Strona główna

Słowo wstępne


Pobieranie 288.68 Kb.
Strona2/6
Data18.06.2016
Rozmiar288.68 Kb.
1   2   3   4   5   6
Pokład kruczcowy, który od miasta wdół, w pola sowickie pod wody lasowickie zapada, nie mógł naturalnie zapomocą tej sztolni, która do tej wody uchodzi, tak łatwo być osiągnięty. Pierwsze układy sztolniowe rozpoczęto w r. 1564, a dopiero po 9 latach prawie natrafiono na pokład kruszcowy na poziomie sztolni w odległości 501 łatrów od ujścia. Przedtem i potem jak już wspomniano, zapuszczano z poziomu sztolni szyby, aby móc wydobyć niżej leżący kruszec. Początkowo posługiwano się odwadniarką, która wodami lasowickiemi pracowała, gdy jednak w r. 1564 nastąpiła wielka posucha, wtedy nie można było tych wód ściągać. Jakób Rapp już w r.

1563 prowadził sztolnię na własną rękę. Według podania z r. 1567, wyciągały wody do sztolni trzy odwadniarki konne, musiano jednak niższe przodki opuścić spowodu wielkich kosztów, jak to wynika ze sprawozdania z r. 1584.


Już dawniej przypuszczano, jak to głosi karniowski rząd w r. 1571, że chociaż gwarkowie ściągają wody z niższego poziomu dwu, trzystu czy także czterystu końmi, i z tej przyczyny mają wielkie ułatwienie, tak, że wody te tylko niecale 2 łatry potrzebują wyciągać, a nie 12 aż na powierzchnię, to jednak niższy poziom mógłby być zalany i dlatego należy bić wyższy ganek, aż się natrafi na kruszec, którego się w ciągu roku spodziewano. Trwało to jednak 1 i ¾ roku. Zauważono dalej, że niektórzy gwarkowie grali na zwłokę przy oddawaniu swych części, a rząd sam już 21000 flor. przebudował i dlatego nie mógł już żadnych udziałów brać więcej, chciano się jednak zwrócić do margrabiego, aby udzielił obiecanego wsparcia. Dowodzono wreszcie, ze w razie upadku tarnogórskiego górnictwa powstanie nietylko szkoda, jak to zwykle bywa, ale i pośmiewisko i wstyd. Książęce rozstrzygnięcie z r. 1571 opiewa, że książę żadnych udziałów w sztolni więcej nie weźmie, ale udzieli na 4 lata zwolnienia od dziesięciny i zwolni dwa szyby w sąsiedztwie od opłat.
Poprzednia wiadomość o kurzawce potwierdza się tem, że 17 czerwca 1573, dzień przed odkryciem, zapadła się główna sztolnia i odwadniarka razem z końmi i ludźmi. Sądzono, że wszystko stracone, ale po należytem przygotowaniu wprowadzono znowu wszystko w ruch. I w następnym czasie zdarzały się podobne wypadki, jak o tem świadczy podanie gwarków sztolni z r. 1592, w którem się skarżą na wody i kurzawkę w sztolni i okolicznych rewirach. Już w r. 1591 nastąpiły różne zapadnięcia w kurzawce i z tej przyczyny kruszconośne szyby zostały zalane i zaszlamowane.
Od roku już starano się doprowadzić wszystko do porządku, co kosztowało 7000 florenów, ale sztolnia była jeszcze nadal zawalona. Gwarectwo prosiło tedy o zapomogę w wysokości 5000 talarów i o tyle ileby zdołano zebrać. W razie nieotrzymania pieniędzy, oświadczylo, że nie włoży ani fenyga ani halerza w budowę sztolni i wogóle w górnictwo. Niewiadomo, jak sprawę załatwiono.
Dokonywanie zaś odkrywki w celu przeprowadzenia sztolni wśród kurzawki, będzie się każdemu kto zna sztolnie tylko w układzie gankowym i twardych złożach, wydawało bardzo dziwnem. W okolicy Tarnowskich Gór zastosowano jednak ten kosztowny środek nietylko w r. 1594 przy sztolni św. Jakóba, lecz także w nowszych czasach w r. 1789 przy sztolni "Pomaga Bóg”.
Główny ganek sztolni św. Jakóba dochodzi już w r. 1590 aż do miasta i pod nie. Ponieważ jednak chciano tą sztolnią otworzyć stare zatopione pola w rewirze sowickim, dlatego starano się tam dojść przecznicami. Według sprawozdania rządu karniowskiego z r. 1594, jedna i takich przecznic zawaliła się spowodu niedbalstwa. Ściągnięcie wód było niemożliwe, cofnięto się kilka łatrów spowrotem i usadowiono się w całem polu.
W tym nowym rewirze, gdy ujechano około stu łatrów, natrafiono na tak wielką kurzawkę i pole pełne wody, że nie można się było dalej posuwać.

Po wielu naradach z urzędnikami i gwarkami, którzy chcieli teraz odstąpić, zgodzono się na to, aby użyć jednego środka, mianowicie, aby z powierzchni przeprowadzono otwarty, szeroki wkop, (rów) jakie 6 czy 7 łatrów głęboki, aby go wykopano aż do kurzawki, długość i szerokość jego miała wynosić 40 łatrów, aby następnie wodę z kurzawki odprowadzono pochylnią w tym celu wybitą z góry stopniowo, a kopalnię aż do należytego spustu wody, na jakie 8 łatrów także głęboko, (licząc od powierzchni aż do poziomu sztolni 14 -15 łatrów) zupełnie zabudowano, stemplami i podporami.


Spodziewano się pokonać te zapadnięcia i przy dalszem posunięciu się natrafić na twardy kamień, gdzieby woda mogła odchodzić szczelinami. Koszta tej pracy oszacowano na 9000 florenów. Gwarkowie byli ubodzy i prosili więc księcia o 5000 talarów bezprocentowej pożyczki. Dalej proszono o drzewo z lasów żyglińskich, a zwłaszcza od granicy polskiej, gdzie było kradzione i pustoszone. Drzewo nie miało przekraczać wartości 200 flor. Zresztą sztolnia ta kosztowała więcej niż 150000 flor. Zupełne zestawienie kosztów wprawdzie się nie dochowało, ale odkrywka rzeczywiście była dokonana, jeszcze w początkach XX wieku można byto bowiem oglądać wielkie zagłębienie przy drodze z Tarn. Gór do Sowic, które jeszcze po trzech wiekach przeszło pozostawiło ślady tego wielkiego przedsięwzięcia.
Przy posuwaniu się ganka głównego i pobocznych gromadziły się często trudności i żalono się na ogromnie twardy kamień, jak również na bardzo miękkie warstwy. Te ostatnie wymagały ciągłej uwagi na zabudowanie. W tym celu ustanowiono trzech rewizorów sztolni, a jednak zdarzały się obrywania. Zawalenie w r. 1624 było bardzo poważne, dlatego postanowiono natychmiast udzielić drzewa z lasów miejskich, a obywatele którzy posiadali konie, mieli je zwozić. Wszyscy spieszyli z pomocą i w ten sposób zapobieżono większemu nieszczęściu.
Brak powietrza następowal także często. W takich wypadkach pomagano sobie w ten sposób, że z powierzchni aż do piętra sztolni wpuszczano przez miękkie warstwy rury. Cena takiej rury wynosiła zwykle razem z robocizną okolo 200 florenów. Biorąc pod uwagę poważną długość sztolni i zachodzące trudności przy jej budowie, może każdy rzeczoznawca wnioskować łatwo o wielkich kosztach. Abt daje zestawienie rachunków z 26 lat. Ze 14 lat nie udało mu się odnaleźć rachunków, są jednak w przecięciu podane.
Według rachunków wydano:
w roku 1563 – 975 florenów [Floren liczono 34 grosze, a grosz 12 halerzy] groszy – 18, halerzy – 0

w roku 1564 – 2357 florenów, groszy – 10, halerzy 0

w roku 1565 – 2411 florenów, groszy – 14, halerzy 0

w roku 1566 – 5176 florenów, groszy – 25, halerzy 4

w roku 1567 – 5279 florenów, groszy – 28, halerzy 8

w roku 1568 – 1890 florenów, groszy – 4, halerzy 0

w roku 1570 – 1038 florenów, groszy – 1, halerzy 4

w roku 1571 – 1350 florenów, groszy – 8, halerzy 0

w roku 1572 – 904 florenów, groszy – 0, halerzy 0

w roku 1573 – 1808 florenów, groszy – 0, halerzy 0

w roku 1574 – 3607 florenów, groszy – 22, halerzy 0

w roku 1575 – 2192 florenów, groszy – 0, halerzy 0

w roku 1576 – 1814 florenów, groszy – 24, halerzy 8

w roku 1577 – 5672 florenów, groszy – 4, halerzy 8

w roku 1578 – 5701 florenów, groszy – 6, halerzy 0

w roku 1579 – 7976 florenów, groszy – 1, halerzy 4

w roku 1580 – 7051 florenów, groszy – 3, halerzy 0

w roku 1581 – 4200 florenów, groszy – 0, halerzy 0

w roku 1582 – 3479 florenów, groszy – 11, halerzy 0

czyli w 20 latach 65973 florenów, 12 groszy, 4 halerzy


Rachunki z 14 lat, od r. 1583-1596, brakują.
Rząd karniowski donosi r. 1583, że sztolnia (1580) już przeszło 90000 flor. kosztuje. Obliczywszy przeciętne koszta roczne na 3500 flor., to wynoszą one przez 14 lat 49 000 flor. W ogóle aż do r. 1602: 138804 flor. 31 gr.

i 13 1/2 hal.


Jeżeli zaś w okresie tych 40 lat liczono florena po 1 talarze i 12 gr., to wynosi to przeszło 208000 talarów. Zważywszy, że cały ruch nie trwał długo, to trzeba się dziwić nadzwyczajnym wkładom w przedsiębiorstwo. Dla lepszego przeglądu służy poniższy wyciąg rachunku budowy sztolni św. Jakóba w Tarnowskich Górach od stycznia aż do końca grudnia 1598 r. Zarobek szlamowaczy sztolni wynosił 52 flor. 8 gr. 6 hal. W r. 1602 wynosił on 145 flor. 12 gr.
Rozszerzenie otwartej płóczki kosztowało 430 flor. 7 gr. 6 hal., a w następnym roku 1598 wydano na przykrycie tejże 95 flor. Za dębowe, jodłowe i spajane pale zapłacono 52 flor. 30 gr.
Za słomę do zapychania wody, gdy kurzawka ruszyła, zapłacono 12 flor. 29 gr., a za światło 102 flor. 29 gr., za narzędzia dla gwarków 5 flor.

20 gr. Dla gwarków miano specjalne przyrządy zjazdowe i kopalniane. Zresztą szczególnie koszta drzewa dębowego do odwadniarek były bardzo wielkie. W jednym roku tylko, 1597, zapIacono za drzewo 396 flor. 13 gr.

4 hal., a przy zliczaniu zapasów z tego czasu znaleziono 2170 stempli dębowych.
Zarobek za wybicie jednego łatra wynosil 4 - 5 flor. i 28 gr. Drzewo do jednego łatra łącznie z innymi wydatkami kosztowalo 36 flor. 29 gr.

9 hal. według obliczenia za 2 lata od 1582 - 1584, w których ujechano 220 łatrów.


Wydatki te jednak przyniosły dużo korzyści, gdyż nietylko z niższego poziomu aż do jego zastanowienia, uzyskano 48 centnarów kruszcu, ale osuszono także sąsiednie kopalnie i były widoki przeprowadzenia sztolni przez złoża kruszcowe. Według sprawozdania górmistrza Manna z r. 1573 wydobywano kruszce z poziomu sztolni; przesłal on margrabiemu próby kruszcu, który zawierał w centnarze 75 funtów ołowiu i jeden łót srebra. Zaraz potem rozpoczęto ożywioną produkcję, której zupełnej wysokości nie można podać spowodu niecałkowitych rachunków. Poniższe zestawienie jest tylko częściowe.
WedIug starego zapisu ze sztolni św. Jakóba, dokonanego przez górmistrza Trappa, to od r. 1577 - 1579 wydobyto ze sztolni samej 10.205 niecek, 1 korzec (niecka = 2 i 1/4 centn.) czyli 22 961 centnarów 107 funtów. W innym rachunku podaje on, że w r. 1597 uzyskano 4380 niecek. Wliczając w to 312 niecek, które sztolnia otrzymała jako dziewiątą część, to wynosilo to 4692 niecek czyli 10557 centnarów. Dalej mówi Trapp w sprawozdaniu z r. 1580, że ponieważ wartość, na własną rękę dobytego i z dziewiątej części otrzymanego kruszcu wynosila 13764 florenów w r. 1579 a tylko 7968 flor. i gr. 7 hal. figurowalo w rachunkach, a wydano 7976 flor. 1 gr. 4 hal., więc pozostała nadwyżka w ilości 5795 flor. 23 gr. 5 hal.
Daleko większą korzyść przyniosła sztolnia św. Jakóba całemu rewirowi sowickiemu i Blaszynie, osuszając większą część tych terenów.
Już wiadomość z r. 1570 podaje, że w przeciągu 2 lat uzyskano za pomocą sztolni 222 roszty kruszcu czyli 11988 centnar., a w r. 1571 stwierdza górmistrz Trapp w pewnem sprawozdaniu, z którego jasno wynika, że przy budowie sztolni w przeciągu ostatnich po sobie następujących 6 latach, uzyskano 32000 niecek, (72000 centn.) kruszcu albo 64 000 flor. (2 flor. za nieckę), a sztolnia jeszcze nie była doprowadzona do właściwych złoży kruszcowych, tylko przecznicą do starych już wyczerpanych pól.
Od r. 1566 (w latach 1563,1564 i 1565 jeszcze nie wydobywano) aż do 1582 uzyskano kruszcu ze sztolni i poprzecznic 99 468 niecek, co uczyni 223 803 centnarów tylko w okolicy sztolni św. Jakóba. Wiadomość ta dotyczy tylko produkcji tej okolicy, zachowała się jednak inna o tych kruszcach, które w późniejszych latach wydobyto w samej sztolni, w przydzielonem polu, jak to nazwano. Ilość ta była następująca: r. 1597 -1602 czyli w 6 latach 6107 niecek albo 13 740 3/4 centnarów. Wiadomości te jednak są niedokładne i napewno o wiele więcej wydobyto, i jest niezmiernej wagi to, że z tej niebardzo rozległej okolicy uzyskano rocznie do 16 000 centnar.

kruszcu.
Bardzo dokładnie określała ustawa górnicza oddawanie dziewiątej części, jednak nie trwało długo, a powstały kłotnie pomiędzy gwarectwem sztolni a sąsiednimi gwarkami, którzy nie chcieli sztolni św. Jakóba uznać jako dziedziczną, której by się należało dziewiąte. Komisja złożona z starszego starosty i radców karniowskich jak również z rzeczoznawców górniczych, roztrzygnęła ten spór w Tarnowskich Górach r. 1566 w ten sposób, że sztolnię tę uznano za dziedziczną, a wszystkie gwarectwa winny były uiszczać jej według ustawy sztolniowej należne części. Po tem rozstrzygnięciu więc zawarto różne układy z okolicznemi gwarectwami, a sztolnia otrzymała dziewiąte i także według danych okoliczności pól dziewiątego.


Mimo wielkich wydatków przy sztolni św. Jakóba, wydobywano jednak z niej od czasu do czasu kruszce, o czem świadczą niektóre zachowane wiadomości. Gdyby była jedynie sztolnią tylko, to nie byłoby się w niej kruszców znalazło, ponieważ jednak sztolnią tą dojechano 18 czerwca 1573 do pokładu kruszcowego, a według ustawy sztolniowej można było 18 łatrów na lewo i prawo zgłoszenia na szyby robić a także oddawano dziewiąte sztolni, więc niekiedy można było uruchomić wydobywanie.
Według obliczenia z 19 czerwca 1563, wydano do końca 1579 r. na budowę sztolni 53 203 flor. 18 gr. 3 hal. a kruszców za to otrzymano za 46 450 flor. W całości przeto w 16 latach powstała strata 6753 flor. 18 gr. 3 hal., którą rozumie się musieli ponieść gwarkowie sztolniowi, jakkolwiek otrzymali oni poważne zapomogi od księcia. Niektóre następne lata okazały się nieco lepsze, gdyż według innego obliczenia od r. 1563 do 1582 wynosił:

przychód 67 182 flor. 2 gr. 4 hal.

wydatki 57 263 flor. 12 gr. 8 hal.

więc zysk 9918 flor. 23 gr. 8 hal.


Co dotyczy gwarków sztolni św. Jakóba, to trzeba dodać, że Jakób Rapp był pierwszy, który zgłosił sztolnię, i że sztolnię wciągnięto w księgę hipoteczną w 1564 r. Jemu samemu zapisano 5/32 części, a inni gwarkowie mieli od 1 do 1/2 części. Należy wymienić nazwiska pierwszych przedsiębiorców tej ważnej sztolni, które widnieją w księdze kontrolnej od r. 1562 do 1573 na stronie 46: Jakób Rapp, Hadrian Hornig, starosta górniczy (hetman górny) i wlaściciel Radzionkowa, Piotr Hartwig, Wolf Kraus dziesiętnik, Grzegórz Lachnitt, pisarz, Ulrych von Pogrell, późniejszy starosta, Grzegórz Emich, pisarz hutniczy, Bartel Winkler, Alexander Sturmeńsky, Stanislaw Wunsam i Jan Gutacker.
Przedsiębiorstwo to znalazlo uznanie, zwłaszcza że pod poziomem sztolni dobywano kruszce. Wiele części sprzedano, dziedziczono, i następnie odpisywano albo dopisywano. Margrabia Jerzy Fryderyk zebrał wnet z różnych małych części 9 /32 razem, a wielu ze szlachty mianowicie Joachim von der Dhann, Ernst von Falkenhan, Zygmunt von Burghausen jak również pozamiejscowi jak Jan Engelhardt z W roclawia, wzięło udział w budowie sztolni.
Przez częste od- i dopisywanie powstaly pewne niedokładności, spowodu czego w r. 1589 dla lepszego i prędszego uporządkowania uregulowano zorganizowane gwarectwo na nowo. Teraz i następnie figurowali jako gwarcy pomiędzy innymi margrabia Jerzy Fryderyk z 2 1/2 ósmej albo z 40 kuksami, Ernst von Falkenhan, Zygmunt von Burghausen, Fryderyk von Natzlar, Karol Bytowski z Bytkowa i Wilhelm von Oppersdorf.
Odbywaly się częste reorganizacje gwarectw, które, nie wliczając uprzednich, nastąpily w latach 1594, 1603, 1606 i 1609. Wielu udzialowców odstąpilo, jak książęta lignicki i brzeski, mieszkańcy Olkusza, Wrocławia, Nysy i Brzega, odpadli także Scharfenbergowie z Reichensteinu, zato jednak przystąpiły liczne urzędy skarbowe. Według ostatniego regulatywu z dnia 15 października 1605, mial margrabia Jan Jerzy 40 kuksów, miasto Karniów 12, miasto Głupczyce 12, wolne miasto górnicze Tarnowskie Góry 6, a miasto Bytom 2 kuksy. Dziewięciu obywateli miasta Bytomia posiadalo 10 kuksów, a oprócz dwu osób w Nysie i Opatowicach, mieli różni obywatele Tarnowskich Gór resztę, 44 kuksy.
Od tego czasu wiadomości o sztolni są tak skąpe, że nie da się z historji sztolni tej nic godnego pamięci przytoczyć, jak tylko to, że gwarków coraz więcej ubywało, i że do r. 1755 używano różnych środków przymusowych, aby ściągnąć od wszystkich mieszkańców Tarnowskich Gór daniny pod nazwą "zamkosty", z pomocą której to miernej opłaty od czasu do czasu niecoś osiągano.
Obecnie zapadliska i pasma zwałów, wielka ilość hałd w sąsiedztwie, które się zwolna znosi i wyrównuje oznaczają kierunek sztolni. Ślady te nietylko pozwalają przypuszczać o dawnem potężnem górnictwie, ale potwierdzają to, co się powyżej powiedziala. Ujście sztolni zostalo później przez założony staw młynarski zakryte i tylko przy spuszczeniu wody było widoczne.
III. SZTOLNIA "DARU BOŻEGO" POD SOWICAMI
W pewnej księdze hipotecznej zapisano: Aleksander Sturmeński, lennik sztolni dziedzicznej za hutą pana Hadriana Horniga, nazwanej "Dar Boży" zapisanej w księdze hipotecznej w środę po Gromnicach 1566 r. W jakim celu tę sztolnię założono w pobliżu sztolni św. Jakóba i to w czasie, kiedy ta znajdowała się w bardzo ożywionym ruchu, nie można już obecnie dociec. W r. 1567 odpisywano jednak i dopisywano części, a po r. 1586 zachodzi nazwa: "mała sztolnia za hutą Horniga". Jak daleko ją doprowadzono i co się z nią stało, o tem nie zachowały się żadne wiadomości.
IV. SZTOLNIA KRAKOWSKA
Dokładnego czasu, kiedy sztolnia ta przez polskich a po większej części krakowskich i olkuskich gwarków rozpoczęta została, nie można podać, gdyż pomiary miernika górniczego Jakóba Rappa są bez daty, jak również podanie gwarectwa o zatwierdzenie tej sztolni. Nastąpiło ono wprawdzie 1568 r. ponieważ jednak już w r. 1567 skarżono się na opieszałe wkłady, więc musiano ją zapewnie prędzej rozpocząć.
Pierwsze jak przytacza Abt, jest sprawozdanie Jakóba Rappa o tej sztolni. Po długiem dowodzeniu o mnogości wód kopalnianych w tarnogórskiem górnictwie, zapisano: "Sztolnię miano rozpocząć najpierw pod Tarnowicami (obecnie Stare Tarnowice) od początku roszy aż do stojącego obok młyna Kristnusa, i miała ona osiągnąć długość 270 łatrów, a głębokość 3 1/2 łatra.

Stąd od wymienionego młyna aż do źródła pod wsią Tarnowice miano przebić 550 łatrów i osiągnąć głębokość 7 łatrów. Stąd od wspomnianego źródła aż do wzgórza pod gruszką miała jej długość wynosić 626 łatrów, a głębokość 24 łatry.


długość - głębokość

270 - 3 1/2

550 - 7

---------------------------



820 – 10 1/2

626 – 24


---------------------------

1446 - 34 ½



710 – 6

---------------------------



2156 łatr. - 281/2 łatr.
Stąd gdy od wspomnianej gruszki aż do szybu Bartłomieja jest odległość 710, a głębokość zmniejszyła się o 6 łatrów, które należy odjąć od 34 1/2 łatra, to pozostanie jeszcze głębokość z wystarczającą roszą aż do wyżej wspomnianego szybu Bartłomieja, wynoszącą 281/2 łatra”.
Znajduje się jeszcze inna wiadomość bez daty, dotycząca prośby gwarków o zatwierdzenie tej sztolni, która prawdopodobnie wnet po wyżej wspomnianym pomiarze wystosowaną została. Napisano w niej, że gwarkowie chcą przeprowadzić sztolnię własnemi kosztami do kopalń w Lyszczu i Reptach i do innych okolicznych szybów, przez co zostałby ten rewir osuszony, a kruszce tamtejsze mogłyby być wydobyte.
Długość jej określono dokładnie, gdyż powiedziano: "ponieważ chcemy tę sztolnię prowadzić do długości 2310 łatrów przez wiele niebezpiecznych miejsc i w twardym kamieniu". Gwarectwo stawiło następujące żądanie: 1) uwolnienie od dziesięciny na 5 lat, licząc od dnia, w którym natrafionoby na kruszce; również uwolnienia od połowy dziesiątego; 2) wolnej sprzedaży srebra, ołowiu i glejty; 3) pozostawienie wolności sztolniowej; 4) dostarczenia potrzebnego drzewa i opieki według ustawy górniczej.
Z obu wiadomości tej sztolni można poznać główny plan tej sztolni, mianowicie to, że chciano ją prowadzić z okolicy Starych Tarnowic aż do Lyszcza, a przytem osuszyć rewir repecki. Skąd się jednak wzięła różnica długości między 2156 i 2310, łatrów, nie dało się zbadać. Z pewnością zrobiono później pomiar w kierunku Rept i stąd mogła różnica wynosić 154 łatry. Zdaje się jednak, że później obrano inny kierunek jeszcze, gdyż według wolności górniczej tej sztolni krakowskiej, nadanej przez margrabiego Jerzego Fryderyka 1 września 1568 r., miała ona wziąć początek na gruncie ptakowickim a ciągnąć się aż do leszczyny repeckiej, a miała dochodzić do kopalń repeckich i innych leżących w pobliżu. Zgłosili ją Jan Krupek, Jakób Frintel, Jerzy Kuna i Fryderyk Schmalz gwarkowie z Krakowa i Olkusza.
Począwszy od dnia znalezienia kruszcu, udzielono gwarkom zupełnej wolności od dziesięciny na 4 lata, a przez następne lata mieli tylko połowę dziesięciny dawać, gdyby jednak w okolicy i obok sztolni natrafiono na kruszce, to miano od nich całkowitą dziesięcinę dawać. Srebro winni byli gwarkowie dostarczać do książęcej komory po 7 talarów 1/2 orta. Gdyby gwarkowie, ponieważ pochodzili z Polski, byli chcieli oddawać srebro królowi Polski, to mieli płacić grzywnę. W sprawie drzewa przywilej ten powiada, że w państwie bytomskiem jest mało lasów, a potrzeba wymaga, żeby je o ile możności oszczędzano i ochraniano. Pozwolono tedy na dostarczenie drzewa z lasów kochłowickich, ale tylko do budowy sztolni, a pozatem do niczego. Nieckowe i daniny od srebra zostały darowane.
O dalszym postępie robót przy tej sztolni bardzo mało zachowało się wiadomości, jednak z następującego ustępu sprawozdania, sporządzonego przez górmistrza Jana Trappa w r. 1571, można niecoś wnioskować. Mówi on: "że jakkolwiek sztolnia znajduje się w okazałej budowie, to jest jednak

wątpliwem, czy da jakie korzyści, tem bardziej że do Lyszcza brakuje jeszcze 1700 łatrów, a nim. się do pokładów kruszcowych dojdzie, jeszcze długo może potrwać".


Jeżeliby więc długość sztolni miala wynosić, jak wyżej wspomniano, 2310 łatrów aż do Lyszcza, to ujechano dotąd 600 łatrów, jednak wliczono do tego zapewne otwartą roszę, która jeszcze do dziś dnia istnieje.

Nie należy o tem wcale wątpić, że sztolnię tę bardzo żywo prowadzono, gdyż nietylko już w r. 1573 gwarectwo sztolni krakowskiej zglosilo 36 szybów w jej okolicy, ale rozpoczęło już 1574 żądać dziewiątego sztolni od sąsiednich kopalń repeckich i w Lyszczu. Jedni z nich starali się udowodnić, że sztolnia krakowska im jeszcze żadnej pomocy nie daje, inni znowu widocznie na te żądania się zgadzali.


Postanowiono zrobić ugodę, którą zawarto 14 września 1574 roku. Dziewięć gwarectw oświadczylo gotowość oddawania dziewiątego celem zachowania dobrej przyjaźni, aby panowie gwarkowie tem intensywniej mogli prowadzić odbudowę, aby tak cale górnictwo mogło za "sprawą Boga" lepiej się rozwijać. W r. 1575 sprzedal Jerzy Emich Janowi Schreckingerowi, obywatelowi krakowskiemu 2 kuksy tej sztolni.
O dalszym postępie tej sztolni i jej zaletach znajduje się dobra wiadomość w sprawozdaniu górmistrza Manna z Goldwonachu z dn. 12 lipca 1577 do margrabiego Jerzego Fryderyka. Książę ten wysłał go z Frankonji na Górny Śląsk, aby zbadał tamtejsze jego kopalnie. Mówi on: "że sztolni, którą ci z Krakowa prowadzą, nie potrzebuje się sztolnia św. Jakóba w przeciągu 50 lat obawiać; oprócz tego będzie o półtrzecia łatra głębsza od sztolni św. Jakóba, nie może ona jej zrobić konkurencji, gdyż jak pisze, to sztolnia św. Jakóba jest o 8 lat starsza od Krakowskiej, ale wnet dojdzie się nią do kruszców, osuszy się kopalnie i szyby, dlatego byłoby korzystnie dla księcia, gdyby otworzył kopalnie, gdyż sztolnią św. Jakóba za ludzkiej pamięci się tak daleko nie dojdzie". Jak trafne było to przypuszczenie i jakimi dobrymi znawcami byli gwarkowie, którzy tę sztolnię budowali, wykazały czasy późniejsze; obok tej sztolni bito późniejszą glęboką sztolnię Fryderyka i stąd dobyto najwięcej kruszców.
Z tego wynika, że sztolnia ta miała bardzo wielkie znaczenie, i że się obawiano, że spowodu jej większej głębokości mogłaby szkodzić sztolni św. Jakóba. Szczególnie obawiał się tego górmistrz Jan Trapp, który energicznie sztolnię św. Jakóba budował, i którego obwiniano publicznie, że wstrzymuje budowę sztolni Krakowskiej. Że teraz budowa jej słabo postępowała, wynika z tego, że koszta górnicze poniesione przy jej budowie wynosiły od 25 sierpnia 1576 do 9 marca 1577 tylko 454 guldeny 20 gr. 10 hal.
Jakie były dalsze losy sztolni od r. 1577 do 1579 niema żadnych śladów, prawdopodobnie z nieznanych przyczyn opuszczono ją, gdyż 4 października doniósł rząd karniowski margrabiemu, że budowy jej zaniechano calkowicie. To potwierdził także górmistrz Mann, który ponownie na Śląsk wysłany został, w swem sprawozdaniu z r. 1579. Powiada o tej sztolni, że jest szkoda, jeżeli ona tylko godzinę jedną spokojnie stoi.
1   2   3   4   5   6


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość