Strona główna

Kevina spacey


Pobieranie 32.66 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar32.66 Kb.

przedstawia


zdobywcę 2 OSCARÓW® za role w filmach AMERICAN BEAUTY i PODEJRZANI
KEVINA SPACEY

oraz


czterokrotnie nominowanego do statuetki OSCARA® (m.in. za THE FISHER KING)
JEFFA BRIDGESA
w filmie twórcy nominowanego do OSCARA® obrazu

„MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ W WENECJI”



IANA SOFTLEY’A




“K-PAX”

„W tym filmie jest trochę komedii, trochę tajemnicy,

trochę ludzkiego dramatu.

Ta historia każe nam spojrzeć poza racjonalność, poza granice naszej wiedzy i przyjąć możliwość istnienia różnych wersji prawdy”.


IAN SOFTLEY



wkrótce w kinach!!!
Dystrybucja w Polsce: VISION FILM DISTRIBUTION COMPANY

ul. Rydygiera 7, 01-793 Warszawa, tel. (22) 839 60 09, fax (22) 839 13 67, e-mail: vision@vision.pl



www.vision.pl

OBSADA:

KEVIN SPACEY PROT

JEFF BRIDGES DR. MARK POWELL

MARY MCCORMACK RACHEL POWELL

ALFRE WOODARD DR. CLAUDIA VILLARS

i inni
REALIZATORZY:

REŻYSERIA: IAIN SOFTLEY

SCENARIUSZ (na podstawie ksiązki Gene’a Brewera) GENE BREWER,


CHARLES LEAVITT

KOSTIUMY: LOUISE MINGENBACH

MONTAŻ: CRAIG MCKAY

ZDJĘCIA: JOHN MATHIESON

MUZYKA: ED SHEARMUR

PRODUKCJA: LAWERENCE GORDON

K-PAX


GATUNEK – OBYCZAJOWY/ SCIENCE FICTION

ROK PRODUKCJI 2001

KRAJ: USA

CZAS TRWANIA: 120 MINUT




SYNOPSIS


Chyba każdy z nas czuje się czasem jak kosmita. Kiedy rzeczywistość staje się trudna do zniesienia, ludzie często uciekają w świat własnej imaginacji. W skrajnych przypadkach dochodzi nawet do całkowitego zerwania ze światem realnym, wtedy pomóc może tylko hospitalizacja. Co jednak zrobić z facetem, który nie dość że jest przekonany o swoim nieziemskim pochodzeniu, to jeszcze traktuje to jako coś zupełnie naturalnego, wręcz normalnego? Z takim właśnie przypadkiem musi zmierzyć się dr. Mark Powell (Jeff Bridges), wybitny psychiatra, trochę znudzony „szaloną monotonią” swojej codziennej praktyki.

Prot (Kevin Spacey), bo tak każe o sobie mówić ów pacjent, twierdzi, a właściwie wie, że jest kosmitą. Jak sam mówi, jego rodzinny dom to oddalona o tysiąc lat świetlnych planeta K-pax, na której życie wygląda zupełnie inaczej niż u nas. Na początku dr. Powell podchodzi do niego, jak do kolejnego „świra”, jednak z czasem ze zdziwieniem odkrywa, że w tym co mówi Prot rzeczywiście może być trochę prawdy. Poza tym nie maskowana odmienność tego niezwykłego „człowieka” zaczyna znakomicie wpływać na innych pacjentów szpitala psychiatrycznego. Jego spokój, to, jak rozmawia z ludźmi – często czyni więcej dobrego niż lata terapii. Jednak wszystko co piękne, kiedyś musi się skończyć. Prot twierdzi, że zanim skończy się lato, będzie musiał powrócić na swoją planetę...



„K-pax” to bez wątpienia jeden z największych przebojów tegorocznego sezonu filmowego. Ta pełna ciepła i humoru opowieść, chociaż wcale niepodobna do przeładowanych efektami specjalnymi filmów science fiction, bez problemu zarobiła w samych Stanach Zjednoczonych przeszło 50 milionów dolarów. Jak ujął to recenzent CNN – „Wiara, nauka i tolerancja to tematy podejmowane przez „K-pax” zdecydowanie jeden z najlepszych filmów roku” i rzeczywiście trudno się z nim nie zgodzić. W końcu trzeba było naprawdę niezłej historii, żeby doprowadzić do spotkania w jednym filmie dwóch wielkich gwiazd fabryki snów – opromienionego sławą zdobywcy dwóch Oscarów Kevina Spacey („Podejrzani”, „American Beauty”) i czterokrotnie nominowanego do nagrody Akademii Jeffa Bridges’a („The Contender”, „Fisher King”). A przecież to nie koniec sław, jakie zgodziły się pracować na planie tej niezwykłej produkcji będącej niejako połączeniem „Lotu nad kukułczym gniazdem” i „Gwiezdnego przybysza” (nota bene „Gwiezdny przybysz”, w którym rolę obcego kreował przecież Jeff Bridges, to ulubiony film książkowego Prota). Na szczególną uwagę zasługują również po prostu piękne zdjęcia Johna Mathiesona nowego, „nadwornego” operatora samego Ridleya Scotta (pracowali razem na planie „Gladiatora” i „Hannibala”).

PRODUKCJA


„K-pax” to ekranizacja powieści Gene’a Brewer’a. Producent filmu Lawerence Gordon przeczytał książkę w 1995 roku i od tamtej pory wiedział, że musi wyprodukować jej ekranizację – „Sama historia przypominała mi trochę „Pole marzeń” z Kevinem Costenerem, którego również byłem producentem. Obie to historie opowiadają o ogarniętych wielką pasją ludziach, którzy występują przeciw konwencjonalnym zachowaniom dlatego, że w coś wierzą (...). Poza tym, oba te scenariusze miały w sobie coś, czego brakuje większości realizowanych dzisiaj skryptów – bohaterów, o których nie zapomina się zaraz po wyjściu z kina”. A jednak zanim doszło do realizacji minęło długich sześć lat. Pytany o to, dlaczego trwało to tak długo Gordon unika jasnej odpowiedzi, ale z drugiej strony nie ukrywa, że kiedy scenariuszem zainteresował się mający od kilku lat fabrykę snów u swoich stóp Kevin Spacey, projekt realizacji natychmiast dostał zielone światło i wysoki budżet. Sam Spacey swoje pierwsze spotkanie z tekstem wspomina tak – „Po raz pierwszy przeczytałem ten scenariusz, kiedy grałem w Londynie jakąś sztukę. Pamiętam, że siedziałem wieczorem na łóżku i czytałem, a kiedy skończyłem pomyślałem, że Prot to wspaniała postać a sama historia jest świetna. Co prawda minęło trochę czasu zanim mogliśmy zrobić ten film, ale sądzę, że żeby osiągnąć odpowiedni efekt warto było czekać”. Co ciekawe, im dłużej Spacey pracował nad rolą Prota, tym bardziej się z nim utożsamiał. Oczywiście, można się było tego spodziewać po najbardziej tajemniczym gwiazdorze dzisiejszego Hollywood. Człowieku, o którym wielu dziennikarzy już od dawna pisze, że chyba naprawdę jest z kosmosu, ale gdy Spacey, normalnie raczej nie nawykły do egzaltowanych wypowiedzi, mówi po prostu: „Zakochałem się w Procie”, to chyba rzeczywiście coś jest na rzeczy.

Jak na prawdziwego profesjonalistę i perfekcjonistę przystało, Spacey był gotów na planie na każde, nawet największe poświęcenie. Co prawda scenariusz nie dawał mu możliwości żadnych spektakularnych przemian fizycznych, będących specjalnością chociażby Roberta De Niro, ale i tak znalazła się przynajmniej jedna scena, która dużo go kosztowała. Chodzi króciutką scenę, kiedy Prot ze smakiem pożera całego, „nie rozpieczętowanego” banana (dla Prota owoce to jedna z najwspanialszych rzeczy, jakie ma do zaoferowania nasza planeta). Ale oddajmy głos samemu aktorowi - „Powiedziałem do nich: to może pozwólcie mi po prostu zjeść tego banana i rzeczywiście tak zrobiliśmy. Tyle tylko, że w tej scenie miałem go zjeść w całości, razem ze skórką, a jako, że kręciliśmy bez żadnych przerw, wiedziałem, że przy każdym dublu będę musiał go musiał zjadać w całości od nowa. Nie powiem ile bananów musiałem pochłonąć podczas kręcenia tej jednej sceny... Nie był to jeden i nie było to dziesięć. Prawdziwy koszmar” – śmieje się gwiazdor.

Od samego początku wiadomo było, że film w głównej mierze będzie się opierał na interakcji między Protem i doktorem Powellem. Od tego, czy uda się w przekonujący sposób pokazać, jak te dwa, tak odmienne przecież, charaktery zaprzyjaźniają się i uczą od siebie, zależał kształt całego filmu. Przenosząc to na realia fabryki snów – trzeba było znaleźć takiego aktora, który nie tylko udźwignie tę trudną rolę, ale jeszcze nie da się przyćmić Spacey’emu – a to przecież nie lada sztuka. Na szczęście, jak mówi sam producent – „Zrobiłem wiele filmów i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to był perfekcyjny casting”. Trudno się z tym nie zgodzić, biorąc pod uwagę, iż rolę Powella dostał Jeff Bridges jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy z grona amerykańskich aktorów po pięćdziesiątce. Dzięki niemu, jego stonowanej, pełnej niuansów grze ta piękna historia zyskała taką oprawę, na jaką zasługuje.

„Zarówno w filmie jak i w książce Prot twierdzi, że dostał się na Ziemię i wróci na swoja planetę za pomocą jakieś formy energii świetlnej – mówi operator John Mathieson, dlatego światło, jego refleksy, odgrywają niezwykłą rolę dla dramaturgii całego filmu”. No ale, tego co dla potrzeb „K-pax” nakręcił Mathieson nie da się opisać, to trzeba zobaczyć! Tak doskonałej, pełnej pasji roboty operatorskiej od dawna nie widziałem w żadnym amerykańskim filmie.

Na koniec oddajmy na chwilę głos reżyserowi Iainowi Softleyowi, dla którego „K-pax” to po „Miłości i śmierci w Wenecji” kolejny wielki sukces – „W tym filmie jest trochę komedii, trochę tajemnicy, trochę ludzkiego dramatu. Ta historia każe nam spojrzeć poza racjonalność, poza granice naszej wiedzy i przyjąć możliwość istnienia różnych wersji prawdy”.

SYLWETKI TWÓRCÓW

IAIN SOFTLEY – REŻYSERIA

Sławę i możliwość pracy z najlepszymi, jaką dostał na planie „K-pax” zawdzięcza uporowi i temu, że wciąż potrafi się rozwijać, a każdy jego nowy film jest zupełnie inny od poprzedniego. Zaczynał może niezbyt ambitnie od „Backbeat” i kompletnie nieudanych „Hakerów”, którzy poza tym, że zwrócili uwagę na wtedy jeszcze prawie zupełnie nieznaną Angeline Jolie, do historii kina raczej nie przeszli. Później było już o wiele lepiej. Podpisana przez niego kostiumowa „Miłość i śmierć w Wenecji” zdobyła kilka nominacji do Oscara i dała mu możliwość pracy nad „K-pax”. A przecież to dopiero początek jego kariery...
GENE BREWER – SCENARIUSZ

To on napisał literacki pierwowzór przygód Prota, nie powinno zatem dziwić, że choć wcześniej nie miał żadnych doświadczeń filmowych, zaproszono go również do pracy nad filmem. Zanim zajął się szołbiznesem studiował replikację kodu DNA na uniwersytecie. Prywatnie mieszka w Nowym Jorku z żoną i dalmatyńczykiem.


CHARLES LEAVITT – SCENARIUSZ

Coraz bardziej rozchwytywany scenarzysta, który nie po raz pierwszy pisze do wysoko budżetowej produkcji. Leavitt ma na swoim koncie scenariusze do: „Rajdu ku słońcu” Michaela Cimino, „Jennie project” i „Mighty” z Sharon Stone i Geną Rowlands.


JOHN MATHIESON – ZDJĘCIA

Nowe odkrycie Ridleya Scotta, a dokładnie rodziny Scottów (pracował również na planie „Plunkett & Macleane” syna wielkiego Ridleya). Jak wielu wybitnych operatorów przeszedł „standardową” drogę od niskobudżetowych, ambitnych produkcji takich jak „Bye- Bye”, „Twin Town” czy „Love is the devil: Szkic do portretu Francisa Bacona”, do wystawnych hollywoodzkich obrazów - „Gladiator” (nominacja do Oscara), „Hannibal”.




SYLWETKI AKTORÓW


KEVIN SPACEY

Tego pana nikomu chyba przedstawiać nie trzeba, ale .... Spacey to jedna z największych gwiazd Hollywood przełomu tysiącleci. Przez lata kompletnie niedoceniany, zazwyczaj grywał ogony w kiepskich produkcjach. Przez widzów i krytyków odkryty został w połowie lat dziewięćdziesiątych za sprawą „Podejrzanych”. Mityczny, węgierski super ganster Keyser Soze ukrywający się pod aparycją nieszkodliwego, kalekiego oszusta Verbala Kinta, czyli postać którą stworzył w tym filmie, dała mu nie tylko pierwszego Oscara (za rolę drugoplanową) ale i ogromną popularność. Jego sławę ugruntowały kolejne niesamowite kreacje. Kiedy grał mordercę Johna Doe w genialnym „Siedem” Davida Finchera zażądał wycofania swojego nazwiska z plakatów i napisów początkowych tak, żeby widzowie do samego końca nie byli pewni kto tak naprawdę zabija. Efekt? – nagroda MTV dla „najlepszego złoczyńcy”. Drugi Oscar, którego zdobył za pierwszoplanową kreację w „American Beauty” nie był już dla nikogo, może poza nim samym, zaskoczeniem. Od tamtej pory Spacey ma Hollywood pozycję „świętej krowy”, której nazwisko otwiera wszystkie drzwi. A jako, że zazwyczaj „ma nosa” i nie grywa raczej w słabych filmach, możliwość pracy z nim traktowana jest już jako swoista nobilitacja. Do jego najciekawszych występów należą również role w: „Epidemii”, „Kliencie”, „Północy w ogrodzie dobra i zła”, „Podaj dalej”, „Tajemnicach Los Angeles”.


JEFF BRIDGES

To, że nie ma on jeszcze na swoim koncie Oscara (mimo aż czterech nominacji!) należy uznać za jedną z największych wpadek w historii Amerykańskiej Akademii Filmowej. Pochodzący z rodziny o bogatych, aktorskich tradycjach (jego nieżyjący już ojciec Lloyd zjadł zęby w fabryce snów; jego brat Beau również jest popularnym aktorem) od dawna uznawany jest za prawdziwego aktorskiego geniusza.

Do Oscara nominowano go za role w: „Ostatnim seansie filmowym”, „Piorunie i lekkiej stopie”, „Gwiezdnym przybyszu” i „Contenderze”. Poza tym, mogliśmy go oglądać również m.in. w: „Zniknięcie”, „Tucker”, „Eksplozja”, „Big Lebowski”, „Śmierć na wiele sposobów”, „Sztorm”, „Fisher King”.
ALFRE WOODARD

Jedna z najlepszych i najchętniej nagradzanych ciemnoskórych aktorek w USA. Prawdziwa gwiazda telewizji, która często pojawia się również w kinowych produkcjach. Gra od 1978 roku i wystąpiła jak dotąd w 78 filmach. Trzykrotna laureatka telewizyjnego Oscara czyli nagrody Emmy: „Miss Evers’ Boys”, „La Low”, „Hill Street Blues”. Do najciekawszych produkcji kinowych z jej udziałem należą m.in.: „Zagubione dusze”, „Mumford”, „brown Sugar”, „Lęk pierwotny”, „Crooklyn”, Bopha!”, „Wielki kanion”.





©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość