Strona główna

Kulturowe I społeczne aspekty zawierania transakcji w internecie


Pobieranie 123.5 Kb.
Strona1/3
Data19.06.2016
Rozmiar123.5 Kb.
  1   2   3
Waszczyk M., Kulturowe i społeczne aspekty zawierania transakcji w Internecie, [w:] J. Kubka (red.), Etyka w edukacji menedżerskiej i praktyce ekonomiczno-społecznej, ZPPG Gdańsk 2001, ss. 71-91.

Maciej Waszczyk

Politechnika Gdańska

Wydział Zarządzania i Ekonomii



KULTUROWE I SPOŁECZNE ASPEKTY ZAWIERANIA TRANSAKCJI W INTERNECIE


Pięć tysięcy lat temu plac targowy był centrum cywilizacji, miejscem, do którego kupcy przybywali z odległych krajów, wioząc egzotyczne przyprawy, jedwabie, małpy, papugi, szlachetne kamienie – i znakomite opowieści. Pod wieloma względami Internet przypomina starożytny bazar...

(Manifest Cluetrain)



WSTĘP
Wymiana dóbr i bogactw naturalnych pomiędzy społecznościami, w postaci zarówno handlu jak i podboju, stanowi od początków ludzkości motor przenikania kultur, wymiany myśli i rozwoju nauk. Niemal symboliczne znaczenie można nadać w tym miejscu postaci Talesa z Miletu, ojca kultury starego kontynentu, któremu przypisuje się pierwszy, w znaczeniu europejskim, filozoficzny ogląd świata. Ten mędrzec grecki i handlarz oliwek, podróżując ponad dwa i pół tysiąca lat temu w celach kupieckich pomiędzy Jonią i Fenicją zapoczątkował proces przenikania się tych dwóch kultur na płaszczyznach astronomii, nauk przyrodniczych i matematyki. Dociekania naukowe pozwoliły Talesowi przewidzieć obfity zbiór oliwek i wzbogacić się na dzierżawie pras do ich tłoczenia, wzbudzić podziw Fenicjan zmierzeniem wysokości piramid dzięki zastosowaniu matematycznej zasady proporcji zwanej później jego imieniem, określić pory roku i podzielić rok na 365 dni, które to miary do dzisiaj odmierzają czas. Takie synergiczne spojrzenie na tą postać historyczną, pozwala zbudować symboliczny przykład handlu związanego z przemianami kulturowymi, przenikaniem idei i rozwojem nauk. <72>

Podczas gdy w kolejnych epokach historycznych intensywność przenikania się kultur była proporcjonalna do natężenia wymiany handlowej oraz podbojów, a ta z kolei była proporcjonalna do szybkości fizycznego przemieszczania się ludzi, to w ostatnich latach dwudziestego wieku nastąpiła pewna zmiana rewolucyjna powodująca kształtowanie się nowego paradygmatu ekonomii i kultury. Wątek ten zostanie rozwinięty w części pierwszej artykułu. W częściach drugiej i trzeciej zostanie przedstawiona koncepcja ekonomicznego uzasadnienia dla używania określenia Nowa Gospodarka. W partii czwartej zostaną pokazane metody prowadzenia handlu elektronicznego prowadzące do budowania społeczności uczestników platform transakcyjnych oraz konsumentów. W piątej i ostatniej części nastąpi ocena społecznych mechanizmów wytwarzanych w Internecie i rozwoju Nowej Kultury.



1. ASYMILACJA KULTUR A ZNACZENIE FIZYCZNEGO RUCHU
Nowa Gospodarka i Nowa Kultura są ściśle związane z rozwojem światowej sieci telekomunikacyjno-informatycznej Internet. Nowy paradygmat rozwoju ludzkości rodzi się w opozycji do anomalii, które w ostatnich dziesięcioleciach epoki industrialnej urastają do rangi kryzysu kultury i cywilizacji (zanieczyszczenie środowiska, choroby cywilizacyjne, negatywne aspekty globalizacji, unifikacjonizm i konsumpcjonizm).

Rysunek 1. Stopień przenikania się kultur a znaczenie fizycznego ruchu na przestrzeni ostatnich stuleci.

Źródło: opracowanie własne.
Pojecie anomalii jest kluczowe dla teorii powstawania paradygmatów. Anomalia działa negatywnie doprowadzając do ukształtowania się kryzysu1, jest motorem <73> poszukiwania nowych rozwiązań, jest dziwolągiem mglistym i niedokładnym2, który doprowadził Kopernika do zaprzeczenia modelowi kosmologicznemu Ptolemeusza i „poruszenia” Ziemi, która w umysłach ludzkich zaczęła od tej pory krążyć wokół Słońca.

Przywołanie w tym miejscu zmiany sposobu interpretacji poruszania się ciał niebieskich w systemach kosmologicznych Ptolemeusza i Kopernika nie jest przypadkowe, ponieważ zmiana znaczenia „fizycznego ruchu” jest pierwszą z cech charakterystycznych dla rewolucji elektronicznej [Rysunek 1]. Podobnie jak używanie do podróżowania i przewożenia towarów okrętów jest bardziej cywilizowane niż używanie do tego celu koni, tak też w krajach nadmorskich przenikanie się kultur często odbywało się szybciej niż na lądzie, który dopiero po pewnym czasie był podbijany, jak miało to miejsce w wypadku kultury starożytnego Rzymu cywilizującego ludy germańskie. Cywilizacyjne dążenia ludzi, skutkowały wytwarzaniem urządzeń zwielokratniających siłę mięśni ludzkich lub zwierząt pociągowych. Ruch odbywał się z prędkością galopującego konia przez tysiące lat. Jak mało efektywnymi możliwościami dysponowała wówczas ludzkość – obrazuje obserwacja ekspansji dzieła Arystotelesa, które „poruszało się” z prędkością kilkudziesięciu centymetrów na godzinę przez półtora tysiąca lat docierając z jednego krańca Europy na drugi.

Pomimo wkładu myśli średniowiecznej w pewnych szczegółowych kwestiach, tysiąc lat wieków średnich „poruszających się” przy pomocy koni nie przyczyniło się wydatnie do twórczego przenikania kultur, co nastąpiło dopiero w czasach nowożytnych.

Matematyzacja przyrody przez Kartezjusza, odkrycie Nowego Świata przez Kolumba, odkrycie na nowo zapomnianych dzieł starożytnych, powrót humanistycznych idei i natchnień zaowocowało w ciągu kilku wieków rozwojem nauk przyrodniczych. Dzieło filozofa Leibniza i alchemika Newtona polegające na ilościowym ujęciu fizyki3, zaowocowało w ciągu dwustu lat rozpoczęciem wykorzystywania energii chemicznej do wytwarzania ruchu - rewolucja industrialna pomogła ludziom zrozumieć swoje miejsce we Wszechświecie.

Wszystko stało się osiągalne, obce kraje, odległe kontynenty, smak potraw z najdalszych zakątków ziemi, ciemna strona księżyca, próbki skał z innych planet układu słonecznego. Maksymalizacja osiągnięć techniki w zakresie wykorzystania dostępnych źródeł energii w celu przemieszczania osób i towarów zintensyfikowała wzrost natężenia wymiany myśli pomiędzy uczonymi, przedsiębiorcami i myślicielami. Prawdziwy jednak przełom nastąpił w ostatnim dziesięcioleciu dwudziestego wieku.

Co sprawia, że Internet nabiera takiego znaczenia w relacjach handlowych? Co takiego dzieje się, że procesy wymiany towarów i pieniędzy zaczynają przebiegać inaczej niż dotychczas? Dlaczego fizyczna odległość pomiędzy partnerami handlowymi do niedawna miała nieporównywalnie większe znaczenie dla zawieranych kontraktów niż w chwili obecnej? W jaki sposób „brak ruchu” podłączonych do ogólnoświatowej sieci osób i instytucji nie przeszkadza w przenikaniu idei na niespotykaną do tej pory skalę? Czy handel elektroniczny jest w stanie zastąpić przysłowiowy „obiad z kontrahentem”? <74>


2. GŁÓWNE POJĘCIA NOWEJ EKONOMII
Czy korzystanie z finansowo-księgowych systemów informatycznych na potrzeby wewnętrzne przedsiębiorstw lub planowanie produkcji i organizowanie przepływu zamówień i dokumentacji poprzez systemy EDI (ang. Electronic Data Interchange), można nazwać elektroniczną przedsiębiorczością (ang. e-Business)? Czy wysyłanie oferty w postaci pliku tekstowego lub prezentacją oferty w telewizji kablowej, albo kupowanie usługi bankowej przez kartę kredytową, można nazwać handlem elektronicznym (ang. e-Commerce)? Analiza tych pojęć każe przyjąć, że elektroniczny handel i przedsiębiorczość nie jest związana tylko z wykorzystaniem Internetu. Fellenstein i Wood uważają nawet, że e-Business leży na styku Internetu i pozostałych technologii informatycznych (IT)4, które to dwie sfery stają się warunkami zarazem wystarczającymi i koniecznymi elektronicznej przedsiębiorczości. Systemy i aplikacje informatyczne, technologie EDI, ekstranet, intranet, ale także sieci bankomatów, telewizja kablowa, telefonia komórkowa, wprowadzają nas w świat „e-” (elektroniczny). Korzystanie z zapisywania, przekazywania i odczytywania informacji przy pomocy ciągu zer i jedynek wprowadza nas w świat elektroniczny, w świat nowych technologii, który na obecnym zaawansowanym poziomie rozwoju sprawia, że cokolwiek czynimy, możemy nadać temu przedrostek „e-”.

Próbując w najprostszy sposób określić zakres nazw e-Business i e-Commerce można przyjąć założenie, że określenie „elektroniczny” w stosunku do przedsiębiorczości, czy handlu wskazuje na pewien szczególny sposób prowadzenia interesów, mianowicie taki, który wykorzystuje dostępne narzędzia elektroniczne, czyli oprogramowanie działające w środowisku elektronicznych urządzeń (sieci urządzeń), gdzie odbywa się przesyłanie, przetwarzanie i interpretacja danych zapisanych w systemie binarnym. W takim możliwie szerokim ujęciu zakresu pojęć, e-Business oznacza przeniesienie na płaszczyznę elektroniczną pewnych procesów ekonomicznych związanych z logistyką, obsługą klienta i obsługą firmy. Przejęcie takiej definicji suponuje, że e-Business nie wiąże się tylko, jak sugeruje się w niektórych interpretacjach, z dokonywaniem transakcji pomiędzy partnerami biznesowymi. E-Business należy traktować szerzej, wskazując na to, że przedsiębiorczość to w dużej mierze procesy wewnątrz firm związane z logistyką na poziomie nie tylko zaopatrzenia i dystrybucji ale także magazynowania i produkcji, oraz procesy wewnętrzne związane z administracyjną, finansowo-księgową i kadrowo-płacową obsługą firmy. Innymi słowy, wprowadzanie aplikacji komputerowych na potrzeby własne firmy, jak program finansowo-księgowy, w myśl sformułowanej definicji, można nazwać działaniami należącymi do dziedziny elektronicznej rzeczywistości.

Podobnie szeroko można zdefiniować handel elektroniczny przyjmując, że e-Commerce to przeniesienie na płaszczyznę elektroniczną wszystkich lub części etapów zawierania transakcji. Rozszerzając tę definicję handlu elektronicznego należy powiedzieć, że prezentacja oferty, negocjacje, wybór oferty, składanie zamówień, zawieranie transakcji, obsługą dokumentacyjna kontraktów, płatności i szeroko <75> rozumiana obsługa klienta, czyli wszystkie działania związane z pozyskaniem klienta, sprzedażą i obsługa po sprzedaży, mieszczą się w tym pojęciu.

Zakresy pojęć e-Business i e-Commerce posiadają zatem pewną część wspólną i pewną część rozłączną. W znalezieniu takiego e-Business, który nie jest e-Commerce i odwrotnie, pomaga wprowadzenie kolejnych pojęć, mianowicie B2B, B2C i C2C. Każde z nich jest symbolicznym przedstawieniem relacji w jakiej pozostają do siebie strony. B2B (Business-to-Business) oznacza relację, w której stronami są podmioty gospodarcze, B2C (Business-to-Customer) oznacza relację w której jedna ze stron prowadzi działalność gospodarczą a druga jest ostatecznym odbiorcą produktu lub usługi. Relacja C2C (Customer-to-Customer) oznacza relację, w której stronami transakcji są osoby nie prowadzące działalności gospodarczej. Rozróżnienie tych trzech relacji pozwala precyzyjnie określić część wspólną zakresu pojęć e-Business i e-Commerce oraz część rozłączną [Rysunek 2].



Rysunek 2. Relacje pomiędzy zbiorami desygnatów pojęć e-Business i e-Commerce. Uwaga tego artykułu pozostaje skupiona na częściach oznaczonych ‘1 i ‘2.

Źródło: opracowanie własne.

Jak pokazano, szerokie ujęcie definicji podstawowych pojęć Nowej Ekonomii wykracza poza granice Internetu. Szerokie ujęcie definicji tych pojęć wykracza także poza granice Nowej Ekonomii. Nowa Gospodarka bowiem jest nierozerwalnie związana z Internetem, który sprawia, że pojęcia te nabierają nowego znaczenia. Internet sprawia, że w radykalny sposób zmienia się handel i przedsiębiorczość. Pomimo zatem możliwie szeroko przedstawionego ujęcia pojęć z przedrostkiem e-, w dalszej części artykułu nastąpi skupienie uwagi na takim e-Business i takim e-Commerce, które jako główną płaszczyznę i nośnik informacji wykorzystuje Internet. Pominięte zostaną przy tym pewne zastosowania Internetu na potrzeby własne <76> przedsiębiorstwa jak aplikacje ASP (Application Service Provider), czyli dostarczanie firmom możliwości korzystania z oprogramowania finansowo-księgowego czy kadrowo-płacowego. W dalszej części wywodu główna uwaga zostanie skupiona na transakcyjnej stronie e-Business, czyli takim e-Commerce, w którym przynajmniej jedna strona prowadzi działalność gospodarczą oraz na takim e-Commerce, które nie jest e-Business.



3. CZYNNIKI PRZEWAGI KONKURENCYJNEJ FIRM NOWEJ EKONOMII
Nowa Ekonomia5, jak się często wskazuje, polega na pewnym odejściu od kapitału, jako głównego wskaźnika wyceny wartości firm na rzecz niematerialnych aspektów takich jak know-how, czy zaawansowanie w zastosowaniu nowych technologii. Prospekty emisyjne firm wchodzących na giełdę zawierające informacje o zastosowaniach internetowych rozwiązań powodowały w pewnym okresie na świecie zbyt wysoką wycenę i następnie wzrost kursów ich akcji. Z perspektywy bessy, która wystąpiła na giełdzie NASDAQ w 2000 roku, wycena ta okazała się nieracjonalną i zapominającą o podstawowej zasadzie: aspekty psychologiczne - manipulacja polegająca na „zarażaniu ideą” - nie powinna być pozbawiona chłodnej analizy ekonomicznej. W tym aspekcie ekonomia pozostaje ciągle tą samą: perspektywa generowania krótko- i długoterminowego zysku w stosunku do zainwestowanego kapitału oraz wielkość aktywów powinna być podstawą wyceny wartości firm. Cóż z tego, powiedzą niektórzy, skoro przewidywania mogą być „optymistyczne”. Banki i „niezależni” analitycy mogą przedstawiać prognozy na najbliższe lata a aktywa mogą być głównie ulokowane w patentach i działach autorskich wprowadzających nowe i śmiałe rozwiązania, za każdym razem rewolucjonizujące gospodarkę. Czy zatem aspekty psychologiczne a nie analiza techniczna, manipulacja zmieniających się autorytetów oraz media a nie analiza fundamentalna, decydują o hossie i bessie na giełdach światowych? Nie jest zamiarem tego tekstu odpowiedź na tak postawioną kwestię, lecz wskazanie pewnych obiektywnych własności związanych z zastosowaniem rozwiązań internetowych, które powodują realne zmiany w gospodarce i sposobie prowadzenia interesów.

Pojęcie interaktywności wydaje się kluczowe dla wskazania podstawowych cech charakterystycznych dla rewolucji Nowej Ekonomii. Rewolucja industrialna mająca swoje początki 250 lat temu zdumiała świat masową produkcją6. W ten sposób rozpoczął się proces globalizacji i unifikacji, który w ostatnich latach budzi sprzeciw wielu środowisk. Poniżej zostanie zaprezentowany pogląd, zgodnie z którym rozwój ekonomii opartej o rewolucję elektroniczną nie musi prowadzić do spełnienia się negatywnych przewidywań Stanisława Lema zawartych w jego ostatniej książce7. Wprost przeciwnie, może być pozytywny w porównaniu do skutków społecznych <77> wywołanych przez rewolucję przemysłową i może niwelować negatywne aspekty rozwoju industrialnego.

Badania marketingowe w „starej” ekonomii pozwalają na wchodzenie w interaktywność stron podaży i popytu. Analiza popytu wiąże się jednak ze stosunkowo dużymi nakładami finansowymi – w oparciu o te inwestycje powstała odrębna dyscyplina akademicka, wydziały na wyższych uczelniach oraz firmy specjalizujące się w badaniach rynkowych. Osiągana w ten sposób interaktywność, czyli wzajemne formułowanie i przekazywanie komunikatów pomiędzy stronami podaży i popytu angażuje w „starej” ekonomii pokaźne środki finansowe i stanowi poważny element budżetu firm produkcyjnych. Budowanie nowego modelu samochodu, wprowadzenie na rynek zupy o nowym smaku czy wypromowanie nowego zespołu muzycznego musi być poprzedzone kosztownymi badaniami popytu celem zbadania oczekiwań konsumentów. Ponieważ jednak same badania, ich interpretacja i kolejne etapy rozwoju produktu trwają od kilku tygodni do kilku miesięcy a w przypadku przemysłu motoryzacyjnego nawet kilka lat, znaczenie interaktywności spada wraz z upływem czasu [Rysunek 3].


Rysunek 3. Spadek interaktywności z upływem czasu w pojedynczym cyklu produkcyjnym.

Źródło: Waszczyk, E-Commerce...

Wysokie koszty przestawienia lub uruchomienia produkcji powodują opóźnienia w zaspokajaniu popytu, pomijając czas potrzebny na podjęcie decyzji przez osoby zarządzające. Nieustannie towarzyszący „starej” ekonomii czynnik czasu powoduje, że konsumenci zmieniają swoje oczekiwania i jeszcze niedawno chciane i oczekiwane produkty przestają ich interesować. Pełne produktów magazyny wymagają intensywnej promocji, która zlecana agencjom stosującym szeroko pojętą manipulację w zupełnie nieinteraktywny sposób „wmusza” ludziom produkty, często na poziomie podprogowym i z punktu widzenia etyki w sposób często moralnie wątpliwy8.

Docieramy w ten sposób do podstawowego dylematu logistyki: produkcja rządząca się cyklami wytwarzania najbardziej opłacalnych, możliwie długich partii <78> jednakowych produktów, zapełnia nimi magazyny9. Kierownik produkcji walczy z działem handlowym i wygrywa: w obliczu rosnących kosztów muszą przestać się liczyć oczekiwania konsumentów. Liczy się zysk, czyli wysprzedanie stanów magazynowych, które trzeba „wypchnąć”. Liczy się obniżenie kosztów, czyli utrzymanie linii produkcyjnej.

Produkty zalegające magazyny należy sprzedać poprzez ich wypromowanie, wypchnięcie w promocji „push”, przyciągnięcie w promocji „pull”. Media rezerwują coraz dłuższy czas reklamowy, akwizytorzy docierają do klientów w ich domach, przedstawiciele handlowi przejeżdżają kilkaset kilometrów dziennie, dyrektorzy spożywają obiady w towarzystwie klientów. Wyścig się rozpoczął i namiastka interaktywności gaśnie na kolejnych etapach zaspokajania popytu. Walka pomiędzy podażą i popytem w „starej” ekonomii przypomina samonapędzającą się spiralę badań, promocji i dystrybucji [Rysunek 4].


Rysunek 4. Utrata interaktywności z upływem czasu w „starej” Ekonomii wpływa na powstawanie wielkich korporacji.

Źródło: Waszczyk, E-Commerce...

Próbując określić strony wymiany towarów i usług w epoce industrialnej napotykamy dwa pojęcia: segmenty klientów i wielkie korporacje. Te dwa terminy wydają się kluczowe dla znalezienia społecznego wymiaru ekonomii ery przemysłowej. Dostawca i odbiorca na rynku B2B komunikują swoje potrzeby i słyszą wzajemne komunikaty, na poziomie zaopatrzenia powraca na moment interaktywność, ale dotyczy tylko podmiotów prowadzących działalność gospodarczą. Na poziomie dystrybucji B2C notujemy jednak niemal całkowity brak interaktywności. Dzieje się tak ponieważ w łańcuchach produkcyjnych kolejni dostawcy tracą swoją indywidualność i poprzez przenikanie się stosunków własnościowych, wzajemne wykupywanie udziałów łączą się w korporacje. Firmy wydobywcze, producenci surowców, producenci półproduktów, <79> montażownie łączą się w korporacje oraz globalne organizacje, których powstanie kojarzone jest z negatywnym aspektem globalizacji. Firmy nazywamy „potężnymi” jeśli posiadają udziały lub są właścicielami możliwie dużej ilości etapów łańcucha produkcyjnego od wydobycia surowców do dystrybucji detalicznej [Rysunek 5]. Panowanie korporacji wchłaniających kolejne etapy łańcucha produkcyjnego i łańcucha dostaw i dystrybucji w różnych gałęziach przemysłu budzi obawę o kulturowe skutki takich przemian: unifikację i konsumpcjonizm. W niemożności pogodzenia bezwładności cykli produkcyjnych i zmiennych oczekiwań segmentów konsumentów oraz wchłanianiu przez rozbudowujące swój kapitał korporacje kolejnych etapów łańcucha dostaw, konsumenci przestają mieć możliwość wyboru. Następuje zalew masowej dystrybucji znormalizowanych produktów. Wielkie korporacje pochłaniają kolejne ogniwa łańcuchów produkcyjnych właśnie po to, aby panować nad promocją i dystrybucją i nie dopuścić do możliwości wyboru produktów konkurencyjnych. Jeżeli zaś taka konkurencja się pojawia to pomiędzy dzielącymi między siebie rynek korporacjami: Coca-Colą i Pepsico, Unilever i Henkel. Globalizacja i unifikacja przekształcają się w dogmaty „starej” ekonomii.


Rysunek 5. Działanie korporacji obejmujących kolejne ogniwa przykładowego łańcucha produkcji i dystrybucji.

Źródło: opracowanie własne.

Nowa Ekonomia zmieniła charakter relacji handlowych poprzez wysunięcie na pierwszy plan interaktywności. Dzięki tajemniczej „czarnej skrzynce” Internetu, globalnej sieci, do której można dodać w dowolnej chwili dowolną informację, i z której tę informację w dowolnym momencie można wydobyć, informacja ta stała się po prostu powszechna. <80>


Rysunek 6. Odzyskanie interaktywności w Nowej Ekonomii do momentu dystrybucji.

Źródło: Waszczyk, E-Commerce...

Dzięki światowym zasobom Internetu, który w 2000 roku zaczął być dostępny w 41% gospodarstw domowych Stanów Zjednoczonych i w od około 20 do 50% gospodarstw domowych innych państw wysoko rozwiniętych10, do informacji po stronie popytu ma dostęp kilkadziesiąt procent ludzi tak zwanej zachodniej cywilizacji. Dzięki takim narzędziom jak wyszukiwarki internetowe w portalach oraz specjalnym stronom poświęconym porównywaniu produktów, użytkownicy Internetu zaczęli mieć możliwość nieograniczonego porównywania cen i warunków dostaw towarów z całego świata. Od strony podaży, przedsiębiorstwa sektora MSP (małe i średnie przedsiębiorstwa) zaczęły konkurować startując niemal z równej pozycji11, przy stosunkowo niewielkich nakładach finansowych12, z ofertą „gigantów”. W Internecie czynnik czasu został zniwelowany na wszystkich etapach wymiany handlowej oprócz dystrybucji, która siłą rzeczy musi odbywać się poza Internetem, za wyjątkiem niektórych publikacji i oprogramowania. [Rysunek 6]. <81>

Dobry przykład można zaczerpnąć z rynku książek. Wielkie księgarnie w Polsce jak Empik czy wydawnictwa jak Prószyński i S-ka wypierają małe wydawnictwa, księgarenki i antykwariaty. Każdy autor, nawet średnio poczytnych książek wie, że w chwili obecnej sieci dystrybucyjne nie przyjmują wydań nie dostarczonych przez „gigantów” i cały ciężar dystrybucji spada na pisarza, który z plecakiem wypchanym książkami wędruje od księgarni do księgarni oddając dzieło swojego życia w komis po kilka egzemplarzy. Dyktowanie gustów czytelnikom poprzez zunifikowaną ofertę wydawniczą budzi sprzeciw intelektualistów, którzy zdają sobie sprawę, że tytuły deficytowe także powinny znaleźć swoje miejsce w kanale dystrybucji dużych księgarni.

Pewne unikalne tytuły nie zostaną wprowadzone do magazynu dużej księgarni ze względu na długi czas obrotu takim towarem. W małych księgarniach internetowych można jednak znaleźć wiele książek specjalistycznych, kilka lat temu wyprzedanych w dużych księgarniach, czy też o małych nakładach. Przeszukanie fizyczne księgarni na terenie Polski w celu kupienia wydanej kilka lat temu, książki Franka Bettgera „Jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie”, zajęłoby autorowi tego artykułu prawdopodobnie kilka lat, za pomocą książki telefonicznej i telefonu: kilka tygodni. Pomijając już olbrzymie koszty takich działań dość powiedzieć, że wpisanie nazwiska „Bettger” w okno dialogowe wyszukiwarki internetowej na stronie www.wp.pl i naciśnięcie przycisku „szukaj” pozwoliło w kilkanaście sekund na uzyskanie dostępu do strony internetowej, na której w ciągu kilku kolejnych minut można było złożyć zamówienie, zrealizowane przez wydawnictwo w ciągu trzech dni.

To jednostkowe doświadczenie odzwierciedla doświadczenie wielu ludzi na całym świecie. W oparciu o nie i podane wyżej powody postuluje się akcentowanie nowego, pozytywnego znaczenia pojęcia globalizacji związanego z Nową Ekonomią: „globalna informacja”, zamiast „globalne organizacje”.

Globalny charakter informacji w Nowej Ekonomii dotyka ważnego elementu, jakim jest „masowe dostosowanie” (ang. mass customization), czyli - jak wskazuje Keith T. Brown w swojej książce13 – pozorna sprzeczność dostosowania produktu do oczekiwania konsumentów na skalę masową. Firmy Nowej Ekonomii, których pionierem jest Dell Computer nie trzymają na półkach magazynów gotowych, jednakowych partii produktów tylko podzespoły, z których na precyzyjne zamówienie składają indywidualnie dostosowany i skonfigurowany produkt14.

Dzięki przyłączeniu kontrahentów do platformy internetowej Michael Dell na przestrzeni czterech lat od 1993 do 1997 roku zwiększył czterokrotnie sprzedaż do 12 mld USD, utrzymując cały czas stan magazynowy na niemal niezmienionym poziomie 220-230 mln USD. Czas przepływu towarów przez magazyn w tym okresie spadł poniżej 8 dni i firma Dell Computer zaczęła go liczyć na godziny a nie doby15. W 2000 roku Dell Computer prześcignął panującą na rynku komputerów osobistych firmę Compaq i osiągnął udział w rynku 12,8% (IDC, Dataquest) zajmując pierwsze miejsce.

Oszczędność kosztów, o co zabiegają wszyscy logistycy, stanowi o przewadze konkurencyjnej firm, umacniających swoją obecność w Internecie. Według danych <82> finansowych podanych przez firmy z branży spedycyjno-transportowej w odpowiedzi na ankietę Rzeczpospolitej16, pięćdziesiąt trzy przedsiębiorstwa osiągające dochody powyżej 10,000,000 PLN każda, uzyskały średnią rentowność brutto rzędu 4,13%. Osiemnaście przedsiębiorstw o dochodach w przedziale 1,000,000 do 10,000,000 PLN osiągnęły rentowność brutto średnio w wysokości tylko 1,81%. Przy tak niskiej rentowności oszczędność kilku groszy jest ekwiwalentem sprzedaży za kilka złotych zaś oszczędność rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych może być pokryta dopiero przez sprzedaż za kwotę kilku milionów złotych17. Poszukiwanie źródeł oszczędności staje się więc priorytetem.

Każdy, kto kiedykolwiek próbował przeprowadzić nawet pojedynczą transakcję pracując w przedsiębiorstwie zdaje sobie sprawę, że taka czynność wymaga olbrzymiego nakładu czasu i pieniędzy niejednokrotnie przekraczających wartość drobniejszych zamówień. Pierwszym etapem jest czas poświęcony na znalezienie danych teleadresowych oferentów, rozesłanie dostępnymi środkami komunikacji zapytań ofertowych, analiza nadchodzących odpowiedzi, precyzowanie treści merytorycznej pism, negocjacje, potwierdzenie przyjęcia oferty, wysłanie zamówienia, potwierdzenie przyjęcia zamówienia, dokumenty dotyczące zlecenia, awizacje, faktury, reklamacje, niezliczone ilości papierów, faksy, telefony, pensje pracowników. Internet zmienia radykalnie tą rzeczywistość pozwalając na szybkie i tanie wykonywanie tych czynności na platformach wymiany handlowej zwanych internetowymi rynkami.


  1   2   3


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość