Strona główna

Uwarunkowania oporu psychologicznego w terapii osób uzależnionych */ 2 Stulecie narkotyków 36 Kokaina w Holandii 39 Heroina silniejsza od rozumu 54 Rzuć palenie


Pobieranie 0.49 Mb.
Strona4/11
Data18.06.2016
Rozmiar0.49 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11

Kokaina w Holandii

W ciągu ostatnich pięciu lat liczba konsumentów kokainy w Holandii podwoiła się. W 1997 było ich około 28 tysięcy. Obecnie mówi się już o 60-u tysiącach. Z informacji zmieszczonej w holenderskim Nationale Drugs Monitor w 2003 roku wynika, że dynamicznie wzrasta zainteresowanie kokainą wśród mieszkańców tego kraju powyżej 12-ego roku życia.


Absolutna większość konsumentów tego narkotyku przyjmuje go wciągając kokainowy puder (snuifcokaine) przez nos. Nadal istnieje spora grupa osób w dalszym ciągu wstrzykujących kokainę dożylnie lub podskórnie. Zauważono jednak ostatnio, że w młodzieżowym środowisku stało się modne połykanie tzw. bommetjes (bombek) czyli małych porcji kokainy zawiniętych w papierosową bibułkę, lub palenie jej, po wymieszaniu z tytoniem, we własnoręcznie skręcanych papierosach. tzw. plofjes, ploffie

Do ogólnej liczby 60 tysięcy kokainowych narkomanów należałoby także doliczyć ponad 20 tys. osób uzależnionych od opiatów, równolegle używających kokainę. Siedmiu, z dziesięciu heroinistów czy methadonistów używa basecoke ( zazwyczaj inhalując z podgrzewanej folii aluminiowej) lub crack’u ( kokainy przeznaczonej do palenia) dla poprawienia samopoczucia i przeżycia tzw. kick’u.

Crack to gotowana „ brudna” kokaina zawierająca natriumbicarbonat. Dostarcza bardzo silnego euforycznego efektu psychicznego. Crack palony jest najczęściej w małych fajeczkach Ten rodzaj kokainy podczas podgrzewania wydaje trzeszczący dźwięk ( angielski wyraz crack należy tłumaczyć jako trzeszczeć, trzaskać).

Crackowy flash ,rush (narkomani mówią o crackowym orgazmie) trwa bardzo krótko. Po jego przeżyciu, użytkownik popada w stan psychicznego dyskonfortu tzw. crash. Pogrąża się w stanie smutnej apatii, a następnie szybko pogłębiającej się depresji, często połączonej z nieokreślonym lękiem i uczuciem kompletnego wyczerpania. Rosnącemu szybko głodowi crackowemu towarzyszą często stany paranoidalne, przejawiające się także w agresywnym zachowaniu.

Basecoke otrzymuje się, gotując wodny roztwór pudru kokainowego (cocainehydrochloride) z domieszką amoniaku. W ten sposób spreparowana kokaina może być palona także w fajce wodnej. Zazwyczaj takie jej używanie (nazywane free-basen) odbywa się w małych grupkach zaprzyjaźnionych osób. Ma wówczas towarzysko- rytualny charakteru. Lepiej sytuowani miłośnicy free-basen zastępują wodę mocnym alkoholem np. rumem czy whisky. Opary alkoholu mieszając się z oparami kokainy wzmacniają działanie narkotyku.

Zarówno crack jak i basecoke szybko uzależniają psychicznie. Częstotliwość konsumpcji wzrasta, pogłębiają się bowiem stany depresyjne jeżeli zabraknie psychoaktywnej substancji. Palacze crack, basecoke oraz osoby wstrzykujące mieszankę kokainy z heroiną (tzw.speedball) tworzą, wśród całej populacji holenderskich narkomanów najliczniejszą grupę osób popadających w konflikt z prawem i mają nas swym koncie najpoważniejsze wykroczenia i przestępstwa.


Kto zażywa kokainę

W 1997 roku konsumentami kokainy byli przede wszystkim młodzi mężczyźni , pomiędzy 20 a 24-ym rokiem życia. Obecnie rośnie liczba kobiet używających kokainę oraz nastolatków.

Dotychczas mówiło się, że kokaina jest problemem dużych miast. W 2001 roku w Amsterdamie konsumowano cztery razy więcej tego narkotyku niż na prowincji. Jednak od dwóch, trzech lat dealerzy rozszerzyli ich zakres działania. Także wieś coraz częściej korzysta z ich usług. Zwłaszcza w miejscowościach nadmorskich, w ośrodkach rybołówstwa, kokaina cieszy się coraz większym popytem. Kiedyś, używana „od święta” jako rekreacyjny narkotyk, obecnie spełnia ważną rolę w codziennym życiu mieszkającej i pracującej tam młodzieży. Pomaga walczyć ze zmęczeniem młodym ludziom, pracującym na akord w rybnych przetwórniach. Niekiedy sami szefowie, w trosce o wydajność swego przedsiębiorstwa, „dbają” o to, by nastolatkom stojącym przy taśmach produkcyjnych nie zabrakło białego proszku. Także młode załogi kutrów rybackich korzystają coraz chętniej z usług dealerów. Twierdzą, że kokaina nie tylko chroni ich przed zimnem i zmęczeniem, ale przede wszystkim pomaga zwalczyć lęk przed grożącymi im na morzu niebezpieczeństwami. Dla młodzieży zatrudnionej w rybołówstwie i przetwórstwie narkotyk stał się artykułem pierwszej potrzeby.

Występujący w telewizyjnym programie publicystycznym dwudziestolatek wyjaśniał, że bez kokainy nie byłby w stanie w ciągu 10-12 godzin wyfiletować tysięcy śledzi. Szybko pracując, może bardzo dobrze zarobić, a pieniądze są mu potrzebne na sobotnio-niedzielne eskapady do miasta. - Trzeba mieć dużą forsę, aby każdego tygodnia odwiedzać, wraz z też dobrze zarabiającymi kumplami, kilka dyskotek. Tam przede wszystkim pije się alkohol. Stawia się też dziewczynom. Czasem dokupi się kilka pigułek XTC. Jedzie się na imprezę zamówioną taksówką. Tak samo wraca się. Jak się wyjmie z dyskoteki dziewczynę, to trzeba wziąć pokój w hotelu. To wszystko kosztuje. Często podczas weekendu kończy się forsa zarobiona poprzedniego tygodnia. Znaczy to, że od poniedziałku trzeba będzie jeszcze ostrzej pracować. Bez „królewny śnieżki” nie dałoby się rady.

Z zaopatrzeniem się w kokainę nie ma najmniejszych trudności. Zamawia się ją telefonicznie, tak jak pizzę. Dostawy docierają systematycznie do miejsca zamieszkania. Jeżeli klienta nie ma w domu, zaprzyjaźnieni dealerzy wrzucą zawiniątko z kokainą do skrzynki na listy, wsuną pod słomiankę, przylepiają pod parapetem okna. Po pieniądze zgłoszą się później , kiedy ponownie przyjadą z „towarem”. Niekiedy nawet dzieci dealerów biorą udział w dystrybucji narkotyku. - Dzieci musza wiedzieć, że pieniądze nie spadają z nieba. Przyzwoite kieszonkowe zarobić mogą, roznosząc dope pod wskazane adresy – wyjaśnił mi kiedyś ciemnoskóry, nowo upieczony obywatel Holandii. Niestety sporo młodych migrantów przybyłych z Surinamu, Antylii Holenderskich, Maroko czy Turcji szybko nawiązuje kontakty ze narkotykowym światem przestępczym.
Kiedy to wszystko się zaczęło
Kokaina zaczęła zdobywać holenderski czarny rynek w pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Młodzieżowy ruch hipisowski, rewolucja seksualna, emancypacja kobiet ale przede wszystkim tolerowanie przez władze używania marihuany i jej pochodnych, przyczyniły się do powstania kokainowej sceny. Najwyraźniejszym przykładem niezrozumiałej tolerancji ( a może raczej nieudolności) władz było zachowanie się agentów tajnej policji podczas pierwszej „megaimprezy” muzycznej, zorganizowanej w 1970 roku pod nazwą „Kralingenfestival”. Kilkudniowy mityng muzyczny, wzorowany na amerykańskim „Woodstock”, przyciągnął do Holandii tysiące młodych ludzi z całej Europy. Na estradach występowały modne wówczas zespoły rockowe. Natomiast wokół estrad oraz na wytyczonych wśród publiczności ścieżkach pojawili się osobnicy ubrani w hipisowskie szaty, którzy rozłożywszy na gołej ziemi kolorowe dywaniki i postawiwszy na nich, wyciągnięte z lamusa sklepowe wagi, odmierzali porcje haszyszu i marihuany, sprzedając je publiczności bez jakichkolwiek ilościowych ograniczeń. Pracowni tajnej policji, mający czuwać nad porządkiem publicznym, biernie przyglądali się działalności handlarzy. Po latach, ci sami funkcjonariusze wystąpili w programie telewizyjnym poświęconym społeczno-kulturowym trendom holenderskich lat siedemdziesiątych. Sięgając pamięcią do Kralingenfestival, wyjaśnili, że nie przystąpili wówczas do akcji, bo nikt nie zaopatrzył ich w odpowiednią instrukcję postępowania, a poza tym obawiali się, że ewentualna interwencja mogłaby wywołać agresywne zachowanie młodzieżowej publiczności. W obawie przed masowymi zamieszkami nie sprowadzono także mundurowych policjantów.

W ten sposób, pasywna postawa policji podczas młodzieżowego festiwalu stała się zaproszeniem dla organizacji przestępczych do rozwijania kryminalnej działalności właśnie w środowisku młodzieżowym. Dealerzy marihuany i haszyszu zaczęli przenikać do klubów młodzieżowych, do ośrodków sportowych, pojawiali się na imprezach tanecznych, nawiązywali osobiste kontakty z młodymi ludźmi, szukając wśród nich początkowo klientów, a następnie zmuszając ich do współpracy. Lokale organizacji młodzieżowych przemieniały się stopniowo w punkty dystrybucji haszyszu i marihuany. „ Soft” stawał się modny i szybko przybywało potencjalnych klientów. Aby sprostać rosnącym wymaganiom rynku. amsterdamskie środowisko przestępcze nawiązało kontakty z zagranicznymi kryminalistami. Wspólnie przygotowywano kanały przerzutowe. Wynajmowano pomieszczenia do przechowywania nielegalnego towaru, angażowano ochroniarzy. Wkrótce w Holandii pojawili się kurierzy z Północnej Afryki, Bliskiego Wschodu i przede wszystkim Ameryki Łacińskiej. Mimo ostrzeżeń ze strony policji graniczących z Holandią krajów, holenderskie organy ścigania nie przystępowały do akcji i już wkrótce władze Amsterdamu zmuszone były pogodzić się narodzinami w pierwszego coffeeshop’u w samym centrum stolicy Niderlandów. (Pierwszy „Buldog” istnieje do dziś i znalazł się nawet na liście turystycznych atrakcji miasta)

Coffeeshopów przybywało; w ubiegłym roku było ich ponad 800. Ich właściciele i współpracownicy zarabiali gigantyczne pieniądze, ale uzależniali się coraz bardziej od zagranicznych dostawców, którzy postanowili wykorzystać istniejące kanały przemytnicze do wprowadzenia na holenderski czarny rynek również twardych narkotyków. Po prostu, pewną ich ilość dorzucano do rutynowo przemycanego haszyszu i marihuany. W ten sposób, coraz więcej kokainy trafiało do Niderlandów, a właściciele i pracownicy coffeeshopów stali się jej pierwszymi odbiorcami i dystrybutorami. Kokainowy interes kwitł, a lokale, w których sprzedawano softdrugs, były doskonałym kamuflażem prawdziwego „twardego” biznesu.

To właśnie za sprawą coffeeshop’ów nastąpiła masowa introdukcja kokainy w holenderskim społeczeństwie. Elitarny dotychczas narkotyk, nazywany „szampanem wśród narkotyków,” używany zazwyczaj przez dobrze sytuowane, dorosłe osoby ze środowiska artystycznego, prawniczego czy lekarskiego, spauperyzował się i trafił pod strzechy.

”Biała dama” stała się ogólnodostępnym narkotykiem, przez co spadła także jej cena. Niemal każdy mógł sobie od czasu do czasu pociągnąć kilka linijek snuifcokainy. Zresztą innej kokainy właściwie nie było. Na nielicznych palaczy basecoki patrzono z pogardą podobną do tej , którą do dziś darzy się heroinistów. Crack był wtedy jeszcze nieznany na holenderskiej scenie narkotycznej.

Obecnie właśnie crack zdobywa coraz większą popularność i to wśród coraz młodszej młodzieży. Jest stosunkowo tani. Bez trudności, już za 20-30 euro można kupić gotową do natychmiastowego użytku „działkę”. Dla porównania, jeden gram snuifcokainy kosztował na początku 2004 roku 50-60 euro (obecnie można kupić 10 – 15 euro taniej).

Obserwacja środowiska młodzieżowego potwierdza przypuszczenie, że kokaina obok XTC stanie się w niedalekiej przyszłości narkotykiem dyskotekowym. Troskę powinien budzić fakt, że rośnie jej popularność wśród coraz młodszych kobiet, a więc przyszłych matek. W ubiegłym roku liczba kobiet używających kokainę zrównała się z liczbą męskich konsumentów białego proszku..
Skąd pochodzi kokaina trafiająca do Holandii
Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych monopol w światowym handlu narkotykami miał kolumbijski Medellin-kartel, na którego czele stał legendarny Pablo Escobar. Jego brat Roberto Escobar, zajmował się prawną i administracyjną stroną działalności organizacji. Holandia z jej portami, lotniskami, siecią autostrad oraz dobrze utrzymanych dróg transportowych, wydała się obu braciom idealnym miejscem dla założenia europejskiej filii kartelu i rozszerzenia jego działalności na jeszcze kilka zamożnych krajów. Niedługo jednak trwała współpraca kryminalistów z Medellin z holenderskimi kryminalistami. W 1993 roku, oddziały policji kolumbijskiej, wspomagane przez amerykańskie służby specjalne tzw. DEA, dokonały obławy na siedzibę kartelu. Pablo Escobar został zabity podczas próby ucieczki, a jego brata aresztowano i osadzono w więzieniu. Przed dwoma laty jedna z gazet holenderskich przeprowadziła z nim wywiad, z którego dowiedzieliśmy się, że Roberto Escobar ma się dobrze i pisze wspomnienia, które mają posłużyć do zrealizowania kolejnego filmu poświęconego pamięci jego wielkiego brata Pabla.

Po śmierci Pabla Escobar, światowym monopolistą stał się Cali-katrel prowadzony przez braci Gilberta oraz Miguela Rodrigeza Orejuel’ów. Zostali oni aresztowani w 1995. Świadkiem koronnym na ich procesie była Bettine Martens, Holenderka od lat aktywna w kryminalnym środowisku zarówno Kolumbii jak i Holandii. W zamian za złożenie zeznań obciążających Orejuelów oraz ujawnienie ich holenderskich kontaktów, obiecano jej darowanie kary. Po poddaniu się operacji plastycznej i przyjęciu nowej osobowości Bettina zniknęła.

Wraz z likwidacją kartelu w Cali, zakończyła się era narkotykowych gigantów. Nastąpiło przeorganizowanie się kolumbijskiego świata przestępczego i jego rozpad na szereg mniejszych, bardziej wyspecjalizowanych organizacji, utrzymujących własne armie uzbrojone w najnowocześniejszy sprzęt militarny oraz posiadające supernowoczesną łączność oraz środki lądowej, wodnej i powietrznej komunikacji. Organizacje te nieustannie zmieniają miejsca pobytu. W obawie przed ewentualnymi infiltrantami często przegrupowują się. Operują w trudnodostępnym terenie także na obszarach krajów sąsiadujących. Przez Brazylię i Wenezuelę prowadzą lądowe trasy przerzutowe. Ich mobilne laboratoria pojawia ją się raz wysoko w peruwiańskich Andach, innym razem w tropikach amazońskiej dżungli, do których Wenezuela i Ekwador dostarczają niezbędnych chemikaliów. Od kilku lat ,na przygranicznym obszarze w Peru, działają militarne odziały zmuszające peruwiańskich rolników do zakładania plantacji krzewów coca na obszarach, na których dotychczas uprawiano kukurydzę, kawę i cytrusy. Początkowo chłopi rozszerzali areał krzewów coca z lęku przed represjami. Szybko zorientowali się jednak, że mniejszym nakładem pracy mogą osiągnąć większe korzyści materialne. Roślina ta jest bowiem odporna na choroby i nie wymaga zbyt wiele pielęgnacji, a poza tym cztery razy do roku zbiera się z niej plon, co oznacza czterokrotny dopływ pieniędzy do ich domowego budżetu. Coraz częściej chłopi przetwarzają w swoich gospodarstwach liście coca na pastę kokainową, będącą półproduktem w procesie uzyskiwania proszku kokainowego. Takie chałupnicze przetwórstwo przynosi im ekstra dochód. Za to co dzieje się współcześnie w Peru, odpowiedzialny jest bogaty Zachód. Ceny tradycyjnych produktów rolnych na zachodnich rynkach są tak niskie, że peruwiańscy chłopi pozbawieni są jakiejkolwiek alternatywy. Dla przykładu: za kilogram kawy peruwiański plantator dostaje 0,8 dolara, natomiast za kilogram kokainowej pasty organizacja przestępcza płaci mu 1,20.

Mimo policyjno-militarnych akcji prowadzonych od lat w Ameryce Południowej w ramach programu „War On Drugs” i „Zero Cocaine”, obszar produkcji, liczba producentów oraz ilość samego narkotyku szybko wzrasta, co skłania przestępcze organizacje do rozszerzania działalności o nowe rynki zbytu, oraz intensywniejsze eksploatowanie rynków już istniejących. Po Stanach Zjednoczonych, gdzie nastąpiło już pewne nasycenie psychoaktywnymi substancjami, a także, gdzie prawo opiumowe jest bardzo surowo egzekwowane, przestępcy przystąpili do podboju Unii Europejskiej.


Skąd przemycana jest kokaina sprzedawana na czarnym rynku w Holandii
Trzy geograficzne obszary wchodzą w skład Królestwa Holandii: europejskie Nederlanden, wyspa Aruba oraz Antyle Holenderskie na Morzu Karaibskim. Surinam na północnym zachodzie południowoamerykańskiego kontynentu był do 1975 roku kolonią holenderską i nadal jest z Holandią związany ekonomicznie i kulturowo. Ludność tych obszarów mówi po holendersku i pozostaje w kontakcie ze swymi rodakami, którzy w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wyemigrowali do Holandii.

Surinam, autonomiczna od niedawna wyspa Aruba, oraz kilka wysp na Morzu Karaibskim pod nazwą Antyle Holenderskie są od połowy lat osiemdziesiątych bazami tranzytowymi w nielegalnym eksporcie kokainy do Europy. Natomiast Holandia, z jej liberalnym ustawodawstwem, pasywną policją i hedonistycznym stylem życia jej mieszkańców stała się czymś w rodzaju filii południowoamerykańskich organizacji przestępczych oraz największym odbiorcą i dystrybutorem kokainy w Europie. Kokaina dociera do Holandii, przede wszystkim drogą wodną oraz powietrzną.

Ogromne ilości narkotyku docierają z Karaibów do Portu w Rotterdamie w ładowniach kontenerowych statków handlowych. Wiosną 2004 roku celnicy odkryli kontener z 2000 kg kolumbijskiej kokainy. Tak wielkie znaleziska zdarzają się rzadko. Zazwyczaj narkotyk wysyłany jest w ilości od kilku do kilkudziesięciu kilogramów wraz z innymi legalnymi towarami. Kokaina ukrywana jest w skrzynkach importowanych owoców, w puszkach z sokiem ananasowym, w wydrążonych pniach egzotycznych drzew importowanych przez przemysł meblarski. Przemycana jest także w postaci przedmiotów domowego użytku czy zabawek odlanych np. z mieszaniny kokainowego proszku z gipsem.

Niedawno, dwóch mieszkańców Surinamu usiłowało wysłać drogą morską partię rowerów, których ramy odlano z kokainy wymieszanej z aluminiowym pyłkiem. Z kolei, w Rotterdamskim Porcie psy policyjne wywęszyły kontener z ubraniami dżinsowymi nasyconymi kokainowym roztworem. Pomysłowość przemytników nie zna granic, dosłownie i w przenośni.

Drugim punktem odbioru kokainy na terenie Holandii jest lotnisko Schiphol w Amsterdamie. (Pisałem o przemycie kokainy przez Schiphol w numerze 3/02 „Biuletynu” W.K.). Przed dwoma laty opinię publiczną bulwersował jeszcze fakt puszczania wolno pasażerów przylatujących z Surinamu lub Antyli Holenderskich, u których znaleziono kokainę o wadze nie przekraczającej 1 kg. W tej chwili nie aresztuje się także osób z trzema kilogramami tego narkotyku. Na początku 2004 roku pod hasłem „100 % Controle – Schiphol”zaostrzono kontrole pasażerów przylatujących z obszaru Karaibów, oraz Ameryki Południowej, co zmniejszyło ilość kokainowych kurierów (zwłaszcza „bolletjesslikkers), ale zwiększyło ilość bagażu zabieranego przez pasażerów oraz wysyłanego z Karaibów pocztą lotniczą. Zwiększono więc liczbę celników oraz agentów tajnej policji. Właśnie policjanci specjalnego korpusu aresztowali niedawno jedenastu pracowników lotniska odpowiedzialnych za transport bagażu. Pracownicy ci otrzymywali informacje od przestępców operujących w Surinamie, Arubie i na Antylach Holenderskich, dotyczące oznakowania waliz, zawierających narkotyk. ( średnio15-20 kg w kufrze). Przepakowywali z nich kokainę do własnych toreb i plecaków, aby po zakończeniu pracy, posługując się odpowiednimi przepustkami, wynieść narkotyk ze Schipholu i przekazać go taksówkarzom, współpracującym z amsterdamskimi dealerami. Pomimo zwiększenia liczby agentów, wprowadzenia dodatkowych rygorów i zacieśnienia współpracy policji z celnikami, trwająca od kilku miesięcy akcja nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Minister Sprawiedliwości odpowiedzialny za walkę ze zorganizowaną przestępczością informuje parlament o odnoszonych przez organy ścigania sukcesach, czego potwierdzeniem ma być fakt, ze w styczniu odebrano przemytnikom ponad 500 kg kokainy, a ostatnio „zaledwie” 80 kilogramów. Miałoby to oznaczać zmniejszenie przemytu drogą powietrzną. Minister jednak zapomina, że w 100% kontroluje się jedynie samoloty przylatujące z obszaru Karaibów, i że organizatorzy przemytu mają możliwość wysyłania kokainy do Holandii także innymi drogami. Także do innych miast europejskich, z których już drogą lądową mogą wwieźć narkotyk do Niderlandów. W sierpniu w miejscowości Venlo przypadkowo zatrzymano ciężarówkę, w której znaleziono 257 kg kokainy o czarnorynkowej wartości 14 mln euro! Poza tym całkowita kontrola w porcie lotniczym, obsługującym rocznie 40 mln pasażerów, nie jest możliwa. Sami pracownicy lotniska żartują, mówiąc, że „gdziekolwiek na Schipholu zrobi się jakaś dziura, to natychmiast sypie się z niej kokaina”.

Pewną nadzieję budzi fakt, że uruchomiono nareszcie specjalistyczne urządzenia (bodyscen’y) do prześwietlania promieniami rentgena zarówno osób, jak i bagażu i to nie tylko na Schipholu, ale także w Surinamie i Antylach Holenderskich. Natomiast władze autonomicznej Aruby poprosiły o wzmocnienie ich służb celnych, celnikami z Holandii.


RAMKA I

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KOKAINA W HOLANDII - badania biura doradczego „Intraval”

Biuro „Intraval” zajęło się w ubiegłym roku badaniami sceny narkotycznej w Rotterdamie. Ostatnio liczba użytkowników kokainy w Rotterdamie wyrównała się z liczbą kokainistów amsterdamskich, a więc analiza rotterdamskiego środowiska może być traktowana jako charakteryzująca kokainowy problem większości holenderskich dużych miast. Ankietowano, przeprowadzono rozmowy i zebrano informacje na temat tysiąca sześciuset osób.

W analizie stwierdzono, że zainteresowanie kokainą występuję we wszystkich warstwach społecznych. Jedną trzecią ogólnej liczby osób konsumujących kokainę stanowią osoby z wyższym wykształceniem, a jedną piątą osoby, które skończyły szkoły średnie. Używają jej ludzie pracujący i bezrobotni, studenci i młodzież szkolna, gospodynie domowe i feministki.

Nie istnieje specyficzna grupa zawodowa osób, które częściej lub intensywniej używałyby tego narkotyku. A więc kokaina straciła swój elitarny charakter. Jest coraz tańsza, więc coraz więcej ludzi może się w nią zaopatrzyć.

Średni wiek osób, które miały do czynienia z kokainą wynosi 29 lat. Wśród respondentów najmłodszy był osiemnastolatek, najstarszy miał 47 lat. Ponad 50% ankietowanych używało snuifcokainy (cocainehydrochloride), 15% - wstrzykiwało narkotyk, a pozostali palili go lub inhalowali. Osoby, wciągające kokainowy puder przez nos, próbowały także innych sposobów konsumpcji np. free-basen.

Częstotliwość używania narkotyku była bardzo różna: od codziennego przyjmowania, do kilku eksperymentów na przestrzeni całego roku. 54% badanych przeżyło okresy intensywnej, codziennej konsumpcji, trwające od kilkunastu dni do kilku tygodni. 28% ankietowanych używało kokainę kilka razy w tygodniu i 13% parę razy w ciągu miesiąca..


RAMKA II

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KOKAINA W HOLANDII – Nationale Drugs Monitor 2003 - opracowany przez Trimbos-Instituut.

Badania, dotyczące lat 1997 - 2001, ukazują, że zwiększyła się liczba osób w wieku powyżej dwunastego roku życia, mających doświadczenie z używaniem kokainy. I tak: w 1997 roku „kiedykolwiek” używało tego narkotyku 2,9% mężczyzn oraz 1,3% kobiet.

W roku 2001 konsumpcja wśród mężczyzn wzrosła do 3,9% , wśród kobiet zwiększyła się do 1,9%.

Używało „ostatnio” ( w chwili, lub krótko przed badaniem) 0,3% mężczyzn w 1997 roku, zaś w roku 2001 było ich 0,4%. Odpowiednio: wśród kobiet nastąpił wzrost z 0,1% do 0,4%.

Specyficzne środowiska: bezdomni, włóczędzy, więźniowie. 47% bezdomnych używa kokainy. Jedna na pięć bezdomnych osób używa basecoke. 20% osób (bez dachu nad głową) używa snuifcoke.

Jedna trzecia mężczyzn odsiadujących wyroki, używała (na sześć miesięcy przed osadzeniem ich w placówkach penitencjarnych) codziennie kokainy/ crack’u. Przebywanie w holenderskim więzieniu, zazwyczaj nie oznacza rozstania się z narkotykiem. Znam osoby, które właśnie podczas pobytu w zakładzie penitencjarnym stały się narkomanami, oraz takie, które odsiadując karę pozbawienia wolności dorobiły się sporych pieniędzy na handlu narkotykami wśród więźniów .(przyp. wł. -WK)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Młodzież
Nie istnieją precyzyjne badania holenderskiego środowiska młodzieżowego. Wiadomo jednak, że wzrasta ilość aktualnych użytkowników kokainy pomiędzy 12 a 18 rokiem życia. Przybywa ich najszybciej wśród ludzi młodych odwiedzających kluby młodzieżowe, dyskoteki , „megaparty” oraz „megakoncerty”, przyciągające od kilku do klkunastu ,a nawet kilkudziesięciu tysięcy osób. Imprezy tego rodzaju są rajem dla dealerów i „szkołą” dla początkujących użytkowników. Jakakolwiek kontrola jest praktycznie niemożliwa. Kokaina trafia także coraz częściej do klubów sportowych i siłowni. Modna jest wśród kibiców piłki nożnej oraz samych zawodników.

Najliczniejszą grupę jej konsumentów tworzą młodzi ludzie, nie mający stałego miejsca zamieszkania, uciekinierzy z rozbitych, patologicznych rodzin, oraz młodzież systematycznie wagarująca, lub bezrobotna. Ponad pół miliona młodych ludzi ma do czynienia z uzależnionymi, lub psychicznie zaburzonymi opiekunami.

Młodzi włóczędzy stanowią najliczniejszą grupę konsumentów kokainy (jedna osoba na trzy używała narkotyku w dniu ankietowania). Najpopularniejsza formą przyjmowania kokainy jest jej palenie (32%), 11% badanych aplikuje ją przez nos, 1% - wstrzykuje. Niestety dokładniejsze badania środowiska młodzieżowego prowadzone były na terenie zaledwie pięciu jednostek administracyjnych Holandii. Ostatnie dane liczbowe w aktualnym Drugs Monitor 2003, są niepełne, często przestarzałe, i nie usystematyzowane. Na przykład do ukazania sposobów konsumowania kokainy przez problemowych narkomanów użyto danych liczbowych z 1998 oraz 1999 roku. Najnowszych danych nie udało mi się uzyskać
Konsumpcja kokainy w Holandii na tle Unii Europejskiej.
Dane dotyczą grupy wiekowej od 15-u do 64 lat i były uzyskane w różnym czasie. Wynika z nich jednak, że w 2001 roku Holandia znalazła się, po Hiszpanii, na drugim miejscu pod względem konsumpcji kokainy.


Kraj

Rok

Kiedykolwiek używał

Ostatnio używał

Hiszpania

2001

4,9%

2,6%

Holandia

2001

3,6%

1,1%

Norwegia

1999

2,2%

0,6%

Francja

2000

1,6%

0,3%

Grecja

1998

1,3%

0,5%

Szwecja

2000

1,0%

0,0%

Portugalia

2001

0,9%

0,3%

Finlandia

2000

0,6%

0,2%

Luksemburg

1998

0,2%

?

Równie chaotyczny jest wykaz danych, dotyczących konsumpcji kokainy w niektórych krajach Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych oraz Australii. Usiłowano w nim ukazać grupy wiekowe konsumentów. Ponownie brak danych z pozostałych państw Unii Europejskiej.




Kraj

Rok

Wiek

Kiedykolwiek używał

Aktualnie używa

Stany Zjednoczone

2001

14 lat i starsi

12,7%

1,9%

Anglia i Walia

2001/2002

16 – 59

5,2%

2,0%

Australia

2001

14 lat i starsi

4,4%

1,3%

Italia

2001

15 – 44

3,3%

1,1%

Dania

2001

16 – 64

2,5%

0,8%

Niemcy (Zachód)

2000

18 – 59

2,3%

0,9%

Irlandia

1998

18-64

?

1,3%

Jedyne dane opublikowane w Drugs Monitor 2003, dotyczące używania kokainy wśród młodzieży szkolnej w wieku 15 – 16 lat, pochodzą z 1999 roku.





Kraj

Kiedykolwiek używał

Stany zjednoczone

8%

Wielka Brytania

3%

Holandia

3%

Francja

2%

Irlandia

2%

Italia

2%

Dania

2%

Finlandia

1%

Grecja

1%

Norwegia

1%

Portugalia

1%

Szwecja

1%


Pomoc ambulatoryjna
Uważa się, że wzrost liczby osób używających kokainę, zgłaszających się do placówek ochrony zdrowia, wynika wprost ze wzrostu liczby jej konsumentów. Wydaje mi się jednak , że coraz ważniejszą rolę odgrywa psychologiczny aspekt holenderskiej narkomanii. Używanie narkotyków w Holandii nie jest karane. Dla wielu ludzi, także całkowitych abstynentów, stało się to jednym z elementów socjalno-społecznych, towarzyskich stosunków międzyludzkich. Jeszcze kilka lat temu, społeczeństwo pogardzało narkomanami, niekiedy ich wręcz potępiając. Obecnie stali się oni częścią codziennej rzeczywistości i tak długo, jak długo ich obecność nie prowadzi do zakłócania porządku publicznego, tak długo są oni tolerowani. Ta społeczna akceptacja - patologicznego przecież zjawiska - sprawia, że narkomani nie muszą swego uzależnienia ukrywać przed otoczeniem. Nie muszą wstydzić się go i dlatego nie wstydzą się także zwrócić o pomoc.

Liczba klientów zgłaszających się do ambulatoriów, dla których kokainizm jest głównym problemem, wzrosła trzykrotnie w latach 1994 – 2001.

Liczba kokainistów, w ogólnej populacji narkomanów zwiększyła się z 13 proc. w 1994 roku do 23 proc. w latach 2001-2002.

Wśród wszystkich osób z podstawowym kokainowym problemem:



  1. Większość stanowili mężczyźni (82%)

  2. Przeciętny wiek wynosił 33 lata (prawie połowę klienteli z podstawowym kokainowym problemem stanowiły osoby pomiędzy dwudziestym piątym a trzydziestym czwartym rokiem życia.

  3. 25% kokainistów zgłosiło się do ambulatorium po raz pierwszy w ich życiu. (nie byli nigdzie odnotowani jako narkomanii)

  4. Większość zgłaszających paliła kokainę, lub wciągała snuifcoke nosem.

Do ambulatoriów zgłasza się także coraz więcej osób, dla których kokaina stanowi dodatkowy problem.:

    • Dla 70% heroinistów kokaina jest dodatkowym narkotykiem.

    • Używa jej 16% alkoholików

    • Sięga po nią 4% konsumentów marihuany.

Według danych z 2000 roku, 2/3 pacjentów ambulatoriów z uzależnieniem od kokainy paliło ją (basecoke) a 1/3 używała pudru kokainowego (snuifcoke). W 1994 roku basecoke była używana przez 57% kokainistów, a 2000 roku było ich już 65%.

Ponad połowa kokainowych klientów (łącznie z heroinistami i palaczami marihuany ) ma problemy zarówno z kokainą jak i heroiną (56%), 20% nie może zrezygnować z basecoke, nawet jeżeli nie używa opiatów. Snuifcokaina oraz alkohol idą w parze u 13% klientów, a 6% z nich używa jednocześnie snuifcokainy i cannabisu, a 6% używa jedynie snuifcokainy.

O zamkniętych placówkach opieki zdrowotnej wiadomo jeszcze mniej. Sami autorzy Drugs Monitora 2003 przyznają, że od 1997 roku zaniedbano rejestrowanie osób uzależnionych przyjętych do szpitali, ośrodków odwykowych oraz zakładów psychiatrycznych. Wiadomo, że w latach dziewięćdziesiątych rosła liczba pacjentów. 106 osób trafiło do zamkniętych placówek w 1990 roku, a w roku 1996 było ich 364. Z ogólnej liczby przyjętych narkomanów, liczba kokainistów wzrosła w tym samym okresie czasu z 4% do 8%.

Zależność od kokainy lub jej nadużycie rzadko odnotowywano jako główną przyczynę przyjęcia do szpitala. Wiadomo, że w 2002 roku zarejestrowano ponad osiemdziesiąt takich hospitalizacji, z których 56% spowodowanych było przedawkowaniem kokainy, a 44% wynikało z silnego, długotrwałego uzależnienia.

W większości przypadków kokaina odgrywała istotną rolę, ale nie była główną przyczyną przyjęcia do szpitala. Najliczniejszą grupą pacjentów były osoby (16%), które będąc pod wpływem kokainy, uległy najróżniejszym wypadkom (złamania, zranienia, wstrząs mózgu) Doliczyć należy: osoby z zaburzeniami funkcjonowania dróg oddechowych (15%), zatrute np. benzodiazepinami, substancjami biologicznymi oraz innymi narkotykami (12%), u których odkryto zakłócenia pracy serca i układu krążenia (8%) i które jednocześnie z kokainą używały alkoholu (6%), oraz osoby cierpiące na zaburzenia układu trawiennego (6%)

Dane nie są jednoznaczne, bo niekiedy ta sama osoba trafiała do placówki lecznictwa zamkniętego kilka razy. Mogły być także rozmaite przyczyny jej przyjęcia. W przybliżeniu i po względnej korekcji danych można powiedzieć, że w 2002 roku 550 osób używających kokainę znalazło się przynajmniej raz w zamkniętym zakładzie służby zdrowia.
Pierwsza pomoc
Holandia nie ma właściwie osobnych placówek pogotowia ratunkowego. Pierwszej pomocy udziela się w specjalnie wyposażonych oddziałach przyszpitalnych. Nie ma specyficznych informacji, dotyczących osób używających kokainę, które trafiły do tych oddziałów.

Według danych biura „Letsel Informatie Systeem” (System Informacji o Urazach) wiemy, że w ciągu roku udzielono pomocy około 1800 osobom, które miały do czynienia z narkotykami. Znajdowały się wśród nich ofiary nieszczęśliwych wypadków, przemocy, samookaleczenia. 66% osób przyjęto z powodu zatruć:



  • 33% używało kokainę,

  • 23% cannabis,

  • 24% nie ustalono rodzaju narkotyku.

  • 27% kokainistów używało jednocześnie alkoholu lub/i medykamentów.

  • 39% osób, które używały narkotyku lub były od niego uzależnione, po skorzystaniu z pierwszej pomocy, trafiło na oddział szpitalny.


Śmiertelność
Autorzy Drugs Monitora 2003, opierając się na informacji, pochodzącej z Nederlandse Doodsoorzakenstatistiek (Holenderska Statystyka Przyczyn Zgonów), doszli ostatnio do wniosku, że w dalszym ciągu niewiele przypadków śmierci można przypisać nadużywaniu kokainy. Przyznają jednak, że daje się zaważyć wzrost liczby zgonów i informują, że w latach 1985-95 zmarło nagle po użyciu kokainy 27 osób, a w okresie 1996-2001 zanotowano 86 śmiertelnych wypadków.

Większość zmarłych była w wieku 25-49 lat. Mężczyźni byli ofiarami w ośmiu na dziesięć przypadków.


Podsumowanie
Pisząc tekst o kokainie przekonałem się, że w Holandii brakuje na jej temat aktualnych informacji, a te które znalazłem są niemiarodajne i nie usystematyzowane. Także wiedza o samym narkotyku jest w holenderskim społeczeństwie znikoma, a o jego skutkach dla zdrowia , przede wszystkim psychicznego jego konsumentów, równa zeru. Młodzi ludzie przyzwyczajeni do codziennego używania cannabisu, chętnie eksperymentują z coraz silniejszymi substancjami psychoaktywnymi.

Oto czego dowiedziałem się o zaletach kokainy od kilkorga zaprzyjaźnionych nastolatków. Nikt nie wspomniał o możliwych negatywnych skutkach jej używania. Uzależnienie się od niej moim rozmówcom wydawało się niemożliwe. Czternastoletni syn mego holenderskiego znajomego autorytatywnie stwierdził, że uzależniają się od białego proszku tylko ci, którzy nie wiedzą jak go używać. On wiedział. Zapytałem go więc, jako „fachowca”, skąd bierze się ostatnio taka popularność kokainy. - Z telewizji, z filmów, z wywiadów z gwiazdami, z wakacji w Hiszpanii – odpowiedział bez zastanowienia. - Poza tym łatwiej ją kupić niż mocniejszy alkohol... Kokaina jest coraz tańsza i daje się używać na wiele sposobów więc chętnie się z nią eksperymentuje. Poprawiając nastrój, pomaga łatwiej znosić psychiczną „huśtawkę” okresu dojrzewania. Likwidując zmęczenie, pomaga w przygotowaniu się do trudnego egzaminu. Umożliwia także wielogodzinną zabawę na dyskotece podczas weekendu. Jest lepsza od XTC bo nie „przegrzewa” Pozwala intensywniej ćwiczyć w siłowni i osiągać rekordowe wyniki na bieżni szkolnego stadionu. Rodzice, nie zorientują się, bo nie pachnie. Kiedy wypiło się parę piw to zaraz wyczuli.


Tyle młodzież!
Pobożne życzenia „Drugsagentschap” Unii Europejskiej
I właśnie o młodzieży eksperymentującej z kokainą znalazłem szokującą informację w Internecie . Notka pod tytułem „Meer sterfgevallen in Europa door drugs” (Więcej zgonów spowodowanych narkotykami) była streszczeniem rocznego raportu Drugsagentschap van de Europese Unie in Lissabon. (Agencji do spraw narkotyków Unii Europejskiej w Lizbonie) Notkę opublikowano w dniu 27 pażdziernika 2003 roku i brzmi ona następująco:

Budzi troskę wzrost liczby młodych Europejczyków uzależnionych od harddrugs. Zwłaszcza używanie kokainy jest szczególnie niepokojące. Podwoiła się wciągu ostatnich dziesięciu lat liczba zgonów wśród młodzieży poniżej dwudziestego roku życia. (...) Prawie wszystkie kraje, także Holandia, okazują zatroskanie dużą liczbą młodych ludzi intensywnie i długotrwale używających narkotyki. Chodzi tu przede wszystkim o amfetaminę, ecstasy i kokainę. Holandia stoi na czele, jeśli chodzi o przechwyconą kokainę. Trzydzieści procent kokainy zatrzymanej w Unii Europejskiej przypada na teren Holandii. Hiszpania przechwyciła dziewiętnaście procent. Konsumpcja kokainy najintensywniej rośnie w Wielkiej Brytanii. Za nią postępują: Dania, Niemcy, Hiszpania oraz Holandia. Drugsagentschap opiera swoje dane między innymi na badaniach toksykologicznych dotyczących przypadków przedawkowania, liczbie przechwyconej kokainy oraz wynikach studiów nad grupami wysokiego ryzyka.(...)

W całej Unii Europejskiej, w ciągu ostatnich 10 lat, zmarło z powodu nadużywania narkotyków 3.103 osób poniżej dwudziestego roku życia. W 1990 roku zanotowano wśród młodzieży 161 zgonów, zaś w 2000 było ich 349. Media informują chętnie o śmiertelnych przypadkach spowodowanych użyciem ecstasy, podkreśla Drugsagentschap., jednak mniej niż 2% wszystkich narkotykowych zgonów wśród młodzieży spowodowanych jest tym syntetycznym narkotykiem.

W konkluzji wynikającej z przeprowadzonej w 2003 roku analizy, dyrektor Georges Estievenart wspomniał o używającej narkotyki młodzieży z krajów wschodnioeuropejskich.

Stwierdził, że liczba młodych ludzi, używających w tych krajach heroinę, ecstasy oraz środki stymulujące jest bardzo duża. Wyraził przekonanie, że Unia Europejska będzie musiała „ciężko pracować”, żeby w 2004 roku zmniejszyć konsumpcję narkotyków wśród młodzieży poniżej 18 roku życia.
Dobiega końca 2004 rok i jakoś nie widać rezultatów tej ciężkiej unijnej pracy!
Krystyna Karwicka-Rychlewicz

Towarzystwo Rodzin i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych

„Powrót z U”

Warszawa

1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość