Strona główna

Pytanie z dnia: 2007-06-30 19: 53: 51 Pytanie


Pobieranie 0.59 Mb.
Strona1/19
Data18.06.2016
Rozmiar0.59 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   19
Pytanie z dnia: 2007-06-30 19:53:51

Pytanie: Szczęść Boże! 1. Jeśli rodzice stosują antykoncepcję oraz przyjmują sakramenty (albo wynika to z niewiedzy, albo z podjęcia pewnych decyzji) to czy dziecko ma obowiązek z nimi o tym porozmawiać, uświadomić...? Wiadomo, że żadne dziecko nie wyobraża sobie nieba bez obecności tak bliskich osób jakimi są rodzice... (czy tym momencie można rzec, iż dziecko "wobec grzechu zachowuje obojętność") 2. Znam kilka osób, które uczęszczają (wtedy gdy czują potrzebę, nigdy z przymusu) na msze, przyjmują sakramenty, są gotowi głosić wiarę w Boga i jednocześnie "nie wierzą w instytucję Kościoła". Czy taka postawa już sama w sobie jest grzechem? 3. Wiem, że chrześcijaństwo to nie religia wybiórcza i należy przyjmować bezwzględnie wszystko co dyktuje Kościół aby żyć z Chrystusem, ale czy grzeszę, jeżeli "wewnętrznie'' nie podoba mi się (nie potrafię pojąć, uwierzyć?), iż po końcu świata nastąpi zmartwychwstanie wszystkich ludzi (bo po co nam cielesna i grzeszna powłoka w duchowym świecie nieba???) Bóg zapłać!

Odpowiedz: 1. Takiego obowiązku na pewno nie ma. Z wiadomych przyczyn taka rozmowa dla dziecka jest bardzo niezręczna. Można, gdy nadarzy się okazja, swoje poglądy komunikować nie wprost. 2. Zdaniem odpowiadającego tak. Jest bowiem wyrazem braku szacunku dla Boga. To nie człowiek wyświadcza Mu łaskę chodząc do Kościoła czy nawet głosząc Ewangelię. To On wyświadczył nam łaskę, ze powołał nas do istnienia i chce naszego życia wiecznego. Zarozumiałe lekceważenie Jego wskazań (to On przecież nakazał nam karmić się Jego ciałem) jest stawianiem siebie ponad Nim, a więc łamaniem pierwszego przykazania. 3. Wątpliwości, to ze sie komuś coś nie podoba, nie jest grzechem. Byłoby nim odrzucenie tego rodzaju prawdy. A co do zmartwychwstania... To naprawdę jest podstawowa prawda naszej wiary. Chrystus zmartwychwstał, my zmartwychwstaniemy. Z ciałem mamy żyć w wieczności... Po co nam one? Bóg stworzył nas jako istoty duchowo-cielesne. Ciało nie jest jedynie więzieniem dla duszy (jak chcieli niektórzy w starożytności), ale ważną częścią nas samych. Stanowi niejako o naszej tożsamości. Chyba warto, abyś nauczył się na swoje ciało patrzyć jak na coś, co przeznaczone jest do życia wiecznego, a nie jest tylko zbędnym balastem. Może warto żebyś zobaczył, że i swoje ciało masz uczynić świątynią Boga, a nie traktował je tylko jak coś nieczystego.... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 19:01:28

Pytanie: Szczęść Boże! Mam takie pytanie: otóż, od całkiem niedawna mam pewną grę (na pudełku widnieje oznaczenie wiekowe 12+), w której w pewnej planszy nachodzi mnie uczucie wydaje mi się podniecenia seksualnego, lecz ja tego nie chcę. Otóż nie chcę, aby ta gra leżała 'w kącie', nie chcę też, by to uczucie mnie nachodziło wiec co powinienem zrobić ? Prosz o odpowiedź. Z Panem Bogiem.

Odpowiedz: Zdaje sie że w takiej sytuacji musisz wybierać, co dla Ciebie ważniejsze: gra czy oddalenie pokus. Choć pewnie z biegiem czasu mógłbyś sie nauczyć opanowywać swoje odruchy i pragnienia. Bez tego nie da się sensownie żyć... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 18:21:15

Pytanie: w odpowiedzi na moje pytanie z dnia 20.06.07 ksiądz napisał że powinnam się zastanowić co tak naprawdę mnie denerwuje u mojej mamy i że powinnam porozmawiać z kimś zaufanym. niestety nie jest to możliwe bo materia które to dotyczy sprawia że z nikim tym nie rozmawiałam i w cztery oczy chyba bym nie chciała. Wydaje mi się że zaczęłam ją obwiniać za sytuacje ze swojego dziecinstwa. Otóż jako dziecko byłam molestowana seksualnie przez swojego ojca., przez wiele lat o tym nie pamiętałam ale ponieważ jakiś czas temu o podobnych sprawach było głośno zaczęło to do mnie wracać. Po prostu nie mogę zrozumieć i uwierzyć że czegoś takiego można nie zauważyć. ojciec już nie żyje i czasami myśle że to był jakiś "ukłon "ze strony Boga w moją strone. Jeśli chodzi o niego to udało mi się mu przebaczyć, czasem modle się za niego, ale jeśli chodzi o mame to już nie jest takie proste. Jeśli o niej mowie to najczęściej zle, czasami jej nienawidzę za swoje życie. Przez przeszłość moja terażniejszość jest szara i nijaka. W kontaktach z innymi jestem nieśmiała i raczej zamknieta w sobie, czasami chciałabym przestać żyć. Ja wiem żę wszystko zależy od nas samych ale to czysta teoria z praktyką u mnie bywa gorzej. od jakiegoś czasu staram się to zmienić a więc w związku z tym mam dość nietypową prośbę do księdza. wiem że u was na czacie bywa ksiądz który jest z wykształcenia psychologiem czy mógł by go ksiądz zapytać co mogę konkretnego zrobić aby te wspomniena nie powracały. Oczywiście nie jest tak że myśle o tym nieustannie ale chciałabym aby ich nie było tak jak dawniej. Dodam że rozmowa z psychiatrą w realu nie wchodzi w gre bo on akurat zna moją mame i nie jestem przez to anonimowa. Jeśli to za duży problem to proszę po prostu o tym liście zapomnieć.

Odpowiedz: Rozumiem, że masz do mamy żal, że Cię nie obroniła przed ojcem. Twój gniew i żal jest zrozumiały, niezależnie czy mama wiedziała, czy nie i czy mogła, czy nie mogła zobaczyć, co się dzieje. Dziecko w naturalny sposób liczy na obronę rodziców i jeśli oni zawodzą, ból jest największy. A Ciebie bardzo skrzywdzono. Rozumiem, że chciałabyś zapomnieć. Wspomnienia, które bolą, bardzo utrudniają życie i trują teraźniejszość. Problem z nimi jest taki, że zapomnienie nie powoduje, że przestają truć, tylko człowiek przestaje wiedzieć, dlaczego jest tak, jak jest. Nie warto zapominać. Bolesne wspomnienia są jak świece, trzeba im się pozwolić wypalić, aż zgasną. Mimo że wtedy, gdy płoną, boli. Przeszłości zmienić się nie da, ale nie jesteś bezradna. Tylko nie powinnaś być z tym sama. Potrzeba kogoś, kto przy Tobie będzie, kto będzie słuchał, kto wesprze... Czat nie jest najlepszą formą, za literkami bardzo łatwo się schować, ale i łatwo źle ocenić myśli i uczucia drugiej strony. Bardzo łatwo pokaleczyć. Jeśli nie chcesz rozmawiać tam, gdzie mieszkasz, co rozumiem, spróbuj zadzwonić do katolickiego telefonu zaufania [nr telefonu (32) 253-05-00]. Dyżurują tam miedzy innymi i księża i psychologowie. Jeśli się zdecydujesz, zapewne pomogą znaleźć jakieś miejsce pomocy w realu, w którym będziesz się czuła bezpieczna i anonimowa. Wszystko zależy od nas samych - piszesz. Nie tylko. Od nas samych zależy przede wszystkim jedno - to, czy chcemy coś zmienić. Resztę zostaw Bogu, proś Go o pomoc, i po prostu, jeśli uznasz, że możesz zrobić krok naprzód, to go zrób nie zastanawiając sie nad dalszymi. Jeśli tylko będziesz chciała, Bóg cię na pewno przeprowadzi. Wszystkiego dobrego JK PS. Może tylko jedno warto dodać - rozumiem, że trudno ci w tym stanie emocji mówic o mamie dobrze. Ale postaraj sie nie mówić o niej źle.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 17:30:30

Pytanie: 1. Czy grzechy sodomskie (związane z 6 przykazaniem) to również grzech masturbacji? 2. Wiem dlaczego grzechy wołające o pomstę do Nieba mają taką nazwę, ale czy to jest tylko taka "nazwa", czy rzeczywiście ściągają jakąś pomstę? Jaka ona może być? Czy to może być jakaś ciężka choroba lub nawet śmierć? Czy ta pomsta będzie od całego Nieba tzn. nie tylko od Boga, ale i od Aniołów, Świętych? 3. Czasami się podaje (Internet), że pierwszym z tych grzechów jest bratobójstwo, a czasami, że umyślne zabójstwo. Czy to jest to samo?

Odpowiedz: 1. Masturbacja nie jest grzechem sodomskim. 2. Grzechy wołające o pomstę do nieba to szczególnie wielka niesprawiedliwość. Bóg będzie kiedyś sądził wszystkich. Żywych i umarłych. Ci, którzy szczególnie wielkiej niesprawiedliwości się dopuszczali, muszą się liczyć ze szczególnie surowym wyrokiem. W czy już tu na ziemi Bóg ukarze owych ludzi, to zależy już od Jego woli. Jego zamiary są niezgłębione. 3. Nie jest to dokładnie to samo. Jedni bardziej trzymają się nazewnictwa biblijnego, inni teologicznego. W sumie jednak różnica jest niewielka... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 15:42:57

Pytanie: Szczęść Boże! Ma spory problem z moim stosunkiem do grup charyzmatycznych (szczególnie Odnowa w Duchu Świętym i neoni), miałem przez ostatni rok dużo do czynienia z tymi grupami, uczestniczyłem w ich spotkaniach, bardzo dużo o nich czytałem, przeczytałem wypowiedzi założyciela neokatechumenatu (ogromne herezje) i otwarcie traktuje te grupy jak sekty. Ojcowie duchowni mnie zbywają abym "jakoś to tolerował", koledzy mówią ,że takimi poglądami odrzucam naukę biskupów ,a więc nie mogę do komunii przystępować. Jak to w końcu jest? Niestety zdania nie potrafię zmienić, jestem w 100% pewny, że neoni i odnowowcy są sektą mocno raniącą Święty Kościół Katolicki ale czy naprawdę za takie poglądy grożą jakieś konsekwencje?

Odpowiedz: Co jest herezją? To podważanie jakiejś uznanej nauki Kościoła. Czyli na przykład kwestionowanie bóstwa Chrystusa, zaprzeczanie Niepokalanemu Poczęciu, prawdzie o prawdziwej obecności Jezusa pod postacią chleba i wina itd. Nie są kwestią ortodoksji czy herezji taki sprawy jak sposób odprawiania Mszy (ten czy inny ryt), formy modlitwy, sposób prowadzenia katechezy itd. Odpowiadający nie może obiecać, że wszystkie wypowiedzi członków obu tych ruchów są w pełni w zgodzie z ortodoksją. Ale na pewno w założeniach tych ruchów nie ma herezji... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 14:57:13

Pytanie: Szczesc Boze! Mam pytanie dotyczce problemu potepienia za grzechy. Wpadla mi ostatnio w rece ksiazka pt."Szatan istnieje naprawde", autor P.Bonifacius Günther CCD, Wydawnictwo "ARKA" Wroclaw 1992. Ksiazka posiada Imprimatur O.Werner Parel, prowinjal Karmelitow Bosych, Monachium, 19.03.1973 r. W ksiazce tej m.in. przedstawione sa wypowiedzi demonow (szatanow), w tym Judasza Iskarioty, przy odprawianiu egzorcyzmow nad pewna kobieta. Dzisiaj natomiast na forum przeczytalem, ze Kosciol nie ma pewnosci, czy ktos konkretnie zostal potepiony. Skad wiec ta rozbieznosc? Serdecznie pozdrawiam

Odpowiedz: Objawienia prywatne, a tym bardziej to, co mówią demony (ich ojcem jest przecież ojciec wszelkiego kłamstwa) nie można traktować jako źródła wiary chrześcijańskiej. Nawet jeśli książka, w której owe zapisy umieszczono, ma kościelne imprimatur... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 14:35:37

Pytanie: Jak rozumiec epizod z Ewangelii w ktorym czlowiek uzdrowiony przez Jezusa chce isc za nim ale Pan Jezus zleca mu inna misje? Podobno powolanie to pragnienie? Czy Pan Jezus mu odmowil bo sie nie nadawal? Czy tez tak po prostu mu odmowil bez wiekszej przyczyny? Wielu ludzi sie nadaje do kaplanstwa a nie maja powolania.(np bardziej cierpliwi i mniej porywczy niz Sw Piotr ,bardziej odwazni...) Jak odniesc odpowiedz Jezusa do sytuacji obecnej? Np jest kandydat ktory chce bardzo byc ksiedzem-idzie do semiarium ale jego opiekunowie dochodza do wniosku ze sie nie nadaje.To rozumiem.Ale jesli sie nadaje i chce ale sumienie mu mowi ze Pan Jezus tego nie chce (zalozmy sie sie czesto modli i wsluchuje sie w glos sumienia) to czy ma ten glos lekcewazyc?Pytam dlatego bo ostatnio na stronie mateusz.pl znalazlem wywiad z jednym ojcem dominikaninem o sumieniu.Twierdzi on ze sumienie sklada sie z 3 czesci - 1.zasady ktore znamy z przkazan 2.wlasne doswiadczenia i wnioski z nich 3.tzw ''irracjonalna'' czesc sumienia obejmujaca subtelne natchnienia wewnetrzne ktore przydaja sie w trudnych wyborach pomiedzy wiekszym a mniejszym dobrem np przy wyborze drogi zycia. Wynika z tego ze jednak tego wlasnego glosu nie powinnismy pomijac?? Czy przez taki glos Pan Jezus wlasnie moze powiedziec komus : ''wracaj do domu''?? Pozdrawiam i z gory dziekuje

Odpowiedz: O który dokładnie fragment Ewangelii chodzi? Bo jest taka scena w opowiadaniu o uzdrowieniu opętanego z Gerazy. Tam chodzi o to, ze uzdrowiony był poganinem, a Jezus nie chciał póki co prowadzić działalności wśród nieżydów (MK 5, 1-20). Jest też inny tekst, o trzech naśladowcach Jezusa (Łk 9, 57-62) A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego. Warto zwrócić uwagę, ze Jezus zasadniczo nie zabraniał chodzić za sobą. Każdy mógł się stać jego uczniem. Ale do grona Dwunastu wybrał tylko tych, których sam chciał... Jak odkryć, do czego Bóg człowieka powołuje? Szerzej napisano o tym TUTAJ . Tu może warto chwilę zastanowić się nad tym, co tak naprawdę oznacza "słyszeć Boga"... Otóż odpowiadającemu wydaje sie, że wielu ludzi w rozpoznaniu powołania zbyt wielką wagę przypisuje jakimś nadzwyczajnym znakom od Boga czy chwilowym natchnieniom. Znak nie zawsze jest do końca czytelny. Można go różnie interpretować. Choćby jako zbieg okoliczności. A wewnętrzne wrażenia bywają bardzo różne. Czasem człowiek bywa pełen entuzjazmu, a czasem zniechęcony. Trudno jedynie na tej podstawie wyrokować o powołaniu. Powołanie powinno się chyba rozpoznawać jako stałe, wewnętrzne pragnienie; jako coś, w czym człowiek odnajduje sens życia, w czym czuje się szczęśliwy. I co najważniejsze, coś, w czym może realizować swoje najważniejsze powołanie, powołanie do miłości. Jeśli ktoś czuje, że codzienne odprawianie Mszy i spowiadanie będzie go tylko męczyć i nużyć, to nie powinien pójść do kapłaństwa. Jeśli samotność na probostwie w niedzielne popołudnia widzi jako udrękę, której można zapobiec jedynie poprzez ciągłe wizyty u znajomych, powinien się nad wyborem drogi życiowej poważnie zastanowić. Podobnie, gdy nie znosi, gdy inni decydują co i kiedy ma robić. Bo znaczy, ze źle mu będzie w kapłaństwie. I wtedy raczej dobrym kapłanem nie będzie. Najważniejsze jednak, by odpowiedział sobie na pytanie o miłość: czy jego wybór ma być wyborem drogi, na której chce kochać, czy raczej szuka wygodnego życia i kariery. Pewności co do słuszności wyboru drogi życiowej nie ma się nigdy. Należy założyć, że kiedy sie już sakrament kapłaństwa przyjęło, to jest to droga zlecona przez Boga. Wtedy nie ma już sensu zastanawiać się, czy wybór był słuszny. Trzeba raczej myśleć, jak sensownie się na owej drodze odnaleźć. Odnaleźć w autentycznej miłości, w służbie Bogu i bliźniemu. Precyzując: trzeba się zgodzić na to, ze wybór jest obarczony pewną dozą możliwości popełnienia - po ludzku - błędu. To trochę tak jak z daleką podróżą. Nikt nie może zagwarantować, ze nie pojawia się jakieś trudności. Ważne, by umieć mimo nich trwać... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 14:33:09

Pytanie: Szczęść Boże! Chciałabym podziękować za udzieloną odpowiedź i prosiłabym jeszcze o pomoc w jednej kwesti, otóż zastanawiam się czy jest w Piśmie Świętym jakiś fragment mówiący o szukaniu odpowiedzi na pytania? Nie wiem, coś w stylu kto pyta nie błądzi tylko właśnie z Pisma Świętego? Sama niczego takiego nie znalazłam, a bardzo by mi się taki fragment przydał. Jeśli tak jest to bardzo proszę o przytoczenie mi fragmentu tylko proszę o podanie całej nazwy fragmentu i autora, ponieważ nie umiem rozszyfrować tych literek i cyferek przy fragmentach z Pisma Świętego. Pozdrawiam!

Odpowiedz: Jest taki fragment w Ewangelii Mateusza, rozdział 7, wiersze 7 i 8: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą". J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 10:06:38

Pytanie: Czy ważne jest małżeństwo, jeśli przypadkowo (chyba sklejenie kartek) nie była przez mężczyznę odczytana cała treść przysięgi. Dopiero po zakończeniu sakramentu zwrócili na to uwagę niektórzy goście z rodziny. Szczęść Boże.

Odpowiedz: Trochę to dziwne, bo tekst przysięgi jest krótki i nie czyta się go, a powtarza za księdzem. Ksiądz na brak nie zwrócił uwagi? On jest urzędowym świadkiem i powinien takie rzeczy zauważyć.... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 09:50:07

Pytanie: "Szczęść Wam Boże! Jestem chłopakiem (jak widać po nicku :-)) i mam pytanie: Czy każda miłość chłopaka do chłopaka i mężczyzny do mężczyzny jest zła? Czy jeśli wiem że kocham np. swojego przyjaciela w sposób dla mnie odczuwalny to znaczy, że na Jego widok mocniej bije mi serce, że czasami lub bez przerwy myślę o nim, że bez przerwy wypatruję kiedy pojawi sie na szkolnych korytarzach, ale nie czuję do niego takiego, jakby to powiedzieć, cielesnego pożądania, to znaczy - kocham go ale nie pragnę z nim np. sie całować albo trzymać sie za rączkę, chodzi mi tylko o przyjaźń, o braterska miłość. Czy to grzech? Czy można tak kochać? I jeśli już to warto Mu o tym powiedzieć? Ja w ogóle Mu o tym powiedzieć?! Jestem osoba głęboko wierzącą i sprawa ta nie daje mi spokoju. Bardzo proszę o pomoc! " Jezeli mam podobny kłopot, ale nie chcę tego, staram sie to zwalczyć, czy muszę się z tego spowiadać?

Odpowiedz: Odpowiadający radziłby porozmawiać z kimś o swoim problemie. To znaczy problemie homoseksualizmu. W młodym wieku łatwiej poddaje sie on terapii... Zobacz TUTAJ Dopóki homoseksualizm pozostaje jedynie tendencją seksualną, a nie jest praktykowany, nie jest grzechem... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 01:16:20

Pytanie: Witam ponownie! Mój problem jest dość nietypowy i w zasadzie nie wiem, czy Odpowiadający jest w stanie mi cokolwiek doradzić, jednak mam nadzieję, że tak się właśnie stanie... Przedstawię pokrótce sytuację: moi rodzice od dawna mieli kłopoty finansowe i nie ukrywam, że wina leży zdecydowanie po stronie mojej mamy. Tata zawinił tylko tym, że za bardzo mamie ufał, że jej, jako swojej żony, nie kontrolował. Z drugiej strony byłoby to dość trudne i skomplikowane, bo matka posuwała się nawet do fałszowania pieczątek urzędowych! Nie płaciła za mieszkanie, zaciągała kilka kredytów na raz, pożyczała pieniądze od sąsiadów, znajomych i nie była w stanie ich oddać. Tata sam pracował, wypruwał sobie żyły, żeby nas jakoś utrzymać - nawet wyjechał za granicę, a w tym czasie mama straciła wszystkie zarobione przez niego pieniądze :( Kiedy jej "przekręty" wyszły na jaw, nie mogłam na nią patrzeć. Miałam względem niej prawdziwą nienawiść w sercu. Modliłam się za nią, a z drugiej strony przeklinałam, nie umiałam sobie z tą sytuacją poradzić. Wydawało się, że sytuacja została opanowana, byłam pewna, że długi zostały spłacone i wreszcie wszystko się ułoży. Mój tata ma bardzo dobre serce i przebaczył mamie wszystko. Niestety, kilka dni temu, jak grom z jasnego nieba, przyszła do zakładu pracy ojca informacja, że ma do spłacenia, uwaga, 24 000 zł!!! Proszę sobie wyobrazić, że mama zaciągnęła kolejny kredyt, nie wiem, jakim cudem, skoro nie pracuje nigdzie. Nie spłacała rat przez blisko rok, chowała przed tatą listy ostrzegające nas przed komornikiem. Matka wpakowała nas w bagno, z którego nie jesteśmy w stanie wyjść. Tata nie zarabia nawet 1000 zł miesięcznie :( Na pensję wszedł mu komornik i nie wiem, jak to wszystko się ułoży, bo szczerze w to wątpię. Jestem załamana! Nie potrafię wybaczyć matce, mam ochotę wyrzucić ją z domu, nie mogę na nią patrzeć. Żal mi strasznie taty, bo on nie zasłużył sobie na takie życie. Boję się, że tata zrobi sobie krzywdę i że odbierze sobie życie. Nie wiem, jaki Bóg ma w tym cel, że nas tak doświadcza. Zaczynam szczerze wątpić, czy On w ogóle istnieje. Czy myśli Pan, że moja matka jest chora psychicznie, że postępuje tak a nie inaczej? Jak, tak czysto po ludzku, mamy sobie poradzić w obecnej sytuacji? To jest tragedia dla naszej rodziny... Jak mam przystąpić w końcu do spowiedzi, skoro nie umiem wybaczyć matce i mam straszne myśli względem niej i samej siebie? Żałuję, że się urodziłam. Nie widzę sensu w życiu, mam naprawdę dość. Wiem, że inni mają większe problemy, ale może przy tym silniejszą psychikę. Ja natomiast nie daję rady... Proszę o napisanie czegokolwiek na ten temat i z góry dziękuję.

Odpowiedz: Ręce opadają, gdy o czymś takim się czyta. To na pewno bardzo trudna sytuacja i trudno się Twojej postawie dziwić... Co może zrobić ojciec? Pewnie niewiele. Na przyszłość może jednak postarać się o ustanowienie rozdzielności majątkowej swojej i żony. Wtedy nie będzie musiał płacić jej długów. Dziś można próbować kogoś zainteresować sprawą, na jakiej podstawie udzielono Twojej mamie kredytu, choć odpowiadający osobiście nie wierzy w skuteczność takich działań. Może też próbować odzyskać pieniądze (na co je mama wydała?) Czy Twoja matka jest chora? Być może tak. Ale odpowiadający nie potrafi Ci na to pytanie odpowiedzieć. Nie jest ani specjalistą od tego rodzaju spraw, ani nie zna dokładniej sytuacji (np. na co mama przeznaczała pieniądze) Co możesz zrobić Ty? Twoja złość jest zrozumiała. To, że nie będziesz jej ufała także. Spróbuj jej wybaczyć w taki sposób, że postanowisz sie na niej nie mścić... Tyle chyba potrafisz... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-30 00:44:34

Pytanie: Jest jedna sprawa, której mimo ogromnych starań nie potrafię zrozumieć. Przejrzałam już chyba wszystkie odpowiedzi w tym dziale, przeczytałam sporo artykułów na ten temat a nadal mam wątpliwości. Otóż jak to jest z tą czystością w małżeństwie? Dlaczego orgazm bez stosunku jest grzechem? Podobno jest nim dlatego, że podobnie jak antykoncepcja jest zamknięty na życie. Ale czym to się właściwie różni od metod naturalnych? One też są zamknięte, na nowe życie, tyle, że w troche inny sposób, przecież w tym czasie nie można zajść w ciąże. Przecież metody te po to właśnie służą, aby przy rzetelnym obserwowaniu swojego organizmu móc odłożyć poczęcie. I o ile potrafię dostrzec różnicę pomiędzy NPR a metodami sztucznym, które nie są zgodne z naturalnym cyklem organizmu to nie potrafię zrozumieć różnicy między NPR a dążeniem do satysfakcji seksualnej bez pełnego stosunku. przecież to drugie nie jest jakimś działaniem przeciw naturze, nie ingeruje się bezpośrednio w naturalny cykl płodności. a małżonkowie nie po to decydują się na tyle wyrzeczeń przy stosowaniu NPR, aby pozostawać otwarci na ewentualne poczęcie. Po prostu nie chcą mieć w danej chwili więcej dzieci, a chcą pozostać zgodni z nauką Kościoła, no I nie faszerować się tabletkami. Dlaczego aby orgazm u męszczyzny był moralnie godziwy nasienie musi być złożone koniecznie w pochwie? Jeśli np. małżonkowie kochają się kilka razy w ciągu jednego wieczoru. Albo inna sytuacja np. ciąża kobiety. Przecież wówczas kobieta nie może po raz drugi zajść w ciąże I kiedy małżonkowie doprowadzają się do orgazmu bez stosunku to przecież nie robią tego z chęcią uniknięcia potomstwa, bo przecież wiedzą, że na razie go mieć nie mogą.

Odpowiedz: Najzwyczajniej w świecie chodzi o to, żeby małżonkowie nie zapominali, ze seks nie jest tylko zabawą. Bo wtedy zaczną siebie traktować jak zabawki... J.

Pytanie z dnia: 2007-06-29 23:14:33

Pytanie: SZCZĘSĆ BOŻE ! W TYM ROKU PODJĘŁAM DUCHOWĄ ADOPCJE . MODLIŁAM SIĘ 3 MIESIACE I DOWIEDZIALAM SIĘ OD KOLEŻANKI ZE ŹLE TO ROBIŁAM , PONIEWAŻ PO ODMÓWIENIU MODLITWY CODZIENNEJ , JEST TAJEMNICA RÓŻAŃCA . JA ONMAWIAŁAM 10 RAZY ZDROWAS MARYJO.... CHWAŁA OJCU... O MÓJ JEZU ... O MARYJO... , ADOWIEDZIAŁAM SIE ,Z E JESZCZE POTRZEBA WIERZE W BOGA OJCA ... I OJCZE NASZ ... TERAZ MODLE SIE POPRAWNIE , ALE BOJE SIE ZE JUZ NIE POTRZEBNIE , ZE TO DZIECKO PRZEZ MOJA GŁUPOTE UMARŁO ?????????????? JAK Z NIM JEST ? MAM TEZAZ WYRZUTY SUMIENIA , NIE WIEM CZY POTRZEBNIE ? PROSZE O RYCHŁĄ ODPOWIEDŹ I Z GÓRY DZIĘKUJĘ ! POZDRAWIAM

Odpowiedz: Modlitwa zawsze ma wartość. Nawet jeśli nie są spełnione jakieś wymogi formalne. Na pewno nie musisz się obwiniać o śmierć jakiegoś dziecka. A przy okazji warto zauważyć, ze dziesiątka różańca to Ojcze nasz, dziesięć razy Zdrowaś i Chwała Ojcu. Można dodać inne modlitwy, ale akurat Wierzę w Boga Ojca odmawia sie na początku różańca, nie na początku jednej dziesiątki... J.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   19


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość