Strona główna

Tytuł oryginalny: The Hobbit: The Desolation of Smaug Reżyseria: Peter Jackson Scenariusz


Pobieranie 126.56 Kb.
Strona1/3
Data18.06.2016
Rozmiar126.56 Kb.
  1   2   3

Tytuł oryginalny: The Hobbit: The Desolation of Smaug

Reżyseria: Peter Jackson

Scenariusz: Fran Walsh, Peter Jackson, Philippa Boyens, Guillermo Del Toro na podstawie powieści

„Hobbit” J.R.R. Tolkiena


Wykonawcy:
Ian McKellen Gandalf

Martin Freeman Bilbo Baggins

Richard Armitage Thorin Dębowa Tarcza

James Nesbitt Bofur

Mikael Presbrandt Beorn

Sylvester McCoy Radagast

Benedict Cumberbatch Smaug/Nekromanta

Evangeline Lilly Tauriela

Lee Pace Thranduil

Luke Evans Bard

Stephen Fry władca Miasta nad Jeziorem

Orlando Bloom Legolas

Sylvester McCoy Radagast

Manu Bennett Azog

Lawrence Makoare Bolg

Jed Brophy Nori

Adam Brown Ori

John Callen Oin

Mark Hadlow Dori

Peter Hambleton Gloin

Stephen Hunter Bombur

William Kircher Bifur

Bret McKenzie Lindir

Graham McTavish Dwalin

Dean O'Gorman Fili

Aidan Turner Kili

Ken Stott Balin

Christopher Lee Saruman

Hugo Weaving Lord Elrond

Andy Serkis Gollum

Cate Blanchett Galadriela
Muzyka: Howard Shore

Zdjęcia: Andrew Lesnie

Montaż: Jabez Olssen

Scenografia: Dan Hennah

Dekoracje: Ra Vincent

Efekty specjalne: Joe Letteri

Kostiumy: Ann Maskrey, Richard Taylor, Bob Buck, Lesley

Burkes Harding



Producenci: Fran Walsh, Carolynne Cunningham

Producenci wykonawczy: Alan Horn, Toby Emmerich Ken Kamins, Zane

Weiner, Carolyn Blackwood



Koproducent: Philippa Boyens

Produkcja: New Line Cinema – Metro-Goldwyn-Mayer – WingNut Films – 3Foot7, USA – Nowa Zelandia 2013

Czas: 161 min.

Premiera światowa: 2.12.2013 r.

Premiera polska: 27.12.2013 r.

Dystrybucja w Polsce: Forum Film Poland

Dozwolony od lat: 7
Opracowanie i udźwiękowienie polskiej wersji językowej: Studio Sonica

Reżyseria polskiej wersji językowej: Piotr Kozłowski
Tłumaczenie i dialogi polskie: Michał Wojnarowski

Dźwięk i montaż: Agnieszka Stankowska
Zgranie: Mafilm Audio w Budapeszcie
Organizacja produkcji: Agnieszka Kudelska

W wersji polskiej wystąpili :

Bilbo Baggins Waldemar Barwiński


Gandalf Szary Wiktor Zborowski
Thorin II Dębowa Tarcza Szymon Kuśmider
Galadriela Danuta Stenka
Balin Zdzisław Wardejn
Dwalin Jan Janga-Tomaszewski
Kíli Marcin Przybylski
Fíli Paweł Ciołkosz
Bofur Krzysztof Banaszyk
Gloin Leon Charewicz
Dori Andrzej Szopa
Nori Piotr Bajor
Ori Rafał Fudalej
Oin Marek Frąckowiak
Radagast Bury Wiesław Komasa

Legolas Lesław Żurek

Bard Łukasz Simlat

Beorn Zbigniew Konopna

Smaug Jacek Mikołajczyk

Tauriel Lidia Sadowa

Thranduil Piotr Grabowski

władca Miasta nad Jeziorem Jan Prochyra

Alfrid Jarosław Boberek

Hilda Bianca Jolanta Wołłejko

Sigrid Julia Chatys

Tilda Magdalena Kusa

Bain Jan Rotowski

Pająk 1 Maciej Kujawski


Pająk 2 Krzysztof Szczerbiński
Pająk 3 Karol Pocheć

Percy Waldemar Obłoza

Elros Rafał Rutkowski

Galion Miłogost Reczek

Nazrug Jakub Wieczorek
oraz

Marcin Rogacewicz, Aleksander Wysocki, Joanna Kwiatkowska - Zduń, Monika Węgiel



O filmie
Akcja filmu toczy się 60 lat przed zdarzeniami z „Władcy pierścieni”. Bilba Bagginsa (Martin Freeman), hobbita kochającego ponad wszystko spokój domowego zacisza, zaskoczyła niespodziewana wizyta czarodzieja Gandalfa (Ian McKellen), który zjawił się z kompanią krasnoludów, dowodzoną przez Thorina Dębową Tarczę (Richard Armitage). Drużyna Thorina kontynuuje teraz wędrówkę, by odbić skarb krasnoludów z Samotnej Góry, której strzeże przerażający smok Smaug. Podróżnicy przetrwali atak orków i goblinów, ale czyhają na nich nowe niebezpieczeństwa. Orkowie zresztą nie rezygnują z pościgu...
„Hobbit: Pustkowie Smauga” to druga część trylogii. Wszystkie zrealizowano w technice 3D.

Hobbit” – jak to się zaczęło


„Hobbit, czyli tam i z powrotem” („The Hobbit or There and Back Again”) to powieść autorstwa J.R.R. Tolkiena (1892–1973), późniejszego twórcy „Władcy pierścieni”, wydana po raz pierwszy 21 września 1937 roku. Opowiada o wyprawie hobbita Bilba Bagginsa oraz trzynastu krasnoludów (Thorin, Oin, Gloin, Balin, Dwalin, Fili, Kili, Dori, Nori, Ori, Bifur, Bofur, Bombur), wspomaganych przez czarodzieja Gandalfa, do Samotnej Góry. To dawna siedziba krasnoludów, opanowana teraz przez smoka Smauga. Bilbo, którego podczas podróży spotyka wiele niebezpiecznych przygód, ratuje się dzięki magicznemu pierścieniowi. Znaleziony w jaskini Golluma tajemniczy klejnot czyni bowiem hobbita niewidzialnym.
Powieść, pomyślana jako utwór dla dzieci, współcześnie jest uznawana za zapowiedź i niejako prolog do „Władcy pierścieni”. Do dziś sprzedano na całym świecie ponad 100 milionów egzemplarzy książki, przetłumaczonej na 50 języków. To utwór, w którym Tolkien, uznany filolog, poeta i pisarz, dopiero zaczął rozwijać mitologię Śródziemia, zamieszkałego przez hobbity, elfy, krasnoludy oraz inne stworzenia. Powieść powstała pod wpływem staroangielskich legend, których badaniem zajmował się Tolkien. Wielu badaczy zwracało też uwagę na wojenne doświadczania twórcy, który brał udział w I wojnie światowej, co odcisnęło piętno na jego światopoglądzie. W Polsce ukazały się trzy przekłady „Hobbita”: Marii Skibniewskiej (z wierszami w tłumaczeniu Włodzimierza Lewika – 1960), Pauliny Braiter (zatytułowany „Hobbit, czyli tam i z powrotem” – 1997) oraz Andrzeja Polkowskiego (2002). W 1966 nakręcono krótką animację „The Hobbit”, a w 1977 roku dokonano animowanej adaptacji telewizyjnej (reżyseria: Jules Bass, Arthur Rankin jr., głosu Gandalfowi użyczył słynny reżyser John Huston), w formie musicalowego widowiska familijnego. Po premierze film oceniono łagodnie, acz bez większego entuzjazmu. „Hobbita” wielokrotnie adaptowano na scenę, pojawiały się też komiksy na podstawie słynnego utworu, a w ostatnich latach – gry komputerowe.
Peter Jackson i Fran Walsh (jego żona i współscenarzystka) wyrazili zainteresowanie ekranizacją „Hobbita” już w 1995 roku. Miała to być pierwsza część trylogii (dwie pozostałe opierałyby się na „Władcy pierścieni”). Pomysł ten jednak upadł, gdy podjęto decyzję o realizacji trzech filmów na podstawie „Władcy pierścieni”. Ostatecznie postanowiono podzielić „Hobbita” na dwa osobne filmy. Po wielkim sukcesie „Władcy pierścieni” producenci myśleli o szybkim nakręceniu „Hobbita”. Jackson miał jednak wtedy inne plany. Byłem przekonany, że „Władca pierścieni” to doświadczenie wyjątkowe, jedyne w życiu i nie myślałem, że jeszcze kiedyś wrócę do Śródziemia. Okazało się jednak, że można mieć niepowtarzalne doświadczenie życiowe dwa razy – mówił.
W kwietniu 2008 funkcję reżysera objął słynny Meksykanin Guillermo Del Toro („Labirynt fauna”). Jackson miał produkować film i być jednym ze scenarzystów. Scenariusz zaczął powstawać w sierpniu 2008 roku, a nad tekstem pracowali Del Toro, Jackson, Walsh oraz Philippa Boyens. Del Toro napisał scenariusz do pierwszej części filmu, zaś Jackson, Walsh i Boyens do drugiej. Następnie zamienili się tekstami i wnieśli poprawki.
Początkowo zakładano, że pierwsza część filmu będzie ekranizacją książki, a druga stworzy fabularny pomost pomiędzy „Hobbitem” i „Władcą pierścieni”. Jednak w 2009 roku, w wywiadzie dla magazynu „Empire”, Del Toro zapowiedział, że obie części będą oparte na powieści „Hobbit”. Ostatecznie wykorzystano także przypisy, jakie stworzył Tolkien do „Władcy pierścieni”. W powieści zajmują aż 125 stron, rzucając światło na historię Śródziemia.
W końcu, po licznych namowach producentów, na krześle reżysera zasiadł jednak Jackson (październik 2010), a Del Toro, który zrezygnował z reżyserowania filmu z powodu opóźnień w realizacji, zajął się innymi projektami. Zdjęcia ruszyły 21 marca 2011 roku w Nowej Zelandii i zakończyły się 6 lipca 2012 roku tamże. Dokonano jednak jeszcze dokrętek, związanych z decyzją o przekształceniu „Hobbita” w trylogię, o czym w lipcu 2012 roku poinformował Peter Jackson. Miało to związek z dużą objętością nakręconego materiału i ze sporymi, wciąż niezrealizowanymi, partiami scenariusza.
W filmie spotykamy wielu znanych z „Władcy pierścieni” aktorów. Ian McKellen powrócił jako Gandalf Szary. Ponownie pojawili się także: Cate Blanchett jako królowa elfów Galadriela, Ian Holm jako Bilbo w starszym wieku, Christopher Lee jako czarodziej Saruman, Hugo Weaving jako elficki władca Elrond, Elijah Wood jako hobbit Frodo, Orlando Bloom jako elficki łucznik Legolas oraz Andy Serkis w roli Golluma.
Martin Freeman („Autostopem przez Galaktykę”, serial „Sherlock”) objął główną rolę – Bilba Bagginsa, zaś Richard Armitage – Thorina.

Film nakręcono z wykorzystaniem nowoczesnych kamer cyfrowych RED EPIC. Na planie było aż 30 sztuk tego zaawansowanego technologicznie sprzętu. W kwietniu 2011 reżyser ujawnił, że zdjęcia do filmu powstają w prędkości 48 klatek na sekundę zamiast standardowych 24, w celu zwiększenia jakości i płynności obrazu. Jackson w pełni świadomie podjął decyzję nakręcenia nowej trylogii w technice 3D.



Pierwszy film nowej trylogii, pomimo obaw części komentatorów, odniósł oszałamiający sukces kasowy (wpływy szacuje się na ponad miliard dolarów!). I – wbrew obawom wielu – prestiżowy. Świat stworzony przez Tolkiena i jego najzdolniejszego adaptatora – Jacksona, po raz kolejny podbił armię starych i całkiem nowych fanów.

Morze opowieści
Świat Tolkiena jest niezwykle bogaty. Gdy odwracamy kolejną stronicę, napotykamy następne opowieści lub ich zalążki, nowe, intrygujące postaci, opisy fascynujących miejsc, czasem kompletne, czasem ledwie zarysowane – mówił Jackson. Scenarzyści – jak w przypadku poprzedniego filmu – bardzo skrupulatnie przestudiowali liczące 125 stron przypisy zamieszczone we „Władcy pierścieni” i opisujące świat Śródziemia. Scenarzystka Fran Walsh zwracała uwagę, że twórcy filmu nie rozstawali się ani przez chwilę z myślą, że druga trylogia powinna stanowić całość z pierwszą, przy pewnej różnicy tonu, która nie powinna ich zdaniem jednak dominować. – Największym wyzwaniem było zachować ducha książki i jednocześnie sprawić, by klimat i styl tworzyły jedność z „Władcą pierścieni” tłumaczyła Walsh. – Nie zapominaliśmy, że „Hobbit” jest opowieścią, nieco bardziej beztroską, ale przecież w ostatniej części pojawia się mroczny i twardy ton, który znamy z „Władcy...”. Coraz mocniej akcentowane są kwestie władzy i odwagi, chciwości i poświęcenia. Byliśmy przekonani, że drugi film musi być bardziej mroczny. Z takim założeniem pracowaliśmy.

Napięcie jak z posępnego thrillera
Ponieważ głównych piętnaście postaci zostało dokładnie zaprezentowanych w pierwszej części „Hobbita”, Jackson był zdania, że środkowa część musi mieć, siłą rzeczy, odmienny charakter: – Po prostu wskoczyliśmy w fabułę w tym miejscu, gdzie opuściliśmy bohaterów, nie był potrzebny żaden wstęp – mówił. – Trzeba było za to pogłębić konflikt i ukazać w pełni złożoność postaci. W pewnym sensie ta intensyfikacja napięcia przywodzi na myśl thriller. To zarazem bezpośrednia kontynuacja opowiadanej historii i wejście w inny świat. Kluczowa była zwłaszcza konfrontacja Bilba ze smokiem.
Tytuł filmu odnosi się do spustoszonych przez Smauga ziem po jego ataku na królestwo krasnoludów, Erebor. Zrujnowane miasta, wyludnione wsie, zdesperowani ludzie – oto tło wydarzeń pokazanych w nowym filmie. Philippa Boyens, scenarzystka znająca niemal na pamięć każde zdanie napisane przez Tolkiena, dodawała: – Smaug uwielbia złoto i w imię tej namiętności zniszczył nie tylko Erebor, ale także miasto Dal, położone u podnóża Samotnej Góry. To są mile poranionej ziemi, zwanej właśnie Pustkowiem Smauga.

Pragnienie odwetu i ojcowska figura
Najważniejsze trzy postaci to nadal Bilbo, powracający z wygnania Thorin oraz czarodziej Gandalf. Waleczny Thorin, który był świadkiem zagłady Ereboru, żyje pragnieniem odzyskania swego statusu i zarazem odwetu. To powoduje, że czasem traci jasność widzenia. Natomiast Gandalf jest dobrym duchem wyprawy krasnoludów, choć niekiedy jego postępowanie może budzić wątpliwości. – Niektórzy uważają go za manipulatora, kogoś zbyt wścibskiego – komentował odtwórca tej roli, Ian McKellen. – Ja jednak jestem zdania, że to przede wszystkim ojcowska figura. I jest to dobry ojciec troszczący się o wszystkich, nie tylko o Bilba, ale i o sprawiającego kłopoty Thorina. Ten ostatni rzeczywiście powoduje wielkie problemy, ponieważ tak namiętnie dąży do swego celu, że naraża drużynę na liczne niebezpieczeństwa.
W drugiej części, po ataku orków i trolli , drużyna Thorina jest znużona, może nawet przestraszona, ale daleka od rezygnacji ze swej misji. Największa zmiana zachodzi w Bilbie Bagginsie. Tak ten fakt komentował odtwórca jego roli, Martin Freeman: – Bilbo staje się stopniowo na naszych oczach kimś innym, a raczej odkrywa w sobie nieznane wcześniej pokłady osobowości. Nie ma natury wojownika czy poszukiwacza przygód. Jest, jaki był, czyli dość przerażony sytuacją, w której się znalazł. Trudno mu się zresztą dziwić – groziło mu przecież, że zostanie zabity czy zjedzony. Z drugiej strony, wyraźnie zdaje sobie sprawę, że potrafi być waleczny – nie tylko on sam się tego nie spodziewał, ale (co może ważniejsze) nie spodziewali się tego zupełnie jego towarzysze. W dodatku w jaskini, gdzie spotkał Golluma, Bilbo kradnie mu złoty pierścień, który pozwala mu stać się niewidzialnym, co bardzo odmienia jego sytuację. Boyens komentowała: – Od początku z pierścieniem łączy go dziwna, niepokojąca relacja. Włożenie go i stanie się niewidzialnym to dla Bilba wyzwanie. Myślę, że tylko tak zdolny aktor jak Martin Freeman mógł w pełni oddać złożoność tej sytuacji. Pierścień to przecież nie tylko magiczny talizman. Sprawia on także, że nie każda z decyzji podjętych wtedy przez Bilba jest właściwa.
Ian McKellen dodawał: – Martin ma do dyspozycji całą paletę subtelnych środków wyrazu, w dodatku jest w dużej mierze nieprzewidywalny. Nie lubi powtarzać przed kamerą tego, co już raz widzieliśmy. Za każdym razem akcentuje inne niuanse postępowania i zachowania swego bohatera, inaczej rozkłada akcenty i barwy. Dodaje coraz to nowe elementy, które charakteryzują jego bohatera, niestrudzenie odkrywa coś nowego na jego temat. W ten sposób widz jest cały czas zaskakiwany naturalną zmiennością granej przez niego postaci.
Według koncepcji Richarda Armitage'a Thorin, choć otoczony przez bliskie mu krasnoludy, pozostaje boleśnie samotny: – Jego największy problem to zaufanie, a raczej jego deficyt. Bardzo pragnie pomścić śmierć ojca i staje się to dla niego ciężarem, który trudno mu samodzielnie unieść. Jest dumny i wręcz arogancki, ale paranoiczne przekonanie, że nie jest wystarczająco dobrym przywódcą, wiedzie go na manowce. Pomimo swych pomyłek ma jednak charyzmę, która potrafi natchnąć jego kompanów do działania. Sytuację utrudnia fakt, że Gandalf jest właściwie drugim przywódcą, co niezbyt cieszy Thorina. Jednak pomimo wszystko Bilbo i Thorin się zaprzyjaźniają. Ta przyjaźń nie przyszła im łatwo – wyjaśniał Freeman. – Trzeba było na nią ciężko zapracować. Każdy, kto jest wrażliwy i odznacza się empatią, a myślę, że tak jest w przypadku Bilba, rozumie, że Thorin nie jest zbyt szczęśliwy. Kiedy widzisz tak nieszczęśliwego faceta, nie jest łatwo się do niego zbliżyć. Ale Bilbo jest przekonany, że w gruncie rzeczy Thorin to porządny krasnolud i dobry człowiek.

Bądź ostrożny!
Wyprawa Thorina i jego drużyny spowodowała wielkie poruszenie. Stąd też stale towarzyszy im niebezpieczeństwo – mówił Jackson. Orkowie kontynuują pościg, posługując się podobnymi do olbrzymich wilków wargami. W tej sytuacji Gandalf postawia szukać schronienia u tajemniczego Beorna, który z potężnego człowieka potrafi przekształcić się w jeszcze potężniejszego niedźwiedzia. Czyli zmienić się ze spokojnej istoty w groźną bestię. – Spotykając się z nim, należy być naprawdę bardzo ostrożnym – komentował McKellen. Nie można powiedzieć, by Beorn był przyjacielem krasnoludów, ale najbardziej nienawidzi orków, którzy bez litości tropią takie istoty jak on, istoty, które mają zdolność transformacji. – Beorn jest ostatnim ze swego gatunku, jaki pozostał w Śródziemiu i nie trzyma niczyjej strony w mających tu miejsce konfliktach. Może być bardzo niebezpieczny, gdy przeistoczy się w niedźwiedzia, ale ma czułe serce – tłumaczył reżyser. Trudną rolę Beorna powierzono wyróżniającemu się szwedzkiemu aktorowi Mikaelowi Presbrandtowi („W lepszym świecie”, „Hipnotyzer”, serial „Komisarz Beck”). – To bardzo wyrazista postać, przywodziła nam na myśl skandynawskie mitologie, które często mówią o niezwykle bliskim związku człowieka z przyrodą. Także i dlatego zaangażowaliśmy właśnie aktora ze Szwecji – komentowała Boyens. Aktor tak mówił o swojej postaci: – Jest nieprzewidywalny, ale jest w nim też pewien patos. Nie brak w nim agresji, także wtedy, gdy występuje w ludzkiej postaci. To ktoś, kto nie lubi mnie ani ciebie. Jest w nim mrok i dzikość, której nie sposób do końca przeniknąć, a wszystko to podszyte jest smutkiem. Sposób jego wyrażania się jest niezwykły, bardzo starannie dobiera słowa. Jeśli chodzi o wygląd bohatera, połączono elementy ludzkie i zwierzęce w przemyślanej równowadze. Jego głowa jest po części głową niedźwiedzia. Zadbano o szczękę tak zarysowaną, że przypomina zwierzęcą. Stworzono specjalną fryzurę z końskiego włosia, przypominającą Mohikanów. Odpowiedzialny za protetykę Peter Swords King komentował: – Musieliśmy pamiętać, że Beorn stale znajduje się na granicy transformacji, między człowiekiem i zwierzęciem. Gdy ma przekształcić się w niedźwiedzia, poznajemy to po jego oczach.
Joe Letteri z firmy Weta Digital, odpowiedzialny z efekty wizualne, mówił: – Nie chodziło nam tylko o to, by ukazać czysto fizyczne przekształcenie człowieka w zwierzę, ale także o oddanie związanych z tym emocji. Nadaliśmy więc Beornowi niemal mityczny zwierzęcy wygląd, podkreśliliśmy jego wiek i determinację.
Po opuszczeniu siedziby Beorna drużyna Thorina kontynuuje pełną niebezpieczeństw podróż, ale tym razem bez chroniącego ją Gandalfa. – Gandalf zawsze przede wszystkim myśli o Śródziemiu – wyjaśniał McKellen. – Nie może być w dwóch miejscach jednocześnie, a czasem bezpieczeństwo Śródziemia właśnie tego wymaga. W tej postaci intrygujący jest błysk w jego oku, specyficzne poczucie humoru, a jednocześnie ton niezwykle serio. On z reguły wie, co należy zrobić. Jest niecierpliwy, gdy ludzie nie postępują w sposób, który on uważa za słuszny, lecz czasem opuszcza ich po to, by sami odkryli swą wewnętrzną moc.
Jackson tłumaczył, jak idąc za wskazówkami Tolkiena, twórcy starali się wytłumaczyć specyfikę tej postaci: – W „Hobbicie” Gandalf po prostu znika i dość niespodziewanie się pojawia, bez żadnego wytłumaczenia. Dopiero w przypisach do „Władcy pierścieni” Tolkien wyjaśnił to powiązaniem z walką przeciw grożącemu Śródziemiu złu. Gandalf wierzy, że tajemniczy Nekromanta, rezydujący w opuszczonej twierdzy Dol Guldur, jest ściśle związany z niepokojącymi zmianami, które następują w całym Śródziemiu. Jego przeczucia potęguje fakt odnalezienia przez Radagasta starożytnego miecza. Gandalf nabiera przekonania, że pokonane wiele lat temu wielkie zło powraca i rośnie w siłę – komentował Jackson.

Zło rośnie powoli
Boyens zwracała uwagę na kwestię wypowiedzianą przez Galadrielę w pierwszej części „Hobbitta”: – Coś rośnie w cieniu, coś się w nim skrywa i nie ujawnia. Znaczy to, że zło wzrasta bardzo długo niezauważone. Myślę, że właśnie ta myśl profesora Tolkiena, że zło potężnieje niedostrzegane, była aktualna w jego czasach, a jest też aktualna i dziś. Zło przenika coraz bardziej niebezpieczną Mroczną Puszczę, która staje się jego siedliskiem. Boyens dodawała: – I członkowie drużyny, i widzowie filmu powinni odnieść wrażenie, że to miejsce odgrywa niejako swą własną wolę. A zło, które jest tu obecne, może doprowadzić przejezdnych do szaleństwa. Trujące obłoki sprowadzają na podróżników niebezpieczne omamy.

Elfy to nie ludzie
Jeśli raz zgubisz drogę w Mrocznej Puszczy, to bardzo możliwe, że już jej nie odnajdziesz, a wtedy nie przetrwasz zbyt długo – opowiadał Jackson. – Można tu napotkać widma jak z koszmarów, w tym przypadku, z moich koszmarów.
W Puszczy drużyna musiała przetrwać między innymi atak Wielkich Pająków, uzbrojonych w ostre kły. – Bilbo tym razem wykazał się wielką walecznością, choć szczerze mówiąc, nie miał wyboru. To była sytuacja: walcz albo giń. Moim zdaniem pająki są naprawdę przerażające, naprawdę się ich bałem, choć przecież nie istnieją – mówił Freeman. Atak pająków odpierają leśne elfy, o wiele bardziej niebezpieczne i o wiele mniej mądre, niż elfy ze Śródziemia. Posługują się z reguły zapalonymi strzałami, a ich królem jest Thranduil. Na czele oddziału patrolującego Mroczną Puszczę stoi Legolas (znany doskonale widzom Orlando Bloom) oraz Tauriela (Evengeline Lilly, znana m.in. z serialu „Lost – Zagubieni” czy filmu „Hurt Locker. W pułapce wojny”). Chociaż żadnej z tych postaci nie było w książce, twórcy uznali, że wprowadzenie ich, przy rozbudowanej narracji, jest jak najbardziej naturalne. – Pojawiła się okazja, by poznać królewskie drzewo dynastii Thraindula – wyjaśniał Jackson. – Nie było problemu, bo jak pamiętamy, elfy są nieśmiertelne. A więc 60 lat, jakie dzielą „Hobbita...” i „Władcę ...”, nie stanowiło kwestii. Orlando Bloom, odtwórca roli Legolasa, wygląda zresztą niemal dokładnie tak samo, jak dziesięć lat temu.
Bardzo się cieszę z powrotu – mówił Bloom. – „Władca pierścieni” był dla mnie wspaniałym i przełomowym doświadczeniem. Radość budzi też to, że doskonale mieszczę się w starym kostiumie – żartował. Nawiasem mówiąc, kostium nieco zmodyfikowano.
Fran Walsh wspominała, że gdy zobaczyła Blooma w pełnej charakteryzacji, przeżyła dziwny rodzaj déjà vu. – Scenarzyści nie chcieli się posunąć za daleko, szanując fanów utworów Tolkiena – wyjaśniał Bloom. – Dlatego postać Legolasa musiała być spójna z tą z „Władcy...”. Nadarzyła się okazja wyjaśnienia antypatii, jaką darzy on krasnoludy. Aktor przeszedł intensywne szkolenie kaskaderskie. – Było to konieczne – mówił. – Legolas mało mówi, ale gdy się pojawia, z reguły natychmiast działa i opanowuje sytuację. Glenn Boswell, koordynator kaskaderów, bardzo chwalił aktora: – Nauczył się choreografii walk bardzo szybko i stworzył z Evangeline Lilly świetny duet, bo każde z tej dwójki bohaterów posługuje się innym stylem walki. Grana przez tę aktorkę Tauriela, która jest kapitanką Gwardii Królewskiej, to całkiem nowa postać. – Oczywiście zawsze uważaliśmy, że musimy być wierni Tolkienowi i duchowi jego prozy, ale także filmowi jako samodzielnemu widowisku – wyjaśniała Walsh. – Brakowało nam bohaterek kobiecych, więc powstała Tauriela i myślę, że jest to postać stworzona bardzo w duchu prozy mistrza. Aktorka chwilę się wahała z przyjęciem oferty – dwa miesiące wcześniej urodziła dziecko. – Myślałam, że poświęcę najbliższy czas macierzyństwu i pisaniu, ale nie mogłam odmówić. Także dlatego, że świat Tolkiena znam dobrze od dziecka i szczerze mówiąc, skrycie marzyłam, aby stać się elfem. No i udało się!
Tauriela różni się od elfów, które poznaliśmy wcześniej. Jest obrończynią królestwa, doświadczoną wojowniczką, doskonale posługującą się nożami i łukiem. Może jest mniej bystra niż starsze elfy, ale za to wielce niebezpieczna. Jej rzemiosłem jest zabijanie. Lilly przeszła szkolenie kaskaderskie ze szczególnym naciskiem położonym na chińskie sztuki walki i posługiwanie się sztyletami. Była ponoć zdolną uczennicą. Stworzono dla niej specjalny kostium różniący się od strojów elfów ze Śródziemia. Ma wojskowy, męski krój, jest w nim wiele skórzanych elementów utrzymanych w barwach lasu – brązach, zieleniach i czerni.
Stosunki pomiędzy leśnymi elfami i krasnoludami nie są przyjazne, przeciwnie – są bardzo napięte. – Gdy Thorin rozmawia z ich królem – opowiadał Armitage – nie może ustrzec się goryczy. Pamięta przecież doskonale, że elfy pozwoliły na spalenie Ereboru, nie pospieszyły z pomocą. Thorin uznał to za postępowanie, którego nie można wybaczyć. Aktor Lee Pace („Magia uczuć”, „Samotny mężczyzna”, „Lincoln”), odtwórca roli króla elfów Thranduila, tak mówił o motywach postępowania swej postaci: – Moja teoria jest taka: elfy, a zwłaszcza ich król, uznały atak smoka za karę spowodowaną chciwością krasnoludów, ich pędem do gromadzenia złota. Dlatego właśnie król zabronił interwencji. Jackson zatrudnił Pace'a, gdy zobaczył go w „Magii uczuć” („The Fall”, 2006). – Obsadzanie ról elfów było naprawdę trudne. Trzeba było znaleźć aktorów ze specyficznym rodzajem gracji i elegancji, którzy by sprawiali wrażenie wiecznie młodych i zarazem bardzo przez życie doświadczonych. Lee właśnie taki jest – twierdził Jackson.

Aktorzy musieli mówić w języku elfickim (miał dwie odmiany, potoczny sindarin i formalny quenyan), stworzonym na podstawie wskazówek Tolkiena przez znawcę jego twórczości Davida Salo. Aktorzy ćwiczyli swe kwestie pod dozorem specjalnego instruktora. Dla elfów przygotowano broń, która nie mogła być zbyt delikatna, bo choć są oni dość wyrafinowani, to jednocześnie są też doskonale wyszkolonymi mordercami. Dla króla zaprojektowano płaszcze, królewskie insygnia oraz specjalny miecz wykuty z bloku metalu. Daniel Falconer z firmy Weta Workshop komentował: – W tym orężu jest coś purytańskiego, co dobrze łączy się z arogancką osobowością tego władcy. Pace uważał, że kluczem do zrozumienia elfów jest to, że nie są oni ludźmi: – Król jest niebezpieczny, ale nie dlatego, że jest zły. Jest wrażliwy, ale nie jest to wrażliwość w emocjonalnym sensie. Jest surowy, ma serce zimne jak diament. Wydaje mi się, że patrzy na krasnoludy i myśli: jeśli chcecie konfrontacji ze smokiem, to musicie mieć pewność, że dacie radę go zabić. Ale nie dacie rady go zabić. Tak więc przetrzymam was u siebie, dopóki to do was nie dotrze.


Każe rozbroić krasnoludy i uwięzić je w lochach. Ale Bilbo ułatwi im ucieczkę rzeką w beczkach, nie zważając na gniew elfów. – Elfy z pewnością są bardziej cywilizowane i kulturalne, ale to właśnie z krasnoludami Bilbo nawiązuje prawdziwy kontakt – tłumaczył Freeman. – Widzi, że mają misję do spełnienia, a poza tym, ludzie, z którymi opuszczasz dom, z czasem stają się twoją rodziną. Król elfów ma całkiem odmienną wizję krasnoludów i swej rasy. – Lata temu postanowił izolować elfy od innych ras. Jego wola stała się bezwzględnie przestrzeganym prawem – komentowała Boyens. Tauriela ściga krasnoludy, lecz chce umożliwić im ucieczkę, Legolas waha się między chronieniem jej przed gniewem króla, a posłuszeństwem ojcu.
Z perspektywy ojca Legolasa, poczynania krasnoludów są naznaczone szaleństwem, chociaż niepozbawione wielkości, ale jednocześnie chaotyczne – mówił Bloom. – Sam Legolas dojrzewa i obserwujemy proces, który doprowadzi go do udziału w wyprawie Drużyny Pierścienia. Tauriela, według grającej ją aktorki, prezentuje jeszcze inne stanowisko: – Jej głównym celem jest powstrzymanie orków. Orkami dowodzi Azog, który dąży za wszelką cenę do unicestwienia krasnoludów. Boyens tak tłumaczyła konstrukcję tej postaci: – Z psychopatyczną zawziętością nienawidzi wszystkiego, co żywe. W dodatku Gandalf podejrzewa, że nie działa on samodzielnie, ale służy innym, potężniejszym złym mocom. Azoga i jego syna Bolga stworzono dzięki słynnej już technice „performace capture”, co dodało ich złowieszczym postaciom należytej ekspresji. – Azog to nasz czołowy „czarny charakter”. Musiał być groźny i wiarygodny, poruszać się płynnie i szybko mówił reżyser. – Rozmiar stworzonego w komputerze ciała nie jest już dziś problemem. Jest więc naprawdę potężny. Ażeby stworzyć wiarygodną mimikę orków, zatrudniono aktorów Manu Bennetta i Lawrence'a Makoare. Bennett wspominał, że pewną trudność sprawiało mu początkowo poruszanie się „jak dinozaur”, co było konieczne ze względu na dopasowanie jego ruchów do wielkości wirtualnego ciała jego bohatera. Bolg, który debiutuje na ekranie (jego ojca poznaliśmy w pierwszym „Hobbicie”), walczy niemal cały czas. Ma mnóstwo blizn, a ekwipunek i części ciała wrogów, którymi się dekoruje, niemal zlewają się w jedno z jego poranionym ciałem.
  1   2   3


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość