Strona główna

Prof. Dr med. Witold nowicki (w rocznicę Śmierci) Z. Albert


Pobieranie 12.17 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar12.17 Kb.
PROF. DR MED. WITOLD NOWICKI (W 8. ROCZNICĘ ŚMIERCI)
Z. ALBERT
Przedruk: Patologia Polska. T1, Nr l, r.1950
Życie prof. Witolda Nowickiego jest nierozerwalnie złączone z dziejami Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu J. Kazimierza, a w szczególności Zakładu Anatomii Patologicznej. 39 lat nieustannej i płodnej pracy naukowej i społecznej poświęcił on społeczeństwu i jedynie przed­wczesna i tragiczna śmierć tego uczonego przeszkodziła w urządzeniu mu jubileuszu 40-lecia pracy naukowej.

Urodzony 18 lipca 1878 r. w Bochni, w tymże mieście ukończył gimnazjum. Studia lekarskie odbył w Krakowie, gdzie w r. 1902 uzyskał na Uniwersytecie Jagiellońskim dyplom doktora wszech nauk lekarskich, po czym przenosi się do Lwowa, przyjmując asystenturę w Zakładzie Anatomii Patologicznej na tamtejszym Uniwersytecie.

Prof. Nowicki już jako młody student wykazał zamiłowanie do pracy naukowej, ogłaszając drukiem jedną pracę, a swe nieprzeciętne zdolności i pracowitość ujawnił jako lekarz, wykonując w ciągu pierwszych 6 lat 16 prac naukowych i ogłaszając je w czasopismach lekarskich polskich i zagranicznych. Nic więc dziwnego, że już w r. 1908 uzyskuje tytuł docenta anatomii patologicznej, a w 1913 zostaje profesorem nadzwyczajnym.

Zamiłowany pedagog, duszą i sercem oddany młodzieży, która zawsze to należycie doceniała, pracuje coraz intensywniej naukowo. W r.1914 drukuje swą 32. pracę naukową z zakresu gruźli­cy, uzyskując za nią nagrodę na konkursie Warszawskiego Towarzystwa Lekarskiego.

Pierwsza wojna światowa przerzuca go do Linzu (Austria), gdzie objąwszy kierownictwo pra­cowni analityczno-bakteriologicznej opracowuje szerzące się epidemie i ogłasza na ten temat 5 prac naukowych.

W 1919 r. zostaje profesorem zwyczajnym i dyrektorem Zakładu Anatomii Patologicznej Uniwersytetu J.K. Czym dzięki niemu stał się Zakład Anatomii Patologicznej, może tylko ten ocenić, kto zwiedził inne, rzadko dorównujące mu podobne europejskie i pozaeuropejskie zakłady i kto słyszał słowa pełne niekłamanego podziwu od zwiedzających jego warsztat pracy. Wspaniałe i rzadkie zbiory muzealne, bogata biblioteka zakładowa z podręcznikami i czasopismami polskimi i obcymi, ze wszystkich dziedzin medycyny, tysiące tablic do wykładów, tysiące rysunków z natu­ry, w większości barwnych, wykonywanych dla celów dydaktycznych, unowocześnienie pra­cowni, zarzucenie przestarzałych metod badawczych, to wszystko sprzyja atmosferze naukowej, którą potrafił prof. Nowicki stworzyć i przepoić nią swych współpracowników.

Do r.1941 opublikował prof. Nowicki 82 prace w języku polskim, francuskim i niemieckim, a kilka prac miał na ukończeniu lub zakończył, lecz śmierć przeszkodziła mu w ich wydrukowaniu. Nawet wówczas, gdy przeczuwał swą bliską śmierć, spiesznie wykańczał dużą monografię o "trądzie słowiańskim", czyli twardzieli. Kilka lat swego życia poświęcił on napisaniu 3-tomowego podręcznika "Anatomia Patologiczna" z przeszło 1200 rycinami, wszystkimi wykonanymi pod jego osobistym kierownictwem.

Ten doskonały pedagog i naukowiec i jego świetnie wyposażony Zakład gromadzi liczne rzesze młodych naukowców. Pod kierownictwem prof. Nowickiego zostało wykonanych i ogłoszonych drukiem przez jego współpracowników 200 prac naukowych.

Dowodem uznania wielkiej wiedzy prof. Nowickiego było wybranie go zwyczajnym członkiem przez Polską Akademię Umiejętności w Krakowie, wybór na prezesa Towarzystwa Lekarskiego, wybór na honorowego członka szeregu Towarzystw Lekarskich.

Myliłby się ten, kto by sądził, że obcą była prof. Nowickiemu praca zawodowa i społeczna. Z zapałem oddaje się on dwukrotnie pracy dziekana Wydziału Lekarskiego, kieruje przez wiele lat jako redaktor naczelny "Lwowskim Tygodnikiem Lekarskim", potem "Polską Gazetą Lekarską", redaguje "Biblioteczkę Higieniczną" wiedząc, że tylko przez uświadomienie można polepszyć warunki zdrowotne narodu. Znając prof. Nowickiego jako świetnego organizatora, upraszają go członkowie Towarzystwa Lekarskiego, Polskiego Towarzystwa Higienicznego, Komisji Zwalczania Raka, Izby Lekarskiej i innych na objęcie przewodnictwa wymienionych towarzystw. Swój wybitny talent organizacyjny ujawnia prof. Nowicki przy zakładaniu "Muzeum Higieny", budowie "Domu Lekarza" i unowocześnieniu zaniedbanego zdrojowiska Morszyn.

Bliską jego wrażliwemu sercu była dola wdów i sierot po lekarzach, jak również nieobcą była mu dola potrzebujących studentów. Mając możliwość dysponowania Funduszem Wdów i Sierot po Lekarzach w ramach Towarzystwa Lekarskiego nigdy nie dopuścił, aby ktoś potrzebujący odszedł z pustymi rękami. Jednak fundusze Towarzystwa nie były wystarczające i prof. Nowicki, sam przeszedłszy twardą szkołę życia. nie skąpił własnych pieniędzy, o czym można było dopiero po jego śmierci dowiedzieć się z pozostawionych zapisków i od osób, które się nie zawiodły idąc w potrzebie i w nieszczęściu do swego opiekuna. Należy podziwiać skromność tego człowieka, który tak chętnie pomagał ludziom, a wzbraniał się przyjmować podziękowania uważając, że pomoc bliźniemu jest naturalnym obowiązkiem każdego. Jako referent stypendialny Wydziału Lekarskiego, jako kurator towarzystw studenckich dał się poznać jako prawdziwy przyjaciel młodzieży, zawsze ją rozumiejący i zawsze znajdujący nie tylko czas na wysłuchanie jej potrzeb, ale i służący jej materialną pomocą.

Wróg wierzył, że mordując najlepszych fachowców i organizatorów podcina możliwości naszego rozwoju i szybkiego powrotu do normy. Jeśli zamiary te mu się nie udały, to jedynie dlat­ego , że tacy ludzie jak prof. Nowicki całe swe życie poświęcili na wpajanie swym współpra­cownikom głębokiej wiedzy i wciąganie ich do prac organizacyjnych, dzięki czemu mogli oni bodaj częściowo zastąpić swych świetnych poprzedników.



Dnia 4 lipca 1941 r. o godz. 4 rano, w S godzin po aresztowaniu, wymaszerowała pod eskortą uzbrojonych gestapowców grupa polskich naukowców do swego ostatniego celu. Na czele więźniów kroczył prof. Nowicki ze swym jedynym synem 28-letnim dr. med. Jerzym Nowickim, z trudem dźwigając z nim i dwoma innymi profesorami ciało zamordowanego podczas przesłucha­nia syna dr. Ruffa. Okrutny los zaoszczędził prof. Nowickiemu i jego synowi wsłuchiwania się w odgłosy strzałów mordowanych więźniów, sprowadzanych po 4. nad opodal przygotowaną otwartą mogiłą. Zaoszczędził im, gdyż stanęli pierwsi nad krawędzią swego grobu patrząc ze zgrozą na wymierzone przeciw nim lufy karabinów.

Zginęli, bo byli intelektualistami polskimi, ale obowiązkiem pozostałych przy życiu intelektualistów jest pomścić i uczcić pamięć pomordowanych, intensywną odbudową pracy naukowej i społecznej oraz kształceniem nowych kadr, stawiając im za wzór życie prof. Nowickiego i innych ofiar krwawej nocy lipcowej.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość