Strona główna

Nowy jork, chicago, toronto, berlin, warszawa


Pobieranie 433.87 Kb.
Strona2/4
Data18.06.2016
Rozmiar433.87 Kb.
1   2   3   4

KTO JEST KIM – OKRĄGŁY STÓŁ! JAK TO SYJONIŚCI POLSKĘ DZIELILI

Polska znajduje się w stanie ciężkiego kryzysu, ogarniającego wszystkie dziedziny działalności państwa. Praźródłem naszych nieszczęść był „okrągły stół”, popełnione tam oszustwo oraz ludzie którzy zadecydowali o jego ustaleniach. Przedstawiamy listę czołowych osobistości „okrągłego stołu” opartą na podstawie książki: „Okrągły stół. Kto jest kim?”, wydanej z inicjatywy komitetu organizacyjnego d/s okrągłego stołu przy Lechu Wałęsie oraz na ogólnie dostępnych lub innych, później wychodzących na jaw, informacjach.

Wyliczmy czołowe osobistości, kierując się rolą, jaką odegrały w Magdalence lub też w okresie, który po niej nastąpił. Pominiemy natomiast te osoby, które żadnej znaczącej roli nie odegrały, o których później „słuch zaginął”, będące nic nie znaczącym elementem dekoracyjnym.

Przy nazwisku podajemy: narodowość, stanowisko lub stanowiska, funkcje, członkostwo partii dawne i obecne oraz inne dane dotyczące działalności. Lista nie zawiera pełnych danych o działalności po 1980 roku. KIK oznacza Klub Inteligencji Katolickiej, KO oznacza Komitet Obywatelski, UW - Unia Wolności. Wielu z wymienionych już nieżyje.

1. Jacek AMBROZIAK, Żyd, dyrektor urzędu Rady Ministrów u Mazowieckiego, radca prawny w „Tygodniku Solidarność”.

2. Stefan AMSTERDAMSKI, Żyd, były członek PZPR, profesor filozofii UW, w roku 1968 usunięty z uczelni.

3. Artur BALAZS, Żyd, właściciel ogromnego latyfundium rolnego nabytego za bardzo małą kwotę na Wolinie. AWS, PO, ostatnio utworzył SKL-Ruch Nowej Polski, będący kolejnym wcieleniem żydokomunistycznej UW, niedawny minister rolnictwa.

4. Ryszard BENDER, Żyd, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w latach 1981-83 wiceprezes Polskiego Związku Katolicko-Społecznego, przybudówki PRON, KIK, PRL-owski poseł kilku kadencji, sędzia Trybunału Stanu z ramienia Ligi Polskich Rodzin, głosi się katolikiem.

5. Stefan BRATKOWSKI, Żyd, były członek ZMS i PZPR, honorowy prezes SDP, KO.

6. Ryszard BUGAJ, Żyd, ZMS, uczestnik wydarzeń marcowych, KOR, KO.

7. Zbigniew BUJAK, Żyd, w stanie wojennym aresztowany w piwnicy Żyda Mieczysława Rakowskiego ostatniego I-go sekretarza KC PZPR, KO.

8. Andrzej CELIŃSKI, Żyd, aktywny uczestnik wydarzeń marcowych, KOR, KO, wpierw AWS teraz w SLD, niedawny minister kultury.

9. Jerzy CIEMNIEWSKI, Żyd, b. poseł z ramienia UW, zażarty przeciwnik lustracji.

10. Marek EDELMAN, Żyd, żona i dzieci w Izraelu. Głosiciel tezy o antysemityzmie Polaków i prześladowaniu Żydów w przedwojennej Polsce równym hitlerowskiemu. KO, UW.

11. Lech FALANDYSZ, Żyd, doradca Wałęsy, twórca tzw. „falandyzacji prawa”.

12. Dariusz FIKUS, Żyd, były agent SB, KOR, sekretarz generalny SDP, b. redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”.

13. Władysław FINDEISEN, Żyd, agent SB, były przewodniczący Rady Prymasowskiej przy Glempie, KO.

14. Władysław FRASYNIUK, Żyd, KO, szef UW.

15. Bronisław GEREMEK, recte Borys Lewartow, syn rabina z Nalewek, Żyd, uratowany przez Polaków, członek i były sekretarz PZPR na Uniwersytecie Warszawskim, b. poseł UW, b. minister spraw zagranicznych, przewodniczący zespołu reform politycznych przy Lechu Wałęsie, KO, autor słynnej wypowiedzi, iż „nienawidzi Polaków”.

16. Mieczysław GIL, Polak, organizator strajku w Nowej Hucie, KO, były poseł.

17. Andrzej GLAPIŃSKI, Żyd, głoszący się katolikiem, były minister u Olszewskiego, były poseł PC.

18. Aleksander HALL, Żyd, KO, były członek Prymasowskiej Rady Społecznej, UW, b. poseł UW, b. minister kultury, głosi się katolikiem, konserwatystą i politykiem prawicy.

19. Maciej IŁOWIECKI, Żyd, dziennikarz „Polityki”, wiceprezes SDP, tropiciel antysemityzmu.

20. Gabriel JANOWSKI, Żyd [?] uczestnik marca 1968, KO, były poseł i minister w rządzie Suchockiej, były poseł Ligi Polskich Rodzin.

21. Jarosław KACZYŃSKI, Żyd, KOR, KO, prezes PC, głoszący się prawicowcem.

22. Lech KACZYŃSKI, Żyd, brat poprzedzającego, KOR, KO, były prezes NIK-u, minister sprawiedliwości u Buzka, prezes „Prawo i Sprawiedliwość”, głosi się prawicowcem.

23. Krzysztof KOZŁOWSKI, Żyd, wieloletni członek redakcji „Tygodnika Powszechnego”, KO, UW, b. minister spraw wewnętrznych u Mazowieckiego, zezwolił Michnikowi i jego „komisji” na dostęp do tajnych akt SB, w których buszowała 2 miesiące.

24. Stefan Kozłowski, Żyd, brat poprzedzającego, KO.

25. Marcin KRÓL, Żyd, KO, UW, niegdyś w redakcji „Tygodnika Powszechnego”.

26. Władysław KUNICKI-GOLDFINGER, Żyd, KO.

27. Zofia KURATOWSKA, Żydówka, mąż Grzegorz Jaszuński, Żyd, propagandzista PZPR, KO, UW, wicemarszałek senatu, ambasador w RPA.

28. Jacek KUROŃ, Żyd, zwany towarzysz TERMOS, były członek PZPR, twórca czerwonego harcerstwa, współtwórca KOR, KO, UW, b. poseł, autor wypowiedzi: iż „jest szczęśliwy, że Lwów należy do Ukrainy”, znany z wysypiania się w sejmie.

29. Bogdan LIS, Polak, były członek PZPR, KO.

30. Jan LITYŃSKI, Żyd, KOR, KO, uczestnik wydarzeń marcowych, były poseł UW.

31. Helena ŁUCZYWO, Żydówka, cała rodzina w KPP lub w PZPR, uczestniczka wydarzeń marcowych.

32. Tadeusz MAZOWIECKI, Żyd, autor łajdackiego ataku prasowego na bpa Kaczmarka, współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, poseł PRL, UW, poseł, przewodniczący i premier UW, KO, twórca grubej kreski, zażarty przeciwnik lustracji.

33. Jacek MERKEL, Żyd, KO.

34. Adam MICHNIK, Żyd, dawne nazwisko Aron Szechter, ojciec skazany przed wojną na 10 lat więzienia za szpiegostwo na rzecz ZSRR, brat Stefan sądowy morderca z czasów PRL. Członek PZPR, KOR, KO, obecnie naczelny redaktor „Gazety Wyborczej”.

35. Andrzej MILCZANOWSKI, Żyd, KOR, KO, UW, były minister spraw wewnętrznych u Mazowieckiego, zażarty przeciwnik lustracji.

36. Jan OLSZEWSKI, Żyd, niegdyś Jan Oxner, pracownik ministerstwa sprawiedliwości w czasach stalinowskich, członek redakcji „Po Prostu”, gdzie pisywał artykuły o polskim antysemityzmie, członek Klubu Krzywego Koła, KOR, były poseł i premier PRL-bis, szef i twórca licznych partii głoszących się prawicowymi, np. ROP, obecnie poseł, wystąpił z klubu Ligi Polskich Rodzin.

37. Janusz ONYSZKIEWICZ, Żyd, KO, UW, były poseł i minister obrony.

38. Edmund OSMAŃCZYK, Polak, dziennikarz i członek oraz działacz przedwojennego Związku Polaków w Niemczech, KO.

39. Janusz PAŁUBICKI, Żyd, KO, UW, minister ds służb specjalnych w rządzie Buzka, zażarty przeciwnik lustracji.

40. Walerian PAŃKO, Polak, szef NIK-u, prowadził śledztwo w sprawie FOZZ, zginął w niewyjaśnionym wypadku samochodowym.

41. Aleksander PASZYŃSKI, Żyd, absolwent komunistycznej Akademii Nauk Politycznych, b. członek PZPR, dziennikarz „Polityki”, KO, UW.

42. Leszek PIOTROWSKI, Polak, b. minister sprawiedliwości w rządzie Buzka.

43. Anna RADZIWIŁŁ, Żydówka, b. wiceminister oświaty w rządzie Mazowieckiego, twórca krytykowanych programów szkolnych.

44. Ryszard REIFF, Polak, b. szef PAX-u, KO.

45. Jan Maria ROKITA, Żyd, KO, UW, AWS, SKL, obecnie Platforma Obywatelska.

46. Zbigniew ROMASZEWSKI, Żyd, KOR, KO, UW, obecnie senator.

47. Henryk SAMSONOWICZ [?] syjonista, b. członek ZMP i PZPR, minister nauki w rządzie Mazowieckiego.

48. Grażyna STANISZEWSKA, Żydówka, b. poseł UW.

49. Andrzej STELMACHOWSKI, Polak[?] KIK, b. minister nauki, obecnie prezes Wspólnoty Polskiej. Ostatnio poparł szefa IPN Kieresa podpisując pochwalający go list.

50. Stanisław STOMMA, Żyd, wieloletni członek redakcji „Tygodnika Powszechnego”, wieloletni poseł na sejm PRL-bis, gdzie w ciągu 3 kadencji zgłaszał wnioski o udzielenie peerelowskiemu wymiarowi sprawiedliwości wotum zaufania.

51. Adam STRZEMBOSZ, Żyd, długoletni sędzia PRL-u, prof. prawa KUL, autor poprawki do kodeksu karnego znoszącej karę konfiskaty mienia wielkich przestępców gospodarczych, były prezes Sądu Najwyższego.

52. Klemens SZANIAWSKI, Żyd, b. pracownik KC PZPR, b. agent SB, KO, przewodniczący Komitetu Porozumiewawczego Stowarzyszeń Twórczych i Naukowych.

53. Jan Józef SZCZEPAŃSKI, Polak[?], b. prezes ZLP, KO, zdeklarowany sojusznik UW.

54. Józef ŚLlSZ, Polak, rolnik, współtwórca Solidarności RI, KO.

55. Jacek TAYLOR, Polak, syjonista, prawnik, b. doradca i obrońca Wałęsy, obecnie adwokat, bezkrytyczny wielbiciel Żydów.

56. Witold TRZECIAKOWSKI, Żyd, KO, członek Prymasowskiej Rady Społecznej.

57. Jerzy TUROWICZ, Żyd, wieloletni red. naczelny „Tygodnika Powszechnego”, KO, UW, jeden z głównych sprawców usunięcia Karmelitanek z Klasztoru z Oświęcimia, zażarty przeciwnik kardynała Wyszyńskiego, przeciw któremu spiskował na II Soborze Watykańskim.

58. Lech WAŁĘSA, [?], syjonista, choć są tacy co mówią że jest Żydem... Twórca polityki lewej nogi. Będąc prezydentem wykradł w UOP-ie akta „Bolka”.

59 Andrzej WIELOWIEJSKI, Polak, zażarty filosemita, doradca Wałęsy, UW, KO, redaktor „Więzi”.

60. Jacek WOŹNIAKOWSKI, Żyd, profesor KUL, red. naczelny „Znaku”, od 1945 r. współpracujący z „Tygodnikiem Powszechnym”, KO, działacz KIK-ów, zażarty filosemita.

61. Henryk WUJEC, Żyd, uczestnik wydarzeń marcowych 68’, KIK, sekretarz KO, UW.

62. Jerzy ZDRADA, Żyd, b. poseł UW, wiceminister edukacji w rządzie Buzka.

63. Tadeusz ZIELIŃSKI, Żyd, KO, były rzecznik praw obywatelskich.

64. Andrzej ZOLL, Żyd, były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego, UW, obecnie rzecznik praw obywatelskich.

Analiza listy osobistości prawej strony okrągłego stołu daje obraz bardzo przygnębiający. Było tam ok. 51 Żydów, ok. 11 Polaków i 2 ze znakiem zapytania, co oznacza że Żydzi kontrolowali sytuację i zadecydowali o treści układu. Poszło im to tym łatwiej, że kolaborowali z nimi tacy Polacy jak Wałęsa i Wielowiejski, całkowicie podporządkowani ich interesom. Żydzi kontrolowali też Kluby Inteligencji Katolickiej, oraz Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie.

O takim składzie okrągłego stołu zadecydował sekretarz episkopatu Polski arcybiskup Bronisław Dąbrowski - Żyd. Dlatego właśnie nie było tam przedstawicieli prawdziwej opozycji prawicowej akowskiego podziemia niepodległościowego zesłańców i emigracji z Zachodu.

Syjoniści wygrali okrągły stół i zaczęli rządzić Polską na spółkę z postkomuną w której rej wodzili także Żydzi. Zaczęła się w żydowski sposób rozumiana transformacja, której rezultatem jest dzisiejszy kryzys, wyprzedaż prawie całego majątku narodowego w obce ręce, ataki na Polskę i Polaków i wielka próba pozbawienia nas niepodległości przez zawleczenie nas do Unii Europejskiej.

Dr Andrzej Reymann

Za: http://archiwaipn.wordpress.com/2013/03/22/kto-jest-kim-okragly-stol-jak-to-syjonisci-polske-dzielili/

------------------------------------------------------------


NAZWISKA ŻYDOWSKICH PRZECHRZTÓW-NEOFITÓW

Już pismo Biblioteka Warszawska rocznik 1844 notuje, że nazwiska urobione od miesięcy lub dni lub zaczynające się przysłówkiem „nowo” - mogą należeć do ludzi pochodzenia żydowskiego, których antenaci zostali przechrztami już za Jagiellonów. Należą do nich m.in.: Majewski, Lipiński, Poniedzielski, Wrzesiński. Podobnie jest z Kwiatkowskimi i Kwiecińskimi - którzy brali chrzest w miesiącu kwietniu. A także ze Styczyńskimi, Czerwińskimi. Najwybitniejsi z nich to WACŁAW SIERPIŃSKI - prof. matematyki, czy Bolesław Czerwiński - poeta i dziennikarz, autor dawnego komunistycznego hymnu Czerwony Sztandar. Wśród nazwisk urobionych od dni tygodnia najczęstsze jest Niedzielski - eksponujące że Żyd przyjął święcenie niedzieli i odżegnał się od szabasu.

Najczęściej żydowskie pochodzenie wskazują nazwiska z przysłówkiem nowo: Nowopolski, Nowakowski czy Nowicki [nowe Icki]. Fakt, że Żydzi dokonywali konwersji na katolicyzm nieprzymuszani przez nikogo, wskazują nazwiska Dobrowolski, Dąbrowski. Nie pochodzą one od miejscowości Dobra Wola, bowiem nigdzie w herbarzach nie występuje ono aż do XVII wieku.

Istniała taka neoficka rodzina Dobrowolskich herbu Nałęcz - legitymująca się bardzo ... nowym szlachectwem, bo nadanym po przejściu na katolicyzm w 1789 roku. Czyżby z tej żydoneofickiej rodziny wiódł swą genealogię pan Nałęcz - Marszałek Sejmu? Odmianą nazwiska Dobrowolski jest Wolski. To jeden z nich był wielkim łowczym księcia Radziwiłła i cichym jego bankierem i powiernikiem. Może to z tych kontaktów pochodzą wybitne rysy semickie współczesnej gałęzi Radziwiłłów w polskim Sejmie i Senacie? Także oznaką zasymilowanego i wychrzczonego żydostwa są Krzyżanowscy - szlachta mająca w swych herbach krzyż [ale bywają też Krzyżanowscy herbu Dębno - bez krzyża i ci są aryjczykami].

Często na przechrzczenie się wskazują nazwiska Nawrocki, wskazujące swym brzmieniem na przyjęcie katolicyzmu, czyli na nawrócenie się na wiarę prawdziwą. Również Żydem był przechrzta późny - Lejba Blumental vel Leopold Belmont, wszechstronny acz niezbyt utalentowany publicysta. Kaleczył literaturę polską, tłumacząc ją na rytualny zlepek żydowskiej masonerii, czyli esperanto. Za czasów carskich był więziony z powodu swych żydofilskich przekonań. Jako chrześcijanin zajmował się judaizacją społeczeństwa polskiego, piejąc hymny pochwalne na cześć wielkości Żydów. Widać jaskrawo że przejście na katolicyzm było parawanem do krzewienia żydowskiej ideologii, oraz kahalnych dywersji w społeczeństwie polskim. W ostatnim okresie swojego życia Belmont stał się - dla niepoznaki - wojującym antyjudaistą. Zdawał sobie sprawę, że z żydostwem zerwać nie można.

Znani wydawcy książek Bigeleisenowie [Żelazkowie] wywodzili się z rodu Nachmana Krochmala. Ci przechrztowie wydawali chętnie wszystkie mistyczne utwory Mickiewicza i Słowackiego, gloryfikujące żydowskich bohaterów.

Wielki potentat finansowy Bogumił Bloch, był synem Szulima Blocha [po rosyjsku pchła]. Przeszedł on na kalwinizm. Przechrzcił się, by sobie nie zamykać jako Żyd drogi awansu w karierze urzędnika carskiego. Potem - już jako kapitalista - spekulował, finansując drogę żelazną Koluszki-Łódź. Główna jego działalność to spekulacje giełdowe w Rosji i łożenie sum na podnoszenie oświaty Żydów w Polsce. Przez całe życie - jak mówił - żałował, że zerwał z judaizmem i dalej czuł się Żydem.

Genialny artysta, geniusz fortepianu Fryderyk Chopin był z ojca Francuzem i matki ... neofitki, przechrzczonej z żydostwa Justyny Krzyżanowskiej.

Zżydzona została też rodzina hrabiów Drohojowskich, ród dyplomatów austriackich, potem i polskich, przez małżeństwo Władysława hrabiego Drohojowskiego, pana na Falowcach pow. Kołomyja, konsula Austrii w Warszawie, który zaślubił ... neofitkę z baronów Brunsteinów Miriam [Marię].

Żydem aż do chwil przedzgonnych był Wilhelm Feldmann - publicysta i historyk literatury polskiej, który całe swoje życie nie zdradzał żadnych predylekcji do chrześcijaństwa. Był twórcą miesięcznika Krytyka, starając się w nim być apologetą żydostwa, i wychowywać w redakcji młodych polskich żydofilów. Przez całe życie trwał przy judaizmie, przyjmując chrzest - dopiero na łożu śmierci. W jego twórczości wiele jest o Żydach z małych miasteczek.

Żydówką z matki-frankistki, Celiny Szymanowskiej, była córka Adama Mickiewicza - Maria Górecka [i wszystkie dzieci z tego związku].

Wielu Żydów we Lwowie już w XVIII wieku, przyjmując status przechrzty, przyjmowało nazwisko Jeziorańscy. To z tych Jeziorańskich był Jan Jeziorański, który przeniknął aż do ścisłego kierownictwa Rządu Narodowego w Powstaniu 1863 roku. Został powieszony na stokach cytadeli warszawskiej.

Głośny tenor, Jan Kiepura, miał matkę Żydówkę, z domu Najman. Jego dziadek ze strony matki był w rodzinnym Pajęcznie krawcem-łaciarzem. Brat matki, Herszlik Najman, był kantorem w synagodze w Będzinie ... to z tej rodziny odziedziczył Kiepura zdolności wokalne.

Neofitą-przechrztą był też Juliusz Kleiner, profesor Uniwersytetu we Lwowie w XIX w. Chętnie w swoich pracach badawczych eksponuje motywy kabalistyczne w twórczości Mickiewicza.

Żydem był aż do lat siedemdziesiątych swego życia [wtedy się dopiero przechrzcił] Aleksander Kraushar, historyk, który próbował czynić z Żydów patriotów polskich. Zajmował się propagowaniem judaizmu w polsko-języcznym piśmie „Jutrzenka”.

Znana rodzina bankierów-finansistów, której antenat Lejba [Leopold] Kronenberg w 1845 roku przeszedł na kalwinizm, była znana jako jedna z pierwszych rekinów finansowych w Warszawie. Pozwalał, dla splendoru, uczestniczyć w swym konsorcjum ... arystokracji polskiej [Zamojscy, Potoccy]. Dla pozyskania dla swych celów społeczeństwa polskiego wydawał polsko-języczną „Gazetę Polską”. To jego sportretował Kraszewski w powieści „Żyd”. W owym czasie uważano go za intruza w społeczeństwie polskim. Prowadził działalność charytatywną w instytucjach żydowskich.

Bardzo zażydzeni byli przez żydowskie małżeństwa przedstawiciele rodu hrabiów Lanckorońskich. Pierwszą dawkę krwi żydowskiej wprowadził dyplomata, Żyd z Polski Szafir, który przyjął prawosławie. Skoligacił się on z wieloma rodami arystokratycznymi. Wprowadził krew żydowską do około ... dwudziestu rodów książęcych w Europie [niem. Holstein, nawet włoscy - ród Chiggich]. Jedna z wnuczek Szafira wyszła za hrabiego Potockiego, ambasadora Rosji w Neapolu, pochodzącego z hetmańskiej gałęzi rodu Potockich herbu Piława, którego matka wywodziła się z książąt Sapiehów. Zaś córka Potockiego, zrodzona z jego małżeństwa z Żydówką Szafirówną ... została żoną Kazimierza hrabiego Lanckorońskiego z linii wodzisławskiej. W ten sposób ród Lanckorońskich pochodził po kądzieli od Żyda Szafira.

Żydem był zmarły w 1929 roku poeta, Antoni Lange. Był to rasowy semita implantowany do polskiej poezji. Uciekał w czysty, przerafinowany intelektualizm, starając się w swej poezji nie dotykać zagadnień swej rasy. Ucieka do motywów świata antycznego, naśladuje nawet sonety wedyjskie, mity o bogach z wyspy Tonga - a nic o Judei. W poemacie „Latający Holender” kamufluje jako bohatera Żyda, o którym mówi, że jest skazany na wieczną tułaczkę, nie będąc w stanie żyć własnym życiem. Szkoda że nie podaje jednak przyczyn żydowskiego tułactwa: obłędnej, zawsze tej samej idei fixe o panowaniu nad innymi, wyzysku ich i władzy nad gojami. Słusznie natomiast napisał, że religia żydowska to przyrodzone kalectwo duchowe, obłęd mroku i karykaturalna deformacja [o sprzecznościach sprawy żydowskiej, Warszawa 1911 r.]. Ano, nic dodać. Demaskuje też Żydów jako wiecznych koczowników. Potępia też syjonizm jako ideę bałamutną. Żydówkę, przyrodnią siostrę Celiny Szymanowskiej-Mickiewiczowej wziął sobie za żonę polski wybitny poeta Teofil Lenartowicz, zwany lirykiem Mazowsza.

Żydem był adwokat Baruch Lesman, który później zmienił nazwisko na Bolesław Leśmian. Pochodził po kądzieli z rodu Eisenbaumów. Jego poetycka twórczość, na siłę windowana przez Żydów, zawiera wiele cech raczej fantasmagorii niż piękna, więcej właściwej żydowskim artystom frustracji i bezsensowności niż estetyki. Zamazuje granicę między światem żywych a umarłych w sposób paranoidalny, co może być dowodem na zwyrodnienie wyobraźni, jak i twórczość Żyda Szagała [Chagall], Kapłana [Chaplin] czy bazgracza prymitywów i rozprutych pierzyn w żydowskim sztetł - Bruno Szulca. Pełno w jego twórczości krwiożerczych mitów z Tory, jest nawet konstatacja, że Bóg od dawna pochowany w grobie.

Przykładem degrengolady polskiego arystokraty może być mariaż Marcina, księcia Lubomirskiego, który był synem Antoniego, piastującego godność miecznika koronnego. Był pupilkiem króla Stanisława Augusta, generałem wojsk polskich. Ale najbardziej słynął z hulaszczego trybu życia i ... dostarczania królowi baletniczek - raczej nie do tańca - na królewski dwór. A kiedy przeputał majątek, ożenił się z Żydówką-frankistką, Teklą Łabęcką. Stąd więc widome hebrajskie fizjonomie u niektórych Lubomirskich!

Przechrztą żydowskim był „kapłan Awangardy” poetyckiej, Tadeusz Peiper. Szerzej pisał o jego żydowskiej biografii Miesięcznik Żydowski w artykule Chaima Löw, nr 4, 1965.

Żarliwy i czołowy antysemita, Stanisław Piasecki, redaktor tygodnika Prosto z Mostu, rzecznik idei rasizmu ... urodził się z matki Żydówki, Gizeli Zylberfeld, córki Izraela.

Królewska rodzina Poniatowskich wzięła swój początek od przechrzty pochodzącego z Litwy.

Stosunek króla Stanisława Augusta do Żydów był więcej niż życzliwy. Miewał lukratywne interesy z żydowskim bankierem Zbytkowerem. Jak podają źródła francuskie, ojciec króla był synem naturalnym księcia Sapiehy, hetmana wielkiego litewskiego i Żydówki, którego to ojca - zaadoptował szlachcic Poniatowski. Babka króla po mieczu była z domu Niewiarowska, które to nazwisko przybierali przechrztowie.

Nie brakło mariaży z Żydówkami i u Radziwiłłów. Jeden z nich, Konstanty, książę Radziwiłł ożenił się w 1676 roku z Luizą Antoniną Weiss [Blanc], zżydziwszy mitrę swą książęcą. Inny Radziwiłł, książę Michał, ordynat antonińsko-przygodziecki z Wielkopolski, pułkownik cesarstwa niemieckiego z okresu pierwszej wojny światowej, z Miriam - córką Lejbusia i Augusty Lejbroków, stuprocentowych Żydów, spłodziwszy z nią dwoje żydziąt: syna [ur. 1899] i córkę [ur. 1904].

Również wielki poeta Kazimierz Przerwa-Tetmajer jest synem Żydówki-frankistki - Julii z Grabowskich. A jego brat cioteczny Tadeusz Boy-Żeleński to rodzony syn siostry matki Tetmajera, zatem też rodził się z matki Żydówki.

Muzyk, wirtuoz skrzypiec, Henryk Wieniawski pochodził z rodziny żydowskiej, która nazywała się na początku swej egzystencji Pietruszka. Takie nazwisko nosił jeszcze ojciec Henryka: Tobiasz-Rofe. Matka Henryka, także Żydówka, nosiła nazwisko Wolff.

Z Żydówką ożenił się też jeden ze znanego rodu magnackiego Karol hrabia Zamojski. Uczynił to dla podreperowania fortuny, bo jego wybranka, Róża Kronenberg, była córką słynnego przechrzty barona Kronenberga.

Teofil Korab-Łaski

http://web.archive.org/web/20081204080523/http://www.polonica.net/przechrzty-neofici_Polska.htm

Za: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/nazwiska-zydowskich-przechrztow-neofitow-2013-09

--------------------------------------------------


ŻYDOWSCY KACI NKWD

Negowanie znaczenia roli Żydów w służbie NKWD, jest sprzeczne z podstawowymi faktami ustalonymi przez historyków. Profesor Andrzej Paczkowski sformułował tę tezę jako „nadreprezentacją Żydów w UB”. Jednoznacznie pisze o „nadreprezentatywności Żydów w UB” inny czołowy historyk IPN-owski dr hab. Jan Żaryn w swym opracowaniu „Wokół pogromu kieleckiego” [Warszawa 2006, s. 86].

O bardzo niefortunnych dysproporcjach, wynikających z nadmiernej liczebności Żydów w UB, pisali również niejednokrotnie dużo rzetelniejsi od Grossa autorzy żydowscy np. Michael Chęciński, były funkcjonariusz informacji wojskowej LWP, w wydanej w 1982 roku w Nowym Jorku książce „Poland. Communism, Nationalism, Antisemitism” [s. 63-64].

Żydowski autor wydanej w Paryżu w 1984 r. książki „Les Juifs en Pologne et Solidarność” [„Żydzi w Polsce i Solidarność”] Michel Wiewiórka pisał na s. 122: „Ministerstwo spraw wewnętrznych, za wyjątkiem samego ministra było kierowane w różnych departamentach przez Żydów, podczas, gdy doradcy sowieccy zapewniali kontrolę jego działalności”.

Na szeregu stronach „Strachu” Gross stara się całkowicie zanegować wobec amerykańskich czytelników jakiekolwiek znaczenie roli Żydów w UB. Równocześnie jednak ten sam Gross całkowicie przemilcza istotne wpływy, wręcz dominację żydowskich komunistów w innych sferach władzy, takich jak sądownictwo, propaganda czy gospodarka. W ponad 50-stronicowej części książki poświęconej „żydokomunie” nawet jednym zdaniem nie wspomina o tym amerykańskim czytelnikom, cynicznie utrzymując ich w totalnej nieświadomości na ten temat.

Rola Żydów w bezpiece, jej wyjątkowość polegała nie tylko na nadmiernej liczebności, lecz także na splamieniu się przez bardzo wielu żydowskich funkcjonariuszy UB przykładami ogromnego okrucieństwa, brakiem jakichkolwiek skrupułów i brutalnym łamaniem prawa wobec polskich więźniów politycznych. Rzecz znamienna - złowieszcza rola żydowskich funkcjonariuszy jest widoczna w każdej bardziej znaczącej zbrodni UB, począwszy od ludobójczych mordów w obozie w Świętochłowicach, poprzez sądowe mordy na generale Fieldorfie „Nilu” i rotmistrzu Pileckim po proces gen. Tatara i współoskarżonych wyższych wojskowych.

Główni winowajcy zabójstwa tego polskiego bohatera to w przeważającej części żydowscy komuniści. Była wśród nich czerwona prokurator Helena Wolińska [Fajga Mindla-Danielak {-Brus, a w latach 1944-1956 drugim jej mężem był działacz państwowy i partyjny Franciszek Jóźwiak}], która zadecydowała o bezprawnym aresztowaniu gen. Fieldorfa a później równie bezprawnie przedłużała czas jego aresztowania. Wyrok śmierci na generała w sfabrykowanym procesie wydała sędzina, komunistka żydowskiego pochodzenia Maria Gurowska z domu Sand, córka Moryca i Frajdy z domu Einseman. Dodajmy do tego żydowskie pochodzenie trzech z czterech osób wchodzących w skład kolegium Sądu Najwyższego, które zatwierdziły wyrok śmierci na polskiego bohatera [sędziego dr. Emila Merza, sędziego Gustawa Auscalera i prokurator Pauliny Kern]. Cała trójka, później dożywała ostatnich lat swego życia w Izraelu. Przypomnijmy również, że wcześniej w rozprawie pierwszej instancji oskarżał gen. „Nila” jeden z najbezwzględniejszych prokuratorów żydowskiego pochodzenia Benjamin Wajsblech. Dodajmy, że prawdopodobnie sam Józef Różański [Goldberg] wręczał przesłuchującemu gen. Fieldorfa porucznikowi Kazimierzowi Górskiemu tzw. pytajniki tj. odpowiednio spisane zestawy pytań, które miał zadawać więźniowi [wg P. Lipiński, Temat życia: wina, Magazyn „Gazety Wyborczej”, 18 listopada 1994 r.].

Warto przypomnieć w tym kontekście fragment rozmowy Sławomira Bilaka z Marią Fieldorf-Czarską, córką generała.

Powiedziała ona m.in.: „Pytam się dlaczego nikt nie mówi, że w sprawie mojego ojca występowali wyłącznie sami Żydzi? Nie wiem, dlaczego w Polsce wobec obywatela polskiego oskarżali i sądzili Żydzi” [cyt. za: Temida oczy ma zamknięte. Nikt nie odpowie za śmierć mojego ojca, „Nasza Polska”, 24 lutego 1999 r.].

Przypomnijmy teraz jakże haniebną sprawę wydania wyroku śmierci na jednego z największych polskich bohaterów rotmistrza Witolda Pileckiego i stracenia go w 1948 r. Człowieka, który dobrowolnie dał się aresztować, aby trafić do Oświęcimia i zbadać prawdę o sytuacji w obozie, by później stać się tam twórcą pierwszej obozowej konspiracji. Oficera, który był jedną z kilku najwybitniejszych i najodważniejszych postaci europejskiego Ruchu Oporu. Otóż - jak pisał na temat sprawy rotmistrza Pileckiego i współoskarżonych z nim w procesie - Tadeusz M. Płużański:

„Wyroki zapadły już wcześniej - wydał je dyrektor departamentu śledczego MBP Józef Goldberg-Różański. Podczas jednego z przesłuchań powiedział Płużańskiemu: „Ciebie nic nie uratuje. Masz u mnie dwa wyroki śmierci. Przyjdą, wyprowadzą, pieprzną ci w łeb, i to będzie taka zwykła ludzka śmierć” [por. T.M. Płużański, Prokurator zadań specjalnych, „Najwyższy Czas”, 5 października 2002 r.].

Warto przy okazji stwierdzić, że jednym z członków kolegium Najwyższego Sądu Wojskowego, który 3 maja 1948 r. zatwierdził wyrok śmierci na rotmistrzu Pileckim, wykonany 25 maja 1948 r., był sędzia - Leo Hochberg, syn Saula Szoela [wg T.M.Płużański, Prawnicy II RP, komunistyczni zbrodniarze, „Najwyższy Czas”, 27 października 2001 r.].

Pominę tu szersze relacjonowanie jednej z najczęściej przypominanych zbrodni - ludobójczego wymordowania ok. 1650 niewinnych więźniów w ciągu niecałego roku przez Salomona Morela i podległych mu żydowskich oprawców z UB [zob. na ten temat szerzej książkę autora, jakże rzetelnego żydowskiego samorozrachunku Johna Sacka „Oko za oko”, Gliwice 1995].

Przypomnę tu tylko jedną z ulubionych „zabaw” ludobójczego „kata ze Świętochłowic” S.Morela, polegającą na ustawianiu piramid z ludzi, którym kazał się kłaść czwórkami jednych na drugich. Gdy stos ciał był już dostatecznie duży, wskakiwał na nich, aby jeszcze zwiększyć ciężar. Po takich „zabawach” ludzie z górnych części stosu wychodzili w najlepszym wypadku z połamanymi żebrami, natomiast dolna czwórka lądowała w kostnicy.

Mniej znane są późniejsze zbrodnie, popełnione przez S. Morela na młodocianych polskich więźniach politycznych „reedukowanych” w obozie w Jaworznie. Morel zastąpił tam na stanowisku komendanta, kapitana NKWD Iwana Mordasowa. W książce Marka J.Chodakiewicza, Żydzi i Polacy 1918-1945 [Warszawa 2000, s. 410], czytamy:

„Między 1945 a 1949 rokiem w obozie w Jaworznie zmarło około 10 tysięcy więźniów”. Te aż tak przerażające dane liczbowe brzmią wprost niewiarygodnie i wymagają gruntownego sprawdzenia, choć Chodakiewicz przytacza je za źródłową pracą M. Wyrwicha, [Łagier Jaworzno, Wa-wa 1995].

Różne relacje potwierdzają w każdym razie wyjątkowe okrucieństwo okazywane wobec młodocianych polskich więźniów przez komendanta Salomona Morela. Począwszy od witania przez niego kolejnych transportów młodocianych więźniów typowym dlań powitaniem: „Popatrzcie na słońce, bo niektórzy widzą je po raz ostatni!”. Czy słowami: „Jesteście bandytami, pokażemy wam tutaj, co znaczy wojowanie przeciwko władzy ludowej” [oba wymienione cytaty za tekstem napisanego przez Mieczysława Wiełę - „Listu otwartego do premiera rządu RP” [„Jaworzniacy” nr 2/29 z lutego 1999 r.].

Ludobójczy zbrodniarz S. Morel dostaje wciąż polską rentę - mniej więcej 5 tys. zł. Czołowy historyk IPN dr hab. Jan Żaryn pisał niedawno:

”Doświadczenia z lat 1944-1945 jedynie utrwalały stereotyp żydokomuny. NKWD przy pomocy pozostałych Żydów urządza krwawe orgie” - meldował Władysław Liniarski „Mścisław” komendant Okręgu AK w Białymstoku w styczniu 1945 r. do „polskiego Londynu” [...].

Polacy po wojnie, używając hasła „żydokomuna”, posługiwali się zatem stereotypem wytworzonym przez samych Żydów komunistów. Żydzi stawali się zatem współodpowiedzialnymi za cierpienia Polaków, w tym za utratę - po raz kolejny - niepodległości państwowej.

Do rodzin docierały szczegóły tortur, jakim byli poddawani w ubeckich kazamatach ich najbliżsi - często żołnierze podziemia niepodległościowego. „Gdy wyszedłem z karceru zaraz wzięli mnie na górę i enkawudzista Faber [Samuel Faber - przypis J. Żaryna], [kto on był, nie wiem, czy to Polak, czy Rosjanin, miał pochodzenie żydowskie] [...] kazał mnie związać. Zawiązali mi usta szmatą i między ręce i nogi wsadzili mi kij, na którym mnie zawiesili, po czym do nosa zaczęli mi wlewać ropę. Po jakimś czasie przestali. Przytomności nie straciłem, więc wszystko do końca czułem. Dostałem od tego krwotoku [...]” - wspominał Jakub Górski „Jurand”, żołnierz AK” [...].

Inny działacz podziemia niepodległościowego, Mieczysław Grygorcewicz, tak zapamiętał pierwsze dni pobytu w areszcie NKWD i UB w Warszawie:

„Na pytania zadawane przez Światłę - szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa początkowo nie odpowiadałem, byłem obojętny na wszystkie groźby i krzyki, opanowała mnie apatia, przede mną stanęła wizja śmierci. Przecież jestem w rękach wroga, i to w rękach żydowskich, których w UB nie brakowało. Poczułem do nich ogromny wstręt, przecież miałem do czynienia z szumowiną społeczną, przeważnie wychowaną w rynsztoku nalewkowskim”.

„Światło - Żyd z pochodzenia, trzymając pistolet w ręku, oświadczył mi, że jeżeli nie podam swego miejsca zamieszkania, strzeli mi w łeb [...]”.

Światło przyprowadził Halickiego, kierownika sekcji śledczej, który również był Żydem, i ten dopiero rozpoczął śledztwo wstępne [...]. Oficerowie ubowscy, zmieniali się często. Szczególnie jeden z nich brutalnie i ordynarnie do mnie się odzywał, groził karą śmierci bez sądu. Jak się później dowiedziałem od śledczego porucznika Łojki - był to sam Różański, zastępca Radkiewicza, ministra bezpieczeństwa.

W takiej sytuacji i wśród tej zgrai żydowskiej byłem przygotowany na najgorsze, nawet na rozstrzelanie [...]” [cyt. za J. Żaryn, Hierarchia Kościoła katolickiego wobec relacji polsko-żydowskich w latach 1945-1947, „Wokół pogromu kieleckiego”, Warszawa 2006, s. 86-88]”.

Przypomnijmy, że wymieniony tu Józef Różański [Goldberg], dyrektor Departamentu Śledczego w MBP zyskał sobie zasłużoną sławę najokrutniejszego kata bezpieki. Od byłego oficera AK Kazimierza Moczarskiego, który był jedną z ofiar „piekielnego śledztwa”, prowadzonego pod nadzorem Różańskiego, wiemy, jakie były metody katowania więźniów przesłuchiwanych w MBP. Spośród 49 rodzajów maltretacji i tortur, którym go poddawano, Moczarski wymienił m.in.:

„1. bicie pałką gumową specjalnie uczulonych miejsc ciała [np. nasady nosa, podbródka i gruczołów śluzowych, wystających części łopatek itp.];

2. bicie batem, obciągniętym w tzw. lepką gumę, wierzchniej części nagich stóp - szczególnie bolesna operacja torturowa;

3. bicie pałką gumową w pięty [seria - po 10 uderzeń na piętę - kilka razy dziennie];

4. wyrywanie włosów ze skroni i karku [tzw. podskubywanie gęsi], z brody, piersi oraz z krocza i narządów płciowych;

5. miażdżenie palców między trzema ołówkami [...];

6. przypalanie rozżarzonym papierosem okolicy ust i oczu [...];

7. zmuszanie do niespania przez okres 7-9 dni [...]” [cyt. za K. Moczarski, Piekielne śledztwo, „Odrodzenie”, 21 stycznia 1989 r.].

Żydowski dygnitarz MBP - Józef Światło nadzorował tajne więzienie w Miedzeszynie, gdzie do metod wydobywania zeznań należało m.in. skazywanie na klęczenie na podłodze z cegieł z podniesionymi do góry rękami przez 5 godzin, przepędzanie nago korytarzami z jednoczesnym chłostaniem stalowymi prętami, bicie pałką splecioną ze stalowych drutów [T.Grotowicz, J.Światło, „Nasza Polska”, 22 lipca 1998 r.].

O tych wszystkich okrucieństwach i zbrodniach żydowskich katów z UB nie znajdziemy nawet jednego zdania informacji w książce Grossa, tak chętnie i obszernie rozpisującego się o zbrodniach popełnionych przez Polaków na Żydach.

Warto przypomnieć, że Różański [Goldberg] był odpowiedzialny za działanie tajnej grupy ubeckich morderców, którzy na jego polecenie potajemnie mordowali w lesie wybranych żołnierzy AK i porywanych z ulicy ludzi. Tak zamordowano m.in. formalnie zwolnionego z aresztu byłego kapelana 27-mej dywizji AK księdza Antoniego Dąbrowskiego.

Wśród skrytobójczo zamordowanych po wywiezieniu z więzienia do lasu był m.in. pułkownik AK Aleksander Bielecki, na którym bezpiece nie udało się wymusić oczekiwanych zeznań, oraz jego żona.

Warto przypomnieć, że żydowski komunista Leon Kasman, przez wiele lat red. naczelny organu KC PZPR „Trybuny Ludu”, był tym działaczem, który najgwałtowniej nawoływał do zaostrzenia represji wobec przeciwników politycznych podczas obrad Biura Politycznego KC PPR w październiku 1944 roku.

„Wsławił się” wówczas powiedzeniem: „Przerażenie ogarnia że w tej Polsce, w której partia jest hegemonem, nie spadła nawet jedna głowa” [cyt. za P. Lipiński, Bolesław Niejasny, Magazyn „Gazety Wyborczej”, 3 maja 2000 r.].

No i głowy polskich patriotów głównie AK-owców, zaczęły spadać w przyspieszonym tempie na skutek rozpętanej wówczas pierwszej wielkiej fali terroru przeciw Narodowi.

I tak np. w grudniu 1944 r. doszło do rozstrzelania pięciu AK-owców w piwnicy domu przed Zamkiem Lubelskim. Ich sprawę prowadził prokurator wojskowy narodowości żydowskiej [wg. mgr Marek Kolasiński, sędzia Sądu Apelacyjnego w Lublinie, „Raport o sądowych morderstwach”, Warszawa 1994, s. 108].

Jaskrawe przykłady okrucieństwa żydowskich śledczych wobec przesłuchiwanych polskich oficerów - znajdujemy w tzw. sprawie bydgoskiej.

Jerzy Poksiński opisał np., jak to „kpt. Mateusz Frydman chwytał przesłuchiwanych oficerów za gardło i tłukł ich głową o ściany, powiedział do majora Krzysika: „Zastrzelę cię, a grób zaorzę, aby ci Anders nie mógł pomnika wystawić” [por. J. Poksiński, TUN. Tatar - Utnik - Nowicki, Warszawa 1992, s. 38].

W sprawie bydgoskiej zmarł zamęczony płk Józef de Meksz. W toku innej sfabrykowanej sprawy niewinnych oficerów, tzw. sprawy zamojsko-bydgoskiej, zmarł zamęczony w więzieniu płk Julian Załęski. Stracił on życie jako ofiara okrutnych tortur nakazanych przez jednego z najbezwzględniejszych żydowskich oprawców - szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego płk Stefana Kuhla, zwanego: „krwawym Kuhlem” [por. A.K.Kunert - J.Poksiński, Płk Stefan Kuhl, „Życie Warszawy”, 24 lutego 1993 r.].

Dyrektor departamentu V MBP żydowską komunistkę Lunę Brystygierową, wyspecjalizowaną w prześladowaniu Kościoła katolickiego jak też inteligencji patriotycznej, nazywano „Krwawą Luną” z powodu wyjątkowej bezwzględności, z jaką przesłuchiwała więźniów. Żołnierz AK i b. więzień polityczny Anna Rószkiewicz-Litwinowiczowa pisała w swoich wspomnieniach, iż:

„Julia Brystygierowa słynęła z sadystycznych tortur zadawanych młodym więźniom. W czasie przesłuchań we Lwowie wsadzała więźniom genitalia do szuflady, gwałtownie ją zatrzaskując. Była zboczona na punkcie seksualnym, a tu miała pole do popisu” [por. A. Rószkiewicz-Litwinowiczowa, Trudne decyzje. Kontrwywiad Okręgu Warszawa AK 1943-1944. Więzienie 1949-1954, Warszawa 1991, s. 106].

Do najhaniebniejszych spraw należało aresztowanie w roku 1947 na podstawie sfabrykowanych oskarżeń majora Mieczysława Słabego, byłego lekarza westerplatczyków, najsłynniejszej bohaterskiej formacji polskiej wojny obronnej 1939 roku. Major Słaby już po kilku miesiącach przesłuchań zmarł w wieku 42 lat na skutek ran odniesionych podczas śledztwa. Jego sprawę prowadził wiceprokurator mjr. S.D. Mojsezon [Mojżeszowicz], Żyd z pochodzenia.

On to napisał własnoręczne rzekome „zeznania” mjr. Słabego, przyznającego się w nich do tego, jakoby „działał na szkodę państwa polskiego”. Majora Słabego nakłoniono zaś odpowiednimi metodami do podpisania tak sformułowanych przez prokuratora Mojsezona zeznań. Skatowany major umarł przed skazaniem i wyrokiem.

Na wyjaśnienie ciągle czeka po dwukrotnych umorzeniach śledztwa [w 1993 i 1995] sprawa kulisów śmierci w gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego jednego z bohaterów książki Aleksandra Kamińskiego z batalionu „Zośka” - Jana Rodowicza ps. „Anoda”.

Był jedną z postaci słynnych z niewiarygodnej wręcz odwagi, poświęcenia i zdolności do ryzyka. A za swe wojenne zasługi był odznaczony Krzyżem Walecznych [dwukrotnie] i Krzyżem Virtuti Militari.

Wszechstronnie uzdolniony, studiował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, gdzie padł ofiarą represji. Aresztowano go w wigilię Bożego Narodzenia 1948 r. i zabrano do ubeckiej katowni. Jego przesłuchiwaniami kierował naczelnik V Departamentu MBP major żydowskiego pochodzenia Wiktor Herer [później profesor ekonomii].

Zaledwie w dwa tygodnie po aresztowaniu legendarny „Anoda” zginął w gmachu MBP. Z informacji złożonych w prokuraturze przez innego członka batalionu „Zośka”, uwięzionego w tym samym czasie co „Anoda” - Rodowicz został zastrzelony przez Bronisława K. z MBP.

Były naczelnik w MBP Wiktor Herer zaprzeczył wersji o zamordowaniu „Anody”. Podtrzymał starą oficjalną wersję, jakoby „Anoda” popełnił samobójstwo, skacząc na parapet otwartego okna i wyskakując z czwartego piętra.

Wersja ta wydaje się dość nieprawdopodobna, choćby ze względu na to, że był wówczas środek zimy - 7 stycznia 1949 r. Jak więc wytłumaczyć twierdzenie, że w takim czasie w budynku MBP na czwartym piętrze było otwarte okno?

Generalnie ciągle za mało znane są liczne zbrodnie popełnione w różnych województwach na polecenie i pod dowództwem miejscowych żydowskich ubeków. Typowym przykładem pod tym względem jest sprawa zbrodni na 16 Polakach - zdemobilizowanych żołnierzach AK i NSZ dokonanej w Siedlcach 12 i 13 kwietnia 1945 roku.

W toku postępowania prokuratorskiego w latach 90 bezspornie udowodniono, że mordu dokonali pracownicy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Siedlcach. W czasie zbrodni szefem ówczesnego UB w Siedlcach był por. Edward Słowik, oficer narodowości żydowskiej, mający za „doradcę” oficera NKWD - majora Timoszenkę.

W momencie zbrodni w całym ówczesnym siedleckim UB na ok. 50 pracowników, ok. 20 było narodowości żydowskiej. Według historyka Marka J.Chodakiewicza, większość uczestników porwań i zabójstw - 16 byłych żołnierzy podziemia niepodległościowego w Siedlcach - a wśród nich Braun Blumsztajn i Hersz Blumsztajn, została przeniesiona służbowo do innych miejscowości [por. M.J. Chodakiewicz, op. cit., s. 466].

Spośród zbrodniarzy-oficerów śledczych żydowskiego pochodzenia warto osobno wymienić majora [Izaaka] Ignacego Maciechowskiego, zastępcę szefa Wydziału IV GZI w latach 1949-1951. Według raportu komisji Mazura prowadził on śledztwo - wymierzone przeciw gen. Tatarowi, płk. Uziębło, płk. Sidorskiemu, płk. Barbasiewiczowi, płk. Jurkowskiemu i mjr. Wackowi przy użyciu bardzo brutalnych metod przesłuchań. Kilku z torturowanych przez Maciechowskiego oficerów po przyznaniu się do „win” zostało skazanych przez stalinowskie sądy na karę śmierci płk Ścibor, płk Barbasiewicz i płk Sidorski [por. T. Grotowicz, Ignacy Maciechowski, „Nasza Polska” z 10 lutego 1999 r.]. Osobny obszerny temat, który tu przedstawiam bardzo skrótowo, to sprawa rozlicznych odpowiedzialnych sędziów żydowskiego pochodzenia typu wspomnianej już prokurator - Heleny Wolińskiej [Fajgi Mindla-Danielak] czy sędzi Marii Gurowskiej. Wymieńmy tu m.in. takie osoby jak zastępcę prokuratora generalnego PRL - Henryka Podlaskiego, zastępcę szefa Najwyższego Sądu Wojskowego i szefa Zarządu Wojskowego - Oskara Szyję Karlinera [doprowadził on do takiego opanowania stanowisk w tym zarządzie przez oficerów żydowskiego pochodzenia, że instytucję tę złośliwie nazywano „Naczelnym Rabinatem Wojska Polskiego”], szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, prokuratora Benjamina Wajsblecha, sędziego Stefana Michnika, ppłk. Filipa Barskiego [Badnera], prokuratora Henryka Holdera, kpt. Franciszka Kapczuka [Nataniela Trau], sędziego płk Zygmunta Wizelberga, sędziego Aleksandra Wareckiego [Weishaupta], sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego Marcina Danziga, prokuratora płk. Kazimierza Graffa, sędziego Emila Merza, płk. Józefa Feldmana, płk. Mariana Frenkla, płk. Maksymiliana Lityńskiego, płk. Nauma Lewandowskiego, prokuratorów w Prokuraturze Generalnej: Benedykta Jodelisa, Paulinę Kern, płk. Feliksa Aspisa, płk. Eugeniusza Landsberga, etc., etc. Dość przypomnieć, że tylko w 1968 r. wyjechało około 1000 osób z dawnego aparatu władzy, skompromitowanych udziałem w służbach specjalnych UB, etc. [według informacji podanej 12 marca 1993 r. w audycji telewizyjnej przez wybitnego badacza najnowszej historii płk. J. Poksińskiego]. A przypomnijmy że część żydowskich ubeków i morderców sądowych, najbardziej skompromitowanych działaniami w aparacie terroru, opuściła Polskę już wcześniej w pierwszych latach po 1956 r. Porównajmy te dane ze skrajnie próbującym pomniejszyć rolę Żydów w aparacie represji J.T. Grossem, wypisującym na s. 236 uwagi o „paru tuzinach Żydów” [czy 67, 131, czy nawet 438], „działających jako pachołki Stalina”.

Wspomnę tu tylko bardzo skrótowo o kilku mało świetlanych postaciach z kręgu sądownictwa. Do najbardziej bezwzględnych prokuratorów żydowskiego pochodzenia należał Kazimierz Graff, syn kupca Maurycego Graffa i nauczycielki Gustawy Simoberg, b. przewodniczący Warszawskiego Akademickiego Komitetu Antygettowego w latach 1937-1938. 26 lutego 1946 roku jako wiceprokurator Wydziału do Spraw Doraźnych Sądu Okręgowego w Siedlcach podczas sesji wyjazdowej w Sokołowie Podlaskim doprowadził do skazania na karę śmierci 10 żołnierzy AK.

Już następnego dnia Graff wydał rozkaz rozstrzelania skazanych AK-owców, „aby nie zdążyli złożyć przysługującej im z mocy prawa prośby o ułaskawienie” [wg: T.M. Płużański, „Przypadek prokuratora Graffa”, „Najwyższy Czas”, 6 lipca 2002 r.]. Dzięki swej bezwzględności po serii mordów sądowych Graff szybko awansował do rangi zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego w randze pułkownika. Był głównym oskarżycielem w sprawie Konspiracyjnego Wojska Polskiego dowodzonego przez kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, doprowadzając do wydania wyroków śmierci na „Warszyca” i szereg innych współoskarżonych. Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu ustaliła, że w sprawie tej - „miało miejsce morderstwo sądowe” [por. tamże]. Graff „zasłynął” m.in. jako współautor aktu oskarżenia w sfabrykowanym procesie gen. S.Tatara i innych wyższych wojskowych, mającym wykryć „spisek w wojsku” [por. tamże]. Opracowany przezeń akt oskarżenia uznany został jednak za zawierający wiele oskarżeń „zbyt naiwnych i musieli go przerabiać dwaj dużo bardziej doświadczeni od Graffa spece od stalinowskich śledztw - Fejgin i Różański.

Morderca sądowy Stefan Michnik, brat obecnego redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika, błyskawicznie awansował w wieku zaledwie 27 lat do rangi kapitana, mimo że nie posiadał nawet matury. „Zasłużył się” tak swą gorliwością w sfabrykowanych procesach politycznych. Już jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach mjr. Zefiryna Machalli, płk. Maksymiliana Chojeckiego, mjr. Jerzego Lewandowskiego, płk. Stanisława Weckiego, mjr. Zenona Tarasiewicza, ppłk. Romualda Sidorskiego, ppłk. Aleksandra Kowalskiego. 10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez S.Michnika mjr. Z.Machallę [został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.]. 8 grudnia 1954 r. zmarł w niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w wykonaniu kary więzienia skazany przez Michnika na karę 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki. Na szczęście nie wykonano wyroków śmierci na skazanych przez S. Michnika na śmierć płk. M. Chojeckim i mjr. J. Lewandowskim. W 1951 r. został stracony z wyroku S. Michnika mjr Karol Sęk [w procesie podlaskiego NSZ]. W tym samym procesie podlaskiego NSZ Michnik wydał jeszcze dwa wyroki śmierci: jeden wykonano [na Stanisławie Okunińskim], inny [na Tadeuszu Moniuszce] złagodzono na dożywocie. W „Życiu” z 11 lutego 1999 r. pisano, że według informacji redakcji S. Michnik wydał ok. 20 wyroków śmierci w procesach politycznych.

A swoją drogą, ciekawe, w jaki sposób Kieresowski IPN wycofał się po cichu, rakiem, z szumnie zapowiedzianej obietnicy wystąpienia do Szwecji o ekstradycję Stefana Michnika?.

Prof. Witold Kulesza, ówczesny szef pionu śledczego IPN, szumnie zapowiadał, że Instytut Pamięci Narodowej będzie się domagał ekstradycji Stefana Michnika. Ciekawe, jakie to względy [czyżby troska o to, żeby nie osłabiać „autorytetu” Adama Michnika?] zdecydowały o wycofaniu się z tej zapowiedzi? Warto przy tym zapytać również dlaczego kieresowskim władzom IPN zabrakło elementarnej uczciwości i odwagi do publicznego poinformowania o motywach wycofania się z zapowiedzianych żądań ekstradycji S. Michnika?

Wśród innych morderców sądowych warto wspomnieć m.in. o przypadku szefa Prokuratury Wojskowej w Warszawie płk. Eugeniusza Landsberga. Został on uratowany w czasie wojny dzięki schronieniu w kościele katolickim. Odpłacił się za nie licznymi wyrokami śmierci na polskich patriotów w sfabrykowanych procesach politycznych.

Obsadzenie bardzo wielu wpływowych stanowisk w UB, prokuraturze i sądach osobami żydowskiego pochodzenia, niezwiązanymi z polskością, z polskimi tradycjami narodowymi i patriotyzmem, stawało się dla sterujących sprawami w Polsce stalinowskich dygnitarzy sowieckich najlepszą gwarancją zdecydowania w walce z polskimi patriotami z podziemia niepodległościowego. I pod tym względem się nie zawiedli.

Spośród ubeków, sędziów i prokuratorów żydowskiego pochodzenia wywodziła się szczególnie duża liczba najbardziej nieubłaganych „pogromców” polskiego AK-owskiego podziemia gotowych do konstruowania przeciw niemu najbardziej absurdalnych oskarżeń. Typowy pod tym względem był sędzia Dawid Rozenfeld który uzasadniał wyrok skazujący tylko na dożywocie agentkę gestapo winną zadenuncjowania i śmierci wielu żołnierzy i oficerów AK, współwinną wydania gestapo gen. Stefana Roweckiego „Grota”. Jako okoliczność łagodzącą sędzia Rozenfeld uznał w przypadku tej agentki to, iż:

„Zdaniem Sądu Wojewódzkiego oskarżona jest ofiarą zbrodniczej działalności kierownictwa AK, które jak wiemy obecnie, współpracowało z Gestapo, było na usługach Gestapo i wraz z Gestapo walczyło przeciw większej części Narodu Polskiego w jego walce o narodowe i społeczne wyzwolenie” [cyt. za: J. Piłek, Stalinowcy są wśród nas, w: „Gazeta Polska”, 4 sierpnia 1994].

Dodajmy do powyższych opisów jeszcze rolę niektórych adwokatów pochodzenia żydowskiego. Szczególny typ „obrońcy” w procesach politycznych reprezentował np. adwokat żydowskiego pochodzenia - Mieczysław Maślanko. Tak „bronił” swych podopiecznych, że porównał grupę Moczarskiego do gestapo i Abwehry, twierdząc że „wszystkie te instytucje zostały powołane przez klasy posiadające, które to chcą zatrzymać koło historii” [wg: T.M.Płużański, Adwokaci, w: „Najwyższy Czas”, 26 stycznia 2003 r.].

W podobny sposób Maślanko „bronił” - oskarżając szefa II Zarządu Głównego WiN płk. Franciszka Niepokólczyckiego, słynnego „Łupaszkę”, czyli mjr. Zygmunta Szendzielarza, dowódcę V Wileńskiej Brygady AK, narodowca Adama Doboszyńskeigo, rotmistrza Witolda Pileckiego i współoskarżonych, gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” [Maślanko zgodził się z większością rzekomych dowodów „winy” gen. „Nila”].

Według ostatniego delegata Rządu w Londynie na Kraj - Stefana Korbońskiego, w sprawie Pileckiego i współoskarżonych „Różański postawił sprawę jasno: obowiązkiem rady obrońców [której przewodniczył Maślanko - przypis T.M. Płużańskiego] jest gromadzenie dowodów przeciw oskarżonym” [por. tamże].

Niegodne zachowanie M. Maślanki, robiącego wszystko, by pogrążyć oskarżonych, których miał bronić, było tym bardziej oburzające, że on sam został uratowany od śmierci w Oświęcimiu przez słynnego narodowca Jana Mosdorfa.

Podobnym do Maślanki „obrońcą”, a raczej „adwokatem” w sprawach politycznych był inny adwokat żydowskiego pochodzenia, pracujący we wspólnej kancelarii z Maślanką - Edward Rettinger.

„Bronił” on Moczarskiego i jego kolegów słowami: „[...] to było bajoro zbrodni, którego miazmaty dziś nam trują jeszcze duszę. To było bajoro zbrodni, gdzie zastygła krew lepi się jeszcze do rąk” [por. tamże]. Innym tego typu pseudoobrońcą, był Marian Rozenblitt, który działał już w sądownictwie polskiej armii w ZSRS.



Należy przypomnieć zbrodnie wojenne:

Zbrodnia w Nalibokach - masakra polskich mieszkańców wsi Naliboki dokonana przez oddziały radzieckich i żydowskich partyzantów 8 maja 1943 r. pod dowództwem Pawła Gulewicza z Brygady im. ‘Stalina’, w tym grupa składająca się z osób narodowości żydowskiej [trwa ustalanie czy była to część oddziału pod dowództwem Tewje Bielskiego, czy Szolema Zorina].

Spalono kościół, szkołę, pocztę, remizę i część domów mieszkalnych, resztę osady ograbiono. Zginęło także kilku napastników. W sowieckich źródłach szacowano liczbę zabitych Polaków na 250 osób.

Zbrodnia w Koniuchach - zbiorowe morderstwo, co najmniej 38 polskich mieszkańców [mężczyzn, kobiety i dzieci; najmłodsze miało 2 lata] wsi Koniuchy [dziś na terenie państwa litewskiego dawniej w II Rzeczypospolitej w województwie nowogródzkim w powiecie lidzkim] dokonane 29 stycznia 1944 przez partyzantów radzieckich [część Rosjan i Litwinów] ale przede wszystkimi żydowskich. W czasie pogromu we wsi spalono większość domów, oprócz zamordowanych co najmniej kilkunastu mieszkańców zostało rannych a przynajmniej jedna osoba z nich zmarła następnie z ran. Przed atakiem, wieś zamieszkana była przez około 300 polskich mieszkańców, istniało w niej ok. 60 zabudowań. Partyzanci radzieccy, wcześniej, często rekwirowali mieszkańcom wsi żywność, ubrania i bydło, dlatego też tutejsi mieszkańcy powołali niewielki ochotniczy oddział samoobrony.

W sprawie masakry w Koniuchach prowadzone jest śledztwo IPN. Dotychczas ustalono że napadu dokonały radzieckie oddziały partyzanckie stacjonujące w Puszczy Rudnickiej: „Śmierć faszystom” i „Margirio” - wchodzące w skład Brygady Wileńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego, oraz „Śmierć okupantowi”, wchodzący w skład Brygady Kowieńskiej. Do oddziałów tych należeli Rosjanie i Litwini, większość oddziału „Śmierć okupantowi” tworzyli Żydzi i żołnierze Armii Czerwonej zbiegli z obozów jenieckich. Oddział żydowski liczył 50 ludzi, a oddziały rosyjsko-litewskie ok. 70 osób. Dowódcami byli Jakub Penner i Samuel Kaplinsky.

Według jednego z napastników, Chaima Lazara, celem operacji, była zagłada całej ludności łącznie z dziećmi jako przykład służący zastraszeniu pozostałych wiosek. Według ustaleń Kongresu Polonii Kanadyjskiej, będących podstawą wszczęcia śledztwa, liczba zabitych była większa [ok. 130].

Atak na Koniuchy i wymordowanie tutejszej ludności cywilnej był największą z szeregu podobnych akcji prowadzonych w 1943 i 1944 przez oddziały partyzantki radzieckiej w Puszczy Rudnickiej i Nalibockiej [np. - masakra ludności w miasteczku Naliboki].

W powojennych opracowaniach, na podstawie m.in. relacji żydowskich uczestników ataku na wieś [np. Chaima Izaaka i Lazara Chaima] często podawano informacje o zamordowaniu wszystkich 300 mieszkańców, a także o walkach z oddziałem niemieckich żołnierzy. Jednak późniejsze opracowania nie potwierdziły obecności Niemców czy policjantów w wiosce, a także zakwestionowały tezę, że zginęli wszyscy mieszkańcy wsi [część z mieszkańców uciekła z masakry i przeżyła wojnę]. Informacja stwierdzająca że wymordowani zostali wszyscy polscy mieszkańcy wsi Koniuchy pojawiała się także w ówczesnych meldunkach struktur Polskiego Państwa Podziemnego.



Akleksander Szumański [16 września 2013 r.]

Urodzony we Lwowie, zamieszkały w Krakowie.

Za: http://blogopinia24.pl/polityka/978-ydowscy-kaci-nkwd

------------------------------------------------
ROZTROPNI ZROZUMIEJĄ - Albin Siwak część IV

Dwa tygodnie po naszej pierwszej rozmowie telefonicznej pani Maria zadzwoniła i spytała:

- Chce pan ze mną się spotkać i pogadać.

- Pewnie, proszę się o to nie pytać nawet.

- Więc przyjadę do pana do domu.

Życie mnie nauczyło, by być ostrożnym i analizować przypadki podobne jak pani Maria. Czy aby nie jest tak chytra i nie chce pozyskać mego zaufania w innym celu niż przekazania mi faktów i wydarzeń? Zwróciłem się do moich przyjaciół z MSW. Zacząłem jeździć i odwiedzać dawnych przyjaciół. Różnie podchodzili do mojego problemu. Oczywiście szybko się orientowali kim jest p. Maria Kwiatkowska. A jeszcze szybciej kim był jej mąż, i co robił w okresie PRL-u. Nie wszyscy chcieli mówić o pani Marii i jej mężu. - „Lepiej daj sobie spokój! - mówili. - Widzisz jak sprytnie zginął generał Petelicki. Czy myślisz że sam na siebie wykonał wyrok? Był za silny psychicznie człowiek by zadać samemu sobie śmierć! A śmierć Leppera też ci nic nie mówi?".

Część mych przyjaciół o Bermanie i jego pomocniku mówiła krótko: „To sadyści, którzy lubowali się w zadawaniu cierpienia. Im śmierć już nie wystarczała. Oni musieli widzieć, jak ofiara z bólu mdleje, cudzili ją i ponownie zadawali ból. Przecież wszyscy w MSW wiedzieli o tej willi Bermana pod Otwockiem i tym naparstku oraz imadle. Oni wcale się nie ukrywali z tym, jakie metody stosują wobec „wrogów Ludowej Ojczyzny". Ale oni byli wtedy ponad prawem. Przecież samemu Gomułce sfabrykowali oskarżenie o prawicowym odchyleniu i zamknęli go w więzieniu. Chyba ten fakt sam za siebie mówił, jak byli mocni i pewni, że mogą robić co tylko chcą". Tak więc przyjaciele wybijali mi z głowy pomysł spotykania się z panią Marią. Ale przypomniałem sobie Tadeusza Szadkowskiego. On przecież przez jedenaście lat był szefem Wywiadu i Kontrwywiadu. To on opisywał w książce „Kim pan jest, panie pułkowniku?", że w jego największym wydziale, bo liczącym 300 osób, było tylko trzech Polaków. A że ich znałem więc zacząłem ich poszukiwać.

Znalazłem jednak po kilku dniach zastępcę T. Szadkowskiego. Co prawda już staruszek, ale od rozmowy się nie uchylał, a nawet sam mówił o wielu sprawach otwarcie. - Opowiedziałem mu całą historię pani Marii i o tym że mam zamiar spotkać się z nią w celu wysłuchania jej, ponieważ jestem przekonany, że ona o przeszłości PRL-u i o ludziach PRL wie bardzo dużo.

- Tak masz rację! Wiem, że u jej rodziców były te narady Żydów, a jak wyszła za mąż to u niej w domu. Więc ona zna bardzo dużo faktów i treść wielu rozmów oraz decyzji. Myślę, że obecnie nie ma osoby która by tyle wiedziała co ona. Pamiętam jakie miała problemy, kiedy mąż ją rzucił i wyjechał do lzraela, Żydzi za wszelką cenę chcieli ją zlikwidować. To było dość głośne, że jest dla nich niebezpieczna. Ale doszło to do uszu ministra MSW - wezwał kilka osób na rozmowę i ostrzegł: jeżeli jej coś się stanie, to będzie wiedział kogo pociągnąć za to do odpowiedzialności. No a potem były inne ważniejsze problemy niż jedna baba. Ale powiem ci, Albin, to niezwykle mądra kobieta, skończyła dwa kierunki - psychologię i historię. Ja z nią kilka razy rozmawiałem, bo u nas w MSW pracowała. Wtedy był taki wymóg z Moskwy, że Żydówki są pewniejsze od Polek w tej pracy. A że Żydami obsadzono ponad 90% stanowisk to fakt. Bo przecież Beria wielokrotnie podkreślał, że Żydzi w MSW to uwiarygodnienie i potwierdzenie że Polska Ludowa to bratni kraj Związku Radzieckiego. Wyobraź sobie, że to wyrzucenie jej z pracy nastąpiło w związku z faktem, że to nie polscy pracownicy MSW złożyli donos na nią a Żydzi. To od nich wyszła notatka, którą ja czytałem, że nie tylko przyjęła chrzest i ochrzciła córkę, ale chodzi do kościoła regularnie co niedzielę. No i wobec takiej notatki, podpisanej przez kilka osób - Żydów, dyrektor departamentu [wtedy gen. Ciastoń], musiał ją zwolnić z pracy. - Ale powiedz o co ci dokładnie chodzi?

Jak to o co? Przecież ci wyjaśniłem już, że ona sama mi zaproponowała spotkanie u mnie w domu i przekazanie mi ciekawych i wartościowych historycznie faktów.

I ty, jak widzę, boisz się czy czasami ona przez kogoś namówiona nie robi tego na zlecenie?

- No coś w tym guście - odpowiedziałem przyjacielowi.

- Widzisz, Albin, ja o niej dużo słyszałem w okresie, gdy wygnała syna z domu. Następnie po rozejściu się z mężem, gdzie oświadczyła, że nie może żyć z człowiekiem, który taką ilość kobiet zamordował w tak perfidny sposób. I wiesz co, ja ją rozumiem. Będąc w tej pracy u Bermana, dopiero co grzebał pazurami w kobiecie, gwałcił ją i poniewierał, a następnie przyjeżdżał do domu i kładł się obok żony i uprawiał z nią seks. Wrażliwy człowiek może dostać torsji na samą myśl o takich faktach.

Ja myślę, że ona znając twój sposób pisania i fakt, że nie „owijasz nic w bawełnę” postanowiła tobie powierzyć jakieś sprawy. Sama tego nie jest w stanie opublikować, bo się po prostu boi swoich. Zresztą, sam przecież ocenisz to, co ona ci powie. Myślę, że jeśli się zdecydowała tobie coś powiedzieć to powinieneś jej wysłuchać i podziękować za to.

- A co ty możesz mi powiedzieć o jej mężu? Jak w ogóle się nazywał? Czy go znałeś?

- Pewnie, że znałem. Nawet byliśmy dwa tygodnie w jednym domu wczasowym nad morzem. On z żoną i ja z żoną. Ale nie był to gość do towarzystwa. Po pierwsze lekceważył Polaków, bo uważał iż są ponad nami, że nie jesteśmy na tyle inteligentni, by zajmować kierownicze stanowiska. Mimo, że była to Polska Ludowa i o religii się nie mówiło, to on ciągle podkreślał, że to Bóg im dał inteligencję i rozum. Mogę ci powiedzieć, że pani Maria nazwisko Kwiatkowska otrzymała po mężu już pod koniec PRL-u. Była taka sytuacja, że Jakub Berman, który nakazywał Żydom kilkukrotną zmianę nazwiska, sam jednak nie zmieniał. Był dumny ze swego żydowskiego nazwiska. Ale Berman, zmusił męża Marii do kolejnych zmian nazwiska. I tak naprawdę to ja nie wiem, które to było nazwisko Kwiatkowski, drugie czy trzecie. Bo jak wyjechał do lzraela, to wrócił do rodowego żydowskiego nazwiska. I ty wiesz, że wyjechał jako pełny emeryt pomimo, że jeszcze mu to nie przysługiwało. No i ma emeryturę, taką, że ja jako pułkownik, mam o połowę mniejszą.

Podziękowałem przyjacielowi i przekonany, że należy się spotkać z panią Marią zadzwoniłem i umówiłem się, że przyjedzie do mnie.

Pani Maria przyjechała dość wcześnie, bo już o dziesiątej przed południem i powiedziała:

- Do tej pory mówiliśmy sobie o różnych przypadkach, faktach czy decyzjach politycznych czy gospodarczych. Są to sprawy ważne i należy je znać, ażeby orientować się w dzisiejszej polityce, która wcale nie jest taka prosta jakby to się wydawało temu kto słucha. Jestem pewna, że należy wrócić do źródeł, do korzeni tej polityki i przyczyn, które spowodowały, że jest tak a nie inaczej. Ja szanuję panie Siwak te mądre powiedzenia różnych osób, które na świecie, odcisnęły swoje piętno swoimi przemyśleniami. Szkoda że ludzie nie używają tych złotych myśli, gdyż w nich jest cała esencja wiedzy z okresu paru tysięcy lat. Ale ja w tej chwili mam na myśli nie filozofów greckich, a całkiem niedawno żyjącego Winstona Churchilla. On słusznie zauważył, że większość ludzi w jakimś momencie życia potyka się i zderza z prawdą. Wielu z tych ludzi szybko otrzepuje się i nadal nie chce wierzyć w tę prawdę. Po prostu ci ludzie nie chcą znać prawdy, mówię tu o masach ludzi, choć są i tacy, co skrupulatnie wykorzystają dla siebie tę prawdę. Ludzie nie chcą znać prawdy ponieważ byłoby to zbyt niewygodne i zbyt niepokojące i z tym, żyłoby się gorzej i ciężej ludziom. Prawda jest bardzo bolesna. Mamy zdolności do samooszukiwania się. Zamykamy oczy i uszy na prawdę i udajemy, że to oszustwo jest prawdą. Gdy tymczasem dowody świadczą że jest przeciwnie. Istnieją na świecie liczne i niepodważalne dowody, dużo dowodów, że nasze rządy bez względu na ich polityczne pochodzenie służą jednej i tej samej sprawie, czyli ludziom, których nawet nie widzieli, a ci ludzie właśnie rządzą nami. Ja jestem psychologiem i wiem że taka myśl u człowieka, że coś istnieje, na co on nie ma i nigdy nie będzie miał żadnego wpływu paraliżuje człowieka. I ucieka on od tej wiedzy i prawdy. Wygodniej mu żyć bez tej wiedzy. Taka wiedza paraliżuje głównie słabego człowieka, bez kręgosłupa politycznego i bez charakteru. A w Polsce od wielu dziesięcioleci wychowuje się naszą młodzież tak by tego kręgosłupa nie miała. Organizuje się młodzieży imprezy masowe, w czasie których jak zwierzęta wyżywają się pod wpływem alkoholu i narkotyków. Sam prezydent do tego zachęca, i odwiedza takie imprezy jak Woodstock i inne. A i starszym przez całe lata serwuje się we wszystkich kanałach sieczkę, by ich ogłupić. I w końcu człowiek dla wygody życia odrzuca tę prawdę, nie wierzy w nią. I to dotyczy całych mas ludzkich.

Ale są ludzie, którzy analizują i sprawdzają informacje. Dochodzą do źródła prawdy i następnie biją na alarm. Ale ci co nie uwierzyli w tę prawdę, wykorzystywani przez „wyżej stojących", krzyczą i piszą pod dyktando swych mocodawców, że to nie prawda - że ci co to mówią to chorzy ludzie. I tych obrońców kłamstwa jest o wiele więcej niż tych co znają prawdę. Oni mają prasę, radio, telewizję a nawet i kościół do otumaniania opinii społecznej. I oczywiście nasze pieniądze z podatków, którymi dla swych celów się posługują.

Jak już panu mówiłam, wiele powiedzeń mądrych ludzi to drogowskazy dla nas. Tylko - czy ludzie chcą patrzyć na te drogowskazy i iść tak jak one nakazują? Wątpię. Aleksander Sołżenicyn był odważnym człowiekiem. Wielokrotnie skazywany na więzienie nie ugiął się i pisał prawdę. A znając te problemy, o jakich my w tej chwili mówimy, napisał że najprostszym krokiem odważnych ludzi, tych uczciwych i rozumiejących cel tej mafii, jest nie branie udziału w ich planach, w ich kłamstwie. A masy ludzi, którzy akceptują ich plany, obłudę i kłamstwo muszą zapamiętać, że prawda przeważy szalę. A wracając do faktu, że ludzie właśnie nie chcą wiedzieć a tym bardziej wcielić w życie tej prawdy, o której pisał A. Sołżenicyn. Taka jest niestety natura ludzka.

Całą tę rozmowę powinniśmy zacząć od ustalenia faktu kto decyduje na świecie państwami mającymi znaczenie w polityce i gospodarce. Bo tą polityką i gospodarką, w wielu państwach nie rządzą rządy niezawisłe i samodzielne. Szczelną kurtyną zasłonięci są ci co faktycznie narzucają poszczególnym rządom swoje decyzje, a rządy posłusznie je wykonują. Już od bardzo dawna wiadomo, że siedem rodzin żydowskich na świecie [wraz z pomocnikami] przejęło pieniądze świata. [A ten kto ma pieniądze, to ma też władzę]. Są to rodziny Rotszyldów z Londynu, Schiffa z Włoch, Kuhnów i Loebów z Niemiec, Wartburgów, Lehmanów i Sachsa z Nowego Jorku. Ale tu nie chodzi tylko o fakt, że te rodziny skupiły w swym ręku cały kapitał świata [poza kapitałem Chin]. Te rodziny są założycielami najbardziej wpływowej mafii świata. Ta właśnie mafia, podporządkowała sobie wszystkie loże masońskie na świecie. To mafia, do której sam nikt nie wstępuje jak do innych mafii, do tej - ojciec wprowadza syna bądź grupa członków mafii swojego kandydata. To mafia, której członkami mogą być wyłącznie Żydzi, natomiast do innych masońskich lóż są przyjmowani też nieżydzi z tym że nie są wtajemniczani w ważne sprawy [był taki przypadek, że Radek Sikorski, zięć najbogatszego Żyda z Francji mieszkającego w USA, chciał do niej wstąpić, człowiek niezwykle dla mafii pożyteczny i potrzebny, jednak odmówili i wskazali inną lożę masońską]. To Tajne Bractwo Ameryki, Azji i Europy - tak się ta loża nazywa. Oni wierzą w to, że ich organizacja obejmie władzę na tej ziemi i wszystko sobie podporządkuje. Oni mają przeświadczenie, że są wyższej rasy i lepszej krwi. I właśnie w tę prawdę o celach tej organizacji większość ludzi nie chce wierzyć. Woli żyć bez prawdy, licząc, że za ich życia ta organizacja nie zdąży zrealizować swoich celów. Loże masońskie istniały i masoni byli niemal wszędzie od dawna. Realizowali plany tych lóż tak królowie, jak i duchowni najwyższych stopni. Ale dopiero od czasu jak George Walter Bush „Mak" został przyjęty podczas specjalnego obrządku przez braci krwi do potężnego stowarzyszenia Czaszki i Piszczeli działalność loży była już zauważalna i odczuwana. Sprecyzowano cele i zadania. Rozdzielono podporządkowanym lożom zadania. Zaczęto rozliczać z wykonywania zleconych zadań. Uaktywniły się bardziej właśnie te najbogatsze rody żydowskie ze swoimi pieniędzmi, ale i żądaniami bo nic darmo się nie daje. Zainwestowane w działalność loży duże pieniądze muszą przynieść jeszcze większe po zrealizowaniu ich planów.

Składając przysięgę „Mak" czyli Bush usłyszał od przewodniczącego loży: „Jesteśmy rycerzami zakonu i nigdy nie zapomnij, że nasz związek jest na tej ziemi najważniejszy. Wszystkie inne stowarzyszenia są nam podporządkowane i muszą wykonywać to, co im zlecamy. My stoimy na samym szczycie tej piramidy i my wybieramy radę najwyższą. Zdradzenie naszych braci karane jest śmiercią.

Ja, panie Siwak, ze względu na moje zainteresowania zawodowe pasjonowałam się tą historią, i czytałam wszystko co było możliwe na temat masonerii. A ponieważ mam przyjaciół Żydów ze studiów - to pomagali mi zbierać materiały na ogół niedostępne. I niech pan mi wierzy, że ta mała grupa Żydów na szczycie tej organizacji ma największą władzę na świecie, chociaż nie oficjalną. Oni spotykają się na świecie w różnych miejscach i - omawiają na bieżąco sytuację. Wydają dyspozycje podległym sobie organizacjom i rozliczają je z tych zadań. Gdy już podejmą i zatwierdzą decyzję i taktykę działania - odpowiedzialny za realizację tych decyzji aparat na świecie wprowadza to w życie. Działa jak precyzyjna, dobrze naoliwiona maszyna. Ale i takiej maszynie można nasypać piasku w tryby. I oni o tym dobrze wiedzą, dlatego tak się spieszą by narody nie zdążyły się zorientować do czego oni chcą doprowadzić. CDN

Albin Siwak – Chciałbym dożyć takich dni

---------------------------------------------


1   2   3   4


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość