Strona główna

Pliniusz: Historia naturalna


Pobieranie 15.79 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar15.79 Kb.
Pliniusz: Historia naturalna
PAPIRUS (Ks. XIII 68-89)
Jeszcze nie powiedziałem o florze bagiennej i zaroślach rzecznych. Aby jednak skończyć już z Egiptem, omówię najpierw roślinę papirus, bo bez karty papirusowej trudno wyobrazić sobie ludzką cywilizację, a tym bardziej historię. Według Warrona odkryty został w wyniku zwycięstwa Aleksandra Wielkiego, po założeniu w Egipcie Aleksandrii. Przedtem kart papirusowych nie używano. Pisano najpierw na liściach palmowych, potem na łyku pewnych gatunków drzew. Następnie dokumenty publiczne zaczęto sporządzać na tabliczkach ołowianych, a wnet i do prywatnych pism używano też zwojów płóciennych albo tabliczek woskowych. Tabliczki w użyciu podręcznym były stosowane już przed epoką trojańską, jak to widać z Homera; co się zaś tyczy papirusu, to Homer podaje, że nie było wtedy jeszcze nawet samego lądu, gdzie dziś znajduje się Egipt - a tylko w dwu jego nomach, Sebennytyckim i w Sais, rośnie papirus - że potem dopiero został on naniesiony przez Nil; a z wyspy Faros, która teraz łączy się z Aleksandrią mostem, trzeba było według niego płynąć pod pełnymi żaglami przez cały dzień i całą noc, by dotrzeć do lądu. Wkrótce, jak donosi tenże Warro, ponieważ w związku z rywalizacją królów Ptolemajosa i Eumenesa na punkcie bibliotek Ptolemeusz zakazał wywozu papirusu, wynaleziono w Pergamon karty pergaminowe. Od tego czasu można było dowolnie dysponować materiałem, który decyduje o ludzkiej nieśmiertelności.
Papirus rośnie więc na bagnach Egiptu albo na stojących wodach Nilu, tam gdzie wylane ze swego koryta pozostają po cofnięciu się rzeki, głębokością nie przekraczając dwu łokci. Korzeń ma pełzający, grubości ramienia, łodygę trójkątną o długości nie większej niż dwa łokcie, zwężającą się u góry i mającą na czubku rodzaj pióropusza, który nie daje żadnego nasienia ani innego pożytku ponad to, że w charakterze kwiatów służy do wieńczenia bogów.
Korzenie zastępują tubylcom drzewo, nie tylko do palenia, ale i do wyrobu sprzętów domowych. Z samego papirusu budują okręty, z łyka plotą żagle i maty, a także ubrania, derki i liny. Jest ponadto jadalny, w stanie surowym i gotowanym, przy czym połyka się tylko sok. Rośnie także w Syrii na brzegach tego jeziora, koło którego znajduje się również pachnąca trzcina; stąd właśnie pochodziły liny używane przez króla Antygonosa dla potrzeb jego floty, bo spart nie wszedł jeszcze wtedy w powszechne użycie. Niedawno przekonano się, że i papirus rosnący na Eufracie koło Babilonu nadaje się do tego samego celu [co egipski]: do wyrobu papieru. A jednak dotychczas wolą Partowie haftować litery na tkaninach.
Papier z papirusu wyrabia się w ten sposób, że dzieli się igłą łodygę na cieniutkie, ale jak najszersze paski włókna. Najlepsze są te, które pochodzą z samego środka łodygi, a następnie w kolejności cięcia. Gatunek pierwszy, przeznaczony wyłącznie na księgi o treści religijnej, nazywał się kiedyś hieratycznym, ale przez pochlebstwo nadano mu imię Augusta, podobnie jak drugiemu nadano imię jego małżonki Liwii. W ten sposób nazwa hieratycznego przeszła na gatunek trzeci. Następny, amfiteatralny, został tak nazwany od miejsca wyrabiania. Sprowadzała go pomysłowa firma Fanniusza w Rzymie, rozklepywała, tu i tam starannie wygładzała i z pośledniego robiła gatunek pierwszorzędny, nadając mu swoje imię. Papier nie poddany temu procesowi ulepszającemu pozostaje w swojej kolejności jako amfiteatralny. Po nim następuje saitycki, od miasta najbardziej obfitującego w papirus, sporządzony z odpadów podlejszego gatunku, oraz bliższy jeszcze powierzchni łodygi tejneotycki, od pobliskiej miejscowości; sprzedaje się go już na wagę, ze względu na braki w jakości. Wreszcie tzw. emporetyczny, czyli kupiecki, nie nadaje się już do pisania, a służy tylko do zawijania innych gatunków papieru i pakowania towarów; nazwa pochodzi od wyrazu oznaczającego kupca. Potem następuje najbardziej zewnętrzna część łodygi papirusowej, podobna do sitowia, nadająca się najwyżej na takie liny, które są stale wystawiane na zetknięcie z wodą.
Każdy gatunek bywa sklejany na desce zwilżonej wodą Nilową; woda ta, pełna mułu, służy za spoiwo. Najpierw przykłada się do deski wyprostowane paski o długości łodygi papirusowej, jaką tylko udało się osiągnąć po odcięciu z obu stron wystających końców, następnie prowadzi się na krzyż paski poprzeczne. Potem ściska się arkusze w prasach, suszy na słońcu i łączy jeden z drugim, poczynając od najlepszych, a kończąc na najgorszych. W jednym zwoju nie ma nigdy więcej jak dwadzieścia arkuszy.
Co do ich szerokości zachodzą poważne różnice. Najlepsze są szerokie na trzynaście calów, hieratyczne są węższe o dwa cale, fannijskie mają po dziesięć, a amfiteatralny węższy jest o jeden cal; jeszcze węższy jest saitycki, a poza tym nie znosi on młota. Co do emporetycznego, to szerokość jego nie przekracza sześciu cali. Prócz tego bierze się w papirusie pod uwagę cienkość, gęstość, białość i gładkość.
Opinie co do pierwszeństwa gatunków zmienił Klaudiusz Cezar. Zbytnia bowiem cienkość papirusu augustowskiego powodowała, że nie przedstawiał on wystarczającego oparcia dla trzciny pisarskiej. Do tego dopuszczał, że litery przebijały na drugą stronę i zachodziła obawa, iż zamażą pismo na odwrocie karty; zresztą w ogóle ta przeźroczystość nie była miła dla oka. Zatem z drugiego gatunku zaczęto robić wątek z pierwszego osnowę. Zwiększono też szerokość, mianowicie do jednej stopy.
Był też format jednołokciowy, u tzw. makrokollów, ale okazał się niepraktyczny, bo rozdarcie jednego paska pociągało za sobą uszkodzenie kilku kolumn pisma. Z tego powodu przekłada się nad wszystkie gatunek klaudyjski; augustowski zachował swoje znaczenie jedynie w zastosowaniu do korespondencji. Papirus liwiański pozostał na dawnym miejscu - nie miał on zresztą nic z gatunku pierwszego, lecz wszystko z drugiego.
Szorstką powierzchnię papirusu wygładza się kłem albo muszlą, ale wtedy litery łatwo się ścierają; mianowicie taka wygładzona karta gorzej wchłania atrament, jest bardziej błyszcząca. Przeszkadza pisaniu czasem i nadmiar wody dodanej przy fabrykacji bez dokładnego odmierzenia; daje się poznać pod młotem, a także po zapachu, jeżeli praca wykonana była niedbale. Rzucają się wtedy w oczy i żółtawe plamy. Ale jeżeli pomiędzy klejonymi warstwami znalazły się paski o włóknach gąbczastych, które wysysają wilgoć, wtedy wada da się rozpoznać dopiero przy pisaniu, bo litery się rozlewają. Takie to zdarzają się oszustwa! W takim przypadku trzeba podjąć pracę na nowo i spleść stronę jeszcze raz.
Do klejenia używa się kleju zwyczajnego, z najdelikatniejszej mąki zalanej wrzącą wodą, z dodatkiem odrobiny octu; klej stolarski i guma są zbyt łamliwe. Jeszcze lepsza jest ośrodka zakwaszonego chleba zalana wrzącą woda; przy tym sposobie pozostaje bardzo mało osadu, a elastyczność po sklejeniu jest jeszcze większa niż przy użyciu wody Nilowej. Żaden rodzaj kleju nie może stać dłużej niż jeden dzień, ale i nie krócej. Potem rozpłaszcza się papirus młotem i smaruje klejem jeszcze raz, a jeżeli powstaną zmarszczki, znów się rozprostowuje i rozklepuje.
Tak zapewne sporządzony jest materiał najstarszych dokumentów. Rękopisy Tyberiusza i Gajusza Grakchów sam widziałem u Pomponiusza Sekundusa, poety i znakomitego obywatela, w lat blisko dwieście po ich powstaniu. A już często mamy okazję widywać rękopisy Cycerona, boskiego Augusta i Wergiliusza.
Przeciw temu, co pisał o początkach użycia papirusu Marek Warro, wysunąć można ważne fakty. Tak np. najdawniejszy annalista rzymski, Kasjusz Hemina, w czwartej księdze swoich Roczników donosi, że Gnejusz Terencjusz, z zawodu pisarz, przekopując swoją rolę na wzgórzu Janikulus, wykopał trumnę, w której spoczywało ciało dawnego króla rzymskiego, Numy. Znaleziono we wnętrzu księgi króla - a było to za konsulatu Publiusza Korneliusza Cetega, syna Lucjusza i Marka Bebiusza Tamfila, syna Kwintusa, czyli od panowania Numy upłynęło lat pięćset trzydzieści pięć! Były to księgi z papirusu, a rzecz tym bardziej zasługuje na podziw, że tak się przechowały , choć w ziemi[…] Zostały one spalone przez pretora Kwintusa Petyliusza, ponieważ dotyczyły filozofii[…] Wszystkim zaś dobrze znana jest opowieść o tym, jak to Sybilla przyniosła królowi Tarkwiniuszowi Pysznemu trzy księgi, z których dwie zostały spalone przez nią samą, a trzecia padła ofiarą płomieni razem z Kapitolem za czasów Sulli. Prócz tego Mucjan, trzykrotny konsul, podał do wiadomości, że niedawno, będąc namiestnikiem Licji, czytał w jakiejś świątyni napisany na papirusie list Sarpedona wysłany z Troi; to mnie jednak dziwi, tym bardziej, że w czasie, gdy pisał Homer, nie było jeszcze Egiptu! A jeżeli istotnie używano już wtedy papirusu, dlaczego pisano, jak to jest poświadczone, na tabliczkach ołowianych lub zwojach płóciennych, dlaczego w samej owej Licji Bellerfon dostał do ręki, jak podaje Homer, tabliczki, a nie kartkę z listem?
Papirus ma także swoje lata niepłodne. Już za cesarza Tyberiusza był okres braku papirusu, do tego stopnia, że senat wyznaczył ze swego grona pełnomocników do jego rozdziału; w przeciwnym razie powstałoby zamieszanie.

Tekst zaczerpnięty został z wydania Biblioteki Narodowej, seria II nr 128: Pliniusz: Historia naturalna. (Wybór). Przekład i komentarz I. i T.Zawadzkich. Wrocław 1961 S. 169-176



Przepisała p. Aneta Sokół – studentka III roku bibliotekoznawstwa.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość