Strona główna

Rozdział 1: stacja roscoe street


Pobieranie 192.95 Kb.
Strona2/3
Data18.06.2016
Rozmiar192.95 Kb.
1   2   3

ROZDZIAŁ 4: GASZENIE OGNIA BENZYNĄ

* Nawet z takimi giwerami nie dostałbym Punchinello w jego willi.


* Miałem tylko nadzieję, że będzie chciał mnie zobaczyć błagającego na kolanach o życie.
* Knajpa Punchinello widziała już lepsze czasy.
* Śnieg sypał niczym popiół ze spalonego nieba, ale to było na zewnątrz. Jednak w restauracji też miało się zrobić gorąco...
* Wiedziałem, że wiele oczekuje licząc na pojawienie się Punchinello, ale nadzieja nie jest grzechem.
* Punchinello czuł palącą potrzebę wykończenia mnie, zresztą z wzajemnością.
* Próbował ugasić mój ogień benzyną.
* Gangsterzy pilnowali prawdziwego skarbu - wyjścia z tego piekła.
* Władimir zauważył moje sygnały dymne. Mercedes czekał gotowy do jazdy. Syreny były coraz bliżej...
ROZDZIAŁ 5: ANIOŁ ŚMIERCI

* Noc była mroźna. Światła w ogrodzie migotały nerwowo, rozświetlając na chwilę płatki śniegu spadające z nieba.


* Słyszałem różne opowieści... Trójcę stanowiło trzech psycholi, którzy powiesiliby głowy swoich ofiar na bramie posiadłości, gdyby tylko capo im na to pozwolił.
* Punchinello chciał mnie dostać. A dostanie ode mnie!
* Mój podstęp polegał na tym, że nie było żadnego podstępu. Chociaż w filmach wygląda to inaczej!
* Żadnych zasad, żadnej mantry, żadnego planu działania!
* Nie liczył się spryt czy umiejętności...
* Chodziło o chaos i łut szczęścia! A jeśli komuś wydawało się inaczej, to był głupcem.
* Chodziło o przetrwanie za wszelką cenę - tak długo, jak to tylko było możliwe.
* Ktoś uprzejmy pozostawił otwarte tylne drzwi. I załatwił wartowników.
* Coś mi mówiło, że to Mona.
* Wiedziałem, że aby dostać Punchinello, musiałem pozbyć się Trójcy. Widziałem listę ich grzechów - miała grubość książki telefonicznej!
* Nikt nie ujdzie stąd z życiem.
* Za mną wtargnęło do środka paraliżujące zimno nocy.
* W pokojach na górze Trójca tańczyła w rytm swoich morderczych serc i z krwią ofiar na ustach.
* Vince Mugnaio, Piłat Providence, alias „Wielki Brat” oraz Joe „Ponurak” Salem.
* Pistolet w mojej dłoni był jak bryła lodu. Mroził skórę i kości.
* Ten zbir awansował pośmiertnie na posłańca...
* Komuś nie odpowiadała gościnność pana domu...
* Komuś, kto lubił odrobinę dramatyzmu, zdołał wydostać się z celi i poradzić sobie z wartownikami.
* Znów stawiałem na Monę.
* Miałem tylko nadzieję, że była na tyle dobra, aby wiedzieć, kiedy się wycofać z gry.
* I że zrobiła to, zanim wpadła na Trójcę.
* Wkrótce natknąłem się na Trójcę.
* Ponoć Lisa Punchinello bawiła się w czary...
* Karty tarota leżące na stole pasowały do tego obrazka.
* Nie był to mój ulubiony rodzaj kart, ale chętnie spojrzałem co ułożyła pani Punchinello.
* Pierwszą kartą była wieża. Może chodziło o tę willę?
* Dalej poszło łatwo.
* Diabeł to pan domu, natomiast śmierć to ja, idący po niego.
* Jeden załatwiony zostało jeszcze dwóch.
* Dwóch z głowy, został tylko jeden.
* Nie mogłem jej już pomóc.
* Jesteś prawdziwym aniołem, Max
* Nie wiedziałem, czy to Mona czy jej siostra? Ciało było w kiepskim stanie.
* Sukinsyn tym razem naprawdę się postarał
* Ten widok przypominał mi ciało innej kobiety leżące na innym łóżku. Przypomniał mi przewróconą kołyskę...
* Trójca Punchinello przestała być problemem.
* Słyszałem, jak Punchinello błaga o pomoc przez telefon.
* Mogłeś się pożegnać z kolegami!
* To była łatwizna.
* Gdy wszedłem do pokoju, prawie zemdlał ze strachu.
* Chciał dokupić garść piasku do klepsydry, która odmierzała jego czas...
* Ale ja nie sprzedawałem piasku!
* Wiedziałem, kiedy wróg ma przewagę. Pora zmienić strategię!
* Tajemnicza wiedźma przypominała barakudę. Wysłannika piekieł na wysokich obcasach, z karabinem w rękach i armią garniturowców za plecami.
* Wiedziałem, że prędzej czy później na siebie wpadniemy.
* Szczęście okazało się dziwką, a ja klientem bez portfela...
CZĘŚĆ III: ODROBINĘ BLIŻEJ NIEBA

* Wstrzyknęła mi śmiertelną dawkę Valkirii. Czułem, jak zielony ogień pożera mój mózg.


* Zamienili się w parę... Załatwili mnie... Nie miałem szans...
* Wiedźma równie dobrze mogła przystawić mi gnata do głowy i nacisnąć spust!
* Otoczyły mnie cienie i obite twarze żądne zemsty... Znali moje słabości i chcieli mnie dostać.
* Podłoga zamieniła się w zielony wir... Spadłem
* List mi się przyglądał.
* Staranny charakter pisma w liście był niepokojąco znajomy.
* „Jesteś bohaterem komiksu.”
* Prawda rozszczepiła mi czaszkę, a jaskrawozielony płomień spalił kłamstwa!
* Całe moje życie wydawało się podzielone na obrazki. Słowa wisiały w powietrzu jak balony.
* Byłem bohaterem komiksu! To zabawne, ale nie mogłem sobie wyobrazić nic gorszego!
* To była pomyłka albo głupi dowcip. Ktoś bredził coś niezrozumiale! Zupełnie bez sensu!
* Ogarnęło mnie déja vu. A głos dzwoniącego był dziwnie znajomy...
* Dziwny kawałek papieru wyglądał groźnie.
* Staranny charakter pisma w liście był niepokojąco znajomy...
* „Jesteś bohaterem gry komputerowej, Max!”
* Prawda niczym zielony ogień płonęła w moim umyśle.
* Informacje o uzbrojeniu wiszące w powietrzu, widoczne kątem oka. Niekończąca się strzelanina, czas spowalniany, żeby pokazać moje ruchy. Paranoiczne wrażenie, że ktoś kontroluje każdy mój ruch...
* Byłem bohaterem gry komputerowej! To zabawne, ale nie mogłem sobie wyobrazić nic gorszego!
* To była pomyłka albo głupi dowcip. Ktoś bredził coś niezrozumiale... Zupełnie bez sensu!
* Ogarnęło mnie déja vu. A głos dzwoniącego był dziwnie znajomy...
* Dziury po kulach czerwieniły się jak rubiny, a krew lśniła na jej jasnej skórze. Była taka piękna... !
* Zabójca się uśmiechał...
ROZDZIAŁ 1: WITAJ W MOIM KOSZMARZE

* Zielony koszmar powoli się kończył, zostawiając w mojej duszy mroczne plamy, których nie da się zmyć.


* Czułem się jak trup. Byłem w szoku.
* Obudziłem się zlany zimnym potem, śmiertelnie zmęczony. Było mi niedobrze, leżałem w kałuży własnych wymiocin.
* Zanim świat zwariował. Ta wiedźma powiedziała „Zabierzcie mnie do Cold Steel”. To była jedyna wskazówka jaką miałem!
* Całą wieczność zbierałem się do kupy. Gdy już odżyłem, pojechałem prosto do odlewni Cold Steel za miastem.
* Sporo się tu działo, jak na tak mroźna noc. Jeździły ciężarówki, biegali ludzie...
* Miałem przewagę nad tą wiedźmą. Sądziła, że mnie zabiła i nie spodziewała się mojej wizyty. Czas ruszać!
* Męcząca podróż wprawiła mnie w szalony nastrój. Adrenalina rozsadzała mi żyły.
* Zataczałem się, idąc po zamarzniętym dachu odlewni, wśród padającego śniegu i wyjącego wiatru. Byłem jak ninja obdarzony mocą kung-fu.
* Poważnie. A nawet byłem supermanem, gotowym wpaść przez świetlik i rozwalić wszystko.
* Niemal opuszczone tereny przemysłowe. W samym środku pustkowia.
* Odlewnia była doskonałym przyczółkiem działalności przestępczej.
* W środku roztopiony metal wrzał i kipiał jak mikstura czarownicy.
* Śnieg sypał z nocnego nieba jak konfetti na diabelskiej paradzie. Śnieżyca trwała w najlepsze.
* Ten wojskowy żargon w radio mógł oznaczać tylko jedno...
* Zamierzali zniszczyć dowody i zniknąć.
* Byłem tak blisko!
* Ukryta prawda czekała za rogiem.
ROZDZIAŁ 2: UKRYTA PRAWDA

* Teczka na stole nie wróżyła nic dobrego.


* Najemnicy działali starannie, łącznie z robotą papierkową.
* „Znowu brakuje trochę towaru. Jeden z chemików chciał wziąć działkę na prywatne przyjęcie... Na razie zamknąłem go w celi B7, w starym laboratorium.”
* Byłem na tyle blisko, aby usłyszeć tajemnice zza następnych drzwi.
* Monitor wskazał mi drogę.
* Schematy pokryły wszystkie ekrany, z wyjątkiem jednego. Jeden ekran pokazywał windę oznaczoną D-6. Gdzieś przede mną, za piecami, w samym środku zakładu.
ROZDZIAŁ 3: D-6

* Czułem się jak detektyw z filmu. Bogart w roli Marlowe'a albo Sama Spade'a szukającego sokoła maltańskiego.


* Aby wyjaśnić wszelkie tajemnice.
* Idąc po śladach, zamierzałem dotrzeć do ostatecznego objawienia. Nawet, jeśli równocześnie dotarłbym do zimnego grobu.
* Pod odlewnią był stary wojskowy bunkier.
* Idąc po śladach zamierzałem dotrzeć do ostatecznego objawienia, nawet jeśli równocześnie dotarłbym do zimnego grobu.
* Widziałem już ten znak.
* Wojskowy znak na podłodze wydawał się znajomy...
* Widziałem tysiąc jego odmian na ścianach miejskich budynków. Tyle że ze strzykawką zamiast miecza.
* Projekt Valhalla
* „V” jak Valkiria. „V” jak Valhalla.
* Zaczęło to przypominać szaloną teorię spiskową.
* Kod pozostawał jak wszystko inne w tej sprawie.
* Chemik w chwili śmierci korzystał z komputera, zginął na stanowisku pracy a jego kod widniał na ekranie - 665 - bliski sąsiad bestii.
* Wpadłem w środek śmiercionośnej pajęczycny. Którą była sprawa Valkirii.
* Jeden z terminali wyświetlał symbol projektu.
* Ściśle tajne! Projekt Valhalla. Armia Stanów Zjednoczonych. Sieć YGGDRASIL.
* Valhalla, to - według mitologii nordyckiej - niebiańskie miejsce, do którego trafiali po śmierci najwięksi wojownicy, aby ucztować i bez końca ćwiczyć się w wojennym rzemiośle, a ich rany cudownym sposobem natychmiast się goiły.
* Valkirie, to służki boga Odyna, które zanosiły do Valhalli dusze najodważniejszych wikingów.
* Rok 1991. Celem badań jest stworzenie substancji chemicznej, która ma zwiększyć wytrzymałość i morale piechoty.
* Rok 1995. Wyniki niezadowalające. Projekt anulowano.
* Ktoś postanowił kontynuować ten chory eksperyment bez zgody rządu.
* Nastąpił przeciek informacji na temat projektu... Za wszelką cenę trzeba usunąć ten problem.
* Przepustka czerwona - wydana przez szefa projektu. Test polowy: podwoić dawkę wszystkim obiektom, obserwować i analizować ich zachowanie na terenie miejskim.
* Terenem tym był mój dawny adres w New Jersey. Wpisu dokonano trzy lata temu.
* Gdy już sądzisz, że przeżyłeś największy horror, sytuacja się pogarsza.
* Jak mogłem uciszyć ten wewnętrzny głosik, mówiący mi, że powinienem się cieszyć?
* Że teraz tym bardziej miałem prawo do zemsty za wszelką cenę!
* Głosik dowodził niezbicie, że byłem przeklęty.
* Kobiety na obcasach już tutaj nie było. Nie miałem więc czego szukać. Bunkier czekał na zagładę.
* Po ułożeniu układanki wyłaniał się ten sam obraz. Szalony morderca o zielonych oczach stojący za plecami.
* Niczym urzeczywistniony koszmar.
* Szaleńcy, którzy zabili moją rodzinę, byli królikami doświadczalnymi projektu Valhalla.
* Wystarczyło iść śladem trupów - wszystko wskazywało na Nią! Na pannę Valkirię.
* Odlewnia zamieniła się w ogniste piekło, a wszystkie ślady poszły z dymem.
* Zgubiłem trop. I chyba milion lat nie spałem!
ROZDZIAŁ 4: NÓŻ W PLECY

* Zaczynałem przypominać szkielet.


* Przy życiu utrzymywały mnie tygodniowe pączki. Było paliwem, które rozpalało szalony piec w moim umyśle.
* Nie pamiętałem, kiedy ostatnio widziałem Słońce! Ciągle pracowałem na nocnej zmianie.
* Gdy zapadł zmrok, Nowy Jork przestawał przypominać miasto z piosenki Sinatry.
* Źle się działo nocą na ulicach mrocznego Nowego Jorku.
* Siedziałem w całodobowej knajpie, wlewając w siebie litry kawy, gdy dzięki wiadomości od B.B. znów znalazłem trop.
* Im dłużej myślałem o śmierci Alexa, tym bardziej wyglądało to na zdradę.
* Mogłem się domyślić! B.B. mnie sprzedał! A teraz chciał dokończyć robotę.
* Garaż wyglądał na wymarły.
* B.B. przyszedł w szytym na miarę garniturze, ze złotym zegarkiem i spinkami do mankietów. Gliniarza zwykle nie stać na coś takiego.
* Aż ociekał słodyczą, był winny jak diabli!
* B.B. okazał się kolejnym wrednym typem.
* Skorumpowany glina, tchórzliwy tak, że wolał nasłać na mnie swoich zbirów, by wykonali mokrą robotę za niego.
* Nie przypominam sobie, żebym coś podpalał! Chociaż pamiętam płomienie.
* Automat zaczął dzwonić.
ROZDZIAŁ 5: KRAINA ŚLEPCÓW

* Woden czekał na mnie na schodach starego budynku.


* Stary bawił się w przewodnika, prowadząc mnie przez pogrążony w mroku hol.
* Czekały na mnie odpowiedzi, których szukałem.
* Oto Nicole Horne. Jest kluczową postacią projektu Valhalla.
* Gdy odcięto nam fundusze, nie chciała przerwać prac. Wiedziała, co ma w rękach!
* Nicole Horne jest prezesem Aesir Corporation. Ponad połowa miasta siedzi u niej w kieszeni.
* Ten moment wybrali garniturowcy, aby wparować do środka.
* Pokaz zrobił wrażenie ale postanowiłem wyjść przed końcem. To było jedno piętro, miałem szczęście.
* Jeden z monitorów pokazywał co zostało z Wewnętrznego Kregu.
* Rzekome zwłoki Alfreda Wodena wstały, w cudowny sposób budząc się ze śmiertelnego snu. Woden sprawiał wrażenie zadowolonego.
* W krainie ślepców jednooki jest królem!
* Nie wiem, jak to zrobił, ale był to sprytny sposób na wycofanie się ze złożonych obietnic.
* Jego opowieść pasowała do układanki, więc pewnie była prawdziwa.
* Na biurku leżała kaseta wideo.
* Nicole Horne szantażem wymusiła milczenie członków Wewnętrznego Kręgu.
* Do taśmy dołączono napisaną na luksusowym papierze notkę z żądaniem.
* Przypomniałem sobie o Candy Dawn, nagrywającej numerki z klientami i sprzedającej te dzieła.
* Perwersyjne zabawy nie były pewnie najgorszym grzechem Wodena, ale czułem, że po wszystkim przyda mi się dodatkowe zabezpieczenie.
* Woden zostawił coś dla mnie.
* Przygotował iście wojskową odprawę. Najważniejsze części budynku Aesir Corporation zaznaczył na czerwono.
* Biuro pani prezes znajdowało się na samej górze. Tuż pod jej apartamentem.
* Windami sterował komputer ochrony, będący częścią głównego systemu umieszczonego w podziemiach.
* Wieżowiec był strzeżony niczym forteca.
ROZDZIAŁ 6: BIZANTYJSKA INTRYGA

* Śniłem o zemście. Sny te zawsze były koszmarami. Za każdym razem byłem blisko i... zawalałem sprawę.


* Tym razem też byłem prawie u celu. Prowadziło mnie nazwisko. Nicole Horne!
* Nie miałem nic do stracenia.
* Projekt Valhalla najwyraźniej nie był ich jedynym zajęciem. Stały tu rzędy szuflad wypełnionych teczkami.
* Tajemne stowarzyszenia istniały od zawsze, pociągając z ukrycia za sznurki.
* Nie było mi przykro. Zaangażowanie Wodena w jakąś iście bizantyjską intrygę skróciło listę członków kręgu do jednego nazwiska.
* Stary chciał, żebym posprzątał po nim bałagan. Ale był to także mój bałagan!
* Wewnętrzny Krąg miał niezłe zbiory.
ROZDZIAŁ 7: NIC DO STRACENIA

* Moje podejście do sprawy nie było zbyt oryginalne. Robiono tak już wcześniej.


* Oko za oko - podstawowa zasada zemsty. Stara jak świat i wciąż aktualna.
* Najważniejsza reguła zabójstwa z premedytacją - nie robić z tego osobistej krucjaty.
* Jednak zwykle tak się właśnie działo. W moim wypadku także!
* Spędziłem trochę czasu, jeżdżąc po zasypanym śniegiem mieście.
* Nie spieszyłem się. Wiedziałem, co mam robić. Myślałem o tym i pozwoliłem, aby wzbierał we mnie gniew.
* Gdy byłem już gotów, zaparkowałem kradziony samochód przed głównym wejściem do budynku Aesir Corporation. Wysiadłem, wszedłem do środka i się zaczęło!
* Miałem w pogotowiu kulę z wypisanym nazwiskiem Nicole Horne. Miałem dziesięć tysięcy kul z jej nazwiskiem.
* Miała hipernowoczesne systemy ochrony oraz dość najemników i broni, aby rozpocząć III wojnę światową. Nie bałem się.
* Nowy Jork zniknął za zasłoną śniegu. Przekroczyłem próg i znalazłem się w jej królestwie.
* Lśniącym, zgrabnym i bezdusznym królestwie ze szkła i stali. Pełnym kolorowych kart dostępu, wykrywaczy metalu i systemów bezpieczeństwa.
* Zimnym jak kostnica. Zimnym jak broń!
* Sprawa jej siostry działała na moją korzyść. Wiedziałem, jak żądne zemsty są duchy.
* Rozległ się strzał i Mona osunęła się, niemal w zwolnionym tempie.
* Była miłą dziewczyną, a nie zimną zabójczynią. Teraz jednak była tylko zimnym trupem...
* Prywatna armia Horne przypominała fanatyków religijnych lub samurajów.
* Gdy winda wróciła, Mony nie było w środku.
* Pozostało po niej wiele krwi, ale bez ciała.
* Po raz ostatni coś mi zaświtało w głowie...
* Nigdy jeszcze moje myśli nie były tak klarowne. Jakby gdzieś nade mną rozwiały się burzowe chmury, odsłaniając gwiazdy.
* Windą mogłem dotrzeć do głównego komputera, stamtąd dałbym radę odblokować windę na górę.
* Nieoznakowany śmigłowiec był kolejnym strażnikiem Horne, nieludzkim i bez słabych punktów, i pilnował mnie.
* Wszystkie zabezpieczenia zostały wyłączone. Winda mogła mnie teraz zawieźć na samą górę.
* Z tej wysokości miasto zdawało się nie mieć końca, w zawodzeniu wiatru słychać było nutkę desperacji, jak by dawał z siebie wszystko przed końcem.
* Horne zostawiła włączony komputer.
* Obok drukarki znalazłem stos luksusowego papieru.
* Komputer Horne mógł ujawnić przestępcze plany, strategie światowej dominacji, raporty szpiegowskie, nielegalne podsłuchy i internetową pornografię. Do wyboru - do koloru. Ale mnie już to zwisało. Miałem tego dosyć!
ROZDZIAŁ 8: BÓL I CIERPIENIE

* Valkirie były ponoć uskrzydlonymi dziewicami niosącymi dusze wojowników do nieba.


* Okazało się jednak, że to demony niosące ludzi do piekła. W narkotyku czaił się diabeł. Wiedziałem to, bo zdążyłem go poznać.
* A teraz zamierzałem ją zabić! Królową podziemia, która dzięki forsie z handlu narkotykiem chciała znaleźć się odrobinę bliżej nieba.
* Nie błagała, nie próbowała mnie przekupić. Wiedziała! Honor zabójcy. „My, idący na śmierć...”
* Oboje wiedzieliśmy, jak się to skończy. Bólem i cierpieniem.
* Policja jechała po mnie. Odgłos syren był równie wyraźny, co głos sumienia.
* Nikt nie przeżył. Ostatni wystrzał był jak wykrzyknik, który podsumował wszystko, co doprowadziło mnie aż tutaj. Zdjąłem palec ze spustu. I tak to się skończyło.
* I tak się to skończyło! Śnieżyca wydawała się słabnąć. Postrzępione chmury odsłoniły gwiazdy.
* Odrobinę bliżej nieba.
* Głosy policjantów zdawały się odległe i przytłumione. Duchy przestały mnie dręczyć. Pode mną Nowy Jork lśnił jak brylant na czarnym aksamicie.
* Woden też tam był, Stał w tłumie, na uboczu. To wszystko nie skończy się, dopóki on nie wyda poleceń. Ale wyda je. Byłem tego pewien. Lepiej, żeby to zrobił. Woden uśmiechnął się z zadowoleniem. To był uśmiech zwycięzcy. Było nas dwóch

Dialogi

centrala policji: Uwaga, sprawdzić co się dzieje przy Aesir Plaza.

policja: Potwierdzam. Centrala, powtórz adres.

centrala policji: Aesir Plaza, powtarzam, Aesir Plaza.

policja: Strzelanina na dachu, strzały przy Aesir Plaza, powtarzam, strzały przy Aesir Plaza. Walą jak na wojnie, potrzebne wsparcie, centrala, przyślijcie dodatkowe jednostki. Funkcjonariusz w niebezpieczeństwie.

centrala policji: Proszę powtórzyć, proszę powtórzyć. Uwaga wszystkie jednostki, alarm. Funkcjonariusz przy Aesir Plaza w niebezpieczeństwie. Powtarzam Aesir Plaza.

CZĘŚĆ I: AMERYKAŃSKI SEN

Alex Balder: Kiedy zacznie pan dla mnie pracować, detektywie Payne?

Max Payne: Jako tajniak w jakieś dziurze? Wybacz, Alex! Michelle i mała są ważniejsze.

Max Payne: Widzisz? To moja ostatnia fajka. Palenie szkodzi dziecku.

Alex Balder: Prawdziwy z ciebie harcerz, Max.

Max Payne: Do zobaczenia, Alex!

Alex Balder: Jesteśmy umówieni na pokera w czwartek, tak?

Max Payne: Znów wyjdziesz spłukany.

----

Max Payne: Kochanie wróciłem!



----

Max Payne: Słuchaj! Ktoś włamał się do mojego domu. Wezwij policję!

Nicole Horne: Czy to pan Payne?

Max Payne: Tak, ktoś się tu włamał! Wciąż jest w środku, proszę… !

Nicole Horne: Świetnie! Niestety, nie mogę panu pomóc.

Max Payne: Kto mówi? Halo?!


ROZDZIAŁ 1: STACJA ROSCOE STREET

B. B.: „Mówi B. B… Coś ważnego stało się z Jackiem Lupino. Musisz się natychmiast spotkać z Alexem na stacji Roscoe Street.”


ROZDZIAŁ 2: NA ŻYWO Z MIEJSCA ZBRODNI

Max Payne: Nadajemy na żywo z miejsca zbrodni!

Jim Bravura: Kto mówi?

Max Payne: No, właśnie? Kto?

Jim Bravura: Tu komisarz Jim Bravura z nowojorskiej policji! Macie to natychmiast przerwać!!! Poddajcie się!

Max Payne: Jasne, Jim! Pogadałem z chłopakami - wszystkim jest bardzo przykro… już więcej tego nie zrobią!

Jim Bravura: Kto mówi, do cholery?!
----
Alex Balder: Stój! Max?! Jezu, niemal nie dostałem przez Ciebie zawału serca! Przecież mogłem Cię zastrzelić!

Max Payne: Alex, cieszę się, że Cię widzę.

Alex Balder: Co tu się dzieje do diabła? Więcej trupów niż w miejskiej kostnicy.

Max Payne: To napad. Przebili się przez ścianę tunelu prosto do skarbca banku Roscoe. Dlatego tu jesteśmy? To zagrywka Lupino?

Alex Balder: Robota Lupino? To byli jego ludzie? Poważnie?

Max Payne: Masz talent, wybrać takie miejsce na spotkanie. Możesz przejść?

Alex Balder: Nie, jest zamknięte. Musimy się stąd zabierać. Jeżeli to Lupino to...

Max Payne: Alex!!! Alex!!!


ROZDZIAŁ 3: ZGRYWAJĄC TWARDZIELA

Joey Finito: Proszę państwa! A oto nasz bolesny wrzód na tyłku.

Virgilio Finito: Będzie bolało!

Max Payne: Bo skonam ze śmiechu! Sami to wymyśliliście? A może jakiś pijaczyna z dołu wam w tym pomógł?!

Max Payne: Nie odpowiadajcie to było pytanie retoryczne.

Max Payne: Mam coś dla szefa! Jest Lupino?

Joey Finito: To zależy kto go szuka. Przyjaciel czy może policyjny śmieć? Nie odpowiadaj! To było. Jak to ładnie ująłeś, pytanie retoryczne.

Virgilio Finito: Lupino nie przyszedł. Ale kazał cię pożegnać.


----
(radio): … na konferencji prasowej burmistrz oznajmił, że Valkiria stanowi poważne zagrożenie dla miasta. Wezwał też do podjęcia nadzwyczajnych działań. Aby wyeliminować ten problem. Najnowsze wiadomości. Sprawa Valkirii staje się coraz poważniejsza. Zamordowano dzisiaj agenta DEA, Alexa Baldera. Agent Balder został kilkakrotnie postrzelony z bliskiej odległości. Zabójcę zidentyfikowano. Jest nim Max Payne. Pętla wokół poszukiwanego mordercy zacieśnia się, gdyż coraz większa liczba policjantów przyłącza się do akcji.
----
(TV):Kyra Silver: Walka z narkotykiem Valkirią zakończyła się dzisiaj tragicznie dla agenta specjalnego Alexa Baldera z DEA, który został brutalnie zamordowany na stacji metra Roscoe Street. Podejrzany o popełnienie tej zbrodni jest Max Payne, którego widziano w pobliżu miejsca zabójstwa w chwilę po strzelaninie. Policja wciąż poszukuje tego recydywisty. Uwaga - jest on uzbrojony i może być bardzo niebezpieczny. Prognoza pogody. Najgorsza w dziejach miasta śnieżyca nadal szaleje.
ROZDZIAŁ 4: KRWIOOBIEG NOWEGO JORKU

(TV): Z powodu długotrwałych opadów marznącego deszczu i śniegu na obszarze trzech stanów obowiązuje stan alarmowy. Wiele dróg zostało zamkniętych. Władze zalecają mieszkańcom, aby pozostali w domach. Śnieżyca trwa już trzy dni i nic nie zapowiada jej rychłego końca.


----
(komiks): Kapitan Pałkarz nie przegrał jeszcze żadnej bohaterskiej walki! GULP GULP Ale sześciopak korzennego piwa zawsze mnie załatwia! Narzędziem zbrodni był kij bejsbolowy, który porzucono w kałuży krwi, obok leżała gazeta otwarta na stronie z komiksem - Kapitan Pałkarz.
----
Rico Muerte: Dwaj wściekli zabójcy, gotowi poderżnąć sobie nawzajem gardła… Wchodzą do pokoju obok… wygląda na to, że zaraz się powykańczają…

Candy Dawn: Mmmm-phhyy.

Rico Muerte: Jednak nie! Siadają przed telewizorem i rozwiązują sprawę za pomocą komputerowej gry kung - fu.

Rico Muerte: Mówię ci, Candy… Byłem tym tak zdołowany, że udusiłem ich kablem konsoli do gier.

Candy Dawn: Och, Rico! Jesteś niegrzeczny.

Rico Muerte: Oj, jestem prawda?

Candy Dawn: Mmm-mmmm.

Max Payne: Rico Muerte! Słynny alfons.

Rico Muerte: A tyś kto, do diabła??

Candy Dawn: To glina!


----
narkoman: Szefie… Gognitti… ! To Max Payne! Przyszedł, rzucił się na nas… zabił… uch!

Vinnie Gognitti: Chyba sobie jaja robisz?! Przecież to tylko jeden glina! Oby to był żart! Rozwalcie go! Co za problem? Halo? Halo!!!

1   2   3


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość