Strona główna

Kapitan Phillips” Opinia z dnia: 20. 07. 2015 r nadesłana przez: pana Zby-niusa M. Obejrzałem film pt. „Kapitan Phillips”


Pobieranie 162.56 Kb.
Strona1/4
Data18.06.2016
Rozmiar162.56 Kb.
  1   2   3   4
Kapitan Phillips”

Opinia z dnia: 20.07.2015 r. nadesłana przez: pana Zby-niusa M.

Obejrzałem film pt. „Kapitan Phillips” z dużymi emocjami. Jest to film oparty na faktach autentycznych, dlatego ogląda się go z dużymi emocjami. Pokazuje on dramat somalijskich młodych ludzi, żyjących w dużej biedzie. Zmuszani są do takiego postępowania przez uzbrojonych cwaniaków, którzy zmuszają ich do ryzykowania własnego życia za marne pieniądze. Bogacą się zleceniodawcy, czyli prawdziwe rekiny. Somalia to biedny kraj, źle rządzony i dlatego takie postępowanie może mieć miejsce. Teraz nie słyszę o porwaniach statków w tamtym rejonie, marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych patroluje tamte akweny wodne. Film trzyma w dużym napięciu. Niektóre sceny mają, jak dla mnie, zbyt szybki dialog. Jest to domena szybkiej akcji i reakcji bohaterów. Odniosłem wrażenie, że zbyt duże środki zostały zaangażowane do unieszkodliwienia jednej szalupy. Mam na myśli lotniskowiec, ale z niego przecież startował helikopter. Szkoda, że nie mogę zobaczyć akcji na morzu, ani gestów bohaterów, ale i tak film bardzo dobry. Ten film zasłużył na wiele nagród. Wydaje mi się, że marynarka wojenna Stanów mogła zareagować wcześniej. Albo ktoś zlekceważył komunikat, albo uznał, że 160 mil od brzegów Somali niema zagrożenia ataku piratów. „Kapitan Phillips”, po takich przeżyciach musiał wyglądać moim zdaniem „jak z krzyża zdjęty”. Takie przeżycia mają wpływ na psychikę człowieka. Szacunek dla kapitana, który ponownie wypłynął w morze po jakimś czasie. Muzyka w filmie była znakomita, nawet jak jej nie było też były emocje. Audiodeskrypcja spełniła swoją funkcję dobrze. Będę polecał obejrzenie tego filmu innym.

Kapitan Phillips”

Opinia z dnia: 21.07.2015 r. nadesłana przez: państwa Ewę i Sławomira M.

Do oglądania „Kapitana Phillipsa” zasiedliśmy późnym wieczorem z nastawieniem, że obejrzymy tylko kawałek. Tu niespodzianka, bo jakoś zrobiło się bardzo późno i film się skończył.

Ta autentyczna historia ma kilka odsłon. W pierwszej reżyser pokazuje mądrego profesjonalistę jakim jest kapitan Philips, na którego barkach spoczywała odpowiedzialność za załogę i statek. Ten niesamowity człowiek po wielkiej traumie jaką było porwanie, został pozostawiony samemu sobie. Zaopiekowano się jego ciałem, ale trochę zapomniano o jego psychice.

Druga zaś, w sprytny sposób opowiada losy piratów. Był moment, kiedy pomyśleliśmy o nich współczująco i o prawdziwej przyczynie ich działań, czyli o biedzie. Ale ich bestialskie zachowanie na szalupie wobec kapitana ostudziło nasze kiełkujące dla nich współczucie.

Dziękujemy za możliwość obejrzenia tej prawdziwej historii.

Dziękujemy także Panu Mariuszowi Pogonowskiemu za ten majstersztyk, który naszym zdaniem uratował film.

Trzeba być wysokiej klasy profesjonalistą aby szybko się zorientować w widzeniu filmu oczami niewidomego. Kapitańska czapka dla Pana.

Kapitan Phillips”



Opinia z dnia: 21.07.2015 r. nadesłana przez: panią Marię N.

Do tej pory piraci kojarzyli mi się z postaciami z filmów, literatury płaszcza i szpady i bajek dla dzieci, czy też z filmem Piraci z Karaibów, ale to produkcja z gatunku fantasy. Piraci jednak nadal istnieją naprawdę i jak ich historyczne pierwowzory są groźnymi przestępcami. A to co ich wyróżnia, to fakt, że są zaopatrzeni w bardzo nowoczesny oręż, dobrze znają wodne akweny i zapomniane zatoczki w których łatwo się skryć przed pościgiem.

Trudno mi się wypowiadać na temat realizmu - ponieważ nie znam wszystkich procedur i zachowań jakie stosuje się podczas takiego napadu. Film sprawiał wrażenie bardzo realistycznego, co w tej sytuacji jest niewątpliwym plusem. Inaczej ogląda się obraz, który opowiada o prawdziwych wydarzeniach, a inaczej fikcję. Trudno oceniać historię, bo przecież napisało ją życie. A prawdziwa historia jest zawsze bardziej przejmująca niż fikcja. Bardziej cenię sobie filmy oparte na faktach oraz książki biograficzne, opisujące prawdziwe wydarzenia. Mam wrażenie, że wnoszą one do mojego życia znacznie więcej, niż nawet najbardziej pasjonująca wyobraźnia autora.

Interesująco wygląda zestawienie dwóch głównych dowodzących - kapitana amerykańskiego statku z przywódcą somalijskich piratów. Każdy z nich ma swoje zasady, każdy dowodzi pewną grupą ludzi i bierze na siebie ogromną odpowiedzialność. Ich wzajemna relacja stanowi bardzo mocny punkt tego obrazu. To, jak się do siebie odnoszą, jak starają się przechytrzyć, w jaki sposób rozkazują swoim ludziom - z jednej strony sprawia, że są do siebie bardzo podobni. Z drugiej jednak różnią ich detale. Ten kontrast postaw i zachowań został w filmie znakomicie ukazany.

Zdumiało mnie to, że somalijscy przestępcy nie zostali przedstawieni, jako okrutni zbrodniarze wyzuci z wszelkich uczuć, ale jako prości rybacy, którzy jakoby nie mają innego wyboru, jak tylko żyć z rabunków na wodzie. Przecież to są żołnierze wykonujący ściśle rozkazy i posiadający nie tylko nowoczesną broń, ale i niezbędną wiedzę o współczesnych statkach i ich oprzyrządowaniu.

W związku z tym, że o całej historii zrobiło się medialnie głośno, jak zwykle w takich przypadkach pojawiły się głosy tych najmądrzejszych z pozycji kanapy i kapci - oskarżające Kapitana Richarda Philipsa o narażenie życia załogi i ignorowanie komunikatów ostrzegawczych o grasujących na morzach piratach. Film natomiast ukazuje człowieka – bohatera, który ryzykował własnym życiem by ratować załogę. Stał na posterunku do końca. Nasuwa się odniesienie do włoskiego wycieczkowca. Jakże różna postawa od Kapitana Francesco Schettino z Costa Concordia, który jako jeden z pierwszych opuścił statek, zostawiając parę tysięcy ludzi na niebezpieczeństwo, Nie każdy pretendent do gwiazdek nadaje się na stanowisko dowódcze.

Reżyser Paul Greengrass umiejętnie i stopniowo buduje napięcie, dramaturgię sytuacji i ludzkie emocje. Poczułam ten strach przed zbliżającym się atakiem. Dałam się wciągnąć akcji. I to był atut obrazu.

Niemniej po zakończeniu filmu uznałam, że temat bardzo na topie - czyli - im bardziej kontrowersyjny, tym lepiej. Konwencja dobrze wszystkim znana - heroiczna postawa Amerykanina w obliczu niebezpieczeństwa czy zagrożenia. Nie może być przecież inaczej. W dodatku znany aktor w głównej roli i historia oparta na faktach. to trochę jak hollywoodzki przepis na solidny film z finansowym sukcesem.

Moim zdaniem obok akcji, atutem jest obsada - nie tylko Tom Hanks, [w tej roli sprawdza się świetnie, szczególnie przejmująca scena w laboratorium] znakomite są też role piratów, którzy dokonują napadu na statek. I mimo, że tak na prawdę Kapitan Philips na pierwszy rzut oka bazuje na utartych schematach, niemniej zdecydowanie broni się grą aktorską i sposobem ukazania fabuły.

Na pytanie zawarte w wprowadzeniu „Czy najlepszym sposobem na życie w Somali jest porywanie ludzi i statków?” mogę odpowiedzieć jeśli nie twierdząco, to nieco analitycznie.

Somalijska gehenna została zapoczątkowana obaleniem dyktatora Siada Barre w 1991 i do dzisiaj konflikt jest nierozwiązany, pomimo wysiłków kolejnych prezydentów i rządów przejściowych mających na celu stworzenie skutecznego systemu władzy centralnej.

Przyczyn wybuchu konfliktu jest wiele. Somalijczycy jako lud wojowniczy nie akceptują władzy zwierzchniej, co w konsekwencji prowadzi do konfliktów, nie respektują także społecznej dyscypliny. Kolejnym przykładem braku stabilności państwa na poziomie społeczeństwa są zadawnione waśnie i walki rodów i klanów.

Somalia nie uznała nienaruszalności granic, które zostały ustalone na konferencji w Berlinie. Somalijczycy stanowią 62% mieszkańców Dżibuti, spornymi terytoriami są Ogaden (Etiopia) oraz północne rejony Kenii. Dzieje się tak ponieważ dla nomadów ustanowione granice są bardzo umowne i sztuczne, ponieważ często dzielą ich plemienne terytoria.

W 2005 roku szejk Hassan Dahir Aweis wraz z grupą mułłów założył Unię Trybunałów Islamskich, somalijską odmianę ruchu afgańskich talibów. Islamiści zyskali poparcie miejscowej ludności, mającej dosyć przemocy i bezprawia i wierzącej w nadejście spokoju. Wiosną 2006 roku somalijscy talibowie zdobyli Mogadiszu przejęli władzę i kontrolę nad połową kraju.

Kolejna faza wojny domowej rozpoczęła, kiedy to lider Unii Trybunałów Islamskich, ogłosił, że „Somalia znajduje się w stanie wojny i wszyscy Somalijczycy powinni wziąć udział w walkach przeciwko Etiopii". Powodem tego stanu rzeczy był fakt, że Etiopia jest państwem chrześcijańskim, Została wypowiedziana tzw. „Świętej Wojny”.

W 2007 roku wysoki komisarz ONZ ds. Uchodźców stwierdził, że w przeciągu 2 miesięcy z stolicy (Mogadiszu) zbiegło ponad 321 000 osób czyli ok. 1/3 mieszkańców. 3 miesiące później grupa monitorująca ONZ ds. Somalii stwierdziła, że w państwie znajduje się największa liczba broni od wybuchu konfliktu, za sprawą ogromnych dostaw głównie z strony Erytrei. Pod koniec roku liczba uchodźców osiągnęła ponad milion osób (teraz jest obliczana na ok. 1.5 mln). Rozpowszechnione piractwa na wodach okalających Róg Afryki dzieje się za przyzwoleniem i błogosławieństwem islamskich „talibów”. W 2009 cztery grupy islamistów, w tym grupa Hassana Dahira Aweisa, niegdyś należąca do Sojuszu na rzecz Wyzwolenia Somalii, połączyły się i sformowały organizację o nazwie Hizbul Islam. Hizbul Islam wypowiedziała wojnę siłom pokojowym Unii Afrykańskiej, a parlament Somalii uchwalił wprowadzenie w całym kraju szariatu, czyli ścisłego prawa muzułmańskiego.

Wyniszczające walki frakcji klanowych i politycznych nie ominęły prowincji. Zarówno na prowincji jak i w stolicy charakteryzowały się niespotykaną dotąd brutalizacją i były najbardziej krwawe w historii somalijskiego konfliktu. Koszmaru dopełniła katastrofalna susza, która nawiedziła Somalię. W wyniku jej miliony Somalijczyków cierpiało głód. W 2012 Al-Kaida oficjalnie potwierdziła ścisłą współpracę z somalijską Asz-Szabab.

Czy w takiej sytuacji można mieć nadzieję, że piraci somalijscy zaprzestaną działań. Od czasu słynnego konfliktu Hutu i Tutsi staram się śledzić sytuację w Afryce i z zalewu sprzecznych opinii i informacji budować jakiś obraz tego kontynentu. A o dramatyzmie życia niech świadczy choćby książka Wojciecha Jagielskiego „Nocni wędrowcy” wprawdzie nie o piratach, ale o mieszkańcach Afryki uwikłanych w konflikty.

Kapitan Phillips”

Opinia z dnia: 22.07.2015 r. nadesłana przez: pana Dariusza G.

Bardzo dobry film, trzyma w napięciu od pierwszej minuty do ostatniej.

Polecam obejrzenie na pewno z dwóch powodów. Świetnej roli Toma Hanksa, ale także godne podziwu były dla mnie postacie somalijskich piratów. Świetnie odegrali swoje role. A po drugie film inspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami, co wzbudza dodatkowe zainteresowanie.

Muzyka w połączeniu z pięknymi krajobrazami dopełnia całości. Nagrody, które otrzymał film w pełni zasłużone.

Kapitan Phillips”

Opinia z dnia: 22.07.2015 r. nadesłana przez: pana Witolda G.

Po serii filmów dostarczających przeróżnych wrażeń artystycznych, estetycznych turystycznych, nasz Klub zaproponował zupełnie inne dzieło – film amerykański w reżyserii Paula Greengrassapt „Kapitan Philips”. Jest to dramat oparty na faktach. W roku 2009, w kwietniu, somalijscy piraci napadli na amerykański kontenerowiec dowodzony właśnie przez kapitana Phillipsa. Pamiętam, że wydarzenie to było szeroko komentowane również w naszym kraju.

Film bardzo mnie zainteresował. Zapoznawanie się jednak z nim wymagało wielkiego skupienia. Wiele szczegółów akcji, obrazów i epizodów dla osoby niewidomej jest bardzo trudne do uchwycenia. Dialogi prowadzone są w szybkim tempie zgodnie z akcją i przez to nie zawsze były należycie zrozumiałe. Audiodyskrypcja umożliwiająca zrozumienie filmu nie zawsze nadążała za wartko toczącymi się wydarzeniami.

Grupa piratów atakuje kontenerowiec dowodzony przez kapitana Phillipsa. Trwa walka. Jak przystało na film akcji, działaniom towarzyszy harmider, zamieszanie, słychać odgłosy walki, ożywione dialogi, wydawane w podnieceniu komendy.

Kapitan chcąc ratować załogę i statek oddaje się w ręce piratów, jako zakładnik na czas pertraktacji. Po burzliwych wydarzeniach, na ratunek przybywają jednostki amerykańskie, helikoptery, brygady komandosów. Finałem filmu jest oswobodzenie Phillipsa po czterech i pół dniach przebywania wśród napastników. Skończyło się grożenie.

Złożona akcja oprócz warstwy przygodowej, wydźwięku społeczno-politycznego zawiera bardzo znaczące aspekty psychologiczne. Liczne epizody, wątki i sceny ukazują mechanizm zachowań ludzkich, reakcję bohaterów na kolejne często zaskakujące wydarzenia w ekstremalnych warunkach.

Jakkolwiek śledziłem akcję z dreszczykiem emocji, nie to było dla mnie najważniejsze. Moją uwagę zajmowała przede wszystkim strona psychologiczna i przesłania, które, jak sądzę, były celem reżysera.

Bardzo przeżywałem scenę rozpoczynającą film. Richard wyjeżdża, aby objąć dowodzenie okrętem w kolejnym rejsie. Wychodzi z mieszkania, wsiada do samochodu, wybiega do niego żona – Andrea. Wypowiada tylko jedno słowo – jestem. Ileż w tym jednym słowie treści, uczucia, miłości, troski, zadumy, Chciałbym to wszystko widzieć, niestety, muszą wystarczyć odczuwanie i wyobraźnia. Przedstawienie takiej sceny, zawarcie w niej tyle treści, wymagało od reżysera i aktorów najwyższego kunsztu. Nasi bohaterowie jadą na lotnisko, na chwilę przed pożegnaniem, jeszcze w aucie rozmowa o dwójce dzieci, o ich trudnej przyszłości, w coraz bardziej złożonym świecie niosącym nowe zagrożenia. Skąd my to znamy, jakże to nam bliskie. Andrea gładzi męża po karku, on przyklepuje jej dłoń, ile czułości bez słów, w prostym geście. Wreszcie pożegnanie przed kolejnym rozstaniem coraz trudniej znoszonym. Wychodzą z samochodu, Andrea rzuca się Richardowi na szyję. Kocham Cię. Ja Ciebie też. Będę dzwonił. Ile tu prostego piękna między małżonkami z dużym stażem.

Kolejną sceną pełną ładunku emocjonalnego na podbudowie psychologicznej było przedstawienie przebiegu rekrutacji, werbunku do oddziału piratów. Walka o byt, pogoń za pieniędzmi za wszelką cenę. I tu, moim zdaniem, reżyser ujawnił wiedzę psychologiczną oraz doświadczenie zdobyte podczas tworzenia poprzednich filmów. Również w tej scenie upatruję wielkie przesłanie kierowane do świata i ludzi nim rządzących.

Poświęcając więcej miejsca wyżej wspomnianym epizodom, chciałem podkreślić, jakie wartości tego filmu cenię najwyżej, co nie dyskredytuje wartości i znaczenia całej, bogatej fabuły filmu.

Główną treścią uczynił reżyser przeżycia kapitana Philipsa w towarzystwie, pod nadzorem czterech piratów. Poruszają się łodzią, kontrolując każdy ruch kapitana dniem i nocą przez cztery i pół dnia, poddawany jest torturom i zniewagom. W tym miejscu, wracając do poprzedniego wątku, wspomnę scenkę, która może umknąć uwadze. Otóż w momencie największego zagrożenia, w obliczu śmierci, Richard wypowiada słowa – przepraszam, że jestem tu, a nie z Wami. Oto miara wielkości człowieka.

Wśród wielu ciekawych scen, szczególne zainteresowanie wzbudziła ostatnia, niejako finałowa, prezentująca pomyślne zakończenie akcji ratowniczej w ogóle, a szczęśliwe zakończenie osobistych losów głównego bohatera. W scenie tej aktor grający głównego bohatera – Tom Hanks zdobywca dwóch Oskarów - sięgnął po szczyty kunsztu, jego gra, to prawdziwy majstersztyk. Prezentował przeżycia od cierpienia i szoku, graniczącego z obłędem, do zwykłej ludzkiej radości, wiedząc, że Andrea wspiera go telepatycznie jest obecna w tej szczególnej chwili, jeszcze bardziej, gdy dowiedział się, że żona i dzieci wiedzą o jego ocaleniu. Szkoda tylko, że nie mogę tego oglądać, zdany jedynie na dialogi i audiodeskrypcję, ale i z tego trzeba umieć cieszyć się.

Film, z którym mogłem zapoznać się dostarczył mi wiele wrażeń. Pomogła mi w tym audiodeskrypcja, Nieocenione również było wspaniałe, bogate, przystępnie podane, a przy tym obfitujące w informacje i ciekawostki wprowadzenie do dyskusji opracowane przez Panią Alicję. Dziękuję

Film – „Kapitan Phillips” – sprawił mi dużo zadowolenia. Będę do niego wracał i polecał innym.

Kapitan Phillips”

Opinia z dnia: 23.07.2015 r. nadesłana przez: pana Grzegorza M.

Z pewną niecierpliwością oczekiwałem na film „Kapitan Phillips”, gdyż Afryka Wschodnia, gdzie leży Somalia intryguje mnie od lat. Byłem więc ciekaw jaki obraz tego mało znanego kraju przedstawi nam reżyser. Kraju, którego teraźniejszość jest mroczniejsza od jego przeszłości.

Tym wszystkim, których zainteresowała tematyka filmu polecam powieść „Złota Gęś” Wilbura Smitha, w której autor porusza te największe problemy z jakimi boryka się Somalia. Chociaż miejscami książka jest bardzo drastyczna.

Wracając do filmu nie rozczarowałem się, film jest dobry. Pokazuje Afrykę, jej somalijską twarz: z porwaniami i jedną z największych baz organizacji terrorystycznych.

Czy porwania są najlepszym sposobem na życie w tym kraju?
Paradoksalnie chyba tak. Somalia to kraj rozbity politycznie i terytorialnie. Nie mający stosunków politycznych z większością krajów z poza Czarnego Lądu. Pustynny, gdzie mało jest terenów uprawnych, turystyka nie istnieje. A od wieków Somalijczycy słynęli w regionie jako wojownicy. Swój niecny fach tłumaczą tym, że państwa niegdyś kolonizujące świat wyławiają im ryby. A prawdę powiedziawszy to intratny biznes, przynoszący może sporo ofiar, ale też duże pieniądze i to nie tylko porywaczom, ale też ich starszyźnie klanowej. Dający również zajęcie wielu mężczyznom pozostającym z różnych powodów bez pracy.

Co do audiodeskrypcji, to dobrze, że Pan Pogonowski przejmował czasowo obowiązki lektora, ja jako widz pewnie sporo bym stracił nie słysząc części dialogów w ważnych momentach. Głos, którym Pan Mariusz wówczas mówił podobał mi się średnio przypominając emitowane głosy przestępców w telewizji, by nie można ich było rozpoznać, no ale może o takie skojarzenie chodziło? Dość, że lektorowi nie powinny zdarzać się takie wpadki, by przysypiać podczas czytania.

Mnie brakowało opisu co robiła załoga w momencie, gdy porywacze zarzucili drabinę na burtę, dlaczego nie dało się jej zrzucić z powrotem do morza. Rozumiem, że Somalijczycy mogli strzelać, no ale wychylanie się za burtę przy tej czynności nie było konieczne.

Scena z zakrywaniem oczu przed egzekucją kapitana jak dla mnie zbyt teatralna. Myślę, że w takich warunkach po prostu się strzela i koniec. No ale mogę się mylić.

Generalnie rzecz warta polecenia, zwłaszcza, że zrobiona na faktach, co jak dla mnie ma ogromne znaczenie.

Kapitan Phillips”



Opinia z dnia: 23.07.2015 r. nadesłana przez: pana Andrzeja L.

Z mieszanymi uczuciami obejrzałem kolejny film zaproponowany przez IKFON. Z jednej bowiem strony trudno nie współczuć spokojnemu kapitanowi zwykłego handlowego statku, który przeżył piekło w rękach porywaczy. On osobiście nie wyrządził im żadnej krzywdy i nie zasłużył na los, jaki mu zgotowali. Jednak z drugiej strony nie mogę nie odczuwać żalu, gdy pomyślę o tych młodych mieszkańcach Czarnego Lądu, którzy nie z własnej winy, lecz za sprawą rodaków kapitana Philipsa i wszystkich sytych mieszkańców północnej części naszego globu zostali popchnięci do desperackich czynów będących zagrożeniem dla nich samych i dla innych, niewinnych zazwyczaj ludzi.

Przez blisko dwieście lat Europa i Ameryka Północna budowały swój dobrobyt i potęgę kosztem innych „mniej cywilizowanych” kontynentów, spychając ich ludność na skraj nędzy. Niegdyś przodkowie naszego bohatera polowali na chłopców takich jak Muse, Bilal czy Elmi i jako żywy towar sprzedawali na targowiskach amerykańskiego Południa. Dzisiaj ich potomkowie porywają białych marynarzy przewożących towary przez Morze Czerwone i żądają za nich okupu. Historia zatoczyła koło, można by rzec.

Wśród pytań postawionych przez moderatorkę jest jedno, nad którym szczególnie chciałbym się pochylić: „Czy najlepszym sposobem na życie w Somalii jest porywanie ludzi i statków?”.

Ze smutkiem muszę na to pytanie odpowiedzieć twierdząco. Nie tylko w Somalii, ale praktycznie w całej „Czarnej Afryce” nie ma dziś żadnych perspektyw na życie z uczciwej pracy. Rządzący niepodzielnie światem bossowie międzynarodowych koncernów (jednym z nich jest filmowy Mearsk) nie chcą dopuścić do stworzenia realnych szans rozwojowych dla tego kontynentu, gdyż to uszczupliłoby ich gigantyczne przychody, z których od czasu do czasu rzucą jakiś ułamek procenta na „cele charytatywne”, uspokajając w ten sposób swoje sumienia i mydląc oczy opinii publicznej. Wcześniej Afryka została obrabowana ze swoich bogactw naturalnych, a dziś pod pozorem troski o środowisko państwa „wysoko rozwinięte” nie pozwalają jej mieszkańcom na włączenie się na równych prawach w światową gospodarkę. Nic więc dziwnego, że przymuszeni głodem chwytają się zbrodniczych sposobów, aby przetrwać. W tym momencie zresztą znów padają ofiarą pazernych białych. Muse nie chce zadowolić się trzydziestoma tysiącami dolarów oferowanych mu przez kapitana Philipsa, gdyż ma nad sobą szefów, zapewne nie mieszkańców wioski podobnej do jego rodzinnej. Ci szefowie nie zginą z rąk komandosów ani nie zostaną postawieni przed amerykańskim sądem. Oni się nie narażają. Od ryzykowania życiem są głodni i pozbawieni perspektyw Somalisi.

Scena uwalniania kapitana, w której trzy uzbrojone w najnowocześniejszą broń okręty wojenne i dwie eskadry samolotów wyruszają naprzeciw niewielkiej szalupie z czteroosobową załogą wyposażoną w stare rosyjskie karabiny i pistolety jest najlepszą ilustracją stosunków, jakie łączą sytą północ i głodne południe. W moim przekonaniu główny bohater tego filmu nie padł ofiarą somalijskich piratów, lecz systemu społecznego, w którym dziesięć procent ludności świata posiada dziewięćdziesiąt procent dóbr, a pozostałe dziewięćdziesiąt procent musi się zadowolić tymi dziesięcioma procentami.

Kapitan Phillips”

Opinia z dnia: 23.07.2015 r. nadesłana przez:
państwa Barbarę W. i Mieczysława K.

Odpowiadamy na zadane pytania odnośnie filmu ,,Kapitan Phillips”.



  1. Super film, lubimy takie filmy trzymające w napięciu, gdzie akcja jest dynamiczna, żywa. Pełne uznanie dla reżysera i aktorów.

  2. Uważamy, że w filmie wyraźnie pokazany jest podział na złych piratów i dobrych marynarzy. Dla piratów ich życie i życie innych ludzi nic nie znaczyło natomiast dla załogi statku czyli marynarzy życie jest bezcenne.

  3. Pewnie, że Biały Dom mógł zareagować wcześniej, ale wtedy by nie stało się to co się stało i zmieniła by się na pewno fabuła filmu. Natomiast w filmie wyglądało to tak: nie panikujcie, w razie niebezpieczeństwa najpierw radźcie sobie sami, a dopiero, gdy zagrożenie stało się bardzo poważne nadeszła pomoc. Akcja odbicia kapitana z rąk piratów była przeprowadzona precyzyjnie i efektownie co podnosiło napięcie w czasie oglądania filmu.

  4. Somalia kraj biedny, ludność głodująca, opanowany przez terrorystów, co więcej można powiedzieć!!! W filmie bardzo wyraźnie jest pokazane w jaki sposób są sprawowane rządy w tym kraju. Piraci - terroryści rządni pieniędzy i krwi im niepotrzebny był statek i jego ładunek.

  5. Zdecydowanie potępiamy taki sposób na życie. Potępiamy przemoc i wyzysk człowieka przez człowieka. Nie chcemy wdawać się tu w politykę, natomiast wiemy, że terroryzm zagrażał i nadal zagraża ludzkości, trzeba zapobiegać jego powstawaniu, niszczyć i bronić się przed istniejącym!

  6. Tak- zdecydowanie reżyser uzyskał to co zamierzał, czyli wywołał u widza wypieki na twarzy. Film w pewnym stopniu pokazuje dramatyczną sytuację życiową biednej zastraszonej ludności somalijskiej, jak również uwidacznia do jakich czynów są zdolni ludzie wychowani w duchu alka-idy.

  7. Końcowa scena bardzo wzruszająca. Tylko podziwiać i naśladować taką postawę kapitana. Silny charakter – aby uwolnić emocje i napięcie,nareszcie płakał.

  8. Rzeczywiście w ostatnich scenach filmu odtwórca tytułowej roli wykazał się doskonałą precyzją w wyrażaniu uczuć. Najpierw w szalupie, ten przerażający jego krzyk i płacz człowieka będącego u kresu wytrzymałości psychicznej później po uwolnieniu znowu łzy i szloch, i oszołomienie. To świadczy o jego wrażliwości jak i wielkim talencie aktorskim.

  9. Nastąpił koniec akcji, koniec filmu i oto pojawiła się muzyka, która powodowała, że szybkie bicie naszych serc nie zwolniło. Chwilami czuliśmy się tak, jak byśmy dryfowali w tej łodzi ratunkowej - niemiłe uczucie. Muzyka działa na wyobraźnie oj działa.

  10. Dla nas osób niedowidzących pojawienie się trzeciego głosu lektora było denerwujące. Natomiast audiodeskrypcja jest bardzo nam pomocna.

Kapitan Phillips”
  1   2   3   4


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość