Strona główna

List do kolosan


Pobieranie 0.53 Mb.
Strona1/10
Data18.06.2016
Rozmiar0.53 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   10
LIST DO KOLOSAN

Adresaci listu – Kolosanie – nie byli osobiście znani św. Pawłowi (Kol 2:1). Kościoły bowiem frygijskie w miastach doliny Likosu, a mianowicie w Laodycei, Hierapolis i Kolosach, nie założonych wprost przez Apostoła Narodów. Jednakże Kolosanie znali go dobrze ze słyszenia dzięki swemu rodakowi imieniem Epafras (Kol 4:12). Ten ceniony uczeń i delegat Pawła (Kol 1:7 n) rzucił pierwszy posiew Ewangelii w dolinie Likosu.

Gdy Paweł przebywał w więzieniu rzymskim (w latach 61–63), Epafras znalazł się u jego boku i złożył mu sprawozdanie ze stanu kościoła w Kolosach. Mówił on zwłaszcza o niebezpieczeństwach zagrażających wierze tych niedawno nawróconych pogan. Wiadomości te otrzymane od ucznia skłaniają Apostoła do napisania tego właśnie listu, w którym występuje on autorytatywnie przeciw błędom doktrynalnym i moralnym.

Członkowie młodego kościoła w Kolosach rekrutowali się po większej części z nawróconych tamtejszych pogan (Kol 1:21.27), którzy stanowili pod względem etnicznym mieszaninę wielu plemion. W ślad za tym faktem cechował tamtejszych Frygijczyków synkretyzm religijny. Kulty trackie – Sabazjosa, Wielkiej Macierzy Bogów, Kybele, oraz Attisa – pozostawiły po sobie skłonności do iluminizmu i orgiastycznych samookaleczeń. Dalej takie zjawiska przyrody, jak termy i gazy wydobywające się ze skalnych rozpadlin, tłumaczono tam od dawna jako działanie duchów. Wreszcie pojawiły się we Frygii także wpływy judaizmu, zwłaszcza odkąd Antioch III Wielki (237–187) przeniósł w tamte strony 2000 rodzin żydowskich z Mezopotamii i Babilonii. Jako nieodrodne dzieci swojej ziemi i swojej epoki chrześcijanie w Kolosach zaczęli ulegać dążnościom do nowinkarstwa religijnego. Polegało ono na swoistym iluminizmie, spekulacjach pseudofilozoficznych i niezdrowej ascezie. I tak joński hilozoizm rozwinięty potem przez stoików dostarczył im pojęcia „żywiołów”. które zabarwione mitologicznie i astrologicznie stawały się przedmiotem ich kultu o typie wtajemniczeń. Nalot judaistyczny ułatwił błędnowiercom z doliny Likosu utożsamienie owych „żywiołów” z aniołami, o których mówił ST, a także natchnął skłonnością do drobiazgowego przestrzegania żydowskiego kalendarza czy przepisów pokarmowych. Był to jednak judaizm zniekształcony na modłę gnostycką. Szukając gorączkowo „bezpieczeństwa kosmicznego” w swoim kulcie duchów pośrednich Kolosanie pomniejszali stanowisko Chrystusa w dziele zbawienia. Fałszywa wreszcie asceza prowadziła do samoułudy podsycając tylko miłość własną.

Apostoł bystro dostrzegł niebezpieczeństwo ich propozycji teoretycznych dla całości wiary w Chrystusa oraz haseł praktycznych – dla prawdziwie chrześcijańskiego etosu. Występuje więc w tym liście zdecydowanie przeciwko próbom zasymilowania przez Kolosan takich poglądów i zasad postępowania, które są nie do pogodzenia z Ewangelią.

W pierwszej więc części listu, dogmatycznej (Kol 1:15 – 2:23), stwierdza Apostoł bezwzględne pierwszeństwo Chrystusa przed wszystkimi możliwymi stworzeniami, z duchami czystymi włącznie, na zasadzie Jego boskiej godności i dokonanego przez Niego dzieła pojednania z Bogiem – Odkupienia. Jego skutki, władztwo Chrystusa, obecne są w Kościele, który jest Ciałem Chrystusa i niejako zbiornikiem zbawczych Jego łask.

Tematem zaś drugiej, moralnej, części listu (Kol 3:1 – 4:6) jest nowe życie w Chrystusie. Jest ono nie tylko łaską, ale i zadaniem odkupionych przez Niego ludzi. Życie chrześcijańskie jest następstwem łaski chrztu, która daje ochrzczonemu udział w zbawczych skutkach śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Tak określona sytuacja chrześcijanina, taka zupełna zależność od zbawczej łaski, wyłącza wszelką pobożność czy ascezę, które się nie liczą z bezwzględnym prymatem Chrystusa, jedynego Zbawcy. Nie mają więc wartości: przesadny kult aniołów czy też „żywiołów świata”, przypisywanie jeszcze teraz obrzezaniu skuteczności inicjacyjnej – tzn. roli włączenia do ludu Bożego, przestrzeganie drobiazgowych przepisów pokarmowych z myślą o czystości rytualnej, wreszcie gnostycka mistyka iluministyczna. W życiu zaś społecznym odkupieni mają za zadanie naśladować Boga, który im przebaczył ich winy, a więc kierować się miłością nieustannie wybaczającą winy współbraci. Taka miłość dopiero jest więzią prawdziwej doskonałości. We wszystkich listach Pawłowych etos chrześcijański wyrasta z dogmatu, ale w tym liście, w którym Odkupienie ma rozmiary kosmiczne, ta właśnie rzeczywistość wyznacza całe życie moralne dzieci Bożych jako w pełni zależnych od Chrystusa, Głowy odkupionej ludzkości.

1:1–2. Adres listu składa się z elementów stałego formularza (zob. Rz 1:1.7; 1 Kor 1:1), a więc jest dość oficjalny, co się tłumaczy faktem, że Apostoł nie znał adresatów osobiście (zob. Wstęp). W więzieniu jest z Apostołem jego najwierniejszy uczeń i towarzysz wypraw misyjnych – Tymoteusz (por. Dz 16:3; 17:14 n; Dz 18:5; 2 Kor 1:19 n). Adresaci – bracia w Kolosach, a zatem chrześcijanie tamtejszego Kościoła lokalnego, otrzymują zaszczytne określenia „święci i wierni”, które tutaj są więcej niż stałym appellativum. Przypominają one tym niedawno nawróconym poganom łaskę zaliczenia ich do Ludu Bożego, a nadto podkreślają znaczenie prawowierności wobec pokus odstępstwa od czystości wiary (zob. Wstęp). O Bogu, Ojcu naszym – zob. Flp 4:20; patrocentryzm znamionuje stale myśl Pawłową.



3–4. Także ten list zaczyna Apostoł od zwyczajowego w starożytności dziękczynienia (zob. Rz 1:8), które jednak tu – w związku ze szczególnymi okolicznościami pisania listu do nie znanego kościoła – pozbawione jest akcentów osobistych. Dziwne określenie wiara w Chrystusie (nie: „w Chrystusa”, jak można by oczekiwać) mówi o biosferze nadprzyrodzonej chrześcijanina, a oznacza więcej niż akt umysłu, bo całą postawę życiową. U Kolosan przejawia się ona w czynnej miłości, jaką darzą swych współwyznawców – świętych (zob. Rz 1:7). O tym wszystkim Paweł wie tylko ze słyszenia.

5. Na tej podstawie (Kol 1:8 poda dokładniejsze wyjaśnienie) Apostoł dziękuje Bogu za niezawodny przedmiot chrześcijańskiej nadziei adresatów; za nagrodę, która ich czeka w niebie (por. Ef 1:18; 2 Tm 4:8). Bardzo często u Pawła moc nadziei przechodzi niemal w pewność zbawienia; powtórzy się to w Kol 1:12–14 (por. Rz 8:30; Ef 2:6). Poznanie prawdy Bożej, jaką jest Ewangelia, zależy od przyjęcia nauki głoszonej przez jej apostołów. Jej mają pozostać wierni Kolosanie – zagrożeni obecnie błędami. Dlatego teraz powie im o niej więcej.

6. Ewangelia u Pawła – to nie księga, jak dziś dla nas, a nawet nie tylko sama treść Dobrej Nowiny, lecz jest to rzeczywistość dynamiczna, tu wręcz, uosobiona, bo dociera, rośnie, owocuje. Nie jest to sprawa wyobraźni czy języka poetyckiego, lecz teologii. Najgłębszą bowiem treścią zarówno królestwa Bożego, jak i Ewangelii o nim, jest zawsze sam Jezus Chrystus, żywy w swoim Kościele, żywy i czynny w kerygmacie apostolskim Kościoła. Wyrażenie na całym świecie, nieco hiperboliczne, gdyby go chcieć brać dosłownie, oznacza tu przeznaczony dla Kościoła zasięg powszechny. Jest także podkreśleniem uniwersalizmu nauki Kościoła. Kontrastuje on z partykularnymi poglądami błędnowierców frygijskich (zob. Wstęp). Po wiekach św. Wincenty z Lerynu określi naukę katolicką jako „wyznawaną zawsze, wszędzie i przez wszystkich”. Kolosanie winni być wdzięczni za łaskę wiary prawdziwej i skutecznej (por. Dz 20:24).

7–8. Prawowierność wiary przez nich przyjętej ma za sobą jeszcze jedną ważną legitymację. Głosił im ją Epafras, upoważniony przez Apostoła Narodów pośrednik (por. Kol 4:12; Flm 23), Kolosanin, zapewne Grek z pochodzenia. Należy przypuszczać, że otrzymał on chrzest od samego Pawła podczas jego działalności w Efezie w ramach drugiej wyprawy misyjnej (między 54 a 57 r.), kiedy wszyscy mieszkańcy Azji, Żydzi i Grecy, usłyszeli słowo Pańskie (Dz 19:10). Okoliczności, dzięki którym znalazł się on przy boku uwięzionego Apostoła w Rzymie, nie są nam znane: mógł być nawet współwięźniem, jeśli dosłownie zrozumiemy określenie z Flm 23. Tytuły zaszczytne, jakimi tutaj obdarza go Paweł, dowodzą, że należał do hierarchii kościelnej (por. Flp 1:1): był jakby delegatem Apostoła Narodów.

9–10. Wstępne dziękczynienie, podobnie jak w innych listach, przechodzi w błagalną modlitwę za adresatów. Apostoł prosi dla Kolosan o praktyczną mądrość chrześcijańską i o jej życiowy, dostrzegalny wynik – wytrwałość w doświadczeniach. Modlitwa Apostoła jest rodzajem dopingu dla Kolosan. Głębsze poznanie (zob. Ef 1:17) często pojawia się w listach Pawła jako ideał bliski umysłowości Greków. Niemniej to, co Paweł przez nie rozumie, nie tyle odpowiada greckiemu intelektualizmowi, ile mentalności hebrajskiej, znanej ze ST: poznawać trzeba wolę Bożą, i to nie teoretyczne tylko Boże nakazy, lecz jak powie w. 10 ku pełnemu [Jego] upodobaniu. Klimat całej tej zachęty jest już zupełnie nowotestamentowy: Pan, którego mamy być godni – to Chrystus. Znamienna jest przy tym zależność wzrostu duchowego z dobrymi czynami włącznie do głębszego poznania Boga. Zarysowuje się również delikatnie w tym tekście obecność całej Trójcy w życiu moralnym chrześcijanina: duchowe zrozumienie – to charyzmat Ducha Świętego (por. Jan 3:8), Pan to Chrystus-Sędzia, a zarazem Ten, który nam daje poznać Boga (z rodzajnikiem: o Θεός), a więc Ojca. O Nim będzie mówił Apostoł w wierszach następnych.

11. Moc niezbędna do tego, by wytrwać do końca, jest „wielkim darem”, łaską szczególnie podkreśloną po wiekach przez Sobór Trydencki. Stałość (czy „wytrwałość”), podstawowa w NT (por. np. Łk 8:15; 21:19; Rz 2:7; 5:3 n; Rz 8:25) cnota, łączy się z wyczekiwaniem paruzji, będąc zarazem owocem Ducha (Ga 5:22) i przejawem miłości (1 Kor 13:4).

12–13. Godne Pana życie chrześcijan ma rozbrzmiewać nieustannym radosnym dziękczynieniem Bogu Ojcu za Odkupienie, które jest czymś znacznie większym niż darowanie grzechów, bo jest przeniesieniem do nowej sfery bytowania. Pierwszym jej warunkiem jest światło wiary, konieczny i rzeczywisty zadatek światła wiekuistego, sfery przebywania Boga (1 Tm 6:16; 1 Jan 1:5). Świętymi już tu są współwyznawcy wiary, która jest ich działem, jak ongi Ziemia Obiecana była nim dla Izraela – z łaski. Zapoczątkowane już dzieło Odkupienia ukazuje się w dwóch aspektach: uwolnienia i daru. Przed Odkupieniem człowiek był pod władzą ciemności – tzn. szatana, który się w nich kryje jako w przeciwieństwie boskiej sfery światła (por. Łk 22:53; 2 Kor 6:14 n; Ef 2:2; 6:12). Zupełnie wyraźnie mówi o tym Dz 26:18. Pozytywna strona wielkiej zmiany – to przeniesienie do królestwa umiłowanego Syna Bożego. Syn jako chwalebny Kύριoς rozpoczął już swoje władanie przez Kościół, które po paruzji przejdzie w królestwo Ojca (Mt 13:43; 26:29). Jemu Syn podda wszystko (1 Kor 15:28). Umiłowanym – pierwszym i wyjątkowym jest Syn Boży, w Nim dostępujemy tego wybrania i my (Ef 1:3–6).

14. Streszczają się wszystkie te akty Boże w Odkupieniu, z jego najważniejszym skutkiem – odpuszczeniem grzechów (zob. kom. do Ef 1:7). Wszystko to, o czym dotąd była mowa w czasie przeszłym, odnosi się do faktów paschalnych Chrystusa i ich skutku, który nam przypada w udziale przez chrzest. Ponieważ zaś fakty paschalne są w swej istocie zdarzeniami już eschatologicznymi, więc i skutek już otrzymany zawiera w sobie zadatek przyszłości ściśle eschatologicznej – nieba. Te dwa ostatnie wiersze stanowią zarazem w liście pomost, po którym przechodzi Apostoł do części dogmatycznej z jej hymnem chrystologicznym na czele.

15. Zostawiamy na boku teoretyczną problematykę, czy hymn niniejszy jest przedpawłowy, jakiego jest pochodzenia i w jakich okolicznościach był używany w pierwotnym Kościele. Wychodzimy z faktu, że jego treść teologiczną stosuje Apostoł jako antidotum przeciw błędom pregnozy, grasującym w dolinie Likosu. Wciąż w nim mowa jest o jednym i tym samym Chrystusie (12 razy występuje zaimek On), ale pierwsza część (Kol 1:15–17) podkreśla Jego prymat kosmiczny, druga zaś (Kol 1:18–20) przedstawia Jego relację jako Odkupiciela do Kościoła jako uświęcającej Pełni. Chrystus ujęty tak w całej swej rzeczywistości nieskończenie przewyższa wszelkie „Potęgi” kosmiczne jako ich Stwórca i jedyny Odkupiciel świata.

Obraz Boga – Niewidzialnego – ten zestaw, na pierwszy rzut oka paradoksalny, staje się zrozumiały na tle innych idei biblijnych, zwłaszcza Pawłowych. Już Adam według Rdz 7:27 był obrazem Boga, mówiącym o szczególnym pochodzeniu i podobieństwie. Ten właśnie tekst i w ogóle Adam jako typ Chrystusa – to temat specyficznie Pawłowy (por. Rz 5:12–19; 6:5; 8:29 1 Kor 15:45–49), który powtórzy się jeszcze w Kol 3:10. Bardzo bliska obrazowi jest postać Boża z Flp 2:6. Dalej w hymnie poruszony temat udziału Chrystusa w akcie stwórczym (Kol 1:16n) każe przyjąć tu jeszcze jedną inspirację ze ST: Mądrość Boża, współdziałająca ze Stwórcą, jest odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci (Mdr 7:26; por. Hbr 1:3). Pawłowi jednak, jak widać z wierszy następnych, nie zależy na samych spekulacjach kosmologicznych, lecz na Odkupieniu. Dlatego w obrazie Niewidzialnego trzeba dostrzec nadto chwałę Boga ukazaną na obliczu Chrystusa (2 Kor 4:4.6), a więc Pośrednika objawienia i to definitywnego (por. Mt 11:27; Jan 1:18; 14:9; 2 Tm 1:10; Tt 2:11; 3:4). Wreszcie obraz zestawiony z Pełnią zasobów uświęcających każe myśleć o kresie, jaki ma osiągnąć wreszcie proces przebóstwienia ludzi (Rz 8:29; por. 1 Jan 3:2). Pierworodny wobec każdego stworzenia – to godny Pawła skrót myślowy, na który znów prawdopodobnie wpłynęły określenia Bożej Mądrości z ST (Prz 8:22–25.30 n; Mdr 7:21; 8:6; 14:2) i pełne bogatej treści w ST pojęcie pierworodnego z jego nadzwyczajnymi uprawnieniami (Rdz 27:29.37; 49:3.8; Wj 13:2; Pwt 21:15–17). Przenoszono ten tytuł na cały Lud Boży (Wj 4:22; Syr 36:14; Jr 31:9) i na jego namaszczonego władcę – króla teokratycznego (Ps 89:27); wreszcie w tradycji judaistycznej tak określano Mesjasza. Apostoł dokonuje tutaj wielkiej syntezy i zarazem transpozycji, tak iż w zastosowaniu do Chrystusa ten tytuł mówi zarówno o transcendencji Chrystusa jak i Jego szczególnym stosunku do stworzenia. Chrystus mianowicie jest Pierworodnym, a nie stworzonym, ale nad całym stworzeniem sprawuje władzę Pierworodnego. A skoro nad całym, to i nad wszystkimi „Potęgami”, które Kolosanie mieli ochotę zbytnio przeceniać.

16. Lapidarnie ujęty dotąd w terminach biblijnych prymat kosmiczny Chrystusa otrzymuje z kolei uzasadnienie: racją tego bezwzględnego w całym stworzeniu pierwszeństwa Chrystusa jest Jego udział w akcie stwórczym. To stanowisko kosmiczne Chrystusa określają trzy przyimki: w Nim, przez Niego i dla Niego istnieje wszystko, co stworzone. Podobnie w Rz 11:36 ujął Apostoł zależność wszystkiego od Boga; a w 1 Kor 8:6 Bóg i Chrystus otrzymują podobne określenia relacji do świata i chrześcijan. Chrystus jest zasadą istnienia wszechrzeczy, przyczyną sprawczą i sensem czy też celem. Wyliczenie bytów uzależnionych bezwzględnie od Chrystusa zawiera nutę wyraźnie już polemiczną. Paweł wylicza „Potęgi” (zob. kom. do Ef 1:21), wśród których pojawia się nowa kategoria bytów duchowych: Trony, może analogiczna do cherubinów (np. 1 Sm 4:4; Eze 1:5–12) lub też nawiązująca do tronów z Apokalipsy (Ap 4:4). Cokolwiek one mogą i znaczą, Chrystus jest ponad nimi co do godności i władzy.

17. On jest przed wszystkim (dosł.: „przed wszystkimi [bytami]” – jest echem uroczystej deklaracji Jahwe z Wj 3:14, Jestem, Który Jestem oraz: JESTEM posłał mnie do was. Chrystus jako Pierworodny jest bezwzględnie pierwszy – w czasie i godności (por. Ef 1:22, gdzie prymat Chrystusa ujęty jest bardziej obrazowo). Zdanie: wszystko w Nim ma istnienie – mówi na podstawie języka oryginalnego (gr. perfectum) o wciąż trwającym stosunku zależności całego stworzenia od Chrystusa, stosunku rozpoczętym przez sam akt stwórczy, jak to podaje – wbrew greckim koncepcjom filozoficznym – myśl objawiona w ST (Rdz 1:1). Późniejsze adagium, scholastyczne: conservatio est continua creatio ma uzasadnienie w tym właśnie zdaniu i w innych bardziej plastycznych opisach, jak np. Dz 17:28; Hbr 1:3. Syn Boży jest tu dla całego stworzenia, tak materialnego jak i duchowego, jakby punktem przecinania się wszystkich linii tworzących wszechświat, czy też zwornikiem sklepienia. Nie zapominajmy przy tym, że nie mówi się tu jeszcze o Janowym Logosie sprzed Wcielenia, lecz o Chrystusie z Jego dwiema naturami. Nic dziwnego, że z tych ujęć czerpał inspiracje swoich śmiałych koncepcji P. Teilhard de Chardin. Do takiej syntezy doszła twórcza myśl Apostoła, korzystając zarówno ze spekulacji judaistycznych o Mądrości Bożej, znanej z ST, jak i z bogatego słownictwa spopularyzowanej filozofii greckiej, głównie stoickiej.

18. Druga strofa hymnu opiewa prymat Chrystusa wobec Kościoła, gdyż Pawła interesuje przede wszystkim Odkupienie, które jednak u niego – wbrew naszym potocznym ujęciom tylko humanistycznym i niemal wyłącznie moralnym – ma rozmiary zawsze kosmiczne. Jest to naprawa całego kosmosu zdegradowanego przez grzech człowieka, czy – przedtem jeszcze – upadłego anioła (por. Rz 8:19–23). Stąd właśnie wystąpi w w. 20 termin znamienny „pojednanie”. Jeśli Kościół tu otrzymuje nazwę Ciała w stosunku do Chrystusa jako Głowy (zob. Ef 1:10.22 n), to właśnie dla zaznaczenia roli Kościoła jako narzędzia w dziele Odkupienia tego wszystkiego, co w Chrystusie ma zasadę istnienia. Tej myśli Apostoł nie rozwinie, poświęca jej bowiem więcej miejsca w niemal współczesnym Liście do Efezjan. Tutaj natomiast jeszcze wyraźniej wystąpi na pierwszy plan paralela między dziełem stworzenia a dziełem Odkupienia, gdy chodzi o udział w nich Chrystusa. Określenie Chrystusa jako Początku (bez jakichkolwiek przydawek) podejmuje i streszcza poprzednie Jego tytuły: obraz Boga Niewidzialnego i Pierworodny wobec każdego stworzenia. Grecki termin αρξή (tzn. początek, zasada), doskonale znany adresatom, podkreśla, że to samo znaczenie, co w dziele stworzenia, ma również Chrystus (przez Kościół) dla świata w porządku łaski zbawiającej. Tego, kto zna z lektury listów św. Pawła doniosłość tajemnicy zmartwychwstania Chrystusa, nie zdziwi, że i tutaj zaraz po określeniu Początek pojawia się Pierworodny pośród umarłych (por. Ap 1:5). Odpowiednio do pierworodztwa ontologicznego ukazuje nam Apostoł pierworodztwo soteriologiczne i eschatologiczne jednocześnie. Chrystus jest pierworodnym nowej ludzkości, a przez nią – zasadą odnowy całego kosmosu. Toteż dalszy ciąg listu ukaże Kościół jako społeczność wskrzeszonych dzięki Chrystusowi (Kol 2:12; 3:1–4). Końcowe zdanie tego wiersza: aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim podsumowuje wszystkie dotychczasowe etapy myśli Pawła, wyrażone w poszczególnych tytułach. Zmartwychwstanie inauguruje ów powszechny i bezwzględny prymat soteriologiczny Chrystusa (Rz 1:4), który – wbrew tendencjom błędnowierców tamtejszych – rozciąga swój wpływ na cały kosmos. Ten zasięg zmartwychwstania nie jest i dzisiaj oczywisty dla niejednego katolika.

19. Zagadkowa Pełnia ma uzasadnić powszechny i bezwzględny prymat Chrystusa: z woli Boga Ojca w pewnej określonej chwili zamieszkała ona w Chrystusie. Apostoł przyswoił tu grecki termin używany przez stoików na oznaczenie pełni bytu, całości świata materialnego i duchowego, ale jednocześnie oczyścił go z kolorytu panteistycznego. Sens więc jest taki: Bóg Ojciec zechciał włączyć do dzieła Odkupienia wszystko, co istnieje. Dzięki temu ten fakt oznacza więcej niż tylko wyzwolenie ludzkości z niewoli grzechu, bo prawdziwą recreatio wszechświata. Więcej o tym terminie powie niżej Apostoł w Kol 2:9. Gdy błędnowiercy z doliny Likosu usiłowali szukać pełni bytu w żywiołach świata (Kol 2:8.20), koryguje ich Paweł wskazując na to, że znajduje się ona w zmartwychwstałym Panu.

20. Odkupienie otrzymuje w tym ostatnim wierszu drugiej strofy hymnu nazwę powszechnego pojednania, znów o rozmiarach kosmicznych. Mamy tu wyjaśnienie poprzedniej myśli o Pełni. Pośrednikiem pojednania jest Chrystus umierający na krzyżu, którego krew jest tu antytypem krwi żertwy składanej w Dniu Pojednania (Kpł 16; por. 1 Pt 1:19). Związek Krwi Chrystusa z Odkupieniem – to ulubiony temat teologii Pawła, Listu do Hebrajczyków i Jana (por. Rz 3:25; 5:9; Ef 1:7; 2:13; Hbr 9:12–14; 10:4.19; 12:24; 13:12; 1 Jan 1:7; 5:6; Ap 1:5; 5:9; 7:14; 12:11). Tu jednak mowa jest o kosmicznych skutkach odkupienia. Jak je rozumieć? W Rz 8:19–23 ukazał już Apostoł reperkusje grzechu w całej przyrodzie podległej człowiekowi i proces powolnego wyzwalania się całego stworzenia z niewoli zepsucia. Najstarsza Tradycja żywo to odczuwała, że na całym wszechbycie został krzyż nakreślony, a w hymnie brewiarzowym, śpiewanym w czasie Męki Pańskiej, głosi Kościół: Terra, pontus, astra, mundus – quo lavantur flumine! (Wenencjusz Fortunatus) Dla nas dziś trudność należytego zrozumienia myśli Pawłowej o kosmicznym pojednaniu leży w tym, że zbyt jednostronnie w pojednaniu akcentujemy moment zgładzenia grzechów, gdy tymczasem Pawła więcej obchodzi efekt końcowy nazwany pokojem (por. 1:20; Rz 5:1 n. Rz 5:10; 8:31 n; 2 Kor 5:18–20). Jest on przeciwieństwem stanu wrogości. Tak więc pojednanie nie jest tu synonimem zbawienia jednostek ani tym mniej nawróceniem upadłych duchów, lecz przywróceniem takiej harmonii w całości wszechświata, że Bóg będzie mógł być wszystkim we wszystkich (1 Kor 15:28), dzięki jednemu jedynemu pośrednictwu Chrystusa, w którym z woli Boga zamieszkała Pełnia, pozwalająca Mu zamknąć w sobie wszystko, co istnieje. Jest to oczywiście wizja tego skutku Odkupienia, którego jeszcze teraz nie oglądamy, ale ku któremu zmierzają dzieje zbawienia.

21–22. Poprzedni hymn o bezwzględnym prymacie Chrystusa stanowił jakby dalszy ciąg dziękczynienia rozpoczętego w Kol 1:12. Teraz Apostoł wiąże je z ostatnio poruszonym tematem – z Odkupieniem. Zaznaczyło się ono w chrześcijanach z Kolosów jako zupełne odrodzenie moralne, radykalna zmiana całego życia. Stan obcości i wrogości względem Boga już przeminął. Składały się na niego: swoista mentalność (por. Ef 2:3; 4:18) i pozostające z nią w ścisłym związku złe czyny, stały powód do niepokojów sumienia (por. Rz 2:5–8). Wywoływało to dawniej u Kolosan poczucie „zagrożenia kosmicznego” i pęd do szukania „bezpieczeństwa” za pomocą zabobonnych praktyk. Z tego błędnego koła wyrwał ich chrzest, dzięki któremu dostąpili skutków zbawczej śmierci, poniesionej przez Chrystusa w doczesnym ciele. W nim dokonuje się pojednanie, bo ono w sobie zawiera wirtualnie cały rodzaj ludzki, którego grzech bierze Chrystus na siebie. Do skutków pierwszorzędnych tego pojednania należy prawdziwe bezpieczeństwo, już nie „kosmiczne”, którego na darmo szukali Kolosanie w misteriach gnozy pogańskiej, lecz eschatologiczne. Święci bowiem oraz nieskalani i nienaganni (por. 1 Kor 1:8; Ef 1:4; 5:27; 1 Tm 3:10; Tt 1:6 n) są to określenia zaczerpnięte bądź ze słownictwa ofiar ST (Kpł 1:10; Lb 16:7 już je stosują do ludzi), bądź z potocznego języka. Przywodzą one na myśl ostateczną ocenę Boga, czyli usprawiedliwienie na sądzie ostatecznym (por. Ap 19:7–9; 20:12 n).

23. Zamierzone przez Boga ostateczne uświęcenie chrześcijan zależne jest od ich współpracy. Tu ma ona postać niezachwianej wierności. Wiara bowiem i nadzieja, przyniesione przez głoszenie Dobrej Nowiny, szczególnie były zagrożone u Kolosan, skłonnych do nowinkarstwa typu gnostycznego. Niewzruszona statyczność kojarzy się tu z Pawłowym obrazem budowli Bożej (1 Kor 3:9.17; Ef 2:20 nn; Ef 4:12.16; 1 Tm 3:15; 2 Tm 2:19), wzniesionej na fundamencie jedynym – na Chrystusie (1 Kor 3:11). Głosić zaś Ewangelię wszelkiemu stworzeniu nakazał sam Pan (Mk 16:15). Jej sługą w takim sensie jak w Ef 3:7 stał się Paweł. Tym samym podkreśla on konieczność przeciwstawienia się błędnowierstwu przez trwanie w wierze powszechnej i apostolskiej. Charakter służebny Kościoła względem Ewangelii uwydatnił wyraźnie Sobór Watykański II (KO 10), co można uważać za echo słów Apostoła. Z kolei wzmianka końcowa o sobie jako słudze Ewangelii pozwala Pawłowi na przejście do bardziej szczegółowego omówienia jego osobistego udziału w zbawczym misterium Chrystusa.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   10


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość