Strona główna

Praca magisterska


Pobieranie 390.79 Kb.
Strona7/15
Data18.06.2016
Rozmiar390.79 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   15

Spory o siłę i oddziaływanie mediów(ujęcie historyczne)


Istnieje wiele metafor określających media. Według jednej z nich media to okno na świat, dzięki którym bez wychodzenia z domu możemy podglądać go w całym majestacie i pięknie. Oczywiście to, co „widzimy” nie jest rzeczywistością tylko odbiciem, stąd kolejne określenie – mass mediów jako zwierciadło. Niestety, jak stwierdza M. Mrozowski to odbicie nie jest idealnym odwzorowaniem świata stąd proponuje określenie krzywego zwierciadła. Nawiązując sam proponuje metaforę kalejdoskopu, który wydaje się o tyle trafniejszy, że obraz świata w mediach jest różnorodny, fragmentaryczny, przypadkowy i zmienny68

Początki badań nad mediami masowymi datuję się na początek lat trzydziestych. XX wieku. Jedną pierwszych propozycji jak oddziaływają środki komunikacji na człowieka nazwany został modelem bodziec – reakcja, później nazwany także teorią wszechmocy mediów. Wcześniej już wspominany Schramm ujmuję ją metaforycznie nazywając teorią magicznego pocisku czy podskórnej igły.

Zakłada ona, że media są wszechpotężne i dają ogromną władze, tym, którzy nimi dysponują. Dalej, zakłada ona, że przekazy masowe są odbierane przez całe audytorium w sposób jednakowy, tzn. jako bodźce wywołujące bezpośrednią i natychmiastową reakcje, niezależną od woli odbiorcy.69 Tak zatomizowaną masą łatwo manipulować70 i wpływać na jej postawy i poglądy. Przykładami potwierdzającymi tą teorię miały być wystąpienia Hitlera czy Goebelssa czy potęga stalinowskiej propagandy radiowej. Obecnie zwolennikiem tej teorii jest z pewnością T. Zasępa, który uważa, że środki masowego przekazu zniewalają umysły ludzkie, by służyć w ten sposób wyzyskującym nas grupom politycznym i społecznym.71

Drugą teoria, powstała w wyniku negacji modelu reakcja – bodziec. W latach 40 XX wieku zainteresowania badaczy skupiły się na czynnikach pośredniczących we wpływie mediów na odbiorców. Badania te dowodziły, że teoria wszechpotężnych mediów jest nieuzasadniona i bardziej ma charakter spekulatywny oraz uproszczony. Teoria dwustopniowego przepływu informacji głosiła, że informacje oraz pewne idee przekazywane przez media najpierw trafiają do bardziej aktywnych odbiorców. Odpowiednio zinterpretowane przez przywódców opinii72 są przekazywane mniej aktywnym odbiorcom. Owi liderzy, nie wyróżniali się niczym specjalnym, poza tym, że byli osobami towarzyskimi i sympatycznymi, a swoje zainteresowania w danej dziedzinie zaspokajali poprzez częstsze korzystanie z mediów. Przeniesiono, więc nacisk w interpretacji przekazów masowych z mediów do małych grup społecznych. Teoria ta pokazała, że odbiór przekazów masowych nie odbywa się w próżni społecznej, tylko jest zapośredniczony przez szereg interakcji między członkami grup społecznych, dzięki którym bardziej aktywni i krytyczni odbiorcy mogą wzmacniać lub osłabiać oddziaływanie tych przekazów na innych, mniej aktywnych odbiorców, wpływać na ich reakcje na te przekazy lub nawet zastępować im bezpośredni kontakt z mediami.73

Jak każda teoria, także wobec tej wysunięto uwagi krytyczne. Pierwszy z zarzutów wskazywał, na fakt, iż często przywódcy opinii mają swoich przywódców opinii. M. Mrozowski uważa, że ten zarzut nie ma wpływu na zasadność modelu. Drugi z tych zarzutów, wskazuje na to, że nie wszyscy odbiorcy mediów dyskutują na tematy poruszane przez media. Są osoby, które ulegają bezpośrednio ich wpływowi.74

Podsumowaniem pierwszego okresu badań, była koncepcja Josepha Kepplera. Głównym jej założeniem, była teza o braku oddziaływania mediów na odbiorców. To, w jaki sposób interpretujemy przekazy masowe, zależy od tego, jaki wyrobimy sobie pogląd na ten temat. Klapper, twierdził, że media oddziaływają w połączeniu z innymi źródłami informacji (czynnikami), co najwyżej wzmacniając już istniejące przekonania. Wśród czynników tych wyróżnił:



  • Predyspozycje odbiorców

  • Oddziaływanie grup odniesienia i norm społecznych

  • Umiejętność wpływania na opinie publiczną

  • Struktura środków masowego przekazu w gospodarce rynkowej

Koncepcja Kapplera nazywana jest teorią efektów minimalnych.

We współczesnych środkach masowego przekazu poziom perswazji, intensywność treści, każe wątpić w to, co napisał Kappler. Większość współczesnych reklam(szerzej w dalszej części pracy-K.K), mniej lub bardziej wpływa na nasze decyzje podczas np.: zakupów. Teoria ta została poddana, więc surowej krytyce. Koncepcji zarzucono opieranie badań na krótkotrwałych efektach mediów a bagatelizowanie długofalowych i ogólniejszych. W dodatku Kappler nie uwzględnił w swoim opracowaniu roli telewizji (1960), uwzględniając tylko media starsze. Z tego też powodu zaczęto prowadzić badania nad długofalowymi i pośrednimi efektami wpływu mediów. Jednym z prekursorów reorientacji był Marshall Mcluhan. Jego założenia, w których traktował media jako główny czynnik rozwoju cywilizacji wprowadziły rozwój badań nad komunikacja masową na nowe ścieżki rozwoju75 . Badania te zaczęły uwzględniać nowe aspekty psychologiczne i socjologiczne następstw wpływu mass mediów na odbiorców. Teoria „Wszechpotężnych mediów” ponownie wróciła do łask.

Ostatnie lata badań, do czasów nam współczesnych wypośrodkowały poprzednie koncepcje badawcze. Obecnie uważa, że media nie mają nieograniczonej władzy nad odbiorcami, tylko wpływają na nich w takim zakresie i stopniu, w jakim odbiorcy poddają się lub nie tym wpływom.76Nie mniej stanowiska podkreślające silny wpływ mediów mają duże grono zwolenników. Oto przykłady ogromnego wpływu środków komunikacji masowej na odbiorców.

    1. Wpływ radia na zachowanie człowieka


Pierwszym środkiem komunikacji masowej, przez którego wolność człowieka została poddana próbie jest radio. Cofając się do początku lat trzydziestych XX wieku, można natrafić na pierwszy przykład negatywnych konsekwencji wpływu mass mediów na zachowanie zbiorowe.

Wyżej już wspominany Marshall McLuhan stwierdził, że radio działa na większość ludzi w sposób intymny, osobisty, nawiązując nić porozumienia między autorem i lektorem tekstu a słuchaczem. Osobiste, prywatne przeżycie – oto najoczywistsza cecha radia. W oddziaływaniu radia na podświadomość pobrzmiewają echa plemiennych rogów i starożytnych bębnów. Jest to podstawowa cecha tego przekaźnika, który potrafi i psychikę jednostki, i całe społeczeństwo zmienić w jeden wielki rezonator. Autorzy tekstów radiowych – z pewnymi wyjątkami – nie dostrzegali tych rezonacyjnych właściwości radia. Słynny program Orsona Wellesa o inwazji Marsjan jest bezpośrednim przykładem tego, że obraz słuchowy radia przemawia do wszystkich zmysłów odbiorcy i w pełni go angażuje77



      1. Psychoza strachu – Orson Wallace w audycji „Wojna światów”


Orson Wallace, amerykański dziennikarz realizował od połowy 1938 cykl słuchowisk radiowych, dla CBS.78 W niedzielny wieczór święta Hallowen miliony Amerykanów słuchało programów radiowych emitowanych przez rozgłośnie, bardzo popularnego „Radiowego Teatru Mercury”. Zespół teatru założonego przez 23-letniego Wellesa i Johna Housemana rozpoczął realizacje adaptacji powieści H.G Wellsa „Wojna Światów”, której główna fabułą było lądowanie Marsjan na ziemi. Aby audycja była bardziej interesująca, postanowiono zaangażować spikerów radiowych do zagrania ról „reporterów”. Akcja powieści była relacjonowana w formie całkowitej improwizacji. Niewielu słuchaczy zapamiętało, że to tylko słuchowisko radiowe, zresztą większość włączyła odbiorniki już po wstępnych zapowiedziach Orsona Wellesa i była pewna, że to prawdziwa relacja na żywo. Scenariusz słuchowiska został napisany w tradycji "opowieści grozy", samo zaś słuchowisko było przed i po emisji jasno zidentyfikowane jako fikcja. Jednakże styl prezentacji, gra utalentowanych aktorów i dokładna reżyseria nadała słuchowisku cechy realności. Rezultatem było jedno z najbardziej znanych wydarzeń w historii elektronicznych mediów.

Audycja wywołała panikę w całych Stanach Zjednoczonych. Wielu słuchaczy opuściło swoje domy i rzuciło się z rodzinami do ucieczki. Tysiące schowało się w piwnicach, czekając na rzekome obce stworzenia. W Nowym Jorku, mnóstwo ludzi uciekło z domów do parków. W Harlemie komisariaty policji przy ulicy „123 Wschodniej” oraz „135 Wschodniej” przepełniły się zdezorientowanymi ludźmi. Do redakcji New York Timesa dzwonili non stop przerażeni czytelnicy. W „Newark” ponad dwadzieścia rodzin z bloku przy Alei Hawthorne'a ruszyło do ucieczki na prowincję, mając na głowie mokre ręczniki dla ochrony przed marsjańskim gazem. Linia autobusowa „Dixy Bus” zawiesiła kursy.

O godzinie 20.48 agencja Associated Press nadaje depeszę: Nota do wydawców gazet: alarmy od radiosłuchaczy w całych Stanach Zjednoczonych w sprawie upadku meteorytu, który zabił pewną liczbę mieszkańców Jersey, są rezultatem inscenizacji w studiu.

O godzinie 21.00 audycja Orsona Wellesa kończy się pocieszającą informacją, że marsjańskie potwory, które pokonały amerykańską armię, konają zainfekowane przez ziemskie bakterie, na które najeźdźcy nie są uodpornieni.

Wkrótce po zakończeniu audycji CBS wyemitowała oświadczenie, w którym podkreślała, że nie chciała wprowadzić słuchaczy w błąd, przeciwnie, gdy zorientowano się, że uważają oni inscenizację za prawdziwą relację z pozaziemskiej inwazji, czterokrotnie informowano na antenie o fikcyjnym charakterze audycji. Bezpośrednio po emisji słuchowiska psycholog społeczny, Hadley Cantril rozpoczął badania nad przyczynami różnych reakcji słuchaczy na to samo słuchowisko. Badanie Cantrila posiadało szereg metodologicznych mankamentów i ograniczeń, jednak stało się kolejnym kamieniem milowym w badaniu mass mediów. Jednym z rezultatów badania było stwierdzenie, że najważniejszym czynnikiem warunkującym reakcje słuchaczy była zdolność do krytycznego myślenia (critical ability). Jeśli ktoś posiadał niską zdolność krytycznego myślenia, skłonny był do traktowania inwazji jako rzeczywistego wydarzenia i nie podejmował kroków w celu zweryfikowania usłyszanych informacji (np. przez zapytanie innych osób z otoczenia lub posłuchanie innych rozgłośni). Natomiast słuchacze posiadający większą zdolność do krytycznego myślenia nie wierzyli w realność inwazji. Ponadto w badaniu stwierdzono, że osoby z większą zdolnością do krytycznego myślenia, legitymują się wyższym stopniem edukacji.79

Generalnie rzecz biorąc, słuchowisko, Wellesa i badanie Cantrila wskazują na zasadniczy dylemat związany z pytaniem o manipulację za pomocą mass mediów: rzeczywiście mass media mogą manipulować ludźmi, ale nie w każdych warunkach. Zdolność do krytycznego myślenia i edukacja skutecznie zapobiegają takiemu nadużyciu.80



      1. Radio bęben plemienny – Epidemia nienawiści w Ruandzie


Ludobójstwo w Ruandzie, jest jednym z najbardziej krwawych konfliktów w dziejach ludzkości. Nienawiść, jaka wytworzyła się między dwoma plemionami szokuje do dziś. M. Mcluhan nigdy pewnie się nie spodziewał, że jego metafora radia jako bębna plemiennego81 idealnie sprawdzi się w tym haniebnym konflikcie.

Najgłośniejszą rolę w tym konflikcie odegrało formalnie prywatne, lecz w rzeczywistości ściśle powiązane z reżimem Hutu „Radio Television Libre des Mille Collins” (RTLM) - Radio tysiąca wzgórz. Radio to rozpoczęło nadawanie w lipcu 1993 r. zdobywając sobie od początku ogromną popularność. Wynikało to przede wszystkim z faktu, iż było ono prawdziwym novum w świecie rwandyjskich mediów. Radio tysiąca wzgórz było, bowiem pierwszym rwandyjskim medium, które przyjęło zachodni styl prowadzenia audycji. Miało charakter interaktywny - słuchacze mogli się na żywo wypowiedzieć na antenie. Styl podawania informacji i prowadzenia programów był bardzo swobodny, a do słuchaczy starano się zwracać prostym i zrozumiałym językiem. Dużą część ramówki wypełniała muzyka – zarówno najnowsze zachodnie hity jak i przeboje lokalnych wykonawców. Radio jako swoją docelową grupę słuchaczy traktowało przede wszystkim młodych mężczyzn, którzy stali się później trzonem komand egzekucyjnych Hutu. Wszystko to było jedynie środkiem do osiągnięcia podstawowego celu – indoktrynowania słuchaczy w duchu nieubłaganej nienawiści do wszystkich Tutsich. Radio tysiąca wzgórz posługiwało się tu dwiema podstawowymi metodami. Przede wszystkim wzbudzaniem w słuchaczach syndromu oblężonej twierdzy82. Radio cały czas podgrzewało ono napięcie polityczne przekonując słuchaczy, że wszyscy Hutu w Rwandzie są w stanie permanentnego zagrożenia. Przesadnie akcentowano i demonizowano rebeliancki ruch RPF, z którym mieli jakoby współpracować wszyscy Tutsi w Rwandzie. Inwazję sił RPF określano jako nieuchronną, a ustalenie jakiegokolwiek porozumienia z plemieniem Tutsi za niemożliwe. Straszono przy tym, że w razie zwycięstwa Tutsi będą chcieli pomścić wszystkie krzywdy poniesione w poprzednich latach i w najlepszym wypadku obrócą ogół Hutu w niewolników. Dlatego wbijano nieustannie do głowy słuchaczom, że wszyscy Hutu, jeśli chcą przetrwać muszą się zjednoczyć wokół rządu i być gotowymi na „uderzenie prewencyjne” przeciw Tutsim. Demonizowaniem i dehumanizowaniem Tutsich w umysłach słuchaczy. W radiowej propagandzie członkowie tego plemienia byli przedstawiani jako istoty pobawione jakichkolwiek ludzkich cech, podstępne, złe i niebezpieczne. Na antenie Radia tysiąca wzgórz mówiąc o Tutsich używano niemal zawsze określenia inyenzi, czyli karaluchy. Nasuwa to od razu skojarzenia z antyżydowską propagandą stosowaną przez nazistów. Cel był tu i tam ten sam – przedstawić ofiary jako istoty niższego rzędu – niebezpieczne, a zarazem żałosne, których zabijanie jest czymś nie tylko usprawiedliwionym, ale i moralnie uzasadnionym. W skierowanej przeciwko Tutsim propagandzie ważną rolę odgrywała muzyka. Radio tysiąca wzgórz z dużą częstotliwością puszczało przeboje barda ekstremistów Hutu (a zarazem jednego z założycieli radia) - Simona Bikindiego83. Jego utwory siejące nienawiść, takie jak najsłynniejsza: „Nienawidzę tych Hutu”, wpływały mocno na psychikę słuchaczy. Po rozpoczęciu rzezi, radio nadal podgrzewało nastroje głosząc hasła w stylu: „Wszyscy Tutsi zginą. Znikną z powierzchni ziemi. Zniszczymy ich bronią. Powoli, powoli, powoli, zabijemy ich jak szczury”. Radio pełniło też rolę swoistego centrum informacyjnego dla oprawców, dzień i noc nadając dyrektywy - gdzie i ilu Tutsi ukrywa się w tym i tym miejscu. We wskazanym miejscu błyskawicznie pojawiali się mordercy. Audycje Radia tysiąca wzgórz odegrały znaczącą rolę w przeprowadzeniu mordu na 937 tysiącach ludzi. Nieliczni, którzy przeżyli masakry wspominali często, że oprawcy przybywali z maczetą w jednej dłoni, a odbiornikiem radiowym w drugiej.

Analogiczną, choć nieco mniej eksponowaną rolę pełniło państwowe Radio Rwanda. Stosowało ono podobne metody prania mózgów84 do wymienionych wcześniej w przypadku RTLM. Jego specjalnością były zwłaszcza historie o rzekomych spiskach i okrucieństwach dokonywanych przez Tutsich. Ze względu na swój bardziej oficjalny charakter nie zdobyło ono jednak takiej popularności jak Radio tysiąca wzgórz. Duży wpływ na jego mniejsze oddziaływanie miał również fakt, że w latach 1992-93 opozycja wymogła pewne złagodzenie podawanych w radiu treści. Dopiero po rozpoczęciu ludobójstwa Radio Rwanda całkowicie zrzuciło maskę i gorliwie wspomagało Radio tysiąca wzgórz w kierowaniu „oczyszczaniem” państwa z Tutsich. Zamykając temat radia warto wspomnieć, że obie stacje nadawały swe audycje w dwóch językach – francuskim i Kinyarwanda. Przy czym audycje w języku francuskim były z zasady mniej krwiożercze, aby nie wzbudzić niepokoju zagranicznych słuchaczy.

Ocena roli środków masowego przekazu w tragicznych wydarzeniach w Rwandzie, w 1994 r. nie może wypaść pozytywnie. Rwandyjskie media całkowicie sprzeniewierzyły się swej misji stając się tubą propagandową nawołującą do nienawiści i zbrodni. Następnie, gdy rzeź już się rozpoczęła Radio Rwanda i Radio tysiąca wzgórz stały się narzędziem, za pośrednictwem, którego przywódcy Hutu kierowali machiną ludobójstwa.85

Dwa przykłady wpływu radia na masy ludzi, nie mogą oczywiście prowadzić do błędnych generalizacji. W pierwszym przypadku słuchowisko Wellsa powstało w czasach, gdy nie było innego alternatywnego źródła informacji poza prasą czy książkami. Jak twierdzi A. Toffler dzisiejsze radio jest raczej silnie zróżnicowane tematycznie trafiając do lokalnych wspólnot, a odbiorcy nie mają charakteru ogromnej masy społecznej. Jednakże, o czym zapomina nie wszystkie kraje, a szczególnie afrykańskie są na tym samym etapie rozwoju środków komunikacji masowej jak kraje kultury zachodnioeuropejskiej. Dlatego nie całe sześćdziesiąt lat później radio ponownie odegrało rolę w krzewieniu strachu i paniki.Wpływ radia jest współcześnie niedoceniany, lecz nie należy zapominać, że obecnie w wielu krajach niskorozwiniętych, radioodbiornik jest nadal jedynym medium,dzięki któremu całe wioski, lokalne wspólnoty mają kontakt ze światem. Można tylko mieć nadzieje, że historia nie zatoczy koła i wydarzenia z Ruandy nigdy się nie powtórzą.


1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   15


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość