Strona główna

Uniwersytet Warszawski Wydział Historyczny


Pobieranie 0.89 Mb.
Strona9/15
Data17.06.2016
Rozmiar0.89 Mb.
1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   ...   15

Kosztowności. Kosztowności wymienia zaledwie pięć inwentarzy541, z czego rejestr Gawrów wspomina tylko osiem srebrnych kubków, tuzin srebrnych oraz sześć białych łyżek. Kubki pojawiają się też w Giełgudyszkach (sześć), w Światoszynie (dwa) i Komajach (osiem). W tych samych inwentarzach zanotowano łyżki: w Światoszynie sześć łyżek, w Giełgudyszkach siedem herbami Daniela Chrząstowsiego i jego pierwszej żony, Elżbiety Oziębłowskiej, tuzin z herbem drugiej żony Zofii Golmontówny, jedną z herbem Chrząstowskiego oraz jedną z wyrytym jego nazwiskiem. Według A. Pośpiecha przedmioty, które ozdobiono herbem, funkcjonowały w społeczności szlacheckiej jako informacja o właścicielu. Używana przy stole miała odgrywać rolę czynnika porządkującego społeczność. Łyżka, jako rodzaj wizytówki, noszona była przytroczona do pasa lub za cholewami butów542. Być może w taki sposób była noszona również łyżka Chrząstowskiego z herbem Krzywda. Warto też zwrócić uwagę, iż jest to rzadki przykład inwentarza zawierającego informacje o przedmiotach mówiących o biografii właściciela majątku, w tym wypadku o jego małżeństwach543.

W Komajach znajdowały się dwa tuziny srebrnych łyżek. Rejestr pośmiertny Kroszyńskiego oprócz tego prezentuje liczną srebrną zastawę stołową: po dwa tuziny srebrnych talerzy i półmisków, dwie srebrne misy, dwie srebrne solniczki, dziewięć srebrnych czarek. Stanowiło to komplet zastawy pozwalającej wyprawić ucztę na dwadzieścia cztery osoby544. Według A. Pośpiecha o zamożności świadczy także posiadanie powyżej dziesięciu łyżek545. Warto tu przypomnieć, iż Kroszyński był w posiadaniu również znacznej liczby talerzy i półmisków cynowych (po dwanaście tuzinów), nie wspomniano jednak niczego na temat łyżek, którymi z tych naczyń jadano. Zapewne wtedy właśnie szlachcic obecny na takiej uczcie dobywał z cholewy własną srebrną łyżkę z herbem.



Inne srebra stołowe wspomniane w tych źródłach to srebrne flasze z herbami, srebrne konwie, srebrne garnuszki z pokrywką na łańcuszku ozdobione herbem, srebrne rynki, kowszyki do gorzałki, roztruchany (duże ozdobne przykrywane kielichy). Złoto i srebro stołowe nie zawsze było użytkowe, mogło stanowić ozdobę stołu546. Źródła notują też dodatki do ubrań – guziki, igliczki do zausznic, srebrny drut do czapki, ferety (sprzączki do spinania naszyjników kobiecych lub obuwia; ozdoby przytwierdzane do suknie na wysokości piersi, do kołnierzy lub rękawów)547, fawory (wstawki lub ozdoby przy szyi w stroju kobiecym)548. W posiadaniu właścicieli opisywanych majątków były też sztuki (ozdoby ze złota lub srebra wysadzane drogimi kamieniami)549, złote zausznice (kolczyki) ze szmaragdami, złote i srebrne łańcuszki (przeznaczone do ozdabiania pancerzów lub ozdabiania szyi przez mężczyzn)550, korale, manele (bransolety), kanaki (naszyjniki ciasno opasujące szyję, nie opadające na piersi)551 z pereł, rubinów, biżuteria bursztynowa, obrączki, pierścienie ze szlachetnymi kamieniami i herbami oraz sygnety (pierścienie-pieczęcie)552 pojawiają się po kilka sztuk. Ponadto w Giełgudyszkach znajdował się też srebrny kielich kościelny i kufel z herbem Zofii Golmontówny. Inne kosztowności pojawiające się w źródłach to wielki srebrny kałamarz, pióro diamentowe553, srebrny kredens (rodzaj srebra stołowego)554, pieniądze oraz kosztowne kamienie nie zamontowane do żadnego sprzętu czy stroju (perły, rubiny, bursztyny, diamenty). Perłom przypisywano ponadto właściwości odpędzające melancholię555.

Szkło. Cenne były również naczynia szklane, które jako takie pojawiają się jedynie w Giełgudyszkach. Był to materiał cenny i nie pomijano go. Mała ilość szkła w inwentarzu może świadczyć o sposobie jego użytkowania – rozbijano je celowo podczas toastów556.

Wozy. W kilku inwentarzach pojawiają się wozy. Są to kolasy, czyli lekkie, odkryte powozy (w Owilach znajdowała się do niej także pałuba, czyli buda, pokrycie wozu), karoce, czyli czterokołowe powozy kryte, często bogato zdobione (w Komajach właściciele posiadali karocę nową, ćwiekami mosiądzowymi pozłocistymi, wewnątrz aksamitem karmazynowym wybitą, na sześć koni), oraz rydwany (proste, kryte wozy na bagaże). Najczęściej obijano je skórą lub płótnem, często karmazynowym, turkusowym i zielonym. W Mereczu znajdował się wózek francuski plisą karmazynową wybity, w Komajach zaś lektyka na sześć koni i wóz kuchenny również na sześć koni. Pojawiają się też wozy bez określenia ich funkcji. Ponadto autorzy źródeł notują pałuby (w Komajach dwie pałuby nie były jeszcze zszyte z kołmi i wasągiem żelaznym), szory, czyli uprzęże (w Komajajach jedna była z mosiądzem pozłocistym), uzdy, powrozy, wezgłowie (wendzgłowek stary, dziurawy jeden do karety), lejce, kantar, czyli rodzaj skórzanej lub parcianej uzdy bez wędzidła, oraz koła (trzydzieści kowanych kół podaje inwentarz Merecza). Jedynie autor inwentarza Owil podaje informację o malowanych saniach557. Być może wozy znajdowały się też w majątkach, których inwentarze notowały wozownie.

Broń. Inną kategorią ruchomości pojawiającą się w badanym materiale jest broń i sprzęt wojskowy. Teoretycznie każdy szlachcic powinien posiadać podstawowe elementy uzbrojenia ze względu na obowiązek udziału w pospolitym ruszeniu, jednakże sprzęt wojskowy opisuje jedynie siedem inwentarzy, z czego sześć było rejestrami sporządzonymi po śmierci właściciela. Inwentarz Gawrów sporządzono przy okazji zastawu, zapewne zatem pozostawały tam ruchomości właściciela558. Największy arsenał prezentuje wspomniany rejestr pozostałości po Karolu Jerzym Kroszyńskim. Był właścicielem złotej szabli oprawianej w srebro (w źródle jako szabla nieboszczykowska) i trzech innych podobnych. Ponadto miał on piętnaście bandoletów, dwie fuzje, dwie janczarki (rodzaj strzelby), sto osiemdziesiąt par muszkietów, siedem par pistoletów, dwa tysiące kul, małe i duże działo, dwa centary prochu (około 100 kilogramów), osiem halcownic, sto osiemdziesiąt berdyszów, sześć kopii, obuchy, sześć pałaszy, sto osiemdziesiąt szabel, pięć pancerzów zdobionych srebrem, srebrny rząd wysadzany turkusami i diamentami i szesnaście bez kamieni szlachetnych (jeden złoty, pozostałe srebrne), dwanaście siodeł pokrytych jedwabiem i falendyszem, skrzydła husarskie oraz dwa szabeltasy (torby husarskie) ozdobione srebrem.

Drugim inwentarzem prezentującym więcej broni niż pojedyncze części uzbrojenia jest inwentarz Giełgudyszek. Zanotowano w nim: muszkiet i siekierkę oprawne w srebro, pałasz, dwa siodła husarskie, jedno pokryte czerwonym falendyszem, trzynaście strzelb, szyszak (rodzaj hełmu), trzy niekompletne zbroje i rzędzik kozacki jako przedmiot zastawu.

Inwentarze wymieniają również części uzbrojenia takie jak blachy, kirysie, szyszaki i szturmaki (rodzaje hełmu), zarukawie (osłona na ręce) oraz odzież wojskową: jakę, czyli kaftan ochronny, barwy (komplet odzieży, tu: wojskowej)559 i liberie (rodzaj umundurowania). Pojawiają się też błękitny materiał pod siodło, kulbaki, namioty wojskowe, proporce, tarcza towarzyska i topory. Większość uzbrojenia, jaka występuje w inwentarzach to elementy uzbrojenia husarskiego560.

W rejestrze pośmiertnym Kroszyńskiego pojawia się znaczna ilość broni paradnej, która, według A. Pośpiecha, była znacznie bardziej potrzebna szlachcicowi do celów reprezentacyjnych niż kosztowności i kobierce561. Broń bywała niekiedy tak bardzo zdobiona, iż traciła cechę oręża i stawała się wyłącznie przedmiotem reprezentacyjnym562. W pozostałych spotykamy w większości użytkową. Warto zwrócić uwagę również na pojawiające się w Giełgudyszkach i wyżej wspomnianym rejestrze pałaszach. Była to broń jak na połowę XVII wieku nowatorska, upowszechniona dopiero pod koniec wieku563.



VI. Podsumowanie
Po przeanalizowaniu osiemdziesięciu dziewięciu inwentarzy majętności i mobiliów z terenów województw wileńskiego, trockiego i Księstwa Żmudzkiego należy odpowiedzieć na pytanie: jaki był standard życia w siedzibach szlachty w XVII wieku na tych terenach.

Standard życia oznacza przeciętną normę bytowania, średni poziom wygód życia codziennego, na jakim dane było żyć określonej większej grupie, rodzinie lub jednostce564. Wpływ na niego mają mentalność i potrzeby psychologiczno-społeczne, ponieważ nawet nie będąc bardzo zasobnym każdy starał się przystosować otoczenie dostępnymi dla siebie środkami w taki sposób, aby spełniało określone potrzeby niematerialne (np. potrzebę intymności, życia towarzyskiego, uczczenia dnia świątecznego). Takie zjawisko, istotne przy ocenie standardu życia, możemy zaobserwować podczas pracy nad inwentarzami, gdy pojawiały się w nich ławy wzdłuż ścian odświętne stroje czy urządzenia typu zamki do wszystkich drzwi w domu. Rolę przy ocenie standardu życia odgrywają też zamożność właściciela, walory miejsca wybranego na siedzibę, ujęcia wody, odległość budynków od siebie, ogólny poziom bezpieczeństwa, stan zabudowy, budulec, ogrzewanie, oświetlenie, higiena mieszkania, ozdoby i dekoracje, higiena żywności, poziom hałasu, zapach, poziom wygody, rozrywka, zakres codziennych obowiązków.

Przeanalizowanie badanych źródeł pozwala na częściowe odtworzenie wyglądu gospodarstw, ich wewnętrznego podziału, rodzaju zabudowań, jakie się w nim znalazły, rozplanowania ich w terenie. Budynek mieszkalny znajdował się najczęściej po prawej stronie od wrót i rzadko bywał szczególnie wyodrębniony z pozostałych zabudowań, choć zapewne starano się, aby stał w miejscu najbardziej dogodnym pod względem zdrowotnym i estetycznym (np. oglądanywdzianyamekan,ego Księstwa Litewskiego, wie wieku, coraz rzadziej opuszczała swoje siedzibyh magnaterii, częścią pozostałych, za krajobraz). Widok z okna mógł być po części rekompensatą za niski standard mieszkalny.

Bliższe przyjrzenie się układowi zabudowań gospodarczych względem domu mieszkalnego pozwoliło stwierdzić, iż właściciel planując rozkład swojej siedziby kierował się własnym zmysłem praktycznym i położeniem geograficznym majątku, a co za tym szło, każde z gospodarstw miało swój własny plan. Szczególną rolę odgrywało to w mniejszych gospodarstwach, gdzie brak środków finansowych starano się nadrobić pomysłowością w zagospodarowywaniu terenu i rozplanowaniu zabudowań. Podobnie działo się z poszczególnymi rodzajami budynków – miały one swoje funkcje i kształt architektoniczny, lecz niekiedy właściciel zmieniał je (umieszczając np. kury w świrnie), lub sytuował określony budynek tam, gdzie uznawał za słuszne, dostosowując w ten sposób zabudowę do swoich potrzeb i wymagań terenowych.

Mimo takiego stanu rzeczy udało się odnaleźć elementy powtarzalne. Najbardziej podobne do siebie były układ, funkcje i architektura zabudowań w siedzibach szlachty o podobnym stanie majątkowym, np. wielkie gospodarstwa były podzielone na dwie części: dwór i folwark, z czego folwark dzielono w zależności od funkcji na dworzec (związany z hodowlą zwierząt) i gumno (w którym obrabiano zboże). W mniejszych podział ten się zacierał, w najbiedniejszych zaś w ogóle nie istniał. Miał on również wpływ na standard życia codziennego właściciela. W najbliższym sąsiedztwie mieszkań najbogatszych znajdowały się skarbczyki czy przechowalnie warzyw i innych produktów, dzięki czemu mieli ciszę nie zakłócaną hałasami gospodarstwa, oddaleni byli od zapachów zwierząt, niekiedy odgrodzeni wewnętrznym płotem. Być może dzięki jakiemuś rodzajowi trawnika nie wydeptanego przez ludzi pracujących w gospodarstwie czy rozgrzebanego przez kury, do zamieszkanych wnętrz nosiło się mniej kurzu z zewnątrz. W takim gospodarstwie przebywało też więcej osób, dzięki czemu nawet nie mając bezpośrednio oka na każdy z elementów zabudowy właściciel mógł czuć się bezpiecznie. To powodowało, że warunki jego codziennej egzystencji były dobre. Inaczej w mniejszych siedzibach, w których właściciel umieszczał wszystkie budynki w bliskim sąsiedztwie swojego domu, widział, słyszał i czuł zwierzęta oraz pracę w gospodarstwie. Kurz, który nosił się z zewnątrz powodował, że brudziły się też szybciej wszelkie ubrania, obicia i półki. Dostawał się też w szczeliny drewnianych bali, z których konstruowano domy. Mycie podłóg wodą i szmatą oraz zamiatanie mogło nie wystarczać, aby utrzymać wnętrza w czystości. Życie w takiej siedzibie było zapewne trudniejsze, mniej przyjemne i znacznie mniej komfortowe niż w większej.

Należy również pamiętać, iż każda z przeanalizowanych siedzib szlacheckich stanowiła pewną całość, której poszczególne elementy, nawet jeżeli nie pełniły funkcji zgodnej ze swoją nazwą, miały szczególne znaczenie w całości układu (który, był różny w różnych gospodarstwach). Budynek mógł dobrze spełniać swoją rolę w zależności od położenia i funkcji innych budynków oraz cech topograficznych terenu, będąc jednocześnie np. inaczej usytuowanym niż budynku o tej samej roli w innych gospodarstwach. Zatem ważniejsze było, aby poszczególne elementy kompleksu zabudowań pasowały do siebie wzajemnie, niekoniecznie zaś musiały być identyczne z układem gospodarstwa sąsiada. Standard życia w takich siedzibach zależał w dużym stopniu od decyzji gospodarza.

Większość inwentarzy opisuje niewielkie domy składające się przeważnie z sieni i pięć-osiem pomieszczeń. Plan takiego budynku był podyktowany raczej tradycją niż pomysłowością właściciela, choć im większy dom, tym większe było pole do popisu, co możemy zaobserwować na przykładzie Giełgudyszek565. Im więcej izb i komórek znajdowało się w domu, tym bardziej ich funkcje mogły być różnorodne i dostosowane do potrzeb konkretnej rodziny (np. liczby dzieci czy służby) oraz do położenia omawianego budynku względem innych zabudowań, co miało znaczenie przykładowo w przypadku wyróżniania pomieszczenia o funkcjach spiżarni). Domy w mniejszych siedzibach posiadały dwie izby naprzeciw siebie i kilka mniejszych pomieszczeń za nimi, lub (w przypadku jeszcze mniejszych) podzielone były na część pańską i czeladną.

Według teorii Ponętowskiego i autora Krótkiej nauki budowniczej kuchnia wewnątrz domu powinna służyć jedynie podgrzewaniu potraw przygotowywanych w oddzielnym budynku. Uzasadnieniem były zapachy, czy też po prostu smród, który pojawiał się podczas gotowania i innych czynności związanych z przygotowywaniem potraw (np. podczas kiszenia kapusty). Kuchnia wśród pomieszczeń mieszkalnych w przypadku braku budynku o takich funkcjach na zewnątrz teoretycznie stanowiła o niższym standardzie życia (było to rozwiązanie tańsze, stosowane w chałupach chłopskich)566. Tezy tej nie potwierdza przeanalizowany materiał. Wśród badanych źródeł jedynie dwa opisują jednocześnie odrębny budynek być może przeznaczony do przygotowywania potraw oraz kuchnię w domu (Upita i Popołcie)567. W pozostałych, nawet bogatszych majątkach istniało albo jedno albo drugie urządzenie568. Stąd płynie dodatkowy wniosek – nie stosowano się do wskazówek teoretyków.

Grzano się przy piecach i kominkach, a dzięki przechodnim pomieszczeniom w chłodne dni ciepło łatwo rozchodziło się po domu, choć uciekało też przez nawet niewielkie i przeważnie nieruchome okna. Takie okna stanowiły niejakie utrudnienie życia latem – nie dało się porządnie wywietrzyć domu. Przechodnie pomieszczenia ułatwiały to w jakiś sposób, ponieważ można było zrobić przeciąg, ale z drugiej strony zabierały człowiekowi intymność, choć jedynie w większych domach można było w ogóle o niej marzyć. Przy licznej rodzinie mieszkanie składające się z pięciu-ośmiu pomieszczeń, z czego przynajmniej izby wielkie były wspólne, samotność wewnątrz domu była praktycznie niemożliwa. Na podstawie tego czynnika można uznać, że im mniejsza siedziba tym potrzeba intymności i samotności miała mniejszą szansę zostać zaspokojoną, zatem wraz ze spadkiem wygody rosła frustracja jednostek. Niski standard życia codziennego miał w tym wypadku wpływ również na samopoczucie mieszkańców.

Warto również zauważyć, że w stosunkowo niewielu dworach były komórki potrzebne, zatem codzienna egzystencja w domach ich pozbawionych musiała być dość uciążliwa, szczególnie zimą, choć być może i posiadacze takich pomieszczeń mieli na co narzekać. Okna w nich, o ile były, były nieruchome. Należy więc przypuszczać, że zapach wydostawał się poza nie do innych wnętrz.

Izby wyposażano w najprostsze sprzęty. Ławy przytwierdzone do ścian nie były uznawane za ruchomości. Ich obecność, szczególnie w izbach stołowych wielkich dworów, również świadczyła o stylu życia ludzi, którzy tę siedzibę zamieszkiwali (spotkania towarzyskie – na ławie mogło usiąść więcej osób niż na krzesłach czy stołkach). Ławy były ponadto wielofunkcyjne, służyły również do spania, mimo iż były twarde. Być może kładziono na nich sienniki, choć nie pojawiają się w żadnym z inwentarzy. Innymi meblami były stoły, skrzynie i szafy. Niewielka liczba i mała różnorodność typów mebli powodowała, że urozmaicano sobie wnętrza i zwiększano przyjemność mieszkania poprzez zdobienia ścian i sprzętów – malowanie i snycerkę. Umilało to codzienną egzystencję i poprawiało samopoczucie oraz zaspokajało część potrzeb estetycznych.

Zabudowa była drewniana. Oprócz niewątpliwych tego budulca (utrzymywanie ciepła, taniość i ogólna dostępność) pojawiają się też wady. Gnicie elementów i związana z tym konieczność ich wymiany oraz budowanie przez pokolenia powodowało, że siedziba szlachecka była wiecznym placem budowy. Warunki życia w takim miejscu były gorsze niż gdyby te domy były ukończone, nigdy bowiem (lub przez długi okres) nie osiągano celu, a korzystanie z zaplanowanych ułatwień odsuwało się w czasie. Budowa stwarzała również zagrożenie dla przebywających w pobliżu, szczególnie dla niedopilnowanych dzieci.

Łatwo wyobrazić sobie drewniany dom, postawiony na ziemi, bez podpiwniczenia i przykryty słomą. Jedna większa iskra bądź niewielki wypadek w kuchni i siedziba stawała w płomieniach, szczególnie w przypadkach, gdy zabudowa była zwarta. W tej sytuacji jeszcze większe znaczenie zyskiwała obecność akwenu w najbliższej okolicy. W badanym materiale najczęściej rzeki, stawu lub jeziora. Naturalne ujęcie wody nie wymagało nakładów finansowych i nie było kłopotliwe jak budowa studni. Stanowiło też naturalną zaporę dla ewentualnego wroga i tworzyło wesoły prospekt569. Zakładając jednak siedzibę na podmokłym terenie należało się liczyć z komarami, wilgocią mogącą prowadzić do reumatyzmu i ryzykiem zalania. Obniżało to poczucie bezpieczeństwa i warunki codziennego bytowania, szczególnie latem i w czasie roztopów. Jednakże, gdy gospodarz był bardziej zasobny, ze względu na te niedogodności mógł postawić swój dom dalej od rzeki czy jeziora, ponieważ wodę donosiła czeladź i służba.

Powszechnym, codziennym napojem było zatem niekoniecznie dobrej jakości, produkowane we własnym zakresie piwo, gdyż kawy i herbaty jeszcze powszechnie nie używano570. Wody ze zbiorników nie pito, ponieważ panowało przekonanie, że jest szkodliwa.

Zwierzęta dostarczały niezbędnych produktów, między innymi żywnościowych, które były źródłem białka (szczególnie mięso, jajka i mleko). Z powodu niedoskonałych metod przechowywania zimą jadano gorzej. Mleczność krów była mała, mleko konsumowano w formie serów o niekoniecznie wysokich walorach smakowych. Podobnie masło i mięso, które było przetapiane i zasolone, dzięki czemu zachowywało świeżość nawet rok, ale niekoniecznie było smaczne571. Jadano także ryby. Żywność uzyskiwano także dzięki uprawom ogrodowym. Ogrody zanotowano w ponad 1/3 siedzib. Warzywa i owoce były źródłami witamin. Dominowała uprawa kapusty, która po kiszeniu mogła być dość długo przechowywana i była głównym źródłem witaminy C. Dzięki uprawom zbóż uzyskiwano mąkę służącą do wypieku przede wszystkim chleba. Mąka, która powstawała w młynach była gruba i często zanieczyszczona piaskiem z kamieni młyńskich. Niestety higiena zwierząt i żywności pozostawiała wiele do życzenia. Bydło masowo padało, szczególnie zimą, gdyż nie hodowano go według należytych zasad, było również niedokarmione, podobnie ptactwo i nierogacizna. Zepsute lub nadpsute mleko, jajka, mięso czy sery stanowiły zagrożenie dla zdrowia, a zasolenie żywności pozbawiało człowieka części przyjemności płynącej z jedzenia, nie zawsze bowiem przetworzenie produktów na potrawy gwarantowało polepszenie ich smaku.

Aby uzyskać żywność należało poświęcić swój czas zwierzętom, uprawom, ogrodowi, sadom lub też kontroli nad ludźmi, którzy wykonywali zadania związane z utrzymaniem gospodarstwa. Czeladź była w źródłach przeważnie pomijana, choć zapewne przebywała w siedzibach szlacheckich. Ich praca i korzyści płynące z folwarku zapewniały zamożnej szlachcie wysoki poziom życia, pozwalający na zakup przedmiotów luksusowych i wystawność. Średnia szlachta dzięki nim utrzymywała poziom życia wyższy niż minimum, czasem nawet sięgała luksusu572. W mniejszych siedzibach, gdzie nie było zbyt wielu ludzi do pomocy gospodarzowi, on sam zajmował się obowiązkami związanymi z hodowlą zwierząt i innymi zajęciami gospodarczymi. Świadczy to o niższym standardzie bytowania takiego człowieka, ponieważ nie starczało już czasu w jego życiu na zbyt wiele odpoczynku i oddawanie się czynnościom niekoniecznym do przeżycia.

Dochody folwarku pochłaniane były w wielu przypadkach przez bieżącą konsumpcję573. Większość sprzętów domowych, narzędzi gospodarczych, kosztowności i zastawę stołową wykonywali fachowi rzemieślnicy, trzeba było za nią zapłacić. Kosztowne było również uzbrojenie. Niewiele przedmiotów wykonywano we własnym zakresie (jedynie pościel oraz niektóre ubrania i bieliznę). Uzyskane sumy pieniędzy wydawano na przedmioty zarówno codziennej potrzeby, jak zbytku, które miały za zadanie świadczyć o zamożności i pozycji właściciela574. Była to często realizacja zasady postaw się, a zastaw się, okupiona ubóstwem w zakresie dóbr niezbędnych575, która częściowo może zafałszować właściwy obraz standardu życia w siedzibach szlacheckich.

Większość inwentarzy nie pozwala na ocenę standardu życia na podstawie ruchomości. Przedmiotów wartościowych notuje tak niewiele z nich, iż pozwala to jedynie na stworzenie przykładowego obrazu stanu posiadania średniego i zamożnego szlachcica, potwierdzonego przez opracowania (szczególnie prace A. Pośpiecha). Szlachta biedniejsza posiadała niezbyt wiele mobiliów, tak jak prezentuje to inwentarz Upity z 1604 roku (drewniane naczynia, skrzynie, kilka obrusów i ubrań, żadnych kosztowności)576, bardziej majętni byli właścicielami przedmiotów o jakości i ilości zapewne podobnej do opisanych w inwentarzu Światoszyna i Merecza (kilka ubrań, cynowe naczynia, kosztowności, złoto, srebro)577. Zamożna szlachta dysponowała zestawem ruchomości zbliżonym do opisanego w inwentarzu Giełgudyszek578. Całkowitym zaskoczeniem jest dla nas natomiast rejestr pośmiertny Kroszyńskiego, który aspirując do miana magnata zgromadził ogromną wówczas liczbę mobiliów o dużej wartości579. W przypadku narzędzi gospodarskich i kuchennych sytuacja wygląda podobnie. Mimo, iż także stosunkowo niewiele inwentarzy zawiera bardziej szczegółowe informacje na ich temat, możemy przypuszczać, że podstawowe wyposażenie domów i gospodarstw właścicieli o podobnym stopniu zamożności wyglądało podobnie.

Aby spróbować jednak wykorzystać natrafione informacje o ruchomościach do oceny standardu życia zatrzymam się nad kilkoma z nich, szczególnie zaś nad tymi, które mogą stanowić o higienie w życiu codziennym. Weźmy za przykład pościele i koszule. Ich liczba przeznaczona dla jednej osoby pozwala się domyślać jak często mogły być zmieniane, choć nie musi tego oznaczać na pewno. Mogły po prostu stale leżeć w tej samej skrzyni, w której znajdowały się w momencie spisywania inwentarza. Przypuszczalnie jednak je zmieniano, zwłaszcza, że w inwentarzu pojawiają się przedmioty typu kociołki do prania chust580. Jeśli rzeczywiście często prano i zmieniano odzież, może to świadczyć to o wysokim poczuciu potrzeby zachowania higieny, co podwyższało warunki codziennej egzystencji.

Cena i jakość tkanin wpływały na to, że ubrania noszono długo, niekiedy przez pokolenia, czym świadczyć może np. zniszczone przez mole futro bobra z Giełgudyszek581. Wieloletnie używanie odzieży, mimo wytrzymałości tkanin powodowało, że kolejni właściciele otrzymywali coraz bardziej zniszczone i mniej modne. Teoretycznie standard życia jest zmienny w czasie. To, co w danym okresie uznawane jest za luksus, w kolejnym trafia do niższych warstw społecznych powodując wzrost standardu ich życia582. Według J. Tazbira moda na jakiś strój, kolor, deseń przedmiot czy cokolwiek, trwała wśród szlachty dopóty, dopóki nie została przejęta przez pozostałe warstwy społeczeństwa583 i przestawała świadczyć o wyższym standardzie życia oraz przynależności do wyższej warstwy społecznej. Zatem taki odziedziczony strój po wyjściu z mody przestawał być reprezentacyjny mimo ewentualnych licznych ozdób.

Odzież była też wielokrotnie przerabiana584. W inwentarzu rzeczy ukradzionych z Merecza znalazł się też kontusz, który być może musiał zostać dopasowany tak, aby nowy właściciel mógł z niego korzystać585. Przerabianie ubrań nie zawsze musiało okazać się fortunne – o ile zmniejszenie odzieży nie nastręcza zbyt wielu problemów, o tyle poszerzenie jej niewątpliwie tak. Niewykluczone, że zdarzały się wypadki, że osoba większej postury nosiła ubrania za małe na siebie, uciskające i niewygodne.

Ruchomości mogą też świadczyć o zajęciach codziennych ich posiadaczy, np. na podstawie zawartości skrzyni z herbem Zofii Golmontówny (nici, wzory do koronek, koronki, tkaniny, nieprzyszyte guziki) możemy domyślać się, iż jednym z jej zajęć było szycie. Jednakże niektóre wyroby pasmanteryjne świadczą o tym, że oprócz szycia odzieży koniecznej w życiu codziennym, szlachcianka mogła poświęcić się zdobieniu i haftowaniu – czynnościom czasochłonnym, a świadczącym zarówno o luksusie możliwości poświęcenia się tym zajęciom, jak i o tym, że część pozostałych, zapewne bardziej wyczerpujących obowiązków wykonywał za nią ktoś inny, co podwyższało standard jej życia.

Kroszyński był w posiadaniu nienazwanego instrumentu muzycznego i klawikordów oraz warcabów586. Rozrywka oraz to, że zapewne podkomorzy miał na nią czas, również świadczy o wysokim standardzie życia tego człowieka i jego rodziny.

W drugiej połowie wieku nastąpiło obniżenie ogólnego stanu gospodarki spowodowane wojnami. Niewątpliwy jest również spadek liczby ludności, choć w majątkach szlacheckich stosunkowo niewielki w stosunku do dóbr królewskich i kościelnych oraz spadek dochodów szlachty587. W związku z tym, naturalną granicą podziału chronologicznego dla tych terenów i dla standardu życia na nich wydaje się być połowa wieku (lata 1654 lub 1660 – czyli początek i koniec przemarszu obcych wojsk przez Litwę, z punktu widzenia stanu siedzib niezależnie jakich wojsk). Zrezygnowałam jednak z tego podziału, gdyż ten burzliwy okres nie miał widocznego wpływu na stan zabudowy folwarcznej opisanej w badanym materiale. Jej przegląd wskazuje podobną liczbę siedzib, których stan można określić jako dobry w stosunku do liczby siedzib w stanie złym, zarówno przed i po latach 1654 i 1660 oraz w ciągu całego badanego okresu (bez uwzględniania wewnętrznych podziałów). Często się zdarza, że autorzy w ogóle nie wspominają o stanie zabudowy lub część z niej jest w stanie dobrym, część w złym, co nie jest niczym niezwykłym, jeśli się spojrzy przez pryzmat faktu, że budowano dom stopniowo latami, a przykładowo gont na dachu wytrzymywał około piętnastu-dwudziestu lat i po tym czasie należało go zmienić588, podczas gdy inna część domu czy sąsiedni budynek mógł być całkiem nowy. Również przez całe stulecie pojawiają się potłuczone okna zarówno w siedzibach właścicieli jak i w budynkach gospodarczych. Powodowało to niedogodności w życiu codziennym spowodowane ich nieszczelnością. Jedynie stawy, którymi nikt się nie opiekował podczas wojny upadały (na skutek braku rąk do pracy, nieobecności właściciela biorącego udział w pospolitym ruszeniu), później już ich zwykle nie odbudowywano589. Mogło się tak dziać z powodu kosztowności założenia i utrzymania stawu.

Kształt siedzib, ich wielkość, stan, podział funkcjonalny pomieszczeń, ilość budynków gospodarczych, nawet obecność warownego ogrodzenia przez cały badany okres są bardzo podobne590 (np. inwentarze najlepiej wyposażonych i największych siedzib pochodzą z lat 1604, 1610, 1619, 1665 oraz 1692)591. Nawet miejsca sekretne wewnątrz budynków mieszkalnych pojawiają się na całej przestrzeni wieku592.

Szlachta niekoniecznie starała się budować i urządzać wedle zasady niech będzie według stawu grobla593. Duża liczba i dobra jakość posiadanych przedmiotów zbytku nie musiała oznaczać wysokiego standardu życia codziennego, ponieważ koszty reprezentacji, rzemiosła rycerskiego i bieżącej konsumpcji przewyższały niekiedy dochody, za czym szła częsta rezygnacja z wygód życia codziennego na rzecz prezentacji siebie i rodziny594. Mimo tego jednak standard życia właściciela zależał nie tylko od wielkości kosztów poniesionych na zaspokojenie codziennych potrzeb, czy też ogólnej zasobności gospodarza, lecz także od jego indywidualnych cech, ponieważ każdy starał się tak zaplanować pomieszczenia domowe, rozmieścić wszystkie budynki i nabyć czy wyprodukować tyle niezbędnych przedmiotów, aby mógł wykonywać swoje obowiązki jak najmniejszym wysiłkiem, mieć jak największe zyski lub mieszkać jak najbezpieczniej i najwygodniej. Zatem standard życia zależał w dużym stopniu od pomysłowości poszczególnych jednostek i ich świadomych wyborów.

Jak zostało powiedziane, w wykorzystanych źródłach inwentarzowych występują pomiędzy siedzibami różnice zarówno ilościowe, jak i jakościowe. Małe siedziby prezentują niski standard życia w porównaniu z większymi. Zarówno ich wielkość, jak i jakość świadczyła o gorszych warunkach życia w nich, niż w siedzibach zamożnej szlachty; jednocześnie im biedniejsza siedziba tym większe znaczenie miała pomysłowość właściciela. Aby właściwie ocenić standard życia bogatej szlachty porównałam go do standardu życia w drewnianych siedzibach magnaterii litewskiej na przykładzie Radziwiłłów. Przeprowadzając to badanie oparłam się o opracowania i źródła powstałe w kręgu administracji radziwiłłowskiej zamieszczone w edycji Lietuvos inventoriai, które opisywały siedziby dzierżawione przez magnaterię, bogate mieszczaństwo i cudzoziemców595 oraz inwentarze tych majątków znalezione w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie596. Magnateria litewska wolała często mieszkać w swoich drewnianych siedzibach niż w reprezentacyjnych murowanych rezydencjach. To pozwala nam porównać ich domy do siedzib opisanych w badanym materiale. Były to także miejsca postoju podczas podróży i ośrodek administracji dóbr597.

Drewniane, wygodniejsze niż murowane, siedziby magnatów różniły się od szlacheckich wielkością i liczbą pomieszczeń. Ich domy były bardzo duże, znacznie większe od szlacheckich. Za przykład mogą posłużyć dwory szawlański, który wcześniej, w 1619, należał do szlachty i bardzo wyróżniał się wielkością spośród pozostałych, oraz sobotnicki. Domy te mogły pomieścić dworzan i służbę. Ich program funkcjonalny dostosowany był do potrzeb reprezentacyjnych i zajęć magnata. Pomieszczenia dla służby umieszczano na parterze, dla właściciela i jego rodziny na piętrze. Części domu położone po dwóch stronach sieni bywały w domach magnackich, tak jak i szlacheckich, asymetryczne.

Magnaci podróżowali częściej niż szlachta, która szczególnie w drugiej połowie wieku, coraz rzadziej opuszczała swoje siedziby598. Wozili ze sobą np. obicia ścian, aby oswoić wnętrza. Posiadano również wiele obrazów, które zdobiły wnętrza. Takich ozdób nie było w domach szlacheckich, a jeśli już to bardzo niewiele599. Poza tym w dworach tych często panował przepych podobny do panującego w innych siedzibach magnackich600, choć także wśród sprzętów do siedzenia dominowały ławy.

W ciągu XVII wieku drewniany dom magnata wyodrębnił się z zabudowań gospodarczych (podobnie jak dwory szlacheckie). W opisach siedzib występuje podział na dwór, dworzec i gumno (jak w bogatszych siedzibach szlacheckich). Również sytuowano je w miejscu z natury obronnym, podobnie je też podpiwniczano i ozdabiano powietrznikami, choć magnaterię stać było na dodatkowe zdobienia, takie jak wieżyczki i kopuły. Jednakże oprócz opisanych wyżej budynków gospodarskich (świrny, obory, stajnie i inne), w inwentarzach dóbr radziwiłłowskich można znaleźć również cegielnie (co za tym szło częściej pojawiają się w ich siedzibach budynki murowane, szczególnie te, które uważano za cenne), turmy, czyli budynki służące jako więzienia, oraz częściej niż w inwentarzach dóbr szlacheckich gorzelnie601.

Starano się odseparować od świata, gdyż dawało to poczucie bezpieczeństwa. Podobnie jak w siedzibach szlacheckich drewno, z których budowano poszczególne budynki, wykorzystywano wielokrotnie, siedziba zaś była w ciągłej przebudowie. Materiały budowlane produkowano we własnym zakresie. Częściej też przy dworach znajdowały się ogródki602. Bezdyskusyjne jest również posiadanie przez magnatów ogromnej liczby klienteli603, która zajmowała się zarządem majątkami oraz służby, która wykonywała prace domowe, dzięki czemu mogli oni poświęcić się innym zajęciom (np. polityce). Inaczej jednak, niż w badanych przeze mnie siedzibach szlacheckich, stan siedzib magnackich obniżył się w połowie wieku, co za tym szło, również standard życia. Bardziej rozbudowane były też umocnienia obronne604.

Jeśli uznamy, że kryterium oceny standardu życia jest ilość (przedmiotów, budynków, pomieszczeń, itp.) to niewątpliwie należy stwierdzić, że standard bytowania w siedzibach zamożnej szlachty605 był niższy niż standard życia prezentowany przez inwentarze drewnianych siedzib magnackich. Nie należy jednakże zapominać, że różnica jakościowa była stosunkowo niewielka. Zarówno w siedzibach magnackich jak i zamożnej szlachty spotykamy podobne urządzenia, aranżacje i realizacje. Należy zatem stwierdzić, że standard życia w siedzibach zamożnej szlachty był tylko nieco niższy, niż w drewnianych siedzibach magnackich.



Warunki życia w mniejszych majętnościach i siedzibach były gorsze. Ich właścicieli nie stać było np. na ich zdobienie, choć zapewne starali się naśladować wielki świat również w zakresie urządzania domów. W tym wypadku obie różnice – jakościowa i ilościowa (zarówno w stosunku do standardu życia prezentowanego przez siedziby zamożnej szlachty jak i magnackie) są duże.
1   ...   5   6   7   8   9   10   11   12   ...   15


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość