Strona główna

Konkurs „MŁody literat”


Pobieranie 51.2 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar51.2 Kb.
KONKURS „MŁODY LITERAT”

Koło redakcyjne informuje, że liczne grono naszych szkolnych kolegów i koleżanek wzięło udział w IV Międzyszkolnym Konkursie „Młody Literat”. Należało napisać kartkę z pamiętnika z elementami recenzji na temat: „Mój przyjaciel – książka”. W tekście, który miał zajmować minimum jedną stronę A4, autor miał także napisać o ważnych dla siebie sprawach przy czytaniu książek.
Prace konkursowe zostały wysłane na adres organizatora i teraz zostaje nam tylko czekać na opinie jury, które 6 marca 2009 roku poda wyniki konkursu.
Należy podkreślić, że wszystkie prace cechowała oryginalność w podejściu do tematu oraz pomysłowość.
Wszystkim życzymy powodzenia i trzymamy mocno kciuki.

Koło Redakcyjne
A oto i prace naszych
zdolnych
przyjaciół

OPOLE
                                                                                                                   15.01.2009 rok


   Kochany Pamiętniku!!!                                      

       Wybacz, że tak długo do Ciebie nie pisałam, ale miałam mnóstwo nauki i w dodatku nie najlepiej się czułam. Ale teraz, gdy znalazłam trochę czasu bardzo chciałabym podzielić się z


Tobą swoimi wrażeniami, których doznałam pod wpływem książki Lucy Maund Montgomery  pod tytułem:,, Ania z Zielonego Wzgórza ".Gdy ją czytałam ogarnęła mnie, zarówno rozpacz, jak i podziw. Ania nie miała rodziców, wychowywała się z Marylą i Mateuszem. Wszystkie dzieci ze szkoły wyśmiewały się z jej wyglądu, miała dwa długie, czerwone jak ogień warkocze oraz potargane i brudne ubranie. Ania była bardzo dobrą uczennicą. Jej jedyną przyjaciółką  stała się Diana, lecz nie na długo, ponieważ gdy Diana przyszła w odwiedziny do Ani, poczuła się spragniona, więc poprosiła Ją, aby przyniosła jej coś do picia. Ania myśląc, że nalewa  Dianie sok porzeczkowy, nalała jej wino. Przyjaciółka jednak nie spostrzegła się i je wypiła. Po kilku minutach, kiedy Diana musiała już wracać do domu, poczuła się nieco śpiąca, lecz to zlekceważyła i po pożegnaniu z Anią, wróciła do domu. Dopiero matka Diany zauważyła, że córka jest pijana. Diana opowiedziała jej o wizycie u Ani i od razu domyśliła się, co się stało, po czym natychmiast udała się do domu Maryli i nakrzyczała na nią. Maryla nie wiedziała, o co chodzi. Matka Diany zabroniła córce spotykać się z Anią. Dziewczynki spotykały się mimo tego zakazu. Po przeczytaniu tego rozdziału, przyszły mi do głowy pewne słowa, a mianowicie:

                     Ucz się ucz, nie patrz na wygląd zewnętrzny swój,


                     Ale patrz na serca swego strój.                      
 Ania i Diana na zawsze były przyjaciółkami. Nie rozstały się nawet wtedy, kiedy Ania dostała propozycję wyjazdu do Collage, a Diana niestety nie uczyła się tak dobrze jak Ania i nie dostała takiej propozycji. Wtedy Ania zrezygnowała z życiowj szansy i postanowiła zostać z przyjaciółką, Mateuszem i Marylą na Zielonym Wzgórzu. Według mnie wykazała się wielkim poświęceniem ze swojej strony.
       Książka ta wywarła nie tylko na mnie takie wrażenie, ale również na moich przyjaciółkach- były przede wszystkim pełne współczucia, podziwu, zazdrościły jej też wielu przygód, zarówno tych miłych, jak i tych, które nie sprawiały dużo satysfakcji z ich przeżycia. Książka bardzo mnie zafascynowała, czułam się tak jakbym przeżywała to razem z Anią. Utwór wniósł w moje życie wiele współczucia dla otaczającego mnie świata. Najbardziej zafascynowało mnie jednak to, że Ania okazywała zachwyt wszystkiemu, co ją otacza, każdemu listkowi, każdej gałązce, dosłownie wszystkiemu.
        W podsumowaniu mojej wypowiedzi chciałabym dodać, że skłoniła mnie do refleksji,
 zmusiła do myślenia na temat dzieci z domów dziecka, czy z ubogich rodzin. Bardzo mi się
 podobała i zachęcam do jej przeczytania.

 Serdecznie Cię pozdrawiam drogi pamiętniczku.


 Do zobaczenia!


                                                                                                                   Ewa Osadnik
                                                                                                                     klasa VI a

09.01.09r


Drogi pamiętniku,

dawno do Ciebie nie pisałam, ponieważ miałam bardzo dużo spraw na głowie, lecz przeczytałam bardzo fascynującą książkę, która odmieniła całe moje życie. Tym utworem jest: ,,Pamiętnik księżniczki” Meg Cabot. Książka ta została wydana przez wydawnictwa Amber w 2001 roku .

Opowiada o księżniczce, która przeszła rozstanie rodziców i teraz mieszka z

matką, która szuka ojczyma. Księżniczka bardzo chce znowu, by jej rodzice się zeszli ze sobą, ponieważ jej ojczymem ma zostać …….jej nauczyciel algebry!!! Ostatnio rozmawiałam z przyjaciółką, która też czytała tą książkę i doszłyśmy do wniosku, że ona jest taka ekscytująca. Po jej przeczytaniu dowiedziałam się, jakie życie ma księżniczka.

W tej książce szczególnie ważne sceny są przedstawione na ilustracji. Bardzo mnie zachwyciła ta książka, pomogła zrozumieć nurtujący mnie problem, skłoniła do refleksji, zmusiła do myślenia na temat miłości. Sprawiła mi dużo przyjemności i zachęciła do poznania innych utworów tej autorki. Wywnioskowałam też, że książka jest moim najlepszym przyjacielem.

Ty zresztą też pamiętniku J Mogę zawsze na Tobie polegać i nigdy mnie nie zawiedziesz.

Monika Wójcik kl.6a

Opole


18.01.2009

Mój przyjaciel – Książka

Książka może być przyjacielem każdego, ale każdy musi odkryć to sam.

Można po nią zawsze sięgnąć, a najważniejsze jest to, że opisany w niej świat, tworzymy sami we własnej wyobraźni.

Pamiętniku…. Gdy byłem małym dzieckiem, rodzice niemalże każdego wieczoru czytali mi książkę lub opowiadali różne historie. Nie pamiętam już jakie, ale wiem, że bardzo to lubiłem. Kiedyś tata opowiadał mi o książce, pod tytułem:,,Książe Gotfryd i gwiazda wigilijna”, która w dzieciństwie go zafascynowała. Po kilku latach znalazłem ją w bibliotece szkolnej. Razem czytaliśmy ją wieczorami. Podobała mi się, a tata stwierdził bardzo delikatnie, że czytał ciekawsze. Zapewne książki pisane dla dzieci są mniej pasjonujące dla dorosłych, a książki przedstawiające świat dorosłych będą trudne do zrozumienia przez dzieci, ale żadna nie skrzywdzi i nie zawiedzie, a zawsze nauczy czegoś nowego. Można z nich poznać historię, ludzi oraz wydarzenia, zdarza się też, że zawarte są w niej fakty autentyczne. Każda z nich odkrywa i wyjaśnia nam nowe pojęcia. Książka jest olbrzymią „kopalnią wiedzy”, która nigdy się nie wyczerpuje, a wręcz przeciwnie, ciągle się rozrasta. Ma fenomenalną zaletę-nigdy się nie starzeje, o ile tylko ją czytamy.

Kiedyś tata polecił mi cykl opowieści o Tomku Wilmowskim autorstwa Alfreda Szklarskiego. Wreszcie zdecydowałem się po nie sięgnąć. I wiesz, co pamiętniku…? Dziś kończę czytać przedostatnią część!

Autor napisał osiem tomów przygód Tomka, są to:

-,,Tomek w krainie kangurów”,

-,,Tomek na czarnym lądzie”,

-,,Tomek na wojennej ścieżce”,

-,,Tomek na tropach Yeti”,

-,,Tajemnicza wyprawa Tomka”,

-„Tomek wśród łowców głów”,

-,,Tomek u źródeł Amazonki”,

-,,Tomek w Gran Chaco”,

-,,Tomek w grobowcach faraonów”.

Są to bardzo ciekawe książki, barwnie opowiadają o przygodach chłopca i jego ojca w różnych krajach na różnych kontynentach. Zawarto w nich opisy fauny, flory, klimatu oraz obyczajów danych krajów. Nie brakuje również geografii i innych ciekawostek. Akcja toczy się na przełomie XIX i XX wieku. Trzeba dodać, że bohaterowie towarzyszący Tomkowi są Polakami. Niestety nie mogą przebywać w kraju, ponieważ jest on pod zaborami. Andrzej Wilmowski (tata Tomka) z zawodu jest łowcą dzikich zwierząt. Na wszystkie swoje wyprawy zabiera syna. Pierwsza wyprawa Tomka odbyła się do Australia, liczył sobie wtedy czternaście lat. Zaprzyjaźnia się tam z Sally, z którą w jednym z dalszych tomów żeni się. Chłopiec znajduje się dosyć często w tarapatach, takich jak: spotkanie z drapieżnym zwierzęciem lub potyczka z jakimś dzikim plemieniem. Nie wszystkie wyprawy skupiają się na łowieniu dzikich zwierząt czy szukaniu nowych gatunków roślin.

W tomie ,,Tomek u źródeł Amazonki” zostaje zorganizowana podróż do Brazylii w poszukiwaniu Jana Smugi (jednego z towarzyszy Tomka), który zaginął w pogoni za pewnymi mordercami.

W „Tajemniczej wyprawie Tomka” autor odkrywa sekrety Syberii i …. proponuję poczytać samemu.

Przygody trzymają czytelnika w napięciu od pierwszego tomu do ostatniego, pokazują więzi łączące prawdziwych przyjaciół oraz ich cechy, na których warto się wzorować.

Zapewne mój tata czytając te książki kilkadziesiąt lat wcześniej, przeżywał opisane historie podobnie jak ja w tej chwili.
Obecnie nastaje era komputerów. Czy wyobraźnia przyszłych pokoleń zostanie zdominowana przez gry komputerowe? Jeżeli tak się stanie, to wierz mi pamiętniku, żal mi tego pokolenia…

Damian Pietrasz

kl. VIa


22.01.09r.

Drogi Pamiętniku!

Na wstępie chciałabym Ci powiedzieć, iż znalazłam nowego przyjaciela. Wiem na pewno, że on mnie nie zdradzi, nie obgada, nie zawiedzie i na pewno wiele mi pomoże. Czy to nie piękne puścić się z nim w wir fantazji, zapomnieć o przykrościach, które mnie niedawno spotkały…?

Ostatnio bardzo ujęła mnie i zaciekawiła książka pt.: ,,Spotkanie nad morzem’’ Jadwigi Korczakowskiej. Utwór ten porusza bardzo trudny problem, mianowicie: niepełnosprawność. Danusia Gawlikówna spędza wakacje nad morzem. Przez przypadek na plaży poznała dziewczynkę o imieniu Elza. Dopiero po pewnym czasie Danusia dowiedziała się, iż jej znajoma jest niewidoma. Wtedy dziewczynki zaczęły się rozumieć bez żadnych tajemnic. Koleżanki chodziły razem na plażę, do lasu, po prostu uwielbiały razem spędzać czas. Danusi wcale nie przeszkadzało, że jej przyjaciółka nie jest tak sprawna jak ona. Ja, doskonale ją rozumiem. Przecież to oczywiste, iż z takich osób jak Elza, nie wolno się naśmiewać, trzeba im pomagać, zaopiekować się nimi, okazywać im zrozumienie! Choć może nigdy nie poczujemy tego, co codziennie czują osoby niewidome. Lecz czy możemy sobie, chociaż wyobrazić to, że nie wiemy jak wygląda nasza mama, chociaż ze zdjęć, nie wiemy czy zaraz na chodniku się nie potkniemy, ponieważ nie widzimy, iż tam jest dziura? Mnie jest bardzo żal takich osób, jak Elza. Ale w jakiś sposób możemy im pomagać. Zapewne bohaterki książki uczą nas tolerancji dla osób niepełnosprawnych. Kto przeczytał tę lekturę, doskonale zrozumiał jej przekaz.

Po przeczytaniu tej książki czuję malutki niedosyt i zaciekawienie. Co będzie dalej?! Naprawdę wielkie uczucia wzbudziła we mnie ta książka. Dlatego jestem ogromnie ciekawa, co będzie dalej z Danusią i Elzą. Chciałabym także, by pisano więcej tak wzruszających książek jak ta. Wiem już teraz, iż ta lektura nauczyła mnie patrzeć inaczej na świat i na otaczających mnie ludzi, których los niesprawiedliwie doświadczył. Ta powieść uświadomiła mi mój drogi Pamiętniczku, jak ważna jest dla osób niepełno sprawnych przyjaźń drugiego człowieka, wsparcie, zrozumienie, ale przede wszystkim traktowanie ich, jak osoby zdrowe. Wiele ta książka pozostawiła mi do myślenia. Na pewno, a może przede wszystkim to, że ta książka zostanie na zawsze w moim sercu.

Konstancja Przybylska, kl. 5a

Opole, 29 stycznia 2009 roku


Kochany Pamiętniku!
Bardzo dawno do Ciebie nie pisałem… Wybacz mi! Od dziś decyduję poprawę. Ta moja „nieobecność” była spowodowana tym, że nie mogłem oderwać się od czytania pewnej książki. Pamiętniku… Utwór Lucy Maunt Montgomery, pod tytułem „Ania z Zielonego Wzgórza” w tłumaczeniu Katarzyny Jakubiak wywarł na mnie niesamowite wrażenie! Jestem nim, co tu ukrywać, po prostu zachwycony! Uważam, że jest jedną z najciekawszych książek, które przeczytałem. Opowiadała o Ani Shirley. Była ona sierotą. Do jedenastego roku życia wychowywała się w sierocińcu. Później została adoptowana przez Marylę i Mateusza Cuthbertów i zamieszkała na Zielonym Wzgórzu.

Pamiętniku! Jak bardzo chciałbym się tam przenieść i móc poczuć klimat

i atmosferę panującą w tym miejscu… Wszystko bym mógł za to dać.

Ania znalazła się u nich przez pomyłkę, ponieważ Cuthbertowie chcieli wziąć do siebie chłopca, który pomagał by im w prowadzeniu gospodarstwa, ponieważ byli już starszymi ludźmi. Ale w końcu zadecydowali, że może u nich zostać. Ania Shirley przypominała „brzydkie kaczątko”. Była bardzo szczupła i koścista. Miała długie, rude włosy, wychudłą twarz, na której było mnóstwo piegów. Usta zaś duże i słodkie, oraz wielkie, zielonoszare oczy. Była za to miłą osobą, która zawsze każdemu chętnie pomagała. Miała dobre serce. Jednak jej gadulstwo i bujna wyobraźnia często doprowadzały ją do tego, że nieświadomie wpadała w różne tarapaty. Była bardzo odważną dziewczynką, nigdy niczego się nie bała. W szkole wszyscy ją bardzo lubili, ale w miasteczku, szczególnie ludzie starsi, uważali, że jest nieznośna i zachowuje się gorzej od chłopców. Ania była bardzo dobrą uczennicą. Zawsze mówiła, to co pomyślała, więc niekiedy miała przez to kłopoty. Odkąd zamieszkała na Zielonym Wzgórzu, poczuła się potrzebna i kochana. Dlatego za wszelką cenę chciała wszystkim udowodnić, że zasługuje na to, by ją kochać. Wszystko to sprawiło, że z rudej, zakompleksionej i zmartwionej dziewczynki, wyrosła na piękną i mądrą osobę.

Pamiętniku… Tak sobie teraz myślę, że ta książka pomogła mi w pewien sposób zrozumieć problem adoptowanych dzieci. Co odczuwały i jak bardzo nie chciały być odrzucone przez innych. Bardzo podobała mi się ta książka, ponieważ autorka ukazała nam życie dziewczynki- sieroty, które dzięki odrobinie szczęścia, ale przede wszystkim dzięki swojemu uporowi zmieniło się na lepsze. Ania doszła tak daleko i osiągnęła cel, który sobie obrała. Nie baczyła na przeciwności losu, ale pełna optymizmu i nadziei szła przez życie, ciesząc się z każdego dnia. Uczyła się na własnych błędach. Jej motto życiowe brzmiało: „Nie popełnia nigdy tego samego błędu”. Miała w sobie tyle energii, mogła by nią obdarować wiele osób. Nauczyłem się od niej wiele, przede wszystkim jednak: radości życia, uczciwości, wierności, a także podejścia do wielu spraw. Zrozumiałem, że nie zawsze trzeba być bardzo poważnym w życiu, ale, że można pozwolić sobie na małe psikusy, które nikomu nie szkodzą, ale wnoszą za to dużo radości i śmiechu. . Ania Shirley nauczyła mnie także bycia otwartym na innych ludzi, ale też tego, by potrafić bronić swojego zdania. Myślę, że jest to bardzo dobra książka dla dorastającego człowieka, gdyż porusza sprawy, które nas dotyczą.. Uważam, że losy dziewczynki poruszone w tej książce, zachęciły mnie do poznania i przeczytania pozostałych tomów z tej serii. Kochany pamiętniku, po przeczytaniu tej książki z całą pewnością mogę potwierdzić słowa, które napisał kiedyś Ignacy Krasicki, że-„Książka- nierozerwalny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania”.
Mateusz Kurpiers kl. VI a


15.01.09

Drogi Pamiętniku !!!

Dawno do Ciebie nie pisałem, ponieważ byłem bardzo zajęty. Czytałem książkę Ireny Jurgielewiczowej: ,,Ten Obcy".

Ta powieść całkiem zmieniła moje poglądy na temat niechcianych dzieci i wielkiej sprawy, jaką jest kradzież. Na początku tej książki na wyspie zostaje znaleziony młody chłopiec imieniem Zenek. Później wszyscy dowiadują się od Mariana, że ukradł 50 złotych pewnej przekupce. Pamiętniku, żebyś Ty wiedział ile się tam działo !! Było mnóstwo zwrotów akcji. Pod koniec książki rozwiązał się też inny problem: niechciane dzieci, które pochodzą z rozbitych rodzin. Mama chłopca zmarła, a ojciec był alkoholikiem i dlatego główny bohater uciekł z domu. Jego priorytetem w życiu stało się odnalezienie wujka, który był dla niego jedyną prawdziwą rodziną… Osobą, przy której czuł się naprawdę szczęśliwy…

Zenek dopuścił się kradzieży 50 zł. Po co, zapytasz Pamiętniku?

Był po prostu głodny i nie miał za co kupić jedzenia.

Później dzieci przynosiły mu posiłki. Czasami musiały wymyślać różne preteksty, aby zabierać z domu jedzenie.

Ta książka była dla mnie po prostu fascynująca. Całkowicie zmieniłem poglądy na temat kradzieży i rozbitych rodzin. Teraz już wiem, że w takich domach najczęściej i najbardziej cierpią dzieci, który nie mieszkają z obojgiem rodziców, ciągle też narażone są na kłótnie, przemoc…. Dowiedziałem się też, że są czasami w życiu takie sytuacje, kiedy nie mogę całkowicie przekreślić postępowanie innej osoby. Mam tu na myśli Pamiętniku sytuację, kiedy Zenek musiał ukraść, bo inaczej umarłby z głodu. Na końcu książki dzieci oddały skradzione przekupce pieniądze a ojciec Uli odnalazł wujka Zenka, a ten szczęśliwy odjechał.

Pamiętniku!!! Muszę już kończyć, ponieważ chce się zabrać za czytanie innej książki Ireny Jurgielewiczowej, pt.: ,,Inna”. Koledzy, którzy przeczytali już tę książkę opowiadali mi, że jest ona bardzo podobna do powieści, którą Ci opisałem. Gdy przeczytam tę, też Ci o niej opowiem. Do zobaczenia wkrótce.
Robert Kasperek 6a

14.01.2009r.

Drogi Pamiętniczku!

Dawno do Ciebie nie pisałam, ponieważ zainteresowała mnie książka, którą ostatnio przeczytałam. Nosi ona tytuł: ,,Spotkanie nad morzem'' , a napisała ją Jadwiga Kurczakowska. Dzięki tej książce zrozumiałam ból, cierpienie ludzi niesprawnych, niewidomych. Utwór dotyka, więc problem, który przeżywa bardzo duża ilość ludzi. Zdaje mi się, że chciałbyś Mój Drogi Pamiętniczku dowiedzieć się, co działo się w tej książce? Jeżeli tak, to opowiem Ci ją!

Lekarz zdecydował, że Danusia Gawlikówna po chorobie powinna pojechać nad morze. Biedne dziecko musi udać się tam sam, bo rodzice byli zajęci remontem w domu. Na dworcu czekała na nią Pani Rudzka. Miała tam chwilowo rodzinę zastępczą. Pewnego dnia zobaczyła na plaży dziewczynkę, którą zaczepiał chłopiec. Danusia popędziła na pomoc nieznajomej. Parę dni później spotkały się znów. Nieznajoma nazywała się Eliza. Dziewczynka kupiła koleżance książkę i odkryła prawdę, że Eliza jest niewidoma! Danusia uznała, że ma się kim opiekować, czytała więc Elizie książki, opowiadała o kształtach muszelek... zachowywały się jakby były siostrami.

Ta książka wzbudziła we mnie wzruszenie. Bardzo mi się ona podobała, nie wiem jak Tobie Pamiętniczku?

Jedno wiem na pewno: książki na zawsze pozostaną moimi przyjaciółmi!
Karolina Polan, 5a

Czwartek, 15.01.2009 r.

Drogi pamiętniku!

Dzisiaj opowiem Ci o pewnym szczególnym przyjacielu, który mnie nie zrani, nie obgada, nie obrazi, ale zawsze mi pomoże. To taki ktoś, kto nigdy mnie nie opuści i o każdej porze może być ze mną, gdy jestem smutny lub czuję się samotny, gdy chcę się czegoś nowego dowiedzieć, albo gdy nudzę się okropnie. Myślę, że już słusznie się domyślasz, że mam na myśli książkę.

Niedawno przeczytałem świetną powieść fantastyczną: ,,Opowieści z Narnii", którą napisał Clive Staples Lewis. Jednak nie mógłbym jej przeczytać, gdyby nie ogromny wkład pracy Andrzeja Polkowskiego, który ją przetłumaczył oraz wydawnictwa Media Rodzina, które w 2005 roku ją wydało. Natomiast dzięki Paulinie Baynes, ilustratorce książki mogłem wyobrazić sobie wszystkie postaci i miejsca przedstawione w utworze.

Myślę, że jesteś ciekawy, co mnie tak urzekło? Chętnie Ci opowiem. Pewne rodzeństwo: Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja dostali się do magicznej krainy, Narnii, gdzie żyły stworzenia z mitów i legend, na przykład: mówiące zwierzęta, fauny z małymi różkami i kopytkami, dumne centaury, które potrafią czytać przyszłość z gwiazd, czy niskie karły z długimi brodami. Ta czwórka miała z pomocą wielkiego lwa -Aslana uratować Narnię od złej Białej Czarownicy. Podczas wykonywania tego niesamowicie trudnego zadania, ci młodzi ludzie, przeżyli nie tylko wiele interesujących przygód, ale jeszcze więcej chwil grozy. Książka ta zawiera całe mnóstwo ilustracji, które pomogły mi zrozumieć myśli autora, o czym już Ci wcześniej wspomniałem. Czasami czytając tę książkę przypominały mi się wspomnienia z wycieczek. Przenosiłem się oczyma wyobraźni w inne miejsca: w piękne kotliny, malownicze góry czy rozległe lasy i łąki, po których tak niedawno sam chodziłem.

Książka ta pogłębiła moją wyobraźnię. Pozwoliła mi wznieść się w obłoki i trochę pomarzyć. Mogłem wymknąć się na chwilę z szarej rzeczywistości i pojawić w kolorowym, pełnym przygód świecie. Wyobrażałem sobie, że znajduję się w podobnej, cudownej krainie. Myślałem, co bym wtedy robił, i jakie byłyby moje przygody. Może udałoby mi się zaprzyjaźnić z jakimś jej fantastycznym mieszkańcem, przeżyć z nim pełne przygód chwile i otwarcie porozmawiać o swoich problemach i radościach. Czytając ją zrozumiałem, że lepiej być dobrym i życzliwym, a nie złym, bo złe czyny w końcu i tak odwracają się przeciwko ich sprawcy.

Książka ta, tak mnie zafascynowała, że postanowiłem przeczytać kolejne części cyklu,, Opowieści z Narnii". Może kiedyś Ci o nich opowiem.



Myślę, że zgodzisz się ze mną, że takiego przyjaciela można polecić każdemu, bo:
Książka do serca i głowy każdego czytelnika puka,

Bo czytanie to przyjemność i nauka.

Książka może nauczyć wiele,

Więc ją czytaj w dni powszednie i w niedziele. Patryk Kuc, kl. Va


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość