Strona główna

Stanisław Zabierowski Praca prokuratora w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich Metoda śledztwa w sprawach o zbrodnie wojenne


Pobieranie 42.9 Kb.
Data17.06.2016
Rozmiar42.9 Kb.
Stanisław Zabierowski

Praca prokuratora w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich
Metoda śledztwa w sprawach o zbrodnie wojenne
Dla ogółu prokuratorów zajętych ściganiem aktualnych prze­stępców interesujące może być zapoznanie się z pracą kolegów, którzy decyzją prokuratora generalnego zostali czasowo delegowani do Okręgowych Komisji Badania Zbrodni Hitlerow­skich. Chciałbym ich nieco o niej poinformować, przyjmując jako przykład Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerow­skich w Rzeszowie, w której pełnię obowiązki kierownika zes­połu śledczego.

Praca w komisji różni się od codziennej pracy prokurator­skiej w dość znaczny sposób. Jej metodę można by określić jako historyczno-śledczą.

W swej zwykłej pracy prokuratorzy mają do czynienia z materiałem dowodowym bardzo świeżym. Tymczasem pro­kuratorzy pracujący w okręgowych komisjach prowadzą wy­łącznie śledztwa o zbrodnie popełnione co najmniej przed 30-tu laty. Już to przesądza o konieczności zastosowania meto­dy śledczej innej aniżeli w Prokuraturze.

Kiedy w kwietniu 1967 roku zostałem delegowany jako pierwszy pracownik śledczy do Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Rzeszowie i zastanawiałem się nad planem mej pracy, główną trudność stanowiło wyszukanie przestępstw wojennych popełnionych na terenie obecnego wo­jewództwa rzeszowskiego.

Najpewniejszą metodą ich wykrycia były wywiady mili­cyjne oraz informacje uzyskane od władz administracyjnych, Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, czy innych organizacji społecznych, dlatego one zostały wykorzystane przede wszystkim. Uzyskane dane trzeba było potwierdzić i rozwinąć przesłuchaniami świadków. Stąd pierwsze sprawy opracowane przez komisję opierały się prawie wyłącznie na dowodach osobowych. Oceniając je dzisiaj z perspektywy 7 lat i zdobytego doświadczenia dochodzę do wniosku, że były one dość prymitywne. Nie znałem wówczas organizacji policji hit­lerowskiej, obsady personalnej poszczególnych jej placówek na naszym terenie, ani najbardziej nawet podstawowych wewnę­trznych przepisów władz okupacyjnych.

Policja hitlerowska składała się z wielu formacji. Każda z nich miała specjalny zakres działania i ubrana była w inne mundury. Tymczasem ludność w czasie okupacji każdego Niemca w mundurze nazywała gestapowcem, obojętnie do ja­kiej formacji policyjnej należał. Obecnie i w zeznaniach świad­ków przysparza to wiele trudności przy ustaleniu w śledztwach formacji, do której należeli sprawcy zbrodni. Trzeba bowiem drobiazgowo ustalać w jakich chodzili mundurach, jakie mieli dystynkcje, w którym ewentualnie budynku miasta znajdowała się ich placówka itp.

Już wtenczas zdawałem sobie sprawę z konieczności dotar­cia do materiałów, które pozwoliłyby uzupełnić dokonane na podstawie zeznań świadków ustalenia, i w związku z tym roz­począłem poszukiwania materiałów dotyczących zbrodni hitle­rowskich, zdobytych w poprzednich latach. Przede wszystkim zainteresowałem się protokołami przesłuchań świadków spo­rządzonymi przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni Nie­mieckich Tarnów—Rzeszów, która na naszym terenie działała bezpośrednio po wojnie.

Duże znaczenie dla prowadzonych śledztw mogły mieć akta tzw. sierpniówek, tj. spraw o współpracę z Niemcami, prze­prowadzonych w okresie pookupacyjnym przez polskie sądy. Niestety, spojrzenie zarówno pracowników śledczych, jak i sę­dziów przeprowadzających rozprawy, było dosyć wąskie i obej­mowało prawie wyłącznie osobę oskarżonego, bez intereso­wania się składem i obsadą personalną placówek policji nie­mieckiej.

Najważniejsze dla ustalenia winy Niemców były materiały poniemieckie, które uniknęły zniszczenia. Zwróciłem uwagę przede wszystkim na przechowane w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Rzeszowie akta niemieckich sądów i proku­ratury działających w Rzeszowie. Jest ich ponad 400. Ich prze­czytanie i przeanalizowanie dostarczyło ogromnej ilości infor­macji o okupacji na naszym terenie, w szczególności pomogło do ustalenia nazw urzędów i instytucji niemieckich, ich obsady personalnej, wzajemnych stosunków między nimi oraz wyjaś­niło wiele spraw z okresu okupacji, które przed Polakami były osłonięte tajemnicą.

Później znalazłem w Centralnym Archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zbiór 250 teczek personalnych gestapow­ców z dystryktu krakowskiego, do którego należało obecne wo­jewództwo rzeszowskie. Ich szczegółowe zbadanie pozwoliło zorientować się w stosunkach personalnych tej groźnej forma­cji policyjnej na naszym terenie.

Dalsze poszukiwania w archiwach państwowych doprowa­dziły do ujawnienia w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Katowicach kilkudziesięciu teczek personalnych żandarmów niemieckich z terenu obecnego województwa rzeszowskiego, które znowu ułatwiły mi orientację w organizacji tej formacji policyjnej. Wiadomości w tym kierunku pogłębiło jeszcze za­poznanie się z przechowanym w Archiwum Państwowym w Przemyślu zbiorem rozkazów dziennych komendanta żan­darmerii dystryktu krakowskiego, w którym znalazłem szereg informacji dotyczących tego samego problemu. Zdobyłem w ten sposób znaczny zasób wiedzy specjalistycznej o policji i administracji hitlerowskiej i mogłem już dość pewnie obracać się w kręgu zagadnień okupacyjnych na naszym terenie. Wie­działem już o co pytać świadków i jak rozumieć składane przez nich zeznania.

Z czasem ta baza źródłowa poszerzyła się jeszcze. Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce po przeba­daniu materiałów odnoszących się do okupacji a znajdujących się w archiwach na terenie państwa, sporządziła kartoteki zbro­dni, jak i zbrodniarzy, i coraz szerzej mogła służyć informacją, gdzie szukać odpowiedzi na nasuwające się w śledztwach kon­kretne pytania.

W razie uzyskania przez okręgową komisję wiadomości o po­pełnionym w czasie okupacji przestępstwie jej pracownik po­winien zapoznać się możliwie najdokładniej z literaturą nauko­wą i historyczną odnoszącą się do problemów występujących w sprawie, oraz wykorzystać dane z ankiet dotyczących prze­stępstw hitlerowskich zebranych dwukrotnie, raz bezpośrednio po wojnie przez sądy grodzkie, a drugi raz w 1968 r. przez aktyw społeczny okręgowej komisji.

Dopiero po zbadaniu tych materiałów może przystąpić do przeprowadzenia dowodów osobowych. By je zdobyć prowa­dzący śledztwo musi się nieraz uciec do komunikatów ogłasza­nych w radiu i prasie. Często się bowiem zdarza, że adresu osób mogących dostarczyć istotnych dla wyświetlenia sprawy wiadomości nie można ustalić zwykłymi sposobami. Czasem przeniosły się one do innych części Polski, zrywając kontakty z miejscowością, w której mieszkały w okresie okupacji. Cho­dzi tu zwłaszcza o przebywających w czasie okupacji na na­szym terenie wysiedlonych z Wielkopolski, których zeznania — mając na uwadze ich znajomość języka niemieckiego — mogą mieć znaczny walor. Nadanie komunikatów daje zwykle dobre wyniki. Kiedy w toku śledztwa przeciwko załodze obozu pracy przymusowej w Pustkowie ogłosiłem je, otrzymałem pisemnie i telefonicznie ponad 60 zgłoszeń świadków z całej Polski. Wszyscy oczywiście zostali przesłuchani.



Dowody osobowe

Przy układaniu planu przeprowadzenia dowodów osobo­wych prowadzący śledztwo musi przeprowadzić ich segregację. Najkorzystniejsze jest uzyskanie na wstępie śledztwa wiado­mości organizacyjnych i personalnych placówki policyjnej lub innej, do której prawdopodobnie należał sprawca. Doświadcze­nie wskazuje, że najwięcej wiadomości w tym kierunku posia­dają ci Polacy, którzy zostali przez Arbeitsamt skierowani do fizycznej pracy w tej placówce. Należą tu takie osoby, jak do­zorcy domów, kucharki, czy sprzątaczki. One, stykając się z funkcjonariuszami placówki na co dzień, dobrze ich znały, dlatego można od nich uzyskać wiadomości o wyglądzie, naz­wiskach, czy funkcjach pracowników, a nawet popełnionych przez nich zbrodniach, choć z zasady hitlerowcy kryli się z tym, co robili.

Drugą grupę najlepiej poinformowanych świadków stano­wią inne osoby, które częściej stykały się z przedstawicielami aparatu hitlerowskiego. Do nich należą dorożkarze, których np policjanci niemieccy używali do przejazdów na różne czyn­ności, fryzjerzy, u których się strzygli i golili, a zwłaszcza wła­ściciele szynków i restauracji, w których hitlerowcy przebywali ze szczególnym upodobaniem.

Dopiero wtedy, kiedy zostały zebrane informacje o organi­zacji i obsadzie personalnej placówki wchodzącej w grę, można przystąpić do przesłuchania świadków mających wiadomości



0 przebiegu i okolicznościach zbrodni będącej przedmiotem śledztwa. Znając z zeznań świadków należących do poprzednich grup opis funkcjonariuszy placówki, można przy przesłuchaniu tych świadków zwrócić baczniejszą uwagę na te cechy spraw­ców, które pozwolą na ich identyfikację i w *ten sposób dojść do rozszyfrowania ich nazwisk.

Oczywiście, sprawa nie wygląda tak prosto, jak wynikałoby z tego, co napisałem. By dojść do dokładnego ustalenia oko­liczności zbrodni, trzeba nieraz przesłuchać wielu świadków, z których każdy posiada tylko drobną cząstkę potrzebnych wiadomości. Śledztwa dotyczące zbrodni hitlerowskich noszą charakter postępowań typowo mozaikowych, w których drobne wiadomości uzyskane od poszczególnych świadków układają się dopiero w pełną całość. Sprawa wygląda nieraz tak, że jeden ze świadków zna imię sprawcy, drugi nazwisko, trzeci wygląd munduru, czwarty pełnioną funkcję, a piąty miejscowość, w której znajdowała się jego placówka. Ale także nazwiska

1 adresy samych świadków trzeba nieraz ustalać przesłucha­niami wielu innych osób, czy przy pomocy komunikatów radiowo-prasowych.

Judykatura zachodnioniemiecka nie uznaje kategorii zbrod­ni wojennych. Wszystkie przestępstwa popełnione przez hitle­rowców na okupowanych terenach traktuje jako zwykłe prze­stępstwa kryminalne. W związku z tym z biegiem czasu — w zależności od ciężaru gatunkowego — coraz nowe rodzaje przestępstw ulegały przedawnieniu przewidzianemu przez obo­wiązujący kodeks karny z 1871 r. Miały mu one ulec wszystkie, jednak pod naciskiem opinii świata Republika Federalna Nie­miec została zmuszona do przedłużenia przedawnienia ściga­nia — ale tylko mordów — do 30 lat od utworzenia republiki, tj. do 31 grudnia 1978 roku.

Co to jednak jest mord wedle tamtejszego kodeksu karnego?

Wedle § 211 kodeksu dopuszcza się go ten, kto zabija czło­wieka z żądzy mordu, dla zaspokojenia popędu płciowego, z chciwości, albo z innych niskich pobudek, w sposób podstęp­ny, albo okrutny, albo przy użyciu środków stwarzających powszechne zagrożenie, w celu umożliwienia innego czynu ka­ralnego, albo jego ukrycia.

Zatem w razie prowadzenia śledztwa przeciwko zbrodnia­rzom hitlerowskim, trzeba ustalić nie tylko sam fakt zabójstwa, ale także przynajmniej jedno ze szczególnych znamion przewi­dzianych w wyżej przytoczonym przepisie.

Parę słów na temat zeznań świadków, którzy w okresie okupacji byli w jakiś sposób powiązani z Niemcami. Należą tu mieszkający w Polsce funkcjonariusze niemieckich formacji policyjnych, którzy po wojnie odcierpieli wymierzoną im karę, funkcjonariusze policji granatowej, byli konfidenci i inni. Z ra­cji swych powiązań z władzami okupacyjnymi znają oni naz­wiska ich funkcjonariuszy oraz okoliczności zbrodni przez nich popełnionych, jednak z zasady zasłaniają się niepamięcią, a je­żeli zmuszeni są coś powiedzieć, to tak mataczą, że na ich zez­naniach nie można oprzeć żadnych ustaleń.

Natomiast co się tyczy pozostałych grup świadków, to zez­nania ich są na tyle dokładne i wiarygodne, że można na ich podstawie dokonywać miarodajnych ustaleń. !

Zbrodnie hitlerowskie stanowiły coś tak okrutnego i prze­ciwnego ludzkim zasadom współżycia, że mocno wbiły się w pamięć obserwujących je ludzi. Wprawdzie zdarzają się po­myłki, niektóre fakty ulegają zapomnieniu, ale są to wyjątki. Zachodzą także rozbieżności zeznań, ale te usuwa się przez przewidziane w k.p.k. konfrontacje.

Problemem, który dość poważnie utrudnia prowadzenie śledztw w sprawach o zbrodnie wojenne jest wymieranie świadków. Zagadnienie to narasta, ale w dotychczasowej prak­tyce niemożność ustalenia stanu faktycznego z powodu braku świadków, występowała niezmiernie rzadko.
Współpraca z zagranicą

Główna i Okręgowe Komisje Badania Zbrodni Hitlerow­skich prowadzą śledztwa wyłącznie przeciwko sprawcom zbrodni hitlerowskich przebywających za granicą.

Jeżeli zostanie przez komisję ujawniony sprawca tej zbrodni mieszkający na terenie państwa polskiego, wówczas komisja przekazuje akta śledztwa wedle właściwości polskiej proku­raturze powszechnej.

Praca śledcza komisji nastawiona jest na znalezienie i utrwalenie w postaci dokumentów procesowych dowodów winy sprawców mordów nazistowskich. Natomiast wszystkie inne okoliczności występujące w zeznaniach świadków są dla śledztwa obojętne i nie ujmuje się ich w protokołach. Już te mieszczące się w protokołach dowody stanowią materiał histo­ryczny konieczny dla naukowego opracowania przebiegu oku­pacji na danym terenie. Niemniej jednak kontakty ze świad­kami mogłyby być wykorzystane dla historii w szerszym jesz­cze zakresie, ale nie pozwala na to, sytuacja kadrowa okręgo­wych komisji. W ten sposób bezpowrotnie ginie cenny materiał, ściśle historyczny.

Zebrany materiał dowodowy okręgowe komisje przekazują do Głównej Komisji, która przesyła go za granicę. Okręgowa Komisja w Rzeszowie przekazała w ten sposób już około 1500 protokołów zeznań świadków, oraz kilkaset dokumentów inne­go rodzaju.

W roku 1958 Republika Federalna Niemiec, która jest głów­nym odbiorcą materiałów zebranych przez komisje, utworzyła w Ludwigsburgu Centralę Krajowych Zarządów Sprawiedli­wości do Spraw Badania Przestępstw Narodowosocjalistycznych (Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen zur Auf­klärung der Naziverbrächer), której zadaniem jest przeprowa­dzenie wstępnych badań w tych sprawach. Ostatnio pracuje w niej około 25 prokuratorów. Oprócz niej zostały utworzone jeszcze dwie centrale, a to przy Prokuraturze Sądu Krajowego w Kolonii do spraw zbrodni popełnionych w obozach koncen­tracyjnych oraz przy Prokuraturze Sądu Krajowego w Dort­mundzie do spraw innych przestępstw masowych, np. ekster­minacji Żydów i Cyganów.

Centrale te opracowują wstępnie uzyskane materiały, i te z nich, które wskazują na możliwość zapadnięcia wyroku ska­zującego przeciwko zbrodniarzowi, przekazują do właściwych miejscowo prokuratur przy sądach krajowych, które w dal­szym ciągu prowadzą postępowania przygotowawcze lub wnio­skują przeprowadzenie śledztw przez sędziów śledczych. Póź­niej, w zależności od wyników, umarzają je lub przekazują z aktem oskarżenia sądom. Wedle przepisów procesowych sprawy przeciwko hitlerowcom sądzą w RFN sądy przysięg­łych, które istnieją przy sądach krajowych i składają się z trzech zawodowych sędziów i sześciu przysięgłych.

Zarówno organy prowadzące w RFN postępowania przygo­towawcze, jak i sądy — w miarę potrzeby — przyjeżdżają na teren województwa rzeszowskiego w celu dokonania wizji lo­kalnych lub uczestniczenia w przesłuchaniu miejscowych świadków przez polskiego właściwego sędziego. W okresie po reaktywowaniu w 1965 roku Okręgowej Komisji w Rzeszowie, przedstawiciele organów ścigania byli w tym celu już dziewięciokrotnie a ekipy sądów przysięgłych czterokrotnie, co dawało okazję do osobistego omówienia problemów współpra­cy. W sprawach prowadzonych przez komisję w Rzeszowie zapadło w RFN 6 wyroków skazujących na dożywotnie ciężkie więzienie: dwu gestapowców gorlickich Ernsta Pieche i Paula Barona, gestapowca krośnieńskiego Oskara Bückera a, Hansa Proschinsky'ego — esesmana z załogi obozu wojskowego SS w Pustkowie oraz gestapowców sanockich, Johanna Backera i Hansa Quambuscha.

Ostatnio zarysowały się szersze perspektywy współdziała­nia Okręgowej Komisji w Rzeszowie z odpowiednimi organa­mi czechosłowackimi w ściganiu zbrodniarzy hitlerowskich mieszkających obecnie na terenie Czechosłowacji.

Odpowiednikiem polskiej Głównej Komisji jest tam Rządowa Komisja do Ścigania Wojennych Zbrodniarzy Hitlerowskich (Ceskoslovenska Vladni Komise pro Stihani Nacistickych Valecnych Zlocincu).

Jak z treści niniejszego artykułu wynika, praca prokurato­ra, zajmującego się ściganiem zbrodni hitlerowskich mimo, że polega na prowadzeniu śledztw jak w prokuraturze, różni się w dość istotny sposób od zwykłego ścigania przestępców.

Charakterystyczna w tym względzie jest wypowiedź kie­rownika centrali w Ludwigssburgu dr Adalberta Riickerla, omawiającego' pracę podległych mu prokuratorów:

„Ten nowy styl pracy wymaga szerzej pomyślanych docho­dzeń, niż przyzwyczajono się stosować dotychczas w poszczególnych przypadkach. Należy przepytać niezliczoną liczbę osób i przejrzeć odnośne archiwa, aby dotrzeć do sprawców. Wszy­stko to wymaga od referenta oprócz energii i obrotności, znacz­nego zasobu wiedzy specjalnej w zakresie współczesnej histo­rii, co musiało być dopiero osiągnięte. Przede wszystkim jed­nak rozległe i — abstrahując od szczególnych wypadków — tylko w tej postaci rokujące powodzenie śledztwa, wymagają wiele czasu i cierpliwości"1.


1 Adalbert Rückerl, Procesy Narodowosocjalistyczne: Dlaczego dopiero dziś? – Dlaczego jeszcze dziś? – Jak długo jeszcze? w książce „ Procesy narodowo – socjalistyczne po 25 latach ścigania karanego”, Warszawa 1973 r. – Tłumaczył: Jan Wasilewski

Cytowany tekst pochodzi z czasopisma „ Problemy Praworządności „ [ dot. pracy prokuratora w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskiej ], Warszawa 1975 r., Nr 5, s. 5 - 13







©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość