Strona główna

Reinhard Körner ocd rekolekcje karmelitańskie wprowadzenie do modlitwy wewnętrznej


Pobieranie 78.08 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar78.08 Kb.


Reinhard Körner OCD

REKOLEKCJE KARMELITAŃSKIE
Wprowadzenie do modlitwy wewnętrznej

Z niemieckiego przełożył

o. Bruno Piechowski OCD


KURIA


KRAKOWSKIEJ PROWINCJI KARMELITÓW BOSYCH

KRAKÓW 2000


Wstęp

Rekolekcje niewątpliwie należą dzisiaj do istotnych form pogłębienia wiary oraz odnowy chrześcijańskiego życia. Poza szerokim gronem osób zakonnych, kleru diecezjalnego, czy przeróżnych wspólnot życia duchowego zauważa się wzrastający popyt na tego rodzaju formy spotkań, jakie zorientowane są biblijnie i sięgają do źródeł chrześcijaństwa. Rekolekcji poszukuje dzisiaj dużo ludzi, nie tylko katolicy, ale i protestanci, a coraz częściej także ci, którzy z różnych powodów wyobcowali się lub zostali odsunięci od Kościoła. W nich wszystkich istnieje głęboka tęsknota za Bogiem oraz za nawiązaniem z Nim osobowej relacji.

Rekolekcje są bez wątpienia zasługą św. Ignacego z Loyoli - to on nadał „Ćwiczeniom duchowym“ ich „klasyczny kształt“, ale jest to również zasługą ojców z Towarzystwa Jezusowego - to oni w ubiegłych stuleciach przywrócili rekolekcjom ich autentyczną formę i sprawili, że cieszą się one dzisiaj dobrą opinią. Mimo to, a również ze względu na ich aktualność wydaje mi się, że nadeszła pora zastanowienia się nad faktem, że tradycja rekolekcyjna rozprzestrzeniła się dalej i rozwinęła o wiele szersze bogactwo form, aniżeli wspomniana forma rekolekcji ignacjańskich, słusznie nazywana „klasyczną“.

1. „Rekolekcje“ przed i po Ignacym

Ignacy nie pisał swojej książki całkiem od zera. Podczas trzydniowego pobytu w klasztorze benedyktynów w Montserrat w marcu 1522 roku zapoznaje się z książką „Exercitatorio de la vida spiritual“ napisaną przez zmarłego tu przed dwunasty laty opata Garcia Jiménez de Cisneros (1455/56 - 1510).1 Ten z kolei podczas swoich podróży do Rzymu a przede wszystkim do Paryża zetknął się z ruchem odnowy Devotio moderna. Przeniósł zatem do Hiszpanii istotne elementy mistyki nadreńsko - holenderskiej. Swoje „Ćwiczenia życia duchowego“ wydał w wielkim nakładzie w 1500 roku z pomocą niemieckiego specjalisty zatrudnionego w bardzo dobrze wyposażonej drukarni klasztornej i rozprzestrzenił je na cały obszar hiszpańskojęzyczny. Książka ta, jest połączeniem tego co „stare i nowe“ podając bardzo szczegółowe wprowadzenia od strony metodycznej. Chodzi o sposób, w jaki osoba „początkująca“ czy „zaawansowana“ lub też ta, która już „doszła do zjednoczenia z Bogiem“, poprzez codzienny wysiłek może „wprawiać się“ w życie duchowe dzięki dokładnie uregulowanym sposobom modlitwy i medytacji podzielonych na tygodnie, dni i godziny. Adresatem jest człowiek wierzący, niezależnie od stanu i sposobu życia; ćwiczenia powinny rozciągać się na całe życie chrześcijanina.

Dyskusja na temat wpływu tej książki na rekolekcyjny projekt Ignacego, zdaniem Eryki Lorenz, „jeszcze się nie zakończyła, zwłaszcza że znaleziono jej opracowanie z 1522 roku, które jest w znacznym stopniu zbliżone do późniejszych rekolekcji ignacjańskich aniżeli wydanie z roku 1500“.2 Ignacy zawdzięcza jej z pewnością więcej niż tylko tytuł, kiedy po kolejnych miesiącach spędzonych w Manresa (marzec - wrzesień 1522) będąc pod wrażeniem własnego nawrócenia i wewnętrznej przemiany rozpoczął pisać swoje „Ejercicios espirituales“. Także wszystkie inne skarby długiej duchowej tradycji, jakie Ignacy mógł odkryć w bogatej bibliotece klasztoru w Manresa (z którą mógł łatwo wejść w kontakt żyjąc w samotności Manresa3), nie pozostały bez wpływu. Dla przykładu jego „Zasadę i fundament“ znajdujemy prawie dosłownie w piśmie powstałym 300 lat wcześniej, napisanym przez katalońskiego misjonarza Ramona Llulla.4

Pod pojęciem „exercitia spiritualia“ już przed Cisnerosem wielu autorów w późnym średniowieczu rozumie ukierunkowane „ćwiczenia“, które - nawet jeżeli nie w formie czasowo ograniczonego kursu - „ mają na celu wprawianie się w misteria, szczególnie poprzez modlitwę myślną, w zewnętrznej samotności i według określonych modlitewno - pedagogicznych zasad“ (Hugo Rahner5). Dokładną informację o historii tego pojęcia oraz przedstawienie metodycznego i treściowego wprowadzenia do tego typu „rekolekcji“ u różnych mistrzów i mistrzyń na przestrzeni stuleci proponują autorzy artykułu „Exercices spirituels“ we francuskim „Dictionnaire de Spiritualité“6, do którego odsyłam w celu pogłębienia studium.

Sam Ignacy był świadomy, że jego „Ćwiczenia duchowe“ usytuowują się w długiej tradycji. Nie znosi jej przez swój skomasowany czterotygodniowy kurs, który zaleca udzielać w całości „tylko elicie“ (Hugo Rahner SJ7) i zasadniczo tylko raz w życiu. Ale dzięki czasowo ograniczonemu, treściowemu i metodycznemu skomasowaniu nadaje rekolekcjom pewną strukturę, w oparciu o którą nastąpi późniejszy rozwój.

Jednocześnie zapoczątkował tym samym ruch rekolekcyjny, jaki mógł oddziaływać, aż do naszych czasów. Początki tego ruchu jeszcze podlegały jego zaleceniom. Jako najlepsi rekolekcjoniści uchodzili wówczas jezuici Petrus Faber i Salmeron, ceniony również jako teolog. Wraz z zakładaniem domów rekolekcyjnych - między innymi przez Karola Boromeusza (pierwszy już w roku 1579 w Mediolanie) - i bullą Pawła V z 1606 roku, jaka wszystkim osobom zakonnym i klerowi diecezjalnemu kładła na sercu rekolekcje ignacjańskie, rozpoczyna się „zwycięski bieg rekolekcji (ignacjańskich)“ (Carl Feckes8) przez domy zakonne i seminaria trydenckie. W XIX wieku także inne rodziny zakonne podjęły ten ruch poprzez zakładanie domów rekolekcyjnych, przede wszystkim w Belgii i Holandii, w zaskakująco wzrastającej ilości. Ostatecznie encyklika Piusa XI „Mens Nostra“ z 1929 roku podkreśla znaczenie rekolekcji dla każdego chrześcijanina, obojętnie jakiego stanu. W obszarze niemieckojęzycznym szczególnie Hugo Rahner SJ9 przyczynił się w znacznym stopniu do tego, że kursy rekolekcyjne stały się częścią systematycznie prowadzonego, wspieranego przez kurie biskupie i ponadregionalnego duszpasterstwa.

Pozytywny rozwój rekolekcji przeżył z biegiem czasu także wiele wypaczeń odchodząc od pierwotnego modelu Ignacego. Słusznie ubolewają dzisiaj nad tym jezuici. Karl Rahner pisał: „Trzeba koniecznie uważać, żeby rekolekcje nie były abstrakcyjną indoktrynacją jakiegoś teoretycznego systemu naukowego wraz z jego praktycznymi konsekwencjami […], lecz aby były mistagogią w religijne doświadczenie człowieka i jego obdarowania od wewnątrz“. Podobnie stwierdza Józef Sudbrack SJ10: „Z biegiem czasu pierwotny projekt został często przeinaczony stając się formą moralnego pouczenia, wykładem (bez medytacji) czy też pseudodynamiczną ucieczką w doświadczenie.11

Lothar Lies mówi nawet:

„Rekolekcje ignacjańskie nie są z pewnością pobożnymi weekendami w samotności, spokoju i skupieniu, jakie się proponuje w domach rekolekcyjnych. Rekolekcje nie są także okresem tak zwanych dni skupienia, podczas których - samemu czy w grupie - konfrontuje się osobistą egzystencje z jedną z prawd wiary wyciągając z tego duchowy owoc...“12

Oddając słuszność wszystkim tym poglądom nie należy zapominać, że już sam Ignacy - por. 18 i 19 wskazówkę na początku jego ćwiczeń - uznawał za możliwe a niekiedy i konieczne dopasowanie treści i metod do konkretnej sytuacji rekolektanta. Hugo Rahner powołując się na te wskazówki konstatuje: „Każde rekolekcje odbiegające od ignacjańskiej formy (8 lub 3 dni; rekolekcje grupowe z szeregiem konferencji; faworyzowanie 1 tygodnia), są legalnymi adaptacjami przewidzianymi już przez Ignacego“13. Dlatego nie jest zamysłem Ignacego czy też historii, jeżeli tylko tym - obojętnie w jaki sposób ułożonym - ignacjańskim rekolekcjom, miałoby przysługiwać miano „rekolekcji“.


2. Legalne formy rekolekcji w przeszłości i teraźniejszości

Moim zdaniem, Anton Rotzetter, kapucyn, słusznie konkluduje: „Rekolekcje Ignacego są […] uogólnieniem duchowych doświadczeń, jakie Ignacy przeżył podczas swojego procesu nawrócenia. Dlatego należy się zapytać, czy procesy nawróceń np. innych założycieli zakonów nie zawierają w sobie doświadczeń, które dałyby się w sposób analogiczny przekształcić w rekolekcje.“14 Wydaje mi się, że jest to znak czasu a w obliczu takiego „kręgu zainteresowanych“ nawet konieczność.

Anton Rotzetter w 4 tomie wydawanej przez siebie serii „Seminar Spiritualität“15 przedstawia, jako konkretny przykład praktykowany i sprawdzony już przez niego i jego asystentkę model, oparty metodycznie i treściowo na duchowym charyzmacie św. Franciszka. Już na początku ignacjańskiego ruchu rekolekcyjnego Jan Chryzostom Schenk (1581 - 1634), również kapucyn, opracował dla swoich współbraci książeczkę zatytułowaną „Ćwiczenia duchowe“, które, używając języka współczesnego, wprowadzają w pewien rodzaj „rekolekcji w codzienności“ oraz od strony treściowej i metodycznej podejmują ducha Franciszka.16

Podobnie kształtowała się sytuacja także w innych tradycjach zakonnych - w mniej czy bardziej rozbudowany sposób - i także dzisiaj może się ona rozwijać na nowo. Wolno się nam przy tym opierać na „klasycznych“, to znaczy, ignacjańskich rekolekcjach i z wdzięcznością pójść do ich „szkoły“.

Projekt ignacjański był przygotowywany z myślą o rekolekcjach indywidualnych. Nie należy jednak negatywnie oceniać rekolekcji grupowych rozpowszechnionych od XVII wieku, w których impulsy podawane były w formie konferencji dla wszystkich uczestników. Mówiąc o rekolekcjach ignacjańskich Karl Rahner stwierdza: „Rekolekcje grupowe mogą zasługiwać na miano rekolekcji tylko wtedy, gdy tak będą ukształtowane, że w sposób poważny wydarzy się w nich religijna historia indywidualnego człowieka.“17 Dlaczego miałoby to nie zaistnieć, dlaczego nie dałoby się tego zrobić? - Z drugiej jednak strony świadomie wprowadzony aspekt wspólnotowy byłby także słuszny i nie sprzeciwiałby się ignacjańskiej myśli, lecz uzupełniłby ją pozytywnie. Anton Rotzetter pisze, że „ignacjańska tradycja stworzyła trwały model rekolekcji indywidualnych. Rekolekcje jednak muszą przekazywać doświadczenie Kościoła, to znaczy doświadczenie konkretnie przeżywanego braterstwa, świętującej i modlącej się wspólnoty, doświadczenie ufności i nadziei. Myślę, że dzisiaj na pierwszym miejscu nie stoi nawrócenie pojedynczych ludzi, ile bardziej proces nawrócenia wspólnot. Stąd należy rozwijać rekolekcje wspólnotowe, które będą się wprawiać w „vita communis“ jako we wspólną drogę wiary.“18 Sprawa na wskroś słuszna, która tak samo odpowiada podstawowej formie chrześcijańskiego procesu wiary, w jaki należy się „wprawiać“ podczas rekolekcji, jak i odnowieniu wiary i decyzji życiowej poszczególnego człowieka.

A co z „rekolekcjami w codzienności“? Jeżeli Carl Feckes za „istotny element“ rekolekcji uznaje „samotność i rozmyślanie“19, nie muszą być one koniecznie uwarunkowane surową, milczącą samotnością w określonym czasie w jakimś spokojnym domu rekolekcyjnym – aczkolwiek, jest to bardzo cenne i odpowiada duchowemu procesowi rekolekcji! Książka ewangelickiego teologa z Lipska, pani Karin Johne20 po tytułem „Geistlicher Übungsweg für den Alltag“ (Duchowa droga ćwiczeń w codzienności - przyp. tłum.) stała się ulubioną lekturą katolickich i ewangelickich chrześcijan najpierw we wschodnich później w zachodnich Niemczech. Pozycja ta wprowadza w proces rekolekcyjny trwający 15 tygodni w warunkach rodzinnej i zawodowej codzienności i sytuuje się w najlepszej przed i poignacjańskiej rekolekcyjnej tradycji hrześcijaństwa. Pomogła ona wielu ludziom w odnowieniu ich życia z wiary oraz w znalezieniu głębokiej relacji do Chrystusa - nawet, jeżeli nie wszyscy potrafią w wirze codzienności „rozważać codziennie 20 minut zadany tekst - wzięty zazwyczaj z Biblii - i dzięki temu kroczyć z Bogiem w modlitewnej ciszy i medytacji.“21

Rekolekcyjna tradycja chrześcijaństwa jest szersza i bogatsza od formy ignacjańskiej, która wyłoniła się jako jeden z najpiękniejszych jej owoców. Wszystkie autentyczne sposoby „wprawiania“ się w życie wiary posiadają należne sobie miejsce. I dobrze, że tak jest, gdyż - jak już wspomina to napisane 150 lat przed Ignacym „Imitatio Christi“ - „Nie każde ćwiczenie pasuje do wszystkich ludzi. To pasuje do jednego człowieka, inne zaś do drugiego. Również ze względu na czas jedne ćwiczenia są bardziej przyciągające niż inne …“22

3. „Rekolekcje w duchu Karmelu“

Trudno jest dokładnie stwierdzić, w jakim zasięgu i w jaki sposób karmelici przyłączyli się do ruchu rekolekcyjnego, zapoczątkowanego przez św. Ignacego z Loyoli. W każdym bądź razie już na początku XVII wieku francuski karmelita trzewiczkowy, brat Jean de St. Samson O.Carm (1571-1636), napisał książkę „Meditations pour les Retraites ou Exercices“. Był to podzielony na dziesięć dni kurs z trzema medytacjami na każdy dzień. Napisany był on z myślą o rekolekcjach dla wspólnoty zakonnej oraz z celem duchowej odnowy współbraci w klasztorze. Już w 22 lata po śmierci autora część jego dzieł ukazała się drukiem.23

Jeżeli zaś chodzi o Karmel Terezjański, bo tylko do tego zakonu chciałbym ograniczyć mój opis, to wyraźne prowadzenie kursów rekolekcyjnych, tak dla grup jak i dla pojedynczych osób, pojawiło się stosunkowo późno, bo dopiero w pierwszym dziesięcioleciu naszego stulecia. Natomiast właściwy przełom w pracy rekolekcyjnej w całym Karmelu Terezjańskim na świecie nastąpił dopiero w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Przyczyną tego, jest przede wszystkim fakt, że pragnienie Teresy z Avila, by przynajmniej bracia łączyli w swojej pracy kontemplację z działaniem, nie zostało spełnione. Idea ta została zepchnięta na margines w roku 1585, kiedy to urząd generała zakonu objął Mikołaj Doria. On to mniej czy bardziej nadał zakonowi kierunek i formę życia „czysto kontemplacyjnego“. Dopiero apel papieża Piusa XII „Powrót do źródeł“, podjęty przez Sobór Watykański II oraz badania historyczno-krytyczne sprawiły, że dążenie Teresy i jej towarzysza Jana od Krzyża do kontemplacyjno-apostolskiej formy życia weszły na pierwszy plan i dostarczyły karmelitom niezaprzeczalnej podstawy do pracy duszpasterskiej, nie rozumianej już jako coś dodatkowego i stojącego na uboczu, ale odkryto duszpasterstwo jako przynależne do formy życia, jako samą formę życia. Należy też dodać, że Jan od Krzyża od początku swoich dni w Karmelu Terezjańskim, aż po ostatnie chwile na łożu śmierci, nie przestał być aktywnym duszpasterzem.

Oprócz tego w sposób nowy i bardziej pogłębiony doszło do świadomości zakonu, że Teresa w swoich braciach życzyła sobie takich członków rodziny karmelitańskiej, którzy poprzez duszpasterstwo i przepowiadanie wniosą do Kościoła coś z tego ducha, w jakim sama Teresa nauczyła się postrzegać wiarę i życie. To, co Bóg jej podarował jako poznanie i doświadczenie, powinno należeć do wszystkich ludzi i w sposób świadomy zostać wniesione do Kościoła. Konsekwencją tego jest fakt, że wydane po Soborze Watykańskim II odnowione konstytucje Karmelu Terezjańskiego, kładą na sercu sprawę współpracy nad zbawczym zadaniem Kościoła przede wszystkim przez apostolstwo wspierania, popierania i pobudzania życia duchowego.24

W sposób naturalny narzuca się konieczność czynienia tego poprzez formę rekolekcji. Zaś duchowa tradycja Karmelu, także poza Teresą z Avila, jest tak bogata i skupiona na istocie sprawy, że podaje wystarczająco dużo materiału, aby pomóc ludziom we wprawianiu się do prawdziwego człowieczeństwa wypływającego ze źródeł Ewangelii.

We wrześniu 1992 roku, na zaproszenie generała Zakonu Karmelitów Bosych, o. Camilo Maccise OCD, odbyło się pierwsze spotkanie karmelitów terezjańskich, - 53 uczestników z 28 krajów - prowadzących domy modlitwy, domy rekolekcyjne oraz instytuty duchowości. Dobrze było tam usłyszeć, w jak oczywisty sposób i z jakim zaangażowaniem proponuje się i prowadzi we wielu prowincjach rekolekcje. Samych tylko domów rekolekcyjnych, prowadzonych przez współbraci naszego zakonu, istnieje obecnie 48, z tego 23 w Europie. Ogólnie okazało się, że dzisiaj w Karmelu Terezjańskim praktykowane są dwie formy rekolekcji karmelitańskich, które raczej trzeba by było nazwać rekolekcjami w duchu Karmelu.



  • Pierwsza z nich objęta jest zewnętrznymi ramami zawierającymi „klasyczne“ elementy jak ciągłe milczenie, rozmyślanie i modlitwa. Prowadzący rekolekcjonista podczas przynajmniej trzydniowego kursu wskazuje w swoich konferencjach i inspiracjach do medytacji duchową drogę wielkich postaci Karmelu, jak prorok Eliasz, Teresa z Avila, Jan od Krzyża, Teresa z Lisieux, Elżbieta z Dijon, Edyta Stein i inni, albo formułuje konkretny temat z życia duchowego w oparciu o myśli zawarte w ich pismach.

  • Druga forma polega na tym, że w dłuższych rekolekcjach indywidualnych czy grupowych w sposób możliwie autentyczny, jeżeli chodzi o strukturę teologiczną i metodę, przejmuje się ignacjański „trzon“ Ćwiczeń duchowych wypełniony jednak skarbem doświadczenia karmelitańskiej tradycji zakonnej. Dużo karmelitów proponujących dzisiaj tego rodzaju kursy ukończyło odpowiednie wykształcenie w „szkole św. Ignacego z Loyoli“.

Podobną praktykę można zauważyć w innych rodzinach zakonnych. Obydwie te formy wydają się być słuszne a patrząc na dotychczasowe doświadczenie należy stwierdzić, że są one owocne.

4. Rekolekcje karmelitańskie

Pozostaje jednak nadal kwestia, - odpowiadająca intencji wspomnianego wyżej Antona Rotzettera - w jaki sposób można przeprowadzić rekolekcje specyficznie karmelitańskie biorąc pod uwagę metodę i strukturę. Myślę, że w twórczym porównaniu ze schematem ignacjańskim oraz z tradycją rekolekcji w chrześcijaństwie, sprawa ta wydaje się być dzisiaj bardzo konieczna i niezbędna. Dzięki temu można by powiększyć wachlarz różnego rodzaju dróg „wprawiania się w naśladowanie Chrystusa“ o jeszcze jedną cenną i wartościową drogę. Poprzez to, w sposób pomocny, wyjdziemy na przeciw przeróżnym charakterom ludzi oraz dosięgniemy ich w ciągle zmieniających się sytuacjach życiowych .

Chciałbym tutaj przedstawić koncepcję, która powstała w mojej dziesięcioletniej praktyce prowadzenia rekolekcji. Mogło by to być zachętą do dalszej pracy nad specyficzną formą rekolekcji karmelitańskich w myśli, jaką opisałem powyżej.

a) podstawowe elementy metodyczne

Jeżeli różnego rodzaju duchowości są zorientowane na istocie chrześcijańskiego Objawienia, wówczas nie popadają one w niezdrową konkurencję. Zawsze chodzi tu o różne wzajemnie warunkujące i uzupełniające się akcenty jednego i tego samego naśladowania Chrystusa. Akcenty te wynikają z biografii pojedynczych ludzi albo grupy, która była założycielem i przekazicielem danej duchowości, z ich mentalności, warunków życia a także z sytuacji czasu, w jakim żyli, przede wszystkim jednak zależą one od ich „osobistej historii nawrócenia“. Dlatego też nie należy ostro odgraniczać jednej duchowości od drugiej. To samo liczy się też w odniesieniu do metod, które powinny pomóc człowiekowi do wprawiania się i kroczenia po konkretnej drodze. Podstawowych elementów metodycznych rekolekcji karmelitańskich nie da się opisać za pomocą przeciwstawnego porównywania ich, na przykład z rekolekcjami ignacjańskimi. Mimo to świadomie wypracowane postawienie akcentów pozwala na powstanie pewnego specyficznego kształtu rekolekcji.

Rekolekcje karmelitańskie, niezależnie od tego, czy prowadzone dla osób indywidualnych czy też większych grup, zgodnie z moim doświadczeniem i praktyką, mogą otrzymać swoją specyfikę moetodyczną, o ile uwzględnione zostaną trzy następujących elementy:
(1) Ciągłe milczenie. Już ten pierwszy element zgadza się jednoznacznie z rekolekcjami ignacjańskimi oraz z tradycją rekolekcyjną przed i po św. Ignacym. Dlatego też nie ma tutaj potrzeby osobnego uzasadniania sensu milczenia. Pojawiający się tutaj akcent karmelitański wypływa z formy życia grupy założycieli zakonu na górze Karmel. Oni rozumieli siebie jako „pustelników we wspólnocie“, a będąc zorientowani na osobie proroka Eliasza, w ciągu dnia szukali nieustannie odosobnienia w milczeniu. Poza tym akcent ten wypływa z przykładu życia wielkich postaci karmelitańskich, jak Teresa z Avila i Jan od Krzyża. Ponieważ według ich doświadczenia, samo zewnętrzne odosobnienie nie czyni jeszcze człowieka zdolnym do przyjęcia Boga, jeżeli nie jest ono wypełnione wewnętrznym milczeniem myśli i odczuć, które chętnie „zatrzymują się poza twierdzą wewnętrzną“ (Teresa25), albo chcą „przywłaszczyć sobie Boga poprzez duchową chciwość“ (Jan od Krzyża26), stąd też wprowadza się ludzi w sposób wyraźny w milczenie wewnętrzne.

W moich kursach zachęcam ludzi do tego, aby podczas rekolekcji świadomie zrezygnowali z czytania książek, nawet tych najbardziej wartościowych, aby nie chcieli koniecznie rozwiązywać w tym czasie istniejących problemów, czy też żeby zrezygnowali z szybkich i pochopnych modlitw traktowanych jako nadrobienie zaległości.

Podczas grupowych rekolekcji może się dzięki temu dokonać w sposób poważny indywidualna historia religijna (Karl Rahner). Z drugiej strony nie traci się przez to aspektu wspólnotowego:

Milczenie wewnętrzne obcych z początku dla siebie uczestników rekolekcji pozwala wielu ludziom na głębsze odkrycie drugiego człowieka, jakie dokonuje się w duchu wspólnotowym i kościelno-twórczym biorąc swój początek od Chrystusa jako Głowy.


(2) „Kroczenie w obecności Bożej“. Nie wszyscy ludzie szukający dzisiaj pogłębienia swojej wiary i życia uważają się za zdolnych do medytowania według jakiejkolwiek ustrukturyzowanej formy oraz do tego, by w narzuconym z góry czasie w ciągu dnia rozmyślać nad jakimś konkretnym słowem Pisma czy obrazem, lub też nad jakąś duchową sentencją. Dzięki tej niemożności znajdują się oni w dobrym towarzystwie świętej Teresy z Avila. Ona sama wyznaje, że przez więcej niż dwadzieścia lat życia w zakonie trudno jej było skoncentrować się nad słowem z Biblii czy też odprawiać rozmyślanie według surowej metody medytacji, opisanej w wyżej wymienionej książce (Cisneros). Wybawienie przyniosło jej poznanie, że Chrystus jest przyjacielem, przy którym wolno przebywać nie musząc wcale rozmyślać. Swoim siostrom pisze: „Wcale się od was nie wymaga, abyście musiały o Nim myśleć i tworzyć przy tym mnóstwo myśli, czy też waszym umysłem roztrząsać wielkie i mądre rozważania; proszę was tylko o to, abyście na Niego patrzyły…Ponieważ On ceni sobie wysoko nasze spojrzenie i z Jego strony nie brakuje niczego, abyśmy mogły go znaleźć.“27 Przy całym respekcie dla metod i sposobów medytacji trzeba stwierdzić: Wielu ludzi osiąga to, do czego pragną ich doprowadzić metody i sposoby medytacji, czyli do nieustannego i ciągłego kroczenia w obecności Bożej, również i nie rzadko na mniej sformułowanych i ustrukturyzowanych drogach. Odpowiednio do usłyszanych przez ojców na górze Karmel słów Elisza, które rozwinęły się później w tradycji zakonu tworząc jego myśl przewodnią: „ Żyje Bóg w obliczu którego stoję“ (1Krl 17,1) oraz zgodnie z ujęciem Teresy mówiącej, że Chrystus jest obecny „również pomiędzy garnkami“28, właśnie rekolekcje karmelitańskie mogą dopomóc w tym, aby kroczyć przez dni rekolekcyjne bez określonego czasu na rozmyślanie, a mimo to pozostawać w nieustannym wewnętrznym dialogu z Bogiem. Może się to dokonywać przez spacer na łonie natury, przez nadrobienie snu czy też rozmyślanie albo zwyczajne przebywanie przy Panu w kaplicy. Moje doświadczenie uczy, że również w ten sposób - a dla wielu ludzi tylko w ten sposób - proces rekolekcyjny zostaje wprawiony w ruch.

Użyteczną pomocą w rekolekcjach okazała się przy tym następująca praktyka: Na początku kursu dzielę czas rekolekcji na trzy równe odstępy, które opisane zostają za pomocą słów „przyjść - pozostać - odejść“:

W pierwszych dniach rekolektant może dać się zaprosić słowom Jezusa: „Pójdźcie wy sami na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!“ (Mk 6,31), „Chodźcie a zobaczycie!“ (J 1,39), albo „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.“ (Mt 11,28). Jest on zaproszony do tego, aby opuszczając zwykłą codzienność i zostawiając na boku stres i znerwicowanie doszedł do wewnętrznego spokoju i stopniowo, na ile potrafi, poddał się obecności Boga i procesowi rekolekcji.

Wchodząc w drugą fazę, gdzie u niektórych uczestników powstaje wrażenie, że już są odpowiednio skupieni oraz wystarczająco rozmodleni, przekazuję następujące słowa Jezusa: „ Wytrwajcie w miłości mojej!“ (J 15,9), „Wytrwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was.“ (J 15,4) oraz przypowieść Jezusa o latoroślach, które muszą pozostać złączone z winnym krzewem, by przynosić owoc (J 15,1-5). Doświadczenie uczy, że właśnie ta wskazówka jest bardzo cenna w procesie rekolekcyjnym; dopiero wtedy, kiedy własne myśli zostaną doprowadzone do spokoju oraz osobiste sprawy oddane Bogu w modlitwie, człowiek otwiera się na „nowe“ i staje się przed Bogiem bardziej tym, który słucha, aniżeli tym, który mówi.

W ostatniej fazie, która dokonuje się jeszcze w zewnętrznym i wewnętrznym milczeniu powinno dokonać się odejście - nie tylko wyjście z milczenia rekolekcji, ale świadome odejście do tego miejsca, w którym każdy człowiek został postawiony. Należy znowu spojrzeć na konkretną codzienność („Kogo spotkam, kiedy otworzę drzwi mojego domu? Co mnie czeka, gdy w poniedziałek znowu pójdę do pracy“…) i połączyć ją z tym wszystkim, co dokonało się podczas rekolekcji. Pomocne mogą być tutaj następujące słowa Jezusa: „Idźcie na cały świat…“ (Mt 28,19), ale też „Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki…“ (Łk 10,3). Najważniejszym, co trzeba ze sobą „zabrać“ nie są koniecznie nowe myśli, rozpoznania, odkrycia czy postanowienia, lecz w sposób nowy doświadczony dialog z Bogiem, który jest Emanuelem, czyli Bogiem z nami.

Jeżeli rekolekcje są „wprawianiem się w życie“ (Lothar Lies SJ29), wówczas wprawia się jednocześnie w to, co dzisiaj w życiu codziennym dla większości ludzi jawi się jako jedyna droga realizacji: nie trzymać się ściśle określonego i metodycznie ustrukturyzowanego czasu przeznaczonego na „życie duchowe“, ale żyć w sposób duchowy konkretnym życiem osobistym w rodzinie, w pracy i podczas wypoczynku, 24 godziny na dobę. Chodzi więc o to, aby żyć z wewnętrzną postawą, wyrażającą się stwierdzeniem: „Ty, Boże, i ja…“.


(3) Szukać rozmowy rekolekcyjnej tylko z Bogiem. Bez wątpliwości czymś wartościowym jest możliwość rozmowy z „mistrzem“ doświadczonym w sprawach życia duchowego oraz w duszpasterskim prowadzeniu rozmowy, aby móc omówić z nim swoją własną drogę wiary oraz pojawiające się problemy życiowe. I dobrze, że istnieją rekolekcje takie jak ignacjańskie, w których jest to możliwe, a nawet przewidziane. Jednak także i w tym względzie trzeba bronić się przed gloryfikowaniem metod. Rozprzestrzeniające się dzisiaj w seminariach diecezjalnych, zakonach i wspólnotach życia duchowego przekonanie, że wzrost i dojrzałość w życiu duchowym są zawsze i w każdym wypadku możliwe tylko dzięki stałemu „kierownikowi duchowemu“ czy też „spowiednikowi“, nie odpowiada w sposób absolutny ani doświadczeniu ani tradycji kościelnej. Mogą i powinny istnieć w życiu także takie czasy i sytuacje, w których konkretny człowiek w swojej walce o właściwą drogę zupełnie świadomie sam staje przed Bogiem i czyni Go „partnerem rozmowy“. Również i do takiej postawy pragnie się zachęcić i wprawić uczestników.

I tutaj rekolekcje karmelitańskie mogą postawić swój akcent i dać specyficzne wprowadzenie. Jako że i od strony treści pragną one doprowadzić człowieka do modlitwy wewnętrznej, czyli do osobistej i pełnej zaufania relacji JA - TY między Bogiem i człowiekiem, stąd też zależy prowadzącemu rekolekcje na tym, aby na początku kursu powiedzieć rekolektantowi (myślę tu o rekolekcjach grupowych): „Zasadniczo jestem do Twojej dyspozycji tylko wtedy, jeżeli chodzi o sakrament pokuty albo o krótką rozmowę; spróbuj w tych dniach na serio potraktować obecność Boga do tego stopnia, że Jego samego wybierzesz jako swojego mistrza i rekolekcjonistę a w konkretnych sprawach, które być może chciałbyś ze mną omówić, On sam niech będzie Twoim partnerem rozmowy.“

Abstrahując od tego, że niektórzy uczestnicy kursu z góry są wdzięczni za takie pozostawienie wolności, doświadczyłem, że rekolektanci wcale nie otrzymują przez to mniej, aniżeli wtedy, kiedy by przyszli na rozmowę ze mną: Poprzez to doświadczają coraz bardziej prawdy, jak w bardzo realny sposób Bóg może się stać towarzyszem ich drogi oraz jak szczerze pomocną w życiu może stać się modlitwa jako osobowe zwrócenie się do Boga oraz wsłuchiwanie się w głos sumienia i serca. Ma to miejsce szczególnie dzisiaj, gdzie wielu ludzi również w życiu codziennym nie ma żadnego przewodnika czy kierownika, który mógłby ich poprowadzić i w ten sposób są zdani na siebie samych w sprawach, jakie dotyczą ich życia z Bogiem.

Taka metoda rekolekcji nie jest w żadnym wypadku lżejsza czy też łatwiejsza od różnych form rekolekcji połączonych z rozmową. Nie jest łatwa ani dla rekolektantów, ani też dla rekolekcjonisty, który w tym wypadku musi się sam usunąć w cień oraz obdarzyć Boga i uczestników kursu wielkim zaufaniem.


b) specyficzne treści karmelitańskie

Rekolekcje, obojętnie jakiego rodzaju, nie biorą za temat wiary jako pewnych prawd (fides quae creditur) ale o wiele bardziej zajmują się samą wiarą jako procesem (fides qua creditur). W tym właśnie punkcie różnią się od seminariów naukowych czy też od różnego rodzaju kursów formacji permanentej. Konferencje rekolekcyjne dla grup czy też punkty wypracowane dla konkretnej osoby podczas rekolekcji indywidualnych zajmują się przede wszystkim kwestią życia z wiary, są one mistagogiczne i nie mają charakteru misyjnego. Ich celem, jak podkreśla to Ignacy pod koniec swoich Ćwiczeń duchowych, jest „osiągnięcie miłości“.30

Jednak o życiu ukierunkowanym na miłość można mówić tylko mistagogicznie wychodząc zawsze od własnego doświadczenia. Duchowa tradycja Kościoła ma w zanadrzu bogaty skarb takiego właśnie doświadczenia, należy go tylko „wydobyć“. Właśnie to próbują robić konferencje podczas rekolekcji. I tutaj wolno również czerpać z różnorodnych form: doświadczenia osiągnięte przez Ignacego i zreflektowane w oparciu o Pismo św. oraz naukę Kościoła nie są mniej czy bardziej cenną pomocą aniżeli doświadczenia i wynikające z nich poznanie innych wielkich postaci autentycznie chrześcijańskiego życia. W ten sposób zostaje bogato zastawiony stół, na którym każdy może znaleźć to, czym chce karmić swoją duszę.

Rekolekcje karmelitańskie - pośród innych form rekolekcji - będą kładły na „stół słowa“ oczywiście to wszystko, czym dysponuje duchowe dziedzictwo tradycji Karmelu. W praktyce może się to dokonywać w sposób tematyczny, jak i również poprzez przedstawianie drogi życia któregoś ze świętych tej rodziny zakonnej.

W pierwszym przypadku można na podstawie różnych świadectw - począwszy od reguły Alberta (podstawowy dokument duchowy zakonu), aż do Elżbiety z Dijon i Edyty Stein - wskazać i „zilustrować“, czym jest na przykład „modlitwa wewnętrzna“, w jaki sposób przenikają się „działanie i kontemplacja“, w jaki sposób począwszy od pytania „Jezu, kim jesteś?“ można dojść od nieświadomych „demonicznych obrazów Boga“31 do trójedynego Boga chrześcijańskiego Objawienia. Można się zastanowić nad tym, w jakim wzajemnym stosunku znajdują się „mistyka i asceza“, jak trzeba się uczyć odbierać pozorne niedoświadczanie Boga („noc ciemna“), w jaki sposób wewnętrzna osobowa relacja z ukrytym a mimo to obecnym Bogiem może doprowadzić do odnowionego przeżywania sakramentów, oraz wiele innych jeszcze tematów. Nie powinno się tych spraw tylko referować, ale jednocześnie wprowadzać i zachęcać do ich przeżywania i odczuwania. W sposób szczególny nadaje się w tym celu ogólny koncept życia duchowego według Jana od Krzyża32, który stawia rekolektantom przed oczy sens, drogę i cel życia oraz może im pomóc zrozumieć to, co szczegółowe od strony całości.

W drugim przypadku rekolekcjonista ukazuje „proces nawrócenia oraz duchową drogę życia którejś z wielkich postaci Karmelu. Staje się to najbardziej obrazowe w oparciu o biografie Teresy z Avila i Teresy z Lisieux, możliwe jest także w oparciu o życie Edyty Stein. Rekolektant czuje się zachęcony do tego, aby porównać własną „biografię wiary“ na przykład z biografią Teresy z Avila i stopniowo odczuć doświadczenie i poznanie, do jakiego doszła ta kobieta żyjąca w XVI wieku. Ona była przykładem dla wielu ludzi i tak, jak Jan od Krzyża oraz Teresa z Lisieux, otrzymała tytuł doktora Kościoła.



Rekolekcje karmelitańskie, jak już wspomniano, są modelem, który powinien zostać wypróbowany i dalej rozwijany. Było by dobrze, gdyby posoborowe skupienie się zakonów oraz duchowych tradycji na własnych źródłach wydobyło dalsze formy rekolekcji, choćby benedyktyńskie czy dominikańskie zorientowane na wielkich ruchach ludzi świeckich - zawsze jednak z odwagą do bronienia i eksponowania swojej własnej specyfiki. W spojrzeniu na teraźniejszość i przyszłość mistagogia chrześcijańska nie będzie mogła z tego zrezygnować.


1 O historii oddziaływania tej książki w duchowości i w hiszpańskiej teologii życia duchowego zobacz: M. Andrés, La Teologia española en el siglo XVI. Madrid 1976, tom 2, 107 - 183. Por. również E. Lorenz, Der nahe Gott. Im Wort der spanischen Mystik. Freiburg, Basel, Wien 1985, 48 - 50; ta sama, Wort im Schweigen. Vom Wesen christlicher Kontemplation. Freiburg, Basel, Wien 1993, 22 nn; J. Boldt, Troubadoure Gottes. Eine einführung in die spanische Mystik des Goldenen Zeitalters. Innsbruck - Wien 1992, 62 - 66.

2 Der nahe Gott (zob. wyżej), 60.

3 E. Lorenz, dz. cyt.

4 Por. E. Lorenz, Wort im Schweigen (zob. przyp.1) 23.

5 Artykuł: Exerzitien, w: LThK (1959), tom 3, 1297.

6 Tom IV. Paryż 1961, 1902 – 1949.

7 Zob. przyp. 5, 1299.

8 Die Lehre vom christlichen Vollkommenheitsstreben. Freiburg 1953, 285.

9 Zob. m. in.: Ignatius von Loyola und das geschichtliche Werden seiner Frömmigkeit. Graz 1947.

10 Wagnis der Christen. Freiburg 1974, 96.

11 Art.: Exerzitien, w: Christian Schütz (wyd.), Praktisches Lexikon der Spiritualität. Freiburg, Basel, Wien 1988, 365.

12 Ignatius von Loyola. Die Exerzitien - Struktur - Dynamik. Innsbruck, Wien 1983,9.

13 Art.: Exerzitien (zob. przyp. 5), 1299.

14 Zur Methodik der Exerzitien, Einsiedeln, w: tenże (wyd.), Geist und Kommunikation (Seminar Spiritualität 4). Zürich, Einsiedeln, Köln 1982 (233 - 249), 233.

15 Tamże, 233 – 249.

16 Przedstawione przez A. Rotzettera w: Gebet. Gebetshaltung und Meditationsmethoden, tamże (163 - 182) 176 – 182.

17 Art. cyt., zob. przyp. 10, 97.

18 Zur Methodik der Exerzitien, zob. przyp. 14, 233.

19 Art. cyt., zob. przyp. 8, 286.

20 Pierwsze wydanie: Evangelische Verlagsanstalt. Berlin 1986.

21 Tamże 9.

22 Imitatio, 19,5.

23 Les Oeuvres Spirituelles et Mystiques du Divin Contemplatif F. Jean de S. Samson … Diufées en deux Tomes. Rennes 1658, tom I, 529 – 586.

24 Reguła, Konstytucje i Przepisy wykonawcze braci Zakonu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Rzym 1986, nr 100.

25 Twierdza wewnętrzna I, 1.

26 Noc Ciemna I,3.

27 Droga doskonałości 26,2.

28 Księga Fundacji 5,8.

29 Art. cyt., zob. przyp. 12, 9.

30 Por. nr 230 – 237.

31 Por. K. Frielingsdorf, Dämonische Gottesbilder. Ihre Entstehung, Entlarvung und Überwindung. Mainz 1992.

32 Por. R. Körner, Mein sind die Himmel und mein ist die Erde. Geistliches Leben nach Johannes vom Kreuz. Würzburg 1989.



©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość