Strona główna

Rehabilitacja niespecyficzna z wykorzystaniem literatury uwagi podstawowe


Pobieranie 44.94 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar44.94 Kb.


Dr Tomasz Kruszewski

Instytut Informacji Naukowej i Bibliologii

Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń

e-mail: tomkrus@umk.pl


REHABILITACJA NIESPECYFICZNA Z WYKORZYSTANIEM LITERATURY – UWAGI PODSTAWOWE
Wystąpienie składa się z dwóch części. W pierwszej dokonałem zarysu teoretycznego biblioterapii. Przedstawiłem jej rozumienie i formy. Druga część poświęcona została wybranym zaleceniom metodycznym, pozwalającym rozwinąć warsztat bibliotekarzy – posiadających ambicje do prowadzenia działań biblioterapeutycznych i doradczych.

* * *


Biblioterapia jest dziedziną młodą. Pierwotnie – tzn. w początkach XX wieku – była głównie stosowana dla wspomagania leczenia chorób i zaburzeń psychicznych, co zresztą do dziś jest praktykowane w Stanach Zjednoczonych Ameryki i Europie Zachodniej. Jednak tekst literacki miał też swój udział w leczeniu osób chorych fizycznie i to znacznie wcześniej, niż w nowoczesnej psychoterapii. Niektórzy początków próbują nawet doszukiwać się w starożytności (czasy Ramzesa II), czy średniowieczu (XIII-wieczny szpital Al-Mansur w Kairze). Pewne jest natomiast, że terapeutyczny charakter literatury dostrzeżono w początkach XX w. w bibliotekarstwie specjalnym, którego jednym z celów jest prowadzenie bibliotek, filii i punktów bibliotecznych w szpitalach, domach pomocy społecznej, ośrodkach rehabilitacyjnych, więzieniach, centrach dla uchodźców etc. Pierwszy symboliczny kontakt lekarza z bibliotekarzem nastąpił zapewne w szpitalu, w którym obaj za narzędzie pracy mieli książkę. Oczywiście wykorzystywali ją w inny sposób – zgodny z ich kompetencjami i rolą, jaką przyjmowali pomagając pacjentom.

Ponieważ literatura przedmiotu w języku polskim nt. biblioterapii nie jest mała, acz rozproszona, warto przypomnieć podstawowe fakty, wychodząc od jej definicji. Zwykle za biblioterapię uznaje się użycie literatury i poezji w leczeniu osób z problemami emocjonalnymi lub chorych psychicznie, w tym także jako środek rozwijający ludzką osobowość1. Jak wynika z definicji, biblioterapia różni się od czytelnictwa, chociaż często jest z nim mylona. Moje doświadczenia z nauczycielami wskazują, że często do programów zajęć wpisują oni „zajęcia biblioterapeutyczne”, podczas gdy w istocie skupiają się na promocji czytelnictwa, innymi słowy – edukacji czytelniczej i medialnej, a istotą biblioterapii jest osiągnięcie zmiany w kliencie: w jego patrzeniu na samego siebie lub na otoczenie oraz nabycie przez niego nowych umiejętności, które pozwolą jemu łatwiej radzić sobie z życiowymi problemami. Celów tych nie stawia się z reguły przed czytelnictwem. Oczywiście związek między obiema dziedzinami praktycznymi istnieje, jednak analiza ta pozostaje poza zakresem niniejszych rozważań.

Szeroki zakres stosowalnych narzędzi wzbudza rozbieżności w nazewnictwie interesującej nas techniki. W literaturze przedmiotu oprócz biblioterapii pojawiają się takie terminy, jak: poezjoterapia, bibliodoradztwo, terapia czytelnicza, literaturoterapia, bajkoterapia. Brak jednakże w ich rozumieniu większych różnic, które pozwalałyby na rozdzielanie poszczególnych technik. Osobiście jestem zwolennikiem stosowania nazwy biblioterapia, posiadającej w Polsce wieloletnią tradycję, bo sięgającą dwudziestolecia międzywojennego. Z drugiej strony, występują pojęcia, które określają zjawiska szersze niż biblioterapia i jako takie wchłaniają ją w swój zakres. Są to arteterapia i kulturoterapia. Dla mnie będą nazwy zbiorów różnych technik wykorzystujących w terapii muzykę, sztuki plastyczne, sceniczne, twórczość literacką etc., ale przyznaję, że istnieją odmienne stanowiska w tej sprawie.

Wcześniej nadmieniłem, że inne zadania w realizowaniu założeń biblioterapii mają lekarz (względnie psycholog) i bibliotekarz (względnie pracownik socjalny, pedagog). Zależą one od rodzajów podjętej biblioterapii. Typów jest wiele, lecz warto trzymać się tych najbardziej rozpowszechnionych w Polsce. W końcu lat 70. XX w. przybliżyła je czytelnikom Rhea J. Rubin. Są następujące typy biblioterapii:

- biblioterapia kliniczna; praktykowana w środowiskach otwartym i zamkniętym, np. sesje psychoterapeutyczne w szpitalach lub gabinetach prywatnych, skierowane na klientów z zaburzeniami w zachowaniu oraz emocjonalnymi. Podstawowym narzędziem terapeutycznym jest literatura wglądowa, wywołująca m.in. identyfikację, projekcję, oczyszczenie (katharsis),

- biblioterapia instytucjonalna; stosuje się w jej ramach treści o charakterze dydaktycznym, dotyczące stanu zdrowia pacjenta, ale również literaturę relaksacyjną. Adresatami działań profesjonalisty są chorzy w szpitalach, korzystający z leczenia stacjonarnego (całodobowego),

- biblioterapia rozwojowa; jest odnoszona do grupowych i indywidualnych odbiorców, u których nie pojawiają się poważne kłopoty ze zdrowiem. Zastosowanie tekstów dydaktycznych i wyobrażeniowych ma polepszać proces samorozwoju, zapewniać prawidłowe funkcjonowanie psychiczne.

Jak z tego wynika stosować biblioterapię kliniczną powinni wyłącznie psychoterapeuci. Nie może być tak, żeby praktykowali ją bibliotekarze, pedagodzy, pracownicy socjalni, choćby nawet posiadali rozległą wiedzą z psychologii. Mogą natomiast pełnić w programie leczniczym funkcję ko-terapeuty, pracującego w porozumieniu i zgodnie z zaleceniami psychoterapeuty. W Polsce liczba lekarzy-psychiatrów i psychologów klinicznych wykorzystujących biblioterapię jest znikoma. Toteż uwagi dotyczące biblioterapii klinicznej pomijam, za wyjątkiem następujących.

Pewne doznania powstałe pod wpływem tekstu literackiego, typowe dla klinicznego ujęcia omawianej metody pracy, będą mogły wystąpić również podczas działań typowych dla biblioterapii rozwojowej. Jakie zatem mechanizm mogą powstawać w psychice naszego klienta podczas sesji? Ich charakterystyki dokonała Caroline Shrodes w 1949 r. w niepublikowanej w całości rozprawie doktorskiej napisanej na University of California w Berkeley. Badaczka wymieniła następujące fazy:

a) identyfikację,

b) katharsis (oczyszczenie),

c) wgląd,

d) zastosowanie (uniwersalizację).

Ad. a) Nasz klient przechodząc przez tę fazę identyfikuje się z fikcyjnym bohaterem. Dzięki temu, mówiąc o własnych problemach, nie musi się „obnażać” przed terapeutą, bowiem zawsze może własne emocje, doznania czy myśli przerzucić na postać z opowiadania, jako te, których zapewne ona doświadcza. Własne przeżycia nie będą więc tak bolesne. Z identyfikacji z czasem wydzielono stadium projekcji, w którym czytelnik stwierdza (najpierw nieświadomie, a potem - pod wpływem działań profesjonalisty - świadomie), że odczuwa to samo, co fikcyjny bohater.

Ad b) Oczyszczenie następuje wówczas, gdy czytelnik odreaguje nagromadzone w nim emocje, da upust złości. Pojawienie się złości jest nieuniknione, skoro w fazie wcześniejszej uświadomione zostały negatywne uczucia. Prowadzący musi być tego świadomy, by móc właściwe zareagować.

Ad c) Dzięki wglądowi nasz podopieczny potrafi lepiej zrozumieć siebie i otoczenie. Literatura wzbogaca go emocjonalnie, czyli mamy tu do czynienia ze zdobywaniem nowej wiedzy.

Ad d) Zastosowanie nowej wiedzy jest najbardziej praktyczną z wymienionych faz. Przechodząc przez nią, klient internalizuje nowy sposób myślenia i zachowania. Ma nową wiedzę, którą stosuje na co dzień, i która jest odmienna od tej, sprzed programu biblioterapeutycznego.

Odchodząc już od aspektów klinicznych biblioterapii stwierdzić należy, że bibliotekarze z powodzeniem mogą poszerzać zakres swoich kompetencji zawodowych związanych z biblioterapiami: instytucjonalną i rozwojową, zwaną niekiedy wychowawczo-humanistyczną. Oba typy łączy poradnictwo. Podstawową jego cechą jest systematyczna praca nad zaburzonym zachowaniem dopóty, dopóki nie przywrócone zostanie ono do pewnego ogólnego standardu społecznego. Działalność doradcza ma więc pomóc klientowi (czytelnikowi) zrozumieć siebie, a także wesprzeć go w zmodyfikowaniu zachowań. Bibliotekarz powinien traktować biblioterapię-bibliodoradztwo jako technikę informowania klienta o możliwościach rozwiązywania życiowych problemów, poprzez ukazywanie podobnych sytuacji w zalecanym tekście. Z jednej strony, efektywna będzie beletrystyka. Bibliotekarz powinien do swojego podręcznego warsztatu gromadzić i selekcjonować fragmenty powieści i opowiadań, w których fabuła jest zbliżona do potencjalnych realnych sytuacji, czyli takich, jakie mogą spotkać jego klientów. Dobrze byłoby, gdyby w pracy nad poszczególnymi problemami dysponował kilkoma tekstami z różnymi zakończeniami i o różnym stopniu złożoności sytuacji fikcyjnego bohatera. Np. kwestia uzależnień powinna być omawiana nie tylko w płaszczyznach profilaktyki, prewencji i leczenia oraz alkoholu, narkotyków i tytoniu, ale także odmiennie podejmowana w odniesieniu do samych klientów. Różnicować teksty powinniśmy zależnie od wieku klientów, ich środowiska rówieśniczego, stopnia podatności na sugestie, otwartości itp. Niektóre historie muszą być jednoznaczne z wyraźnym zakończeniem, inne zawierać więcej metafor i możliwości swobodnej recepcji tekstu.

Zastosowanie w modyfikowaniu zachowań mają poradniki. Liczba opisywanych tam problemów, które można rozwiązać za pomocą nowych wzorów zachowań jest ogromna. Co prawda, większość z tych książek to tłumaczenia z amerykańskich oryginałów, jednak różnice między państwami zachodnimi a Europą postkomunistyczną nie są już tak duże, jak 15 lat temu. Stąd bibliotekarze w Polsce mogą z powodzeniem stosować wiele z nich. Dobrym przykładem jest tu grupa poradników autorstwa Adele Faber i Elaine Mazlish przeznaczonych dla rodziców, którzy mają trudności w relacjach ze swoimi dziećmi. Zamieszczone tam przykłady prawidłowych i nieprawidłowych reakcji na codzienne sytuacje są doskonałym materiałem do ćwiczeń w grupach. Takie warsztaty dla rodziców (niekiedy też wspólne dla rodziców i ich nastoletnich dzieci) mogłyby być jedną z ważniejszych form działań w bibliotekach publicznych i szkolnych. Inne przykładowe tematy, które warto realizować z zastosowaniem poradników to inteligencja emocjonalna, asertywność, sztuka negocjacji, umiejętność obrony przed manipulacjami.

Biblioterapia instytucjonalna, jak wspomniałem, znajduje zastosowanie na oddziałach szpitalnych. Zwykle są w nich zatrudnieni bibliotekarze lub pracownicy socjalni prowadzący bibliotekę. Kontaktując się z pacjentami leżącymi w szpitalnych oddziałach powinni im pozostawiać do przeczytania książki, które polepszą nastrój. Literatura winna więc być dość łatwa i lekka, choć oczywiście poziom tej przystępności jest względny, bo dostosowany do wyrobienia czytelniczego pacjenta. Dla jednej osoby właściwa będzie Kariera Nikodema Dyzmy, dla innego – wymagającego większego wysiłku intelektualnego – niektóre opowiadania Hrabala (oczywiście nie wszystkie – skoro książka ma relaksować, a nie przygnębiać, czy wywoływać smutne konstatacje. Tak więc rola bibliotekarza ogranicza się tutaj do odpowiedniego wyboru książki dla pacjenta.

Więcej zadań będzie miał w odniesieniu do przekazania klientowi książki lub materiału alternatywnego (np. filmu edukacyjnego), zawierającego informacje o jego chorobie, przy czym ważna jest wcześniejsza konsultacja z lekarzem prowadzącym. Znając stan psychiczny swojego pacjenta, powinien on rozsądzić, jak dalece poinformować go o rokowaniach w leczeniu i w jakim stopniu szczegółowości przekazać jemu dane nt. choroby. Konsultacja bibliotekarz-lekarz jest szczególnie ważna w odniesieniu do klientów cierpiących na choroby chroniczne, nieuleczalne i śmiertelne. Rzecz jasna musimy pamiętać, że każdy z nas ma prawo do prawdy i nie wolno jej odmawiać naszym podopiecznym. Jednakże forma w jakiej tę wiedzę przekażemy, staje się niezwykle istotna. Stąd bibliotekarz-biblioterapeuta musi odznaczać się wysokim stopniem empatii. Bez niej praca z osobą wymagającą pomocy nie jest możliwa.

Wspomniane wcześniej zjawisko zastosowania jest też podstawowym elementem biblioterapii rozwojowej. Dobrym przykładem będą zajęcia z młodzieżą w szkole na temat tolerancji. Jej brak przejawiać się może w stosunku do osób z mniejszości etnicznych, o innych orientacjach seksualnych czy niepełnosprawnych intelektualnie. Dobrany tekst literacki powinien spowodować przeorientowanie myślenia o tych grupach ludzi i stwierdzenie, że wszyscy różnimy się od siebie, co nie znaczy, że dzielimy się na lepszych i gorszych. Jak tego dokonać?

W pierwszej kolejności musimy zastanowić się, w jaki sposób zastosujemy tekst o charakterze dydaktycznym, wychowawczym bądź terapeutycznym. Możemy go użyć na trzy sposoby:

1) polecić książkę (opowiadanie), która zwiększy skuteczność już prowadzonej terapii,

2) użyć jako wprowadzenia do dyskusji i analizy sesji terapeutycznej,

3) dać klientowi zadanie domowe, które będzie bazowało na czytaniu.

W naszym przykładzie najwłaściwsze będzie zastosowanie sposobu nr 2, ponieważ takie zagadnienia jak tolerancja są wdzięcznymi tematami do pracy grupowej. Uczestnikami warsztatów będą uczniowie jednej klasy. Jeśli grupa jest liczniejsza niż 18-20 osób, warto byłoby zastanowić się nad podzieleniem jej na dwie mniejsze. Wtedy będziemy mieć lepszy kontakt ze wszystkimi, łatwiej nam też będzie poprowadzić dyskusją. Należy pamiętać ponadto, że im problem bardziej osobisty, tym grupa powinna być mniejsza, a niekiedy nawet wskazana będzie praca indywidualna.

Grupie należy odczytać tekst, którego fabuła nie będzie nużąca, oderwana od rzeczywistości. Od nas zależy, czy zaproponujemy materiał wywołujący od razu silne emocje, czy będziemy chcieli je spotęgować później. Możemy np. zaaranżować scenkę dramową, podczas której nasi podopieczni wejdą w role osób nietolerowanych. Dramę warto nagrać, a następnie podczas zajęć odtworzyć. Pozwoli to na żywszą dyskusję, bo młodzież będzie w stanie zaobserwować własne emocje, powstałe pod wpływem odgrywania trudnej sytuacji. Prowadzący wywołując rozmowę winien ograniczać się do pilnowania, aby jej temat nie zbaczał od zaplanowanego i nie powinien zbyt wcześnie podawać podopiecznym tez związanych z koniecznością bycia tolerancyjnym. Te powinien zostawić sobie na podsumowanie spotkania, które scali wstępne założenia, z ostatecznymi opiniami uczestników. Dobrze byłoby, gdyby nie wszystko było dopowiedziane. Wówczas uczestnicy wyjdą z warsztatów z poczuciem „nie zamknięcia problemu”. Jeśli będą dalej o nim myśleli, to znaczy, że nasz wpływ jest znaczny, a zatem przygotowane zajęcia – profesjonalne.

Oprócz klasycznej dramy mamy do dyspozycji szereg innych środków wartych rozważenia przy opracowywaniu scenariusza zajęć biblioterapeutycznych. Istotnymi czynnikami, jakie należy wziąć pod uwagę są: wiek i liczebność uczestników, poziom ich socjalizacji, miejsce przeprowadzenia warsztatów, tematyka wiodąca i cele zajęć. Inną strategię przyjąć musimy nawet wobec osób w tym samym wieku, ale wywodzących się z różnych środowisk, np. młodzieży licealnej bądź ich rówieśników przebywających w placówkach resocjalizacyjnych, kiedy będziemy chcieli podjąć zagadnienie agresji wśród nastolatków.

Biblioterapię możemy wzbogacać stymulowaniem naszych klientów do własnej twórczości literackiej zarówno poprzez zainicjowanie gazetki szkolnej, kółek literackich, podczas których pracowałoby się nad własną poezją lub krótkimi formami epickimi. W odróżnieniu jednak od klasycznych kółek literackich, nie będzie nas interesowała estetyka wytworów, ale poziom zaangażowania, stopień przeniesionych na papier emocji skumulowanych pod wpływem tekstu wprowadzającego.

Własna twórczość nie musi skupiać się na samodzielnych i tak ambitnych próbach pisarskich. Mogą one przybierać formę prostszą – listów do bohatera. W nich uczestnicy zajęć mogliby podawać rozwiązania problemu, jakie ich zdaniem byłyby najlepsze, ustosunkować się do zachowania postaci fikcyjnej etc. Alternatywą dla pisarstwa są m.in. rysunek i inne techniki plastyczne. Szczególnie efektywne będą one w odniesieniu do dzieci poniżej 10 roku życia, ale też seniorów. Tutaj biblioterapia korzysta z metodyki arteterapii czy terapii zajęciowej, co świadczy o tym, że wszystkie metody i techniki wykorzystujące materiały niespecyficzne, w niespecyficznej rehabilitacji mogą być wykorzystywane łącznie, a ich dobór uzależniony od pomysłowości profesjonalisty.

Kilka słów należałoby poświęcić jednej z form biblioterapii wobec najmłodszych, mianowicie bajkoterapii, która w Polsce zdobyła dużą popularność. Jak doskonale wiemy, bajki terapeutyczne, zależnie od założonego kierunku psychologii, pomagają dzieciom, przede wszystkim w wieku 4 – 9 lat, pozbyć się lęków, zredukować problemy emocjonalne, wyciszyć się. Praktycy dostrzegają wiele walorów takiej terapii. Wymieniają m.in.:

- ożywienie układu immunologicznego, a przez to uaktywnienie samoleczenia,

- spotęgowanie radości życia,

- stworzenie dystansu do własnych problemów,

- pomoc w wyzbyciu się strachu i lęku,

- zmobilizowanie odwagi i aktywności,

- wspieranie wewnętrznego spokoju i równowagi,

- wzmocnienie wiary we własne siły.

Jak wspomniałem na wstępie, wprowadzanie kolejnych terminów dla tej samej techniki mija się z celem, a najwyraźniej brak jest różnic między biblio- a bajkoterapią. Niemniej świeże spojrzenie w obrębie bajkoterapii pozwala na rozwinięcie metodyki całej techniki pracy z użyciem tekstu.

Odrębnie pojmowana, aczkolwiek posiadająca cechy wspólne z biblioterapią, bo czerpiąca z niej inspiracje, jest obsługa biblioteczna osób niepełnosprawnych. Ponieważ wymagają oni niestandardowych form usług, bibliotekarz musi być zaznajomiony z metodyką pracy z tymi osobami i rozumieć specyfikę ich niepełnosprawności. W najbliższych dniach na półki księgarń trafi obszerne opracowanie Małgorzaty Fedorowicz w tej materii, toteż tutaj przedstawiam tylko skrótowo zalecenia dotyczące komunikowania się z użytkownikami biblioteki przejawiającymi niektóre niesprawności.

a) Rady dla osób obsługujących osoby niesłyszące i słabo słyszące:



  • podejdź do klienta, tak żebyś był widzialny,

  • spytaj w jaki sposób chce się komunikować? Jeśli użytkownik chce porozumiewać się językiem migowym poszukaj takiej osoby w bibliotece,

  • jeśli możesz zredukuj panujące w pomieszczeniu hałasy, w przeciwnym razie przenieś się do cichszego pomieszczenia,

  • zawsze bądź zwrócony twarzą do użytkownika i utrzymuj z nim kontakt wzrokowy,

  • jeżeli korzystasz z usług tłumacza języka migowego, mów do klienta, a nie do tłumacza,

  • mów w normalnym tempie, dokładnie wymawiaj słowa, nie przesadzaj z nadmiernym ruchem warg ani nie mamrocz, gdyż utrudni to odczytywanie mowy z ust,

  • usta muszą być widoczne, więc nie zasłaniaj ich rękoma, nie jedz, nie żuj gumy itp.,

  • zwróć uwagę na oświetlenie,

  • jeśli użytkownik z uszkodzonym słuchem używa urządzeń wspomagających słyszenie, daj mu możliwość skorzystania z nich,

  • jeśli użytkownik nie rozumie cię napisz treść twojego komunikatu.

b) Obsługa osób niewidomych i słabo widzących

  • nie krzycz i nie mów głośniej niż zwykle, większość z nich nie ma kłopotów ze słuchem,

  • przedstaw się. Jeśli jest to większa grupa ludzi zawsze mów w kierunku, do kogo się zwracasz,

  • postaraj się, aby twój głos brzmiał przyjaźnie,

  • zwracaj się bezpośredni do osoby niewidomej, a nie do jej widzących towarzyszy,

  • nie dotykaj i nie głaszcz psa przewodnika,

  • aby dać wskazówkę dotyczącą tego gdzie się dana rzecz czy miejsce znajduje używaj określeń typu „stacja obsługi usytuowana jest na godzinie 3 od miejsca, w którym Pan/Pani stoi”,

  • jeśli masz być przewodnikiem osoby niewidomej pozwól uchwycić jej swój łokieć, uprzednio pytając się czy sobie tego życzy. Idąc odrobinę ją wyprzedzaj. Nie ciągnij jej za rękę,

  • spytaj, w czym możesz pomóc i która forma komunikacji jest przez użytkownika preferowana.

c) Rady dla osób obsługujących użytkowników z niepełnosprawnością ruchową:

  • zwróć uwagę na to, by drogi, po których mogą przemieszczać się użytkownicy na wózkach inwalidzkich czy o kulach nie były niczym zastawione,

  • pamiętaj, że wózek inwalidzki lub chodzik stanowi część prywatnej przestrzeni osoby poruszającej się za jego pomocą, więc bez pozwolenia nie dotykaj ani nie popychaj urządzenia,

  • nie przenoś użytkowników, jeśli nie zachodzi konieczność ewakuacji budynku czy nie zostanie sformułowana wyraźna prośba,

  • rozmawiając, staraj się abyś był na poziomie oczu klienta, więc usiądź lub przykucnij,

  • mów bezpośrednio do użytkownika, a nie do osób mu towarzyszących,

  • nie zakładaj, że klient posiada inne niepełnosprawności np. nie może mówić,

  • nie zakładaj, że potrzebuje informacji na temat niepełnosprawności,

  • spytaj, w czym możesz pomóc.

Niezależnie od tych wytycznych, bibliotekarz niekiedy zmuszony będzie do rozmowy z klientem – nieważne w jakim wieku i kondycji psychofizycznej – która zawierać powinna elementy wsparcia psychicznego. Na koniec kilka uwag dotyczących umiejętnie poprowadzonej rozmowy.

Rozmowa profesjonalna musi zawierać przynajmniej trzy ogólne przesłanki. Po pierwsze, należy pamiętać, że jeśli nawet będziemy stosowali we właściwy sposób wszystkie zalecenia metodyczne, nasza skuteczność będzie różna (czasami żadna), bo zależna od osobistych predyspozycji nadawcy, stopnia jego wrażliwości, możliwości poznawczych, zdolności do samorozumienia etc. Poza tym klient musi być gotowy na przyjęcie oferowanej pomocy. Nie możemy jej udzielić na siłę. Nie prowadźmy więc rozmowy w taki sposób, jakby to od naszej woli i chęci zależał sukces terapeutyczny.

Po drugie, najlepiej życie i problemy klienta zna on sam. Zapewne więc każdy z naszych pomysłów, jak naprawić traumatyczną sytuację, klient sam już dawno przetestował. Nie zmuszajmy się więc do wymyślania kolejnych błyskotliwych koncepcji i nie zmuszajmy jego, by tego wysłuchiwał. Skoro on sam zna siebie najlepiej, to on sam też jest w posiadaniu rozwiązania problemu. My mamy jedynie pomóc doprowadzić go do oszukania tkwiącego w nim rozwiązania.

Stąd wyłania się trzeci warunek profesjonalnej rozmowy. Należy pozwolić mówić klientowi. W końcu to jego problem sprokurował spotkanie z nami. Nie powinniśmy więc mówić dłużej niż przez kilkanaście procent czasu rozmowy. Resztę spożytkować należy na uważne i aktywne wysłuchanie rozmówcy. Okażemy w ten sposób życzliwość oraz pozwolimy klientowi na lepsze samozrozumienie sytuacji, która go spotkała.

By zobrazować wspomniane wytyczne warto odwołać się do koncepcji Carla Rogersa. Udowodnił on, że ludzie mówiący o swoim problemie spotykają się z odpowiedziami, które w 80% przypadków można zaliczyć do jednej z 5 kategorii, tj.: wypowiedzi oceniających, interpretujących, wspierających, badających i rozumiejących. Przyjrzyjmy się przykładowej wypowiedzi klienta i naszym możliwym na nią reakcjom.
Tabela nr 1. Formy odpowiedzi na informację o problemie wg koncepcji Carla Rogersa




Treść komunikatu

Kategoria

odpowiedzi



Klient (chłopak, gimnazjalista)

„Rodzice uważają, że jestem uzależniony od narkotyków, bo raz lub dwa przyszedłem do domu trochę na haju, a w doniczce posadziłem trochę ziół. Wszyscy znajomi robią tak od dawna i jakoś nie widzę, żeby wpadli w nałóg. Moi starzy zawsze przesadzają i traktują mnie jak dziecko”.

Charakterystyka problemu

Profesjonalista:

„Powiedz proszę, a oprócz tego razu czy dwóch kiedy zauważyli to rodzice, ile razy byłeś na haju?”

Odpowiedź badająca

„Spróbujmy wspólnie coś zaradzić, jak rozwiązać twoje trudne relacje z rodzicami i zastanowić się, z czego one wynikają, dobrze?”

Odpowiedź wspierająca

„Źle robisz, że bierzesz narkotyki. One będą ciebie powoli niszczyć i wreszcie zabiją”.

Odpowiedź oceniająca

„Jesteś zły, że rodzice nie mają do ciebie zaufania, chociaż uważasz, że w twoim zachowaniu nie ma nic nietypowego i niewłaściwego”.

Odpowiedź rozumiejąca

„A może ich obawy wynikają z troski o ciebie i z tego, że cię kochają i nie ma to żadnego związku z traktowaniem ciebie, jak dziecka”.

Odpowiedź interpretująca

Jakie znaczenie mają przedstawione w tabeli przykładowe formy wypowiedzi? Stosując odpowiedź badającą staramy się dowiedzieć więcej o sytuacji trudnej rozmówcy (np.: „Powiedz, co rozumiesz pod słowami: już nie mogę wytrzymać z nim i dam mu popalić. Co chcesz zrobić?”). Wsparcie ma za zadanie pomóc nadawcy stłumić intensywność uczuć, czyli spowodować obniżenie napięcia emocjonalnego (np.: „Widzę, że twój problem jest rzeczywiście poważny, ale jestem przekonany, że spokojne zastanowienie się nad nim przyniesie dobre rozwiązanie”). Z kolei poprzez odpowiedź oceniającą pokazujemy klientowi, że osądziliśmy jego sytuację pod kątem jej prawdziwości i ważności (np.: „Przesadzasz! To, że rzuciła cię dziewczyna, to jeszcze nic wielkiego. Inni mają gorzej!”). Interpretując wypowiedź, dajemy informację zwrotną wskazującą na istotę problemu (np.: „Właściwie to twoje kłopoty wynikają z tego, że nie potrafisz szczerze rozmawiać z synem”. Myślę też, że sam nie miałeś zbyt zażyłych relacji ze swoim ojcem”). Oceny i interpretacje powinno się ograniczać do minimum i artykułować je przede wszystkim na wyraźną prośbę rozmówcy. Z drugiej strony interpretacja, ale z okazaniem empatii rozmówcy, może stać się dla niego silnym bodźcem rozwoju, warunkującym poprawę psychologicznych aspektów życia. Wreszcie w wypowiedzi rozumiejącej tzw. parafrazie dajemy nadawcy informację, że słuchamy go uważnie, a jednocześnie upewniamy się, czy dobrze go zrozumieliśmy (np. „Chciałbyś, by twoje życie wyglądało dokładnie tak samo, jak w tej książce, prawda?”).



W trakcie trwania dłużej rozmowy występować będą wszystkie rodzaje odpowiedzi profesjonalisty, co nie jest błędem. Istotne jednak będzie umiejętne wyważenie proporcji i skupienie się na kwestiach, które odnieść mogą pozytywny skutek nie tylko w dalszej perspektywie, lecz również podczas trwania spotkania. Taki efekt z pewnością dają parafrazy. Są one stosowane najrzadziej z pięciu wymienionych kategorii i dlatego wymagają pewnego treningu. Dzięki parafrazie możemy zminimalizować liczbę powstałych nieporozumień, ponieważ staramy się osiągnąć jak najwyższą jednoznaczność poprzez skłonienie nadawcy do modyfikacji swojej wypowiedzi. Warto w tej technice posługiwać się utartymi zwrotami typu: „O ile dobrze zrozumiałem, to...”, „Chcesz powiedzieć, że...”, „Innymi słowy uważasz, że...”. Mogą tu być stosowane również pytania. Jak widać, profesjonalista nie przekazuje własnych opinii, ocen, rad czy analiz. Unikanie oznak oceny, zarówno pochwał, jak i nagan, używanie neutralnego tonu, bezstronność są fundamentem działalności pomocowej.

1 R. Barker, The social work dictionary, Silver Springs 1987, s. 15, [za:] J. Pardeck, J. Pardeck, Bibliotherapy. A clinical approach for helping children, Yverdon [i in.] 1993, s. 1.



©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość