Strona główna

Pt. „Skrzyżowanie wiatrów


Pobieranie 14.18 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar14.18 Kb.
Recenzja tomiku poetyckiego Janiny Pieniążek „Jagody” pt. „Skrzyżowanie wiatrów”
Zagubieni w wirtualnej przestrzeni Internetu, zabiegani w pogoni za pieniędzmi, zniewoleni przez mody, trendy i lansowaną przez media narrację padamy w cywilizacyjnym pędzie ofiarami postępu. Nie mamy na nic czasu, nie nadążamy za innymi i zawieszeni w pustce pomiędzy pożądaniem a niespełnieniem popadamy w frustrację. Niewielu potrafi wyzwolić się z tej matni, która zawłaszcza nie tylko ciało, ale i umysł. Receptę nie na wszystkie, ale z całą pewnością na wiele spośród bolączek współczesnego świata znaleźć możemy w tomiku wierszy Janiny Pieniążek, noszącym tytuł na wskroś prowokacyjny: „Na skrzyżowaniu wiatrów”. Na pierwszy rzut oka uruchamia się w wyobraźni czytającego cały szereg skojarzeń i konotacji znaczeniowych, które w domyśle implikują huśtawkę nastrojów. Rzecz jednakże sama w sobie zwodnicza. Zagłębiając się w lekturę zawierających się w tomiku wierszy czytelnik podąża pozornie znanymi i często uczęszczanymi szlakami poetyckich tematów, tropów i motywów. Tak jednak nie jest. Wiersze Janiny Pieniążek, posługującej się pseudonimem „Jagoda”, można czytać zgodnie ze sztuką poetyki, ale także – i co wydaje się dodatkowym walorem – można sobie pozwolić na swego rodzaju „labę”, by czytać wyłącznie dla przyjemności. I taki, wydaje się, cel przyświecał artystce, która dzieli się z innymi tym, co posiada najcenniejszego – indywidualnym doświadczaniem otaczającego świata, zgłębianiem jego najskrytszych tajników i nie odkrytych w pełni bytów. Czytelnik sięgający po tomik może odbyć fascynującą podróż do przeszłości i intymnego świata doznań, do którego zaprasza nas autorka.

Nadrzędnym tematem prezentowanych wierszy jest herbertowski motyw ogrodu i wędrówki. Podąża przez tę archetypiczną przestrzeń edeńskiego krajobrazu nie „barbarzyńca”, lecz dziecko, które rekonstruuje i powołuje na nowo do życia byty dawno minione („Pamięć”, „Kiedyś”, „Leśne lato”, „Chwila w ogrodzie”). Czasami te powroty do ogrodów pamięci przynoszą tak, jak to bywa w życiu, smutek i cierpienie. Z mitycznej przestrzeni wyłaniają się postaci i zdarzenia tragiczne, które dopominają się uobecnienia w naszym życiu. Tak jest w wierszu „Zdarzenie”. Ta poetycka opowieść z autobiograficznymi akcentami utrzymana jest w konwencji na pograniczu oniryzmu i realizmu magicznego. Nie jest to jednak działanie zmierzające do mitologizowania czegokolwiek. Podmiot liryczny wiersza ożywia przed czytelnikiem z jednej strony fragment, zaledwie wyrywek dawno i bezpowrotnie minionego świata, z drugiej zaś przywołuje przed oczy jego wyobraźni niewinne ofiary wojny i holokaustu („Przyśniło mi się dziwne przywidzenie:/ mała dziewczynka z czarnymi lokami/ … i strach poczułam, bo ona się bała”). Bolesna świadomość zbiorowej niepamięci rodzi w małej dziewczynce wyrzut sumienia. Znakomicie ten sam problem uchwycony został w kontrowersyjnym, najnowszym filmie Władysława Pasikowskiego „Pokłosie”. Dwie różne opowieści, ale jakże sobie bliskie i prawdziwe… Bohater filmu (Józef Kalina) i podmiot liryczny wiersza (mała dziewczynka) to „strażnicy losu”, którzy strzegą pamięci o ofiarach holokaustu i stają się depozytariuszami prawdy w myśl starotestamentowej dyrektywy: „Dabru e met” („Mówcie prawdę”,/ Zach. 8, 13/).

Jednak nie tylko przeszłość rodzi melancholijną zadumę i dylematy. Teraźniejszość uchwycona w wierszach Janiny Pieniążkowej przynosi smutną prawdę o współczesności. „Złudzenia”, „Moja wyspa”, czy „Spacer w deszczu” to utwory, które przynoszą krytyczną autoanalizę osobowości człowieka XXI wieku, który podlega nie tylko atomizacji, ale i dezintegracji („W czeluściach ulic zagubieni,/ wyzbyci marzeń i nadziei,/ po swoich śladach wędrujemy,/ niosąc archiwum własnych cieni” – „Spacer w deszczu”).

Dla spragnionych miłości także znajdzie się coś do przeczytania w tomiku. Subtelne erotyki nie pozwolą przejść obok Kupidyna obojętnie. Autorka wzorem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej prowokuje do rozważań nad szczęściem rodzinnym i prozą dnia codziennego, która zbyt często i – jak zawsze – zbyt boleśnie zabija miłość („Nasze szczęście”). Wiersz „Zatrzymane w kadrze” utrzymany w konwencji leśmianowskiego „Malinowego chruśniaku” daje czytającemu prawdziwie intelektualną przyjemność przeżycia czegoś nadzwyczajnego, czegoś pomiędzy rokokowym flirtem, a zauroczeniem, któremu towarzyszy jednak gorycz niespełnienia.

Miłość objawia się również w wierszach „Jagody” po franciszkańsku. Wiersz „Bramy zapomnienia” wyraża z jednej strony credo artystki, z drugiej przesłanie dla nas żyjących: „Kochaj łąki”, któremu towarzyszy mające średniowieczny rodowód eschatologiczne napomnienie: „Przed tobą także niewiadoma”, czytaj(!): „memento mori”.

Utwór „Nasz czas” odczytywać należy jako nieformalny manifest programowy artystki wchodzącej w skład grupy poetyckiej „APOSTROFA”, działającej przy Klubie Nauczyciela w Bielsku-Białej. Słowa: „ My kolekcjonerzy słów i właściwych znaczeń,/ erudyci i zwykli pożeracze książek,/ tropiciele tajemnic i odważnych marzeń,/ to w nas rośnie moc wiedzy i siła dla dążeń” stanowią bez wątpienia deklarację pokoleniową i światopoglądową poetki. W innym miejscu ta sama artystka pisze: „Za wcześnie urodzeni, pasjami ogarnięci/ smutni zbieracze słów bezcennych i magicznych znaczeń,/ dziwni kolekcjonerzy myśli, antykiem znużeni,/ naiwni znawcy hieroglifów i etruskich naczyń…”. To jednoznacznie brzmiące hasło programowe wyznacza wielopłaszczyznową perspektywę SŁOWA poetyckiego, którym posługują się wszyscy, ale każdy z nas w inny sposób. Szczególnie dziś w świecie, w którym słowo pisane zyskało nowy status (celowo nie używam tu określenia: zostało zdewaluowane i odpoetyzowane), a towarzysząca mu niegdyś magia, przejawiająca się w poetyckim akcie kreacji, zastąpiona została przez wirtualną przestrzeń Internetu, walka o ocalenie SŁOWA (czytaj: poezji!), choć jest działaniem na pozór marginalnym, jest czymś niezbędnym, wydaje się tak podstawowym, jak woda, czy powietrze, bez których nie sposób żyć1.

Zamykający całość wiersz tytułowy tomiku („Na skrzyżowaniu wiatrów”), utrzymany w balladowej konwencji, odsłania przed czytelnikiem poetyckie wyznanie podmiotu lirycznego, który wobec NIEZNANEGO odczuwa lęk i smutek, motywowany względami temporalnymi. Melancholijna zaduma nad uciekającym bezpowrotnie czasem („Wicher czasu przyspiesza, porywa dni moje”) zmusza do zastanowienia, prowokuje w rozpędzonym świecie do chwilowego zatrzymania i refleksji nad samym sobą, czy oby czegoś nie przeoczyliśmy… - miłości, radości, a może życia?

Tomik z całą pewności czytelnikowi poszukującemu niebanalnych wrażeń przynieść może prawdziwą odskocznię od problemów dnia codziennego pod warunkiem jednak, że po niego sięgnie i zanurzy się w rajskiej przestrzeni dawno minionych ogrodów, żyjących jedynie w wyobraźni i pamięci autorki. Warto dać się uwieść poetyckiemu czarowi wierszy, aby poczuć, że życie to coś więcej niż biblijna mamona.


dr Jan Rodak


Dr Jan Rodak- historyk literatury, edytor, regionalista związany z Żywiecczyzną i ziemią oświęcimską, autor kilkudziesięciu artykułów, które ukazały się w wielu, także naukowych czasopismach. Najważniejsze publikacje książkowe to: Grzegorz Jan Zdziewojski z Łasku. Człowiek- dzieło- recepcja. Studium biograficzne(Katowice2010), Schola et ambona. Z dziejów kaznodziejstwa i duszpasterstwa parafialnego w kościele pisarzowickim (do roku1680) (Bielsko-Biała 2012) oraz Tolle lege. Ze studiów nad dawną książką (Katowice 2013).

W przygotowaniu do druku, między innymi: Monografia zbójnictwa góralskiego na Żywiecczyźnie.

1 W podobnym tonie wypowiedziała się na deskach Teatru Polskiego w Bielsku-Białej Anna Dymna, która podczas 50-tego jubileuszowgo „Salonu poezji” (bielska edycja krakowskiej inicjatywy) podkreśliła rangę SŁOWA poetyckiego oraz rolę poetów, którzy przywracają „mowie wiązanej” należną rangę i godność, zatraconą przez elity polityczne i sprawujących władzę (zob.: tvp.bielsko.biała.pl/ Salon_ poezji_ z_ Anna_ Dymna_5151. html z dnia 2011. 09. 28).



©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość