa narodowego, cech tych nie posiadających. Demokracja zmieniała się także od suwerena wąsko zdefiniowanego, opartego na męskiej mniejszości, po prawie całkowite włączenie całej dorosłej ludności, obejmując nie tylko kobiety, ale obecnie także całkiem nowo przybyłe grupy etniczne i inne mniejszości. W końcu, demokratyczne państwo znacząco poszerzyło swe funkcje, od ograniczonych funkcji ‘nocnego stróża’ pilnującego porządku publicznego i egzekucji praw i należności, po rozbudowane o funkcje socjalne państwo dobrobytu, w którym po raz pierwszy w historii ludzkości obywatele przestali obawiać się o swą egzystencję biologiczną. Nie sposób wymienić wszystkich przeobrażeń demokracji; demokracja zawsze ewoluowała i nie ma powodu sadzić, ze w przyszłości będzie inaczej.
Konieczna jest tu jeszcze jedna uwaga; dotyczy ona współczesnej Europy. Najogólniej mówiąc: współczesna Europa, jej obywatele oraz elity nie zaakceptują jakiejkolwiek jej autorytarnej alternatywy demokracji. Dopowiedzmy, Europa nie zaakceptuje nawet najbardziej ‘miękkiego autorytaryzmu’ i nawet gdyby miał się okazać– co zdarza się – bardziej efektywny gospodarczo niż demokracja. I to pomimo pojawienia się obywateli niezbyt zadowolonych z codziennego ‘funkcjonowania’ demokracji w ich kraju, choć – jak wspominałem wcześniej - owi „niezadowoleni demokraci” czy „krytyczni obywatele” są w istocie rzeczy tą częścią społeczeństw, która wyraża najwyższą troskę o losy własnej wspólnoty politycznej, ładu społecznego, cywilizowanej gospodarki i dobra publicznego. Konkludując: wyraźnie jesteśmy skazani na demokrację, co nie musi przerażać, gdyż proliferacja form demokracji jest tak ogromna, że liczni badacze i pilni komentatorzy coraz głośniej nawołują do precyzji w posługiwaniu się tym terminem. Też nie bez racji.
Zróżnicowanie współczesnych demokracji jest determinowane szeregiem czynników, choć wynika – jak należy sądzić – po prostu z atrakcyjności samego projektu, a także jego adekwatności do natury ludzkiej.

Różnorodność realnie istniejących demokracji jest znaczna i wynika ze specyfiki regionalnej. Także na poziomie ‘modelowym’ mowa jest przynajmniej o kilku jej odmianach: liberalnej, korporacyjnej, socjaldemokratycznej, a ostatnio także o śródziemnomorskiej czy azjatyckiej. Tak wyglądają modele definiowane przez pryzmat odmian kapitalizmu i/lub typologii państwa dobrobytu. Jest to jednak tylko jedno z możliwych podejść, inni korzystają z tradycyjnego przeciwstawienia demokracji przedstawicielskiej demokracji bezpośredniej.


Rzeczywistość polityczna i refleksja politologiczna ostatniego ćwierćwiecza skupiła się właśnie na tych dwóch modelowych odmianach demokracji. Najpierw poddano ogromnej krytyce funkcjonowanie demokracji przedstawicielskiej, a od początku lat 1970-tych krytyka ta wsparta jest rzetelnie i inwencyjnie prowadzonymi badaniami naukowymi, wskazującymi, iż istotnie jest ona zasadna.
A oto lista tych podstawowych zarzutów wobec demokracji przedstawicielskiej, na którą innowatorzy, ci, którzy chcą ją zmieniać i udoskonalać biorą pod uwagę przede wszystkim:
1) spadek zaufania do instytucji politycznych,

2) zmniejszająca się frekwencja wyborcza i uczestnictwo w działaniach politycznych

3) dysproporcjonalność uczestnictwa – rugowanie z życia politycznego i publicznego mniejszości różnego rodzaju oraz ludzi zmarginalizowanych

4) wzrost alienacji i cynizmu politycznego obywateli,

5) trudności politycznego rozliczania (accountability),

6) zanikanie więzi partyjno-społecznych, "rozmrażanie" rozłamów socjopolitycznych,

7) utrata legitymizacji systemów politycznych, głównie ze względu na przesunięcie ośrodków decyzyjnych z władzy wybieralnej na inną (dominacja egzekutywy, siła grup interesu, wieloszczeblowość podejmowania decyzji uniemożliwiająca identyfikację odpowiedzialności, etc.

8) spadek liczby obywateli chętnych do kandydowania na urzędy

Powyższa lista odnosi się do niejako 'wewnętrznych' problemów funkcjonowania demokracji. Nie mniej ważne są czynniki 'zewnętrzne' niekorzystnie wpływające na jakość współczesnych demokracji; oto one:
(a) globalizacja i jej nierzadko destrukcyjny wpływ na tradycje kulturowe, więzi społeczne, lokalne gospodarki

(b) (międzykulturowa) migracja – pojawienie się mas niedostosowanych 'obcych'

(c) indywidualizacja życia – zanik wspólnotowych więzi społecznych

(d) trendy demograficzne – starzenie się społeczeństw

(e) zmiany ekonomiczne prowadzące do znacznego urynkowienia relacji społecznych

(f) "mediatyzacja", prowadząca do zanikania prawdziwej, aktywnej opinii publicznej, wzrost znaczenia powierzchowności, PR-zacja polityki, zmniejszanie roli rzeczywistej debaty

(g) zmniejszająca się rola państwa, coraz większa niejasność roli i w konsekwencji odpowiedzialności państwa, ze względu na procesy globalizacji, integracji i masowych migracji, ostatnio także terroryzmu

(h) (nowe) poczucie zagrożenia wynikające z ww. procesów oraz samej dynamiki zmian, przekształceń struktury społecznej, demografii i fluktuacji rynku pracy


Reakcją na niedomagania demokracji liberalnej był głównie wzrost zainteresowania demokracją bezpośrednią. Wzrosło niepomiernie zainteresowanie modelem szwajcarskim, tradycją referendalną Kalifornii i innych regionów, gdzie bezpośredni udział obywateli w podejmowaniu decyzji politycznych został podniesiony do rangi normy politycznej. Model ten posiada niezaprzeczalne zalety, w tym esencjonalną zgodność z naczelną ideą demokracji; wszak demokracja to 'głos ludu'. Dość szybko jednak praktyka, a następnie refleksja ekspercka i naukowa wskazała na szereg bardzo poważnych ograniczeń tej wersji demokracji. Po pierwsze, problemem o wieloaspektowej przyczynowości jest – czasami niezwykle – niska frekwencja w inicjatywach obywatelskich i referendach. Po drugie, jej konsekwencją jest bardzo niski lub żaden wpływ mniejszości na sprawy podnoszone w referendach; inaczej mówiąc (a jest to bardzo poważny zarzut wobec demokracji tego typu) nie uwzględnia ona praw mniejszości, jest ze swej istoty "większościowa". Po trzecie, odnotowuje się też inne zjawisko, a mianowicie nierzadko oddolne obywatelskie inicjatywy wskazują, iż mamy do czynienia z tzw. "neurotycznymi mniejszościami", grupami wąsko-sektorowych interesów, które choć aktywne i intensywnie działające nie są w stanie zainteresować szerszych kręgów społecznych swoimi pomysłami, ale inicjują kosztowne przedsięwzięcia, które kończą się fiaskiem. Po czwarte, i to jest chyba najpoważniejszy zarzut, nawet współcześni obywatele wysoko rozwiniętych krajów Zachodu nie są dość kompetentni, by trafnie rozstrzygać szereg kwestii w referendum. Rzecz jasna część, ale bardzo niewielka, problematycznych kwestii nadaje się do rozstrzygnięć referendalnych, natomiast znakomita większość – nie. Po piąte, praktyka inicjowania i przeprowadzania referendów ujawniła ogromne możliwości manipulacji wynikające z samej istoty procedury demokracji bezpośredniej, począwszy od tego, kto inicjuje samo referendum, a skończywszy na treści i sposobie zadawania w nim pytań.
Referenda praktykowane obecnie pod wieloma szerokościami geograficznymi, nie są już dziś tak bezkrytycznie pojmowane i stosowane jak jeszcze 20 lat temu. Reakcją na to rozczarowanie jest szereg inicjatyw demokratycznych, które zaczęły się pojawiać od początku lat 1980-tych, a których istotą było uznanie ogromnego znaczenia wiedzy o sprawach publicznych, ekonomicznych i technologicznych obywateli, jako podstawowego czynnika mogącego wpłynąć na poprawę jakości demokracji. Znane są one głównie pod nazwą deliberative democracy, sortition, demiarchy, consensus conferences, technological panels, citizens juries, planning cells i wielu innych.
W ostatnich dwóch - trzech dekadach mamy do czynienia z ogromną liczbą instytucjonalnych nowinek zmierzających do podniesienia jakości demokracji. Patrząc na tą ogromną innowacyjność demokracji warto, jak zawsze, gdy mamy do czynienia z widoczną chęcią zmiany, zadać sobie kilka ważnych pytań:

  1. Po co? Czy zmiany są konieczne?

  2. Kto je inicjuje? Kto jest im przeciwny?

  3. Gdzie – na jakim szczeblu - są inicjowane?


Demokracja 21 wieku: nowe wyzwania
Pojawiło się szereg nowych zjawisk kreujących swoiste dylematy:

1) nowy, wykształcony wyborca, oznacza pojawienie się nowych wymagań wobec polityki/ków; zwłaszcza ich gotowości do dialogu, nacisku na tworzenie instytucji 'otwartych' na ich klientów, itp.;

2) wejście na scenę "niezadowolonych demokratów" / "krytycznych obywateli" – ludzi bardzo silnie, by tak rzec, bezalternatywnie związanych z demokracją, ale aktywnych w patrzeniu politykom na ręce, kreatywnie krytycznych wobec poczynań władzy, zwłaszcza wobec ich przywilejów, skoncentrowanych na pilnowania proceduralnej czystości funkcjonowania demokracji;

3) owi nowi wykształceni obywatele, wpływając na polityczne decyzje, jednocześnie – paradoksalnie – zwalniają niejako polityków od odpowiedzialności; dylemat zatem polega na tym, jak zwiększając uprawnienia obywateli do współdecydowania, nie zwalniać ich jednocześnie z odpowiedzialności, zachowując współodpowiedzialność polityków?



III Propozycje zmian – konkretne innowacje
W niniejszej części nie zajmuję się zmianami poziomu 'makro', tymi, które wymagają np. zmian konstytucyjnych, jak wprowadzenie systemu prezydenckiego, federalnej struktury państwa czy – często ostatnio proponowanej – zmiany ordynacji wyborczej z proporcjonalnej na większościową i wprowadzenie jednomandatowych okręgów. By była jasność te makro-czynniki są niezwykle istotne dla jakości i sposobu funkcjonowania demokracji, ale jest to inne zagadnienie niż to, na którym tutaj się koncentrujemy.

Na początku pozwolę sobie na zakreślenie charakterystyki prototypu – demokracji deliberatywnej [DD] w jej najbardziej ogólnej formie. Następnie zaś przedstawię kilka rozwiązań szczegółowych wartych – moim zdaniem – zainteresowania Polaków.


Założenia ogólne przedsięwzięć demokracji deliberatywnej www.deliberative-democracy.net

Są to zazwyczaj małe (10-20 osobowe) grupy dyskutujące kwestie publiczne, sporne kwestie lokalne oraz różne aspekty polityki społecznej. Dobór uczestników takiego przedsięwzięcia jest mieszanką nosowości i merytorycznej selekcji. Istnieje tu, bowiem swoisty ‘przymus’ bycia kompetentną w omawianych kwestiach osobą. Inicjatywa ta jest kontynuacja badań naukowych z lat 1980-tych, w którym testowano zmiany opinii respondentów pod wpływem nowo nabytej wiedzy eksperckiej. Pierwotne Deliberative Polls to inicjatywy gromadzenia małych grup w celu omawiania polityki i badanie przed- i po- spotkaniu postaw wobec konkretnych rozwiązań i decyzji politycznych. Jedynym celem DP było (inaczej niż w inicjatywach mających na celu rozwiązania konkretnie istniejącego problemu) nie tyle osiągnięcie decyzji, co wkład w zrozumienie przez uczestników natury dylematów przed nimi stojących oraz zrozumienia racji i postaw innych osób w dylematy te uwikłanych


Inicjatywy Demokracji Deliberatywnej warto rozważać z punktu widzenia 4 kryteriów:

  1. zakresu włączania obywateli w proces polityczny (inclusiveness)

  2. jakości samej debaty i deliberacji

  3. rozwoju obywatelskości jako cechy systemowej demokracji

  4. legitymizacji procesu podejmowania decyzji i instytucji politycznych

Kilka uwag odnośnie do powyższych kryteriów: Po pierwsze, rzecz jasna ideałem demokracji jest pełne włączenie wszystkich obywateli w proces politycznego podejmowania decyzji i współodpowiedzialności; 'pełne otwarcie' dla wszystkich nie jest jednak możliwe, zarówno w życiu, jak i w deliberatywnych przedsięwzięciach, dlatego inicjatywy DD starają się zapewnić społeczną reprezentatywność uczestników.

Po drugie, prawdziwa "deliberatywność" ma miejsce, gdy interakcje są: równe, niekontrolowane, kompetentne oraz wolne od zakłamania, uwodzenia, władzy i ukrytych celów strategicznych; innymi słowy – nie manipulowane. Deliberatywne inicjatywy to forma dialogu politycznego, który przyczynia się do wzajemnego zrozumienia, w którym aktorzy motywowani są i nastawieni na rozwiązywanie konfliktów raczej argumentami niż innymi środkami. By tak się stało musi być zapewniony pełny dostęp do informacji, obecność zróżnicowania społecznego, zapewnienie w miarę równego wpływu każdego uczestnika, (gdy np. tzw. consensus conferences są zbyt liczne – całość grupy rozbijana jest na podgrupy)

[WAŻNE: deliberacje odbywają się w odosobnieniu – nie ma ani kamer ani publiczności – tak by uczestnicy nie czuli się skrępowani lub pod presją. Bardzo natomiast rygorystycznie przestrzegana jest zasada upubliczniania wyników deliberacji, po zakończeniu prac danej inicjatywy. Dlatego niezwykle ważna jest rola zarówno moderatorów, jak i swoistych 'rzeczników medialnych' (osób przewidzianych do kontaktów z mediami)]
Owi moderatorzy zatrudniani są do tych inicjatyw głównie po to, by: a) zapewnić pełne uczestnictwo wszystkim członkom przedsięwzięcia oraz b) nie pozwolić świadkom, ekspertom na manipulacje.

Po trzecie, "demokracja działa kiepsko, gdy obywatele nie ujawniają swoich preferencji a opinie i oceny skrywają przed innymi, co jest częstym zjawiskiem w dzisiejszych – zwłaszcza tych mniej dojrzałych - demokracjach przedstawicielskich". Ujawnianie tych opinii jest potrzebne by – niejako zwrotnie – zapewnić szacunek dla odmiennych opinii innych i poszanowani ich prawa do głosu. Gdy obywatele sami nie mają poczucia, że mogą mówić, nie dają tego prawa innym. Wyniki przedsięwzięć DD wskazują na długotrwałe efekty, jakie okazują one na poszerzanie horyzontów wiedzy uczestników tych imprez i jak znacznie bardziej tolerancyjni stają się uczestnicy tych spotkań.

Po czwarte, istnieje bardzo realna groźba manipulacji i lekceważenia instytucji DD przez podstawowy trzon współczesnych demokracji liberalnych. Groźba tzw. agenda setitng, zjawiska polegającego na manipulacji zarówno tematem, jak i nagłaśnianymi alternatywami jego rozwiązania jest najwyższa w okresie (a) wybierania kwestii oraz (b) doboru informacji i 'świadków'. Istnieją także poważne obawy, że organa zlecające takie DD przedsięwzięcia następnie dowolnie wybierać będą sobie to, co im będzie wygodne z zestawu konkluzji DD. By tak się nie działo, często – przed rozpoczęciem deliberacji, co bywa znaczącym wydarzeniem lokalnym - spisywane są wstępne umowy, np. o tym, iż zlecający urząd godzi się następnie wprowadzać w życie postanowienia inicjatyw DD lub działać zgodnie z ich rekomendacjami lub też, że jeśli nie podejmie takiego działania to musi publicznie (w lokalnej prasie, radio, telewizji) wyjaśnić, dlaczego nie chce postąpić zgodnie z rekomendacjami deliberatywnego przedsięwzięcia.

Dlatego też dla jego legitymizacji ważne jest, by szersza publiczność wiedziała zarówno o danej formie DD, o zawartej umowie z władzami oraz o tym, że właśnie w danym okresie (dniach, tygodniu) coś takiego się odbywa, a także o szczegółowych rekomendacjach w danej sprawie.

( W Danii consensus conferences odbywają się w budynku parlamentu i mają bardzo szerokie nagłośnienie w mediach <www.co-intelligence.org/P-CDCs.html>)
Jednym z istotniejszych i często zadawanych pytań jest to, czy ich celem jest osiąganie pełnego consensusu? Wskazuje się na szereg zagrożeń, jeśli w rzeczywistości tak miałby wyglądać cel ostateczny. Bardzo istotne jest, zatem ujawnienie podziałów między większością a mniejszością i wyklarowanie, na czym polegają różnice, co, do których nie udało się osiągnąć consensusu.

Ale np. Duńczycy uważają, że „głos" mniejszości – jako votum separatum – powinien być dopuszczany, tylko w przypadku jaskrawej rozbieżności poglądów; w innych przypadkach należy się starać osiągać (niemalże "za wszelką cenę") consensus.

Pamiętajmy jednak, że w inicjatywach tych istnieje immanentna sprzeczność i swoisty paradoks między "deliberatywnością" a ostatecznym celem, jakim jest osiągnięcie zgody. Zgoda oznacza, bowiem koniec deliberacji. To ważne, bo polityka wymaga podejmowania decyzji. Musi istnieć ściśle zarysowane ograniczenie debat, w rzeczywistej polityce w końcu trzeba na coś się decydować.

Jest to sprzeczność między wartością "wzajemnego zrozumienia" a "skutecznością działania".

Przykłady konkretnych demokratycznych innowacji (DI):
[A] Panele Technologiczne (PT) – Dania <www.co-intelligence.org/P-DanishTechPanels.html>
Uzasadnienie: zwiększająca się wszechobecność technologii w naszym życiu nakazuje czujność; ważna kwestia - jak w demokracji inteligentnie korzystać z naszych obywatelskich uprawnień?
Problem: technologiczne nowinki są dla przeciętnych obywateli nierozpoznawalne – brak im specjalistycznej wiedzy.
PT: demograficznie (nie politycznie) reprezentatywne grupy obywateli – o dostępie do unikalnej wiedzy i ekspertyz – debatują nad problemem, a następnie upubliczniają i socjalizują resztę społeczeństwa w danej kwestii
Organizacja & przebieg:

1/ kilka razy do roku, odbywa się debata na różne ważne tematy; do udziału w niej wybieranych jest około 15 obywateli;

2/ przed samą debatą "15" zapoznaje się z materiałami eksperckimi, naukowymi itd.;

3/ "15" zleca organizatorom (moderatorom) do wykonania kolejne prace, np. dodatkowe ekspertyzy, przygotowanie listy ekspertów do zaproszenia etc.

4/ następują deliberacje, debaty i "przesłuchiwanie" ekspertów pod nadzorem moderatorów

5/ debatowanie trwa do czasu osiągnięcia consensusu

6/ następnie, spisywane jest "postanowienie-decyzja" w sprawie X

7/ "Decyzja" ta przekazywana jest – bardzo formalnie – rządowi lub władzy lokalnej i opinii publicznej


Szczegóły:

  1. Ogromna waga przywiązywana do bezstronności procesu– eliminacja lobbystów, grup interesu, etc.

  2. Przekaz:, choć eksperci posiadają wyrafinowaną wiedzę o problemie, to obywatele winni decydować strategicznie. Skuteczny głos SUWERENA musi być słyszalny, bo skutki wprowadzania nowych technologii dotyczą społeczeństwa jako całości właśnie.

  3. Nowe technologie o tyle tylko służą społeczeństwu, o ile są zgodne z ludzkimi wartościami, aspiracjami, potrzebami i marzeniami.

  4. Esencja tego rozwiązania polega na tym, że ostateczna decyzja jest wynikiem zderzenia wiedzy eksperckiej i wiedzy zdroworozsądkowej obywateli.

  5. Decyzja ta oparta jest na cosensusie (prawdziwym, a nie opartym na interesownych wymianach, przetargach jak w polityce parlamentarnej); na kreatywnym procesie radzenia sobie z konfliktami i sprzecznościami oraz osiąganiu wyższego poziomu rozumienia problemu.


Tematyka duńskich paneli technologicznych

Istnieje kilka kryteriów doboru tematyki paneli technologicznych (PT):



  • musi to być rzeczywiście istniejący problem

  • przy istnieniu sprzeczności w eksperckiej wiedzy dotyczącej tego problemu

  • powinien być on jednak możliwy do rozwiązania

  • wiedza o postawach społecznych na ten temat jest słabo rozpoznana


Przykłady tematów PT ostatniego dwudziestolecia:

1987 – Technologie genetyczne w przemyśle i rolnictwie

1990 – Zanieczyszczenia powietrza

1993 – Przyszłość samochodów osobowych

1993 – Problemy rozrodczości

1994 – Elektroniczne dowody tożsamości

1996 – Przyszłość rybołówstwa

2000 – Elektroniczny nadzór

2002 - Testowanie naszych genów

_________________________________________________________________________


[B] Uczestnictwo w decydowaniu o budżecie - Participatory Budgeting (PB) [Porto Alegre]

Opis: /poziom miejski – Porto Alegre lata 1980-te/ obecnie >300 inicjatyw podobnych w Brazylii oraz kilkadziesiąt w Europie/



  1. Część budżetu miejskiego – wg konkretnych kategorii, zazwyczaj dotyczących inwestycji - oddana zostaje do dyspozycji i decyzji "zgromadzenia obywateli" (miasta, dzielnicy)

  2. PB nie zastępuje Rady Miasta; formalne instytucje i procedury demokratyczne działają tak jak uprzednio

  3. Ponadto "Zgomadzenie Obywateli" wysyła swych przedstawiwiceli na posiedzenia Rady Miasta, by niejako opiniować wydatki głównej części budżetu

  4. W Porto Alegre zainicjowane zostało przez lewicę; zorientowane na radzenie sobie z problemami biedy i marginalizacji; ale nie muszą to być projekty "lewicowe" i dziś wykorzystywane są przez całe spektrum polityczne poszczególnych krajów

  5. Pierwsze doświadczenia i eksperymenty dotyczące poziomu, na jakim inicjatywa ta winna być stosowana wskazują, iż najlepiej sprawdza się na poziomie lokalnym

  6. Propozycja Rady Europy (Schmitter) by na poziomach wyższych określać w referendach kształt budżetów; tj., np. proporcje wydatków na dane cele




  • Celem podstawowym PB są: oszczędności i bardziej racjonalne wydatkowanie publicznych pieniędzy (sam proces jest jednak kosztowny).

  • Czas: PB stosować należy jako trwałe rozwiązanie, a nie jednorazowy wyskok. Zwłaszcza, dlatego, że celami nadrzędnymi są: po pierwsze, przyczynienie się do wyższej odpowiedzialności obywateli oraz, po drugie, rozwój kapitału ludzkiego i zaufania

Funkcje, jakie pełni ta innowacja, to:



  1. zwiększenie transparencji procesów decyzyjnych

  2. wzrost legitymizacji przedsięwzięć i władzy w ogóle

  3. uczenie obywateli alternatywnego myślenia

  4. niwelowanie nierówności

  5. ograniczanie korupcji

Istnieją też wady: (a) PB często kreuje nierealistyczne oczekiwania, (b) w rzeczywistości szereg pomysłów nie zostaje zrealizowanych ze względu na brak aktywizmu społecznego, (c) PB nie rzadko podważa legitymizację demokratycznie wybranych władz.



[C] Civilocracy

Civilocracy to demokracja przedstawicielska, która: 1/ odnosi się do i jest odpowiednia dla obywateli, 2/ dotyczy relacji pomiędzy obywatelami oraz między obywatelami a państwem; 3/ jest władzą przeciętnych obywateli w normalnym życiu wspólnotowym <www.civilocracy.org>

Proces selekcji przedstawicielstwa, w ‘cywilokracji' rozłożony jest na dwa etapy:

(1) Losowy dobór przedstawicieli publicznych spośród dobrowolnie zgłaszających się kandydatów(sortition); stosowane metody podobne są do loteryjnych <www.sortition.org.uk>

(2) Etap post-selekcyjny (meritocracy): zastosowanie standaryzowanych testów mierzących z jednej strony, umiejętności merytoryczne i poprawnego rozumowania (reasoning test) kandydatów na przedstawicieli,



a z drugiej, test określający etyczne standardy kandydata (w USA są to testy kwalifikacyjne zaaprobowane przez sądownictwo, a znane jako: S.A.T Reasoning Test, w tym pierwszym przypadku, oraz test M.M.P.I – w tym drugim).

Rzecz jasna, w Polsce należałoby zastosować odpowiedniki tych testów. Ów reasoning test jak sama nazwa wskazuje ma na celu określenie stopnia poprawnego rozumowania i logicznego myślenia kandydatów.

Test składa się z trzech sekcji: (a) krytycznego czytania, (b) użytkowej matematyki oraz (c) zdolności pisania. Test ma kilka wersji, jej najbardziej rozbudowana wersja wypełniana jest przez 3 godziny 45 minut.

Test M.M.P.I (Minnesota Multiphasic Personality Inventory) służy do wielu celów; używany jest zwłaszcza przy rekrutacji do zawodów wysokiego ryzyka, takich jak: pracownicy elektrowni jądrowych, strażacy, policjanci, czy piloci. Także w procedurach sądowych, używane są do diagnozowania socjopatii, klinicznej depresji itp. a także różnych schorzeń oraz uzależnień. Wykorzystywany w poradnictwie małżeńskim i rodzinnym. Test ten jest: 1/ powszechnie używany, 2/ prosty, (do stosowania niezależnie od poziomu wykształcenia), 3/ pozwala na względnie obiektywne orzeczenie o osobowości człowieka i jego problemach. Ostatnia wersja, z 2001 roku, zawiera 567 pytań, wypełniany jest przez 60 do 90 minut.


Zastosowanie takich innowacji, najpierw na poziomie lokalnym, w przyszłości na poziomie parlamentu, winno ujawnić szereg zalet.

Po pierwsze, w proces podejmowania decyzji i deliberowania o sprawach publicznych włączona zostaje ogromną liczbę osób.

Po drugie, politycy i zawodowi biurokraci zależni są od potężnych grup nacisku; natomiast wybrani merytokratycznie i losowo, na krótki okres, obywatele mają / mniej "strukturalnych" długoterminowych interesów, by wikłać się w niejasne interesy z biznesem.

Po trzecie, partie nie będą miały interesu kreowania zastępów lojalnych (niekoniecznie mądrych) aparatczyków partyjnych, bo nie wiadomo – z góry, – kto zostanie wyselekcjonowany do sprawowania urzędu.

Po czwarte, skoro ci wyselekcjonowani na pewien czas do pełnienia służby publicznej, po względnie krótkim okresie nadal będą mieszkańcami danej wspólnoty, ich motywacje, by rzetelnie reprezentować ich interesy będzie wyższa, niż, gdy mamy do czynienia z działaczami, lojalność, których jest przede wszystkim partyjna.

Po piąte, stosowanie owych merytokratycznych wymogów stanowi ogromny impuls edukacyjny dla wszystkich tych, którzy potencjalnie widzą się w przyszłości jako kandydaci na urzędy; i chodzi tu zarówno o wiedzę formalną, jak i mądrość życiową.



[D] Propozycje zmian wyborczych i politycznych
1/ Wprowadzenie rzeczywistej powszechność obywatelstwa (praw politycznych), od urodzenia po śmierć. Uprawnienia do korzystania z głosów dzieci i niepełnoletnich do pewnego wieku pozostają w dyspozycji rodziców. Rozwiązanie to wydaje się mieć szereg zalet. Po pierwsze, powinno zwiększać międzypokoleniowy polityczny solidaryzm i zapobiegać jaskrawym nadużyciom wykorzystującym pozycje starszych względem młodszych pokoleń. Po drugie, podwyższy to poziom jakości socjalizacji politycznej w rodzinie, nie tylko dzieci, także dorosłych. Po trzecie, powinno – choćby pośrednio – wpływać zachęcająco na partycypację wyborczą osób w wieku średnim posiadających dzieci; zwłaszcza tych posiadających liczne potomstwo, w większości zapewne tych, których pozycja na rynku pracy i w strukturze społecznej nie jest najbardziej eksponowana, a więc powinna zwiększyć się proporcjonalność, a zatem jakość, przedstawicielstwa politycznego.
2/ Uznaniowe głosowanie:

W systemach o tzw. ‘listach zamkniętych’ chodzi głównie o przyzwolenie na większe preferencyjne głosowanie obywateli, np. poprzez rangowanie kandydatów, punktowanie stopnia ich akceptacji itp.

Najważniejsza proponowana tu innowacja polega jednak na wprowadzeniu do kart wyborczych tzw. opcji NOTA (z ang. None-of-the Above), co po polsku można by tłumaczyć ‘nic-z-powyższego (opcja NZP), a więc opcji pozwalającej aktywnemu politycznie obywatelowi na pójście na wybory i zaznaczenie, – jeśli dojdzie do takiego wniosku, – że żadna kandydatura licznych partii politycznych mu nie odpowiada. Rozwiązanie to ma nawet większe znaczenie, jeśli dodamy do tego jeszcze jedną inicjatywę, a mianowicie by wszyscy aktywni wyborcy otrzymywali swoisty voucher – ekwiwalent finansowy swojego głosu przeznaczany na cele polityczne (np. finansowanie konkretnej partii) według własnego uznania. W przypadku zaś owych nie znajdujących nikogo odpowiedniego na listach kandydatów, kwoty ich voucherów byłyby przeznaczane na budżet finansowania nowych powstających partii politycznych, znów wg ich uznania. Inicjatywa moim zdaniem warta propagowania, gdyż za jednym zamachem pozwalałaby wyrażać polityczną opinię tym, którzy są z systemu partyjnego niezadowoleni w sposób cywilizowany, a z drugiej stanowiłaby wsparcie dla powstawania politycznych alternatyw nieobecnych do tej pory na scenie politycznej

3/ 'Mądre głosowanie' (Smart Voting), <www.vote-smart.org>, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii polega głównie na kilku zabiegach Po pierwsze, na zachęcaniu kandydatów/polityków do wypełniania kwestionariuszy dotyczących ich opinii, postaw, wartości, preferencji i konkretnych rozwiązań z zakresu polityki publicznej, które pomogą wyborcy zorientować się z kim tak właściwie mają do czynienia i który z kandydatów za czym się opowiada. Po drugie, obywatele wypełniają identyczne kwestionariusze, co przy wykorzystaniu współczesnych technologii komputerowych bardzo sprawnie pozwoli zainteresowanemu obywatelowi dowiedzieć się, który z licznych kandydatów jest mu ‘najbliższy’ i w jakich sprawach.

Bardziej zaawansowane wersje pozwalają tego pomysłu pozwalają na znacznie więcej. Łącza elektroniczne umożliwiają np. prowadzenie debat, czy to inicjowanych przez obywatela z wybranym kandydatem, czy odwrotnie, polityka z dowolnie dobrana grupa obywateli, np. tych, którzy stanowią jego potencjalne zaplecze lub wręcz odwrotnie, z tymi, którzy do jego programu nie są przekonani; możliwości jest mnóstwo. Debaty te mogą się odbywać zarówno przed jak i po wyborach. Owe łącza pozwalają także obywatelowi na śledzenie głosowań parlamentarnych konkretnych polityków, zwłaszcza ich ‘własnych’ przedstawicieli i porównywać je z wcześniej deklarowanymi preferencjami i celami zgłaszanymi w trakcie kampanii lub deklarowanymi w owych kwestionariuszach. Najbardziej zaawansowane wersje umożliwiają podłączenie opcji swoistych ‘sygnałów ostrzegawczych’ (np. w postaci wysłanego maila lub smsa), ze ich przedstawiciel zagłosował niezgodnie z obietnicą. Zaletą takich i podobnych rozwiązań z pewnością jest zwiększenie zarówno świadomości obywateli, trafności ich politycznych wyborów, jak i wzrost odpowiedzialności i rozliczalności polityków.
4/ Obywatelski parlament (Citizens' Assembly) – losowo wybrana próbka obywateli, dwukrotnie większa niż liczba parlamentarzystów, wybrana wg przyjętej ordynacji wyborczej. Celem tego przedsięwzięcia jest przede wszystkim symultaniczne zajmowanie się pracami parlamentarnymi, dostęp do informacji i służenie pomocą posłom. Spotyka zazwyczaj się raz w roku, na ok. miesiąc i rozpatruje np. kontrowersyjne ustawy albo kwestie zaniechane przez parlament, a uważane przez znaczna część społeczeństwa za istotne.
5/ 'Kioski demokratyczne' – dobrze rozlokowane centra informacji i dostępu do materiałów eksperckich oraz kontaktu z posłami
Założenia wprowadzania reform

(a) Założenie 1: nie ma idealnych rozwiązań, każde winno być dostosowane do lokalnych warunków

(b) Założenie 2: istnieją potężne siły niechętne zmianom, trzeba je znać

(c) Założenie 3: należy kreować możliwości inicjatyw, a nie konkrety tychże

(d) Założenie 4: cel wprowadzanych zmian musi być jasny

(e) Założenie 5: propozycje winne być elastyczne, a ich implementacja swoistym "uczeniem się poprzez działanie"


Zasady wprowadzania zmian

  1. Neutralność – żadna partia/orientacja polityczna nie powinna być wyłącznym beneficjantem zmian; musi istnieć równość zysków wprowadzanych innowacji;

  2. Wykonalność – ważne jest, kto inicjuje innowacje i kogo dobiera sobie za partnerów; oraz jak przebiega szersza dyfuzja pomysłu

  3. Trafność doboru poziomu wprowadzania inicjatywy – nie na każdym poziomie (gminnym, regionalnym) konkretne pomysły maja taką sama szansę realizacji

  4. Implementacja winna być traktowana jako dobrze zaplanowane i kontrolowane eksperymentowanie podlegające profesjonalnej ocenie: najpierw w małej liczbie celowo dobranych miejscowości, następnie, jeśli pozytywnie oceniona – szerzej

  5. Innowacje demokratyczne winny być łatwo (szybko) 'wprowadzalne' w życie

Część z zaprezentowanych tu innowacji demokratycznych nadaje się, – co najmniej - do przetestowania w Polsce. Nie widać żadnych powodów, by nie było to możliwe. Wymaga to rzecz jasna solidnego przygotowania, zarówno zaplecza eksperckiego, jak i przedstawicieli władzy lokalnej, aktywistów i społeczników. W początkowej fazie eksperymentalnego wprowadzania tych innowacji należy skorzystać z doświadczeń innych krajów.



Inne ważne linki:

http://accuratedemocracy.com/a_intro.htm

http://www.awakentech.com/AT/Awaken.nsf/d4cbbb795713bdee882564640074729d/4b21a4c71b4bf809882564a8007baa21?OpenDocument

http://www.deliberative-democracy.net/

http://www.parliamentofreligions.org/index.cfm

http://www.archonfung.net/

http://www.ucpress.edu/books/pages/8947.php
http://www.co-intelligence.org/S-Canadaadvrsariesdream.html

http://www.co-intelligence.org/CIPol_AnticipDemoc.html

http://www.co-intelligence.org/P-citizenCC.html

http://www.co-intelligence.org/CIPol_CitznCounclrs.html

http://www.co-intelligence.org/CIPol_ConsciousDemoc.html

http://www.co-intelligence.org/P-DanishTechPanels.html

http://www.co-intelligence.org/P-dynamicfacilitation.html

http://www.co-intelligence.org/S-CIprisonwork.html

http://www.co-intelligence.org/CIPol_ni4d.html

http://www.co-intelligence.org/P-scenario-visioning.html

http://www.co-intelligence.org/P-wisdomcouncil.html
Civic Journalism attempts to engage people in public life by finding out what they are concerned about, providing them with balanced information about the issues involved, getting them talking about those issues, and reflecting what they say back to the larger community in broadcast, print and online media.

http://www.pewcenter.org/doingcj/speeches/index.html
Citizens juries involve a randomly selected and demographically representative panel of citizens meeting for four or five days to carefully examine an issue of public significance, hearing from a variety of expert witnesses and presenting their recommendations to the public.

http://www.jefferson-center.org/







©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość