Strona główna

Manhattan i artyści


Pobieranie 10.16 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar10.16 Kb.

Manhattan i artyści


Aleksandra Talaga-Nowacka
Gdy 20 lat temu (w styczniu 1991 r.) w bloku na osiedlu Manhattan powstawała galeria, trudno było wróżyć jej sukces. A jednak szybko stała się jedną z najważniejszych nie tylko w Łodzi, ale i w Polsce – i tak jest do dziś.

Galerii Manhattan miasto zawdzięcza wiele. Nie dość, że jako pierwsza sprowadziła wielu wybitnych artystów i muzyków (tak, w galerii występują również muzycy, tancerze i poeci!), nie dość, że stała się łódzkim centrum sztuki performance, to jeszcze jako jedna z niewielu w Polsce realizuje tzw. projekty miejskie…

Gdy urzędniczce, Krystynie Potockiej-Suwalskiej, powierzono poprowadzenie nowej galerii, propozycję przyjęła z radością, ale i niepokojem. Dość szybko jednak siłami własnymi i przyjaciół (bez pieniędzy) udało się jej zagospodarować i urządzić zdewastowany, cieszący się złą sławą lokal w podpiwniczeniu bloku przy ul. Wigury 15 i mogła skupić się na obmyślaniu autorskiego programu galerii. – Chciałam stworzyć miejsce alternatywne wobec już istniejących miejsc kultury w Łodzi. Galeria miała się różnić od innych przede wszystkim skupieniem się na sztuce aktualnej, twórczości młodych – mówi. Od początku założenie było takie, że nawiąże bliski kontakt z mieszkańcami okolicy oraz zajmie się edukacją artystyczną dzieci i młodzieży. – Miało to być miejsce żywe. Dlaczego w galerii nie miałyby się odbywać koncerty, dlaczego nie można by spotykać się z artystami prezentującymi sztukę, która do tej pory nie była obecna w Łodzi? Postawiłam głównie na performance, bo nie było tu miejsca, w którym by go pokazywano. To radykalna forma sztuki, zapewniająca żywy, bezpośredni kontakt z artystą.

Prowadząca galerię zaczęła starać się o oderwanie od Dzielnicowego Domu Kultury Śródmieście, któremu podlegała – udało się to w 1998 roku. Od tego czasu utrzymanie lokalu i pensje pracowników zapewnia Spółdzielnia Mieszkaniowa Śródmieście, a pieniądze na projekty daje Urząd Miasta.

Dzięki Galerii Manhattan pierwszy raz w Łodzi zaprezentowali się twórcy takiej rangi, jak: Katarzyna Kozyra, Paweł Althamer, Zbigniew Libera czy Artur Żmijewski. Krystyna Potocka-Suwalska pierwsza sprowadziła do Łodzi również Macieja Maleńczuka, a także Andrzeja Stasiuka, Marcina Świetlickiego z zespołem, artystów „bruLionu”, którzy tu czytali swoje wiersze. Poza tym – japoński taniec butoh. Manhattan nie skupiał się jednak wyłącznie na ściąganiu cenionych artystów, ale i sam odkrywał talenty. Galeria wylansowała kilkoro twórców ze środowiska łódzkiego, w tym odnoszącego obecnie największe sukcesy Jakuba Stępnia. Poza tym: Artura Malewskiego, Artura Chrzanowskiego, Annę Orlikowską, Wiktora Polaka, Martę Pszonak, Magdalenę Samborską. A także najciekawsze zjawiska muzyki alternatywnej – bydgoską i trójmiejską scenę improwizowaną.

Jeśli mowa o projektach miejskich – wyróżniają one Manhattan spośród galerii nie tylko łódzkich, ale i polskich. Pierwszy zrealizowano w 1995 r., a był to „Przewodnik po Manhattanie” z udziałem dzieci z okolicznych bloków (wkrótce będzie kontynuowany). – Organizowano w tym czasie bezproduktywne debaty o Łodzi. Postanowiłam się w nie włączyć w bardziej pożyteczny sposób. Do tej pory projektów było około dziesięciu, w tym tak interesujące, jak „Łódź/Boot/Lodka/Lodke”, poświęcony zmieniającej się tożsamości miasta. Wtedy, w 2002 r., pod hasłem „Nowy czas dla Łodzi”, Robert Rumas zaproponował uruchomienie nieczynnego zegara na bramie fabryki Poznańskiego tak, by spieszył się 15 minut – był to znak przyspieszonego tempa rozwoju miasta. Projekt „Kobieta na duszę” badał sytuację łódzkich kobiet po transformacji ustrojowej. Dzięki projektowi „Kanał” Roberta Kuśmirowskiego z 2006 r. mamy w Łodzi Muzeum Kanału „Dętka”. Artysta zaproponował utopijną wizję stworzenia przejścia podziemnego pomiędzy Łodzią i Warszawą. – To był fantazmat. Pomysł przedstawiłam w Zakładzie Wodociągów i Kanalizacji. Projekt został zrealizowany pod placem Wolności (oczywiście wizja została przykrojona do realiów), a ZWiK przekazał „Dętkę” Muzeum Miasta Łodzi.



Jaki sens mają miejskie projekty? – Łódź ma wiele miejsc, które inspirują i prowokują artystów do wypowiedzi. Oni widzą i przeczuwają więcej niż „zwykli ludzie”, zwracają uwagę na problemy, których my nie dostrzegamy. Pomyślałam, że mogą wypowiedzieć się na temat miasta. Dla mnie jest niezrozumiałe, że Łódź wciąż nie wykorzystuje swoich kodów kulturowych do budowania tożsamości miasta, jego promocji. Wielokulturowości poświęcono festiwal, ale nic nie robi się z tradycją awangardy, nowoczesności.

Ostatnio Galeria Manhattan próbuje przywrócić miastu pamięć o Ewie Partum – artystce awangardowej i feministycznej, która tu studiowała i mieszkała. Galeria poświęciła jej kolejny projekt – powstało „Konceptualne muzeum Ewy Partum”: sześć tablic w miejscach, w których przeprowadziła swoje najważniejsze działania. 15 grudnia tablice zostały symbolicznie przekazane Muzeum Sztuki.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość