Strona główna

Tożsamość mężczyzny we współczesnym świecie. Między metroseksualizmem a hipermęskością.”


Pobieranie 28.21 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar28.21 Kb.
Kraków, listopad 2009r.

Paulina Czerwonka

czerwonkapaulina@gmail.com
Tożsamość mężczyzny we współczesnym świecie.
Między metroseksualizmem a hipermęskością.”

Tematyka genderowa jest często poruszaną kwestią zarówno wśród psychologów, jak i socjologów czy antropologów począwszy od drugiej połowy XX wieku. Rozważania na temat płciowości podsycały ruchy feministyczne czy emancypacyjne, a głównie dotyczyły one walki o równość praw kobiet i mężczyzn w wielu dziedzinach życia społecznego, politycznego czy rodzinnego. Jak nietrudno zauważyć studia genderowe najczęściej kojarzone są z naciskiem kładzionym na kobietę – jej uciśnioną pozycję, niesprawiedliwie niskim statusem społecznym, etc. Logicznym stwierdzeniem jednak byłoby to, że skoro zachodzą pewne oczywiste zmiany w habitusie kobiet, to analogicznie muszą one także dotyczyć


w pewnym stopniu mężczyzn. Ta kwestia właśnie będzie przedmiotem moim rozważań – tożsamość mężczyzny pod wpływem zachodzących zmian we współczesnym świecie. Chciałabym, aby argumenty, które to przytoczę, były traktowane jako charakterystyczne dla danej grupy społecznej, a nie odnoszone do ogółu mężczyzn czasów najnowszych oraz, żeby były traktowano jako pewien trend (w rozumieniu socjologicznym). Zastanowię się nad tym, czy możemy uznać za prawdziwe dość popularne ostatnio stwierdzenie, że oto doczekaliśmy kryzysu męskości, że oto mężczyźni są teraz słabszą płcią, czy wręcz przeciwnie – że umacnianie się pozycji kobiet wymusiło na mężczyznach utworzenie jeszcze bardziej dominującego habitusu. W mojej rozprawie posłużę się głównie tekstami zawartymi
w zbiorze prac pod redakcją Andrzeja Radomskiego oraz Bogumiły Truchlińskiej zatytułowanym „Męskość w kulturze współczesnej”, a także fragmentami książki „Męska dominacja” Pierre’a Bourdieu. Pomocny będzie mi także raport z badań marketingowych przeprowadzonych przez IPSOS Trend Observer, zatytułowany „Trend metroseksualny”
z 2004 roku.

Istotny dla mnie jest problem feminizacji wizerunku mężczyzny, który opisywany jest szeroko w literaturze naukowej oraz publicystycznej, a także, myślę, jest silnie zauważany


w codziennym życiu, a zwany jest metroseksualizmem. Wbrew pospiesznym opiniom, zjawisko to nie jest niczym nowym w kulturze europejskiej. Otóż już w starożytnej Grecji istniała zasada kalogatii, która oznaczała „pięknego i dobrego”. Zgodnie z nią mężczyzna nie tylko dbał o swoją wrażliwość emocjonalną, ale kładła również nacisk na estetykę męskiego habitusu.1 Z czasem dbanie o estetykę mężczyzn stawało się co raz mniej popularne do czasu gdy w latach 30. XX wieku ikoną popkultury stał się Rudolf Valentino, który szokował mocnym damskim makijażem.2 Pojęcie metroseksualizmu natomiast po raz pierwsze zostało użyte w 1994r. przez angielskiego dziennikarza Marka Simpsona. Zjawisko to nie dotyczy oczywiście wszystkich mężczyzn, gdyż grupa ta zawęża się do tych młodych, wykształconych, mieszkających w dużych miastach, heteroseksualnych, dobrze sytuowanych i zadbanych.3 Cechy osobowościowe nowego typu mężczyzn to wrażliwość, zdolność do empatii, delikatność, zamiłowanie do sztuki i nauk humanistycznych. Często jest ono mylnie uznawane za zjawisko charakteryzujące homoseksualistów czy transwestytów. Trafnie zmiany zachodzące w wizerunku męskości ujął Zbyszko Melosik piszący o kryzysie męskości, że kiedyś to kobieta miała ciało, które miał podziwiać i zdobywać mężczyzna. On z kolei był utożsamiany z umysłem i intelektem, racjonalnym i pozbawionym emocji. Tymczasem, zauważa autor, mass media nakazują zainteresowanie ciałem mężczyzny, nieustanne jego monitorowanie, upiększanie i ulepszanie.4 Nowy wizerunek mężczyzny kreowany jest w dużej mierze przez media. Rynek został wzbogacony o linie produktów przeznaczonych dla mężczyzn: kremy dla mężczyzn, preparaty na porost włosów, torebki męskie wyglądające jak damskie, biżuteria czy perfumy, niegdyś używane tylko przez kobiety. Pojawiły się czasopisma dla mężczyzn, które nie ograniczają się do zdjęć nagich kobiet, ale prezentują modę męską i nowy styl życia mężczyzny „na topie”. W sklepach co raz popularniejsze stają się tzw. artykułu unisex, czyli takie które są przeznaczone zarówno dla mężczyzn jak i kobiet np. buty, dodatki czy nawet ubrania. Jest to oczywiście oznaka poszerzenia wspólnego dla kobiet i mężczyzn pola habitusu, a jednocześnie pewna dewaluacja atrybutów męskości i kobiecości.

Współczesny mężczyzna prezentowany w mediach to nie dziki myśliwiec, ale okiełznany, dbający o siebie, łagodny zwierzak często „zdobywany” przez kobietę. Pierwotne instynkty męskie jak dominacja, siła czy odwaga zostały w przeciągu kilku lat uwięzione


w pięknym, męskim ciele. Między sukcesem zawodowym, powodzeniem w życiu a dobrym wizerunkiem stawia się teraz niejednokrotnie znak równości. Współczesny wielkomiejski świat jest wymagający. Nie daje młodemu mężczyźnie możliwości wyboru między byciem trendy bądź nie. Zależność jest uproszczona – nie masz stylu, nie ma dla ciebie miejsca
w nowoczesnej, dużej, często międzynarodowej firmie. Miejsca pracy nie dbają już
o pracownika tylko pod kątem rozwijania jego umiejętności praktycznych potrzebnych
w zawodzie, ale organizują szkolenia z dobrego wizerunku, autoprezentacji, estetyki, etc.
Z tego też powodu co raz mniej dziwi nas widok mężczyzn w salonach kosmetycznych,
w solarium czy w sklepach ze zdrową żywnością, co do tej pory kojarzyło się jednoznacznie z domeną kobiet.

Z innej strony, zmiany postrzegania płci zachodzą także w rodzinie poprzez szerzenie haseł partnerstwa małżeńskiego. Następuje tu swoista wymiana zachodząca między kobietą


a mężczyzną, polegająca na tym, że kobieta „zostaje oderwana od domu”, a mężczyzna przejmuje część obowiązków kobiety, matki, pani domu, co jest aprobowane zarówno przez kobiety jak i co raz częściej mężczyzn. Z kolei tradycyjne typowo męskie cechy jak siła czy dominacją kojarzone są co raz gorzej i sprowadzane wręcz do patologii takich jak gwałt, pedofilia, agresja, morderstwa – przypisywane prawie na wyłączność mężczyznom. To, co istotne w nowym typie mężczyzny, to (obok nowego wizerunku zewnętrznego) zmiana wartości i stylu bycia. Mężczyzna metroseksualny za cel nie stawia sobie już tylko sukcesu zawodowego, który zapewni mu możliwość utrzymania rodziny, ale ważna staje się dla niego sama istota rodziny, partnerstwo, relacje, zrozumienie kobiety i wspieranie jej.

Przyczyn tego zjawiska można oczywiście doszukiwać się w mediach, które kreują nasze potrzeby czy we wszechobecnym konsumpcjonizmie, ale można sięgnąć dalej – do psychicznych aspektów, a mianowicie do pojęć gender identity rozumianego jako tożsamość płciowa. Sprawą kluczową jest to, jak postrzegamy siebie w odniesieniu do płci. Czy czujemy się w pełni kobietą, mężczyzną czy może kimś pomiędzy? Okazuje się, że większość ludzi,


w mniejszym lub większym stopniu, cechuje osobowość androgyniczna (grec. andros- mężczyzna, gynaicos – kobieta), niejako trzecia płeć, dzięki której możliwe jest osiągniecie ładu i równowagi między płciami. Jest to zupełnie naturalne, że w każdym z nas obecny jest pierwiastek męski jak i żeński, Anima obecna w mężczyźnie oraz Animus w kobiecie. Poprzez takie rozumowanie, można stwierdzić, że dbałość o męskie ciało nie jest zniewoleniem męskiej dominacji, ale wręcz przeciwnie – jest uwolnieniem prawdziwych pragnień, które były do tej pory uciskane przez postępowanie zgodnie z kanonem męskości. Oznaczałoby to, że wymogi, które nakładane były na mężczyznę, ograniczały w nim żeński pierwiastek,
a przez to siła, odwaga i dominacja były tylko narzucone przez kulturę i wywierały na mężczyznach presję bycia „męskim”. Pytanie tylko, czy jest jakaś bezpieczna granica tego,
w jakim stopniu Anima może zagościć w mężczyźnie? Pomimo faktu, iż każdy mężczyzna ma w sobie pierwiastek kobiecości, to jednocześnie musi walczyć o swój wizerunek mężczyzny, żeby przy okazji dbania o siebie nie został uznany za zniewieściałego czy homoseksualistę. Elisabeth Badinter w swojej książce „XY. Tożsamość mężczyzny” pisze, że „tożsamość prawdziwego mężczyzny kształtuje potrójna negacja: musi okazać, że nie jest kobietą, że nie jest dzieckiem oraz, że nie jest homoseksualistą.5 Zagrożenie uznania mężczyzny heteroseksualnego za homoseksualnego przez zbytnią feminizację wyglądu mężczyzny wydaje się być bardzo realne.

Jeżeli rozpatrywać sposoby radzenia sobie ze wspomnianym kryzysem męskości, to wyróżnić można dwa sposoby radzenia sobie z tym zjawiskiem. Według Melosika jest to po pierwsze poszukiwanie alternatywnych wzorców męskości jak homoseksualizm, a po drugie zniesienie różnic między płciami częściowo lub zupełnie czyli zmiana wizerunku bez zmiany tożsamości – metroseksualizm czy drag queens (mężczyźni przebierający się za kobiety, głównie w celach erotycznych).6 Uważam, że należałoby dodać tu jeszcze co najmniej dwie kategorie mężczyzn pod względem reakcji na istnienie tego kryzysu: poddanie się postępującej degradacji i uznanie dominacji kobiet oraz opozycyjna w stosunku do niej – manifestacja siły męskiego habitusu.

Chociaż we współczesnej literaturze znajduje się wiele materiałów, które stanowią
o upadku silnej płci męskiej, to jednak niesprawiedliwe byłoby kurczowe trzymanie się tego stanowiska, ponieważ równie wiele tekstów powstało na temat tego, że męska płeć jest nadal tą silniejszą i dominującą. Pierre Bourdieu w swojej pracy „Męska dominacja” wymienia wiele argumentów przemawiających za tym stanowiskiem. Ważną kwestią jest stwierdzenie, że męska dominacja jest czymś naturalnym i nie ma konieczności, by była poddawana dyskursywnej legitymizacji.7 Jest nadal niezachwiana i równie silna jak kiedyś. Podobną argumentację można znaleźć w wielu książkach, które uznają męską wyższość wynikającą
z biologiczno-psychicznych uwarunkowań. Według tych stanowisk kreowanie zjawiska zwanego klęską męskości jest kreacją sztuczną, którą reprodukują kobiety. Zwolennicy tych poglądów (o nadal istniejącej silnej męskości) posuwają się dalej, mówiąc wręcz o trendzie hipermęskości obecnym we współczesnej kulturze. W tym przypadku jednak należy zaznaczyć, że paradoksalnie hipermęskość wynika z kryzysu męskości i jest jedną z reakcji na ten kryzys, o czym pisałam wcześniej. Pojęcie męskości, w ogóle jest pojęciem relacyjnym, tworzonym w opozycji do kobiety, jest próbą oddzielenia się od kobiecego habitusa obecnego w mężczyźnie. Otóż mężczyzna, który nie akceptuje w sobie istnienia Animy i skutecznie
z nią walczy, staje się ofiarą tej walki – bezdusznym twardzielem, macho, pozbawionym emocji, władczego i dominującego zwanego właśnie w literaturze hipermęskim. Typ metroseksualny uznawany jest często za osiągnięcie równowagi między Animą a Animusem (płeć androgyniczna), tak hipermęskość jest przedstawicielem Animusa w pełnej okazałości. Łatwo w tym miejscu postawić diagnozę, że hipemęskość przyjmuje charakter negatywny, jest niebezpiecznym zachwianiem równowagi poprzez wyparcie się kobiecego pierwiastka. Inną drogą, aby poddać negacji istnienie zjawiska metroseksualizmu, jest uznanie, że mężczyźni się nie zmienili, a jedynie ich wizerunek prezentuje się inaczej w odniesieniu do kobiet, które stały się bardziej władcze, dominujące i ambitne.8 Założenie to dla mnie jest jednak pewnego rodzaju truizmem, ponieważ już samo stwierdzenie, że mężczyzna prezentuje się dziś inaczej przy silnej kobiecie, zawiera w sobie zgodę na to by uznać zmianę wizerunku mężczyzny.

Dopóki nie ma problemu z identyfikacją płci, (co byłoby tragedią dla reprodukcji rodzaju ludzkiego!) zjawisko metroseksualizmu wydaje mi się być jak najbardziej pozytywne. Przez uznanie go za pozytywne, oczywiście założyłam, że generalnie jest ono obecne we współczesnym wielkomiejskim świecie. Nie podpieram się tu żadnymi danymi liczbowymi czy literaturą naukową lub mniej naukową, ponieważ systemy eksperckie tworzą dziś raczej szum komunikacyjny niż są pomocne. Istnienie tego trendu opieram na własnych obserwacjach najbliższego mi otoczenia – młodych wykształconych mężczyzn mieszkających w Krakowie. Nierzadko są to mężczyźni świetnie ubrani, uczesani, pięknie pachnący najmodniejszymi zapachami, etc. Trudno mi doszukać się tutaj negatywów, wręcz przeciwnie, uważam, że nadszedł wspaniały czas, kiedy Anima w mężczyznach zostaje powoli uwalniana z korzyścią dla obu płci. Nie mogę jednak zgodzić się co do stwierdzania, że metroseksualizm oznacza kryzys męskości. Co to znaczy kryzys męskości? Dla mnie jest to pojęcie puste. Męskość w tym przypadku nie przechodzi kryzysu, ale się zmienia, dojrzewa. Nawet jeśli postawilibyśmy znak implikacji między metroseksualizmem


a kryzysem męskości, to wtedy obarczenie społeczności płci męskiej kryzysem, byłoby kuriozalną przesadą. Pomimo tego, że taki trend wśród określonej grupy mężczyzn jest obecny, to nie możemy w sposób dedukcyjny rozszerzać go na ogół mężczyzn. Często zarzuca się, że tego typu trendy są wymysłem marketingu. Być może w pewnym stopniu na pewno – marketing kreuje nasze potrzeby nie tylko w odniesieniu do mężczyzn, ale w ogóle na wielu płaszczyznach. Jeżeli tylko ta kreacja ma nieść za sobą pozytywny oddźwięk jak choćby taki, że kobiety wreszcie nie będą oskarżane przez mężczyzn o długie przesiadywanie u kosmetyczki czy godzinne buszowanie po sklepach, a będą to teraz robić ze swoimi partnerami – to jestem jak najbardziej za.

Bibliografia


Bourdieu Pierre, Męska dominacja, Oficyna naukowa, Warszawa 2004
Melosik Zbyszko, Kryzys męskości w kulturze współczesnej, wyd. Wolumin, Poznań 2002
Radomski Andrzej, Truchlińska Bogumiła, Męskość w kulturze współczesnej, wyd. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2008, s. 19
Wojciszke Bogdan, Różnice między płciami są zbawienne [w] Newsweek, 2006, nr 33
(ipsos), Trend metroseksualny w Polsce, [w] Marketing przy kawie, nr 53, 13-07-2004



1 A. Radomski i B. Truchlińska, Męskość w kulturze współczesnej, wyd. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2008, s.28

2 ibid., s. 26

3 (ipsos), Trend metroseksualny w Polsce, [w] Marketing przy kawie, nr 53, 13-07-2004

4 Z. Melosik, Kryzys męskości w kulturze współczesnej, wyd. Wolumin, Poznań 2002, s. 7-14

5 A. Radomski i B. Truchlińska, Męskość w kulturze współczesnej, wyd. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2008, s.60

6 A. Radomski i B. Truchlińska, Męskość w kulturze współczesnej, wyd. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2008, s. 19


7 P. Bourdieu, Męska dominacja, Oficyna naukowa, Warszawa 2004, s. 17



8 B. Wojciszke, Różnice między płciami są zbawienne [w] Newsweek, 2006, nr 33, s.60


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość