Strona główna

Narcyzm – z perspektywy 120 lat istnienia pojęcia


Pobieranie 106.81 Kb.
Strona1/2
Data17.06.2016
Rozmiar106.81 Kb.
  1   2
Anna Czarna

Instytut Psychologii

Uniwersytet Wrocławski

Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju

Psychologii Polskiej „ANOVA”

NARCYZM – Z PERSPEKTYWY 120 LAT ISTNIENIA POJĘCIA



A narcissist is someone better looking than you are.
Gore Vidal (1981)

WSTĘP

Niewiele pojęć psychologicznych przeszło tyle zmian znaczenia co narcyzm. Nie tylko kolejne teorie, ale również wprowadzenie narcyzmu do podręczników diagnostycznych, rozwój narzędzi do jego pomiaru, zainteresowanie nim badaczy społecznych i poznawczych oraz podjęcie systematycznych badań empirycznych obok studiów przypadków i obserwacji klinicznych przynosiło kolejne zmiany w konceptualizacji narcyzmu. Po prawie 120 latach istnienia tego pojęcia i ewolucji jego znaczenia w literaturze psychologicznej warto zapytać o konsekwencje tych przemian dla tożsamości zjawiska określanego dzisiaj tym terminem. Czy po tylu przeformułowaniach jest to termin jednoznaczny? Czy kiedykolwiek był? Jaka jest przyszłość psychologii narcyzmu?


NARCYZM WCZORAJ
Kto wynalazł pojęcie narcyzmu trudno dzisiaj powiedzieć. Wiemy, że jako jeden z pierwszych użył go Alfred Binet (1887) w swojej pracy na temat pacjenta-fetyszysty, którego podniecały białe fartuszki i zapaski. Następnie Havelock Ellis (1898) wykorzystał greckie imię Narcyz do opisu perwersji seksualnej, w której jednostka obiera siebie samą za obiekt seksualny. To za przyczyną Ellisa zaledwie rok później termin ten pojawił w pracy jego przyjaciela, Paula Näcke, psychiatry spod Lipska, na którego dzieła powoływał się Zygmunt Freud.

Sam termin „narcyzm” pochodzi od imienia bohatera jednego z mitów starożytnych Greków, opisywanego między innymi przez Owidiusza w trzeciej księdze Przemian. Narcyz był pięknym młodzieńcem, synem boga rzeki Kefisos i nimfy Leiriope. Kochała się w nim bez wzajemności nimfa Echo (Kubiak, 2003). Bohater wolał jednak łowy i nie interesowała go żadna miłość. Pewnego razu spojrzał w taflę strumienia i zobaczywszy swoje własne odbicie zakochał się w nim bez pamięci, sądząc, że to twarz wodnego ducha. Niezdolny do oderwania się od wizerunku w lustrze, a także niezdolny do wywołania jakiejkolwiek reakcji ze strony tego odbicia, które znikało za każdym razem kiedy próbował dosięgnąć i objąć obiekt swojej miłości, marniał coraz bardziej i zapominał o wszystkim, co go otaczało. W końcu umarł z próżnej tęsknoty (a zdaniem innych – wpadł do jeziora), wpatrzony w siebie samego. Na jego grobie wyrósł kwiat o białych płatkach i złotym środku, nazwany wówczas narcyzem (Parandowski, 1992).

W wieku XX pojawiło się mnóstwo teorii narcyzmu, z których olbrzymia większość wyrosła na gruncie psychoanalizy. W początkowym okresie w literaturze psychoanalitycznej termin „narcyzm” używany był co najmniej w kilku różnych znaczeniach (Bazińska, Drat-Ruszczak, 2000). Zygmunt Freud używał pojęcia narcyzm najpierw zgodnie z ówczesną tradycją, a więc w odniesieniu do perwersji – „postawy jakiejś osoby, która traktuje swoje ciało w taki sam sposób w jaki zazwyczaj traktowane jest ciało obiektu seksualnego – która patrzy na nie, głaszcze je i pieści, dopóki nie uzyska dzięki tym czynnościom całkowitego zaspokojenia” (Freud, 1914, str. 546), ale również do opisu konkretnej formy wyboru obiektu homoseksualnego, w której określone jednostki traktują siebie tak samo jak traktują obiekt seksualny: postrzegając z perspektywy narcystycznej szukają młodego człowieka, który przypomina ich samych i którego mogą kochać tak jak kochała ich matka. Tak Freud (1910) rozumiał między innymi wybory (homo)seksualne Leonarda da Vinci, jego miłość do własnych uczniów. W 1911 roku rozszerzył zastosowanie terminu w swoim sprawozdaniu na temat przypadku Schrebera, pacjenta z paranoją, nazywając narcyzmem normalną fazę rozwoju libidinalnego, w której jednostka unifikuje swoje popędy seksualne poprzez poświęcenie ich sobie samej i swojemu ciału (Cooper, 1985). W 1913 roku w pracy „Totem i Tabu” opisał przejawy poczucia magicznej omnipotencji w prymitywnym i infantylnym myśleniu i odczuwaniu, charakterystycznym dla dzieci i ludów pierwotnych, i uznał je za komponent narcyzmu, który w tym przypadku był zjawiskiem normalnym i naturalnym. W pracy pod tytułem „O narcyzmie” najobszerniej opracował ideę narcyzmu jako libidinalnej inwestycji self i opisał rodzaje wyboru obiektu i relacji z obiektami charakteryzujące się narcyzmem. Jednostka narcystyczna ogólnie będzie dążyła do wybierania i kochania obiektu na podstawie tego kim sama jest (to jest siebie samego) albo kim była, kim chciałaby być bądź na podstawie kogoś kto kiedyś był jej częścią (jak w przypadku narcystycznej miłości matki do dzieci), w przeciwieństwie do osoby nienarcystycznej, której wybór jest anaklityczny, to znaczy przeważa w nim miłość i zależność od nie-Ja, obiektu, pierwotnie osoby matkującej (Freud, 1991).

Narcyzm według Freuda to na początku życia stan normalny, zdrowy i ogólny. U małego dziecka, cała dostępna energia libido (energia życiowa) zgromadzona jest w rozwijającym się dopiero ego. „Stan ten nazywamy pierwotnym narcyzmem. Utrzymuje się on dopóty, dopóki ego nie zacznie wyobrażeń obiektu obsadzać energią libido, libido narcystyczne zmieniać w libido przedmiotowe” (Freud, 1976, str. 152). Tak więc miłość do obiektów (obrazów osób) przychodzi po fazie „miłości do siebie samego”. U osób zdrowych, część pierwotnej energii narcystycznej przeniesiona zostaje również na Ja idealne: „to, co staje się w projekcji jego ideałem, jest namiastką utraconego narcyzmu jego dzieciństwa, w którym sam był swym własnym ideałem” (Freud, 1991, str. 288).

Jeśli jednak obiekty miłości (na przykład matka) nie odpowiedzą pozytywnie na „libidinalną kateksję” (umieszczenie energii libido w obiekcie), nie odwzajemnią jej, to siła libido powróci do „ego”, gdzie zgromadzi się jako tak zwane libido narcystyczne. „Libido, która stała się narcystyczna, nie może potem znaleźć drogi powrotnej do obiektów i to zahamowanie jej ruchliwości staje się chorobotwórcze. Zdaje się, że to nagromadzenie narcystycznej libido ponad pewną miarę nie bywa dobrze znoszone” (Freud, 1982, s. 409). W ten sposób powstaje niebezpieczny dla struktury psychicznej „narcyzm wtórny”, stanowiący dla Freuda samo jądro struktury psychotycznej (Freud, 1982).

Freud widział istotną rolę narcyzmu nie tylko w dynamice psychoz (które nazywał „nerwicami narcystycznymi”), ale także homoseksualizmu, depresji czy samobójstwa. W największym uproszczeniu można powiedzieć, że we wszystkich tych przypadkach miejsce więzi ze światem innych ludzi zajmuje więź z samym sobą, więź z „odtworzonym” we własnym wnętrzu utraconym, jak w przypadku depresji, bądź zaprzeczonym i wypartym, jak w przypadku nieakceptowanych pragnień homoseksualnych, obiektem miłości (a w języku Freuda – „kateksji libidinalnej”), który to w depresji staje się przedmiotem wściekłości, a w przypadku nie uświadamianego homoseksualizmu przedmiotem miłości. „Ojciec psychoanalizy” wielokrotnie rewidował, poszerzał i modyfikował swoje poglądy. W trakcie rozwoju teorii psychoanalitycznej pojęcie narcyzmu przeszło wybitnie długą ewolucję i stało się niezwykle złożone, termin ten był dopasowywany do zmieniających się modeli i punktów widzenia (libidinalno-ekonomicznego, topograficznego, rozwojowego, genetycznego czy strukturalnego). Rozszerzanie zastosowań tego pojęcia, między innymi do opisu wielorakich stanów normalnych i patologicznych było odpowiedzią na krytykę ze strony Junga i Adlera. Podczas gdy Freud kontynuował udoskonalanie swoich pomysłów na temat narcyzmu, tamci pozostawali niewzruszeni. Opracowania jego poglądów przyczyniły się do lepszego zrozumienia depresji, buntu charakterologicznego i były punktem wyjścia dla rozwoju psychologii ego, która zdominowała późniejsze myślenie psychoanalityczne (Cooper, 1985).

Od czasu pojawienia się psychologii ego, „narcyzm” był używany w literaturze psychoanalitycznej często albo jako synonim poczucia własnej wartości, albo ogólnie odnosił się do „koncentracji zainteresowania psychologicznego na sobie”. Już wtedy stało się widoczne, że termin ten został tak przeciążony bagażem swojej przeszłości, iż zatracił swoją użyteczność. Wielu badaczy i teoretyków, między innymi Rhodewalt, (2005), Cooper (1985) czy Pulver (1970), zwraca uwagę, że nie ma całkowitej zgody co do opisowych lub wyjaśniających (genetycznych lub dynamicznych) idei stojących za tym określeniem, a przecież słowo to jest używane jak gdyby wyjaśniało jakieś zjawisko, inni przyznają się do dezorientacji wskazując na wielość, różnorodność a nawet przeciwstawność fenomenów określanych tym terminem (Orlowsky, Orlowsky, 1992; Zepf, Nitzschke, 1985), wreszcie najbardziej pesymistyczni nazywają sytuację „beznadziejnym, groteskowym mętlikiem”, a całą koncepcję narcyzmu – projektem wieży Babel (Schlagmann, 2005)

Jedną z konsekwencji tej sytuacji stała się rosnąca koncentracja na pojęciu „self” jako próbie dostarczenia możliwości dla jaśniejszego opisu i badania klinicznego. Inną konsekwencją jest do dziś konieczność precyzowania co rozumie się, gdy używa się terminu „narcyzm”.

Po Freudzie oryginalne teorie narcyzmu stworzyli między innymi Erich Fromm, który w swoich rozważaniach nad narcyzmem grupowym i indywidualnym kładł nieco mniejszy nacisk na genezę tego zjawiska i abstrahował od teorii libido, doceniając jednak siłę fenomenu i upatrując w nim przyczyn powstawania kultu dyktatorów, źródło uprzedzeń, nacjonalizmu, rasizmu, prowadzonych na tym tle wojen, a także Karen Horney, dla której narcyzm jest wyrazem desperackiego wysiłku uzyskania podziwu jako substytutu dla nieosiągalnej miłości bezwarunkowej i dowodzi braku poczucia własnej wartości. Dla pierwszego z nich narcyzm jest uczuciem bądź sposobem doświadczania rzeczywistości, w którym jedynie dana osoba, jej ciało, potrzeby, odczucia, wszyscy i wszystko, co z nią związane są realne, a reszta jest tylko intelektualnie rozpoznawana, bez udziału afektu (Fromm, 1999). Osoby narcystyczne nie są w stanie postrzegać sytuacji czy innych osób jako odrębnych od sytuacji własnej, cechują się całkowitym brakiem zainteresowania światem zewnętrznym. Pomimo odmienności tej teorii od freudowskiej (odejścia od teorii libido), warto zwrócić uwagę, że i tutaj, podobnie jak i w klasycznej psychoanalizie, przedmiotem afektu jest wyłącznie Ja i to co z nim związane.

Horney, inaczej niż Freud i Fromm, nie uważała, że osoba narcystyczna całkowicie wycofuje się ze świata zewnętrznego, lecz przeciwnie – potrzebuje świata i innych jako źródeł podziwu i oparcia (Horney, 1987). Z kolei podobnie jak Fromm, autorka ta odrzuciła freudowską interpretację narcyzmu zakorzenioną w teorii libido („Z mojego punktu widzenia, tendencje narcystyczne nie są pochodną instynktu, ale reprezentują neurotyczną tendencję, która polega w tym przypadku na próbie radzenia sobie ze swymi trudnościami na drodze wyolbrzymiania własnej wartości”, Horney, 1999, str. 91-92). Według Karen Horney przyczyną powstawania narcyzmu są zaburzenia stosunków międzyludzkich, niekorzystne wpływy rodziców, takie jak formułowanie warunków miłości, niekwestionowany autorytet, zmuszanie, ograniczanie prawa do własnego życia, przenoszenie na dziecko własnych ambicji, obniżanie samodzielności dziecka, które powodują u niego urazy i lęki, poczucie niższości oraz przekonanie, że aby było wartościowe, kochane i akceptowane, musi być takie jak oczekują tego inni. W ich wyniku pozytywne emocjonalne więzi dziecka słabną i traci ono zdolność kochania, zaczyna kreować wyolbrzymiony obraz siebie w wyobraźni.

Poczesne miejsce zajął narcyzm we współczesnych teoriach relacji z obiektem, które w pewnym stopniu wyrosły z kontaktu i potrzeby rozumienia „nowego typu pacjentów”. Jak pisał Ernest Wolf (1977, za: Pervin, John, 2002), współpracownik Heinza Kohuta, nowi pacjenci to nie są już „typowe przypadki nerwicy” – pacjenci szukają pomocy raczej z powodu depresji, uczucia pustki, poczucia, że ich życie „pozbawione jest smaku i radości”. Ową zmianę w populacji obecnej w terapii odnotowało wielu psychoterapeutów i psychoanalityków: jeszcze przed cytowanym Wolfem skonstatowali ją Glover już w latach trzydziestych i Lazar we wczesnych latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku (za: Cooper, 1985), a później Heinz Kohut i Ernest Wolf (1978) oraz Alexander Lowen (1995). Wszyscy oni zwracali uwagę na „rzadkość” klasycznego pacjenta neurotycznego i wzrastającą liczbę pacjentów ze stosunkowo poważnymi zaburzeniami charakterologicznymi. Niektórzy z nich, między innymi Lowen, wiązali tą zmianę z przyczynami społecznymi i przemianami ogólnokulturowymi. Z kolei inni, między innymi Cooper podają w wątpliwość przekonanie o autentyczności tej zmiany, sugerując, że jego źródła tkwią raczej w obserwatorach aniżeli w obserwowanych: „zmiana ta jest przeważnie obserwowana przez tych psychoterapeutów, którzy byli zarówno bardziej zorientowani, jak i zainteresowani problematyką charakteru i wczesnego rozwoju” (Cooper, 1985, str.126). Zgodnie z jego poglądem, głębsze poziomy organizacji osobowości są dzisiaj bowiem badane rutynowo, wzrosły ambicje terapeutyczne, a diagnozy zmieniły się bardziej niż pacjenci. Ten sam Cooper powątpiewa też w istotną ogólnospołeczną „przemianę charakteru” ogłaszaną z takim zaangażowaniem przez socjologów i krytyków społecznych.

Bez względu na te rozbieżności opinii, narcyzm w krótkim czasie uznano za doskonałą egzemplifikację idei zawartych w teoriach relacji z obiektem: rozumiany jako efekt zaburzenia relacji z pierwszą osobą znaczącą (prototyp późniejszych relacji interpersonalnych) został uznany za dominujące schorzenie naszych czasów (Kernberg, 1975; Kohut, 1971; 1977; 1984).

Grunt pod nowe rozumienie narcyzmu zaproponowane przez Heinza Kohuta i głównego krytyka jego punktu widzenia, Otto Kernberga, przygotowali: Harry Stack Sullivan ze swoją szkołą relacji interpersonalnych i koncepcjami „dynamizmu self”, Sandor Rado z koncepcją złaknionego dumy „ja działającego”, Donald W. Winnicott z ideą „prawdziwego self” i „fałszywego self” powstałego z powodu braku empatii „nie dość dobrej matki”, wreszcie Erik Erikson z rozbudowaną koncepcją kształtowania się tożsamości poprzez kryzysy. Chociaż nie zajmowali się oni narcyzmem jako takim, ale, w większości kształtowaniem się self, obrazu siebie lub tożsamości, i zaburzeniami w jej rozwoju, to właśnie oni są prekursorami współczesnych psychodynamicznych ujęć narcyzmu (Cooper, 1985).

Całościowa teoria rozwoju self i jego zaburzeń Heinza Kohuta (1977) jest najbardziej znana i najbardziej wpływowa w dzisiejszym myśleniu o narcyzmie. W największym uproszczeniu narcyzm jest według Kohuta swego rodzaju fiksacją rozwojową, powstałą w wyniku niezaspokojenia potrzeb odzwierciedlenia i idealizacji przez nieempatycznych rodziców, fiksacją, w której Ja pozostaje wyolbrzymione i nierealistyczne. Twórca psychologii self stworzył całą typologię zaburzeń self, które miałyby leżeć u podłoża zaburzeń narcystycznych, i wyróżnił aż pięć różnych obserwowanych rodzajów osobowości narcystycznej (osobowość spragniona lustra, spragniona ideałów, osobowość alter-ego, spragniona połączenia się i unikająca kontaktów).

Osobowości narcystyczne w ujęciu Kohuta stały się nową (dosyć powszechną) formą patologii, wyjaśnianą tylko przez psychologię self, z jej dążeniem do obiektu. Przeciwstawiono je „tradycyjnym” zaburzeniom nerwicowym, wyjaśnianym przez pojęcia klasyczne (id, ego, superego, motywująca rola libido).

Należy podkreślić, że pomimo ogromnej popularności i dużej niezależności psychologii self od klasycznej psychoanalizy, teoria Kohuta rozwijała się w obrębie psychoanalizy i jest przez nią akceptowana. Kohut wprowadzał bowiem swoje poglądy stopniowo, respektując istnienie „starej” teorii (Drat-Ruszczak, 2000).

Głównym krytykiem stanowiska Kohuta jest Otto Kernberg, którego ujęcie znacznie różni się pod względem nacisku na obronną rolę narcyzmu oraz znaczenia przypisywanego najważniejszym cechom i zachowaniom osób narcystycznych. Kernberg wniósł duży wkład do rozumienia narcyzmu, patologii narcystycznej i borderline, rozwinął własną koncepcję narcyzmu złośliwego („malignant narcissism”). W olbrzymim uproszczeniu można powiedzieć, że zdaniem tego psychoanalityka, narcyzm jest konsekwencją odrzucenia czy też porzucenia dziecka przez rodziców. Odpychający i zimny rodzic staje się przyczyną obronnego wycofania się dziecka, które „emocjonalnie głodne” i wściekłe rozwija przekonanie, że ono samo jest jedyną istotą, której można zaufać i którą można kochać, oraz oddziela własne spostrzegane słabości od pozostałej części tożsamości by zamknąć je w odrębnym, ukrytym Ja „w obronie przed nieznośną rzeczywistością stosunków interpersonalnych” (za: Lowen, 1995, s. 20). W wyniku takich doświadczeń narcyz nie rozwija zdolności empatii, nie potrafi wczuć się w sytuację innych ludzi.

Kernberg nie zgadza się z Kohutem co do natury narcyzmu (defekt czy deficyt), mechanizmów jego kształtowania oraz wymagań terapii, a konkretnie konieczności uwzględnienia specjalnej, przedinterpretacyjnej fazy leczenia (podtrzymującej fazy wsparcia, fazy zaspokajania sfrustrowanych dziecięcych potrzeb, w której pacjent może dowolnie idealizować terapeutę niczym rodzica). Nie podziela on opinii Kohuta, że u podstaw osobowości narcystycznej leży deficyt rozwojowy, uważa raczej, ze proces idealizacji self i obiektu rozwijają się w niej wadliwie (a więc problem polega na defekcie, a nie deficycie). Nieprawidłowy jest również rozwój superego pozbawionego tych elementów (idealnego self i obiektu), które zostały wchłonięte w wielkościowe Ja. Skutkuje to poważnymi zaburzeniami w relacjach interpersonalnych (Kernberg, 1998). Jego zdaniem, pacjentów narcystycznych można leczyć zwykłą metodą analityczną, bez specjalnych środków, których domagał się Kohut. Dla Kernberga, to co Kohut widzi jako dobroczynne przeniesienie idealizujące w terapii byłoby raczej środkiem obronnym związanym z ukrytymi leżącymi u jego podłoża uczuciami wściekłości niż wolną od konfliktu fazą, konieczną do zbudowania adekwatnego wyobrażenia siebie. Patologiczna idealizacja jest zabarwiona wściekłością, inaczej niż pierwotna idealizacja u dziecka. Dlatego interpretacja terapeuty ma być skierowana na udzielenie pacjentowi pomocy w wyklarowaniu tej wściekłości i zachłanności, zamiast podtrzymywania idealizacji.

Teorie Heinza Kohuta i Otto Kernberga wielokrotnie sobie przeciwstawiano – w badaniach empirycznych i analizach teoretycznych traktowano je często jako modele konkurencyjne i potencjalnie wykluczające się (miedzy innymi: Apfelbaum, 2006; Consolini, 1999; Heiserman, Cook, 1998; Farnese, 1996; Fiscalini, 1994; Karayalcin, 1994; Shulman, Ferguson, 1988). Dotychczas jednak w związku z tym, że zarówno koncepcja Kohuta znalazła pewne empiryczne potwierdzenie (między innymi Banai, Mikulincer i Shaver, 2005) jak i teoria Kernberga (na przykład w badaniach Heisermana i Cooka, 1998 czy Shulmana i Fergusona, 1988), oba modele funkcjonują jako równoprawne, żadnego z nich nie wykluczono jako nieaktualny, pozostają one najbardziej wpływowe w obszarze badań narcyzmu. Sytuacja ta może wynikać z faktu, który proponowano jako jedną z przyczyn wyjaśniających różnice w teoriach Kohuta i Kernberga: a mianowicie każdy z nich pracował z odmienną grupą osób, różniącą się przede wszystkim głębokością zaburzeń. Kernberg leczył poważnie zaburzonych pacjentów w szpitalu psychiatrycznym, podczas gdy Kohut analizował przede wszystkim szkolących się młodych psychoterapeutów i kursantów w szkole psychoterapii. Teorie te mogą w gruncie rzeczy dotyczyć dwóch różnych zjawisk.

Poszukujący punktów zbieżnych pomiędzy klasyczną teorią Freuda oraz koncepcjami Kohuta i Kernberga, niewątpliwie dostrzeże je na dużym poziomie ogólności, niejako „z lotu ptaka”. Pomimo ogromnych różnic jeśli chodzi o subtelności poszczególnych ujęć, a także o samą naturę czy „materię” zjawiska (czy jest ono przejawem działania instynktu, popędu czy w większym stopniu dotyczy „wewnętrznych obrazów”, obrazu siebie, czy ma naturę bardziej poznawczą czy afektywną) oraz pewnej nieporównywalności teorii ze względu na hermetyczny i metaforyczny język oraz własny słownik każdego z teoretyków psychodynamicznych, nie da się nie zauważyć kilku podobieństw. Po pierwsze wszystkie trzy koncepcje (a również koncepcja Karen Horney) wskazują na zaburzone relacje z pierwszymi opiekunami (najczęściej w postaci chłodu emocjonalnego, braku empatii w kontakcie z dzieckiem, nieodwzajemniania jego miłości bądź braku konsekwencji i chimeryczności w odwzajemnianiu go) jako źródło narcyzmu, a po drugie wszystkie (włącznie z koncepcjami Fromma i Horney) zwracają uwagę na fatalne skutki dla życia społecznego, relacji interpersonalnych narcyza, a mówiąc potocznie trudności w pokochaniu kogokolwiek. Co więcej, większość tych teorii mówi, w taki czy inny sposób, o obdarzeniu afektem ja, które odbiega od normy oraz o zaburzeniu percepcji granic pomiędzy sobą a innymi. Na poziomie nozologicznym, „fenotypowym”, owe genetyczne i dynamiczne podobieństwa skutkują jednak różnymi objawami i syndromami według każdego z prezentowanych teoretyków: Freud widział narcyzm u osób z psychozą, z depresją, samobójców i homoseksualistów, podczas gdy Kohut dostrzegał go u pozostających w kontakcie z rzeczywistością terapeutów z zaburzonym self, u których z rzadka można było postawić diagnozę osobowości narcystycznej, dla Kernberga natomiast narcyzm objawiał się u żyjących na pograniczu psychozy pacjentów z ciężkimi zaburzeniami osobowości.

Pewna odmiana poglądów Otto Kernberga została przedstawiona przez Arnolda M. Coopera, który z kolei podkreśla wzajemne powiązania patologicznego narcyzmu z masochizmem. Jeszcze inne, oryginalne koncepcje narcyzmu o korzeniach psychoanalitycznych stworzyli Alexander Lowen oraz Stephen Johnson. Lowen, twórca bioenergetyki, przeciwnie do Freuda i Kohuta, a podobnie do Kernberga traktuje narcyzm jako wypaczenie, a nie zahamowanie rozwoju. Jako mechanizm powstawania tego typu zaburzeń uwypukla on z kolei uwiedzenie. Oprócz teoretyków nadmienionych powyżej, swoje teorie narcyzmu tworzyli również Melania Klein, Wilhelm Reich, Elsa F. Roningstam, John Gunderson, Robert Hare, Theodore Millon, Kathrin Asper, Heinz Müller-Pozzi i wielu innych, mniej znanych.

Szczyt popularności narcyzmu przypadł na lata 70-te, kiedy to zainteresowanie zjawiskiem wykroczyło poza granice psychologii i rozszerzyło się na socjologię, filozofię i kulturoznawstwo. Pojęcie narcyzmu jako przypadłości ogólnospołecznej, ogólnopokoleniowej sugerowane przez Ericha Fromma i Otto Kernberga, znalazło ważne miejsce nie tylko w pracach wspomnianego prawnika, psychiatry i terapeuty Alexandra Lowena, ale także psychologa Rollo Maya (1997), socjologa Richarda Sennetta, historyka i krytyka społecznego Christophera Lascha oraz socjologa i teoretyka kultury Anthony’ego Giddensa (2001).


NARCYZM DZIŚ
Wkrótce po tym jak Sennett i Lasch ogłosili narcyzm społeczną epidemią, postawą dominującą we współczesnym, kapitalistycznym społeczeństwie, narcystyczne zaburzenie osobowości po raz pierwszy w roku 1979 znalazło się w podręcznikach diagnozy nozologicznej – w dziewiątym wydaniu ICD, gdzie widniało jako osobna kategoria 301.81. Według amerykańskiego podręcznika DSM (DSM IV, 1994) zaburzenie to rozpoznaje się u osób, u których występuje wzorzec zachowań zdominowany nastawieniem wielkościowym (w wyobraźni lub na jawie), potrzebą bycia podziwianym, brakiem empatii i niezdolnością do przyjęcia perspektywy innych osób, zalicza się je do zaburzeń osobowości Grupy B. Do diagnozy tego zaburzenia konieczne jest spełnienie co najmniej pięciu spośród dziewięciu kryteriów diagnostycznych. Natomiast w ICD-10 (1992) na powrót - nie wyróżniono takiej szczegółowej kategorii jak narcystyczne zaburzenie osobowości, jest ono tutaj „zaburzeniem, które nie pasuje do żadnej z określonych rubryk” i rozpoznaje się je jako F60.8 czyli jedno
z „Innych Określonych Zaburzeń Osobowości”.

Nie istnieje dzisiaj całkowita zgoda teoretyków co do precyzyjnych kryteriów diagnozy osobowości narcystycznej. Część z nich o bardziej psychoanalitycznej orientacji nie zgadza się kłaść największy nacisk na jawną wielkościowość i ekshibicjonizm, twierdząc, że wielu pacjentów utrzymuje wielkościowe fantazje na poziomie nieświadomym lub przedświadomym, będąc pierwotnie świadomymi tylko nieśmiałości, poczucia bezwartościowości i strachu przed rywalizacją (Cooper, 1985). Niektórzy domagają się położenia większego nacisku na nadwrażliwość przy diagnozowaniu tego zaburzenia osobowości (Perry, Perry, 1996; Gabbard, 1989). Większość klinicystów zgadza się jednak, że osobowość narcystyczna powinna być odróżniona od osobowości typu borderline reprezentującej bardziej patologiczny kraniec spektrum, oraz od mniej zaburzonego z kolei poziomu organizacji i funkcjonowania, dawniej rozpoznawanego jako nerwicowy. Bez względu na brak całkowitej zgody co do kryteriów (a może właśnie przezeń) cechy narcystyczne należą dziś do najczęściej rozpoznawanych (np. posługując się zmodyfikowaną wersją kryteriów diagnostycznych J. Gundersona, Paulina F. Kernberg ze współpracownikami (Kernberg, 2003) odkryła cechy narcystyczne o zróżnicowanym nasileniu u prawie 50% pacjentów, których diagnoza wypisowa nie zawierała zaburzeń osobowości).

Na podstawie kryteriów narcystycznego zaburzenia osobowości zamieszczonych w DSM zbudowano kilka kwestionariuszy narcyzmu, w tym narcyzmu niepatologicznego, traktowanego jako cecha osobowości. Znalazły się wśród nich: NPI – Narcissistic Personality Inventory Raskina i Halla (1979; Emmons, 1987; Raskin i Terry, 1988; Rhodewalt i Morf, 1995), obecnie najpopularniejszy na świecie kwestionariusz narcyzmu stosowany w badaniach na próbach nieklinicznych (zaadaptowany do warunków polskich przez Bazińską i Drat-Ruszczak, 2000) oraz Morey, Waugh i Blashfield Narcissism Scale (1985), a także skale narcyzmu Winka i Gougha (1990) oraz wcześniejsza - Raskina i Novaceka (1989), wszystkie trzy oparte na pozycjach MMPI. Obok powyższych skal, do dyspozycji psychologów pozostają również: NPDS (Narcissistic Personality Disorder Scale, Ashby et al., 1979) stworzony dzięki badaniom na próbie pacjentów z diagnozą narcystycznego zaburzenia osobowości, N-Inventar autorstwa Deneke, Hilgenstock i Muller (1989) przełożony na język polski przez Januszewskiego (2000), The Millon Clinical Multiaxial Inventory (MCMI) korelujący wysoko z NPI (Auerbach, 1984), a także skala Narcissism-Hypersensitivity Serkowneka (1975), skala Ego-Sensitivity Peppera i Stronga (1958), dwie ostatnie zbudowane na podstawie skali Męskości-Kobiecości z MMPI (Hathaway, McKinley, 1940) czy wreszcie SONI (Self Object Needs Inventory) autorstwa Banai, Mikulincera i Shavera (2005) oparty na koncepcji Heinza Kohuta. Jednym z najstarszych narzędzi jest natomiast Narcism Scale autorstwa H.A. Murraya z 1938 roku. Na jego podstawie w 1997 roku skonstruowano HSNS – Hypersensitive Narcissism Scale (Hendin, Cheek, 1997). Klinicyści tacy jak Paulina F. Kernberg (2003), polecają dodatkowo sprawdzać trafność diagnozy narcystycznego zaburzenia osobowości przy użyciu testów projekcyjnych, takich jak Dziecięcy Test Apercepcji D.M. Abrams.

Nasuwa się pytanie czy wymienione wyżej kwestionariusze mierzą to samo zjawisko? Czy wychwytują tą samą cechę bądź zaburzenie? Najpopularniejszy z nich – kwestionariusz NPI doczekał się przekonującej weryfikacji empirycznej, oraz, jednocześnie, dużej dozy krytyki: nadal zarzuca się, że pomija on pewne istotne aspekty narcyzmu (Akhtar, Thompson, 1982), między innymi konflikt i brak spójności w ważnych obszarach funkcjonowania osobowości, a także nie wychwytuje w równym stopniu kobiecych co męskich aspektów narcyzmu, i że w gruncie rzeczy mierzy on jedynie narcyzm męski (Philipson, 1985; Haaken, 1983). Niektórzy traktują trzy spośród czterech podskal NPI jako wskaźniki adaptacyjnego, „zdrowego” narcyzmu, a czwartą – skalę Exploitiveness/Entitlement jako miarę narcyzmu patologicznego. Rhodewalt i Morf (1995) z kolei zwracają uwagę, że NPI jest wybitnie słabym wskaźnikiem narcystycznych tendencji do nadwrażliwości i podatności na zranienia podkreślanej przez tylu teoretyków. Wydaje się, że kilkadziesiąt pozycji tego narzędzia nie obejmuje bogactwa przejawów i rodzajów narcyzmu opisywanych przez teoretyków. Dla przykładu, uwzględnia ono charakterystyczną dla narcyzów zachłanną potrzebę bycia uwielbianym, podobnie roszczeniowość i eksploatacyjne nastawienie, nie ma w nim natomiast miejsca dla wskazanego przez Kohuta narcystycznego pragnienia zespolenia się z kimś idealizowanym, silniejszym i lepszym.

Wątpliwości co do tożsamości fenomenu ujmowanego przez wymienione powyżej skale pojawiły się także w związku z wielokrotnie udokumentowanym brakiem korelacji pomiędzy Narcissistic Personality Inventory oraz Narcissistic Personality Disorder Scale (Chatham, Tibbals, Harrington, 1993; Hibbard, 1992; Mullins, Kopelman, 1988; Emmons, 1987; Watson et al., 1984). Co więcej, związki pomiędzy niektórymi skalami narcyzmu okazały się być negatywne (choć słabe), między innymi: korelacja skali narcyzmu Raskina i Novaceka z Ego-Sensitivity Scale Peppera i Stronga oraz korelacja skali narcyzmu Moreya, Waugha & Blashfielda ze skalą Ashby, Lee i Duke’a (Wink, 1991). Wykazano także, że pomimo wskazywanego wielokrotnie przez teoretyków psychodynamicznych pozytywnego związku narcyzmu z silnym wstydem (związku wykazywanego w studiach przypadków, np. Lewis, 1987) narcyzm mierzony NPI ze wstydem koreluje negatywnie (Gramzow, Tangney, 1992).

Te i tym podobne dane przynoszą podejrzenia, że mamy do czynienia z czymś co zachodni badacze nazywają „jingle fallacy” (Thorndike, 1904, za: Block, 1995), a więc sytuacją, w której całkowicie różne zjawiska są utożsamiane i określane za pomocą tej samej nazwy. Na dzień dzisiejszy kontrowersję częściowo można uznać za rozwiązaną (a może zażegnaną) odkąd wprowadzono rozróżnienie na narcyzm jawny i ukryty, które to syndromy mają przejawiać się na dwa całkowicie różne, a wręcz przeciwstawne sposoby, pomimo wspólnych przyczyn leżących u ich podstawy. Narcyzm jawny miałby się przejawiać ekstrawersją, pewnością siebie, ekshibicjonizmem i agresywnością, i miałby być najlepiej ujmowany przez NPI, natomiast narcyzm ukryty, o „cienkim naskórku” wiązałby się z introwersją, lękiem, wstydem, nieśmiałością, niepewnością siebie, nadwrażliwością na zranienia, depresyjnością, zmniejszonym poczuciem własnej wartości i miałby być dobrze mierzony przy pomocy NPDS, a jeszcze lepiej przez stworzoną do jego pomiaru HSNS Hendina i Cheeka (1997). Wspólnym mianownikiem dla obu zjawisk jest próżność, poczucie uprzywilejowania i nieliczenie się z innymi. Oczywiście można się zastanawiać czy tego typu rozróżnienia stanowią wystarczające rozwiązanie owego „beznadziejnego mętliku” teoretycznego, na który narzeka tylu psychologów.

Wraz z rozwojem teorii narcyzmu oraz narzędzi diagnostycznych i badawczych, wraz z dążeniem do jak najlepszej operacjonalizacji konstruktu następowało zatem mnożenie podtypów narcyzmu (a może narcyzmów): mamy dzisiaj nie tylko narcyzm jawny i ukryty, ale również falliczny, zdrowy i patologiczny, a także prosty i komplementarny („odwrócony”), i w wielu przypadkach trudno byłoby ujednolicić te pojęcia, czy przełożyć je na wspólny język.

Większość współczesnych badań nad narcyzmem na próbach nieklinicznych wykonuje się nadal przy pomocy Narcissistic Personality Inventory. Od nieco ponad 10 lat można mówić o osobno rozwijającym się nurcie badań nad narcyzmem ukrytym, „hypersensytywnym”.

Pomimo niezwykłej popularności tematu, termin „narcyzm” nadal należy do najbardziej niejasnych pojęć psychoanalitycznych, które przeniknęły do literatury psychologicznej (Rhodewalt, 2005; Pulver, 1970). Niewiele pojęć w psychologii przeszło tyle zmian znaczenia (Cooper, 1985) i budzi dzisiaj tyle wątpliwości co do swojej jednoznaczności. Dlatego celem stawianym przez niektórych współczesnych badaczy jest „przyczynić się do przynajmniej częściowego usunięcia tych niejasności”, na przykład przez „umieszczenie narcyzmu w kontekście społeczno-poznawczym i powiązanie go z teorią autoregulacji”, jak to założył Frederick Rhodewalt (2005, str.188).

To między innymi dzięki temu badaczowi od pewnego czasu można mówić o włączeniu badań nad narcyzmem do nurtu poznania społecznego. Zgodnie z podejściem social cognition „rozumienie zachowań społecznych człowieka wymaga uwzględnienia faktu, że jest on umysłem poznającym, tworzącym reprezentacje poznawcze samego siebie, innych ludzi i grup społecznych oraz przyczyn ludzkiego zachowania” (Kofta, 2005). Takie podejście do zjawiska narcyzmu jest o tyle uzasadnione, że część klinicystów-analityków sugerowało odmienność funkcjonowania uwagi, pamięci, spostrzegania, specyficzność wyobrażeń siebie i innych u narcyzów. Np. Paulina F. Kernberg mówiła o „zdolności do zniekształcania realności i angażowania się w osobliwe lub myślowo nieuporządkowane idee”, „zmniejszonej zdolności do dostrzegania konwencjonalnej realności”, „błędnym lub zniekształconym wnioskowaniu” (2003, str. 10), Reich mówił o niezdolności narcystycznego ego do weryfikowania rzeczywistości (Reich, 1960, za: Rhodewalt, 2005), Bach (1977, za: Rhodewalt, 2005) wskazywał na deficyty spostrzegania, organizacji języka i myśli u ludzi narcystycznych. Westen (1990) z kolei zaproponował, ażeby definiować narcyzm jako „poznawczo-afektywne zaabsorbowanie Ja”, przy czym „zaabsorbowanie poznawcze” oznaczałoby skłonność do skupiania uwagi na samym sobie (str. 227). Nieprzypadkowo, rozdział autorstwa Rhodewalta w książce „Umysł społeczny”, podsumowujący wyniki badań nad narcyzmem z ostatnich lat otrzymał tytuł „Umysł społeczny narcyza – poznawcze i motywacyjne aspekty budowania tożsamości poprzez relacje interpersonalne” – od dawna istniała bowiem potrzeba „przeniesienia zakorzenionego w tradycji psychoanalitycznej pojęcia narcyzmu do współczesnej teorii osobowości i psychologii społecznej” (Rhodewalt, 2005, str. 189).

W pracach podejmowanych w nurcie społeczno-poznawczym znacznie częściej niż o „narcystycznej ranie” czy deficytach w rozwoju self, mówi się o procesach poznawczych i motywacyjnych osób narcystycznych: o funkcjonowaniu ich pamięci (wykazano u nich zniekształcone procesy pamięciowe, skłonność do deformowania wspomnień pozwalającą chronić Ja w sytuacjach porażki ;Rhodewalt, Eddings, 2000, za: Rhodewalt, 2005), bada się posiadane przez narcyzów reprezentacje siebie i innych, poszukuje się odpowiedników pojęć o psychoanalitycznym rodowodzie takich jak narcystyczne self czy „fałszywe Ja” w języku współczesnej psychologii poznawczej.

Duży wkład w „odmagicznienie” narcyzmu i przełożenie związanych z nim zagadnień na język współczesnej nauki włożyli tacy psychologowie społeczni jak W. Keith Campbell i Constantine Sedikides, którzy w szeregu badań eksperymentalnych wykazali specyficzne podejście narcyzów do miłości (podejście „ludyczne”, traktowanie miłości jak gry), przyczyniające się do gorszego funkcjonowania tworzonych przez nich związków, które stają się obszarem „tryumfu ego nad emocjonalną bliskością” (Foster, Shrira, Campbell, 2003; Campbell, 1999). Udowodnili oni społeczną szkodliwość intensywnie stosowanych przez narcyzów strategii autowaloryzacyjnych (Campbell, Foster, Finkel, 2002; Campbell, Rudich, Sedikides, 2002; Campbell, Sedikides, Reeder, Elliot, 2000) przyczyniając się tym samym do potwierdzenia i rozwinięcia intuicji teoretyków psychodynamicznych. W szeregu badań sfalsyfikowali oni jednocześnie zakładany nieodmiennie przez klinicystów negatywny związek narcyzmu z dobrostanem psychicznym (Sedikides, Rudich, Gregg, Kumashiro, Rusbult, 2004; Campbell, Rudich, Sedikides, 2002). Uzyskane przez nich wyniki wskazują, że osoby narcystyczne, jakkolwiek pielęgnują w sobie fałszywe pozytywne przekonania (Campbell, Goodie, Foster, 2004), złudzenia, podtrzymywane często na drodze zniekształceń poznawczych (Twenge, Campbell, 2003), i jakkolwiek ich funkcjonowanie przynosi cierpienie ich otoczeniu społecznemu, sami mogą być i najczęściej są zadowoleni z siebie i szczęśliwi.

Coraz mniej jest we współczesnym podejściu do narcyzmu zwykłego „korelowania rozmaitych testów” w poszukiwaniu współwystępowania statycznych cech. Zakłada się obecnie, że warto badać osobowość w działaniu, eksperymentalnie, obserwując jak ona reaguje w konkretnych sytuacjach zadaniowych, jakie w jej posiadaczu powstają emocje w odpowiedzi na sytuacje sukcesu czy porażki, jaka jest zmienność i siła reakcji (Drat-Ruszczak, 2005). Niektóre osobowości trudno jest badać „statycznie”, ponieważ duża część ich specyfiki przejawia się dopiero w działaniu (zwłaszcza kiedy brakuje głębszego wglądu czy rozbudowanej samowiedzy). Wydaje się, że twórczy mariaż psychologii osobowości ze społeczną czy poznawczą może okazać się tutaj wartościowy – daje on czasem większe możliwości poznawcze niż „zamknięcie się w czterech ścianach” opracowanych kwestionariuszy do badania różnych aspektów osobowości, bazujących wyłącznie na introspekcji. Bez wątpienia jest to prawda w przypadku badań nad narcyzmem. Na przykład naturalistyczne studium wykorzystujące metodę pamiętników przyniosło potwierdzenie szczególnie wysokiej reaktywności afektywnej osób narcystycznych na informacje pochodzące z porównań społecznych (Bogart, Benotsch, Pavlovic, 2004). Dowiedziono również łatwości dokonywania stereotypizacji i stygmatyzacji przez osoby narcystyczne (Arikan, 2005) i silnej inklinacji do faworyzowania grupy swoich i dyskryminacji innych (Hywel, 2004; Jordan et al., 2003).
NARCYZM JUTRO
Dotychczas nie udało się sprecyzować na czym dokładnie polega słabość narcystycznego Ja, nie jest łatwo znaleźć wśród kategorii używanych przez współczesną psychologię poznawczą i społeczną adekwatnych odpowiedników stwierdzanych przez Kohuta deficytów narcystycznego self. Dokonując przeglądu wyników badań empirycznych nad narcyzami, Rhodewalt (2005) stwierdza, że jedyną dziedziną, w której narazie obserwacje kliniczne są zgodne z wynikami badań empirycznych jest typowy dla osób narcystycznych upiększony, pochlebny obraz własnej osoby (str. 198). Tschanz i Rhodewalt (2001) przy użyciu techniki prymowania wykazali bowiem, że reprezentacja siebie u osób narcystycznych nie cechuje się mniejszą dostępnością niż u osób nienarcystycznych. W kolejnych badaniach stwierdzono wcale nie mniejszą niż u jednostek nienarcystycznych klarowność ani pewność, ani złożoność czy integrację ewaluatywną schematu poznawczego Ja. Jest prawdopodobne, że narcyzów cechuje wysoka, lecz niestabilna samoocena, która uzależnia ich od informacji zwrotnych w procesie usuwania niejasności dotyczących własnej osoby (Kernis, 1993, za: Rhodewalt, 2005). Taka samoocena jest jednym z istotnych punktów nawiązującego do teorii autoregulacji społeczno-poznawczego modelu narcyzmu zaproponowanego przez Rhodewalta (2005).

Model ten stwarza pewne nadzieje na integrację wiedzy dotyczącej narcyzmu. Jego autor wskazuje, że mimo iż teorie Kohuta i Kernberga różnią się pod wieloma względami, zarówno Kernberg, jak i Kohut na wyższym poziomie ogólności opisują przecież jednostki, które w dzieciństwie doświadczyły zaburzonych związków społecznych. „Po osiągnięciu dorosłości umysły społeczne tych ludzi charakteryzują się wyolbrzymionym poczuciem własnej wartości, które jest przejawem konfliktów związanych z psychiczną zależnością od innych.” (Rhodewalt, 2005, str. 190) U źródeł narcyzmu wtórnego (występującego u osób dorosłych) w obu tych koncepcjach tkwią deficyty w autoewaluatywnych aspektach relacji rodzic-dziecko, wynikające z chimerycznych, niekonsekwentnych lub niedbałych informacji zwrotnych otrzymywanych od rodziców. Uniemożliwiają one rozwój pewnego, stabilnego pojęcia Ja oraz skłaniają jednostkę do nieustannego poszukiwania informacji, na których mogłaby oprzeć swoją tożsamość (op.cit, 2005). Model ten wymaga dalszej empirycznej weryfikacji.

Podsumowując, z teorii i praktyki psychoterapeutycznej pojęcie narcyzmu trafiło do oficjalnych podręczników diagnozy psychiatrycznej, a stamtąd również za pośrednictwem świeżo skonstruowanych narzędzi narcyzmu jako cechy – do badań psychologii społecznej i poznawczej. Zostało w pewnym sensie wyabstrahowane z teorii, w obrębie których funkcjonowało, zoperacjonalizowane i przeniesione do laboratoriów psychologii eksperymentalnej. Próba przekładu z teorii narcyzmu na praktykę badawczą pozostawiła po sobie trudne pytania o trafność narzędzi oraz o tożsamość zjawisk, o których mówią teoretycy narcyzmu i jego współcześni badacze wyciągający wnioski na podstawie wyników uzyskanych przy użyciu różnych skal.

Czytelnikowi klasycznych teorii narcyzmu i raportów ze współczesnych badań nad tym zjawiskiem mogą nasuwać się pytania: czy przy operacji „przeszczepienia” z hermetycznego języka psychoanalizy i towarzyszącej jej praktyki klinicznej na grunt psychologii eksperymentalnej, akademickiej, narcyzm nie stracił swojego pierwotnego znaczenia? Czy kiedykolwiek istniało jedno, wspólne pierwotne znaczenie tego terminu? Czy można „przetłumaczyć” psychoanalityczne teorie narcyzmu na język współczesnej psychologii osobowości i społecznej (na przykład zastępując pojęcie self terminami tożsamość, samowiedza czy reprezentacja siebie) nie zatracając przy tym ich istotnych wątków? Czy eksperymentatorzy nie mówią o czymś innym niż psychoanalitycy? Wydaje się, że może tak być, bardzo mało jest bowiem badań, które w sposób ściśle naukowy, systematyczny, czy eksperymentalny, starają się weryfikować trafność teorii narcyzmu (na przykład Kernberga versus Kohuta). Charakterystyki, wyróżnione przez poszczególnych teoretyków w ich autorskich koncepcjach jako typowe dla narcyzów z rzadka znajdują odzwierciedlenie w dążącym do unifikacji akademickim nurcie empirycznym. Z drugiej strony eksperymentatorzy prawie zawsze przytaczają teorie psychodynamiczne, luźno do nich nawiązują czy powołują się na nie i nie wchodząc w nie głęboko traktują w sposób raczej powierzchowny, bardziej jako „ozdobnik”, dosyć płytko je interpretując czy wręcz wyrywając tezy z kontekstu dla ilustracji stawianych przez siebie hipotez.

Czy w naukowej psychologii przyszłości będzie miejsce dla takiego pojęcia jak narcyzm? Czy nie odejdzie ono do lamusa jak wiele innych, niejasnych dla kognitywistów, neuropsychologów, psychologów eksperymentalnych pojęć o rodowodzie psychoanalitycznym? Czy narcyzm jako termin naukowy zostanie skompromitowany, wykpiony jak w słowach Thomasa Szasza (2007), dla którego narcyz to człowiek, który kocha siebie bardziej niż swojego psychoanalityka, i to właśnie terapeuci usiłują w nim zmienić, czy jak w cytowanych wyżej słowach Gore’a Vidala (1981) i ostatecznie odejdzie do literatury pięknej czy też w wyniku swoistej metamorfozy, którą przechodzi od końca XX wieku, dzięki badaniom empirycznym wyłoni się jako całkiem świeży konstrukt, zyskując nowe, może nieco inne, ale precyzyjne znaczenie? Czy długa historia i dotychczasowe wysiłki skierowane na operacjonalizację tego pojęcia nie wyjałowiły lub nie wypaczyły jego znaczenia?

Wydaje się, że drogi klinicystów zajmujących się narcyzmem i drogi badaczy społeczno-poznawczych trochę się rozchodzą. Róża Bazińska i Krystyna Drat-Ruszczak piszą, że współczesne badania nad narcyzmem prowadzi się w czterech niezależnych nurtach czy raczej paradygmatach badawczych: psychodynamicznym, społecznego uczenia się, społeczno-poznawczym i kulturowym (Bazińska, Drat-Ruszczak, 2000). Autorzy publikujący w „Psychoanalytic Psychology”, „Contemporary Psychoanalysis”, „International Journal of Psychoanalysis” czy „Psychoanalysis and Contemporary Thought” wydają się mówić o czymś nieco innym od tych, którzy rozpatrują zjawisko o tej samej nazwie na łamach „Journal of Personality and Social Psychology”. Przetłumaczenie koncepcji psychoanalitycznych na język psychologii akademickiej i eksperymentalnej może być bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe (nie tylko dlatego, że teorie psychodynamiczne stanowią osobną hermetyczną konstrukcję, która niektórym przywodzi na myśl wieżę Babel), ale również dlatego, że narzędzia, którymi posługują się eksperymentatorzy obejmują jedynie część (i to często najbardziej powierzchowną) fenomenu. Nadal jednak istnieje nadzieja dla psychologii narcyzmu, dopóki badacze tacy jak Rhodewalt, Campbell czy Sedikides podejmują wysiłki mające na celu scalenie, integrację wiedzy o narcyzmie. Niewykluczone, że kłopoty z pojęciem narcyzmu są tylko zapowiedzią, wstępem do znacznie większego problemu konieczności zrewidowania, uzgodnienia, przepisania czy wręcz napisania od nowa całego słownika „starej” psychologii tak aby stał się on kompatybilny, zrozumiały i dostępny eksploracjom psychologów nowej generacji, kognitywistów, badaczy mózgu i genetyków, posługujących się nowymi, precyzyjnymi i bardziej przyrodniczymi technikami badawczymi. Coraz częściej daje się bowiem słyszeć głosy o ogólnej potrzebie integracji psychologii jako nauki (Posner, Rothbart, 2004).

W najbliższym czasie można się spodziewać, że nasza wiedza wzbogaci się o szczegółowy i całościowy opis poznawczego, afektywnego i społecznego funkcjonowania osób narcystycznych, lecz jednocześnie wnioski te będą miały ograniczony zakres stosowania i niewykluczone, że w stopniu nieokreślonym będą dotyczyć zjawisk opisywanych przez klinicystów. Krótko mówiąc, nawet jeśli poznamy szczegółową charakterystykę np. odmienności schematów poznawczych narcyzów to niejasne pozostanie w jakim stopniu wiedza ta może zostać odniesiona do pacjentów, których różni psychodynamicznie rozumujący psychiatrzy i psycholodzy nazwą „narcystycznymi”. Wydaje się, że jest to wyraz jednoczesnych tendencji do syntezy i integracji wiedzy psychologicznej, jej ciągłej specjalizacji oraz jej dywergencyjnego rozwoju.

  1   2


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość