Strona główna

Pozytywizm A. Asnyk wybór wierszy M. Konopnicka


Pobieranie 256.28 Kb.
Strona4/4
Data18.06.2016
Rozmiar256.28 Kb.
1   2   3   4
Szkice węglem




  1. Utwór powstał w 1876 roku w USA. Jego pierwodruk miał miejsce w 1877 w „Gazecie polskiej”.

  2. Treść

  3. Zawinili tragedii Rzepów

  • Zołzikiewicz – uknuł intrygę

  • Niezdolność wymiaru sprawiedliwości

  • Chciwość chłopów

  • Ksiądz nie pomógł, lecz kazał się modlić

  • Żyd – pośredniczył, podpowiadał Rzepowej

  • Gomuła

  • Student Wiktor także mógł pomóc – Zołzikiewicz się go bał

  • Wina Rzepów – ciemnie, nie umiejący pisać i czytać; nie znający prawa

Ze „Szkiców…” płynie ostrzeżenie – „Chłopi będą się mścić, jeśli panowie im niepomogą”

Narracja – nacechowana ironią, postacie są przejaskrawione

MARIA KONOPNICKA
Maria z Wasiłowskich Konopnicka urodziła się 23 maja 1842 roku w Suwałkach. Dzieciństwo i młodość spędziła w Kaliszu.W latach 1855-1856 \\ uczyła się na pensji sakramentek w Warszawie, gdzie zaprzyjaźniła się z Elizą Pawłowską (później Orzeszkową). W 1862 roku poślubiła J. Konopnickiego i wraz z nim musiała (z powodu groźby represji) opuścić w 1863 roku kraj i udać się do Drezna, skąd wróciła w 1864 roku. Zamieszkała w wydzierżawionym folwarku, Gusinie, a w 1877 r. (porzuciwszy z powodu konfliktów małżeńskich męża) przeniosła Się z sześciorgiem dzieci do Warszawy, gdzie mieszkała do 1890 r. Przez cały ten okres intensywnie się dokształcała. Od roku 1878 uczestniczyła aktywnie w rozmaitych akcjach społecznych, jak np.:

opieka nad więźniami, działalność w Czytelni d1a Kobiet, w Kole Oświaty Ludowej itp. Współpracowała z wydawnictwami, prasą i organizacjami społecznymi trzech zaborów, a także ze zrzeszeniami polskimi na obczyźnie. Była współorganizatorką protestu opinii światowej przeciw pruskim represjom wobec dzieci polskich we Wrześni i ustawom wywłaszczeniowym, a także przeciw prześladowaniom unitów W 1902 roku odbył się jubileusz 25-Iecia jej pracy literackiej, z tej okazji społeczeństwo ofiarowało jej dworek w Żarnowcu pod Krosnem. Zmarła w(~ Lwowie 8 października 1910 roku.

Debiutowała wierszem W zimowy poranek ( ogłoszonym w "Tygodniku Ilustrowanym", 1876). Przez pierwsze dziesięciolecie twórczości Konopnicka zajmowała się poezją, później dołączyła do niej również gatunki prozatorskie: nowele, opowiadania, utwory dla dzieci. W jej dorobku najbardziej znane są: Wieczorne pieśni, Po rosie, Łzy i pieśni (cykle liryczne); Cztery I1owele (1888), Moi znajomi (1890), Na drodze (1893), Ludzie i rzeczy (1898) (zbiory nowel); Pan Balcer w Brazylii (1910) (epos o losie emigrantów);'Na jagody.

Miłosierdzie gminy


CZAS I MIEJSCE AKCJI : Akcja noweli rozgrywa się w końcu ubiegłego stulecia w Hottingen, jednej z gmin w Szwajcarii.

Przebieg zdarzeń:

W niewielkiej szwajcarskiej gminie Hottingen, w kancelarii, odbywa się prowadzona przez radcę Storcha licytacja. Jej osobliwością jest to, ze na sprzedaż wystawiani są ludzie - starzy i niedołężni mieszkańcy gminy, którzy już nie są w stanie zarabiać sami na siebie. Gospodarzom, którzy wezmą do siebie tych ludzi, gmina dopłaca na ich utrzymanie pewną (w interesie gminy leży, aby jak najmniejszą) sumę. Dla gospodarzy jest to również okazja, gdyż zyskują za dopłatą gminy robotnika, a poza tym - "nie raz, nie dwa Jeszcze taki swego nie przeje, a już go śmierć ściśnie. Według obecnych na licytacji ludzi takie postępowanie gminy dowodzi jej miłosierdzia, bo "gmina (...) ma fundusze na to, żeby za biedaków, co już robić nie mogą, placiła ".

Przedmiotem licytacji jest 82-letni tragarz, Kuntz Wunderli. Starzec jest straszliwie wychudzony, ledwie powłóczy chorymi nogami, jest odziany w łachmany, przykryte pożyczoną od woźnego kurtką, gdyż " leży to w interesie gminy żeby taki kandydat jak najlepiej się przedstawiał ". Rozpoczyna się licytacja. Stary jest traktowany prawie jak bydło na sprzedaż „a pokaż no stary, zęby”, każą mu przejść się po sali, machać ręką śmieją się, sprawdzają jego przydatność do pracy. Wśród licytujących Wunderli spostrzega nagle swego syna i cieszy się, że gdy go syn kupi, będzie mógł umrzeć wśród swoich. Syn jednak wycofuje się z licytacji (wg niego proponowana suma jest zbyt niska), a na salę wchodzi bogaty mleczarz Probst, szanowany przez ogół, ale okrutny w stosunku do parobków (ostatnio powiesił się u niego stary Hanzli, również wzięty z licytacji). Probst rzuca najniższą sumę 125 franków i staje się właścicielem Kuntza. Po chwili Kuntz zostaje zaprzężony do wózka mleczarza razem z psem.
Nowela „Miłosierdzie gminy” stanowi przyczynek do rozważań na temat zasad współżycia społecznego. Pozytywiści głosili, że dobrze może funkcjonować tylko takie społeczeństwo, którego wszystkie organy ( czyli grupy i warstwy) są zdrowe, tzn. nie cierpią nędzy, mają zapewnioną opiekę lekarską i możliwość zdobycia wykształcenia. Pod tym względem kraje zachodniej Europy daleko przewyższały Królestwo Polskie. A jednak bezduszne, poddane w noweli surowej ocenie prawa obowiązywały w Szwajcarii. Pracodawcy tego kraju, pragnąc uporać się z problemem żebractwa wśród bezdomnych, starych i chorych ludzi, zobowiązywali gminy do utrzymywania ze specjalnego funduszu niedołężnych starców. Aby pieniądze przeznaczone na ten cel były wydawane oszczędnie, organizowano licytacje, na któtych obywatele gminy podejmowali się utrzymywać bezdomnego, w zamian za dopłatę ze wspomnianego funduszu. Licytacja miała za zadanie obniżać sumę przeznaczoną na ten cel.

Nowela jest wyrazem oburzenia ohydną praktyką licytacji ludzi, która przeprowadzana jest tak, że przypomina handel niewolnikami lub targ bydlęcy.



Oburzający fakt handlu ludźmi w kraju leżącym w centrum Europy nazwany został: chrześcijańskim miłosierdziem, zdobyczą cywilizacji i chlubą gminy. Ta gorzka ironia skłania do refleksji nad prawodawstwem, którego celem winna być ochrona wszystkich obywateli, a nie sankcjonowanie ludzkiej krzywdy.

Narracja w noweli prowadzona jest w sposób oschły i rzeczowy, kontrastujący z tragizmem opisywanych wydarzeń, a przez to pogłębiający jeszcze wymowę utworu. Podobną funkcję ma brak komentarzy narratora - jedynym jest ironiczny tytuł „Milosierdzie gminy”.

Fiodor Dostojewski urodził się 30 października 1821 r. jako drugie dziecko ordynatora szpitala wojskowego w Moskwie, Michała Andriejewicza Dostojewskiego i Marii Fiodorowny, z domu Nieczajew.. Ojciec był człowiekiem ponutym, niezrównoważonym , a to głównie za sprawą alkoholu.. Matka natomiast była istotą wrażliwą, kochającą muzykę i czytującą poezję rosyjską. Obcowanie z książką, rozpoczął Dostojewski bardzo wcześnie. Czytania uczyła go matka, natomiast rolę elementarza pełniła Biblia. Zgodnie z ówczesnym obyczajem nauczanie na poziomie szkoły podtsawowej odbywało się w domu przy pomocy angażowanych w tym celu nauczycieli i guwernerów. Po zakończeniu domowej edukacji, 12-letni Dostojewski został oddany do pensjonatu, gdzie wykładowcami było wielu świetnych pedagogów. Pod koniec lutego 1837 r. umiera na gruźlicę matka. Michał - starszy brat - i Fiodor zostają oddani do Szkoły Inżynierskiej w Petersburgu, co nie odpowiadało ich zainteresowaniom. Fiodora pasjonowały wyłącznie wykłady z literatury europejskiej, zwłaszcza francuskiej (tłumaczył Eygenię Grandet Balzaka) oraz historia architektury. Tragicznym i ciężko przeżytym wydarzeniem byłą śmierć ojca w 1839 r., zamordowanego przez chłopów, co miało być zemstą na panu za okrutne postępowanie z chłopkami. Od roku 1847 należał do rewolucyjnego koła pietraszewców wyznających idee bliskie francuskim socjalistom utopijnym. Został za to aresztowany w 1849 r. i otrzymał wyrok śmierci. W ostatniej chwili ów wyrok został zamieniony na cztery lata ciężkich robót na Syberii, a w szczególności w Omsku nad Irtyszem. Znalazł się tam w martwym domu, jak sam nazywał to miejsce, które przepełnione było kryminalistami. Nie załamał się jednak, gdyż przetrwać pomogły mu wiara w Boga i prosty lud. W chwilach załamań, pisarz szukał pociechy w Ewangelii. W Omsku przekonał się, że to właśnie lud rosyjski jest najleoszym ludem na ziemi. Po pobycie w Omsku wcielony został do armii rosyjskiej i stcjonował w Semipałatyńsku, niedaleko granicy chińskiej. Uzyskał tam prawo samodzielnego mieszkania, mógł czytać (głównie Turgieniewa i Tołstoja) i pisać. Po krótkim czasie, dzięki znajomościom z baronem, urzędnikiem rosyjskim, Dostojewski dostał awans na oficera, a także pozwolenie na powrót do Petersburga. W tm czasie intensywnie pracował - powstawały kolejne rozdziały Wspomnień z domu umarłych. Na Syberii, przeżył także Dostojewski pewną historię miłosną. Zakochał się w żonie swojego kolegi - Marii Dmitrijewnej, która po śmierci męża początkowo opierała się Dostojewskiemu, ale później zdecydowała się za niego wyjść. Małżeństwo okazało się jednak nieudane. Z zesłania w Semipałatyńsku, powrócił pisarz w 1859 r., a przeżycia więzienne i zesłańcze spowodowały zmianę jego poglądów. Stał się przeciwnikiem indywidualizmu, dążeń rewolucyjnych i liberalnych. W 1867 r. uciekł przed wierzycielami na Zachód, skąd powrócił w 1871 r. już jako popularny w świecie pisarz. Zmarł 9 lutego 1881 r. w Petersburgu. Wydał m.in. utwory: Biedni ludzie (1845), Sobowtór (1846), Białe noce (1848), Skrzywdzeni i poniżeni (1861), Wspomnienia z domu umarłych (1860-62), Zapiski z podziemia (1864), Zbrodnia i kara (1866), Gracz (1867), Idiota (1868), Biesy (1870), Młodzik (1875), Bracia Karamazow (1879-80), Dziennik pisarza (1873-81).

Powieści Fiodora Dostojewskiego to wielkie znaki zapytania. Niemal każda z nich pozostaje nie domnknięta. Kiedy się spojrzy na repertuar problemów nurtujących tego pisarza, takie rozwiązania wydają się oczywiste. Kształt rzeczywistości, jaki wyłania się z powieści Dostojewskiego, jest wyjątkowo mroczny i odpychający. Brakuje w nim ładu moralnego, porządku, najmniejszej choćby spójności. Tak przerażającą wizję świata sugeruje również konstrukcja powieści, którą wybitny krytyk rosyjski Michaił Bachtin nazywa polifoniczną fugą, tzn. powieścią wielogłoskową, skupiającą równolegle, nie zestrojone ze sobą przez narratora - niezależne opinie, sądy, głosy poszczególnych bohaterów. Taka struktura wskazuje na chaos, nieporządek świata.

Największą chyba i najgłośniejszą powieścią Dostojewskiego, była napisana w 1865 r., a wydana w rok później Zbrodnia i kara, uznana za dzieło, mimo swej dość prostej i jednoznacznej warstwy fabularnej, niezwykle skomplikowane, bo inspirowane myślą filozoficzną Hegla i Kantego, operujące mnogością i wieloznacznością symboli, posługujące się językiem znaków religijnych. Powstała w warunkach ogólnej biedoty, jaka panowała w Rosji u schyłku XIX w. Początkowo tytuł dzieła brzmiał Pijaniutcy. Wtedy było ono drukowane w odcinkach w czasopiśmie Russkij wiestnik, niemal równolegle do Wojny i pokoju Lwa Tołstoja.

Akcja Zbrodni i kary nie bez powodu umiejscowiona została w Petersburgu. Przestrzeń miasta motywuje działanie bohatera. Być może gdzie indziej tak potworna zbrodnia nie miałaby miejsca. Petersburg Dostojewskiego w niczym bowiem nie przypomina Wenecji Północy. Petersburg Zbrodni i kary jest prawie wyłącznie miastem cuchnących knajp, wąskich zaułków, ciasnych poddaszy i brudnych schodów, gdzie na każdym kroku kogoś spotyka nieszczęście. Zamiast wypełnionych salonów, oper i teatrów, oglądamy szary, odpychający swym wyglądem plac Sienny i jego okolice, oraz Newę, w tym bowiem miejscu rozgrywają się główne wypadki.



Bohaterem utworu, jest 23-letni były student prawa uniwersytetu petersburskiego, Rodion Romanowicz Raskolnikow. Jest on zbuntowany przeciw porządkowi, jaki panuje na świecie. Utwór rozpoczyna się wizytą Raskolnikowa u starej lichwiarki Alony Iwanownej. Przychodził tam i dawał pod zastaw swe drogocenne rzeczy, ponieważ był biedny. Podczas wizyty bacznie obserwował wszystkie czynności kobiety. Często bywał w barach i kawiarniach. W jednej z takich usłyszał rozmowę studenta i oficera, którzy mówili o zamordowaniu kobiety z którą handlował Raskolinkow i obrabowaniu jej. Raskolnikow pomyślał dokładnie o tym samym. Następnego dnia, rozpoczął przygotowania do zbrodni. Wykonał pętlę, którą wszył pod palto. Na owej pętli miał zawiesić siekierę tak, aby nie wzbudzała podejrzeń na ulicy. Zastanawiał się nad tym, dlaczego wszystkie zbrodnie zostają wykryte i doszedł do wniosku, że przyczyna tkwi w psychice mordercy. Następnie zdobył siekierę i udał się w kierunku domu lichwiarki. Gdy opuszczał mieszkanie, było już dawno po siódmej. Postanowił jednak iść dalej. Dotarł do mieszkania staruszki. Ona nie obawiając się niczego wpuściła go do środka. Raskolnikow podał jej wcześniej przygotowane zawiniątko, które miało zająć Iwanowną. Kobieta wzięła je i odwróciła się do okna. To wystarczyło Raskolnikowowi, który trzema ciosami zamordował staruszkę. Rozpoczął rabunek kosztowności. Pod łóżkiem znalazł kasetkę w której były łańcuszki, zegarki, itp. Wziął je. Kilkakrotnie wątpił. Chciał wstać i wyjść, ale nie zdecydował się. Podczas przeszukiwania szuflad, usłyszał cichy krzyk. Wybiegł do pokoju i zobaczył Lizawietę, stojącą nad zwłokami siostry. Nie wiele myśląc podbiegł do kobiety uniósł ostrze i opuścił na głowę Lizawiety, która zalała się krwią. Gdy Raskolnikow chciał uciekać, na schodach usłyszał głosy i zawrócił do mieszkania, zamykając je na haczyk. Do drzwi zastukał mężczyzna, który był wcześniej umówiony z Aloną. Chwilę potem dołączył do niego inny i obaj doszli do wniosku, że ktoś musi być w domu, bo drzwi są zamknięte od wewnątrz. Poszli po dozorcę, a gdy wrócili, przestępcy już nie było. W tym czasie był już w swoim mieszkaniu. Na drugi dzień rano, rozpoczął usuwanie śladów - skarpetki zakrwawionej i pętli spod palta. Odwiedziła go gosposia Nastazja, która przyniosła wezwanie na policję przez co Raskolnikow bardzo się przestraszył. Gdy poszedł na posterunek, okazało się, że chodzi o komorne, którego Raskolnikow nie płacił właścicielce kamienicy w której mieszkał. Po wizycie na posterunku, Rodion postanowił ukryć zrabowane rzeczy. Schował je pod olbrzymim głazem, na pewnym starym podwórku. Od tej pory Raskolnikow zaczął się jednak zachowywać się podejrzanie: chodził i zachowywał się jak obłąkany. Gdy tylko któryś z jego gości, a byli nimi najczęściej Razumichin - kolega ze studiów, Zosimow - lekarz, matka i siostra, zaczynał mówić o morderstwie, Rodion bardzo się oburzał. Pewnego dnia, gdy przebywał w kawiarni Pałacu Kryształowym, spotkał znajomego oficera policji - Zamiotowa. Ten zapytał, jak Raskolnikow zachowałby się na miejscu zbrodniarza. Rodion opowiedział wszystko dokładnie tak samo, jak zrobił w rzeczywistości. Później powiedział, że żartował. Jednak Zamiotow nie do końca wierzył w żart Raskolnikowa. Jego czyn prześladował go. Kiedyś postanowił „odwiedzić’ mieszkanie zbrodni, gdyż nie dawała mu ona spokoju. Wielokrotnie chciał iść na policję i przyznać się do czynu, ale nie odważył się. Poszedł więc do mieszkania, a tam spotkał pracowników, przeprowadzających remont. Na ich pytania, kim jest, odpowiadał bardzo niegrzecznie. Zdecydowali się iść na policję. W drodze robotnicy puścili go, uznając, że niewarto się fatygować. Raskolnikowa puszczono. Gdy szedł ulicą zobaczył zbiegowisko ludzi. Kiedy podszedł bliżej, okazało się, że jakiś powóz potrącił przechodnia. Był nim niedawno poznany Marmieładow - biedny człowiek, który stracił pracę. Mężczyzna wkrótce skonał. Po tym zdarzeniu Raskolnikow zdecydował się iść do Razumichina, który miał go odprowadzić do domu. Po drodze zdradził Rodionowi tajemnicę, że jest podejrzewany o dokonanie zbrodni. Raskolnikow zwrócił się do Razumichina z prośbą o uratowanie rzeczy, które zastawił u „starej”, bowiem były to bardzo cenne pamiątki rodzinne. W tym celu obaj poszli do prowadzącego śledztwo Porfirego Pietrowicza. W jego mieszkaniu rozmowa zeszła na temat zbrodni. Porfiry zastanawiał się czy zbrodnia istnieje, czy też nie. Wspomniano także o artykule Raskolnikowa, wydanym ponad pół roku wcześniej, w którym stwierdzał, że aktowi zbrodni, towarzyszy choroba. W owym artykule była także wzmianka o dwóch rodzajach ludzi i ich prawie do popełniania przestępstw. Po wizycie u Porfirego, Raskolnikow był coraz bardziej roztrzęsiony. Często sprawdzał w domu, czy nie ma jakichś śladów popełnienia przez niego zbrodni. Pewnego wieczora, gdy wychodził z domu, w bramie spotkał nieznajomego mężczyznę, który nazwał go mordercą. Zszokowany Raskolnikow wrócił do siebie, położył się na kanapie i usnął. W swoim śnie wyszedł z mieszkania i poszedł za owym mężczyzną. Zaprowadził on Raskolnikowa do mieszkania zbrodni, gdzie spotkał staruszkę, śmiejącą się z niego. Rodion chciał uciekać, ale nie mógł. Obudził się i zobaczył siedzącego w jego pokoju mężczyznę. Był to Arkadiusz Swidrygajłow, który wypowiadał się w sprawie małżeństwa siostry Raskolnikowa - Awdotii z Piotrem Pietrowiczem. Uważał, że Łużyn nie jest odpowiednią partią dla Duni. Mówił tak ponieważ sam był w niej zakochany. Gdy przyszedł Razumichin, poszli do matki, która zaprosiła ich na kolację. Tam spotkali Pietrowicza, również umówionego z Dunią. Raskolnikow i jego rodzina pokłócili się z Łużynem, a ten zbulwersowany wyszedł. Niespodziewanie Raskonikow powiedział matce i siostrze, że je opuszcza, pożegnał się i wyszedł. Z hotelu poszedł do Sonii - córki Marmieładowa, która była Rodionowi bliską przyjaciółką. Podczas rozmowy, Sonia wspomniała Lizawietę, co spowodowało bojaźń u Raskolnikowa. Sonia przeczytała też Rodionowi opowieść o Łazarzu. Wywołała ona w Raskolnikowie pewne poczucie winy. Powiedział więc Soni, że wie kto zabił Lizawietę i powie jej o tym. Nie przypuszczał jednak, że rozmowę podsłuchiwał Swidrygajłow. Następnego dnia Rodion poszedł na policję, ponieważ Porfiry prosił go o to, tłumacząc się, że ma do niego ważną sprawę. Gdy Raskolnikow przyszedł Porfiry znów zaczął rozmawiać o morderstwie i podchodzić swoimi wypowiedziami Rodiona. Mówił, że Raskolnikow nie panuje nad własną psychiką i sam wszystko mówi w obłąkaniu. Po chwili do gabinetu Porfirego wszedł konwój z Mikołajem - malarzem, który przyznał się do morderstwa. W takiej sytuacji, Porfiry był zmuszony wyprosić Raskolnikowa. Po wyjściu z posterunku, Rodion udał się na stypę, jaką organizowała Katarzyna Iwanowna. Przyszła tam także Sonia. Właśnie ona padła ofiarą Łużyną, który próbował zrobić z niej złodziejkę, jednak bez powodzenia. Po stypie Raskolnikow poszedł do Soni, aby wyznać jej swoją tajemnicę. Sonia domyśliła się wszystkiego po wyrazie twarzy Rodiona. Była zrozpaczona, ale wyznała, że nie opuści Raskolnikowa. On natomiast zapytał się co ma dalej robić. Sonia poradziła mu, aby przyjął cierpienie i odkupił się. Zamyślony Raskolnikow poszedł do domu. Po pewnym czasie przyszedł do niego Lebieziatnikow, który oznajmił, że Sonia i Katarzyna oszalały. Raskolnikow wyszedł na ulicę i zobaczył obie kobiety. Na ulicy był świadkiem śmierci Katarzyny, która była bardzo chora. Po jej śmierci z pomocą ofiarował się Swidrygajłow, który obiecał zająć się dziećmi zmarłej. Na drugi dzień do Raskolinkowa przybył Razumichin i zdradził, że Porfiry wie kto jest mordercą. Miał nim być malarz. Jednak po wyjściu Razumichina do Rodiona przyszedł sam Porfiry, który powiedział, że to właśnie Raskolnikow jest mordercą. Rodion zaczął się wypierać. Porfiry prosił go, aby sam zgłosił się na policję, a on przedstawi jego zbrodnię jako zamroczenie. Raskolnikow nie dał się jednak zwieźć i twardo obstawał przy swoim. Tajemnicę Raskolnikowa, odkrył także Swidrygajłow, który chciał ją zdradzić Duni - siostrze Raskolnikowa. Ona jednak nie chciała w to uwierzyć, przez co mężczyzna zaczął na nią coraz bardziej naciskać. Gdy Awdotia wyznała, że go nie kocha, puścił ją wolno. Po wyjściu Duni, Swidrygajłow wziął rewolwer i wyszedł. Odwiedził Sonię i powiedział jej, że Rodion ma dwa wyjścia: kula w łeb, albo Syberia. Następnie pożegnał się, mówiąc że wyjeżdża do Ameryki i wyszedł. Zastrzelił się następnego dnia. W tym czasie Raskolnikow przebywał u matki, która nic nie wiedziała. Ciągle jeszcze myślała, że Rodion będzie uczonym. On zapytał się matki, czy będzie go zawsze kochać, a gdy usłyszał odpowiedź twierdzącą, pożegnał się i wyszedł. Poszedł na Plac Sienny, uklęknął i ucałował ziemię, czym wzniecił śmiech w mieszkańcach okolicznych domów. Po tym zdarzeniu udał się na posterunek i mimo wewnętrznych dylematów morlanych przyznał się do zbrodni. Podczas procesu, zadano mu dwa ważne pytania: dlaczego popełnił zbrodnię, na co odpowiedział, że zmusiła go do tego sytuacja materialna; a gdy zapytano go dlaczego się przyznał, odpowiedział, że tak mu nakazała skrucha. Bardzo złagodziło to wyrok. Raskolnikow został skazany na katorgę II stopnia - 8 lat zesłania. Na Syberię pojechała z nim Sonia. Gdy przebywał na zesłaniu jego matka ciężko zachorowała i zmarła. Siostra natomiast poślubiła Razumichina. Po pewnym czasie zachorował także Raskolnikow - leżał w szpitalu. Miał więc czas na własne refleksje. Nie rozumiał, dlaczego to co zrobił uznano za zbrodnię. Dużo myślał o Soni. Wiedział, że pewnego dnia powróci do normalnego życia, ale będzie musiał się wykupić jakimś wielkim czynem.

Historię Raskolnikowa, możemy podzielić na dwa etapy: teoretyczny i praktyczny. Przelana krew staje się granicą oddzielającą Raskolnikowa altruisty od zabójcy. W odróżnieniu od cesarza Francuzów, którego uparcie próbował naśladować, okazał się człowiekiem rozdwojonym między rozumu i racją serca. Pierwsza jest prosta - należy dla większego dobra ogółu podjąć ryzyko mniejszego zła, natomiast racja serca okazuje się silniejsza i decyduje o klęsce przedsięwzięcia. Klęskę ponosi także rozum, gdyż wykazane zostaje, że cały plan Raskolnikowa okazał się być absurdem, a w dodatku został wykonany z nadwyżką, gdyż zginęła Alona Iwanowna, ale także jej siostra Lizawieta, a po części również matka Raskolnikowa, która umarła zadręczona niepokojem o swego ukochanego Rodię. Ofiarą eksperymentu, byłby także Mikołka, gdyby Raskolnikow nie przyznał się do zbrodni.

Po przeczytaniu powieści, na myśl nasuwa się pytanie, jakie były motywy zbrodni Raskolnikowa. Pierwsza myśl, jaka sama się narzuca, jest morderstwo w celach rabunkowych. Jednak nie jest to do końca motyw spełniony, ponieważ Raskolnikow zrabował wiele kosztowności, a mimo to nie zrobił z tego żadnego użytku.

Jest także rzeczą wiadomą, że rodzina Raskolnikowa była biedna. Nie nawidził tego Rodion. Nie chciał się podporządkować systemowi społecznemu, jaki panował. Stara lichwiarka była dla Raskolnikowa podtsawą owego systemu. To właśnie ludzie tacy, jak ona doprowadzali innych do stanu takiego jak Rodion. W przeddzień swej zbrodni spotkał Marmieładowa - człowieka, który był całkowitym przeciwieństwem Alony Iwanowny. Był bez pracy, bez pieniędzy, bez szacunku do samego siebie. W postawie Marmieładowa, Raskolnikow widział także swoją przyszłość. Spotkanie z biedakiem utwierdziło Rodiona w przekonaniu, że musi zamordować lichwiarkę. Jednak to nie wszystko.



Na pół roku przed morderstwem, Raskolnikow wydał artykuł, w którym wyłożył teorię zbrodni. Podzielił tam ludzi na dwie kategorie. Pierwsza, to zwykli zjadacze chleba, którzy nie są w stanie stworzyć czegoś wielkiego, skazani są tylko na monotonne życie. Natomiast drugą kategorią były jednostki wybitne, wielkie indywidualności, które miały tworzyć świat i jego historię, a dla dobra całej ludzkości mogły nawet stać ponad prawem. Można tu się dopatrzyć wpływów myśli filozoficznej Hegla, który twierdził, że wybitny człowiek musi na swej drodze zdeptać niejeden kwiat. To Hegel podzielił ludzi na bohaterów i kamerdynerów. Widać wyraźnie, że Raskolnikow nie czułby się dobrze w roli kamerdynera, więc przyznał sobie zaszczytne stanowisko bohatera, utożsamiając się niejako z Napoleonem. Miały go więc nie dotyczyć wszelkie zasady chrześcijańskie, dlatego odważył się zabić. Jednak do końca nie mógł zrozumieć, dlaczego to co zrobił uznano za zbrodnię. Przez cały okres po dokonaniu zbrodni, uważał, że nie zabił człowieka, a zabił zasadę.

Bardzo ciekawym jest także życie Raskolnikowa po dokonaniu morderstwa i stopniowe dorastanie do kary. Zaobserwować można szereg przeróżnych zachowań bohatera, od strachu poczynając, a na nienawiść do najbliższych osób kończąc. Kluczowym momentem wydaje się być rozmowa z Sonią, która jest dla Raskolnikowa czymś w rodzaju spowiedzi. Wyrzuca on wówczas z siebie wszystko to, co do tej pory go gnębiło. Może się nareszcie komuś zwierzyć. Od tej chwili w powieści uruchamia się system znaków religijnych. Czytana przez Sonię opowieść o Łazarzu, jest odzwierciedleniem losu Rodiona. W rozmowie z Sonią, posługuje się kategoriami swojego rozumu. Szuka nie tyle usprawiedliwiena dla siebie, co prawa do zbrodni. Uwalnia rozum od chrześcijańskiego sumienia, nie chce w ogóle respektować zasad moralnych, ponieważ nie dostrzega żadnego związku pomiędzy moralnością, a rozumem. Sonia natomiast postrzega Rodiona nie jako zimnego mordercę, ale jako biednego, obłąkanego człowieka, który odstąpił od Boga. Sonia wierzy, że cierpienie ma moc odradzającą, dlatego wierzy w to, że cierpienie ma moc odradzającą, dlatego nakazuje Rodionowi przyznać się do winy i odpokutować za swój grzech. Sonia wręcza Rodionowi krzyż laurowy, który ma być symbolem cierpienia i męki, ale zarazem zwycięstwa. Nakazuje Raskolnikowi iść na Plac Sienny i ucałować ziemię. Rodion nie wierzy w moc argumentów Soni, ale mimo to decyduje się na ten krok, mimo obecności szydzącego ludu. Bohater został tu więc naznaczony świetymi znakami, co zapowiada jego odrodzenie, które dokona się na katordze.
1   2   3   4


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość