Strona główna

Libreum veto w ocenach doktryny politycznej drugiej połowy XVII wieku


Pobieranie 29.96 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar29.96 Kb.



Łódź 10.01.2015


dr hab. prof. UŁ Tomasz Tulejski

Katedra Doktryn Polityczno-Prawnych

Wydział Prawa i Administracji UŁ

Recenzja rozprawy doktorskiej Pana magistra Michała Zbigniewa Dankowskiego

pt. Libreum veto w ocenach doktryny politycznej drugiej połowy XVII wieku

napisanej pod kierunkiem profesora Andrzeja Sylwestrzaka


Myśl polityczna okresu I Rzeczpospolitej w ostatnich latach zajmuje wreszcie należne sobie miejsce w refleksji polskich badaczy parających się filozofią polityczną i zagadnieniami ustrojowymi. Mimo swego niezaprzeczalnego bogactwa oraz oryginalności nie miała bowiem szczęścia na przestrzeni ostatnich dwustu lat. Utrata niepodległości sprawiła, że będące w jej polu zainteresowania problemu uległy dezaktualizacji, czego konsekwencją było zerwanie intelektualnego continuum. Ustąpiła ona więc miejsca refleksji niepodległościowej, najpierw w wydaniu romantycznym, a potem, będącej jej przeciwieństwem, pozytywistycznym. Oba wielkie, zajadle rywalizujące z sobą paradygmaty nie stroniły również od krytyki intelektualnego dorobku Polski szlacheckiej, obarczając go, w sposób jawny bądź ukryty za katastrofę rozbiorów. Zmieniał się także całkowicie struktura społeczna, która nie mogła być już bazą dla kontynuacji dorobku myślicieli XVI i XVII stulecia. Popadała więc ona powoli w zapomnienie, czego nie przerwało nawet odzyskanie niepodległości, okres międzywojenny bowiem był na płaszczyźnie intelektualnej konsekwencją wielkiego XIX-wiecznego sporu. O ile więc niemożliwym było abstrahowanie od etosu I Rzeczpospolitej przynajmniej poziomie symbolicznym, o tyle nie było już miejsca na jej refleksję polityczno-ustrojową. Szło za tym niewielkie zainteresowanie nauki, a jedynym, choć niebywale istotnym wyjątkiem są dokonania Władysława Konopczyńskiego i krakowskiej szkoły historycznej. Sytuacji, rzecz jasna, nie poprawił okres PRL-u, w którym społeczeństwo stanowe, oparte na supremacji narodu szlacheckiego, postrzegane być musiało z marksowskiej perspektywy. Nie inaczej spoglądano więc na będącą jego wytworem refleksję polityczną. Sytuacja zmienia się nieznaczni dopiero w latach siedemdziesiątych, lecz mimo kilku niebywale ważnych prac, trudno okres ten nazwać renesansem myśli staropolskiej. Dopiero w ostatnich latach mają miejsce projekty badawcze i edytorskie służące lepszemu zrozumieniu i rozpropagowaniu intelektualnych osiągnięć I Rzeczpospolitej. Tym bardziej cieszyć musi i budzić uznanie wybór tematu pracy, jakiego dokonał Doktorant. Postanowił bowiem zmierzyć się z instytucją, która przez ostatnie dwa stulecia była synonimem ustroju politycznego Polski szlacheckiej. Stara się przy tym ukazać nie tyle jej instytucjonalną stronę, ile spojrzeć jak na katalizator refleksji politycznej ostatnich dwóch wieków I Rzeczpospolitej. Trafnie przy tym łączy instytucję liberum veto z kategorią wolności szlacheckiej traktując je jako immanentnie z sobą powiązane elementy ustroju i refleksji politycznej. Próbuje też odpowiedzieć, jak doktryna usiłowała połączyć je z wymogami skutecznego funkcjonowania państwa.

Celem pracy jest więc zestawienie sądów na temat instytucji liberum veto oraz praktyki zrywania sejmów i w ogóle polskiego parlamentaryzmu w literaturze politycznej okresu półwiecza Polski szlacheckiej (s. 6).

Realizacji tej tezy badawczej służą cztery obszerne rozdziały. Pierwszy z nich, mający charakter wprowadzający do problematyki traktuje o ustroju Rzeczpospolitej Obojga Narodów oraz jej systemie parlamentarnym. Stąd Autor przedstawia w nim zręby ustrojowe państwa i najważniejsze instytucje konstytucyjne, analizuje też jego strukturę stanową. Na kilkudziesięciu stronach stara się także prześledzić rozwój polskiego parlamentaryzmu, by w końcu przedstawić jego dojrzałą, XVII-wieczną postać. Nie jestem przekonany, czy zagadnieniom tym należało poświęcić aż tak wiele miejsca, zwłaszcza, że narracja ma jedynie charakter sprawozdawczy. Zagadnienia te są bowiem powszechnie znane, nie służą też w żaden istotny sposób realizacji zamierzeń pracy, zwłaszcza te dotyczące szlachectwa. Drugiej strony jednak ta część I rozdziału ma pewien niezaprzeczalny walor poznawczy próbując czytelnika nie obeznanego z zagadnieniem instytucjonalny kontekst rozważań Autora. Bez wątpienia bardzo ważne dla pracy jest to , co znajduje się w końcowej części tego rozdziału. Pan Dankowski bowiem przedstawia zasady funkcjonowania sejmu oraz genezę i istotę zasady jednomyślności. Ta bez wątpienia interesująca, choć sprawozdawcza jedynie, część pracy znamionuje dobrą znajomość literatury przedmiotu oraz historycznej ewolucji zasady jednomyślności, a także sprawne uchwycenie przez Autora jej elementów istotnych dla dalszej, doktrynalnej już tylko refleksji. Zwłaszcza, że już tutaj pojawiają się odwołania do autorów, których intelektualny dorobek będzie przedmiotem analizy w dalszych rozdziałach. Te rozważania natury konstytucyjnej niezbędne są dla zrozumienia argumentacji zwolenników i przeciwników zasady jednomyślności oraz wpływu, jaki wywierała na praktykę ustrojową drugiej połowy XVII stulecia.



Kontynuację rozdziału I stanowi rozdział kolejny, w którym Autor dokonuje analizy historycznej i ilościowej zastosowania instytucji liberum veto na sejmach w latach 1652-1696. Zawarte są w nim obszerne rozważania historyczne, jednak trudno byłoby od nich abstrahować dlatego wydają się niezbędnym elementem tego rozdziału. To w nim Pan Dankowski rozprawia się z czarną legenda posła Sicińskiego wskazując na legalizm jego postępowania wpisujący się w zasady ustrojowe państwa. Jest to pretekst do ciekawej analizy sytuacji politycznej państwa, a także próby odpowiedzi na pytania w jakich okolicznościach i dlaczego doszło do pierwszego zerwani sejmu. Interesujące w kontekście tezy pracy są przywoływane przez Autora opinie współczesnych na temat tego precedensowego wydarzenia będące preludium dla rozbudowanych analiz doktrynalnych, jakie miały miejsce później. O ile historia zapamiętała posła z Upity, o tyle mało znanym epizodem są wydarzenia sejmu roku 1654, którym Autor poświęca odrębny podrozdział. Drugie liberum veto, na co wskazuje Doktorant, dokonało się bowiem za sprawą obozu królewskiego, co niweczy pokutujące w opinii powszechnej przekonanie, że instytucja ta była jedynie instrumentem torpedowania przez szlachtę reformatorskich zamierzeń dworu. Oczywiście, wiele w tej opinii prawdy, na co wskazują analizowane przez Autora wydarzenia sejmów lat 1659-62, niemniej jednak, co należy podkreślić Autor unika prostych uogólnień i kategoryzacji. Taki charakter mają też interesujące rozważania dotyczące okresu rokoszu Lubomirskiego, kiedy dały się już wyraźnie zauważyć destrukcyjne konsekwencje zasady jednomyślności i będący jej skutkiem paraliż państwa.

Podobny charakter mają kolejne podrozdziały będące studium degeneracji ustrojowej I Rzeczpospolitej i traktujące o praktyce sejmowej panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego oraz Jana III Sobieskiego. Bardzo dobrym zabiegiem jest rekapitulacja wieńcząca rozważania zawarte w tym rozdziale. Pan Dankowski dokonuje w nim podsumowania dotychczasowych wywodów i stara się ocenić polityczne konsekwencje zasady jednomyślności i jej wpływ na dramat Rzeczpospolitej drugiej połowy XVII wieku. Diagnoza taka była asumptem do rozważań natury teoretycznej formułowanych przez obserwatorów i uczestników życia politycznego. Rozdział III poświęca Autor przedstawieniu poglądów na instytucję liberum veto najbardziej prominentnych publicystów politycznych epoki. N początku wskazać należy, iż wybór dokonany przez Autora uznać należy za bardzo trafny. Spośród licznych publicystów politycznych tej epoki dokonał bowiem wyboru postaci najbardziej reprezentatywnych, których pisarstwo czy to było odbiciem poglądów panujących wśród szlachty, czy też opinię tę kształtowało. Równocześnie Autor nie dokonuje jednoznacznej klasyfikacji analizowanych postaci wskazując na wielobiegunowość ówczesnej dysputy wokół ustroju Rzeczpospolitej, której nie można sprowadzić jedynie do opozycji dwór-szlachta. Ponadto, jak trafnie wskazuje Pan Dankowski, wiele argumentów uczestników dyskursu formułowanych było jako wynik konkretnego zapotrzebowania politycznego i wiele podobnych argumentów znaleźć można u stron prowadzących zaciekły spór. To, co istotne, a na co zwraca uwagę Doktorant, to przyjęcie przez wszystkich bardzo podobnej perspektywy. Niezależnie bowiem, czy byli bezkrytycznymi apologetami ustroju Rzeczpospolitej, czy też dostrzegali potrzebę gruntownych zmian, wszyscy rozpoczynali swą argumentację od apoteozy złotej wolności. Trudno znaleźć bowiem w tym czasie w Rzeczpospolitej istotny argument za przeżywającym w Europie swój rozkwit, monarszym absolutyzmem. Wszystkie, nawet najdalej idące propozycje reform formułowane były z pozycji dumy z wyjątkowego ustroju państwa, skupiając swą krytykę jedynie na ułomności tych, którzy nie potrafią z doskonałych instytucji należycie korzystać i których nie ożywia, tak jak przodków, w wystarczającym stopniu etos oddania dobru wspólnemu. Postaciami, którym Autor poświęca uwagę w tym rozdziale są: Szymon Staropolski, Łukasz Opaliński młodszy, Andrzej Maksymilian Fredro, Wacław Potocki, Wespazjan Kochowski, Stanisław Herakliusz Lubomirski oraz w mniejszym zakresie Aron Olizarowski, Jan Sachs, Stanisław Kożuchowski, Walenty Pęski. Ta część pracy wydaje się najważniejsza, dlatego winna być poddana szczegółowej i wnikliwej analizie. Kwestia trafności doboru analizowanych postaci podniesiona została wcześniej i nie budzi wątpliwości. Podobnie orzec należy o doborze literatury przedmiotu, którą podczas tej analizy posiłkuje się Autor. W sposób kompleksowy i w wielu przypadkach wyczerpujący podaje istniejące w literaturze oceny i klasyfikacje. Dzięki temu poznajemy wielkie często rozbieżności w interpretacji i możliwość formułowania na tej samej podstawie całkowicie wykluczających się sądów. Wskazuje to niewątpliwie na erudycję Autora i panowanie nad analizowanym tematem. Z drugiej jednak strony odnoszę wrażenie, że Doktorant cały swój wysiłek włożył właśnie w krytyczną analizę literatury przedmiotu, zaniedbując nieco swój oryginalny, odautorski wysiłek. Twierdzenie to uzasadniają istotne braki jeśli chodzi o literaturę źródłową. Pan Dankowski korzysta bowiem wyłącznie z literatury polskojęzycznej, która stanowiła podstawą większości analiz, które ukazały się w naszym kraju. Tymczasem wielu z bohaterów rozdziału III większość swych istotnych dzieł stworzyło w języku łacińskim, z których wiele pozostało Polsce nie przetłumaczonych. Zarzut ten jest o tyle istotny, że o ile pisma w języku ojczystym miały charakter doraźny i odpowiadać miały zapotrzebowaniu szerokich mas szlacheckich i kształtować ich opinie, o tyle pisma łacińskie mają o wiele bardziej systemowy charakter i stoją na wyższym poziomie intelektualnym. Najjaskrawszym przykładem niech będzie tu Fredro, którego ważne prace: Vir Consilii, Scriptorum i Militaria nie są przytaczane ani cytowane. Podobnie rzecz przedstawia się jeśli chodzi o Opalińskiego i jego Pauli Naeoceli de officiis libri tres, Salutatio Vladislai IV regis ad comitia iEpistola ad regem Joannem Casimirum gratiarum. Jeżeli zdarzają się cytowania z prac łacińskich to czyni to Autor z drugiej ręki. Należy więc w tym miejscu zadać pytanie, czy tak istotne braki nie czynią analizy Autora niepełną i ułomną? Oczywiście nie przekreśla to jego wielkiego wysiłku, lecz mogą też rodzić się wątpliwości, czy możliwe jest oryginalne ujęcie tematu w sytuacji, gdy autor dysponuje taką bazą źródłową? Rzecz jasna prace, których Doktorant nie zna, lub tylko nie przytacza w żadnym analizowanym przypadku nie stanowią zasadniczej doktrynalnej wolty, nie zmieniają zrębów poglądów autorów, lecz bez wątpienia wzbogacają i urozmaicają ich argumentację. Wymaganiem rozprawy doktorskiej z zakresu doktryn polityczno-prawnych jest bowiem wykorzystanie całości dostępnych materiałów źródłowych, a nie tylko literatury przedmiotu.

Mimo tego istotnego uchybienia rozdział ten nie wykazuje istotnych braków natury merytorycznej. Pan Dankowski bardzo poprawnie rekonstruuje poglądy swych bohaterów na zagadnienia ustrojowa, szczególnie zaś instytucję liberum veto. Bardzo sprawnie wskazuje na podobieństwa i różnice oraz okoliczności i przyczyny zajęcia w przedmiotowej kwestii takich, czy innych stanowisk. We wstępie pracy Autor dokonał istotnego zastrzeżenia, iż unikał będzie analizy prawno-porównawczej i nie będzie zestawiał ustroju Rzeczypospolitej z przemianami absolutystycznymi w Europie. Zabieg ten, do którego ma w pełni prawo, nie przeszkadza mu jednak, co uznaję za godne pochwały i niebywale interesujące, zawrzeć na końcu rozdziału III krótkiego przeglądu stanowisk formułowanych przez cudzoziemców w odniesieniu do ustroju Polski szlacheckiej. Tu także jednak w przeważającym stopniu dokonuje cytowań z drugiej ręki za Kotem, Wójcikiem i Gintelem. Szkoda, ponieważ poglądy przytaczane przez wymienionych autorów nie wyczerpują bogactwa opinii formułowanych wobec Rzeczpospolitej. Dlatego nie znajdziemy w rozprawie dla przykładu opinii formułowanych w Anglii, a zapewniam, że nasz ustrój był tam istotnym punktem odniesienia dla dyskusji konstytucyjnej, by przytoczyć choćby Roberta Filmera, Johna Locke’a czy Johna Miltona, z których każdy był myślicielem nieporównanie większego kalibru niż ci, których opinie przywołuje Pan Dankowski (za wyjątkiem Leibniza i Pufendorfa).

Rozdział IV, ostatni, zatytułowany jest Postawy parlamentarzystów wobec rwania sejmów. Tytuł ten sugeruje, że będziemy w nim miel do czynienia z analizą postaw samych uczestników sejmów, co może być o tyle mylące, że większość analizowanych w rozdziale poprzednim teoretyków było równocześnie praktykami i posłami. Co więc odnaleźć można w rozdziale IV? Po krótkim wstępie, wskazującym na perspektywę metodologiczną zapoznać możemy się z programami reform ustrojowych formułowanymi na dworze Jana Kazimienia i Jana III Sobieskiego oraz próbami ich realizacji. Pan Dankowski szczegółowo wskazuje to motywy działań dworu oraz ich kontekst społeczny i polityczny. Interesujące jest w tym kontekście ukazanie Jana III jako projektodawcę istotnych reform ustrojowych. W dalszej części rozdziału Pan Dankowski stara się analizować motywy oraz cele antydworskiej opozycji magnackiej. Znajdziemy tutaj obraz poglądów Krzysztofa Opalińskiego, Jerzego Sebastiana Lubomirskiego, rokoszan, Krzysztofa Grzymułtowskiego, Jana Chryzostoma Pieniążka. Choć momentami analiza ta jest więcej, niż poprawna, to znowu dają o sobie znać braki źródłowe. Widać to wyraźnie na przykładzie rokoszan, którzy pozostawili po sobie pokaźną ilość pism, zupełnie pominiętych przez Autora. Dalsza część rozdziału traktuje o poglądach na ustrój państwa mas szlacheckich, które poznajemy przede wszystkim z przytaczanych przez Autora pamiętników. Ta część pracy nie budzi zastrzeżeń, tak jeśli idzie o kwestie metodologiczne jak i merytoryczne. Doktorant bardzo sprawnie rekonstruuje poglądu rozmaitych obozów, ich genezę i ewolucję przedstawiając całą panoramę postaw zajmowanych przez naród szlachecki wobec ustroju i widocznych jego niedomagań. Z punktu widzenia zawartości rozdziału IV nadany mu tytuł zupełnie nie oddaje jego treści. Sprawia to wrażenie, ż Autor zdając sobie sprawę z jego wagi dla pracy nie miał pomysłu jak pod jednym tytułem zamieścić bardzo różne, lecz potrzebne i istotne treści. Całość pracy wieńczą konkluzje, w których Pan Dankowski dokonuje analizy przyczyn niepowodzeń wszystkich projektów reformatorskich formułuje też, trafną moim zdaniem konkluzję, że odpowiedzialność z upadek państwa nie ponosi instytucja liberum veto, lecz moralna degeneracja stanu szlacheckiego i upadek etosu republikańskiego. Plan pracy sformułowany został poprawnie, a uwagi krytyczne wyrażone zostały wyżej.

Ocena pracy Pana Dankowskiego składać się musi z kilku elementów. Pierwszorzędne znaczenie ma zamiar, z jakim przystępował do pisania dysertacji. Szkoda, że praca ma jedynie sprawozdawczy charakter i ogranicza się do zebrania i przedstawienia poglądów na instytucje liberum veto oraz prezentacji dotychczasowych osiągnięć doktryny. Dziwi to zwłaszcza w kontekście erudycji Autora oraz niewątpliwego znawstwa problemu. W wielu miejscach lektura sprawia wrażenie, że Pan Dankowski obawia się sformułowania własnych, kategorycznych sądów stojących w sprzeczności z dotychczasowa uznaną literaturą. Ten mankament w pewnym stopniu równoważony jest przez bardzo sprawną narrację prowadzoną przez Autora, jego wywód jest bowiem spójny i logiczny, a argumenty przytaczane dla uzasadnienia stawianych tez przekonujące. O wartości pracy świadczy jej interdyscyplinarny charakter, dotyka ona bowiem wątków z zakresu historii ustroju, historii politycznej oraz doktryn politycznych. Pewnym uchybieniem, na które muszę zwrócić uwagę jest perspektywa, z jakiej analizowana jest instytucja liberum veto. Dobrym zabiegiem byłoby pokuszenie się na wstępie zrekonstruowania fundamentalnych zasad polskiej tradycji republikańskiej, jej genezy oraz źródeł inspiracji. Bez tego bowiem rozważania ustrojowe, choć zakorzenione w praktyce politycznej zawieszone są niejako w doktrynalnej pustce. Myśl polityczna wieku XVI i początku wieku XVII była bowiem niebywale interesująca i inspirująca dla okresu opisywanego przez Autora stanowiąc nieprzezwyciężalny punkt odniesienia dla myślicieli epoki ostatniego Wazy i królów-Piastów. Widać to wyraźnie w pisarstwie politycznym Fredry, którego nie bez powodu nazywano polskim Tacytem.

Jeśli chodzi o język pracy to nie mam do niego większych zastrzeżeń. Używana w pracy polszczyzna jest poprawna i niewielki uchybienia nie przekreślają tej oceny. Pewną irytację budzi używanie przez Autora terminu ,,postępowy” (dobrze, że nie używa jego antonimu) , zaczerpniętego bez wątpienia z literatury okresu PRL-u. O ile u jej autorów było to w pełni usprawiedliwione wymogami cenzury i prymatu marksowskiej metodologii, o tyle w pracy powstałej w III RP traktującej o ustroju politycznym Polski szlacheckiej uważam to co najmniej za niezręczność. Chyba, ż Autor, w co jednak szczerze wątpię, jest wyznawcą materializmu historycznego.

Jeśli chodzi o stronę formalną to nie zauważyłem poważnych uchybień a praca pod tym względem ma charakter wzorcowy.

W pracy wykorzystano bardzo obszerną, prawie kompletną literaturę przedmiotu, znalazłem w niej bowiem wszystkie znane mi pozycje istotne dla badanego przez Pana Dankowskiego tematu. Pewien niedosyt budzić musi, o czym wspomniałem wyżej, baza źródłowa. Autor bowiem opiera się jedynie na dziełach polskojęzycznych i tłumaczeniach. Jest to moim zdaniem najpoważniejszy zarzut metodologiczny.

Niemniej jednak nie można nie zauważyć, że rozprawa doktorska Pana Michała Zbigniewa Dankowskiego jest niebywale interesująca, a jej lektura sprawia wielką przyjemność. Każda bez mała praca ma bowiem słabe punkty, których wskazanie jest niewdzięcznym zadaniem recenzenta, jednak ogólna ocen pracy może być tylko pozytywna. Przechodząc do konkluzji stwierdzam, że recenzowana dysertacja prezentuje wystarczający poziom merytoryczny i spełnia wszystkie wymogi stawiane pracom doktorskim przez stosowne przepisy prawa i zwyczaje akademickie.



dr hab. prof. UŁ Tomasz Tulejski


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość