Strona główna

Włatcy Móch Mateusz Meyer


Pobieranie 46.85 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar46.85 Kb.
Włatcy Móch

Mateusz Meyer


Na podstawie serialu o tym samym tytule.
Mojej Kasi, która swoim uczuciem wspierała mnie w pracy nad książką…
Włatcy Móch – Lekcja 4 – Wójek Alfred
W klasie 2B, do której chodziła nasza paczka – Maślana, Konieczko, Czesio i Anusiak, pojawiło się coś nowego. Przed tablicą stał stolik, a na nim zakryty szarym prześcieradłem eksponat. Wszyscy się zastanawiali, co to może być, a Pani Frauł trzymała ich w niepewności…

[Pani Frauł] - Dzięki funduszom komitetu rodzicielskiego, nasza klasa wzbogaciła się o nową pomoc naukową. Dzięki niej, każdy z was będzie mógł poznać się z zupełnie innej strony. Pewnie jesteście ciekawi, z jakiej. No cóż…

… Pani Frauł ściągnęła prześcieradło i uczniowie zobaczyli model człowieka. Głównym punktem był brzuch i to, co się w nim znajduje…

[Pani Frauł] - … od środka.

… To, co potem nastąpiło, muszę napisać, bo to jest książka bez cenzury, nikt z klasy nie wspominał za dobrze, ale Czesio myślał potem tylko o tym…

[Pani Frauł] - To naprawdę wspaniały model. Mamy dostęp do wszystkich narządów.

… Nauczycielka wyciągnęła serce i pokazała klasie. Konieczne się zrobiło niedobrze…

[Pani Frauł] - Możemy na przykład zważyć w dłoni jądra…

… Nauczycielka wyciągnęła to, o czym wspomniała i pokazała uczniom. Tym razem Anusiaka coś zaczęło mdlić…

[Pani Frauł] - Możemy też zmierzyć, jaką długość mają jelita.

… Pani wyciągnęła jelito długie i pokazała dzieciom. Tego już Maślana nie wytrzymał i puścił pawia na podłogę…

[Pani Frauł] - Lub sprawdzić jak bardzo pofałdowany jest mózg.

… Jeden tylko Czesio był nad-wyraz szczęśliwy. W momencie, gdy nauczycielka wyciągnęła mózg Czesio klaskał już w dłonie i omal mu się nie wyrwało: „Hura!”…

[Pani Frauł] - Ale najpierw musimy wymyślić imię dla naszego nowego przyjaciela. Jakieś propozycje?

… Dzieciaki się nie odzywały, bo były w szoku. Czesio w końcu poznał kogoś podobnego do niego, a resztę to wystraszyło i się pochowali pod ławki…

[Pani Frauł] - No śmiało, nie wstydźcie się.

… Czesio wstał i podniósł rękę do odpowiedzi…

[Czesio] - Wójek Alfred!

[Pani Frauł] - Co wy na to?

… Dzieci nadal były w szoku i nikt nie odważył się odezwać. Czesio klaskał w dłonie i wołał: „Brawo!”…

[Pani Frauł] - Skoro nie ma sprzeciwu, powitajmy w naszej klasie Wójka Alfreda.

… Czesio nadal klaskał w dłonie, a razem z innymi dzieciakami powiedział: „Dzień-do-bry!”…

[Czesio] - Brawo! Brawo!

… Lekcje się skończyły i chłopacy wracali do domów…

[Anusiak] - Widzieliście? Ona mu wyciągnęła jaja z wora…

[Konieczko] - Ja się czułem jakby to w moich gmerała…

… Maślana znowu nie wytrzymał i puścił pawia na chodnik…

[Czesio] - Myślicie, że wujek Alfred zakoleguje się ze mną?

[Konieczko] - Czesiu, to manekin. On nie jest prawdziwy.

[Czesio] - Jak nie prawdziwy? Czesio widział.

[Konieczko] - Ale on nie może się z tobą kolegować, bo nie jest żywy!

… W tylko takich przypadkach Anusiak przewyższał Konieczkę inteligencją i wiedział, że Czesiowi tego się nie wytłumaczy…

[Anusiak] - Konieczko, odpuść. Tak, Czesiu – zakolegujecie się. To będzie twój najlepszy przyjaciel.

[Czesio] - Super.

[Maślana] - Słuchajcie – chodźcie do mnie na chatę, zagramy w „Magicznych Wojowników”. Muszę jakoś zapomnieć o tym koszmarze…

… Maślana po raz kolejny rzygnął na chodnik. Koledzy poszli do Maślany pograć w „Magicznych Wojowników”. Była to gra planszowa, w której uczestniczyły wybrane przez graczy postacie. Ostatecznie: Maślana wybrał Elfa, Konieczko – Trolla, Anusiak – Orka, a Czesio – Zombi, do którego nie miał daleko…

… Tymczasem gdzieś nad grobem Marcela, na cmentarzu, gdzie mieszkał Czesio, stała Higienistka. Przyszła odwiedzić grób Marcela, złożyć różowe kwiaty, których on nienawidził, ale Ona o tym nie wiedziała, i trochę poszlochać…

[Higienistka] - Mój Marcelu. Cieszę się, że znów mogłam Cię odwiedzić. Może opowiem Ci, co dziś przydarzyło mi się w pracy. No, więc, cały dzień było spokojnie: segregowałam fiolki z lekami, potem musiałam zdezynfekować wziernik, przez cały dzień odwiedził mnie tylko jeden uczeń – Maślana, poczuł się słabo i zwymiotował w klasie. Podałam mu krople miętowe, po ich połknięciu zwymiotował w gabinecie. Wtedy przypomniałam sobie, że przy wymiotach nie wolno podawać kropli miętowych. Potem wróciłam do domu, zjadłam zupę, pozmywałam i w drodze na cmentarz, ułożyłam dla Ciebie bluesa!



U tu ru, ru rum…

... W czasie, gdy Higienistka opowiadała swoją historię, Marcel – tak ,ten sam Marcel, co to umarł i był sąsiadem Czesia na cmentarzu, stał za swoim pomnikiem, palił papierosa i słuchał co też ta jego stara baba, jak Higienistkę nazywał, plecie za bzdury...

… Tymczasem u Maślany w domu gra rozpoczęła się…

[Anusiak] - To, co. Ja będę Elfem. Czesio – ty będziesz, Zombiakiem.

[Czesio] - NieE. Dlaczego zawsze ja mam być Zombiakiem?

[Anusiak] - No, bo nie wiem… Tak jakoś się kojarzysz.

[Maślana] - Czesio ma rację, to niesprawiedliwe. Losujmy, kto kim będzie grał.

[Konieczko] - Zagrajmy w charkane wyścigi!

[Anusiak] [Konieczko] [Maślana] [Czesio] - Super!

[Konieczko] - Ten, kto będzie pierwszy zostaje Elfem, drugi będzie Orkiem, a trzeci Trolem, a czwarty Zombiakiem.

[Maślana] - Dobra.

[Anusiak] - Trzy, Cze- RY!

… Chłopacy charknęli na szybę…

[Anusiak] - Wygrywam!

[Maślana] - Szybciej, szybciej!

[Konieczko] –Dawaj, dawaj!

[Czesio] - Czesio, Czesio! Ha, Ha! Hura!

… Konieczko ogłaszając wyniki przydzielił pionki…

[Konieczko] – Czesiu jesteś Elfem, Anusiak gra Orkiem, Je będę Trollem, a Maślana jest Zombiakiem.

… Może pamiętacie, z Lekcji Trzeciej, że chłopacy mają niezwykłą wyobraźnię? Właśnie ją zaczęli używać, by przenieść się do świata fantazji…

… Czesio ubrany w zielony strój Elfa kroczył pośród drzew i śpiewał, a może raczej się darł…

[Czesio] - Czesio jest Elfem! Czesio jest Elfem!

… Czesio dotarł do jedynej przeprawy na Leśnej Rzece. Jednak przejście torował, Ork, którego Czesio musiał pokonać, przekupić, albo przekonać do tego by go dalej przepuścił…

[Anusiak] - Jeśli chcesz tędy przejść, elfi-przybłędo, musisz wypełnić jedno z moich zadań!



Jeśli tego nie zrobisz, odrąbię ci pisiola!

[Czesio] - Czesio chce wypełnić misję.

[Anusiak] - Jaką misję wybierasz?

[Czesio] - Czesio chce ratować Wójka Alfreda!

[Anusiak] - Co?! Chyba niema takiej misji…

[Czesio] - Ale Czesio chce ratować Wójka Alfreda!

[Anusiak] - Do wyboru są trzy misje: 1. Możesz przynieść mi głowę smoka. 2. Zabić Czarnoksiężnika. 3. Nazbierać chrustu. Co wybierasz?

[Czesio] - Czesio chce uratować Wójka Alfreda!

[Anusiak] - No, nie no. Jak ja mam być, w dupę, Orkiem Strażnikiem? Przełaź Czesiu i nie wnerwiaj mnie!

[Czesio] - Mogę iść?

[Anusiak] - Tak, idź już i nie przeszkadzaj!

… Czesio przeszedł przez przeprawę bez problemu. Ork Anusiak został, aby pilnować dalej. Przez przeprawę chciała się przedostać mała, szara, bezbronna myszka, niestety bezlitosny Ork ją zauważył na moście…

[Anusiak] - Ha, Ha, Ha, bestio! Zniszczę Cię!!!

… Ork swoim toporem przerąbał myszkę na pół. Tymczasem Elf Czesio dotarł już do podziemnego przejścia, do którego wejścia strzegł Troll Konieczko…

[Konieczko] – Czego szukasz, elfie w krainie Trolli?

[Czesio] - Szukam Wójka Alfreda!

[Konieczko] – Jakiego znowu Wójka?! Co ty bredzisz Czesiu, gramy w „Magicznych Wojowników”! Tu nie ma żadnych zasranych wujków!

[Czesio] - Ale Elf Czesio…

[Konieczko] – Za karę rzucam na ciebie Zaklęcie Przeniesienia! Wysyłam cię do Maślanych Lochów!

… Każdy z bohaterów posiadał jakąś moc. Elf miał łuk, strzały i ich mógł używać. Ork miał siłę i swój topór, którym mógł wszystko rozrąbać. Troll rzucał zaklęcia. A Zombi … praktycznie nie miało żadnej mocy. Czesio znalazł się w Maślanych Lochach. Było to miejsce, z którego nieliczni potrafili znaleźć wyjście…

[Czesio] - Wójku Alfredzie! Wójku Alfredzie! Wójku Alfredzie!

… Czesio znalazł jakąś komnatę, w której spotkał Zombi Maślanę…

[Maślana] - Jestem nieumarłym Szamanem. Żywi tu nie mają wstępu! Zniszczę cię elfie!

… Zombi Maślana trzymał miecz i próbował dźgnąć Elfa Czesia, ten jednak uskoczył…

[Czesio] - Elf Czesio nie zna trwogi!

… Czesio wyciągnął coś z kieszeni i rzucił w Zombi Maślanę…

[Maślana] - Auł! Czym ty do cholery rzucasz, Czesiu?

[Czesio] - Magiczne Jądro Alfreda!

… Maślana nie wytrzymał i rzygnął. W komnacie pojawiła się ręka Konieczki, taka wielka, z realnego świata...

[Konieczko] – Jako mistrz gry, dyskwalifikuję Czesia! Za oszukaństwo i upierdliwstwo.

[Czesio] - Jak to?

[Anusiak] - Mamy cię dość Czesiu, wypierdalaj.

[Czesio] - A co to znaczy?

[Anusiak] - Tata tak powiedział do mamy i sobie poszła.

… Ręka Konieczki chwyciła Czesia i wyrwała z świata gry…

[Czesio] - Nie, nie, nie…

… Czesio został wyrzucony i miał sobie, delikatnie mówiąc, pójść. Czesio wracał po ciemku na cmentarz i szlochał…

[Czesio] - Buu… bu... Co za gnoje… uuu… kutafony połamane… buu… uu… Sram na was! Znajdę Wójka i z Nim się będę bawił… Buu…

… Tymczasem na cmentarzu przy swojej mogile stał Marcel i trzymał kwiaty, które przyniosła mu Higienistka…

[Marcel] - Apsiuuu! Serwus Czesiu! Czesiu?!

[Czesio] - Tak?

[Marcel] - Coś się stało?

[Czesio] - Auuu…

[Marcel] - Siadaj, pogadamy.

… Tymczasem u Maślany na chacie siedzieli pozostali trzej, ale im się jakoś nudziło…

[Konieczko] – Kurde, żal mi Czesia. Chyba trochę przegięliśmy…

[Anusiak] - To, co? Może mu mamy teraz dupę wylizać?

[Maślana] - Weź przestań Anusiak, ty oblechu!

[Anusiak] - No, a co?

[Konieczko] – Wiecie, co myślę? Powinniśmy mu to jakoś wynagrodzić…

[Anusiak] - Czyli?

[Konieczko] – Zróbmy coś, żeby sprawić mu przyjemność.

[Maślana] - Ale co?

[Konieczko] – No, może byśmy skołowali mu tego manekina z klasy? Tak się nim podjadał…

[Anusiak] - Chyba śnisz, jak?

[Konieczko] – Jak? Sposobem!

[Maślana] - Robimy skok?

… Pewnie ciekawi was, co słychać u Czesia i o czym chciał mu Marcel powiedzieć…

[Marcel] - Każdy ma prawo do spełniania swoich marzeń. Twoim marzeniem jest mieć Wójka Alfreda tylko dla siebie. Nie widzę przeszkód, żeby go tu nie sprowadzić.

[Czesio] - Naprawdę?

[Marcel] - Jasne! Może zamieszkać w kaplicy, dziś w nocy skoczę do tej waszej szkoły i go przyniosę.

[Czesio] - Super!

[Marcel] - Ale czekaj, czekaj! Mam jedną prośbę… Mógłbyś coś zrobić z tą moją z tą moją starą? Skoro musi tu przyłazić i smucić, to niech przynajmniej nie przynosi tych chebzi. Mam alergię. To, że nie żyję niczego nie zmienia. Męczę się jak cholera, a ona za każdym razem przynosi te chwasty. Ja nie mogę się jej pokazać, bo wiesz, nie po to odwaliłem kitę, żeby dalej się z nią użerać… Mały, możesz podrzucić jej ten list? Wiesz, ściemnij jej, że go znalazłeś, czy coś… Wstawisz stary jakiś bajer, a ja skołuję ci tego Wójka. Stoi?

[Czesio] - Czesio umie bajer.

[Marcel] - A! I jeszcze weź to żeby miała pewność, że list jest autentyczny.

… Marcel dał Czesiowi list oraz jego krawat. Czesio udał się do Higienistki, a Marcel myślał jak się włamać do szkoły. Tymczasem Konieczko, Maślana i Anusiak podążali już do szkoły z latarkami, bo też chcieli wykraść Wójka dla Czesia…

[Maślana] - A jak ktoś nas złapie?

[Anusiak] - Przestań jojczyć cioto. Nikt nas nie złapie.

[Maślana] - Ale jeśli, to, co powiemy? Musimy mieć jakąś wspólną wersję…

[Konieczko] – Powiemy, że wszystko to był twój pomysł.

[Maślana] - Wy, zdradzieckie… yyy… gówniane gówna!

[Anusiak] - Zamknijcie się, ktoś tam jest.

… Dotarli właśnie pod drzwi klasy 2B i usłyszeli hałas w środku. To była Pani Frauł…

[Pani Frauł] - No pokaż Alfredku, co tam chowasz przed panią?

[Konieczko] – Słyszycie? To facetka…

[Maślana] - Co ona tam robi?

[Anusiak] - Czekajcie…

… Anusiak podszedł do drzwi i spojrzał przez dziurkę od klucza. Zobaczył jak Pani Frauł grzebie Wójkowi Alfredowi w brzuchu lub jego okolicach…

[Pani Frauł] - No, zaraz się pani zajmie Alfredkiem odpowiednio.

[Maślana] - I co? Co ona tam robi?

[Anusiak] - Nie wiem. Konieczko, ty się znasz na medycynie, zerknij…

… Maślana dał popatrzeć Konieczce…

[Maślana] - I co?

[Konieczko] – Wygląda jak jakieś badanie.

[Maślana] - Badanie? Jakie?

[Konieczko] – Organoleptyczne…

… W tym momencie usłyszeli trzask wybijanych okien w klasie i krzyk Pani Frauł. Natomiast Czesio właśnie dochodził do domu Higienistki. Było słychać głośne granie na basówce, to oczywiście Higienistka. Czesio podszedł do drzwi i zadzwonił dzwonkiem do drzwi…

[Higienistka] - Chwileczkę! Czesiu, co ty tu robisz po ćmoku? Jezusie, skąd masz ten krawat?

[Czesio] - Mam też list.

[Higienistka] - Wchodź mały – ty jesteś jakieś medium…



... Reszta paczki nadal stała pod drzwiami klasy…

[Maślana] - Co myślicie?

[Anusiak] - Konieczko, zajrzyj…

[Konieczko] – Facetka padła na glebę. Chyba zemdlała.

… Konieczko otworzył drzwi i chłopacy weszli do klasy. Zobaczyli leżącą Panią Frauł na ziemi, wybite okna i brak Wójka Alfreda, na jego miejscu…

[Anusiak] - No w dupę jeża… Ktoś podpierdolił Wójka Alfreda…

[Maślana] - Przecież to był nasz plan…

[Konieczko] – No i co teraz?

[Maślana] - Ja pierdykam, ale pech.

[Konieczko] – Słuchajcie! Spadajmy, póki facetka jest nietomna…

[Anusiak] - Czekajcie, zróbmy jej jakiś numer.

[Konieczko] – A jaki?

[Anusiak] - Nasmarkam jej na bryle…

… Anusiak wykonał, co chciał i się rozradował. Konieczko chciał już wracać…

[Anusiak] - Ale teraz wygląda, jak potwór z bagien… Oglądaliście to?

[Maślana] - Fajny film.

[Konieczko] – Ja nie mam kablówki…

… Czesio wręczył, co miał wręczyć Higienistce, więc Wójek Alfred trafił do niego dzięki Marcelowi. Siedzieli w kaplicy cmentarnej i grali w „Magicznych Wojowników”…

[Czesio] - Idę cztery pola. Teraz rzucam za ciebie…

… Czesio rzucał kostką do gry i świetnie się bawił…

[Czesio] - Wójo rzucił dwa! Raz, dwa… Ale fajnie się z Wójkiem gra… Nikt na mnie nie krzyczy… Czesio ma Wójka, Czesio ma Wójka! Już zawsze będziemy razem…

… Nastał kolejny dzień i chłopacy musieli iść do szkoły...

[Pani Frauł] - Powtarzam jeszcze raz, kto ukradł Wójka Alfreda?! Przyznajcie się łajzy. Czesiu, gadaj prawdę.

[Czesio] - Ale ja nie wiem gdzie jest Wójek… Na pewno nie jest w kaplicy na cmentarzu, bo tam na pewno Marcel Go nie przyniósł i nie grałem z Nim wczoraj w „Magicznych Wojowników”…

[Pani Frauł] - Spokojnie Czesiu, już dobrze. To raczej nie ty. Maślana?

[Maślana] - Ja? Ja wczoraj liczyłem moje oszczędności…

[Pani Frauł] - Konieczko?

[Konieczko] – Proszę pani, ja całą noc ściągałem film z Internetu…

[Pani Frauł] - Jaki film?!

[Konieczko] – „Potwór z bagien” oglądała pani?

[Anusiak] - He, He, He, He…

[Pani Frauł] - Anusiak, czuję, że maczałeś w tym te swoje brudne paluchy!

[Anusiak] - Ja, byłem wczoraj, z tatem na akcji!

[Pani Frauł] - Jakiej akcji?

[Anusiak] - Wysypywaliśmy zborze na tory.

[Pani Frauł] - Twój ojciec jest watażka.

[Anusiak] - Kiedyś będzie premierem, a ja to po nim odziedziczę.

[Pani Frauł] - Słuchajcie mnie barbarzyńcy! To jest bardzo cenny eksponat. Wójek Alfred musi tu wrócić! Jeśli do jutra tu go nie będzie, to wezwiemy policję.

… Przyszedł czas na przerwę. Czesio stał przy oknie i rozmyślał o tym, co będzie dzisiaj robić z Wójkiem Alfredem. Reszta paczki podeszła do niego…

[Konieczko] – Czesiu, słuchaj, bo myślmy chcieli cię przeprosić za wczoraj, wiesz…

[Anusiak] - No. I że kazaliśmy ci wypierdalać.

[Maślana] - I wogle… Masz kanapkę.

[Czesio] - Dziękuję, będzie dla Wójka…

[Anusiak] - Co?! Ty wiesz gdzie on jest?

[Czesio] - Pewnie. Całą noc graliśmy w „Magicznych Wojowników”.

[Konieczko] – A więc, to ty go…

[Czesio] - Muszę iść, Wójek czeka…

… Czesio pomachał do kolegów ręką i wrócił na cmentarz…

[Konieczko] – Uwierzylibyście?!

[Anusiak] - Niezłe jajca, jak on to zrobił? Sam, dał radę, gnojek.

[Maślana] - Słuchajcie, a co z jutrem? Jak Alfred tu nie wróci, to ta rasztka wezwie policję…

[Anusiak] - To, co? Przecież nie myślmy go ukradli…

[Maślana] - Ty idioto. Zapomniałeś już, że nacharałeś jej na bryle?

[Anusiak] - I co z tego?

[Konieczko] – Maślana ma rację. Sprawdzą DNA twoich smarków i dojdą do nas…

[Anusiak] - Dupa, dupa, dupa, cycki… Musimy go zabrać Czesiowi!

[Konieczko] – Nie. To by było draństwo…

[Anusiak] - To, co, mam iść do mamra, przez tego cherlaka po lobotomii?

[Konieczko] – Anusiak, on jest jednym z nas! To, że trochę wolniej mówi…

[Maślana] - … i myśli…

[Konieczko] – Nie! Nie będę dyskryminował Czesia! Kiedyś wynajdę lekarstwo na jego chorobę.

[Maślana] - Tobie odbiło Konieczko?

[Anusiak] - Skoro nie Alfred, to musimy do jutra postawić tu jakiegoś innego manekina…

[Maślana] - Jasne, Konieczko go urodzi… Pewnie już skonstruował sobie macicę i łożysko…

[Anusiak] - Skąd znasz takie słowa?

[Maślana] - Podsłuchałem, jak mama gadała ze swoim lekarzem.

[Konieczko] – Wiem, wiem! Maślana, masz swoją kartę kredytową?

[Maślana] - No jacha!

[Konieczko] – Idziemy do naszej tajnej bazy, zamówimy manekina z Netu!

… Tymczasem cmentarz odwiedziła Higienistka, która chciała spełnić wolę zmarłego męża Marcela. Pod pachą trzymał skrzynkę piwa…

[Higienistka] - Mój, Marcelu. Nawet nie wiesz, jaka jestem szczęśliwa, że udało Ci się ze mną skomunikować z zaświatów. To CUD! Zgodnie z twoimi sugestiami przyniosłam coś, co uczci pamięć o Tobie. Przyniosłam też twój ulubiony krawat, w którym Cię pochowałam…

… Marcel stał za nagrobkiem i cieszył się, że w końcu dostanie trochę piwa. Wtem Higienistka usłyszała jakiś hałas w kaplicy. To był Czesio…

[Czesio] - Wójku, Wójku. Chcesz obiadek? Mam tu dla Ciebie kanapkę… Wiem, że nie możesz otwierać buzi, ale to nic. Dam Ci papu prosto do brzuszka. Smaczne?

… W międzyczasie Higienistka zakradła się do kaplicy i obserwowała Czesia. Najwyraźniej cieszył ją widok szczęśliwego Czesia…

[Higienistka] - Czesiu…

[Czesio] - O nie! Nie oddam Wójka. Nie oddam!

[Higienistka] - Ale musimy Go oddać, bo Pani będzie zła.

[Czesio] - Ja nie chcę, nie. To mój przyjaciel.

[Higienistka] - Biedaczku, tyle Ci zawdzięczam… Nie mogę Cię skrzywdzić…

[Czesio] - Kochany Wójek.

… Higienistka zauważyła pomnik jakiegoś świętego i wpadła na pewien pomysł…

[Higienistka] - Momencik… Czesiu, jak bardzo chcesz, żeby Wójek z Tobą został?

[Czesio] - Bardzo, bardzo.

[Higienistka] - A potrafisz dochować tajemnicy?

[Czesio] - Bardzo, bardzo.

… Tymczasem przenieśmy się do tajnej bazy. Nasza paczka prawie w pełnym komplecie szukała manekinu w Internecie…

[Konieczko] – Podaj płeć modelu…

[Anusiak] - Męska…

[Konieczko] – Wiem, że Alfred to jest płeć męska, ty głąbie.

[Maślana] - Anusiak, a jaka jest twoja płeć, co?

[Anusiak] - No, chyba chłopska…

[Konieczko] – Cicho! Podaj wzrost… Ile on mógł mieć?

[Maślana] - Napisz wysoki.

[Konieczko] – Jeszcze jedna opcja. Rozmiary narządów…

… Tymczasem Higienistka wyniosła coś z cmentarza i przywędrowała z tym do swojego gabinetu…

[Higienistka] - No bratku, do roboty!

… Zaczęła wiercić i robić nowego manekina…

… Natomiast na cmentarzu było słychać głośne popijanie napojów. To Marcel pił piwo za piwem…

[Marcel] - Czuję się, jakbym normalnie, kurde, ożył! Bee… O proszę, czy tak beka nieboszczyk? He, He, He, He, He…

… A Czesio spał w kaplicy z Wójkiem Alfredem…

… Następnego dnia, gdy chłopacy szli do szkoły, przyjechała ciężarówka z przesyłek kurierskich i odebrali manekina…

[Anusiak] - Na pewno zamówiłeś dobrego?

[Konieczko] – Spoko! Moja mama też kiedyś takiego zamówiła, jak tata wyjechał na delegację…

… Higienistka kończyła już robienie swojego manekinu…

[Higienistka] - No, no, no… Kochasiu, wyglądasz jak z fabryki…

… Przyszedł czas na lekcję. W klasie stały już oba manekiny…

[Pani Frauł] - Ja bardzo się cieszę, że nasza zguba się znalazła. Ale czy ktoś może mi wyjaśnić, ten cud?!

[Konieczko] – Może się sklonował?

[Pani Frauł] - Sam się sklonował?

[Konieczko] – No tak! Wie pani, przez pączkowanie.

[Pani Frauł] - Dobrze, zaraz się przekonamy jak klonują się pomoce naukowe w tej szkole…

… Pani Frauł ściągnął prześcieradła z manekinów. Pierwszy manekin był przerobioną rzeźbą świętego, miał domalowane narządy wewnętrzne z kamienia. Drugi … był dmuchaną lalką, wykorzystywaną do celów wiadomo-jakich, w pełni swej okazałości musiał ucieszyć na swój sposób Panią Frauł. Czesia natomiast uradował widok kolejnych dwóch Wójków…



[Czesio] - Nowe Wójasy, nowe Wójasy!!!

KONIEC Lekcji Czwartej, cdn.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość