Strona główna

W zielonym zoo skaczą pawiany, paplą papugi, ryczą lwy…”


Data18.06.2016
Rozmiar12 Kb.
W zielonym ZOO skaczą pawiany, paplą papugi, ryczą lwy…”
Tak właśnie w latach 60. śpiewała Ludmiła Jakubczyk, nieświadoma, że piosenka stanie się w przyszłości hymnem krakowskiego festiwalu muzycznego Green ZOO. Cofnijmy się do 2011 roku... Fundacja Front Row Heroes, zajmująca się organizowaniem koncertów niezależnych zespołów, postanowiła zaaranżować w Krakowie koncert Basi Bulat – kanadyjskiej songwriterki polskiego pochodzenia. Wraz z planowaniem koncertu zaczęły napływać zgłoszenia odnośnie supportowania artystki. Wtedy do głowy organizatorów wpadł genialny pomysł na stworzenie nowego projektu. Z racji tego, że za wszystkim stał występ Basi, organizatorzy postanowili nazwać swój nowy projekt Green ZOO Festival – od coveru piosenki „W zielonym ZOO”, który Basia wykonała podczas supportu zespołu Arcade Fire, dzień wcześniej na warszawskim Torwarze. I tak od pięciu lat możemy być świadkami inicjatywy w kompletnie innym wymiarze niż dotychczasowe festiwale najbardziej nam znane. Dlaczego? Oprócz tego, że festiwal ma charakter showcase’owy, występują na nim początkujące lub mało znane zespoły, można odczuć na nim przyjazną i rodzinną atmosferę. W kameralnej aranżacji publiczność ma na wyciągnięcie ręki artystę a artysta dzięki temu może swobodnie nawiązać kontakt z publiką. Jest to dobre rozwiązanie szczególnie dla stawiających pierwsze kroki na scenie – można swobodnie obcować z uczestnikami bez mocnej presji wywołanej ogromem sceny i widokiem tłumu. Po przejrzeniu harmonogramu z zeszłorocznej edycji, zauważyłam, że między kolejnymi koncertami w różnych klubach jest średnio godzina różnicy. Pierwsze, co przyszło mi do głowy to obraz zalatanych uczestników, którzy najchętniej zagięliby czasoprzestrzeń, aby dotrzeć punktualnie na koncerty. Okazuje się, że nie ma potrzeby ciągłego spoglądania na zegarek i biegania po mieście w poszukiwaniu najkrótszej drogi między klubami. Festiwal ma być odskocznią i pewną formą relaksu. Artyści wraz z koordynatorami festiwalu kierują się tym założeniem i potrafią przesunąć koncert nawet o pół godziny, aby wszyscy mogli przybyć na czas. Jeżeli okaże się, że cały klub upchany jest po brzegi, a dla Ciebie nie ma już miejsca, nie martw się! Jutro zapewne będziesz miał okazję przyjść na powtórkę, ponieważ artysta również z Tobą chce podzielić się swoim koncertem. I jak tu przejść obojętnie obok takich dogodności?
Ekspres do serc festiwalowiczów
Festiwal bardzo szybko ewoluuje, spontanicznie powstał i równie spontanicznie pragnie kraść nasze serca. Pierwsza edycja trwała dwa dni, a w przeciągu pięciu lat festiwal przedłużył się do dwóch miesięcy! Analizując program tegorocznej edycji można zauważyć podział harmonogramu na cztery części. Pierwszą częścią była rozgrzewka, w ramach której na początku maja amerykańska grupa Screaming Females z supportującym Kaseciarzem, zagrała koncert w klubie RE. Po rozgrzewce, przyszedł czas na centralną część projektu kiedy można było posłuchać startujące zespoły w ramach bloku Open ZOO, dać się ponieść klubowej atmosferze z Wilhelmem Brasem oraz Heroiną, a oprócz tego odpłynąć w rytmach Doug Tuttle ze Stanów, Dinner z Danii, a także Ukrytych Zalet Systemu i Alameda 5 z Polski. Wielką niespodzianką, z ogłoszeniem której organizatorzy wstrzymywali się do samego końca, był koncert Kanadyjczyka Jesse Osborne- Lanthiera. Półmetek stanowił występ Buke and Gase z supportującą Kubaterrą na scenie POP Green ZOO, której kuratorem od 2012 roku jest kanadyjski Pop Montreal. Na pożegnanie, pod koniec czerwca, miała wystąpić amerykańska grupa ZS, lecz z powodów rodzinnych członka grupy koncert został odwołany. Organizatorzy nie zapomnieli o wszystkich posiadaczach karnetów i biletów na wydarzenie, dlatego w ramach rekompensaty zaplanowali na wrzesień koncert grupy Ensemble Economique, na który mogły przyjść również osoby bez karnetu za symboliczną opłatą 15 zł. Jednocześnie obiecali, że przy najbliższej okazji zaproszą ponownie ZS do Krakowa. Tym sposobem GZF odgonił jesienną aurę i przypomniał o tych majowo-czerwcowych ciepłych wieczorach. W programie eventu, oprócz koncertów nie zabrakło również paneli dyskusyjnych i spotkań z zagranicznymi gośćmi. W tym roku gościem GZF był Loïc Bodson, organizator belgijskiego festiwalu Beautés Soniques. Takie wydarzenie kulturalne to gratka nie tylko dla osób z branży muzycznej, ale także dla festiwalowiczów, a wszystko za nie więcej niż 100 zł. W tym roku karnet na cały festiwal już w dniu rozpoczęcia eventu kosztował 90 zł, a bilety na pojedyncze koncerty od 15 zł do 30 zł. Tegoroczna edycja GZF odbyła się tylko w dwóch miejscach, klasycznie na scenie plenerowej klubu Betel oraz w klubie RE. Rozmieszczenie koncertów tylko w dwóch lokalach jest o wiele bardziej korzystne, niż jak to było w przypadku trzeciej edycji, podczas której trzeba było odwiedzić aż 6 klubów. Do tej pory na liście miejscówek naznaczonych przez Green ZOO, oprócz wcześniej wymienionych, przewinęły się również kluby Bomba, Kot Karola, Piękny Pies czy Rozrywki Trzy.
I Ty możesz być współorganizatorem!
Od 2014 roku w ramach akcji na portalu „Wspieram Kulturę” możemy dołożyć swoją cegiełkę do budowy projektu. Mamy szansę poczuć się dzięki temu jak współorganizatorzy festiwalu! Po dokonaniu wpłaty zostajemy jednocześnie posiadaczami zaproszenia w postaci karnetu bądź biletu na wydarzenie. Festiwal powstał jako inicjatywa całkowicie oddolna. Wydarzenie realizowane jest dzięki zgranej współpracy między Fundacją Front Row Heroes, artystami, klubami i przede wszystkim festiwalowiczami. Partnerami inicjatywy są również festiwale Pop Montreal oraz Beautés Soniques , z którymi organizatorzy Green ZOO dzielą te same idee i wartości kreowania miejskiego festiwalu przepełniającego ulice kolorowymi rytami. Oprócz tego projekt wspierany jest przez Województwo Małopolskie, Stowarzyszenie Sztruks, markę Grolsch oraz wielu innych sponsorów i partnerów.


To nie miejsce gdzie zobaczymy gwiazdy rozchwytywane przez największe festiwale świata, tu zobaczymy wschodzące gwiazdy, które niedługo mogą rozbłysnąć swoim talentem przed wielkim tłumem. Festiwal słynie z promowania muzyki niezależnej, alternatywnej. Do tej pory w ramach projektu wystąpiło ponad 30 grup muzycznych w 6 klubach. Mimo, że są to zespoły niszowe, na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Muzyka jest tu priorytetem. Sam Ben Caplan, podczas koncertu w Krakowie bardzo podziękował organizatorom i widzom za wyjątkowy klimat z jakim spotkał się na GZF. Organizatorzy bardzo się starają, aby każdy biorący udział w wydarzeniu czuł się jak najlepiej i zapamiętał każdą magiczną chwilę. Nie ma jeszcze podanych oficjalnych informacji odnośnie 6. edycji projektu, ale na pewno zostaniecie poinformowani o pierwszych ogłoszeniach. Chociaż Green ZOO jest mocno naznaczony symbolem kanadyjskiego liścia to i tak jego głównym celem jest promowanie festiwalu jako polskiego eventu na wysokim, nie odbiegającym od zachodniego, poziomie. Dotychczas Kraków znany nam jest najbardziej z takich tworów jak Unsound, Sacrum Profanum, Live Music i Selector Festival. Przy takich gigantach Green ZOO jest strasznym maluchem, ale może warto dać mu szansę ponieść się w nieznane?


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość