Strona główna

Św. Franciszek Ksawery do profesorów i studentów Sorbony Igloo Chrystusa Króla – Jacek Okoń


Pobieranie 229.02 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar229.02 Kb.
Gdybyście 10 procent swej wiedzy o Bogu, którą zdobywacie na studiach dla egoizmu, pieniędzy, tytułów i próżnych akademickich sprzeczek ofiarowali dla misji, już dziś Azja byłaby katolicka...

(św. Franciszek Ksawery do profesorów i studentów Sorbony)

Igloo Chrystusa Króla – Jacek Okoń

Pamięci o. Rogera Buliarda OMI

Gdzie noc polarna przykrywa śniegi i trwa,


gdzie wiatr po wiecznych lodach jak bożek hula,
na współrzędnej północnej siedemdziesiąt dwa
ulepiono igloo dla Chrystusa Króla.

Godzinki w tym wnętrzu świętością nie pachną,


raczej tłuszczem z foki, rybą patroszoną.
By Mszę dobrze odprawić - za nisko, za ciasno,
a podobno jeszcze pogan zaproszono.

Parafia tamtejsza istotnie niewielka:


prócz jednego księdza tylko bieda z nędzą.
Król zajmuje tabernakulum z pudełka,
a tuż obok legowisko tego księdza.

Nie było to, myśli ksiądz, w żłóbku ubożej?


A tylu gości się naszło, myśli sobie.
I chciałby bardzo, gdy śnieg chrzęści na dworze,

by to byli eskimoscy Trzej Królowie.

Nie usiedzi długo, on czekać nie będzie.
Widzisz, Panie, wychodzi, już psy zaprzęga.
Przez krainę mroków jedzie po kolędzie,
żeby Ci przywieźć choć pastuszków na święta.

Złe duchy mu szepczą, że nic tam nie wskóra,


że jest foką ofiarną rzuconą na żer.

On wraca do igloo i mówi do Króla:


- Seigneur, je saurai attendre le jour et ton heure...
Dwie strony świata – Rafał Bednarski, Kl.Ic gimnazjum w Zarębie
Czarnym lądem świat ten zwany,

Kraj olbrzymi i piękny,

Gdzie słońce, żar piachu Kalahari roznieca

A wodospad Wiktorii, strugi wody zrzuca

W srebrną toń tajemnej kąpieli.
Tu baobab przyjacielem

Dla wielu zwierząt schronieniem,

A Nil biały, Nil błękitny

Swe ramiona rozpościera

Rodzi życie w kobiercach zieleni.
Lecz kraj ten czarną stronę ma

Bo tu płynie niejedna łza,

Tu głodne dziecko to rzecz zwykła

Co dzień strudzona szuka jadła,

Bo ojciec legł od kuszy zabity.
Czemu się biją, czemu giną?

Tego nikt nie obarcza jedną winą

Lecz o Tobie wciąż pamiętam ja,

Przy Tobie moje myśli i modlitwa ma

Czarny przyjacielu z Afryki !

Dzieci z Afryki – Dariusz Kałuża kl. I c, Gimnazjum
W Afryce ciepłe słoneczko świeci,

Mieszka tam bardzo dużo dzieci.

Chodzą do szkoły bez kromki chleba,

Z tego powodu bardzo często

odchodzą do nieba.
Rodzice także głodni pracują i żyją,

Jedynie, co trochę ryżu i wodę piją.

Deszczu brak, panują susze,

W lepszy świat wierzą ich dusze.


W Afryce podstawowych leków brakuje,

I w taki sposób choroby się wywołuje.

Przez choroby śmierć nastaje.

Rzadko przeżyć się udaje.


Po ulicach dzieci biegają z bronią w rękach,

Żyją w codziennych torturach i mękach.

Muszą bronić i walczyć o świat.

Bo inaczej czują się jak bez wody kwiat.


W tenże sposób konflikty się tworzą,

I ranne osoby się codziennie mnożą.

Gdy brak jedzenia, cóż, walczyć trzeba,

Dużo dzieci na swoje oczy nie widziało chleba.


Jak dachu nad głową nie mają.

To po ulicach się tułają.

W końcu do ośrodków opiekuńczych trafiają

i pożytecznie swój czas spędzają.


Normalne życie już mają.

Ja wierzę, że Afryka się zmieni,

I dar od Boga,

czyli życie doceni.



Tacy sami – Dominika Caban, Gimnazjum kl.3a

Jesteśmy tacy sami,

i mimo to,

że Ty jesteś biały

A ja czarny –

To niczym się nie różnimy.


Jesteśmy tacy sami!
I tak jak wy,

potrzebujemy miłości.

Tak jak wy,

potrzebujemy radości.

I tak jak wy,
mamy takie same marzenia!
Mój przyjacielu – Adriana Andrzejewska Szkoła Podst. kl.l
Lubię, gdy słońce świeci na niebie

i wtedy, gdy pełne jest gwiazd,

i piszę list do Ciebie

palcem po niebie.


I na swej drodze spotykam Ciebie

i przytulam do siebie,

i pójdę obok cichutko,

by ulżyć Twoim czarnym smutkom.


Gdy dotykam Twego cierpienia,

i szukam dla Ciebie pocieszenia,

Jezus przychodzi z pomocą,

i mówi do mnie - kochaj, bo i Ty jesteś kochany!


Twój przyjaciel z czytanki - „Bambo” zwany,

niech dla Ciebie będzie ukochany.

I kończę list po niebie pisany,

bo noc się zbliża mój kochany.


Niech serca nasze wspólnie biją

i te czarne i te białe.

Czy Europa, czy Afryka,

niech ta sama miłość w nas tyka.


Dzieci Afryki - Kamila Iwanek, Gimnazjum kl.II c
One nie płaczą, nie lamentują, nie krzyczą do nieba.

Niewiele im w życiu do szczęścia potrzeba.

Wystarczy tylko kawałek chleba...

Ich ręce ciężką pracą skalane,

ich czoła nieustającym potem oblane...

Ich brzuszki tylko głodem wypełnione,

Ich marzenia, co nigdy nie zostaną spełnione.

Co myślą - nikt o tym nie wie.

Może pragną, by skończył się głód i spustoszenie,

może któreś z nich oddaje ostatnie tchnienie?

Może modli się ono w ukryciu za Ciebie?

Panie, wysłuchaj ich wszystkich łaskawie,

przyjrzyj się bacznie ich mężnej postawie.

Ty widzisz krzyż codziennie przez nich noszony,

do Ciebie ze szczerą modlitwą zanoszony.

Dzieci z Afryki - dar dla nas od Boga.

Nie są im bliskie rozpacz i trwoga.

Zauważmy wreszcie drugiego człowieka,

za to nas wieczna nagroda czeka.
Tacy sami – Agnieszka Tarka kl. 1 Gimnazjum
Drodzy, Kochani,

Najlepiej wszyscy złapmy się za ręce...

i biegnijmy.

Biegnijmy daleko...

na każdy zakątek świata!

Podskakujmy i tańczmy w rytm muzyki.

W każdym miejscu, ktoś się znajduje,

może ma inną skórę,

może język inny,

lecz serce każdy ma jednakowe.

Nie szukajmy wad w człowieku,

przybiegliśmy pomóc!

starszym, młodszym, chorym,

bezdomnym i każdemu...

Mamy dobre serca,

więc nimi się podzielmy.

Muzyka nam w tym pomoże!
Tak mało o sobie wiemy – Justyna Przybyszewska kl. I D
Tak mało o sobie wiemy

i dzieli nas zbyt wiele...

Mamy zupełnie różne marzenia.

Chcemy osiągnąć inne cele.

Nie wiem nawet jak wyglądasz

ani co teraz czujesz...

Jednego jestem jednak pewna:

Bardzo mnie potrzebujesz!

Wciąż walczysz o każdy dzień.

Znosisz głód i cierpienie.

Pragniesz, by ktoś cię pokochał

i w radość zamienił zmartwienie.

Chciałbyś czuć się bezpiecznie.

Zapomnieć o bólu i wojnie,

nie myśląc z obawą o jutrze.

Choć raz zasnąć spokojnie.

Błagasz świat o wsparcie,

lecz dookoła wciąż cisza...

a dzień za dniem mija.

Śmierć nieuchronnie się zbliża...

Przepraszam za moją bezsilność!

Mogę dla ciebie zrobić tak niewiele...

Przekazuję ci w darze ten wiersz

i proszę: Zostań moim Przyjacielem!


Afryka – [anonimowy autor]
Popatrzcie ilu tu ludzi,

wszyscy biedni i chudzi,

wszyscy smutni,

Popatrzcie ilu tu ludzi.

Nie znajdziecie tu domów pięknych,

ani ogrodów, ani pałaców zaklętych!

Nie ma tu śmiechu i nie ma radości.

Popatrzcie ilu tu ludzi.

Czemuż wam klapki z oczu nie spadną?!

A z serc pustych, światłość nie rozpromieni?!

Czemu z martwych umysłów, iskierka nie zaświeci?

Popatrzcie ilu tu ludzi!

I dopóki nie znajdziecie tu róż i tulipanów

nie spotkacie skarbów i diamentów,

Po cóż wam ten świat?

Popatrzcie ilu tu ludzi!

Dlaczego wszyscy idą ciągle prosto?

Dlaczego każdy ma smutne i zimne spojrzenie?!

Dlaczego wy nie patrzycie?

Dlaczego...?

Popatrzcie ilu tu ludzi
Pomóżmy im – [anonimowy autor]
Kim tak naprawdę są dzieci z Afryki?

Mówimy, że to czarnuchy, dziwne ludzkie

odpowiedniki...

W rzeczywistości wiemy o nich niewiele

i któż powie, że to nasi przyjaciele?

Rzadko, kto się nimi interesuje,

a oni czekają: może ktoś im pomoc zaoferuje?

Ciężko pracują, czasem nic nie jedzą,

czym są trud i niedostatek doskonale wiedzą...

wynagrodzenia, za swój znój często nie otrzymują,

robią to, bo muszą, a urazy za to do

swych rodziców nie czują.

Dostęp do edukacji mają ograniczony,

z czego żaden uczeń nie jest zadowolony.

Nie dysponują zeszytami i książkami,

dla nich są one dziwnymi wynalazkami.

Są przyzwyczajeni do piasku i patyka,

to ich przybory szkolne i jak sądzą,

świetnie rozwiniętą technika.

Dzieci z Afryki według nas mają dziwne marzenia,

bo czym jest prośba o wodę czy więcej jedzenia?

A pokój, bezpieczeństwo, co to za pragnienia?

Dla nas są zabawne, ale oni tak bardzo

pragną ich spełnienia...


Mój kolegaAleksandra Tomaszewska, Anna Chmielewska kl.III C
Gdzieś daleko za morzami

mieszka Bambo z kolegami.

Ich życie to nie sielanka.

Pracują ciężko od ranka.

Brakuje jedzenia w domu,

lecz nie skarżą się nikomu.

Ich losu nie zmienimy,

ale pomocy chętnie udzielimy.

Zbiórkę kasy zrobić trzeba,

by im nie zabrakło chleba.

Do Afryki pojedziemy,

z wielką chęcią pomożemy,

Marzenia ich spełnimy

i czytać nauczymy.

Zaprzyjaźnić się możemy

i pisać listy będziemy.

A w tych listach cieple słówka

i w prezencie też grochówka...

Bo oni tam głodują.

Za garść jedzenia pracują.

Ciężki tam los mają.

Tak jak my, nie wybrzydzają...

Pomagać im trzeba,

by nie panowała tam bieda.

By im się tam dobrze żyło,

a marzenie o pokoju – oby się spełniło!


Mój szkolny kolega z Afryki – Natalia Kruszyńska kl. III C
Mój czarny kolega w innym kraju mieszka,

ciężkie ma życie...

Kraj jest przepiękny: dzikie zwierzęta bujna roślinność,

rzecz niepojęta...

W dzień zawsze gorąco, nocą bywa zimno,

gdy zacznie padać-rzeki płyną....

Ludzie tu żyją w domach ze słomy...

Często głodują, często chorują....

Dzieci nieczęsto chodzą do szkoły...

Nie mają ubrań ani jedzenia...

Świat obiecuje wiele pomocy,

ale, niestety, nic się nie zmienia...

W tych ciężkich czasach trzeba pamiętać,

że tam daleko żyją dzieciaki

bardzo skrzywdzone przez los...

My tutaj, w Polsce, musimy zaradzić,

Jak przyjaciela w biedzie nie zostawić?

Jak pomóc jego bliskim?...

Dlatego o tym opowiadam wszystkim!
Eric – Bartłomiej Muszyński kl. III C
Eric, to mój kolega afrykański.

Za On dobrze język hiszpański.

Uczy się również polskiego języka,

interesuje go klasyczna muzyka.

W Afryce wiedzę zdobywa.

Wszystkie konkursy szkolne wygrywa.

Jest pilnym uczniem – prymusem.

Nauczyciele zwą go omnibusem.

Mój afrykański kolega wysoko skacze,

szybko biega,

pięknie rysuje, tańczy i śpiewa.

Przez internet się poznaliśmy

i kolegami zostaliśmy.

Serfujemy po Internecie.

Nic lepszego nie ma na świecie.

Stąd się znamy, moi mili.

Nie tracimy ani chwili!

Poznajemy swoje kraje,

język, kulturę i obyczaje.

Eric kocha cały świat.

Z każdym jest za pan brat.

Nie znosi kłamstwa i przemocy.

Nikomu nie odmówi pomocy.

Pokojowe hasła głosi.

Do wszystkich grzecznie się odnosi.

Pragnie, by szczęśliwi byli wszyscy:

I ludzie nieznani, i jego bliscy.

By panował pokój na świecie

i na każdej planecie.

Życzę ci wszystkiego najlepszego

Mój afrykański kolego!

Powiedz – Justyna Falińska,Dorota Dowhaluk kl. III C
Powiedz, powiedz, kto im pomoże?!

Choć Afryka to piękny kraj,

jednak ubogi jest to raj.

Panuje tam głód i bieda,

a tego nie potrzeba...

Brakuje jadła i napoju,

Podręczników, dla dzieci i pokoju.

Nie ma tam lekcji jak w polskiej szkole,

Na piasku piszą, uczą na dworze...

Powiedz, powiedz, kto im pomoże?!

Dzieci wykonują ciężkie zarządzenia:

czyszczą proso, noszą wodę, aż do

znużenia...

Bardzo wiele osób umiera,

gdyż głód niejednemu doskwiera.

Ich sytuacja nie jest prosta.

Ludność opuszcza kraj,

Lecz, nie jest im się łatwo rozstać...

Taki jest żywot malucha:

Musi szybko dorastać i starszego słuchać.

Konflikty, wojny, stracone dzieciństwo;

czy to jest takie wspaniałe życie?

Powiedz, powiedz, kto im pomoże?!
Pragnienie pokoju – Anna Janicka kl.V c
Mieszkam w kraju blisko równika ,

a mój kontynent to gorąca Afryka.

To Wam powiem już dziś ,

stolicą kraju jest Magadisz.

Somalia to moja ojczyzna kochana ,

lecz bardzo biedna i wojną targana.

Mam dużo czarnych sióstr i braci ,

lecz nam spokoju nie dają kaci.

Mordują rodziny i całe wioski palą

z tą myślą , że rząd legalny obalą .

I przez to wszystko żyjemy w nędzy ,

bo pragną władzy i wielkich pieniędzy .

Żyjemy głodni i cały czas w strachu ,

czy nam nad głową nie podpalą dachu.

Nauka i talerz strawy , takie mam życzenie ,

a pokój w mym kraju to marzenie .

Wiem , że istnieją dobrzy ludzie na świecie,

proszę więc bardzo czy mi pomożecie.?


Afryka (W oparciu o wiersz M. Terlikowskiej)
W Sudanie - dalekiej krainie -
Są palmy i suche pustynie.
W Sudanie - gorąco jak w piecu,
aż bluzki się lepią do pleców.
Nikt tutaj nie słyszał i nie wie
o mrozie, o zimnym powiewie.
Więc żal nam dzieci z Sudanu,
że lepić nie mogą bałwanów,
że żaden z sudańskich kolegów
nie jeździ sankami po śniegu...
...............................
A najbardziej żal nam dzieci z Sudanu,
że tak mało wiedzą o Bogu - Naszym Panu.
Dzisiaj w ich intencji gorąco się modlimy,
aby i one Dzień dziecka radośnie obchodziły,
a na co dzień z łask Bożych się cieszyły.

(W oparciu o wiersz E. Szelburg-Zarębiny)

Ojczyzną chłopca Alego
są Indie - pełne krasy.
Ali zna trzcinę cukrową,
Kauczukowe zna lasy.
Widuje olbrzymy słonie,
które dźwigają ciężary.
Cieszą go figle małpek,
a jest ich tu bez miary!
Małpki nie boją się chłopca
i okrzykują go z dala.
Ali więc chętnie się bawi, jeśli mu czas pozwala.
Czasu ma Ali niewiele,
bo praca mu go zabiera
lekka, lecz wcale niełatwa.
Plecieniem mat i koszyków
właśnie zajmuje się dziatwa.
........................ Za te dzieci w Indii
dzisiaj się modlimy,
by nie musiały nigdy pracować ponad siły.
Więc dziękujmy Bogu,
za to, co w Polsce mamy,
że smak chleba, oświaty i
Chrystusa znamy.


Czarni i biali bracia (fragment wiersza E. Szelburg-Zarębiny)

Może już bliskie czasy,


że zło się w dobro zmieni,
że ludzi innej rasy,
dzieci tej samej ziemi,
nie będzie dzielił bagnet,
ni mróz, ni wiatr, ni ogień,
nikt łupów nie zapragnie
i nikt nie będzie wrogiem.

Bo wspólna ludzka siła


granice skreśla, skraca:
jest nią i zawsze była:
miłość,
wiara i praca.
Europa czy Afryka -
czarny czy biały człowiek -
jedno ma prawo do życia
i serce jednakowe.
Ludzie mnie potrzebują – Modlitwa brazylijska
Panie,

wiem, że mnie umieściłeś w świecie,

abym Cię chwalił

i innych ku Twojej chwale pociągał;

abym innych czynił szczęśliwymi,

przez co sam będę szczęśliwy;

abym pomagał ludzkości żyć pełniej

i czynił świat lepszym.

Jestem mały, Panie.

Co mógłbym uczynić w tak wielkim świecie?

Świat jest gmachem, a ja jego cząstką.

Jestem kamieniem tego wielkiego gmachu.

Nikt nie może mnie zastąpić w tym miejscu.

Jestem niezastąpiony w budowaniu społeczności ludzkiej.

Pomóż mi, Panie,

abym nie zmarnował swoich talentów.

Jestem niepowtarzalny.

Dlatego wielu mnie potrzebuje.

Spraw, abym to, co mi dałeś,

w pełni wykorzystał: moje talenty, moje dobre cechy.

Ludzie mnie potrzebują.

Zwiastun pokoju

Ojcze święty

Orędowniku pokoju na ziemi,

Pasterzu białych, czarnych i żółtych

co na wschodzie i na zachodzie,
Bierzesz w ramiona miłość wszystkich.

Tam gdzie staniesz na ziemi

Wiara, nadzieja i miłość

A ty stoisz po środku i zwiastujesz

u boku Czarnej Madonny orzesz świat.
I siejesz ziarno Bożej miłości,

łączysz rozdarte serca.

Otwierasz nieczułe sumienia,

Jednoczysz zbłąkane owce.


A wszystko to po to.

By człowiek dla człowieka, był bratem.


Misjonarki – Krystyna Świstak
Nie płacz, Pani, nie płacz, proszę.

Osłoń twarz, choć łzy padają.

Spójrz, Mateńko, ziemskie córy

W ogród serca łzy zbierają.


To Maryjo, stokroteczki,

Co wyrosły na ugorach.

Budząc, to, co umierało,

Rozwinęły serc płateczki.


Hen, po górach, na betonach,

Wzrosło misjonarek kwiecie.

Spójrz, Mateńko, Imię Twoje

Poszły siać po całym świecie.


Nie płacz, Pani, popatrz, proszę,

Córom usta zasychają,

Ale idą, ale głoszą,

Magnificat Ci śpiewają.



Ewangelia – Z. Jasnota

Jest taka księga niezastąpiona,

przewodnik życia ciągle lepszego,

odsłaniająca, odkrywająca

widzialne ślady Niewidzialnego.
Wytyczająca szlaki podniebne,

Pośród sprzeczności najprostsze przejścia,

Od dwóch tysięcy lat ciągle żywa.

Znasz taką księgę? To Ewangelia.

Czy masz ją w domu na swojej półce?

Czy już zacząłeś codziennie czytać?

Czy znasz na pamięć choć kilka wierszy?

Bądź jej tłumaczem na język życia.


Wiersze ze zbioru „Misyjne szlaki” – Zofia Jasnota
Mały apostoł – Z. Jasnota
Jezus bardzo kochał dzieci,

smutne, psotne i wesołe,

nie pozwalał ich odpędzać,

chciał mieć małych apostołów.


Świat się kończy na biegunie,

a zaczyna w moim domu.

Chcę przemieniać go na lepsze,

nie dam smucić się nikomu.


Często modlę się za misje,

aby żniwo było wielkie,

aby życie wszystkich ludzi

przemieniła Ewangelia.


Często słucham i rozważam

niepojęte Boże słowa.

Niech dotrą naprawdę wszędzie,

by stokrotnie owocować.



Wielki świat Zofia Jasnota

Boże, jaki świat jest wielki.

Jak go poznać? Jak zobaczyć?

Aby zwiedzić wszystkie kraje,

chyba życia mi nie starczy.
Czytam książki podróżnicze,

słucham opowiadań wujka,

który przywiózł mi z Afryki

prawdziwą skorupę żółwia.


Marzę często o wyprawie

do Arktyki, na sam biegun,

tam, gdzie zawsze można chodzić

po ogromnych bryłach śniegu.


Potem mógłbym jechać sobie

wprost do Azji na śniadanie

i zobaczyć, jak Chińczycy

jedzą szybko pałeczkami.


Pisałbym dokładny dziennik,

miałbym żywność i lekarstwa,

aby różnym biednym ludziom

to, co trzeba, podostarczać.

Mam przy łóżku mapę świata

i, choć siostrę to już drażni,

snuję głośno różne plany,

podróżuję w wyobraźni.


Dziś mówiłem o tym księdzu,

który wcale się nie zdziwił

i powiedział: - Czas pokaże,

czy marzenia są prawdziwe.


Może właśnie w obcych krajach

Pan Bóg tobie drogę wskaże.

Może porwie cię do pracy

i zostaniesz misjonarzem.


I ty jesteś misjonarzem – Zofia Jasnota

Lubię biegać po podwórku

i na wszystkie płoty włażę.

Dziś widziałem taki napis:

I ty jesteś misjonarzem.
Na afiszu były dzieci –

jedne młodsze, drugie starsze.

Jeden chłopiec, chyba Murzyn,

pokazywał na mnie palcem.


Misjonarzem? Też mi pomysł!

Przecież nie mam wcale brody.

Nie wyjeżdżam w obce kraje,

aby nawracać narody.


Nie rozumiem po wietnamsku,

po japońsku czy po chińsku,

a w Afryce czarni ludzie

mówią, pewnie po murzyńsku.

- Widzisz, Stasiu, każde dziecko

może zostać misjonarzem,

gdy koledze da medalik,

dobrą książkę mu pokaże,

coś pożyczy, w czymś pomoże

i tak spędza chwile wszystkie.

W domu, w szkole, na podwórku,

tam są właśnie twoje misje.


To nieliczni wyjeżdżają

i pracują gdzieś daleko,

ale wszędzie, w każdej chwili,

można nawracać człowieka.


Całe życie jest przed tobą –

nieodkryta, piękna droga –

lecz już teraz twym kolegom

pomóż, Stasiu, kochać Boga.


Dostałem atlas – Zofia Jasnota
Dostałem atlas prawdziwy, nowy,

więc podróżować mogę po świecie.

Palcem po mapie przemierzam lady,

obie półkule znam coraz lepiej.


Wiem, gdzie jest Azja, wiem, gdzie Afryka,

a w Europie rozróżniam kraje.

Mogę pokazać dwie Ameryki,

biegun północny i Australię.


Czasem zakradam się do albumów,

oglądam ludzi i krajobrazy,

dziwne rośliny, różne zwierzęta,

których się nawet można przerazić.


Widziałem zdjęcia z piramidami,

wielkie pustynie jak morza piasku,

śnieżne przestrzenie i renifery

skąpane w zorzy polarnej blasku.


Chciałbym objechać świat dookoła

jak dzielny żeglarz w podróży morskiej.

Chciałbym przyjaciół mieć kolorowych

i pozapraszać wszystkich do Polski.


Tymczasem ciągle czytam i słyszę,

że na tym moim wyśnionym świecie

nie ma pokoju, toczą się wojny,

kłócą się państwa, głodują dzieci.


Dobry Pasterzu całej ludzkości,

ucisz nienawiść pomiędzy ludźmi,

złącz podzielonych i rozproszonych,

zaprowadź wszystkich do Bożej studni.


Niechaj ugaszą swoje pragnienia,

i włożą serca do Żywej Wody.

Niechaj przekują miecze na pługi,

aby na świecie była już zgoda.


Znajomi – Zofia Jasnota

Gdy się bawię z moim tatą,

jestem dzielnym Indianinem.

Mam pióropusz kolorowy

i okropnie groźną minę.
Innym razem wkładam futrzak,

czapkę mamy i kalosze.

Zgadnij, proszę, kim znów jestem?

Oczywiście, Eskimosem.


A w jasełkach chciałbym zagrać

króla z dalekiego kraju.

Mógłbym się pomazać pastą,

by mnie goście nie poznali.


Z dziadkiem chętnie gram w chińczyka

i do dzisiaj nie wiem wcale,

czemu takiej grze zwyczajnej

bardzo dziwną nazwę dali.


Babcia mówi, że w zabawie

objechałem już pół świata

i że muszę lepiej poznać

kolorowych moich braci.


Czy Indianin nie jest smutny?

Czy Eskimos zna już Boga?

Czy król czarny mógł powrócić

do ojczyzny inną drogą?


Od bieguna do bieguna

można chyba mieć znajomych,

bardzo bliskich, choć dalekich,

bo świat jest ogromnym domem.


List do misjonarzaZofia Jasnota
Kochany ojcze misjonarzu,

wiemy, że żyjesz gdzieś daleko,

że zostawiłeś swą ojczyznę,

bo wielkie żniwo ciągle czeka.

Pracujesz co dzień w pocie czoła

pod rozpalonym, jasnym niebem.

Mówisz o Bogu, naszym Ojcu,

który na misje posłał ciebie.

Prowadzisz może szkołę, szpital,

lecz przede wszystkim karmisz Bogiem,

bo już Pan Jezus nam powiedział:

nie samym chlebem żyje człowiek.

Dzisiaj modlimy się za ciebie

W naszym kościele, w naszym kraju.

Bardzo pragniemy, abyś wiedział


  • dzieci o tobie pamiętają.


Jedna rodzinaZofia Jasnota
Wszyscy jesteśmy jedną rodziną.

Wszyscy ludzie są braćmi.

Taką naukę głosił Pan Jezus

prosto, jasno, wyraźnie.


Nie ma podziałów, różnic, przesądów,

kiedy człowiek jest w biedzie.

Trzeba mu pomóc zaraz, natychmiast,

poratować w potrzebie.


Gdy ktoś zraniony leżał przy drodze,

rodacy go mijali,

a wielką troskę okazał wtedy

dobry Samarytanin.


Z obojętnością przemknęli obok

i kapłan, i lewita,

a człowiek obcy i pogardzany

natychmiast się zatrzymał.


Pan Jezus chwalił taki uczynek,

podawał jako przykład,

aby go w życiu wciąż naśladować

i dobrze czynić wszystkim.

Piękna przypowieść żyje przez wieki,

nic jej nie zdoła zaćmić.

Wszyscy jesteśmy jedną rodziną.

Wszyscy ludzie są braćmi.


Żniwo jest wielkie – Zofia Jasnota
Boże, dziękuję, że w naszym kraju

mamy tak wielu kapłanów,

że tylu chłopców uczy się pilnie

i także księżmi zostaną.


Możemy codzień być u komunii,

możemy pójść do spowiedzi,

a nasz kochany ksiądz katecheta

na obóz też z nami jeździ.


Myślałem sobie, że tak jest wszędzie,

ale to wcale nie prawda.

Tysiące ludzi, może miliony,

nie mogą spotkać kapłana.


Dzieci nie mają lekcji religii,

nie wiedzą nic o Mszy świętej

i nie słyszeli o Panu Bogu.

Dla mnie to niepojęte!


Jezu, mówiłeś: Żniwo jest wielkie,

lecz robotników wciąż mało.

Powołaj księży z całego świata,

obdarz ich wielkim zapałem.

Niech się nie cofną przed żadnym trudem

niech idą na krańce ziemi

i uczą wszystkich mieszkańców globu

wspaniałych prawd Ewangelii.


Modlę się dzisiaj – Zofia Jasnota
Modlę się dzisiaj za wszystkie dzieci

na całym, wielkim świecie,

aby kochały Cię, Panie Jezu,

i znały coraz lepiej.


Niech adoruje Twe narodzenie

w ubogiej, nędznej stajni

i przeżywają Twoje dzieciństwo

takie bardzo zwyczajne.


Niechaj poznają Twoją naukę

jako drogę do szczęścia

i odczytują wspaniałe prawdy

ukryte w przypowieściach.


Niech idą z Tobą drogą krzyżową,

która uczy cierpienia,

i wszystkie żale, bunty, pretensje,

w oddanie Tobie zmienia.


Spraw, aby każde dziecko na ziemi

poznało Ewangelię,

biegło odważnie za Tobą, Jezu,

swą misję w życiu spełnić.


Książka z obrazkami – Zofia Jasnota
Dlaczego to dziecko śpi w jakimś pudełku?

Czy ono nie ma swojego łóżka?

Dlaczego tu wszędzie są paczki i puszki,

a zamiast ściany porwana chusta?


Dlaczego dokoła są same rudery?

Czy tutaj nie ma żadnego domu?

Dlaczego te deski tak sterczą nierówno?

Czy to się może podobać komuś?


Dlaczego dziewczynka jest tak zmartwiona?

Czy ona czasem nie zacznie płakać?

Dlaczego rodzice wysłali ją samą?

Czy dziecko może dźwigać dwa wiadra?


Już nie chcę oglądać tych zdjęć kolorowych.

Co to za książka straszna i smutna?

Już nie chcę pojechać do krajów ponurych.

Dobrze przynajmniej, że to nie u nas.


Brazylia, Boliwia, Kolumbia, Peru

- czytam podpisy pod każdym zdjęciem,

a obok są wiersze o głodzie, o śmierci,

o samotności, o wielkim lęku.


Boże, pobłogosław. Boże, zrób coś dla nich.

Niech misjonarze zaraz tam jadą,

a gdy ja dorosnę, naucz mnie pracować,

zanosić ludziom pokój i radość.


Nierówności – Zofia Jasnota
Skąd się to wzięło na naszym świecie?

Kto tu zawinił? Jak to się stało?

Jedni wszystkiego mają za dużo,

inni natomiast mają za mało.


Jedni są syci, chciwi, łakomi,

jedzą, gdy trzeba i gdy nie trzeba,

inni głodują, wciąż umierają,

marzą o suchym kawałku chleba.


Jedni do szkoły chodzą bez przeszkód,

nie cenią tego i łapią dwóje,

inni nie mogą uczyć się wcale

i już od dziecka ciężko pracują.


Jedni kościołów mają bez liku,

mogą codziennie być na Mszy Świętej,

inni w ogóle nie znają Boga,

drogę do Niego mają zamkniętą.


Dopuszczasz, Boże, te nierówności,

na które ludzie spokojnie patrzą,

a w naszych sercach budzisz niepokój,

byśmy walczyli o prawa słabszych.


Mówisz nieszczęściem, biedą, chorobą

i do dorosłych, i do nas, małych,

wskazujesz trudne problemy świata,

abyśmy sobie wciąż pomagali.



Trzej Królowie – Zofia Jasnota

Szli trzej królowie przez pustynię

i pewnie nogi ich bolały.

Było upalnie, duszno, skwarnie,

i piasek sypał się w sandały.

Nocą czytali księgę nieba

i chcieli drogę swą obliczać.

Po niezgłębionych, dziwnych szlakach

wiodła ich gwiazda tajemnicza.

Dotarli wreszcie do Betlejem,

do stajni w niegościnnej ziemi.

Uklękli razem przed Jezusem

dobrzy królowie utrudzeni.

I choć musieli zaraz wracać

do swej ojczyzny oddalonej

to uśmiechali się do świata,

bo mieli serca przemienione.

Przez tyle wieków Boże światło

wewnętrznie budzi i porusza,

z różnych narodów, z różnych krajów

prowadzi ludzi do Jezusa.

Czy ty wędrujesz Jego szlakiem

tak jak wytrwali trzej królowie?

Czy klękasz przed Nim rano, wieczór?

Czy słuchasz tego, co Ci powie?

Może będziesz misjonarką – Zofia Jasnota

Tyle dziewczynek biega po Polsce:

uczą się w szkołach, bawią się, skaczą,

szyją sukienki dla swoich lalek.

Czy kiedyś większe sprawy zobaczą?
Może w ich sercach żarzą się iskry,

które wyrosną w ogromny płomień.

Może pospieszą za głosem Boga,

pójdą daleko ze swego domu.


Będą uczyły murzyńskie dzieci,

czy pracowały w biednych szpitalach.

Staną z miłością przy konających,

a głodnym będą żywność rozdzielać.


Żadne trudności nie odstraszą.

Żadna choroba nie przerazi.

Nie pozostawią nikogo w biedzie.

Dadzą się Bogu wszędzie prowadzić.


Tyle jest nędzy na całym świecie,

zewsząd dochodzą błagania, skargi.

Niech jak najwięcej dziewczynek z Polski

podejmie chętnie trud misjonarski.



Jezus przyszedł na ziemię – Zofia Jasnota

Jezus przyszedł na ziemię,

Jezus stał się człowiekiem,

moim i twoim bratem,

by ludzie dla siebie

potrafili być braćmi,

i wszystko sobie przebaczać.

Jezus chorych uzdrawiał,

Jezus leczył słabości,

dopomagał w niemocy,

by ludzie dla siebie

byli dobrzy, cierpliwi,

i szukający jedności.
Jezus umarł na krzyżu,

Jezus oddał swe życie

głosząc miłość do Boga,

by ludzie dla siebie

byli lepsi codziennie

i nauczyli się kochać.



Jezus misjonarz – Zofia Jasnota

Jezu, w dalekiej Palestynie

posiałeś ziarno Ewangelii,

a ono rośnie nieprzerwanie

i obejmuje całą ziemię.
Miałeś dwunastu apostołów,

którzy nie wszystko rozumieli,

a dzisiaj idą ich tysiące

i różnym ludziom głoszą Ciebie.


Tuż przed swą męką, w wieczerniku,

pierwszą Mszę świętą odprawiałeś,

a teraz w tylu miejscach świata

kapłani karmią Twoim Ciałem.


Wstąpiłeś w niebo, nad obłoki,

gdy się Twa misja wypełniła,

lecz pozostałeś w Eucharystii,

by być na codzień naszą siłą.


Mieszkasz w katedrach pełnych złoceń,

w domu z bambusa, w śnieżnej chatce

i przez dwadzieścia długich wieków

jesteś największym misjonarzem.



Święty Maksymilianie – Zofia Jasnota

Święty ojcze Maksymilianie,

daj mi twoją gorliwość,

by się troszczyć o sprawy Boże

i głosić Jego miłość.
Naucz służyć Niepokalanej,

tak jak ty Jej służyłeś.

Pomóż wierzyć, że do wszystkiego

Ona sama da siłę.


Biegłeś dla Niej aż do Japonii,

zostałeś Jej rycerzem.

Marzyłeś o tym, by poganie

mogli wszyscy uwierzyć.


Chciałeś podbić cały świat dla Niej,

każdą duszę na ziemi.

Ona w sposób trudny, niezwykły,

zabrała cię do siebie.


Jesteś wzorem wielkiej miłości

zdolnej aż do męczeństwa.

Obdarz dzieci i młodzież polską

ziarnem twego szaleństwa.


Wiersze ze zbioru „Mały misjonarz” – Zofia Jasnota

Mój chrzest Z. Jasnota
Mój chrzest był bardzo dawno

Nic z niego nie pamiętam.

Rodzice się modlili,

ażebym został świętym.


Mam krzyżyk i medalik,

trzy zdjęcia kolorowe.

Na jednym z nich ksiądz proboszcz

polewa moją głowę.


Podobno byłem grzeczny

i wcale nie płakałem,

zasnąłem potem smacznie,

jakby nic się nie stało.


A przecież moje życie

gruntownie się zmieniło.

Należę do Jezusa

i On jest moją siłą.


Wiem teraz i rozumiem,

bo już nie jestem mały,

że muszę całym życiem

wyznawać swoją wiarę..

Modlę się dziś gorąco

za tych mieszkańców ziemi,

którzy nie znają Boga,

by mogli być ochrzczeni.

Spraw, Ojcze, aby wszędzie

dotarli misjonarze

i mogli drogę wiary

każdemu z ludzi wskazać.


Z twojego okna – Zofia Jasnota
Z twojego okna widać niewiele:

wysokie bloki i skrawek nieba.

Czy umiesz patrzeć bardzo daleko

i myśleć o tym, co światu trzeba?


Na twoim stole leżą cukierki,

które w niedzielę babcia ci dała.

Wiesz, że na świecie są głodne dzieci,

które nie jedzą nawet dzień cały?


Z twojego domu w mieście czy na wsi,

biegną w nieznane szosy i ścieżki.

Którą z nich pójdziesz za głosem Pana,

by chorych, smutnych, biednych pocieszać?


Gdy wszyscy ludzie poznają Boga,

można się będzie nie bać o przyszłość.

Daj swoje serce, daj swoje ręce,

chodź razem z nami pomagać misjom.


Pożegnanie misia – Zofia Jasnota
Misiu pluszowy, żegnam się z tobą.

Nie rób grymasów i smutnej miny.

Czeka cię podróż bardzo daleka.

Pojedziesz sobie do Argentyny.


Abyś się poczuł lepiej i raźniej,

dodam ci piłkę, kredki i klocki,

a może nawet pieska małego.

No, misiu, nie bądź taki markotny.


Mnie też jest ciężko. Bardzo cię lubię,

ale wysyłam cię tak daleko,

bo tam są dzieci biedne i głodne,

będą na ciebie z radością czekać.


One nie miały nigdy zabawek,

żadnej laleczki, żadnej maskotki.

Pojedziesz do nich w moim imieniu,

zawieziesz trochę uśmiechów z Polski.


Jeszcze się dąsasz? Nic nie rozumiesz.

Misiu, to przecież zaszczyt dla ciebie,

że możesz komuś zrobić przyjemność,

że możesz kogoś w smutku pocieszyć.


Co powie na to siostra w kościele,

która te paczki organizuje?

Trzymaj się dzielnie! Ściskam cię mocno.

Na pożegnanie w pyszczek całuję.


Widziałem zdjęcie – Zofia Jasnota
Widziałem zdjęcie czarnych dzieci,

które siedziały gdzieś na polu

i pod opieką, białej siostry

uczyły się o Panu Bogu.


Były skupione, zasłuchane,

chciały zrozumieć, pojąć wszystko

i zapamiętać każde słowo

z ważnej nauki katechizmu.


Nie miały książek i zeszytów,

żadnych obrazków ani filmów,

ale wyraźnie było widać

na każdej twarzy wielką pilność.


Na naszych lekcjach jest inaczej,

często rozmawiam, piszę brzydko.

Od dziś poprawię się z religii.

To będzie także pomoc misjom.


Czarna mama – Zofia Jasnota
Na obrazku czarna mama

pochylona stoi.

Pewnie nuci kołysankę

swojemu smykowi.


Obok widać chaty z trzciny.

Może to jest wioska,

w której takich czarnych chłopców

bardzo wielu mieszka.


Czarna mama jest szczęśliwa,

chyba się uśmiecha.

Taki synek kędzierzawy

to wielka pociecha.


Pewnie biegał, fikał kozły,

skakał pod palmami,

zrywał liście baobabu

na leśnej polanie.


Czarna mama patrzy w przyszłość

z troską taką samą,

jaką czasem widzę w oczach

mojej własnej mamy.


Dobry Boże, ześlij radość

i pokój prawdziwy,

aby mamy w całym świecie

już się nie martwiły.


Ześlij pokój – Zofia Jasnota
Gdyby gumką powycierać z serc granice,

powykreślać, powyrzucać dawne spory

i zapomnieć, kto się kiedy z kim pokłócił,

to dopiero świat nasz byłby przemieniony.


Gdyby nagle w całym świecie wszystkie wojska

zamiast strzelać, podawały sobie ręce,

a dowódcy bardzo grzecznie się kłaniali,

to nie byłoby już nigdy wojny więcej.


Czy to wszystko takie całkiem niemożliwe?

Czyżby dzieci nic nie mogły na tym świecie?

Te marzenia, te pragnienia, te nadzieje,

niech do Boga jak najszybciej wszysktkie lecą.


Dobry Jezu, ucisz w sercach gniewy, burze.

Ześlij pokój wszystkim krajom i narodom.

Połącz ludzi rozproszonych, podzielonych,

niech na ziemi zapanuje Twoja zgoda.


Woda – Zofia Jasnota
Podlewam kwiatki na balkonie,

chlapię się co dzień pod prysznicem,

gdy padał ciepły deszcz lipcowy,

wybiegłam boso na ulicę.


A kiedy już za długo leje,

to mi się całkiem psuje humor,

bo wtedy trzeba siedzieć w domu

i czasami można umrzeć z nudów.


Raz pod adresem takiej chlapy

wyrwały mi się brzydkie słowa,

a wtedy babcia powiedziała:

- Za wodę trzeba też dziękować.


Jak to? Za taką zwykłą wodę,

której jest pełno w każdym kranie?

A teraz psuje nam wakacje

i nic z nich chyba nie zostanie.


Więc babcia mówi mi o suszy,

o krajach, w których deszcz nie pada,

gdzie wysychają wszystkie studnie

i nie ma na to żadnej rady.


Spękana ziemia nic nie rodzi,

piasek unosi się na wietrze.

Ludzie chorują, umierają,

modlą się choć o kroplę deszczu.


Zrobiło mi się bardzo smutno,

bo wcale nie wiedziałam o tym,

że dzięki wodzie wszystko żyje

i że cenniejsza jest od złota.


Nie będę więc nudzić, grymasić,

kiedy się wlecze dzień deszczowy,

ale pomodlę się gorąco,

by Pan Bóg wszystkim zesłał wodę.


Nowe działanie – Zofia Jasnota
Jola dostała dwie nowe lalki,

ubrane w śliczne ludowe stroje.

Gdy Iza chciała jedną potrzymać,

Jola krzyczała: - Nie rusz, to moje!


Maciek ustawił swoich żołnierzy,

rozgrywał nimi przeróżne boje.

Gdy Wojtek chciał się razem pobawić,

to Maciek krzyknął: - Nie rusz, to moje!


Wojtek powiedział, że Jola z Maćkiem

odkryli chyba nowe działanie,

że to jest przewrót w matematyce,

zamiast dzielenia, zatrzymywanie.


Nie dam! Nie ruszaj! Zostaw! To moje! –

taki to refren wciąż powtarzają

i nie chcą widzieć, i nie chcą słyszeć,

że innych ciągle tym zasmucają.

A przecież wszystko mamy od Boga:

słońce i niebo, calutką ziemię.

Darmo wzięliście, darmo dawajcie

-takie zostawił nam polecenie.


Samoluby – Zofia Jasnota
Mamusiu, daj mi gumę do żucia!

Tatusiu, kup mi dwa ciastka i loda!

Babciu, nie pytaj o szkolne kanapki,

bo wyrzuciłam je wszystkie na schodach.


Nie będę kończyć starego zeszytu,

bo mi się nie chce pisać w nim ładnie.

Może po prostu zgubię go po drodze.

Poproszę w domu, to nowy dostanę.


Nie chcę sukienki z białym kołnierzykiem.

Nie włożę więcej zeszłorocznej kurtki.

Muszę mieć spodnie, takie najmodniejsze,

jak nie dostanę, nie będę się uczyć.


Takie żądania słychać bardzo często,

różne grymasy, dąsy, narzekania,

gdyż świat jest pełen małych samolubów,

którym egoizm oczy pozasłaniał.


Nie dostrzegają potrzeb mamy, babci,

nie wyślą listu do samotnej cioci,

nie chcą pożyczać, nie chcą się podzielić

i nie pomogą, choćby ktoś poprosił.


Na ziemi żyje tyle biednych dzieci,

które są głodne, męczą się w chorobie,

nie mają ubrań, książek i zeszytów.

Jak można myśleć wyłącznie o sobie?


Choć trudno dotrzeć gdzieś do Eskimosów,

do głodujących w dalekiej Afryce,

to każde dziecko może się pomodlić

i złożyć swoją ofiarę na misje.


Może nie zjadać codziennie cukierków

i zrezygnować parę razy z kina,

aby kolega z dalekiego kraju

mógł dostać chleba i z głodu nie zginął.


Prośba – Zofia Jasnota
Daj nam, Boże, dobre oczy,

aby dostrzegały wszystko,

różne biedy, różnych ludzi,

tych dalekich i tych bliskich.


Daj nam też wrażliwe serce,

które umie współczuć innym

i odczuwa cudze sprawy

jak kłopoty swej rodziny.


Daj nam ręce pracowite,

bardzo chętne do pomocy,

mocne, czułe, delikatne,

przynoszące dar radości.


Pozwól iść za Tobą wszędzie

szlakiem służby i miłości.

Prowadź w różne miejsca ziemi,

by dobrocią ludzi łączyć.


Ojcze, poślij księży – Zofia Jasnota
Ojcze, poślij księży do najdalszych krajów,

w niedostępne miejsca, gdzieś na krańce ziemi,

aby nieśli Ciebie i Twoją naukę

tam, gdzie nie dotarło światło Ewangelii.


Niech wznoszą kościoły, szkoły i szpitale,

czarnym Afrykanom, biednym Eskimosom.

Niech mówią Indianom skrzywdzonym przez białych,

że jest Ktoś, kto bardzo wszystkich ludzi kocha.


Ojcze, poślij księży do bogatych krajów,

w których ludzie żyją w siebie zapatrzeni,

do różnych pałaców, wilii, mieszkań w blokach,

tam, gdzie zagubione światło Ewangelii.


Niech w starych świątyniach zgromadzą wierzących,

rozkołyszą dzwony, by zbudzić sumienia.

Niechaj wskażą wszystkim wielkie biedy świata

i szczęście ukryte w radości dawania.


Ojcze, poślij księży do ponurych krajów,

w których kwitnie przemoc i nie ma nadziei,

do ludzi zaciętych, pełnych nienawiści,

tam, skąd wyrzucono światło Ewangelii.


Niech idą z miłością, która jest cierpliwa,

która nie zazdrości, nigdy się nie kończy,

i godzą zwaśnionych, krzepią załamanych,

uczą zaślepionych, ratują błądzących.


Przy polskim opłatku – Zofia Jasnota
Przy polskim opłatku, pod polską choinką,

pomódlmy się także i za misjonarzy,

którzy odjechali gdzieś bardzo daleko,

o ojczystych stronach tylko sobie marzą.


Jedni widzą palmy, piaszczystą pustynię,

inni dziką dżunglę, lianami zarosłą,

ale pewnie wszyscy w wieczór wigilijny

wędrują myślami do odległej Polski.


Może mają w szopce czarną Matkę Bożą

albo skośnooką, ubraną w kimono.

Zamiast krakowiaka, małego górala,

stoi przy stajence Indianin, Eskimos.


Może zdążył dotrzeć do nich list z opłatkiem,

który czyjeś ręce serdeczne wysłały,

a może przez lata ich bliscy odeszli,

nikt do nich nie pisze, pozostali sami.


Módlmy się gorąco przy rodzinnym stole,

aby nasi księża, nasi bracia, siostry,

mieli wielką wiarę, dużo siły, zdrowia

i Pana Jesusa wszystkim ludziom nieśli.


Dziękujemy wam, misjonarze – Zofia Jasnota
Dziękujemy wam, misjonarze,

że jesteście na całym świecie,

że do bardzo odległych krajów

zanosicie wciąż Ewangelię.


Chcemy poznać wasze radości,

wszystkie troski, smutki, kłopoty.

Pamiętamy o waszych sprawach

i jesteśmy przy was modlitwą.


Dziękujemy za wasze serca,

w których Pan Bóg miejsce uczynił

dla Murzynów, Chińczyków, Indian,

dla każdego mieszkańca ziemi.


Nie możemy do was pojechać,

bo jesteście bardzo daleko.

Przesyłamy wam podarunek

z naszych ofiar, z małych wyrzeczeń.


Aby nie zabrakło tych, którzy łączą ludzi – Zofia Jasnota
Z ręki Boga wszystko wyszło bardzo dobre.

Ziemia była rajem bez łez, bez cierpienia.

Grzech podzielił ludzi, dzieli coraz głębiej,

zgodę i harmonię w nienawiść przemienia.


Jednych zagarnęła żądza posiadania,

zagrabiają wszystko i ciągłe im mało.

Drudzy chcą panować nad ziemią i niebem,

wywołują wojny, bez przerwy się zbroją.


Świat jest pełen napięć groźnych i bolesnych.

Ludzie wegetują, umierają z głodu,

są wyzyskiwani, nad siły pracują,

żyją w ciągłym strachu, wolni być nie mogą.


Ponad podziałami, ponad nienawiścią,

idą wysłannicy Bożej Ewangelii,

która uczy kochać według praw Jezusa,

żąda zmiany życia, wszystkie rany leczy.


Boże wszechmogący, Ojcze miłosierny,

błagam Cię wytrwale, proszę Cię gorąco,

poślij misjonarzy do każdego kraju,

aby nie zabrakło tych, co ludzi łączą.


Modlitwa – Zofia Jasnota
Mała święta Teresa

ukryta w swojej celi

modliła się za misje

z wielką wiarą, nadzieją.


Żyła w jednym klasztorze,

nie wyjeżdżała nigdzie,

ale ona została

znaną patronką misji.


Wszystkie swoje cierpienia,

wszystkie swoje ofiary

niosła dobremu Bogu,

by inni mieli wiarę.


Jak bardzo wiele znaczy,

taka cicha modlitwa.

Pozwala misjonarzom

w trudnych warunkach wytrwać.


Otwiera drzwi zamknięte

i serca pełne pragnień.

W naszym żywym Kościele

nigdy jej nie zabraknie.


W każdej chwili na świecie

jakiś Boży pracownik

czeka, że ktoś wierzący

za niego się pomodli.


Pożegnanie misjonarzy – Zofia Jasnota
Żegnacie ojczyste strony,

jedziecie bardzo daleko.

Nie znacie ludzi, zwyczajów.

Nie wiecie, co was tam czeka.


Patrzycie na polne kwiaty,

na drzewa, na kolor nieba,

by wszystko to zapamiętać

na długie miesiące, lata.


Z Polski bierzecie swą wiarę

głęboką, mocną, żarliwą,

która chce góry przenosić

i zbierać obfite żniwo.


Wyrosła na polskiej ziemi,

w waszych rodzinach, w kościele

i rośnie wciąż nieprzerwanie,

by innych hojnie obdzielać.


Nosicie krzyż misjonarski,

znak zjednoczenia z Chrystusem,

którego chcecie nieść wszędzie

i głosić Jego naukę.


Niech nasza najlepsza Matka

z obrazu na Jasnej Górze

prowadzi was drogą prostą,

codziennie umacnia, strzeże.


A my wasze wszystkie prace

będziemy wspierać modlitwą,

która pomoże wam działać

i w trudnych warunkach wytrwać.


Matko Boża – Zofia Jasnota
Matko Boża, bliska wszystkim ludziom,

przedstawiana na tylu obrazach,

malowana przez dziecko w zeszycie,

wystrugana z lipowego drzewa.


Wizerunki Twe zdobią kościoły

i najmniejszą kapliczkę przydrożną.

Jesteś w tylu muzeach, galeriach,

aby w serca przechodniów spoglądać.


Ojciec Święty korony Ci niesie,

przed ikoną ktoś modli się cicho,

jakiś więzień ukrywa medalik,

ktoś figurkę ustawił przy chorym.


Nie ma miejsca na ziemi bez Ciebie.

Jesteś wszędzie jak Matka najlepsza,

wskazująca wyłącznie Jezusa,

zatroskana o Jego królestwo.


Niosłaś Syna do krewnej Elżbiety,

zanim jeszcze się zdążył narodzić.

Wyśpiewałaś piękny hymn pochwalny,

którym żyło Twoje serce młode.


Matko Boża, na szlaki nieznane

w każdej chwili misjonarz wyrusza.

Pragnie ludziom przekazywać światło.

Bądź patronką niosących Jezusa.


Ojcze Święty – Zofia Jasnota
Ojcze Święty, misjonarzu,

Podróżujesz wokół świata

I odwiedzasz różne kraje,

Aby wszystkich ludzi zbratać.


Przemawiałeś w Ameryce,

Poleciałeś do Japonii,

Rozmawiałeś z Indianami,

Przywitałeś czarne siostry.


Zawsze głosisz miłość Boga

I sumienie ze snu budzisz,

Podtrzymujesz wciąż nadzieję

W umęczonych prostych ludziach.


Różne dzieci są przy Tobie:

Te z wieżowców i te z buszu,



Bardzo modlę się za Ciebie

Byś mógł wszystkim nieść Chrystusa.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość