Strona główna

Leszek Bukowski saul kripke „nazywanie a koniecznośĆ


Pobieranie 16.68 Kb.
Data17.06.2016
Rozmiar16.68 Kb.
Leszek Bukowski
SAUL KRIPKE „NAZYWANIE A KONIECZNOŚĆ”

wykład nr II

Kripke rozpoczyna drugi wykład od przedstawienia sześciu naczelnych tez deskrypcjonizmu (w jego ujęciu) oraz warunku (W) na te tezy nałożonego:


  1. Każdej nazwie lub wyrażeniu oznaczającemu „X” odpowiada wiązka własności, mianowicie wiązka takich własności Φ, że A jest przekonany, że „ΦX”.

  2. A jest przekonany, że jedna z własności lub niektóre własności łącznie wyznaczają jednoznacznie pewne indywiduum.

  3. Jeśli jakiś jedyny przedmiot y spełnia większość lub znaczną większość spośród własności Φ, y jest tym, do czego odnosi się „X”.

  4. Jeżeli głosowanie nie wykazuje żadnego jedynego przedmiotu, „X” nie odnosi się do niczego.

  5. Mówiący zna a priori zdanie: „jeśli X istnieje ↔ X ma większość spośród własności Φ”.

  6. Zdanie „Jeśli X istnieje ↔ X ma większość spośród własności Φ” wyraża prawdę konieczną (w narzeczu mówiącego).

W. W wypadku każdej zadawalającej teorii opis musi unikać błędnego koła. Własności, których używa się w głosowaniu, same nie mogą zawierać pojęcia odniesienia w taki sposób, że ostatecznie nie sposób go usunąć.
Zgodnie z warunkiem (W) aby teoria nie była obciążona błędnym kołem, pośród własności przypisywanych obiektowi y przez nazwę „X” nie mogą występować takie, które zawierają pojęcie odniesienia. Np.: Sokrates to osoba zwana „Sokratesem”. Oczywiście nie chodzi o tezę z obrębu historii języka, która wcale nie byłaby trywialna – np.: w starożytnej Grecji nazwa „Sokrates” była równokształtna z dzisiejszą, polską nazwą „Sokrates”.

Tezy 1 – 6 nie są aksjomatyką deskrypcjonizmu. Kripke sądzi (sic!), że 6 wynika z tez 1 – 4.



Krytyka tezy 6. Jeśli bierzemy wiązkę własności w wąskim sensie, tak że tylko jedna z deskrypcji jest istotna, wówczas ukonieczniamy prawdy przygodne. Searle twierdzi, że przedmiot desygnowany przez jakąś nazwę własną „X” posiada z koniecznością jedynie sumę logiczną własności powszechnie mu przypisywanych. Kripke się z tym nie zgadza: przedmiot może nie posiadać żadnej z powszechnie mu przypisywanych własności, a mimo to być tym do czego odnosimy się mówiąc „X”. Hitler byłby Hitlerem nawet jeśliby nie uczynił niczego co dzisiaj mu się przypisuje. Gdybyśmy przyjęli pogląd Searle’a, tym samym uwikłalibyśmy się w silny determinizm metafizyczny.

Nazwy własne to desygnatory sztywne – oznaczają ten sam przedmiot we wszystkich możliwych światach.

Kripke twierdzi, że nazwa „jeden metr” również jest desygnatorem sztywnym. We wszystkich możliwych światach oznacza ten sam odcinek długości. Nawet jeżeli definiujemy długość jednego metra jako długość pewnego wzorcowego pręta, to jeżeliby ów pręt wydłużył się, i tak długość jednego metra będzie taka sama.

Desygnator sztywny to wyrażenie posiadające to samo odniesienie we wszystkich możliwych światach, nawet jeżeli opisujemy świat, w którym odniesienie danego desygnatora sztywnego nie istnieje.

Tym samym teza 6 upada.

Krytyka pozostałych tez. Kripke twierdzi, że z tez 1 – 5 wyłania się następujący obraz: chcę nazwać jakiś przedmiot. Myślę o sposobie jednoznacznego opisania go, a następnie przyjmuję: przez „Cycerona” będę rozumiał człowieka, który oskarżył Katylinę. Oto odniesienie nazwy „Cyceron”. „Cyceron” jest desygnatorem sztywnym, a więc istnieją światy możliwe, w których Cyceron nie oskarżył Katyliny. Faktycznie zdarza się, że ustalamy odniesienie nazwy przez deskrypcję, ale tak nie jest zawsze.

Filozofowie często traktują nazwy własne jako deskrypcje określone typu „człowiek który oskarżył Katylinę” lub „Einstein to człowiek, który odkrył teorię względności”. Jednak inni mogą wcale nie wiedzieć tego co my o odniesieniu nazwy, a mimo to, odnoszą się do tych samych przedmiotów. Poza tym niektóre deskrypcje zawierają błędne koło.

Jeżeli pewien przedmiot spełnia większość warunków, to ten przedmiot jest odniesieniem nazwy „X”. Jeżeli ktoś twierdzi, że Gödel dowiódł niezupełności arytmetyki, to czy tym samym mówiąc „Gödel” odnosi się do Schmidta, któremu Gödel – przypuśćmy – wykradł rękopis? Nie – pomimo fałszywej deskrypcji nazwa „Gödel” odnosi się do Gödla a nie Schmidta.

Teza 4 mówi, że jeżeli głosowanie nie wykazuje żadnego jedynego przedmiotu, „X” nie odnosi się do niczego. Głosowanie może nie przynieść rozstrzygnięcia bądź wszystkie nasze przekonania dotyczące pewnego przedmiotu (np. Gödla) mogą być fałszywe, a i tak istnieje odniesienie nazwy. Gdyby dowód niezupełności arytmetyki w jakiś cudowny sposób samoistnie się zmaterializował i tak mówiąc „Gödel” odnosilibyśmy się do tej samej osoby, do której odnosimy się obecnie sądząc, że dowiodła niezupełności arytmetyki.

Teza 5 mówi, że użytkownik A wie a priori „Jeżeli X istniej, X ma większość własności Φ.” Wszak wcale nie wiemy a priori, że Gödel dowiódł niezupełności arytmetyki.

Jeżeli przyjmiemy następującą deskrypcję: „Gödel to człowiek, o którym większość osób myśli, że dowiódł niezupełności arytmetyki”. To też wiedzie w ślepy zaułek. Jeżeli większość myśli, że aksjomaty arytmetyki zostały sformułowane przez Dedekinda, a ja sądzę, że to był Gödel, to przecież nadal mówiąc „Gödel” odnoszę się do Gödla, a nie Dedekinda. Co więcej jeżeli Gödla postrzegamy jako człowieka, któremu powszechnie przypisuje się odkrycie niezupełności arytmetyki, to co odpowiemy komuś, kto nas zapyta: „Do kogo odnosisz nazwę Gödel?”. – Odpowiedź: „Odnoszę ją to osoby, do której ją odnoszę” – mamy więc błędne koło. Kwestię tą można rozumieć za Strawsonem tak, że ja odnoszę się do obiektu, odwołując się do odnoszenia kogoś innego, a to z kolei jeszcze do kogoś itd. Jednak taki łańcuch nie daje pewności, że nie obraca się w koło.

Nie wiemy tak naprawdę czy własności, których używamy do identyfikacji danego człowieka są prawdziwe. Nie wiemy czy wyróżniają one jedyny przedmiot itd. Jak zatem wygląda kwestia odniesienia nazw własnych?

Przyczynowa teoria nazw własnych. Ktoś się rodzi; rodzice nadają mu imię; przekazują to imię swoim znajomym; oni swoim. Tak powstaje ciąg komunikacyjny na krańcu, którego znajduje się osoba nazwana tak a tak. Ktoś znajdujący się na odległej pozycji łańcucha może nic nie wiedzieć o nosicielu imienia bądź jego wiedza może być fałszywa. Nie zmienia to jednak faktu, że używając danej nazwy odnosi się do tej samej osoby.

Nie ma znaczenia co użytkownik danej nazwy myśli o źródle, z którego ją uzyskał. Jeżeli Jan usłyszał nazwę „Cyceron” od osób odnoszących się za jej pomocą do największego rzymskiego mówcy, a następnie – wskutek demencji – myśli, że usłyszał ją od Jonesa, który za jej pomocą odnosi się do niemieckiego szpiega, to mimo wszystko Jan nadal odnosi się za jej pomocą do rzymskiego mówcy.

Na początku łańcucha komunikacyjnego jest zawsze akt chrztu. Akt chrztu może się odbywać bądź przez ostensję, bądź w drodze podania deskrypcji wyróżniającej przedmiot chrzczony. Osoba przeprowadzająca chrzest jest jakoś bliżej zaznajomiona z przedmiotem chrzczonym.

Zdania o identyczności. Zdania identycznościowe zawierające po obu stronach deskrypcje są przygodne. Przykładowo: Twórca systemu heliocentrycznego = najsławniejszy absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ale czy zdanie identycznościowe „Cyceron to Tuliusz” również jest przygodne? Oczywiście możemy wiedzieć a posteriori że „Cyceron” i „Tuliusz” oznaczają tę samą osobę – ale to nie znaczy, że prawda o identyczności Cycerona i Tuliusza jest przygodna. Wręcz przeciwnie, o ile uznamy, że obydwie nazwy własne są desygnatorami sztywnymi, wówczas zdanie „Cyceron = Tuliusz” jest prawdą konieczną.

Czy istnieją okoliczności, w których G. Poranna nie byłaby G. Wieczorną? Tak jeżeli mianem G. Wieczornej oznaczyliśmy inny obiekt niż mianem G. porannej – ale nie o to chodzi. Jeżeli przyjmiemy, że G. Wieczorna i G. Poranna są sztywnymi desygnatorami planety Wenus, wówczas jest prawdą konieczną, że G. Wieczorna = G. Poranna. Oczywiście może istnieć świat, w którym G. Wieczorna istniałby, tzn. nazwalibyśmy pewne ciało niebieskie „G. Wieczorną” i jednocześnie tej gwiazdy nie byłoby rankiem na nieboskłonie. Nie zmienia to jednak faktu, że zdanie G. Wieczorna = G. Poranna w odniesieniu do planety Wenus jest zdaniem a aposteriorycznym i jednocześnie zdaniem koniecznym.





©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość