Strona główna

Państwo Samona – pierwsze państwo Słowiańskie


Pobieranie 44.69 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar44.69 Kb.
Państwo Samona – pierwsze państwo Słowiańskie

Samo, jako założyciel pierwszego historycznie państwa słowiańskiego pojawia się w historiografii dzięki kronice archidiakona Fredegara z Burgundii (Fredegar Scholasticus) spisanej około 660 roku na dworze frankijskiego władcy , króla Austrazji. Kronika napisana po łacinie była jednak daleka od łaciny klasycznej i reprezentował raczej łacinę tzw. barbarzyńska. Ta właśnie była początkiem procesu powstania języka starofrancuskiego.


W pierwszej połowie VII wieku w Galii frankońskiej istniały jeszcze środowiska pielęgnujące starożytną tradycje celtycką w germańskim merowinskim państwie. Fredegar pisze ze Samo pochodził z okolic miasta Sens (Senonia) na ziemi Senonow, leżącej po obu brzegach rzeki Yonne nieopodal Paryża. Na tych terenach rozgrywały się bitwy decydujące o losach zach. Europy. W czasach rzymskich przebiegały tędy główne arterie komunikacyjne łączące Galie płn i Brytanie z Rzymem. Jeszcze większe znaczenie odegrał ten teren w czasach wędrówek ludów. Tutaj w 451 r n. e rozegrała się bitwa pomiędzy wodzem Hunów- Attylą a Aetiusem wodzem i obrońcą zachodniego cesarstwa rzymskiego. Zahamowano wówczas napór Hunów na zachod. Jednak to nie uchroniło wkrótce imperium rzymskiego przed rozpadem.

Prowincja rzymska Galia wciąż jeszcze pielęgnowała swoje galloromanskie tradycje. W poł. IV w górzyste Wogezy okolice Trewiru nad Renem, Galia Środkowa wzgórza Caveness i ziemia Senonow to tereny gdzie wciąż żywa jest gallorzymaska tradycja a celtyckie imię Samo, nader popularne. Samo był wiec Celtem z pochodzenia rzymianinem z kultury w sumie Galloromaninem, poddanym frankijskim, kupcem z zawodu z okolic miasta Sens. Nosi ponad wszelka wątpliwość celtyckie imię.


Rozbudowanie się władztwa awarskiego nad środkowym Dunajem było nie­wątpliwie powodem troski dla dwóch potęg europejskich VII w. — państwa Franków i państwa bizantyjskiego. Ekspansja wschodnia Franków rozpoczęła się jeszcze w V w. Pierwsze (niepewne) wzmianki o podboju Turyngii pochodzą z r. 491/92. Pewną rzeczą jest podbój Alamanii dokonany w 496/97 r. W ten sposób państwo Franków opanowało źródła Dunaju, co otwierało dla nich tradycyjną drogę ekspansji w kierunku wschodnim.

W 531 r. Frankowie podbili państwo Turyngów i zabili ostatniego ich króla Hermanafrida. Po zniszczeniu Turyngów przyszła kolej na Ostrogotów, siedzących nad Dunajem w dawnej prowincji rzymskiej Retria I. W 537 r. król Ostrogotów Witygis musiał odstąpić Frankom swoje posiadłości. Ci ostatni objęli także w posiadanie terytorium plemienne Bawarów. Tym sposobem państwo Franków zbliżyło swe grani­ce do Panonii, prowadząc do konfliktu zbrojnego z Bizancjum. Takie przynajmniej zamiary miał władca Franków w 545 r., gdy nawiązał kontakt z Longobardami i przygo­towywał się do wyprawy na Konstantynopol. Bizancjum rozbiło jednak sojusz frankijsko-longobardzki, ofiarowując Longobardom nowe siedziby w Panonii, stające się źródłem ich potęgi, wyżej już opisanej. To stało się przyczyną zahamowania ekspansji Franków w dolinie Dunaju.

W tym samym czasie Frankowie zmuszeni byli do prowadzenia walk w celu obrony terenów leżących na zachód od Łaby. W latach 555 i 556 wybuchło powstanie Sasów, siedzących w północnej Turyngii. Stłumienie tego powstania i przywrócenie władztwa frankijskiego wymagało znacznych zachodów.

Wkrótce potem nastąpiły dwa groźne najazdy Awarów sięgające aż do samej Galii — w r. 562 i 566. W pierwszej wyprawie zostali Awarowie pobici przez Sigiberta. Drugi najazd także został odparty. W 595 r. Słowianie nadłabscy wdawali się w walkę z zależnym od Franków księciem bawarskim Tassilonem. Walki te skończyły się klęską Słowian i zniszczeniem ich kraju. Nastąpiła wówczas (596) r. interwencja Awarów na rzecz Słowian. Wspólnie ze Słowianami zadali oni ciężką klęskę Bawarom, którzy pozostawili na polu bitwy 2.000 poległych. Awarowie wdarli się do Turyngii, zagrażając na nowo Galii. Dopiero usiłowania królowej Brunhildy i złożony przez nią wielki okup skłoniły napastników do zawarcia pokoju i odwrotu.

Po tych wydarzeniach uwaga Awarów została skierowana na południe, w stronę granic Bizancjum. Potęga awarska, skupiająca się w Panonii pozostała jednak czynnikiem ograniczającym dalszy rozwój władztwa frankijskiego w kierunku wschodnim Siedziby Awarów skupiały się ponadto na niezmiernie ważnym odcinku drogi handlowej, która lądowo-wodnym szlakiem naddunajskim prowadziła z terytorium Franków do ziem Bizancjum.

Na tle stosunków frankońsko-awarskich i frankońsko słowiańskich w VI i Vii stuleciu Słowianie morawscy podnosząc koło 622/23 bunt przeciwko Awarom szukali oparcia w austarzji licząc na polityczne poparcie. Frankom nękanym wciąż przez Awarów zależało na wyrwaniu Moraw i czech spod wpływow bawarskich by zabiezpieczyc wschodnie granice Bawarii i Turyngii. Chcieli tez uspokoić szlak handlowy w kierunku wybrzeży dalmatyńskich.



Na tej podstawie zawiazano bliższe stosunki prawno polityczne, które we Frankonii usiłowano wykładać jako „servicium” czyli poddaństwo a u samych Słowian jako stosunek przyjazni (foedum iniquum)
Plemiona słowiańskie zamieszkujące Panonię, znajdowały się pod ciągłym władz­twem Awarów. Kroniki wspominają, że była to podległość ciężka i upokarzająca. Oto jakimi słowy opisuje te stosunki w pierwszej ćwierci VII w. kronikarz frankijski Fredegar:
...Sklawowie już zaczęli się buntować przeciw Awarom zwanym Hunami i ich królowi gaganowi(chaganowi). Winidowie byli od dawna „befulci" (pastuchami) Hunów, tak, że kiedy Hunowie zbrojnie napadali jakiś lud, to stali z całym swoim wojskiem przed obozem, a V(7inidowie walczyli. Jeśli zwycięstwo przechylało się na ich stronę, wówczas Hunowie rzucali się, by grabić zdobycz; jeśli zaś Winidowie po­nosili klęskę, przyjmowali bitwę na nowo, wsparci już siłami Hunów. Dlatego też Winidowie zwani byli przez Hunów pastuchami, tworząc bowiem w bitwie podwójny szyk, szli przed Hunami.

Hunowie co roku przychodzili zimować u Sklawów, brali do łoża żon)' ich i córki. Poza wszystkimi innymi udręczeniami Sklawowie płacili jeszcze Hunom daniny" '. Także i stosunki Awarów z Antami należały do wrogich. Tu jednak daje się zaobser­wować nieco inny charakter tych stosunków. Antowie nie byli bezpośrednio uzależ­nieni od Awarów. Wyjąwszy epizod z plemieniem Dulebów, zachowali niewątpliwie zupełną niepodległość.
Pisarz z drugiej połowy VI w. Menander Protector tak pisał o charakterze tych stosunków:
...Kiedy władcom Antów niedobrze się wiodło i wbrew swym nadziejom znajdowali się na dnie upadku, zaraz Awarowie grabili ich ziemie i łupili kraj. Utra­pieni najazdami nieprzyjaciół Antowie wysłali do nich poselstwo, wybrawszy w tym celu Medzamirosa, syna Idaridziosa a brata Kalagastosa i prosili, aby wykupił kilku wzdętych do niewoli współplemieńców. Medzamiros tedy przybywszy w poselstwie do Awarów, a będąc człowiekiem wymownym i lubiącym górnolotne słowa, prze­mawiał do nich trochę dumnie i hardo. Wtedy ów Kotagir, sprzyjający Awarom, a knujący jak najgorsze zamysły przeciw Antom, skoro Medzamiros mówił zbyt wyzywająco jak na posła, powiedział do chagana: „ten człowiek posiada u Antów największe wpływy i potrafi w każdym wypadku stawić czoło swoim wrogom; trzeba go zatem zgładzić, aby na przyszłość bez przeszkód najeżdżać na ich ziemie". Za jego namową Awarowie podeptali przywileje poselskie i za nic mając sprawiedliwość Zamordowali Medzamirosa. Od tego czasu jeszcze więcej niż przedtem spustoszyli ziemie Antów i nie przestali stamtąd uprowadzać ludzi i zdobyczy" 2. Działo to się w latach 558—582.
Pamięć o ciężkiej podległości Awarom zachowała się długo u Słowian. Kronika ruska z XI w. zwana Latopisem Nestora tak wspomina te odległe czasy:
...W tychże czasach byli i Obro wie (tj. Awarowie ), robili wyprawę na cesarza Herakliusza i mało go nie pojmali. Ci Obrowie wojowali Słowian, podbili Dulebów, którzy są Słowianami i niewiastom dulebskim gwałty wyrządzali. Jeśli Obryn miał jechać, nie kazał zaprzęgać do telegi ani konia ani wołu, jedno kazał zaprząd2 trzy, cztery lub pięć niewiast, aby wiozły Obryna. Tak to ciemiężyli Dulebów. A byli Obrowie wzrostem wielcy i hardzi umem, i Bóg zniszczył ich: pomarli wszyscy i ani jeden Obryn nie został. Jest na Rusi i po dziś dzień przysłowie: Zginęli jako Obry, po których nie masz ani płemiennika ani dziedzica" l.
Wzmianka ta, choć wiele późniejsza od zapisków współczesnego Fredegara, oddaje w dużym stopniu atmosferę, z jaką kojarzyli Słowianie władztwo Awarów. Niebłahym przyczynkiem jest fakt, że słowo „olbrzym" wywodzi się ze słowiańskiego źródłosłowu „Obrzyn", oznaczającego Awara. Ponadto, ze wzmianki wynika, że Nestor był istotnie dobrze poinformowany wspominając o podbicu Dulebów, co — jak wyżej wskazywaliśmy — miało miejsce istotnie w latach 602—640.

Na terytorium zajmowanym przez Awarów wytworzyła się mieszana kultura archeologiczna awaro-słowiańska, zwana kestelską, od miejscowości Keszthely nad jeziorem Balaton. Na cmentarzyskach tej kultury widzimy wyraźnie splecione z sobą wątki zarówno słowiańskie jak i awarskie. Czytelnym elementem awarskim są przede wszystkim groby szkieletowe, przy czym chowano w nich jeźdźca z koniem, uzbroje­niem oraz uprzężą.

Pojawiają się po raz pierwszy strzemiona, przywiezione do Europy przez Awarów i upowszechniają, się szable na miejsce mieczów. Obserwujemy również szereg ozdób, pochodzenia środkowoazjatyckiego lub pontyjskiego, przeszczepionych na ten teren przez Awarów. Elementem słowiańskim jest przede wszystkim ceramika i zanikający pod wpływem awarskim obrządek ciałopalenia.

Do najbardziej reprezentatywnych cmentarzysk należy duże miejsce pochówku zbadane w miejscowości Devinska Nova Ves, gdzie rozkopano ok. 900 grobów (w tym 25 ciałopalnych). Założone w VI w., użytkowane było aż po VIII w. Większość gro­bów była tu słowiańska, aczkolwiek, zwłaszcza wśród warstw bogatszych, łatwo rozpowszechniały się obrządek i ozdoby awarskie.

Kultura kestelską rozwijała się głównie na terenach położonych w środkowym dorzeczu Dunaju i na południowych Morawach. Zarówno jej położenie jak i okres trwania pokrywa się z zasięgiem władztwa awarskiego w okresie jego największej koncentracji.

Jest rzeczą interesującą, że pewne zabytki awarskie rozpowszechniały się w śro dowisku słowiańskim w miarę upływu czasu, a zwłaszcza w miarę słabnięcia wpływu politycznego Awarów. Większość zabytków, które spotykamy na szerszym terytorium, np. w Czechach, a także choć nielicznie w Polsce, pochodzi z bardzo późnego okresu, przeważnie już z VIII w.

W roku 623 nastąpiło powstanie 1icznych rzesz słowiańskich, zamieszkujących Morawy i częściowo Czechy.

Według Fredegara, przebieg wypadków był następujący:


W roku 40 panowania króla Chlotariusza (tj. w r. 623.) człowiek imieniem Samo, rodem z państwa Franków, z obwodu Senonagus (tj. z okolic miasta Sens nad górnym biegiem Yonne w środkowej Francji - wg G. Labudy), pociągnął za sobą wielu jeszcze kupców i podążył dla handlu do Sklawów, zwanych Winidami. Sklawowie już zaczęli się buntować przeciw Awarom, zwanym Hunami i ich królowi chaganowi... kiedy Winidowie ruszyli zbrojnie przeciwko Hunom. Kupiec Samo, o którym mówi­łem wyżej, podążył z ich wojskiem; tam to okazał się tak uzdolniony w walce z Hunami, że dziwiono się powszechnie, iż ogromna ich liczba poległa od miecza Winidów. Winidowie widząc zdolności Samona wybierają go sobie królem, gdzie 25 lat panował szczęśliwie. Więcej jeszcze bitew stoczyli Winidowie z Hunami za jego rządów; dzięki jego pomysłowości i zdolności Winidowie zawsze Hunów zwyciężają. Samo miał 12 żon z rodu Winidów, z których miał 22 synów i 15 córek"
Samo więc odegrał znaczącą role w walkach z Awarami , przybywając akurat w owym czasie w towarzystwie licznej gromady kupcow na Morawy przyłączył się do buntu na którejś z wypraw i wykazał taka „utilates” tzn był tak użytecznym iż mnóstwo Awarów zginęło od miecze słowiańskich.. Po wyzwoleniu się spod jarzma awarskiego Słowianie posiadają już wykształcone organa publiczne , wiec, luźną organizacje plemienna przekształcają w organizacje państwową.
Samo przyjmuje godność królewską (a raczej księcia lub wielkiego księcia). Nie był więc Samo wład­cą samozwańczym czy uzurpatorem. O powołaniu na stanowisko „księcia" decydowały niewątpliwie osobiste walory Samona, a chyba i nie bez znaczenia było jego frankijskie pochodzenie. Można przypuszczać, że gotując się do walki przeciw Awarom, Słowianie liczyli na neutralność Franków. Wynika to zresztą z faktu, że w takiej niebezpiecznej chwili toczyły się normalne stosunki handlowe między kupcami frankijskimi a zbuntowanymi przeciw Awarom Słowia­nami.

Skądinąd wiemy, że Frankowie musieli patrzeć życzliwym okiem na wszelkie Poczynania skierowane przeciw Awarom, w związku ze swoimi dawnymi zakusami w ekspansji na wschód.

Istnieją wszelkie powody, aby sądzić, że identyczne poglądy wobec Awarów reprezentowali władcy bizantyjscy. Rozwój osadnictwa słowiańskiego w północnoza-chodnich częściach Półwyspu Bałkańskiego, odbywający się w omawianym czasie przy Poparciu Bizancjum, miał również chyba charakter antyawarski. Tak więc powstanie Słowian miało niewątpliwie jakieś zabezpieczenie w ówczesnej sytuacji politycznej. Słowianie ofiarowali mu godność istniejącą już u nich i na pewno ograniczoną wiecem innych książąt plemiennych. musial się podporządkować przyjmując nie tylko obyczaje pogańskie (wielożeństwo) związane niewątpliwie z obyczajem patrycjatu słowiańskiego, będąc samemu chrześcijaninem ale i stroj slowianski a także podejmujac wkrotce energiczną obronę młodego państwa przed naporem wcześniejszego sojusznika – panstwa frankow.

W walce ze słowiańską ludnością Moraw, Awarowie pozostali osamotnieni. Nie mogli liczyć na pomoc Franków, nadto w walkach z Bizancjum zostali pobici pod Konstantynopolem w 626 r., wreszcie — niewątpliwie — powstanie antyawarskie cie­szyło się dużą popularnością wśród szerszych rzesz słowiańskich.

Stopniowy, lecz stały wzrost potęgi Słowian pod rządami Samona nie był jednak zbyt wygodny dla Franków, którzy nie zrezygnowali ze swoich ambicji przenikania na teren naddunajski. Zapewne na dworze Franków wiązano duże nadzieje z faktem gallijskiego pochodzenia księcia Samona. Państwo słowiańskie płaciło — jak można sądzić ze źródeł — trybut Frankom. Na tym chyba jednak kończyły się wszelkie po­wiązania polityczne. Niebawem też doszło do zbrojnego konfliktu, do którego pre­tekstem miało być postępowanie Samona wobec kupców frankijskich.

Oto bowiem zdarzyło się tak, że w 9 roku panowania Dagoberta jacyś kupcy frankońscy utrzymujący stosunki handlowe z poddanymi Samona zostali zabici i obrabowani. Kronikarz pisze ze był to skandaliczny incydent i tak relacjonuje te wydarzenia, które miały miejsce w roku 632:



W tym roku Sklawinowie zwani Winidami w królestwie Samona zamordowali wielu kupców frankijskich i obrabowali, to był początek waśni pomiędzy Dagobertem a Samonem, królem Sklawinów. Dagobert wysłał Sychariusza w poselstwie do Samona, żądając, aby wedle słuszności zadośćuczynił za kupców, których jego ludzie zabili, albo własność ich nieprawnie zrabowali. Samo nie chcąc widzieć Sychariusza nie pozwolił mu nawet przyjść do siebie, wobec tego Sychariusz przywdziawszy odzienie takie jak Sklawinowie, przybył ze swymi towarzyszami przed oblicze Samona; wszystko co miał nakazane, oznajmił mu. Lecz, jak to jest obyczajem pogan i pysznych a przewrotnych ludzi, Samo nie zadośćuczynił za nic tego, czego dopuścili się jego poddani, chyba o tyle, że kiedy postanowił zaprowadzić sądy, wymierzano sprawiedliwość w tych i innych sprawach, które powstały między stronami. Sychariusz, jak głupi poseł, miotał przed Samonem przekleństwa, (czego mu bynajmniej nie kazano) i groźby z tej racji, że Samo i lud jego królestwa winni są Dagobertowi posłuszeństwo. Samo odpowiadając, urażony już rzekł: „zarówno ziemia, którą posiadamy, będzie własnością Dagoberta, jak i my będziemy jego poddanymi, pod warunkiem jednak, że zdecyduje się zachować z nami przyjaźń". Sychariusz rzecze: „nie jest możliwe, aby chrześcijanie i słudzy boży zawierali przyjaźń z psami". Na to Samo odparł: „jeśli wy jesteście sługami bo­żymi, to i my jesteśmy psami, a że wy nieustannie Mu się sprzeciwiacie, my otrzymaliśmy pozwolenie, aby was kąsać". Sychariusz odprowadzony został sprzed oblicza Samona. Kiedy doniósł o tym Dagobertowi, Dagobert dumnie kazał zbierać wojsko z całego królestwa Austrazjów przeciw Samonowi i Winidom.

Skoro masy wojska w trzech oddziałach wkroczyły do kraju Winidów, również Longobardowie przepłaceni przez Dagoberta także we wrogich zamiarach ruszyli na Sklawów. Sklawowie w tych i innych miejscach gotowali się, by stawić opór, lecz wojsko Alamanów pod księciem Krodobertem odniosło zwycięstwo w tym miejscu, gdzie weszło. Również Longobardowie odnieśli zwycięstwo i zarówno Alamanowie jak i Longobardowie uprowadzili ze sobą ogromną ilość jeńców sklawińskich. Austrazyjczycy natomiast otoczyli gród Wogastisburg, gdzie znalazła się część sił Winidów i stoczyli trzydniową bitwę; wielu tam z wojska Dagobertowego poległo od miecza, a następnie w popłochu, porzucając wszystkie namioty i bagaże, jakie mieli, powrócili do swego kraju. Później Winidowie wielokrotnie wpadali celem grabieży do Turyngiii innych ziem w królestwie frankońskim; także Derwanus, książę plemienia Surbinów (tj. Serbów połabskich-— przyp. J. G.), które należało do szczepu Sklawinów i od dawna już przynależało do królestwa Franków, przyłączył się wraz ze swoim ludem do kró­lestwa Samona. To zaś zwycięstwo, które Winidowie odnieśli nad Frankami, osiągnęli nie tyle dzięki męstwu Sklawinów, ile dzięki nieopatrzności Austrazyjczyków, którzy pokłócili się z Dagobertem i uporczywie grabili" Tyle Fredegar.

Co się tyczy bezpośrednio sporu między królem Franków, Dagobertem, a Sa­monem , nie wygląda on na tak oczywisty i jasny, jakby to wynikało ze słów Fredegara. Można sądzić, że sposób, w jaki kupcy frankijscy realizowali swoje transakcje handlowe, nie był korzystny dla Słowian. Wynikało to niewątpliwie z ich dufności w stojącą za nimi potęgę oręża Franków i istniejące porozumienie z Samonem. Meritum sporu nie musiało być tak oczywiste, skoro Samo na interwencję Sychariusza poddał ją do rozpatrzenia sądom jako konflikt między stronami.

Osobnym zagadnieniem jest konflikt zbrojny. Ilość zgromadzonych przez Dago­berta sił niedwuznacznie wskazuje, że chodziło tu nie tylko o rewindykacje pogłównego za kupców, a po prostu o podbój i aneksję ziem słowiańskich podległych Samonowi. Na ziemie te ruszyły potężne armie Austrazyjczyków, Alamanów i sprzymierzonych Longobardów. Był to, jak się przypuszcza, atak z trzech stron, mający na celu rozpro­szenie, okrążenie i rozbicie sił Winidów. Siły posiłkowe Alamanów i Longobardów zapisały na swoim koncie lokalne zwycięstwa. Główna armia Austrazyjczyków zała­mała się jednak przy oblężeniu warownego grodu Wogastisburg i została rozbita. Stało się to przyczyną klęski wyprawy Franków i faktycznego zwycięstwa Słowian. Fredegar usiłuje pomniejszyć zasługi słowiańskie, przypisując klęskę jedynie „nieopatrzności" Austrazyjczyków. Tymczasem zarówno efekty tej klęski jak i konkretna sytuacja geopolityczna państwa Samona wskazuje, że zwycięstwo dokonane przez Słowian było ich poważną zasługą. Pamiętać musimy przecież, że okrążone z trzech stron państwo Samona (od północy przez Alamanów, od zachodu przez Austrazyjczyków i od południowego zachodu przez Longobardów) miało jeszcze czwartego, groźnego wroga od wschodu — Awarów.

Państwo Samona stanęło do tej walki osamotnione i otoczone ze wszystkich stron przez nieprzyjaciół: Miarą wielkości zwycięstwa może być fakt, że po walce z Frankami sprzymierzył się z Samonem książę połabskich Serbów, Derwan, zrzucając przy tym zależność trybutarną od Franków. Również wspomniany już książę Słowian kraińskich, Walluk, pozostając niezależnym od Franków i Awarów, czerpał siły z przy­mierza z Samonem. Tak więc po walkach w roku 632 utworzyła się silna bariera słowiańska, sięgająca od górnej Łaby aż po północno-zachodnie części Półwyspu Bał­kańskiego.

Oczywiście mogłoby dziwić, że wzrost siły Słowian odbywał się na oczach Awa­rów i przy ich bezczynności. Jak na to wskazywaliśmy już w innym miejscu, w tym właśnie czasie Awarowie uwikłani byli w walki wewnętrzne na tle sporów dynastycznych? Szczególnej wymowy nabiera tu fakt, że część drużyny bułgarskiego pretendenta do tronu chaganów znalazła ostateczne schronienie na ziemi słowiańskiego księcia Walluka.

Wzrost siły Słowian po rozstrzygającej walce z Dagobertem dał wkrótce znać o sobie. Już w 633 roku wojska Samona dokonały najazdu na Turyngię. Wyruszył przeciw nim Dagobert na czele Austrazyjczyków, prowadząc także posiłki z Burgundii i Neustrii.

Niesporo było jednak Dagobertowi do nowego starcia ze Słowianami. Uchylił się od niego przy doskonale nadarzającej się okazji. Spotkał mianowicie po drodze wysłanników od Sasów, którzy prosili go o zwolnienie z uciążliwej daniny 500 krów rocznie, za co zobowiązują się oni „...o własnych siłach odpierać Winidów i ... chronić królestwo Franków jak wałem z tej strony..." (Fredegar IV, 74).

Jak się okazało jednak, Sasi nie zdołali sprostać podjętemu zobowiązaniu i w następnych latach Słowianie jeszcze częściej grasowali w granicach królestwa Franków? W roku 634 na rozkaz Samona wielokrotnie wpadali do Turyngii oraz innych ziem królestwa, „aby zniszczyć królestwo frankońskie" — jak to określał Fredegar (IV, 75). Dopiero Radulf, ustanowiony przez Dagoberta namiestnikiem Turyngii, zabezpieczył tę ziemię od najazdów, odpierając szereg najazdów słowiańskich. Nie ma mowy jednaki o narzuceniu jakiejkolwiek zależności zrzeszeniu Słowian rządzonemu przez Samona. Kronikarz zarzuca Radulfowi obok różnych przewinień („Radulf niezmiernie wbity w pychę uważał się za króla w swej Turyngii...") to, że utrzymywał przyjazne stosunki] ze Słowianami.

Za wszystkimi tymi osiągnięciami kryły się osiągnięcia gospodarcze i wewnętrzna stabilizacja polityczna. Ludność, która założyła związek polityczny nazywany tu państwem Samona, osiągała stosunkowo wysoki poziom rolnictwa, opierający sie na rozwiniętym hutnictwie i kowalstwie. Interesującym materiałem do studiów nad tym zagadnieniem są gromadne znaleziska narzędzi i wyrobów żelaznych, służących przeważnie celom gospodarczym. Występują one na terenie, który uważany jest za ziemię państwa Samona. Niektóre z nich są wcześniejsze od opisywanych wydarzeń historycznych - inne można uznać za współczesne lub późniejsze. Należy do nich znalezisko z Let pod Dodorichovicami, gdzie w kotłach miedzianych znajdowały się nożyce żelazne, sierpy, kosy, radlice, topory i in. Najbogatsze znaleziska występują jednak w dorzeczu Morawy i górnej Odry. Przeważają w nich także żelazne narzędzia rolnicze jak sierpy, kosy, żelazne okucia łopat, radlice, kroje do radeł, topory i siekiery. Podobne znaleziska występują na terenie odkopywanych osad i grobów.

Widzimy więc, że na tym terenie, jak i na ziemi Antów, rozwój siły gospodarczej Słowian odbywał się poprzez intensyfikację dwóch czynników: metalurgii żelaznej i rolnictwa. Ważnym bodźcem rozwoju gospodarczego był handel, chociaż o jego stałej roli w tak niespokojnych czasach nie może być mowy. Zmieniały się drogi handlowe i ich kierunek w porównaniu z czasami rzymskimi. Z relacji Fredegara można wnioskować, że ważną rolę w tym handlu zaczęli odgrywać kupcy frankijscy. Tak już wspominaliśmy wyżej, w europejskim handlu śródlądowym coraz większego znaczenia nabierał szlak naddunajski. Znaleziska monet i importów bizantyjskich pokazują, że więzi handlowe z ziemiami cesarstwa bizantyjskiego nadal są utrzymywane. Znaczny jest udział u Słowian Morawskich czynnika kultury awarskiej w rozmaitych dziedzinach życia. Wskazywaliśmy na to już wyżej, mówiąc o tzw. kulturze kestelskiej na słowiańskim terytorium naddunajskim. Występowały one czytelnie także podczas samodzielnego bytu państwa Samona. Pierwotnie były one niewątpliwie wyrazem do- minującej roli politycznej Awarów — później charakter ich uległ znacznej zmianie. Wymownym faktem jest zjawisko największego rozprzestrzenienia się pewnych form przedmiotów awarskich — zwłaszcza ozdób — w okresie, kiedy potęga awarska chyliła się ku upadkowi, tj. w VIII w.

Tak np. wszystkie zabytki awarskie, znalezione na ziemiach Polski pochodzą z tego późnego okresu. Nie mogły się one wiązać oczywiście z pobytem Awarów na tym terenie w owym czasie. Niektóre dziedziny kultury awarskiej musiały stanowić atrak­cję dla Słowian. Tyczy to głównie umiejętności wojskowych tego ludu, wiążących się z tak doskonale opanowaną przez koczowników techniką walki konnej, taktyką wojskową, rodzajami broni i ozdób.

Pamiętać przecież musimy, że tak Hunowie jak i Awarowie przynosili ze sobą interesujące doświadczenia, zdobyte w ich pierwotnej ojczyźnie w związku z przebywaniem w kręgu kultury chińskiej. Każdorazowy sukces koczowników, odnoszący się do pierwszych faz ich wtargnięcia do obszaru Europy, wiąże się niewątpliwie z tym zagadnieniem. Pierwsze sukcesy Hunów, Awarów, Węgrów, a później Tatarów, wyni­kały w dużym stopniu ze starcia odmiennych kultur w systemie wojskowym. Napadnięci, w krótkim czasie uczyli się od koczowników ich systemu i byli zdolni do skutecz­nej obrony.



Słowianie, jak wiemy z najrozmaitszych źródeł, długo brali udział w wyprawach wojennych u boku Awarów przeciwko największym potęgom militarnym ówczesnego świata, jakimi byli Frankowie i Bizancjum. Zanim wystąpili przeciw Awarom, poznali dobrze ich metody walki. Po takiej szkole Słowianie mogli być uważani za potęgę militarną i byli w pełni zdolni do walki tak z Awarami, Frankami i Romajami (Bizantyjczykami). Tym także można wytłumaczyć popularność u Słowian stylu awarskiego we wszystkim co odnosiło się do spraw uzbrojenia, stroju i ozdób męskich. Zjawisko to jest także materialną rękojmią naszych wywodów o wpływie techniki wojennej Awarów na Słowian.
Na podstawie opracowań : G. Labudy , J. Gąssowskiego


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość