Strona główna

Wchodzi facet do karczmy i czyta: Zwykłe piwo 4 zł, Piwo śliwkowe


Data17.06.2016
Rozmiar52 Kb.
Wchodzi facet do karczmy i czyta: Zwykłe piwo - 4 zł, Piwo śliwkowe -

3 zł.


Pyta się bacy, czemu 3 zł i czemu śliwkowe? Baca mu tłumaczy:

- Po prostu - jak zostaje w kuflach to je śliwamy.


Brunetka pyta blondynkę:
- Gdzie leży Krym?
A blondynka na to:
- Na ciostku.
Nie wolno panu pić alkoholu! Mówiłem to panu już przed rokiem.

-Pamiętam, panie doktorze, ale sądziłem, że przez ten czas medycyna

zrobi jakieś postępy
Czemu ty Kowalski, jak podnosisz kieliszek, to masz zamknięte oczy? -

pyta Nowak.

-A bo ja żem starej obiecał, że do kieliszka nie zajrzę.
Córeczka budzi się o trzeciej w nocy i mówi:

- Mamo, opowiedz mi bajkę.

- Zaraz wróci tatuś i opowie nam obu...
Nauczycielka na lekcji:
- Jasiu do tablicy!
- Spier*alaj!
- Co powiedziałeś?
- Spier*alaj!
- Do dyrektora!
- Nie pójdę do niego, bo mu śmierdzą nogi.
- Ach, ty gówniarzu!
Wzięła go za fraki i prowadzi do gabinetu dyrektora.
- Panie dyrektorze, ten gówniarz mówi do mnie żebym spier*alała, a o panu, że śmierdzą panu nogi!
- Ach, ty szczeniaku! - krzyczy dyrektor mocno wkurzony. - Dawaj numer do ojca!
- Nie dam.
- Dawaj!
Wreszcie udało się dyrektorowi wyszarpać numer do ojca i dzwoni... Odzywa się automatyczna sekretarka:
- Tu gabinet pana ministra. Prosimy zostawić wiadomość.
Nauczycielka przestraszona patrzy na dyrektora, on na nią, wreszcie nauczycielka pyta:
- No i co robimy, panie dyrektorze?
- Ja idę umyć nogi, a pani niech spier*ala
W wiejskiej chacie rozespany chłop mówi do żony:

- Maryśka, albo żeś się odkryła, albo żeś obory nie domkła...


Była w kuchni i przygotowywała na śniadanie jajka na miękko, kiedy

wszedł.

Odwróciła się i powiedziała:



- Musisz się ze mną kochać... natychmiast!

Zaświeciły mu się oczy. Pomyślał: - Tak, to jest mój szczęśliwy dzień!

Nie czekając, aż się rozmyśli dał jej wszystko czego tylko chciała.

Właśnie tam, na stoliku kuchennym.

Na koniec usłyszał:

- Dziękuję - i zobaczył jak ona odwraca się do swoich zadań. Trochę

bardziej niż zdziwiony zapytał:

- Ale co się stało?

W odpowiedzi usłyszał:

- Minutnik do jajek mi się zepsuł...


Spotykają się dwaj kumple i jeden mówi do drugiego:
- Wiesz, idę sobie ulicą i nagle podszedł do mnie bandyta i powiedział: "pieniądze albo śmierć".
Na to drugi kumpel:
- No i co zrobiłeś? - spytał.
Na to pierwszy:
- No jak to co, stałem i śmierdziałem.
Nad Morskim Okiem siedzi stary baca. Przechodzący turyści pozdrawiają

go i pytają:

- Co tu robicie?

- Łowię pstrągi.

- Przecież nie macie wędki!

- Pstrągi łowi się na lusterko.

- W jaki sposób?!

- To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę.

Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ją

bacy. On tłumaczy:

- Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się

przeglądać, to ja go kamieniem i już jest mój...

- Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?

- Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie.

Złodziej włamał się do cudzego mieszkania i szpera w poszukiwaniu

łupu. W pewnym momencie odzywa się głos:

- Jezus cię widzi...

Złodziej zbladł, choć w panujących ciemnościach i tak niewiele było

widać. Co jest - pomyślał - dom miał byc pusty do końca tygodnia...

- Jezus cię widzi... - głos odzywa się znowu.

Pełen obaw zlodziej skierował światło latarki w stronę skąd dolatywał

głos i odetchnął z ulgą. W klatce na drążku chuśtała się papuga...

- Cześć - odezwała sie papuga. - Mam na imię Maria...

- Maria? He, he - zaśmiał się złodziej. - Maria to bardzo głupie imię,

szczególnie jak dla ptaka.

- Może i tak, ale jeszcze głupsze jest Jezus dla dobermana...

Kumpel w klubie siedział przy barze.

Podbija dziewcze średniej piękności z tekstem na ustach:

-Nudzi ci się?

Kumpel zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu i rzekł:

-Nie aż tak..

Pojechał dresiarz do Paryża, wraca i opowiada swemu kumplowi jak tam

było. Mówi:

- Wiesz co, Wiechu, idę, patrzę, a tu wielki plac! Patrzę na lewo...

och*jeć można! Patrzę na prawo... o ja cię pie*dolę! Patrzę przed

siebie... oźesz ku*wa mać! Wiechu na to:

- Wiesz, Bodziu, ja to cię podziwiam za wybitną pamięć do detali!

Kornik do kornika:

- Co dzisiaj na obiad?

- Szwedzki stół.

Amerykańscy archeolodzy odkryli nową piramidę w Egipcie i odkopali tam

mumię faraona. Nie mogli jednak ustalić kim był zmarły, bowiem mumia

nie była zbyt dobrze zachowana. Zadzwonili więc po pomoc do Rosji.

Następnego dnia przybyli z Moskwy Sasza i Wania. Poprosili tylko o 2

godziny czasu na rozwiązanie tego problemu. Po tym czasie dwaj

oficerowie radzieckiego wywiadu wychodzą do prasy i oświadczają:

- Ramzes XVIII!

A Amerykanie na to:

- Jak się to wam udało?

A Ruscy:


- Jak to jak? Przyznał się!

Wpada zomowiec do domu, zagląda do lodówki i pałuje żonę. Żona

przerażona następnego dnia wymyła lodówkę. Zomowiec wpada, zagląda do

środka i znów pałuje żonę. Przez parę dni biedna żona próbowała

wszystkich środków żeby nie denerwować męża. Wypakowała lodówkę

jedzeniem, ale nic nie pomagało. Któregoś dnia, kiedy mąż ją okładał

pałą, zapłakana pyta o co mu w końcu chodzi? A zomowiec na to:

- Ja cię nauczę gasić światło w lodówce!

- Jakie są dwa najgorsze słowa jakie można usłyszeć w trakcie

uprawiania seksu?

- Kochanie, wróciłem.
Proboszcz pewnej małej wioski świętuje 25-tą rocznicę
święceń kapłańskich.
Na specjalnie wynajętej sali zebrało się pokaźne grono
miejscowych
znakomitości.
Proboszcz, siedzący za specjalnym stołem na
podwyższeniu, zwraca się
do przybyłych parafian:
-Kochani moi!... Nie
łatwo jest osobie takiej jak ja, mówić o rzeczach
nie związanych z naszą
wiarą.
Dlatego potraktujmy to spotkanie na wesoło! Gdyby nie
"tajemnica
spowiedzi" mógłbym was tutaj rozbawić, zacznę jednak
poważniej.
W pierwszym dniu po przybyciu tutaj, zmuszony byłem zadać
sobie
pytanie: gdzie ja trafiłem?
Pierwszą osobą, którą wyspowiadałem był
młody mężczyzna, który wyznał,
że zdradza żonę z jej siostrą.
Wyznał
również, że zaraził się chorobą weneryczną od sekretarki
swojego
szefa.
Jednak z upływem czasu nabrałem przekonania, że mieszkający
tutaj
ludzie są dobrzy i uczciwi, a to co przedstawiłem to był
tylko
incydent.
Po 20 minutach na salę wchodzi zdyszany wójt, który bardzo
przeprasza
za spóźnienie.
Siada na miejscu obok proboszcza i poprawiając
wąsa zaczyna mówić:
- Doskonale pamiętam dzień, w którym nasz dostojny
jubilat zawitał do
naszej parafii.
Zresztą nie będę się chwalił, ale
miałem zaszczyt być pierwszą osobą,
którą nasz proboszcz wyspowiadał
!!!
Chińczyk pyta Polaka:

- To ilu was jest, w tej Polsce?

- No, ze 40 milionów...

- To wy się tam chyba wszyscy znacie..


Córka nowego ruskiego biznesmena przychodzi do ojca i oświadcza, że

wychodzi za mąż.

- Za kogo?

- Za popa.

- Zwariowałaś?

- Miłość, tato... Serce, nie sługa.

- No dobrze, przyprowadź go jutro.

Córka przyprowadza młodego diakona. Jedzą, piją. Ojciec mówi:

- Wiesz, że moja córka co miesiąc musi mieć inną kreację za 10.000

dolców? Jak wy będziecie żyć? Jak ty ją utrzymasz?

- Bóg pomoże...

- A jeszcze ona przyzwyczajona co tydzień latać do fryzjera do Paryża.

I co?

- Bóg pomoże...



- Ona jeździ tylko Ferrari i Porshe, i musi mieć zawsze najnowszy

model. Jak ty sobie wyobrażasz życie z nią?

- Bóg pomoże...

Gdy narzeczony poszedł, córka pyta ojca biznesmena:

- I jak, tato, spodobał ci się?

- Burak, to prawda, ale podobało mi się, jak nazywał mnie Bogiem.


Razu pewnego samochodem jechał ksiądz,
Zaś chodnikiem szła zakonnica, którą zobaczył.
Podjechał i zapytał, czy ją podwieźć, a ona się zgodziła.
Gdy wsiadła do samochodu, jej habit część nogi odsłonił
A była to noga piękna i ponętna nadzwyczaj.
Wzrok księdza na nodze się zatrzymał
I niewiele brakowało, aby wypadek spowodował.
Po kontroli nad pojazdem odzyskaniu
Ręka księdza opadła na nogę siostry
A ona zapytała: "Bracie, czy pamiętasz psalm 129?"
A on rękę zabrał i przepraszać począł.
Jednakowoż, gdy biegi zmieniał
Ponownie ręka jego na nodze jej spoczęła.
A ona ponownie zapytała: "Bracie, pamiętasz psalm 129?"
A on zawstydził się i ponownie przeprosił.
Zatrzymali się u bram klasztoru, o ona podążyła do środka.
On zaś Pismo tworzył i przeczytał psalm 129:
"Idź dalej przed siebie i szukaj
W górze czeka Cię nagroda"

Matka do córki:

- O której ty wracasz do domu?! Ja w twoim wieku...

- Wiem, wiem - przerywa dziewczyna. W ogóle nie wychodziłaś z domu bo

ja miałam pięć miesiecy.

Dzwoni baca-jąkała na policję.

- T-t-t-t-u l-l-l-eee-żż-y t-trup.

- Ale na jakiej ulicy?

- Na kru... na kruu...

- Na krupówkach?

- Cz-cz-cze-k-kaj p-pan.

Po chwili baca dzwoni znowu.

- Leż-ż-y n-n-na kru... na kruu...

- Na Krupówkach??

- T-tak, b-b-bo prz-rz-rz-e-e-eni-ni-osłem.

Dlaczego rumuni wstają o 5:00?

Żeby się dłużej opierdalać.

Leży para w łóżku. Ona, marzycielsko:

- Pomyśl, kochanie - kiedyś się pobierzemy...

On, powoli zaciągając się papierosem.

- Myślisz że ktoś nas zechce?

- Cześć... Mateusz?

- Cześć, no Mateusz, a kto pyta?

- Twoja dziewczyna to Anka, tak?

- No tak, a co?

- Ty jej kupujesz tabletki antykoncepcyjne?

- No tak, ale o co chodzi i kim jesteś?

- Nieważne.. ja tak tylko... podziękować Ci chciałem.

Paradoks rozwolnienia?

RZADKO i CZĘSTO.

Warszawska szkoła podstawowa...pan na lekcji zadaje pytanie "jakiemu

klubowi piłkarskiemu kibicujesz?". Cała klasa jednym chórem

odpowiada LEGII. Cała klasa....oprócz Jasia. Nauczyciel: "Jasiu a ty

komu


kibicujesz?". Jasiu:"Ja proszę pana kibicuję

Lechowi".Konsternacja....."Jak to Jasiu dlaczego Lechowi?" pyta

nauczyciel.Jasiu na to: "Mój tata, mama i brat kibicują Lechowi

więc ja również im kibicuję". "Jasiu nie we wszystkich sprawach w

życiu

trzeba brać przykład z rodziny" tłumaczy nauczyciel..."co



byś zrobił gdyby twój tata był alkoholikiem, mama k...., a brat

pedałem,


też byś ich naśladował, co byś wtedy zrobił?". "No wtedy

proszę pana kibicował bym Legii" odpowiada Jasiu

- Tato, a kto to jest alkoholik?

- Widzisz synu te cztery brzozy? Alkoholik widzi osiem.

- Tato, ale tam są dwie...
Facet grzebie cos przy kontakcie czy innych tam kabelkach, wola zone:

- Jadźka, potrzymaj mi ty ten kabelek.

Żona bierze kabelek i pyta:

- No i co?

- Nic..

- Widac faza jest w drugim...


Mąż z żoną jedzą zupe, nagle żona oblała sobie bluzke i mówi

-No nie wyglądam jak świnia

-No i jeszcze zupą się oblałaś

Koleś postanowił się żenić, idzie rozmawiać ze swoja matką:


- Mamo, zakochałem się i będę się żenił, ona też mnie kocha i będzie
nam wspaniale.
- Eh, no dobrze, ale muszę ją poznać.
- To ja ją przyprowadzę, ale przyprowadzę też dwie inne koleżanki a ty
zgadniesz, która jest moją wybranką.
- Niech i tak będzie.
Następnego dnia typ przyprowadza trzy laski. Dziewczyny siadają na
kanapie, naprzeciw nich staje mama kolesia, przypatruje się chwilkę
- To ta ruda pośrodku.
- Dokładnie. Skąd wiedziałaś?
- Bo juz mnie wkurwia!
Skazali gościa na śmierć. Jednak był tak gruby, że się nie mieścił na
krześle elektrycznym. Zarządzili dietę. Po tygodniu o chlebie i wodzie
-koleś zamiast schudnąć, przytył 10 kilo. Na krzesło nijak się nie
mieści.
Zarządzili tylko wodę - znów przytył 10 kilogramów. Postanowili nic mu
nie dawać. Kolo zamiast chudnąć, poprawił się o10 kg.
- Co jest, czemu nie chudniesz?
- Jakoś kurwa nie mam motywacji..
Przed porodówką stoi tatuś i drze się do ślubnej, wychylającej się
oknem na czwartym piętrze:
- Urodziło się?
- Urodziło.
- A co: chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopiec.
- A do kogo podobny?
Żona macha ręką:
- Nie znasz...

Lekarz telefonuje do pacjenta:


- Mam dla pana dwie wiadomości, jedną dobrą, drugą złą. Którą chce pan
najpierw usłyszeć?
- Dobrą.
- Zostało panu 7 dni życia.
- A ta zła wiadomość???
- Od 6 dni nie mogłem się do pana dodzwonić
Syn pisze list do matki:
"Droga Mamo! Urodził mi się syn. Żona nie miała pokarmu, wzięła mamkę
Murzynkę, więc synek zrobił się czarny." Matka odpisuje: "Drogi Synu!
Gdy Ty się urodziłeś, również nie miałam mleka w piersiach.
Wychowałeś się na krowim, ale rogi ci wyrosły dopiero teraz."
Pewnej niezamężnej kobiecie zadano pytanie:
- Dlaczego nie ma pani męża?
- A po co mi mąż: mam psa, który warczy, papugę, która przeklina i
kocura, który włóczy się przez całe noce.
Na pustym jeszcze placu budowy brygadzista staje przed robotnikami i
mówi:
- Panowie rozpoczynamy i pamiętajcie: budujemy solidnie, bez fuszerki,
bez wynoszenia na lewo materiałów. Budujemy najlepiej jak umiemy, bo
budujemy dla siebie.
- A co to będzie? - pyta się jeden z robotników.
- Miejska Izba Wytrzeźwień
Szef do pracownika:
- Miarka się przebrała, zwalniam pana!
- Zwalniam? Jestem naprawdę mile zaskoczony szefie, bo zawsze myślałem, że niewolników się sprzedaje!
Gość wzywa kelnera i pyta:

- Czy muzycy w waszym lokalu grają na życzenie gości?

- Oczywiście, szanowny panie!

- To proszę im powiedzieć, żeby zagrali w domino!


Rozmowa dwóch kumpli, zaawansowanych użytkowników allegro:

-Cześć, stary co tam nowego?

-A wiesz ożeniłem sie.

-Oo gratuluję i jak tam żona?

-Wszystko ok, polecam!

Do drzwi puka akwizytor. Otwiera mu kobieta. Akwizytor zaczyna nawijać

o swoim produkcie, a kobieta widać że jest wkurzona jego wizytą.

- Spadaj pan - i trzaska mu drzwiami przed nosem.

Jednak drzwi się nie domknęły, uchylają sie lekko, więc akwizytor

dalej nawija o swoim wspaniałym produkcie. Kobieta już cała w nerwach,

nawet nic nie powiedziała tylko znowu trzaska mocno drzwiami. No, ale

drzwi znowu się nie domknęły, więc akwizytor dalej nawija. Baba już

nie wytrzymała, wzięła zamach i z całej siły trzasnęła drzwiami.

Jednak drzwi znowu się nie domykają, a akwizytor, pokazując w dół,

mówi:

- Może pani najpierw kotka zabierze...



Rudy kocur z trudem przebijający się przez zaspy, z wysiłkiem

odrywając swoją zmrożoną męskość od lodu krzyczy na całe gardło:

- No i kurwa gdzie?! Pytam was - gdzie jest ta pierdolona wiosna do

kurwy nędzy? Co za pojebany kraj?! Gdzie dziewczyny, przebiśniegi,

świergolenie skowronków?! Choćby ćwierkanie wróbli, choćby krakanie

wron - gdzie to kurwa wszystko jest?! A odwilż kiedy wreszcie

przyjdzie? Śnieg z nieba napierdala jakby ich tam w górze pojebało...

Niby ponoć wiosna już jest, kurwa - łgarstwo i oszustwo na każdym

kroku, kurwa ...

A ludzie słysząc kocie krzyki uśmiechają się do siebie i mówią

łagodnie:

- Słyszysz jak się drze? Wiosna idzie... Kotów nie oszukasz...

- Tato, a kto to jest transseksualista?

- Spytaj matkę, on będzie wiedział...

Chirurg do pacjenta:

- Jest pan przesądny?

- Nie, dlaczego pan pyta?

- Bo od jutra będzie pan wstawał tylko lewą nogą.

Taksówkarz jedzie ostro, gwałtownie bierze zakręty, wyprzedza

lawirując między samochodami. Pasażer zbladł:

- Panie, niech pan uważa i wolniej jedzie, bo się rozwalimy! Ja mam na

utrzymaniu siedmioro dzieci!

Taksówkarz się odwraca:

- I mnie pan mówi, żebym uważał?

Autobus wycieczkowy zbliża się do granicy.

- Piwo! Sikanie! - po raz któryś z rzędu rozochoceni pasażerowie

zmuszają kierowcę do zatrzymania.

Po dłuższej chwili, gdy już zajęli miejsca, kierowca pyta głośno:

- Czy kogoś wam nie brakuje?...

Cisza.


Po przekroczeniu granicy do kierowcy podchodzi mężczyzna i mówi lekko

bełkocząc:

- Nie ma mojej żony...

- No przecież - wścieka się kierowca - pytałem, czy kogoś wam nie

brakuje!

Na to facet:

- Ale mnie jej nie brakuje, tylko mówię, że jej nie ma...

Emeryt na "emeryturze podmostowej" dzwoni do ZUS-u.

- Dzień dobry, czy to ZUS?

- ZUS spłonął.

Po pięciu minutach znowu dzwoni telefon:

- Dzień dobry, czy to ZUS?

- ZUS spłonął.

Po kolejnych kilku minutach znowu dzwoni telefon.

- Dzień dobry, czy to ZUS?

- Ile razy mam panu powtarzać, że ZUS spłonął! - odpowiada wściekły

strażak.

- No dobra, wiem, ale nie ma pan pojęcia, jak się tego przyjemnie

słucha...

Autostopowicz zatrzymuje TIR-a. Wsiada, a kierowca natychmiast jedynka, dwójka, trójka i gna 180 km na godzinę... nagle szarpniecie, gwałtowne hamowanie, kierowca sięga do kabiny po kij bejzbolowy. Wysiada, idzie na tył wali w pakę... Biegiem wraca do samochodu i znów jedynka, dwójka, trójka i zasuwa 180... Po jakimś czasie znowu szarpniecie, hamowanie

i bejzbol w łapę i wali w pakę... Po piątym razie autostopowicz zaczyna się dziwić:

- Panie, co jest?! Po co ta jazda szarpana i po co pan wali po tej pace tym kijem?

Kierowca odpowiada:

- Wie pan... ja mam ciężarowę 20-tonową, wiozę 40 ton kanarków... Nie ma siły, połowa musi latać!


Dwóch pijanych gości wyszłko z knajpy się wysikać

-Dlaczego Ty tak cicho sikasz, a ja tak głośno?

-Bo Ty sikasz po rynnie, a ja po Twoim płaszczu.
Do pubu wchodzi anemiczny, nieśmiały i na dodatek niziutki facecik. Rozgląda się niepewnym wzrokiem po obecnych, przełyka kilkakrotnie nerwowo, wreszcie podnosi nieco głos i grzecznie pyta:

- Przepraszam panów, czyj to doberman jest uwiązany przed pubem?

W odpowiedzi odwraca się znad baru zarośnięty osiłek, z wytatuowanymi ramionami, w skórzanej katanie nabijanej ćwiekami.

- To mój pies, o co chodzi?

Widząc osiłka, facecik zmalał w oczach i długo nie mógł wykrztusić słowa, nogi ugięły się pod nim, wreszcie wyrzucił z siebie:

- Zdaje się, że mój ratlerek właśnie zabił pana pieska...

Kafar znad baru wybałuszył oczy z niedowierzaniem

- Facet, co ty mi chcesz powiedzieć, że twój ratlerek załatwił mojego dobermana? A co on mógł mu takiego zrobić?

- Stanął mu w gardle!
- Baco, macie takiego małego pieska i wieszacie na furtce napis "UWAGA PIES"?

- A bo mi go już 3 razy zdeptali...


Turysta pyta bacę:

- Baco? A głęboko w tym jeziorku?

Na to baca:

- Płyciutkie ci ono jest.

Wszedł turysta i się utopił. A baca dziwi się:

- A kaczce ino do skrzydeł było!







©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość