Strona główna

Początek dekompozycji wpływów rosyjskich w regionie. Czy „pomarańczowe rewolucje


Pobieranie 99.17 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar99.17 Kb.


„Pomarańczowe domino”- początek dekompozycji wpływów rosyjskich w regionie. Czy „pomarańczowe rewolucje” mają szansę zaistnieć w Azji Środkowej?



Tomasz Krupa



rok II, kierunek: stosunki międzynarodowe

studia dzienne

Uniwersytet Łódzki

Przedmiot: Kaukaz i Azja Środkowa

Wykładowca: dr David Kolbaia

Swoją pracę chciałbym rozpocząć od cytatu z Cycerona. „Istnieją dwa sposoby rozstrzygania sporów: jeden za pomocą argumentów, drugi- przy użyciu siły; pierwszy z nich jednak jest właściwy człowiekowi, drugi- dzikim zwierzętom.”

Moim zdaniem aktualnie jesteśmy właśnie świadkami takiego procesu na obszarze postsowieckim. Najwspanialsze jest to, że do rozwiązania sporów jakie narosły w tym regionie nie została użyta siła zbrojna. Narody Gruzji i Ukrainy pokazały, że są w stanie wywalczyć zmiany w swoim kraju drogą pokojową. I to właśnie wskazuje na pozytywne zmiany, jakie zachodzą w regionie. Z drugiej strony przykład Uzbekistanu i napięta sytuacja na Białorusi wskazują, że wyboista droga przemian może prowadzić do rozlewu krwi, niestety. Jak ciężko jest przeprowadzić demokratyczne zmiany w autorytarnym kraju pokazuje również przykład polskich przemian. Chociaż obalenie komunizmu w Polsce zostało dokonane bezkrwawo, kompromis zawarty pomiędzy obozem rządzącym a opozycją doprowadził do wielu wynaturzeń. Pojawiły się one dopiero w 12 lat po przemianach w postaci ogromnych afer korupcyjnych.

Tematem mojej pracy nie będzie jednak ocena polskich reform. Swoje rozważania chciałbym poświęcić procesowi, który moim zdaniem dobitnie podkreśliła panika jaka zapanowała w rosyjskim świecie politycznym po „pomarańczowych” przemianach na Ukrainie. Witold Laskowski w swoim artykule otwarcie mówi o efekcie „pomarańczowego domina”. Ja chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na przemiany w Gruzji, które moim zdaniem były chronologicznie pierwszym „pionkiem” tego właśnie domina. Moim zdaniem stoimy właśnie przed przełomowym momentem w historii obszarów leżących na wschód od Europy. Tak jak kiedyś narody tego regionu prosiły carów rosyjskich o protekcję i ochronę, tak teraz wyraźnie chcą sami budować swoją tożsamość i pozycję na arenie międzynarodowej. Rosjanie nadal pozostają natomiast na historycznym rozdrożu. Nadal rozpamiętują radziecką przeszłość, prezydent Federacji Rosyjskiej otwarcie mówi o rozpadzie ZSRR jako największej tragedii geopolitycznej w dziejach współczesnego świata. Narody gruziński, ukraiński, a aktualnie narody Uzbekistanu i Białorusi pokazują Rosjanom, że nie można budować swoich stosunków z sąsiadami kierując się polityką zgodną z minioną, bezpowrotną epoką.

Rosyjscy specjaliści polityczni na Ukrainie.

nie należy wierzyć, że Rosja po upadku komunizmu zbliżyła się do Zachodu. Jest ona jeszcze stale światem dla siebie, o którym nie istnieje pewny sąd znawców, lecz jedynie zróżnicowane stopnie niepewności.”1

Dla rosyjskich polittechnologów (specjalistów od politycznych manipulacji), którzy bez reszty zaangażowali się w kampanię Janukowycza zastosowana przez nich strategia- pełna kontrola nad mediami, oszczerstwa wobec przeciwnika, zastraszanie i korumpowanie wyborców- zawiodła na całej linii. Jest to o tyle ważne, ponieważ to właśnie oni w najbliższym czasie (wybory prezydenckie w Rosji i „problem roku 2008”) będą sterować kampanią kandydata na prezydenta Rosji. Na pierwszy rzut oka sytuacja gospodarza Kremla wygląda znacznie lepiej niż jego ukraińskiego kolegi. Władimir Putin jest bowiem autentycznie popularny i nie ma na swoim koncie takich spraw jak śmierć dziennikarza Gongadzego. Na korzyść prezydenta FR przemawia również to, że media elektroniczne znajdują się pod całkowitą kontrolą aparatu państwowego. Prezydentowi Rosji nie grozi to, że ogólnokrajowa prywatna telewizja przejdzie, tak jak ukraiński Kanał 5 na stronę opozycji i storpeduje strategię oczerniania przeciwnika. W Rosji kontrola państwa nad prywatną przedsiębiorczością, w tym i w sektorze mediów, sięga znacznie dalej niż na Ukrainie i niezależne media są całkowicie uzależnione od pomocy finansowej Kremla, a przecież „nie będą kąsać ręki, która je karmi”.

Największe obawy polittechnologów koncentrują się wokół tego, czy pomarańczowa rewolucja może zostać przeniesiona do Rosji. Jak uważa profesor Jurij Czerniszow, zaczęli się oni obawiać pojawienia się „rosyjskiego Juszczenki”.

Podstawowe oskarżenia jakie są kierowane pod adresem niezależnych kandydatów w wyborach to związki ze zmuszonymi do emigracji oligarchami (najczęściej pada nazwisko Borysa Bierezowskiego) oraz co najgorsze ze światowym terroryzmem, który w opinii Kremla swoje główne pole działań rozwinął w Czeczenii.

Rosyjscy polittechnolodzy obawiają się przede wszystkim tego, że lokalni urzędnicy stracą swoją podstawową cechę, potrzebną im w sprawowaniu urzędów; lojalność. I tak na przykład dla dziennikarzy podstawowym testem na lojalność jest milczenie o szaleństwach władzy ograniczającej demokrację. Niezależni dziennikarze, którzy w swoich artykułach atakują władzę za prześladowania pokazują, że lojalność pojmują inaczej i wiążą ją nie z władzą, ale ze społeczeństwem do którego kierują swoje listy. Obawy specjalistów od politycznej manipulacji są w pełni uzasadnione: tak właśnie rozpoczynała się pomarańczowa rewolucja na Ukrainie.
Jak początkowo postrzegano Władimira Putina?

[...] epoka agresywnego nacjonalizmu i konfliktów narodowych, która w Europie Zachodniej na ogół dobiegła końca w 1945 r., powróciła ze zdwojoną siłą w Europie Wschodniej i dawnym Związku Radzieckim. Tak więc obecne warunki w Rosji nie sprzyjają ideom i instytucjom demokratycznym. Siły nacjonalistyczne- niektóre skrajnie prawicowe, inne umiarkowane- mają znaczne szanse na zwycięstwo w walce o duszę i polityczną przyszłość Rosji- przynajmniej na krótką metę.”2

Przedstawiony powyżej pogląd pana Waltera Laquera został wyrażony w miesięczniku „Foreign Affairs”, w numerze z zimy 1992-1993, kiedy jeszcze na dobre trwała prezydentura Borysa Jelcyna. Jest to moim zdaniem o tyle ciekawe, że na Zachodzie politolodzy przez cały czas utożsamiają rządy Jelcyna z pozytywnymi zmianami demokratycznymi. Jakby zapomina się o tym, że to właśnie on zapoczątkował w Rosji epokę drapieżnego kapitalizmu i bandyckiej prywatyzacji. Rządy Putina, początkowo jako premiera, później jako prezydenta miały przynieść krajowi spokój i stabilizację wewnętrzną. Jak postrzegano Władimira Władimirowicza? W tym celu przedstawię poniższe opinie3, które są opiniami pochodzącymi z czasu, kiedy proputionowska partia Jedna Rosja wygrała wybory parlamentarne. Zostały one przeze mnie w specjalny sposób dobrane. Od pochlebnej opinii Stanisława Cioska, byłego ambasadora RP po opinię pana Klamkina dla którego Władimir Władimirowicz w żaden sposób nie uosabia demokracji.

Stanisław Ciosek- były ambasador RP w Rosji- „Wydaje mi się, że ukształtowany w twardych szkołach realizmu, gdzie 2+2 zawsze jest 4, a nie jak w świecie ideologii 3, czy 5, rosyjski przywódca nie poprowadzi tego kraju, tam gdzie nie będzie rozwoju. Rosja ma wszystkie materialne, niezbędne do tego warunki. Mechanizmy rozwojowe mogą jednak uruchomić wyłącznie miliony samodzielnych, aktywnych Rosjan, a nie tylko kasta nadzorców. A to dają tylko swobody obywatelskie, demokracja i wolny rynek”4.

Bartłomiej Sienkiewicz, analityk, publicysta- „Światowa opinia publiczna oburza się na brak demokracji w Arabii Saudyjskiej i fanatyzm mułłów, natomiast nie chce wyciągać wniosków z obecnej sytuacji w Rosji. Tymczasem rachuby, że autorytaryzm jest konieczną ceną jaką trzeba zapłacić za stabilność obszaru od Smoleńska do Władywostoku mogą okazać się mylne. Służby specjalne i aparat urzędniczy nie rozwiązują bowiem problemów politycznych czy gospodarczych. Potrafią je tylko ukrywać, skutecznie eliminować wzmianki o nich z życia politycznego.”5

Igor Klamkin, politolog- „Wielu Rosjan jest rozczarowanych. Wielu chce po prostu porządku. Porządek nie kojarzy im się z demokracją, tylko z Władimirem Putinem.”6



Atak terrorystyczny na Biesłan i zmiany w rosyjskiej polityce.

jedno jest tylko pewne: ponowne pojawienie się ruchu nacjonalistycznego, którego podstawą jest zdecydowana wiara, że należną Rosji rolę wielkiego mocarstwa może uratować tylko silny, autorytarny rząd [...] Dziś jednak całe spektrum rosyjskiej polityki przesunęło się na prawo i stało się bardziej nacjonalistyczne.”7

Po tragicznych wydarzeniach w szkole biesłańskiej prezydent Putin rozpoczął przebudowę rosyjskiego systemu politycznego, która w rzeczywistości jest likwidacją części wyborów i wzmocnieniem władzy Kremla. Od tej pory gubernatorzy nie będą wybierani jak dotąd, ale po prostu mianowani przez Kreml. Dodatkowe rewolucyjne posunięcie to likwidacja kandydatów pochodzących z okręgów jednomandatowych, których wielu prowadzi bardzo „niezależną” politykę w Dumie. Już teraz zdominowany przez pokorną kremlowską większość parlament nazywany jest „powielaczem ustaw na życzenie Kremla”. Jak obrazowo tłumaczy prezydent Putin- „Gdy rodzi się człowiek, w jego organizmie pojawiają się chorobotwórcze mikroby. Jeśli organizm rośnie silny i potężny, to przeciwciała tłumią te chorobotwórcze czynniki. Ale wystarczy, że organizm słabnie, a wszystkie one wybuchają niebezpieczną dla życia człowieka chorobą.”8 Jak podkreśla publicysta Aleksiej Piatkowski- „Społeczeństwo odwróciło się od idei wolności i liberalizmu. To same partie, niszcząc i zwalczając się nawzajem, robiły wszystko, by tak się stało. Teraz działania Putina być może zmuszą takich polityków, jak Ryżkow do stworzenia opozycyjnego bloku. Inaczej na długo znikną ze sceny politycznej.”9 Zaostrzenie swoich działań prezydent Putin tłumaczy tym, że aby uchronić demokrację przed atakami terrorystycznymi należy ograniczać pewne swobody demokratyczne. Uważa on, że zachodnich wzorców demokratycznych nie można przyłożyć do warunków panujących w Rosji.

W czasie swej pierwszej kadencji za swoich politycznych wrogów uznał on oligarchów i wielki biznes, prasę, znajdującą się pod ich kontrolą, gubernatorów, a wreszcie pojelcynowską elitę polityczną, nie przejmującą się interesem państwa. Prezydent Rosji chce stworzyć idealnie działającą strukturę państwową i społeczną. Uważa on, że społeczeństwo jest jak plastelina, można z niego lepić co się zechce, a ono nie dojrzało do tego by samodzielnie podejmować decyzje. To czysto radzieckie doświadczenie.

Krytyki poczynań prezydenta dokonują przede wszystkim politolodzy. Ich zdaniem taka władza staje się strasznie nieefektywna, Kreml będzie kontrolował struktury biurokratyczne, ale nie będzie w stanie kontrolować tego, co się dzieje w kraju. Z podobną krytyką występuje Borys Niemcow, polityk liberalno-demokratycznego Sojuszu Sił Prawicowych (jedna z głównych partii opozycyjnych w Rosji). Twierdzi on, że „Prezydent uważa, że naród w Rosji jest tępy, więc mu nie ufa. Sądzi, że ludzie nie dojrzeli do demokracji- a jeśli tak, to trzeba nam przywalić po głowie, żebyśmy wiedzieli, gdzie jest nasze miejsce”10. Mówiąc on o posunięciach prezydenta Putina przypomina o tym, że Hitler wprowadził dyktaturę, korzystając z pożaru Reichstagu, a Stalin wykorzystał zabójstwo Kirowa do rozprawy z partyjną opozycją.

Tygodnik „Wprost” bardzo krytycznie wypowiada się o polityce prezydenta Putina w artykule „Zmartwychwstanie Rosji”, mówiąc o tym, że Putin, korzystając z wysokich cen ropy i dobrej koniunktury międzynarodowej, oficjalnie ogłosił politykę likwidowania resztek demokracji w Rosji, a półoficjalnie wrócił do tradycyjnej polityki „zbierania ziem ruskich.”11



Czy Putin wprowadza system rządzenia przetestowany przez Łukaszenkę?

Tą odważną tezę postawił Vincuk Viacorek- przewodniczący Białoruskiego Frontu Narodowego w artykule zatytułowanym „Poligon Białoruś”, („Wprost”, 17 październik 2003). W artykule tym podkreślił on trzy podstawowe i wspólne dla systemów politycznych Rosji i Białorusi mianowniki. Są to jego zdaniem:



  1. Porachunki z opozycją. Borys Bierezowski i Władimir Gusiński, którzy stworzyli własne imperia medialne zmuszeni zostali do emigracji, bo stali się nazbyt potężni dla Władimira Władimirowicza. Tak jak kiedyś nazbyt popularny Kirow musiał zginąć, ponieważ jego popularność przyćmiewała blask geniuszu Stalina. Ostatnią ofiarą gniewu prezydenta Federacji Rosyjskiej stał się Michaił Chodorkowski, który trafił do więzienia za wspieranie opozycji.

  2. Osobiste zaufanie prezydenta podstawą do otrzymania stanowiska w administracji lokalnej.

  3. Protezy demokracji. De iure funkcje legislacyjne na Białorusi sprawuje parlament. De facto Białorusią rządzą dekrety Łukaszenki mające najwyższą moc prawną. Putin wyraźnie tak widzi rolę nowego rosyjskiego parlamentu.

Po tym przybliżeniu aktualnej sytuacji politycznej w Rosji pragnę przejść do wpływu tej sytuacji na stosunki międzynarodowe, a w szczególności na kontakty rosyjskie z krajami tzw. „bliskiej zagranicy”.
Warto podkreślić, że pomarańczowa rewolucja na Ukrainie stanowiła bez wątpienia szok dla rosyjskiej sceny politycznej. Unaoczniła kremlowskim politykom fiasko rosyjskich politycznych wpływów w regionie. Moim zdaniem jednak pierwszą oznaką dekompozycji rosyjskich wpływów była aksamitna rewolucja w Gruzji.
23 listopad 2003- upadek króla Eduarda. Rewolucja w Gruzji.

[...] klan profitujących zwycięzców nie jest jednorodny: elity dzielą głębokie różnice, a przyszłość będzie rozgrywana w konfliktach pomiędzy różnymi grupami nowej elity.”12

Eduard Szewardnadze- niegdyś jeden z najpotężniejszych mężów stanu, który powrócił do swego ogarniętego wojną kraju jako wybawca- został wyklęty przez rodaków i obalony przez swoich uczniów i wychowanków. Warto bliżej przyjrzeć się źródłom tego spektakularnego upadku.

Zacznijmy od tego, że po latach spędzonych w Moskwie Szewardnadze wracał do Tbilisi, nie mając tam żadnych potężnych popleczników. Nie chciał być jedynie marionetką watażków, musiał zbudować własny obóz polityczny. Przyjmował do niego wszystkich, bo wszystkich potrzebował- i karierowiczów, i dawnych towarzyszy z partii komunistycznej żądnych rewanżu za to, że zostali zepchnięci na margines. To właśnie do tej drużyny dołączyli późniejsi rewolucjoniści, Micheil Saakaszwili, Nino Burdżanadze i Zurab Żwanija, jako młodzi idealiści, chcący poświęcić się odbudowie kraju ze zniszczeń wojennych. Jak podkreślają- „jeszcze 5, 6 lat temu wierzyliśmy, że prezydent chce coś zmieniać, iść do przodu. Ale on uległ swoim starym kolegom, dawnym towarzyszom, którzy tęsknili za przeszłością”13. Prezydent Szewardnadze, nie mogąc uwolnić się z układów niestety przegrał. Zwyciężyła mentalność komunistycznego aparatczyka. Na przykład zamiast wyrzucać nieuczciwych z pracy, a złodziei wsadzać do więzień, trzymał ich na posadach. Uważał, że mając na nich haka, łatwiej może ich kontrolować. Był to ogromny błąd dla bardzo pragmatycznego polityka, jakim był. KPZR kojarzyło mu się nie z ideologią, ale z instytucją do której trzeba było wstąpić, by zrobić karierę. Rozstał się z partią bez żalu. Jak sam to obrazowo wytłumaczył: „Dlaczego nie krytykuje się Picassa za to, że zmieniał styl swojego malarstwa? Na pewnym etapie swego życia doszedł po prostu do wniosku, że aby dalej uprawiać swoją sztukę, musi zmienić środki wyrazu.”14

Eduard Szewardnadze stanął na samym radzieckim Olimpie, był w pierwszej dziesiątce ludzi mających najwięcej do powiedzenia w radzieckim imperium, które wraz z państwami satelickimi zajmowało prawie jedną czwartą kuli ziemskiej. Innych ta władza może by onieśmielała albo przeciwnie- zaślepiła. Na nim zdawała się nie robić wrażenia. Interesowały go możliwości techniczne, jakie się z nią wiążą. Lubił wytyczać sobie lub dostawać konkretne zadania, nawet najtrudniejsze, a potem je realizować.

Jak zgodnie podkreślali rewolucjoniści Szewardnadzemu udało się przerwać przegrane przez Gruzję z kretesem wojny w Południowej Osetii i Abchazji, zaprowadzenie pokoju w samym kraju, przepędzenie z ulic rozmaitych „partyzantów”, którzy w pierwszych latach niepodległości stanowili prawo w państwie bez prawa. Doprowadził on do przerwania międzynarodowej izolacji, w jakiej znalazła się Gruzja pod rządami Zwada Gamsachurdii, ściągnięcie z zagranicy kapitału, rozpoczęcie liberalnych i demokratycznych reform i wreszcie przeorientowanie polityki na Zachód. Gdyby nie to wszystko Gruzja podzieliła by los Czeczenii. Sam jednak stał się zakładnikiem stworzonych przez siebie układów. Ogromna pomoc pieniężna płynąca z USA (pod tym względem Gruzję wyprzedzał tylko Izrael) została w 95% zmarnowana. W końcu Waszyngton przestał finansować skompromitowany rząd. Jest to bardzo trudne do wytłumaczenia, ponieważ prezydent wiedział o aferach, które uderzały w niego samego. Początkowo, rozdzielając posady i przywileje, a także zezwalając na kontrolowaną korupcję, budował sobie zaplecze polityczne. Może przeliczył się i stracił nad tym kontrolę? Może, jak przystało na starego komunistycznego intryganta, uważał, że opłaca się mieć skorumpowanych urzędników, bo tacy są ślepo posłuszni? Jedno jest pewne kraj pogrążył się w nędzy, bezprawiu, izolacji.

Saakaszwili odszedł z rządu, ponieważ jak stwierdził, „nie da się pracować w rządzie, w którym zasiadają ministrowie biorący łapówki”15. Kiedy od Szewardnadzego odwróciła się Ameryka, grunt pod rewolucję został przygotowany. Rozgoryczeni Gruzini doskonale widzieli, że w czasach pierestrojki ich gospodarka miała lepsze wyniki niż estońska. Teraz Estonia ma dziewięć razy większy PKB. Kraj, który był symbolem dobrobytu i eldorado dla całego ZSRR, nagle spadł do poziomu zacofanych państw Azji czy Afryki. Micheil Saakaszwili w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, z 18 listopada 2003 roku mówił, że „Szewardnadze musi odejść, bo żyje w oderwaniu od rzeczywistości. Słowa nie znaczą dla niego nic, tyle razy zmieniał w życiu zdanie, że jakiekolwiek obietnice i deklaracje przestały mieć dla niego znaczenie. To jest problem wszystkich, którzy służyli sowieckiemu aparatowi władzy. Miałem sześć lat kiedy Szewardnadze został I sekretarzem KC Gruzji.”16

Ostatecznie miarka się przebrała, kiedy Szewardnadze w oczywisty sposób sfałszował wyniki wyborów parlamentarnych. Rozgoryczeni Gruzini masowo wyszli na ulice głównych miast, do parlamentu na czele zwolenników i z kwiatami, symbolami rewolucji wkroczył Saakaszwili i przepędził (dosłownie i w przenośni) Szewardnadzego. Ustępujący prezydent nie użył wojsk. Nie dlatego, że resorty siłowe popierały rewolucjonistów, było wręcz odwrotnie. Zadecydowały o tym osobiste cechy tego wielkiego polityka. Jak zgodnie podkreślają jego współpracownicy, Eduard Szewardnadze po prostu organicznie brzydzi się przemocy.

„Gruzini odnieśli zwycięstwo nie tylko nad niechcianą władzą, ale i nad swoimi kompleksami. Nad kompleksem narodu podbitego przez wielkich sąsiadów, narodu podzielonego, skłóconego, zanarchizowanego, pełnego nieskorych do kompromisu indywidualności.”17

Rosyjska mediacja w konflikcie.

[...] dla Rosji stało się źle”- Dmitrij Babicz

Podczas konfliktu aktywną rolę odegrała rosyjska dyplomacja, na czele z Igorem Iwanowem. Dmitrij Iwanowicz, komentator rosyjskiej telewizji TWC w swoim komentarzu udzielonemu „Gazecie Wyborczej” był bardzo sceptyczny, otwarcie wręcz powiedział, że „dla Rosji stało się źle. ”Szewardnadze nie był idealny, ale był znacznie lepszym rozwiązaniem dla Rosji niż nowa ekipa, która zdobyła popularność na radykalnej retoryce antyrosyjskiej. Opozycjoniści, którzy mówią dziś, że chcą normalnych stosunków z Rosją i są jej przyjaciółmi, wczoraj zbudowali swoją popularność na hasłach antyrosyjskich. Iwanow zachował się w Tbilisi tak, jakby tego nie wiedział, albo nie chciał wiedzieć. Moim zdaniem popełnił błąd.”18

Pomarańczowa rewolucja na Ukrainie- fenomenalny protest społeczeństwa przeciwko „kremlowskiemu kandydatowi”.

Rewolucje wymyślają marzyciele, przeprowadzają fanatycy, a łajdacy czerpią korzyści”- M. Siemaszko19

Wydarzenia na Ukrainie były niesamowicie medialnym wydarzeniem z ogromną uwagą śledzonemu w Polsce. Moim zdaniem jednak największy nacisk należy położyć na to, że były przede wszystkim fenomenalnym przebudzeniem narodu ukraińskiego. Jak mówił student, który protestował na Placu Niepodległości, „jeszcze dwa miesiące temu nie uwierzyłbym, że to możliwe. Naszą dewizą było: moja chata, nikt nie protestował, bo najważniejszy był święty spokój. I nagle milion ludzi wyszedł na ulice. Zamiast: nasza chata, krzyczymy: nas bohato! Nie cofniemy się, póki nie zwyciężymy.”20 Zdaniem socjologa Wiktora Niebożenki, przebudzenie zaczęło się dwa lata temu, gdy Janukowycz został premierem. Z Doniecka ciągnęły za nim tłumy krajan. Dostawali najlepsze posady, wykupywali ziemię i mieszkania. To się rzucało w oczy.

Społeczeństwo nie dawało wiary w żadne słowo oficjalnej propagandy. Na Juszczenkę szukano haka, odkąd naraził się oligarchom. Naciskali na Kuczmę, więc odwołał premiera. Haka szukano, gdy w wyborach do parlamentu w 2002 roku został liderem opozycji. W kampanii prezydenckiej szukano jeszcze gorliwiej. Nie znaleziono niczego poza starym zarzutem, że za jego czasów w Banku Centralnym źle gospodarowano pieniędzmi z MFW. Wymyślono więc, że jest faszystą, popieranym przez Amerykanów i sterowanym przez Żydów. Niestety ze skutkiem pozytywnym wbito to do głowy Ukraińcom na wschodzie. Może dlatego, że nie udało się skompromitować, próbowano Juszczenkę usunąć? Parlamentarna komisja śledcza nadal nie wyjaśniła, czy jego choroba była próbą otrucia, ale bez wątpienia zdarzyło się coś dramatycznego. W Doniecku, na wiecu przeciwników, krzyczano, że to kara boska za pychę, że to Bóg przystawił pieczęć na twarz Juszczenki.

Opozycja po wodzą Juszczenki dokonała pokojowej rewolucji, pomimo, że do samego końca na Zachodzie nie wierzono w jej potęgę. Na kilkanaście miesięcy przed wyborami ambasada w Kijowie przysyłała do Warszawy analizy, z których wynikało, że demokraci ukraińscy to wyobcowana w społeczeństwie elita, a ich szanse na zdobycie władzy są równie nikłe jak liberałów w Rosji. Społeczeństwo ukraińskie pokazało jednak swoją potęgę. Na uznanie zasługuje fakt, że zmiany dokonano bezkrwawo. W ciągu 17 dni pomarańczowej rewolucji nie zanotowano ani jednego starcia z milicją, choć okazji było aż nadto. Ukraińskie rozmowy „okrągłego stołu” były burzliwe jednak udowodniły potęgę demokratycznego konsensusu. Jest to również zasługą realizmu politycznego ze strony reprezentantów ustępującego prezydenta Kuczmy. Jeden z wysokich urzędników jego administracji powiedział wprost: „Nie gramy razem z Juszczenką. My po prostu nie chcemy, by Ukrainą rządził prezydent właściwie nie uznawany przez świat. To nie będzie w waszym, ani w naszym interesie. Czy naprawdę chcecie, by na scenie międzynarodowej traktowano nas jak Białoruś?”21

Prawdziwym wyzwaniem jakie stanęło przed nowym rządem ukraińskim jaki został wyłoniony po pomarańczowej rewolucji było właściwe ułożenie stosunków z Rosją. Juszczenko złożył w Moskwie swą pierwszą wizytę, co nie pozostawia wątpliwości, jak ważne jest to sąsiedztwo dla Ukrainy. W niepamięć poszły pretensje związane z wyborami. Juszczenko okazał się pragmatykiem: nie można pielęgnować uraz do sąsiada, zwłaszcza gdy jest się uzależnionym od jego surowców, rynku i silniejszej pozycji międzynarodowej. Z drugiej jednak strony, nowy rząd jest postrzegany w Moskwie jako wyraźnie antyrosyjski. Czas pokaże w jaki sposób stosunki te się ułożą.


GUUAM- bez jednego U- konkurencja dla WNP? Instytucjonalny wyraz osłabienia rosyjskich wpływów w regionie.

GUUAM służy eksportowi pomarańczowych rewolucji”- Michaił Margiełow, szef komisji spraw zagranicznych izby wyższej parlamentu Federacji Rosyjskiej

Byłe republiki sowieckie, Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan i Mołdawia odrestaurowały organizację, która z całą pewnością stanie się konkurentem dla Wspólnoty Niepodległych Państw. 23 kwietnia 2005 roku odbył się szczyt tej organizacji w Kiszyniowie. Tam właśnie z inicjatywy Gruzji i Ukrainy reaktywowano utworzoną w 1997 z inicjatywy Ameryki organizację. W Kiszyniowie przywódcy spotkali się bez jednego U, czyli Uzbekistanu, ponieważ jego prezydent Islam Karimow nie chciał drażnić Moskwy swoją obecnością tam. Jak zgodnie podkreślają specjaliści, GUUAM ma pomóc rozwiązywać lokalne punkty zapalne. Tymi punktami jest samozwańcza republika Nadniestrza, która po rozpadzie ZSRR odłączyła się od Mołdawii. Dzięki stacjonującemu w niej 2 tyś garnizonowi rosyjskiemu może egzystować ale nie jako państwo, tylko jako bandyckie centrum handlu narkotykami i bronią. W Kiszyniowie zastanawiano się również jak rozwiązać problem Osetii Południowej, zbuntowanej przeciwko Tbilisi republiki, gdzie również stacjonują rosyjskie garnizony wojskowe.

O tym jak wielką panikę na Kremlu wywołało spotkanie w Kiszyniowie świadczą przede wszystkim paniczne reakcje rosyjskiej prasy i komentatorów politycznych.



  • „Pod patronatem USA powstaje antyrosyjski kordon sanitarny, kordon od Morza Czarnego do Bałtyckiego.” Michaił Leontiew- komentator telewizji ORT.

  • „W Kiszyniowie zbierają się spiskowcy antyrosyjscy”- gazeta „Izwiestia”

  • „W Mołdawii szykują Moskwie poważną lekcję”- „Niezawisimaja Gazieta”*

Dmitrij Babicz, komentator „Gazety Wyborczej”, w ten sposób skomentował to wydarzenie: „Odtworzenie GUUAM, czy raczej- początek jego istnienia w nowej formie i roli rzeczywiście oznacza koniec postsowieckich organizacji na obszarze byłego ZSRR. GUUAM jest dziś bardziej żywotny od WNP, czy też Związku Rosji i Białorusi. A to dlatego, że choć u nas tego nie zauważają, skończył się czas imperium. Kolejne rewolucje w krajach GUUAM dowodzą tego, że ich narody mają dość hegemonii Moskwy. Nie mają tam dość Rosji, ale chcą widzieć w niej partnera.”22
Główną część mojej pracy postanowiłem poświęcić jednak na rozpatrzenie kwestii, czy możliwe jest przełamanie wpływów rosyjskich w Azji Środkowej. Jest to strategiczny region dla Rosji, którego udział w globalnej polityce znacznie wzrósł po wydarzeniach 11 września. Amerykanom udało się zainstalować swoje bazy wojskowe na terytorium Uzbekistanu, co dla wielu rosyjskich dowódców wojskowych stanowiło niemały szok. Niektóre republiki środkowoazjatyckie, takie jak Kazachstan stanowią regionalny przykład sukcesu. Inne, jak Turkmenistan, wręcz cofnęły się w czasie wraz z oficjalnie ustanowionym kultem „Turkmenbaszy”, prezydenta Turkmenistanu. Jedno jest pewne w regionie tym, jak w kalejdoskopie, odbijają się problemy współczesnego świata- walka z islamskim fundamentalizmem, bunt społeczeństwa przeciwko autorytarnemu władcy. Czy wszystkie te problemy uda się przezwyciężyć? Czy społeczeństwom środkowoazjatyckim uda się emancypacja narodowa na wzór Ukraińców czy Gruzinów? Na te pytania spróbuję odpowiedzieć poniżej cofając się znacznie w przeszłość, aż do źródeł tożsamości państwowej, o czym poniżej.

Źródła tożsamości państwowej w Azji Środkowej:

  1. subnarodowe

  2. narodowe

  3. ponadnarodowe

Ad a). Więzi subnarodowe to przede wszystkim więzi lokalne: klanowe i plemienne. Dodatkowo więzi te umocnił komunizm „bazujący na ideologii kolektywnej solidarności i lojalności w stosunku do przełożonych (autorytetów)”23. Lokalne struktury partyjne przeniknęły się z hierarchią klanową. Jednak co warto podkreślić podział klanowy utrudnił rusyfikację i ateizację społeczeństwa.

Współcześnie podziały regionalne i tożsamości subnarodowe w znaczący sposób utrudniają powstanie wspólnoty politycznej obywateli, co jest niezbędnym elementem do stworzenia demokratycznego państwa.

Ad b). Tożsamość narodowa jest najsłabiej wykształcona, ciągle w regionie pokutuje wykształcony za czasów radzieckich typ homo sovieticus. W wymiarze kulturowym ZSRR realizowało politykę promowania jednej kultury o narodowej formie, aczkolwiek sowieckiej w treści. De facto prowadziło to do tego, że niezależnie od szerokości geograficznej pod jaką żył „człowiek radziecki” prowadził on ten sam tryb życia i oddawał się identycznym rozrywkom. Kultury narodowe (lokalne) zostały zepchnięte do wymiaru folklorystycznych świąt, a religia stała się nic nie znaczącym rytuałem.

Ad c). Religia stała się właśnie owym elementem ponadnarodowym, który od wieków spajał region. Panislamskie poczucie wspólnoty pozwoliło zachować odrębną świadomość i stanowiło zaporę dla całkowitej sowietyzacji społeczeństwa. Odrodzenie tradycji kultur etnicznych automatycznie pociągnęło za sobą odrodzenie islamu. Islam środkowoazjatycki stanowi specyficzną formę tej religii. Wieloetapowość konwersji mieszkańców tych terenów wpłynęła na to, że występują znaczące różnice w stosunku do duchowości oraz do pojmowania idei państwa i władzy. Wcześniej zislamizowani Uzbecy i północni Tadżycy silniej identyfikują się z własną narodowością i nie są tak zrusyfikowani jak na przykład Kazachowie. Znaczne wpływy posiada liberalna „szkoła hanaficka”, która cechuje się tolerancją w stosunku do innych wyznań, ale jednocześnie przyznaje bardzo mały margines swobody wiernym. Islam dla mieszkańców regionu stanowi przede wszystkim styl życia i pewną kulturę. Lata ateizacji sprawiły, że w zdecydowanie mniejszym stopniu postrzegany jest on jako system nakazów religijnych. Wielu uważających się za muzułmanów ma słabe pojęcie o teologicznych podstawach swej wiary. Dlatego właśnie region ten jest słabo podatny na religijny fundamentalizm. Należy jednak pamiętać o tym, że pogarszający się standard życia zawsze i wszędzie stanowi łatwą pożywkę dla rozwoju haseł radykalnych. Być może dlatego we wszystkich pięciu państwach regionu władze oficjalnie zakazały działalności partii islamskich.


Radziecka polityka narodowościowa- od chanatów do Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Władza radziecka w początkowym okresie swojego istnienia odniosła sukces w dziedzinie polityki narodowościowej w Azji Środkowej. Szermując hasłami internacjonalizmu i prawa narodów do samostanowienia skutecznie wyeliminowała rodzące się idee ruchu pantureckiego (utworzenia kulturowej unii Azji Środkowej i Turcji) oraz islamskich bojowników, baskaczy. Był to sukces tym znaczący, że rządy Białych w żadnym wypadku nie godziły się na żadną kulturową autonomię tych rejonów. Zwieńczeniem tej polityki była reforma administracyjna z 1924 roku dzieląca kraj na republiki, w których tytularną większość stanowiła zawsze jedna narodowość. Skład etniczny tych republik nie był jednak jednolity, wskutek czego dochodziło zawsze do dominacji jednej grupy etnicznej nad drugą. Pauperyzując społeczeństwa regionu Rosjanie z powodzeniem realizowali zasady rzymskiej polityki „dziel i rządź”. Aby uzasadnić podział mieszkańców regionu na Uzbeków, Tadżyków, Kazachów, Kirgizów i Turkmenów rozpoczęto w 1928 roku badania nad ich językami i stworzono wersje literackie. Transkrypcji języków dokonano na język łaciński. Było to świadomym zabiegiem Rosjan, którzy nie dokonując transkrypcji na język arabski rozpoczęli proces, w wyniku którego islam stawał się coraz bardziej niezrozumiały dla przyszłych pokoleń. Przyjazna polityka narodowościowa skończyła się wraz z nadejściem rządów Stalina, który w 1929 ogłosił doktrynę równości wszystkich narodów w ramach społeczeństwa radzieckiego. Jego zdaniem miało to doprowadzić do powstania jednolitego narodu sowieckiego. Oficjalna propaganda grzmiała, że tylko dzięki pomocy przybyłego z Rosji socjalizmu można osiągnąć rozkwit własnego języka i kultury. „W szkołach zaczęto wpajać szacunek do rzekomo doskonalszej i stojącej na wyższym poziomie rozwoju kultury rosyjskiej.”24 Sekretarz generalny, Gruzin z pochodzenia zastąpił alfabet łaciński cyrylicą. Tłumaczył to tym, że język rosyjski początkowo miał pełnić funkcję języka komunikacji międzyetnicznej w całym ZSRR, a później po uformowaniu się jednego narodu sowieckiego, stać się językiem powszechnym. Radziecki eksperyment społeczny jednak nie był w pełni spójny, ponieważ narzucaniu języka rosyjskiego towarzyszył znaczący napływ do poszczególnych republik Wielkorusów, którzy obejmowali zawsze lepiej płatne stanowiska w administracji i stanowili wykwalifikowaną siłę roboczą. Prowadziło to do oczywistych napięć i wykształcało w miejscowej ludności poczucie niższości.

Bardzo ciężko jest ocenić radziecką politykę narodowościową, ponieważ z jednej strony doprowadziła ona w pewien sposób do wykształcenia kultury uzbeckiej, tadżyckiej, czy też turkmeńskiej. W jej wyniku doszło również do wykształcenia miejscowych elit intelektualnych, które pomimo silnego wpływu idei sowieckich nie zatraciły swojej tożsamości narodowej. Po stronie minusów tej polityki stoi przede wszystkim silna rusyfikacja tych terenów. Miejscowa ludność jedynie za cenę bezwzględnego wyrzeczenia się swojej tożsamości narodowej mogła osiągnąć sukces w społeczeństwie i piąć się po drabinie awansów w nomenklaturze. Jak dowiodła historia nie możliwym również stało się utworzenie przyszłego społeczeństwa odrzucając jednocześnie religię. Masowy powrót do islamu na tych terenach stał się jasnym dowodem fiaska 60-letniej polityki ateizacyjnej.
Pierestrojka i głasnost’ Gorbaczowa- początek końca

Pomimo, że zasady pierestrojki ogłoszone przez Gorbaczowa były uniwersalne dla całego obszaru imperium radzieckiego, w początkowym okresie ich wprowadzenie ograniczało się jedynie do europejskiej części imperium. Dopiero w latach 1985-1988 rozpoczęły się „czystki” w strukturach władzy republik w ramach kampanii antykorupcyjnej. Rozmiar korupcji w regionie był ogromny. Jako przykład można podać chociażby świadome zaniżanie wielkości plonów bawełny w Uzbekistanie na którym „dorabiali” członkowie Rady Najwyższej ZSRR i planiści republiki. Głasnost’ i demokratyzacja życia społecznego pojawiła się dopiero w roku 1989 w środkowoazjatyckich realiach życia politycznego. Nastąpiła wtedy liberalizacja polityki antymuzułmańskiej. Zaczęły powstawać nieformalne grupy i stowarzyszenia, w prasie rozpoczęto dyskusję o wartościach duchowych i polemikę z obowiązującym wszędzie dyktatem ideologii ateistycznej. Prowadzona przez lata radziecka polityka narodowościowa, której istotą był negatywny stosunek do wartości religijnych, a przez to do etnicznych wykształcił u ludzi poczucie krzywdy i dyskryminacji. W wyniku liberalizacji polityki Moskwy doszło do wzrostu nastrojów etnicznej odrębności, właśnie dzięki powrotowi ludności do islamskich korzeni. Co warte podkreślenia, o ile mający miejsce w latach 20-tych proces tworzenia narodowości sterowany był odgórnie, o tyle zmiany z końca lat 80-tych były spontaniczną reakcją ludzi na „liberalizację kursu”.

Otwarcie puszki Pandory w Azji Środkowej po raz pierwszy zaowocowało wybuchem społecznego niezadowolenia w Kazachstanie, w grudniu 1986 roku. Masowymi protestami miejscowa ludność przyjęła decyzję o zastąpieniu I Sekretarza KC partii, Kazacha Kunajewa, zdyskredytowanego aferami korupcyjnymi przez przybyłego z Moskwy Rosjanina Kołbina. Po raz pierwszy pogwałcono niepisaną zasadę, że I sekretarzem miejscowej partii zawsze był Kazach. Doszło również do walk w rejonie Uszu, na pograniczu uzbecko-tadżyckim, również one miały charakter zamieszek etnicznych.
Koniec ZSRR i co dalej?

Gdy zakneblowany naród rosyjski odzyska wreszcie wolność słowa, usłyszymy tyle sporów, iż zdumionemu światu wyda się, że powróciły czasy wieży Babel.”- listy markiza Astolphe’a de Cuistina z Rosji 1839 roku

Kiedy po nieudanym puczu Janajewa(19.8.1991) stało się jasne, że ZSRR nie przetrwa w swej dotychczasowej formie, miejscowe elity polityczne wpadły w popłoch i nie bardzo wiedziały co robić. Jedynie Islam Karimow i Askar Akajew, przywódcy Uzbekistanu i Kirgistanu bez wahania ogłosili niepodległość. Przywódcy pozostałych republik postanowili czekać, licząc na to, że uda się w jakiejś formie utrzymać Związek. W Tadżykistanie to Rada Najwyższa ogłosiła niepodległość, w Turmenistanie postanowiono rozpisać w tej sprawie referendum. Najdłużej z ogłoszeniem niepodległości zwlekał Kazachstan.
Budowanie własnej tożsamości państwowej.

Podstawową zasadą funkcjonowania środkowoazjatyckich systemów politycznych stała się silna pozycja prezydenta. Priorytetową rzeczą przy tworzeniu systemu politycznego, było zgodnie z założeniami pierestrojki, przeniesienie naczelnych kompetencji ze struktur partyjnych, które nieformalnie pełniły funkcje najwyższych organów władzy, na struktury parlamentarne. W tym celu właśnie stworzono urząd przewodniczącego Rady Najwyższej, a jego stanowisko przypadło I Sekretarzowi KC Partii. Następnie Rada Najwyższa spośród swoich członków wybierała i mianowała prezydenta. Partyjni bonzowie potrzebowali jednak prawdziwej legitymizacji swoich rządów pochodzącej od społeczeństwa, dlatego też w bardzo szybkim czasie organizowano wybory prezydenckie. Na listach wyborczych byli Pierwsi Sekretarze startowali jako jedyni liczący się kandydaci i byli pewni wygranej. Inny mechanizm przejęcia władzy nastąpił jedynie w Kirgistanie i był to ewenement w skali całego ZSRR. Skompromitowany I Sekretarz KC, Masalijew nie otrzymał nominacji Rady Najwyższej, otrzymał ją niezależny kandydat, szef Ruchu Demokratycznego Kirgistanu, Askar Akajew. Zapisy konstytucyjne w każdym z pięciu niepodległych państw konstruują ustroje bardzo podobne pod względem kompetencji prezydenta i innych organów władzy. Zasadnicze różnice pojawiają się dopiero w funkcjonowaniu systemów politycznych. Dotyczy to przede wszystkim stopnia pluralizmu życia publicznego i wpływu opozycji na sprawowanie rządów.



Kazachstan jako regionalny przykład sukcesu.

Przede wszystkim Kazachstan jako jedyny w regionie zdołał wykorzystać swój potencjał gospodarczy w sposób, który przyniósł wymierne korzyści już teraz i tworzy perspektywy dla dalszego wzrostu. Przywódcy Kazachstanu realizowali „konsekwentną politykę reform ostatniej dekady, której prowadzenie zdecydowanie ułatwiała stabilna sytuacja wewnętrzna i międzynarodowa oraz panujący specyficzny system polityczny, określany mianem ‘aksamitnego autorytaryzmu’.25 Panujący w Kazachstanie system polityczny, w kontekście międzynarodowym oceniany krytycznie, w kontekście regionalnym wypada bardzo dobrze. Silna pozycja prezydenta Nursułtana Nazarbajewa, który w pełni kontroluje sytuację w kraju, powoduje u obywateli wzrost poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. Dla przeciętnego mieszkańca Kazachstanu ograniczenie swobód obywatelskich nie ma większego znaczenia, nie ma dla niego również znaczenia to, że córka prezydenta kontroluje 80% mediów. Dodatkowo zjawiskiem powszechnym jest personifikacja władzy- każdy sukces w kraju odbierany jest jako osobista zasługa prezydenta. Na osłabienie pozycji Nazarbajewa nie wpłynęła nawet największa afera korupcyjna jaka wybuchła w 1999 roku. Była to tzw. Kazakhgate, chodziło w niej o to, że podczas śledztwa prowadzonego przeciwko Jamesowi Giffenowi ujawniono istnienie tajnych kont szwajcarskich, należących do Nazarbajewa, na które wpływały miliardowe łapówki. W aferę związaną z wykupem przez zachodnie firmy kazachskich złóż zamieszane były również wysoko postawione osoby z rządu. Przedstawiciele władz Kazachstanu nabrali wody w usta i odmówili udzielenia komentarza na ten temat, dopiero w 2002 roku istnienie kont niespodziewanie potwierdził ówczesny premier Imangali Tasmagemtow, zapewniając, że były one używane w celach państwowych a nie prywatnych. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że informacje na temat prezydenta i jego rodziny objęte są tajemnicą państwową.

Również sytuacja na arenie międzynarodowej jest całkowicie unormowana. Kazachstan, jako jedyne państwo Azji Środkowej graniczy z Federacją Rosyjską, zamieszkuje też w nim największa mniejszość rosyjska ze wszystkich krajów WNP. Kazachstan czerpie korzyści ze współpracy wojskowej z Rosją, która daje gwarancję tanich remontów sprzętu, szkoleń oraz dostaw uzbrojenia po cenach wewnątrzrosyjskich. Dodatkowo jako jedyny kraj czerpie wymierne korzyści z dzierżawy największej rosyjskiej bazy wojskowej poza terytorium Federacji Rosyjskiej- za kosmodrom Bajkonur, Moskwa rocznie płaci 115 mln USD rocznie. Współpracując z Rosją Astana stara się również zacieśniać swą współpracę z USA. Reforma armii tego kraju była po części wzorowana na amerykańskiej armii. W oparciu o standardy natowskie i z pomocą Amerykanów utworzono kazachstański batalion pokojowy Kazbat. Do wyraźnego zacieśnienia współpracy doszło po 11 września 2001 roku, kiedy Kazachstan, jako jedyny kraj regionu wysłał swoje wojska do Iraku, na co nie odważył się na przykład bardziej proamerykański Uzbekistan. Jednocześnie na krytykę Zachodu na temat braku swobód demokratycznych i obywatelskich Astana zdecydowanie odpowiada zacieśnianiu współpracy w ramach WNP. Ostatnim, najbardziej jaskrawym przykładem takiego działania, było podpisanie, razem z siedmioma innymi krajami WNP, zainicjowanego przez Moskwę oświadczenia krytykującego Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie za troskę o przestrzeganie praw człowieka i standardów demokratycznych w regionie kosztem kwestii gospodarczych i bezpieczeństwa. Sygnatariusze dokumentu twierdzą, że działalność organizacji jest upolityczniona, nie uwzględnia specyfiki państw i niesłusznie krytykuje władze.

Jedno jest pewne, że społeczeństwo Kazachstanu na razie gotowe jest płacić cenę wyrzeczenia się swoich swobód demokratycznych w zamian za obietnicę wzrostu gospodarczego, co udaje się konsekwentnie realizować prezydentowi Nazarbajewowi. Jak jednak słusznie przewidują ekonomiści, gospodarka kazachska oparta jedynie na przemyśle wydobywczym długo nie będzie mogła osiągać tak imponujących wyników wzrostu gospodarczego. Do pogorszenia stosunków wewnętrznych może również doprowadzić ów swoisty „deficyt demokracji”, który sprawia, że zmiany polityczne nie nadążają za gospodarczymi.



Uzbekistan- najważniejsze źródło niestabilności w Azji Centralnej?

Jak podkreśla raport Ośrodka Studiów Wschodnich „położenie, potencjał, ambicje i priorytety polityczne predestynują Uzbekistan do odgrywania czołowej roli wśród państw Azji Centralnej.”26 Poczucie to wzrosło szczególnie po 11 września 2001 roku, kiedy Amerykanie rozpoczęli z Taszkientem współpracę polityczno-wojskową. Amerykanie liczyli na to, że poprzez ożywienie kontaktów z Uzbekistanem staną się potężnym katalizatorem pozytywnych zmian w regionie. Tak się jednak nie stało, prezydent Islam Karimow doprowadził do wystąpienia kryzysu w stosunkach z USA, a kraj zbliżył do Rosji i Chin. Stało się tak dlatego, że w Uzbekistanie pogłębia się kryzys społeczno-ekonomiczny. Skala problemów gospodarczych i społecznych oraz niepewność co do dalszego rozwoju sytuacji politycznej mogą zagrażać stabilności państwa. Należy pamiętać o tym, że jeśli dojdzie do załamania porządku polityczno-społecznego Uzbekistanu nastąpi głęboka destabilizacja całego obszaru Azji Centralnej.

Raport Ośrodka Studiów Wschodnich wskazuje na różne źródła potencjalnej niestabilności w Uzbekistanie. W dziedzinie gospodarczej spowodowane jest to przede wszystkim błędną polityką gospodarczą władz, zaniechaniem liberalizacji i otwarcia, zachowaniem gospodarki centralnie planowanej, nieodpowiednim wydatkowaniem wpływów budżetowych – chodzi przede wszystkim o ogromne fundusze, jakie pochłania przerośnięta administracja i nadmiernie rozbudowany aparat bezpieczeństwa. „W sferze politycznej utrzymuje się rywalizacja klanowa; istnieje duże prawdopodobieństwo intensyfikacji walki o przejęcie władzy między grupami interesów. Wobec braku poważnej świeckiej alternatywy dla istniejącego porządku oraz wobec zlikwidowania umiarkowanego islamu- coraz większą liczbę zwolenników zyskuje ideologia islamu fundamentalistycznego.”27 Dodatkowo sytuację pogarszają represje wobec opozycji, tej rzeczywistej i domniemanej, które doprowadziły do radykalizacji części społeczeństwa.

Masakra w Andiżanie.

Uzbekistan to ja”



W artykule noszącym tytuł „Uzbekistan to ja” Wojciech Jagielski przedstawia bardzo negatywną charakterystykę prezydenta Uzbekistanu. „Islam Karimow jest przedstawicielem odchodzącego pokolenia sowieckich wasali, którzy niespodziewanie dla samych siebie, nierzadko wbrew sobie, zdobyli wolność. Choć należy do poradzieckich przywódców o najdłuższym stażu stażu, wciąż pozostaje najbardziej tajemniczym z nich.”28 Posunięcia na arenie międzynarodowej wskazują na to, że Karimow chętnie występował w roli regionalnego mocarza. W 1992 roku wysłał swe wojska do Tadżykistanu, aby tam wesprzeć tamtejsze władze w walce z tadżyckimi mudżahedinami. Tadżyccy komuniści wygrali, jednak od tej pory Karimow pogardliwie zaczął nazywać prezydenta Tadżykistanu „dyrektorem kołchozu”i traktował go jak swego wasala. Prezydent Ali Rachmanow przez cały czas był szachowany przez swojego sąsiada uzbecką mniejszością w tadżyckiej części Kotliny Fergańskiej, skąd podsycano rebelie skierowane przeciw Duszanbe. Podobnie postępował w stosunku do Afganistanu, rządzonego jeszcze przez talibów. Dzięki poparciu jakie udzielał uzbeckiemu dowódcy Abdulowi Raszidowi Dostumowi, udało mu się stworzyć „udzielne księstewko jako strefę buforową, niemal nie doprowadził do rozbioru Afganistanu.”29 Z Turkmenią prezydent Karimow stale kłóci się o złoża gazu ziemnego i złota, do Kirgizów ma pretensje za to, że dawali gościnę uzbeckim dysydentom. Szczerze natomiast nienawidzi prezydenta Kazachstanu Nazarbajewa za to, że nie ustąpił mu pola w rywalizacji o fotel lidera Azji Środkowej. Potępia prezydenta Kazachstanu za to, że w jego oczach stanowi on ostoję rosyjskich wpływów w regionie. Aby uzmysłowić Moskwie, że może prowadzić samodzielną politykę w regionie, po 11 września postanowił sprzymierzyć się z Amerykanami. „Karimow liczył, że w zamian za polityczne poparcie i bazę wojskową Amerykanie obronią go przed Rosją i przestaną wypominać dyktatorskie rządy.”30 Jednak krytyka z jaką przywódca Uzbekistanu spotkał się ze strony Zachodu, co miało przede wszystkim związek z represjonowaniem opozycji, jeszcze przed masakrą w Andiżanie sprawiła, że Karimow po raz kolejny zwrócił się w stronę Rosji. Dlatego też nie pojechał na szczyt GUUAM w Kiszyniowie, aby nie drażnić Moskwy. „Odwołał również proamerykańskiego ministra dyplomacji Sodika Safajewa, o którym zaczęto mówić, że mógłby okazać się znakomitym kandydatem na przywódcę bawełnianej rewolucji w Taszkiencie.”31

Nie ulega wątpliwości, że prezydent Karimow jest mistrzem manipulacji, Świadczą o tym jego komentarze dotyczące wydarzeń jakie zaistniały w Andiżanie. Krótko i lakonicznie stwierdził on, że w tym uzbeckim mieście zebrało się „setki bojowników z islamskiej organizacji Hezb-ut Tahrir i talibów afgańskich”, a wojsko uzbeckie po prostu przywróciło porządek. W rzeczywistości była to krwawa masakra dokonana na setkach obywateli Uzbekistanu. Masakrą osobiście dowodził Karimow, który z tej okazji osobiście przybył do Andiżanu.

Bardzo ciekawa i symptomatyczna dla całego regionu jest reakcja Rosji. Moskwa bez żadnego zastrzeżenia poparła działania prezydenta Uzbekistanu. Pan Andriej Piontkowski, dyrektor Moskiewskiego Centrum Studiów Strategicznych bardzo ostro ocenia reakcję władz kremlowskich na te wydarzenia: ”Moskwa raz jeszcze zademonstrowała swą amoralność i gotowość zdradzenia wszystkich, którzy pokładali w niej swoje nadzieje. Liderzy buntu ludowego w Andiżanie zwrócili się do prezydenta Putina z prośbą o mediacje. Reżim, który tak lubi gadać o wielkości Rosji, o jej misji cywilizacyjnej i humanistycznej, o rosnącej roli Moskwy w świecie, nie usłyszał rozpaczliwych wezwań ludzi skazanych na zagładę. Tym samym stał się współuczestnikiem krwawej rozprawy.32
Wnioski końcowe.

Przez cały czas starałem się odpowiedzieć na pytanie, czy pomarańczowe rewolucje mogą się rozszerzyć na Azję Środkową? Moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie temu procesowi. Przykłady narodu gruzińskiego i ukraińskiego wyraźnie udowadniają moc jaką dysponuje społeczeństwo doprowadzone na samą „krawędź rozpaczy”. Powyższe dwa przykłady państw regionu Azji Środkowej- Kazachstan i Uzbekistan są moim zdaniem przykładami skrajnie odmiennymi. Przykład Kazachstanu dowodzi tego, że jeśli panujący autorytarny system zapewni swym obywatelom godziwe warunki przetrwania wówczas sami przyzwolą oni na pewne „deficyty demokracji” w swym kraju. Przypadek Uzbekistanu jest zgoła odmienny. Świadczy on bowiem o tym, że nawet wiodące państwo regionu może pogrążyć się w chaosie wewnętrznych sporów i antagonizmów. Pytanie jednak należy również postawić, czy w Uzbekistanie dojdzie do przemian na zasadzie pokojowej rewolucji społecznej? Moim zdaniem nie. W przypadku tym, podobnie jak w przypadku Białorusi musi wystąpić pewien nacisk ze strony mocarstw światowych aby wspomóc demokratyczne wystąpienia ludności przeciwko krwawemu autokracie.

Być może po przeczytaniu tej pracy nasunie się pytanie czemu nie poruszyłem kwestii tzw. „rewolucji tulipanów” w Kirgizji? Otóż moim zdaniem w kraju tym doszło do pewnej swoistej cyrkulacji władzy. Ludzie, którzy doszli do władzy na podstawie tzw. demokratycznych przemian są to po prostu byli komuniści wcześniej odsunięci od władzy. Poza tym rewolucja ta przybrała bardzo niedobre skutki zwykłego bandyckiego szalbierstwa. Biedni z południa kraju po prostu doszczętnie splądrowali stolicę kraju.

Jak oceniać wpływ tych wszystkich wydarzeń na utratę przez Rosję strategicznych wpływów w regionie? Po raz kolejny posłużę się słowami pana Piantkowskiego, który mówi, że „Rosja demonstruje swój paniczny strach przed zmianą reżimu w jakimkolwiek z sąsiadujących z nią krajów. Ten sam strach, który ogarnął cara Mikołaja I po rewolucji 1848 roku, a Leonida Breżniewa po rewolucji roku 1968. Putin z najwyższym zaangażowaniem staje po stronie recydywisty Janukowycza, seryjnego mordercy Łukaszenki, kata swego narodu Karimowa. Bezwzględne poparcie udzielone temu ostatniemu jest też orędziem do własnego narodu, ostrzeżeniem, że jeśli trzeba będzie bronić władzy, zmasakrują go tak samo.”33



Jak rozwiną się dalsze stosunki w regionie pokaże historia. Z całego serca życzę opisanym przeze mnie narodom Gruzji, Ukrainy, Kazachstanu i Uzbekistanu aby odnalazły właściwą drogę, po której mogą kroczyć w stronę lepszej przyszłości. Życzę również narodowi rosyjskiemu aby także odnalazł swoje miejsce w wielkiej rodzinie cywilizowanych narodów Europy i świata.
Bibliografia:

  1. Dawid Warszawski- „Rosja: kiełkowanie społeczeństwa”, „Gazeta Wyborcza”, 30 marca 2005

  2. Wywiad Mariny Kałasznikowej z Wiktorem Kulikowem (dowódca wojsk Układu Warszawskiego), „Gazeta Wyborcza”, 30 marca 2005

  3. „Stosunki Międzynarodowe”, pod redakcją W. Malendowskiego i Cz. Mojsiewicza, wydawnictwo „Atla 2”, Wrocław 2004

  4. Stanisław Ciosek- „Wybór należy do Putina”, „Rzeczpospolita”, numer 285 (6665) z 8 grudnia 2003 roku

  5. Bartłomiej Sienkiewicz- „Autorytaryzm nie jest rozwiązaniem”, „Rzeczpospolita”, numer 285 (6665) z 8 grudnia 2003 roku

  6. Igor Klamkin-„Porządek ważniejszy od demokracji”, „Rzeczpospolita”, numer 285 (6665) z 8 grudnia 2003 roku

  7. Andrzej Zaucha- „Putinokracja”, „Newsweek”, nr 39/2004, 26.09.04

  8. Jerzy Marek Nowakowski- „Mroźna jesień. Rosja zamraża stosunki z Polską”, „Wprost”, 10 października 2004

  9. Sławomir Popowski- „Zmierzch patriarchy”, „Rzeczpospolita”, nr 273(6653) z 24 listopada 2003

  10. wywiad M. Saakaszwilego z M. Nowakowską-Korinteli- „Dlaczego Szewi musi odejść”, „Gazeta Wyborcza”, 18 listopad 2003

  11. Paweł Reszka- „Aksamitna rewolucja Saakaszwilego”, „Rzeczpospoltia”, nr 273(6653), 24 listopad 2003

  12. wywiad M.Wojciechowskiego z D.Babiczem- „Dla Rosji stało się źle”, „Gazeta Wyborcza”, 24 listopad 2003

  13. Jagienka Wilczak- „Nas nie podołaty. Wiosna Ukrainy”, „Polityka”, nr 49(2481), 4 grudnia 2004

  14. Marcin Bosacki, Marcin Wojciechowski- „Zakulisowa historia rewolucji”, „Gazeta Wyborcza”, wydanie świąteczne, 2-3 kwietnia 2005

  15. Wacław Radziwinowicz- „Układ Kiszyniowski” „Gazeta Wyborcza”, wydanie świąteczne, 23-24 kwietnia 2005

  16. Dmitrij Babicz- „Skończył się już czas imperium” „Gazeta Wyborcza”, wydanie świąteczne, 23-24 kwietnia 2005

  17. Ludwika Włodek- „Kształtowanie się nowej tożsamości państw poradzieckich w Azji Środkowej”, „Stosunki Międynarodowe”, nr 3-4 (t.24)/ 2001

  18. Anna Wołowska- „Kazachstan: regionalny przykład sukcesu”, Ośrodek Studiów Wschodnich- prace OSW , Warszawa październik 2004

  19. Grzegorz Zasada- „Uzbekistan- najważniejsze źródło niestabilności w Azji Centralnej?” Ośrodek Studiów Wschodnich- prace OSW, Warszawa październik 2004

  20. Wojciech Jagielski- „Uzbekistan to ja”, „Gazeta Wyborcza”, środa-czwartek, 25-26 maja 2005

  21. Andriej Piontkowski- „Karimow, Putin i inni”, „Gazeta Wyborcza”, środa-czwartek, 25-26 maja 2005



1 Prof. Francois Thom, specjalistka ds. Rosji na Sorbonie, cyt. za: „Stosunki Międzynarodowe”, pod redakcją W. Malendowskiego i Cz. Mojsiewicza, wydawnictwo „Atla 2”, Wrocław 2004, str. 329

2 Walter Laquer, publicysta „Foreign Affairs”, cyt. za: „Stosunki Międzynarodowe”, dz.cyt. , str. 327

3 Wszystkie poniższe opinie zostały przytoczone za „Rzeczpospolitą”, numerem 285 (6665) z 8 grudnia 2003 roku, komentującego zwycięstwo w wyborach parlamentarnych partii Jedna Rosja.

4 Stanisław Ciosek- „Wybór należy do Putina”, „Rzeczpospolita”, numer 285 (6665) z 8 grudnia 2003 roku

5 Bartłomiej Sienkiewicz- „Autorytaryzm nie jest rozwiązaniem”, „Rzeczpospolita”, numer 285 (6665) z 8 grudnia 2003 roku

6 Igor Klamkin-„Porządek ważniejszy od demokracji”, „Rzeczpospolita”, numer 285 (6665) z 8 grudnia 2003 roku

7 Walter Laquer, publicysta „Foreign Affairs”, cyt. za: „Stosunki Międzynarodowe”, dz.cyt. , str. 327

8 Andrzej Zaucha- „Putinokracja”, „Newsweek”, nr 39/2004, 26.09.04

9 Tamże

10 Tamże

11 Jerzy Marek Nowakowski- „Mroźna jesień. Rosja zamraża stosunki z Polską”, „Wprost”, 10 października 2004

12 Prof. Francois Thom, specjalistka ds. Rosji na Sorbonie, cyt. za: „Stosunki Międzynarodowe”, dz.cyt. str. 329

13 Sławomir Popowski- „Zmierzch patriarchy”, „Rzeczpospolita”, nr 273(6653) z 24 listopada 2003

14 tamże

15 Tamże

16 wywiad M. Saakaszwilego z M. Nowakowską-Korinteli- „Dlaczego Szewi musi odejść”, „Gazeta Wyborcza”, 18 listopad 2003

17 Paweł Reszka- „Aksamitna rewolucja Saakaszwilego”, „Rzeczpospoltia”, nr 273(6653), 24 listopad 2003

18 wywiad M.Wojciechowskiego z D.Babiczem- „Dla Rosji stało się źle”, „Gazeta Wyborcza”, 24 listopad 2003

19 „Stosunki Międzynarodowe”, dz.cyt., str. 341

20 Jagienka Wilczak- „Nas nie podołaty. Wiosna Ukrainy”, „Polityka”, nr 49(2481), 4 grudnia 2004

21 Marcin Bosacki, Marcin Wojciechowski- „Zakulisowa historia rewolucji”, „Gazeta Wyborcza”, wydanie świąteczne, 2-3 kwietnia 2005

* komentarze pochodzą z artykułu „Układ Kiszyniowski” Wacława Radziwinowicza, „Gazeta Wyborcza”, wydanie świąteczne, 23-24 kwietnia 2005

22 Dmitrij Babicz- „Skończył się już czas imperium” „Gazeta Wyborcza”, wydanie świąteczne, 23-24 kwietnia 2005

23 Ludwika Włodek- „Kształtowanie się nowej tożsamości państw poradzieckich w Azji Środkowej”, „Stosunki Międynarodowe”, nr 3-4 (t.24)/ 2001, str.178

24 tamże, str.181

25 Anna Wołowska- „Kazachstan: regionalny przykład sukcesu”, Ośrodek Studiów Wschodnich- prace OSW , Warszawa październik 2004, str. 5

26 Grzegorz Zasada- „Uzbekistan- najważniejsze źródło niestabilności w Azji Centralnej?” Ośrodek Studiów Wschodnich- prace OSW, Warszawa październik 2004, str. 28

27 tamże, 29

28 Wojciech Jagielski- „Uzbekistan to ja”, „Gazeta Wyborcza”, środa-czwartek, 25-26 maja 2005

29 tamże

30 tamże

31 tamże

32 Andriej Piontkowski- „Karimow, Putin i inni”, „Gazeta Wyborcza”, środa-czwartek, 25-26 maja 2005

33 tamże



©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość