Strona główna

Pod opieką p. Agnieszki Kapuścińskiej


Pobieranie 58.02 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar58.02 Kb.


REDAKCJA

Dominik Górka, Tomek Zielonka, Ola Mazur, Weronika Mućka, Patryk Nurzyński, Kuba Wiatr, Natalia Gałązka, Magdalena Kudrycka, Kasia Lewartowska, Michał Samociuk, Tomek Łukasik, Paulina Radomyska, Justyna Bartoń, Dominika Sosnowska, Karolina Komorowska



Pod opieką p. Agnieszki Kapuścińskiej






1 zł






Gazetka szkolna Gimnazjum nr 1 z Oddziałami Integracyjnymi im. K. I. Gałczyńskiego w Łukowie

IDEAŁ KOBIETY OCZAMI MĘŻCZYZNY

Bóg stworzył świat. Następnie pomyślał, by z gliny ulepić mężczyznę. O kobiecie przypomniał sobie później 

Jaka powinna być idealna kobieta? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

  Idealna kobieta powinna być kochająca i bezgranicznie ufająca swojemu mężczyźnie. Żona nie powinna wstawać rano, bo gdy za wcześnie podniesie się z łóżka, to cały dzień marudzi. Niewiasta powinna być wspaniałą i wyrafinowaną kucharką, która za każdym razem, gdy mąż POPROSI, ugotuje mu pyszny posiłek. Kobieta musi umieć się dobrze bawić, aby na żadnej imprezce jej mężczyzna nie musiał się wstydzić, że jego druga połowa jest totalną nudziarą. Powinna znać umiar w piciu alkoholu, bo co to za frajda po każdej zabawie ciągnąć ją do domu za ręce. Musi być szczera i o każdej sprawie powinna mówić swojemu ukochanemu.

Opisałem w tym momencie kobietę, która nie istnieje , ale każdy mężczyzna powinien kobiecie pomóc, by stała się takim ideałem, który został opisany wyżej.

Dominik Górka

HUMOR SZKOLNY

Przy straganie z owocami:


- Czy sprzedaje Pan towar bez opakowania?
- Tak.
- To poproszę mi zważyć trzy banany bez skórki

Dziadek pyta wnuczka:


- Co robiliście na matematyce?
- Szukaliśmy wspólnego mianownika.
- Coś podobnego... Kiedy ja byłem w szkole, też szukałem wspólnego mianownika. Że też nikt go do tej pory nie znalazł...
Dresiarze to najtroskliwsi ludzie jakich znam. Zawsze jak przechodzę obok nich, pytają czy mam jakiś problem 

Mama pyta Jasia:


- Dokąd idziesz z mapą i kompasem?
- Posprzątać swój pokój.

- Stary wyobraź sobie, ta blondynka z parteru wczoraj chciała mi zrobić zdjęcie telefonem.


- I co z tego?
- Ale stacjonarnym! 

Zebrała: Natalia Gałązka



IDEAŁ KOBIETY OCZAMI KOBIETY

Idealna kobieta to taka, która umie się kulturalnie zachowywać w towarzystwie. Jest miła i uprzejma, jednak jak każdy może mieć zły dzień. Lubi pomagać tym, którzy tego potrzebują. Ma duże poczucie humoru i umie rozbawić nawet największego ponuraka. Czasem jest szalona, ale w poważnych sytuacjach potrafi się odpowiednio zachować. Nie jest arogancka i nie wywyższa się ponad innych. Umie się dobrze bawić i nikt nie może się z nią nudzić. Jest inteligentna i dobrze się uczy. Akceptuje siebie i swoje wady. Uprawia sport i jest ciekawa świata. Jest niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. Nie jest ani za gruba ani za chuda. Jest taka, jaka powinna być. Ma w sobie to „coś”, co przyciąga uwagę innych. Posiada własny styl i nie kopiuje go od pozostałych. Nie jest taka jak wszystkie inne kobiety. Wyróżnia się i to czyni ją idealną.

Dominika Sosnowska

Wielki Post

Wielki Post to czas pokutny, w którym chrześcijanie przygotowują się do Świąt Wielkanocnych. Zaczyna się Środę Popielcową a kończy w Wielki Czwartek. Wielki Post jest nazywany czterdziestodniowym postem, lecz trwa on naprawdę czterdzieści sześć dni. Wielki Post w Kościele jest traktowany jako czas pokuty i nawrócenia. Jego zaleceniami są post, jałmużna i modlitwa. W pierwszych trzech wiekach Wielkim Postem były tylko Wielki Piątek i Wielka Sobota. W kolejnym wieku poszczono cały tydzień. Na początku IV wieku ustanowiono, że Wielki Post będzie trwał czterdzieści dni.

Dawniej w czasie Wielkiego Postu istniały różne tradycje. Chleb, zamiast masłem, smarowano powidłami lub maczano w oliwie. Kawa było robiona z palonych żołędzi bez cukru. Zamiast deserów podawano ciastka Wiekuiste, które można było zjeść nawet pół roku po upieczeniu. Kobiety zdobiły się czarnymi agatami . W czasie postu nie grano żadnych wesołych piosenek. Niekiedy w czasie Wielkiego Postu chowano dzieciom zabawki i zamiast książek czytano im o świętych.

Michał Samociuk

KU REFLEKSJI

Sufi Bayazid opowiada o sobie samym: Za młodu byłem rewolucjonistą i moja modlitwa wyglądała tak: Panie daj mi siły, żeby zmienić świat. W miarę jak stawałem się dorosły i uświadomiłem sobie, że minęło mi pół życia, a nie zdołałem zmienić ani jednego człowieka, zmieniłem moją modlitwę i zacząłem mówić: Panie udziel mi łaski, by przemienić tych, którzy się ze mną kontaktują. Choćby tylko moją rodzinę i moich przyjaciół. Tym się zadowolę. Teraz, kiedy jestem już stary i moje dni są policzone, zacząłem rozumieć, jaki byłem głupi. I moja jedyna modlitwa jest taka: Panie udziel mi łaski, bym sam się zmienił. Gdybym tak się modlił od początku, nie zmarnowałbym życia.”

ANEGDOTY

Kiedyś, w czasie rozmowy o osiągnięciach współczesnej techniki, George Bernard Shaw powiedział:


- Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

Albert Einstein, poproszony o opisanie radia, odpowiedział:


- Widzicie, telegraf jest rodzajem bardzo, bardzo długiego kota. Naciskacie jego ogon w Nowym Jorku, a jego głowa miauczy w Los Angeles. Rozumiecie? I radio działa na tej samej zasadzie: wysyłacie sygnały stąd, a odbierają je tam. Jedyną różnicą jest to, że nie ma kota.

Andersen ubierał się bardzo niedbale. Pewnego razu jakiś złośliwiec zapytał:


- Ten żałosny przedmiot na pańskiej głowie nazywa pan kapeluszem?
Wielki baśniopisarz nie dał się wyprowadzić z równowagi i spokojnie odpowiedział:
- A ten żałosny przedmiot pod pańskim kapeluszem nazywa pan głową?

W Elblągu wierni często przerywali Papieżowi Janowi Pawłowi II okrzykami. Ojciec Święty skomentował to słowami: "Ktoś się kiedyś pomylił i zamiast wołać niech żyje papież, zaczął wołać: niech żyje łupież. Ja was do tego nie zachęcam." A kiedy krzyczano do niego "Witaj w Licheniu", stwierdził: "Myślałem, że mówicie: witaj ty leniu!"

Einstein nie potrafił bez pomocy drugiej osoby wypełnić deklaracji podatkowej. Mawiał: To jest zbyt skomplikowane dla matematyka. Do tego trzeba być filozofem.

Do Edgara Degasa zwrócił się pewien człowiek:


- Proszę mi wybaczyć, ale pańska twarz wydaje mi się znajoma. Musiałem ją widzieć już w innym miejscu.
- Niemożliwe - odpowiedział Degas - swoją twarz noszę zawsze na tym samym miejscu.

Filozof Montaigne zauważył kiedyś:


- Wydaje się, że najsprawiedliwiej na świecie rozdzielony jest rozum.
- Dlaczego pan tak myśli? - zapytano go.
- Bo nikt się nie skarży na brak rozumu - odpowiedział filozof.

Zakochany gimnazjalista

Podobno miłość rządzi światem i ludźmi, lecz nie każdy tak sądzi i nie każdy miłość okazuje. Zdarza się, że człowiek za wszelką cenę próbuje stłamsić ją w sobie i to jest wielki błąd!

Zakochany gimnazjalista chodzi zawsze uśmiechnięty i nigdy nie zasmuca go to, że zapomniał wyjść ze swoim pupilem na dwór, a ten, jak gdyby nigdy nic, narobił w domu. Nie martwi się tym, że zapomniał drugiego śniadania i musi siedzieć głodny lub prosić znajomych o kawałek batona (bo młodzież ma wybredne podniebienie). Za zakochanego odchody psa sprząta niewidzialna ręka, którą jest miłość. Osobę zauroczoną karmi miłość. Czasem nawet taki gimnazjalista nie czuje głodu, tylko motyle w brzuchu, gdy przechodzi obok niego osoba, w której się kocha. Oby to nie była nauczycielka, bo wtedy, chłopie, szanse nikłe Taki mężczyzna jest zadowolony z każdego słowa, które prześle mu jego ukochana, nawet gdy jest to : SPADAJ KOLEŚ!! W ŻYCIU SIĘ Z TOBĄ NIE UMÓWIĘ!. Notuje je sobie na pamiątkę, żeby pokazać w przyszłości dzieciom, o ile będzie je miał.

Adorator zawsze upiększa się przed lustrem i nie ukrywajmy - siedzi przed nim dłużej niż dziewczyna po to, by wyglądać schludnie, czysto i bardziej zachęcająco. Taka osoba chce działać na miłość swojego życia jak barwny kwiat na owada. Cechuje go … Co tu go może jeszcze cechować? Gimnazjalista, gdy jest zakochany, myśli tylko o tym, kiedy zadzwoni dzwonek, czy czasem się nie zepsuł, która jest godzina, czy jego ukochana jeszcze nie idzie do domu, bo chciałby ją zobaczyć na szkolnym korytarzu. Nie myśli się wtedy o lekcji ( nawet wtedy, gdy jest najtrudniejszy temat z działu języka polskiego, choć nie wiem, co w nim może być trudnego), tylko o DZIEWCZYNIE. Osoby, które nie prowadzą takiego trybu życia, po prostu nie kochają lub minęły ten trudny, aczkolwiek przyjemny rozdział swojego życia.

Każdego kiedyś dopadnie zauroczenie i nie myślcie, że to jakaś bajka-wymyślanka . Jeśli nie dziś, to jutro, jeśli nie jutro, to za tydzień, jeśli nie za pięćdziesiąt lat, to za osiemdziesiąt, ale bądź pewny, że i Ciebie miłość złapie w swoje sidła. Uważaj! Być może CZEKA TUŻ ZA ROGIEM!!!

Dominik Górka

TRAKTUJĘ TO JAKO MOJE HOBBY”



WYWIAD Z PAULINĄ RADOMYSKĄ, SZKOLNYM FOTOGRAFEM

Karolina: Od kiedy zajmujesz się fotografowaniem?

Paulina: Zdjęcia robię od 5 lat. Szkolnym fotografem zostałam w tym roku szkolnym.

Karolina: Co pociąga Cię w tej działalności?

Paulina: Bardzo lubię robić zdjęcia, traktuję to jako moje hobby. W fotografowaniu podoba mi się to, że czasami dochodzi do zabawnych sytuacji, no i oczywiście – nigdy się nie nudzę, za każdym razem jest inaczej.

Karolina: Co najbardziej lubisz fotografować?

Paulina: Najbardziej lubię fotografować przyrodę, widoki oraz ludzi.

Karolina: czy robienie zdjęć jest trudne?

Paulina: Hmmm… To zależy, jaki obiekt fotografujesz. Jeśli robisz zdjęcie roślinie, to jest to dość proste, a jeżeli obiektom, które się poruszają, to musisz włożyć w to trochę więcej wysiłku.

Karolina: Na co należy zwrócić największą uwagę przy robieniu zdjęć?

Paulina: Ja zwracam uwagę na ostrość zdjęcia i światło. Myślę, że jest to najważniejsze.

Karolina: Czy myślisz o tym, aby w przyszłości profesjonalnie zająć się robieniem zdjęć?

Paulina: Tak, zastanawiam się nad tym, ale co będzie – czas pokaże.

Karolina: Dziękuję za rozmowę

Wywiad przeprowadziła: Karolina Komorowska



Fatum, czy zła organizacja???

Tegoroczne Igrzyska Olimpijskie w Vancouver rozpoczęły się koncertem zespołu posthardcore’owego Alexisonfire. Miała to być niezwykła impreza sportowa, z której nasi rodacy przywieźliby wiele medali. Polacy szczególnie kibicowali Justynie Kowalczyk oraz Adamowi Małyszowi. Czekaliśmy na ich sukcesy. Jednak, czy na pewno igrzyska te zostały dobrze przygotowane??

Zaraz po koncercie zespołu, tłum zaczął napierać na wyjścia. Barierki ochronne pękły i 19 osób trafiło do szpitala. Dziesięciu z nich po przeprowadzeniu wielu badań profilaktycznych pozwolono opuścić szpital, zaś pozostali zostali poddani rutynowej obserwacji.

- „Jest mi bardzo przykro, że doszło do czegoś takiego. Niestety, nie wzięliśmy pod uwagę, że wszyscy będą chcieli wyjść jednocześnie. Na szczęście nic poważniejszego się nie stało. Cieszy, że służby miejskie zareagowały bardzo szybko i profesjonalnie” - stwierdził Penny Ballem, menadżer miasta Vancouver.

Po koncercie zespołu władze miasta postanowiły odwołać pozostałe występy muzyczne oraz pokaz sztucznych ogni.

Kolejną tragedią był wypadek amerykańskiej narciarki Stacey Cook. W trakcie treningu na trasie straciła panowanie nad nartami i z całej siły uderzyła w barierki ochronne. Została przetransportowana śmigłowcem do najbliższego szpitala. Miała szczęście, ponieważ lekarze nie wykryli u niej żadnych poważnych obrażeń.

Nie poszczęściło się również amerykańskim mistrzyniom w łyżwiarstwie figurowym i bobslejach. Peggy Fleming i Vonetta Flowers uległy niegroźnemu wypadkowi samochodowemu, w którym wzięły udział 3 auta. Prawdopodobnie przyczyną wypadku była śliska nawierzchnia jezdni (niektóre media informowały o plamie oleju). Mistrzynie po przejściu obserwacji zostały wypisane ze szpitala.

W trakcie treningu do sprintu kobiet na 1,5 km stylem klasycznym w olimpijskich biegach narciarskich jedna z uczestniczek, Słowenka Petra Majdić zaliczyła niebezpieczny upadek. Na jednym z zakrętów wyjechała z toru i spadła o kilka metrów w

dół lądując na kamieniach i zamrożonym śniegu. Z trudem doczołgała się z powrotem do trasy trzymając się za stłuczone biodro. Słowenka pomimo bólu stanęła na starcie i uzyskała czas gwarantujący jej udział w ćwierćfinale. Badania lekarskie wykazały złamanie czterech żeber oraz uszkodzenie opłucnej.

Justyna Kowalczyk: "Na pewno wpłynął na Petrę, a na mnie? Wiedziałam, że to są niebezpieczne zjazdy i ona nie musiała upadać, żeby mnie o tym przekonywać. Bardzo mi przykro z jej powodu. Myślę, że walczyłybyśmy zupełnie inaczej, gdyby ona była w pełni sił. Po prostu organizatorzy udowodnili po raz kolejny, że nie potrafią robić tras."

Turk: „Petra Majdic po powrocie do kraju zostanie odznaczona przez prezydenta Słowenii Danilo Turka Złotym Krzyżem Zasługi. - Ten brązowy medal olimpijski jest wart więcej niż złoto, jest niezwykłym osiągnięciem.”

Podczas treningu na torze w Whistler zginął gruziński saneczkarz Nodar Kumaritaszwili.

„Wszyscy pogrążamy się w żałobie” - mówi szef MKOl Jacques Rogge.

Saneczkarze informują organizatorów, że tor jest zbyt niebezpieczny. Rozważają też możliwość rezygnacji z uczestnictwa w igrzyskach. Nie tylko oni interweniują w sprawie nieprzygotowanych tras. Justyna Kowalczyk sygnalizowała delegatowi technicznemu, że trasy narciarskie są zbyt niebezpieczne i będzie tylko gorzej. "Zlekceważył mnie" - powiedziała - Było jednak tak niebezpiecznie, że najlepsza dziewczyna o mało się nie połamała".

Justyna Kowalczyk: "Wygrywały osoby, które były najsilniejsze. Nie było przypadkowości. Nie było zjazdów, zakrętów. Tylko tutaj tak jest. To jest nowość na igrzyskach. Oczywiście ktoś biegi wygrywa i jest zadowolony, ja też jestem szczęśliwa i powinnam dziękować organizatorom, ale kto był na innych trasach olimpijskich to wie, że to coś do żadnych standardów się nie nadaje"

Czy tak duża liczba wypadków świadczy o serii nieszczęśliwym przypadków, czy zbagatelizowaniu zagrożenia i złej organizacji?? Na pewno nie jest to zbieg okoliczności. Warunki wraz ze wzrostem temperatury będą coraz gorsze.

Aleksandra Mazur



Czy świat potrzebuje ludzi miłosiernych?

(30) Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. (31) Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. (32) Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. (33) Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: (34) podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. (35) Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. – Łk. 10, 30-35.

Tak, w dzisiejszych czasach ludzie miłosierni są bardzo potrzebni. Wiele się dzisiaj słyszy o kataklizmach, wojnach, chorobach. W naszym otoczeniu również spotykamy osoby, które zostały nieszczęśliwie dotknięte przez los. Ludzie ci nie zawsze potrzebują pomocy finansowej, czasami wystarczy zwykły gest życzliwości. Wystarczy być z kimś w jego bólu, pocieszyć, potrzymać za rękę… W dzisiejszych czasach każdy odruch miłosierdzia traktowany jest jako poświęceniem tymczasem to zwykła ludzka życzliwość, która naprawdę nic nie kosztuje. Niestety, jest niewiele osób, które są w stanie bezinteresownie pomagać innym. Większość ludzi interesuje się tylko własnymi problemami, nie potrafią oni okazać miłosierdzia innym. Rzadko kto ma ochotę, by zatrzymać się na ulicy i pomóc starszej pani zanieść ciężkie zakupy do domu, czy też matce z dzieckiem wnieść wózek na 4 piętro. Czasami nawet ktoś by się zdecydował, ale ma wrażenie, że zostanie wyśmiany przez kumpli stojących pod blokiem, Na szczęście spotykamy na swojej drodze tych miłosiernych, a zarazem zupełnie zwyczajnych, ludzi, którzy są gotowi poświęcić wiele, by pomóc drugiemu człowiekowi”.

Weronika Gołębska

Oczywiście, że świat potrzebuje ludzi miłosiernych. Bez takich ludzi, którzy są w stanie zrobić dla innych niemal wszystko, świat nie byłby nic wart. Nikt nie mógłby liczyć na nikogo. Ludzie byliby po prostu egoistami. My, młodzi, również powinniśmy czynić miłosierdzie. Bądźmy wrażliwi na krzywdę innych. Jestem przekonany, że gdy będziemy potrzebować wsparcia, ci ludzie, którym pomogliśmy, którym poświęciliśmy choć odrobinę uwagi, odwdzięczą nam się tym samym w najmniej oczekiwanym momencie”



Paweł Osak

KAZMIERZ WIERZYŃSKI

NEKROLOG (fragment)

Dla tych, którzy musieli kopać własny grób,
Którym ręce wiązano z tyłu i kazano klękać przed jamą,
Których wieźli barkami i zatapiali na środku Morza Białego,
Po których nic nie zostało,
Nawet nazwisko,
Żadna wieść -
Dla nich nie pisze się nekrologów,
Dla nich jest tylko pamięć wdów
Albo żebracze modlitwy matek
Albo zdziwione spojrzenia dzieci
I z  dnia na dzień rosnąca powoli błona
Nie dość śmiertelnej rany.
Z nocy na noc rosnąca powoli cisza
Przedawnionego nieszczęścia,
Która zagłusza krzyk i wołania
niepocieszonych,
Nawet jęk.
Zbrodnio niezmierna,
Ziemio wierna;
Wieczne odpoczywania,
Requiem aeterna.


MŁODE TALENTY

Mariusz Makarczuk – uczeń klasy II gimnazjum został laureatem Wojewódzkiego Konkursu Chemicznego organizowanego przez Kuratorium Oświaty w Lublinie. W trakcie indywidualnego toku nauczania musiał zrealizować materiał nauczania przewidziany dla  klasy III. Udało się opanować sole, kwasy i inne związki. Na 40 punktów uzyskał aż 37. Do konkursu pomagała przygotować się pani mgr Agnieszka Rybka.

Uczennica klasy III - Martyna Kuczyńska została finalistką wymienionego konkursu, a do tytułu laureata zabrakło jej tylko 2 punktów. Uczennica pracowała pod opieką pani mgr Agnieszki Długosz.

Również uczennica klasy II Anna Przeździak została laureatką Wojewódzkiego Konkursu Biologicznego. Pod opieką pani mgr Ewy Piskorz opanowała program nauczania dla klasy III. Ania przygotowywana przez panią mgr Iwonę Zubkiewicz została finalistką Wojewódzkiego Konkursu Krasomówczego. 

 

CO Z TĄ EKOLOGIĄ?

Dolina Rospudy czy obwodnica Augustowa? Niezwykłe ekosystemy wodne czy korzyść płynąca z połowu ryb? Gaz ziemny czy energia słoneczna? To tylko nieliczne z pytań stawianych sobie przez władze - władze rozdarte pomiędzy rozwojem gospodarczym, a panującą obecnie modą na ochronę środowiska i przyrody. Który wybór jest właściwy? A może najlepsze rozwiązanie to połączenie obu możliwości, pójście na kompromis?

Za środowisko! Za przyrodę!

Działania na cel rozwoju gospodarczego, który nie szkodziłby środowisku i przyrodzie – czyli zrównoważonego rozwoju – rozpoczęły się osiemnaście lat temu podczas I Szczytu Ziemi w Rio de Janeiro, gdzie podpisano dokument o nazwie Agenda 21, nakreślający program prośrodowiskowych działań w strefie gospodarczej, społecznej i środowiskowej. Następnie stworzono Czerwone Księgi Roślin i Zwierząt. Jednak czy to wystarczy by zachować piękno przyrody? Z całą pewnością nie! Wystarczy wyjść na dłuższy spacer po lesie. Nie trzeba się nawet wysilać, by zobaczyć liczne wysypiska, urządzone nielegalnie przez leniwych i samolubnych ludzi. Ludzi nieuświadomionych bądź niedających się uświadomić, a przecież pokazywanie społeczeństwu, jak ważne są działania prośrodowiskowe, to jeden z celów wymienionego powyżej dokumentu.

Na szczęście nadal jest wiele osób, które o przyrodę walczą zaciekle i odważnie. Są to nie tylko „zieloni”. Na przykład mieszkańcy Augustowa i jego okolic skutecznie sprzeciwili się wraz z ekologami budowie obwodnicy przez Dolinę Rospudy, który to projekt był niekorzystny także ze względu na konieczność przesiedlania ludzi i burzenia ich domów. W rzeczywistości nikt nie wie, dlaczego chciano niszczyć akurat Dolinę Rospudy – byłoby to bardzo drogie i czasochłonne, pomijając fakt, że jeden z najcenniejszych obszarów torfowiskowych w Polsce odszedłby w niepamięć.

Można by zaryzykować stwierdzenie, że konflikt o Dolinę Rospudy zapoczątkował w Polsce ekologiczną kampanię. Łatwo zauważyć, że w dzisiejszych czasach wszystko, dosłownie wszystko jest ekologiczne. Ekologiczne hasła na ekologicznych torbach, ekologiczne ubrania, ekologiczna żywność, ekologiczne urządzenia wszelkiego rodzaju. Ba! Firma DKNY stworzyła niedawno nowe perfumy, które znajdują się w ekologicznym, biodegradowalnym flakonie! Ale czy określanie wszystkich przyjaznych środowisku produktów mianem ‘ekologiczny’ jest właściwe? Nie! Czy jest to potrzebne i nieodzowne? Nie! Stosowanie takiej nazwy dodatkowo pogłębia niewiedzę konsumentów, bo w rzeczywistości mało kto wie, czym jest ekologia. Niewiele osób interesuje się nią na tyle, by móc wyjaśnić przeciętnemu obywatelowi jej prawdziwe znaczenie. Ekologia to nauka o naturze, jej gospodarstwie. Bada zależności między poszczególnymi elementami, opisuje wpływy i wydatki, sporządza bilans zysków i strat, jak podaje podręcznik „Ciekawa biologia”.



Prośrodowiskowo – ale czy właściwie?

Chyba każdy uczeń wie, czym jest doroczna akcja sprzątania świata. Najlepiej są z tym zapoznane maluchy z najmłodszych klas szkół podstawowych. Jednak kiedy patrzę na to, co dzieje się tego dnia na ulicach miasta, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że owa akcja, poparta przez władze i zarządy, ma na celu jednorazowe pokazanie wszystkim wokół, jak wysłużyć się najmłodszym pokoleniem i nie musieć się z tego tłumaczyć. Być może w innych regionach Polska jest sprzątana przez młodzież i dorosłych. Ale ja rozpoznaję ów dzień, gdy widzę grupki najmłodszych uczniów z gumowymi rękawicami na rękach, którzy schylają się, by podnieść butelkę bądź kapsel wyrzucony uprzednio przez zwolennika późnowieczornych wypadów na miasto i wrzucić go do dużego czarnego worka. Sama już od dawna w akcji nie uczestniczyłam (co jest przejawem mojego lenistwa i za co biję się w piersi), tak jak żaden z moich rówieśników. Także dorośli, wypowiadając się na temat sprzątania świata, bardzo krytycznie twierdzą, że nie ma to sensu i że jednorazowy zryw nie pomoże w walce z efektem cieplarnianym chociażby.

Cały problem polega na tym, że ludzie zamiast wyrzucać śmieci tam, gdzie ich miejsce, wyrzucają je gdzie popadnie. Dzięki temu możemy oglądać potem krajobrazy, które raczej nie ukazują piękna Polski. Bylibyście zaskoczeni wiedząc, co odpadki potrafią powiedzieć o kulturze – stwierdził kiedyś bardzo trafnie Cook Robin. A co odpadki mogą powiedzieć o kulturze w Polsce? Chyba tylko tyle, że tej kultury nie ma za wiele. Jest za to ogrom głupoty i brak myślenia o przyszłości. Z pewnością wiele osób przejeżdżało niedawno obok rynku „Elizówka” koło Lublina. Na dużym terenie rozciągającym się w okolicy tego rynku śmieci jest tak dużo, że chciałoby się siąść i płakać. Ale tego zrobić nie wolno! Odpadki, które się tam znajdują należy pozbierać, posegregować i przerobić bądź zutylizować. A następnie zapobiegać. I robić to skutecznie, tak, aby za kilka lub kilkanaście lat akcja sprzątania świata przestała mieć jakikolwiek sens.

Lekcja biologii to za mało

Pierwsze bliskie spotkanie z książkową i teoretyczną ochroną środowiska i przyrody każdy z nas odbył już w najmłodszych latach szkoły podstawowej. Później temat był stopniowo rozwijany i być może stał się przedmiotem czyichś studiów. Jednak to, czego dowiemy się z lekcji biologii, nie wystarczy. Wiedza o czymś tak ogromnym jak natura nie może być przyswajana wyłącznie z książek. Potrzeba wycieczek, spotkań, spacerów, zajęć w terenie. Bardzo miło wspominam dzień, w którym nasza wychowawczyni z podstawówki zabrała nas na sadzenie lasu. Dobraliśmy się w trójki i chcąc lub nie chcąc zabraliśmy się do pracy, co niektórzy traktowali jako karę. Jednak dla mnie było to zajęcie bardzo przyjemne. Do tej pory żałuję, że sadziłam drzewa tylko raz w życiu.



Dlaczego nie wybrać się do parku narodowego lub krajobrazowego? Ruch turystyczny nie jest tam przecież zakazany, a wrażenia z pewnością niezapomniane. Jednak problemem jest dzisiejsza młodzież, a przynajmniej jej większość. Niestety większość młodych wybrałaby kręgielnię, lodowisko, teatr i zakupy w warszawskiej galerii, a nie nudną i męczącą wycieczkę do lasu. A to przecież nie jest zwykły las. Parki narodowe mogą szczycić się taką właśnie nazwą, bo są różnorodne – od krajobrazu wydm, przez rozlewiska, jeziora, puszcze aż po góry. Nie możemy zrezygnować z możliwości poznania tego, co za kilkadziesiąt lat może być zniszczone przez cywilizację. Powinniśmy za to poznawać piękno przyrody, wsłuchiwać się w śpiew ptaków, szum drzew. To nie tylko zachwyca, ale i uspokaja. Jest potrzebne, bo ma wartość większą niż ta, którą można zobaczyć. Dlatego nie wzbraniajmy się przed poznawaniem natury!

Anna Przeździak


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość