Strona główna

We are your friends


Pobieranie 71.76 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar71.76 Kb.

Przedstawia film:


WE ARE YOUR FRIENDS
PREMIERA: 28.08.2015

Produkcja: USA 2015
www.monolith.pl

http://www.facebook.com/monolithfilms


OBSADA
ZAC EFRON ... COLE

EMILY RATAJKOWSKI … SOPHIE

WES BENTLEY … JAMES

JONNY WESTSON … MASON

SHILOH FERNANDEZ … OLLIE

ALEX SHAFFER … SQUIRREL




KONTAKT
MONOLITH FILMS SP. Z O.O.

Al. Zjednoczenia 36

01-830 Warszawa

tel: 22 122 05 00, 22 851 10 77

fax: 22 122 05 01
DZIAŁ DYSTRYBUCJI:

lukasz.klimek@monolith.pl

ryszard.pawlicki@monolith.pl

tel: 22 122 05 40; 22 122 05 41


PR I PROMOCJA:

Rabbit Action Sp. Z o.o.

Al. Zjednoczenia 36

01-830 Warszawa

Tel. 22 841 03 25

agata.wojciechowska@rabbitaction.pl (PR)

robert.nadratowski@rabbitaction.pl (promocja)

OPIS

Upalne kalifornijskie noce, najlepsze kluby i dyskoteki w LA, eleganckie dzielnice i mroczne zaułki to tło dla pulsującej największymi klubowymi hitami (w tym tytułowym „We Are Your Friends”) opowieści o grupie przyjaciół, którzy próbują realizować wspólne marzenie: Żyć szybko, kochać mocno i zdobyć szczyt robiąc to, w co się wierzy.

Szukający swej drogi przez życie DJ Cole (Zac Efron) spędza dni włócząc się po Hollywood z paczką kumpli. Nocami pracuje nad hitem, który podbije świat. Jego życie odmienia przypadkowe spotkanie z Jamesem - starszym, sławnym DJem, który postanawia wziąć go pod swe skrzydła i pomóc w karierze. Cole, James i jego piękna dziewczyna Sophie stają się nierozłączni. Sprawy się skomplikują, gdy między Cole’em i Sophie zacznie iskrzyć. Chłopak będzie musiał wybrać między lojalnością, miłością i marzeniem, za którego dążył przez całe życie.

O FILMIE

Studenckie kantyny • Ważne egzaminy • Studenckie pożyczki

Grupowe zwolnienia • Wychodzenie na ulice • Zniszczone marzenia

To nie jest nasza przyszłość.

Znajdź swój dźwięk – wytycz swoją przyszłość.

Muzyka wypełnia życie większości z nas. Często bywa tak, że jakaś melodia nie chce nam wyjść z głowy całymi dniami, a przy ulubionej piosence lecącej w radiu czy telewizji z miejsca podkręcamy głośniki. Nie zauważamy jednak wszystkich otaczających nas dźwięków i melodii, ponieważ stały się one integralną częścią ludzkiej egzystencji. Odpowiedni utwór usłyszany w odpowiedniej chwili potrafi przywołać konkretne emocje oraz wspomnienia, przenosząc nas do przeszłości. Dla Cole'a, który marzy o zostaniu DJem, muzyka jest dosłownie całym życiem. Napędzają go poszukiwania tego jednego jedynego hitu, czegoś atrakcyjnego i osobistego, co pozwoliłoby mu zaistnieć w branży i umysłach milionów młodych ludzi. Wcielający się w Cole'a aktor Zac Efron mówi: „W tej opowieści spodobało mi się to, że bardzo dobrze ukazuje co tak naprawdę znaczy być młodym chłopakiem poszukującym własnej tożsamości, próbującym zrealizować swe wielkie marzenia bez sprzeniewierzania się hołdowanym ideałom. Prawda jest taka, że Cole'owi nic samo nie spada z nieba, sam musi do wszystkiego dojść, a czasami przyjąć na siebie konsekwencje popełnionych błędów”.

Reżyser filmu, Max Joseph, również współautor scenariusza, bardzo chciał wpisać w filmową opowieść część swoich życiowych doświadczeń, jednak są to w gruncie uniwersalne młodzieńcze prawdy, które będą w stanie zrozumieć widzowie na każdej szerokości geograficznej. „Zawsze chciałem nakręcić film o dzieciakach rozpoczynających dorosłe życie. Nie są to jeszcze w pełni ukształtowani dorośli ludzie, ciągle próbują znaleźć w sobie to, co ich wyróżnia od innych, zrozumieć, w jakim kierunku chcą podążać. A bardzo często jest tak, że podejmują te kluczowe życiowe decyzje pośród setek różnych młodzieńczych pokus: seksualnych przygód, pociągających narkotyków, wiecznego imprezowania, fajnych samochodów”, wyjaśnia Joseph. „Uważam, że każdy tworzy sobie w głowie własny życiowy soundtrack, więc osadzenie tej historii w świecie muzyki dodało jej niesamowitej energii. Byłem bardzo podekscytowany możliwościami, które się dzięki temu przede mną otworzyły”. „We Are Your Friends” jest wypełniony przebojowymi utworami, które dodatkowo pomagają opisać to, co dzieje się na ekranie. Na soundtracku znalazły się między innymi utwory Gryffin, The Americanos oraz Hook N Sling.

Na potrzeby filmu Joseph skontaktował się ze znanym w branży producentem muzycznym Randallem Posterem, który ma już na swoim koncie kreatywną współpracę przy ponad stu pełnometrażowych filmach fabularnych. „Naszym głównym założeniem było stworzenie współczesnej i wiarygodnej w każdym możliwym aspekcie historii o dojrzewaniu, która miała być osadzona w świecie dzisiejszej muzyki – tanecznej i elektronicznej, z domieszką popu, trapu, hip-hopu, a także EDM”, wyjaśnia reżyser „We Are Your Friends”. „Ciężko pracowaliśmy nad doborem odpowiednich utworów ilustrujących ekranowe wydarzenia. Pragnęliśmy jednocześnie stworzyć przebojowy miks, który ukazywałby to, co obecnie najlepsze w szeroko pojmowanym gatunku muzyki tanecznej/elektronicznej”, dodaje Joseph. „Sztuka bycia DJem polega między innymi na płynnym łączeniu ze sobą zupełnie odmiennych piosenek, żeby zaprosić do zapomnienia o codziennych barierach i zatracania się w tańcu. Sądzę, że udało nam się to naprawdę osiągnąć”.

Słowa te potwierdza Randall Poster. „Szukaliśmy muzyki, która wywoływałaby duże emocje i jednocześnie pozwalała zrozumieć poczynania filmowych bohaterów, ich życiowe dylematy i decyzje. Chcieliśmy także, co oczywiste, za pomocą wybranych utworów osadzić naszą opowieść w konkretnych czasach. Max bardzo interesuje się współczesną rzeczywistością, od razu więc złapaliśmy świetny kontakt”, opowiada Poster. „Muzyka elektroniczna przeszła w ciągu ostatnich kilku lat wiele ważnych zmian, zawiera obecnie elementy hip-hopu oraz popu, a my postawiliśmy sobie dodatkowo cel, aby zawrzeć na soundtracku jak najwięcej dobrych i różnorodnych utworów”. Obaj twórcy spotkali się po raz pierwszy przy okazji premiery filmu krótkometrażowego, który Joseph nakręcił na potrzeby uczczenia dziesięciu lat działalności wytwórni DFA Records. „Max to bardzo utalentowany filmowiec, który w swoich projektach bardzo świadomie korzysta z dobrodziejstw muzyki”, mówi Poster. „Gdy zaprosił mnie do współpracy przy swoim nowym filmie, opowieści o młodych i ambitnych chłopakach, którzy chcą przebić się w świecie rządzonym przez bogatszych i bardziej uprzywilejowanych, wiedziałem, że nie mogę takiej okazji odpuścić”.

Faktem jest, iż muzyka wypełnia w taki czy inny sposób nasze życia, zapewniając każdego dnia wiele ciekawych bodźców. Max Joseph chciał więc stworzył film, w którym byłaby ona nierozerwalnie złączona z fabułą, podkreślając autentyczność doświadczeń Cole'a oraz zapewniając publiczności wiele dobrej zabawy. Francuski artysta Pyramid pomógł twórcom „We Are Your Friends” „rozplanować” muzykę zapełniającą wewnętrzny świat Cole'a. Podczas pisania scenariusza Joseph zasłuchiwał się w jego utworze „See You in the Other Side”, do tego stopnia, że postanowił wpisać go także w jedną z kluczowych scen filmu. „Gdy zastanawialiśmy się nad postacią Cole'a, od razu pomyślałem o Pyramidzie, ponieważ jego muzyka jest z jednej strony wspaniale elektroniczna, a z drugiej oferuje w pełni uniwersalne emocje. Jest w niej jednocześnie trochę z gatunku French Touch, którego Justice byli pionierami na początku tego wieku”, wspomina Joseph. „Zwróciliśmy się wprawdzie z propozycją współpracy do wielu różnych muzyków, ale Pyramid, który ma 26 lat i mieszka w Paryżu, od razu nas do siebie przekonał. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że jest w pewnym sensie francuską wersją Cole'a!”

Zanim jeszcze rozpoczęto prace nad filmem Joseph i Pyramid wypracowali melodię graną na fortepianie, która stała się motywem przewodnim Cole'a. Pomogło im to zdecydowanie w pracy na planie, ponieważ znajdywali nieustannie nowe sposoby na wpisywanie jej w ekranową opowieść. Reżyser ściągnął nawet w pewnym momencie artystę do Stanów na dwa tygodnie intensywnej pracy przy ścieżce dźwiękowej. „Pod koniec tego okresu mieliśmy świetny kawałek, który znakomicie podkreślał to, co chcieliśmy osiągnąć w filmie”, opowiada Joseph. „Zamienianie ważnych dźwięków z życia Cole'a w konkretny utwór było sporym wyzwaniem, szczególnie, że musiał on działać zarówno na poziomie muzycznym, jak i emocjonalnym – musiał pomagać widzom zanurzyć się w ekranowej historii i perypetiach Cole'a”, dodaje reżyser „We Are Your Friends”, który zatrudnił dodatkowo w roli konsultanta uznanego DJa i producenta, Jasona „Them Jeans” Stewarta. Ten nauczył Efrona podstaw swego fachu i pojawił się przy okazji w kilku scenach. „Zawsze chciałem pracować przy tworzeniu muzyki filmowej, więc z chęcią przyjąłem tę propozycję”, mówi Stewart. „Mam nadzieję, że będzie to początek wspaniałej przygody z kinem”.

Joseph podjął również współpracę z Segalem, którego muzykę odkrył w trakcie oglądania brytyjskiego serialu telewizyjnego „Kumple”. „Już w pierwszym odcinku zachwyciłem się ilustracją muzyczną, bogatą w różnorodne melodie, bardzo wymowną i jednocześnie subtelnie przekazującą treść emocjonalną oraz uzupełniającą psychologię bohaterów”, mówi Joseph. Reżyser z miejsca zakupił soundtrack „Kumpli” i słuchał go na okrągło przez kilka kolejnych dni. Tak się złożyło, że dostał akurat zlecenie nakręcenia reklamy w Londynie, więc postanowił nawiązać przy okazji kontakt z artystą. „To wspaniały, utalentowany i bardzo przyjazny chłopak, który nazywa się Matt Simpson. Od razu nawiązaliśmy świetny kontakt. Przez pewien czas sądziłem, że nie będziemy potrzebowali do We Are Your Friends standardowej ilustracji muzycznej, ponieważ planowaliśmy zastąpić ją dużą liczbą przebojowych piosenek, ale po jakimś czasie zrozumiałem, że coś musi powiązać te wszystkie dźwięki i melodie”, kontynuuje reżyser. „Uświadomiłem sobie, że same hitowe kawałki nie pomogą widzowi nawiązać aż tak mocnej więzi z Cole'em jak uczyni to osobna ilustracja muzyczna, wyzbyta słów, operująca jedynie na emocjach”.

Joseph zaprosił więc Segala do Los Angeles, ażeby wypracować konkretny styl, który był mu potrzebny do nadania ekranowej opowieści odpowiedniego kształtu. „Potrzebowaliśmy jedynie kilku dni, żeby odpowiedni się zgrać. Potem on wrócił do Londynu i pracowaliśmy zdalnie przez Internet”, opowiada reżyser „We Are Your Friends”. „Jestem bardzo dumny ze współpracy z Pyramidem, Segalem i Them Jeans. Uwielbiam tworzoną przez nich muzykę i jestem zachwycony tym, czego razem dokonaliśmy”. Joseph zaprosił również do wystąpienia w filmie wielu uznanych DJów: Dillona Francisa, LA Riots, Dirty South, Nicky'ego Romero oraz duet Alesso i Posso. Francis zagrał nawet własny set przed ogromnym tłumem statystów zgromadzonych na potrzeby jednej z kluczowych scen filmu. „Uwielbiam tworzenie muzyki, sprawia mi to wielką przyjemność i jest w taki czy inny sposób sensem życia”, wyznaje DJ Francis.

Warto nadmienić, iż historię, na bazie której powstał scenariusz „We Are Your Friends”, wymyślił nie Joseph, lecz producent wykonawczy Richard Silverman. „Mam za sobą wiele przygód w tym świecie, przez lata byłem jego częścią, stwierdziłem więc, że fajnie byłoby opowiedzieć o ludziach, którzy go tworzą, których kreatywność i pasja stanowią jego podstawę”, mówi Silverman, który zgłosił się ze swoim pomysłem do producentki Lizy Chasin. „Kocham festiwale muzyczne. Byłam świadkiem wielu sytuacji, w której DJ wychodził przed zgromadzoną rozgrzaną publiczność i tworzył na miejscu hymn pokoleniowy, w rytm którego wszyscy się z radością poruszali”, wyjaśnia producentka. „Nie mogłam odpuścić okazji opowiedzenia o tym fascynującym świecie za pomocą medium filmowego. Pomysł Richarda od razu przywołał we mnie wiele pięknych wspomnień, a przy okazji dał mi możliwość opowiedzenia o współczesności, która porusza się bardzo często w rytm takiej muzyki. Gdy udało nam się zatrudnić do projektu Maxa Josepha, wiedziałam, że nakręcimy wyjątkowy film. To filmowiec, który doskonale rozumie te emocje i tych ludzi, między innymi poprzez swoją pracę przy Catfish MTV oraz wiele reklam i virali na YouTube”.

Joseph i scenarzystka Meaghan Oppenheimer podjęli się rozszerzenia pomysłu Silvermana do ram pełnego scenariusza filmu pełnometrażowego. „To była bardzo intensywna współpraca, często się kłóciliśmy i musieliśmy wypracowywać różnego rodzaju kompromisy, ale jednocześnie dała mi wiele satysfakcji”, wspomina Oppenheimer. „Czuliśmy od samego początku, że dostaliśmy możliwość opisania tego, co nas otacza tu i teraz, co jest w pewien sposób wyjątkowe i autentycznie fascynujące”, kontynuuje scenarzystka. „Wszystkie zalety Meaghan jako scenarzystki niwelowały moje słabości, więc świetnie się uzupełnialiśmy”, śmieje się Joseph. „Gdy po raz pierwszy czytałem ten scenariusz, od razu potrafiłem utożsamić się z głównym bohaterem”, opowiada Zac Efron. „Wydawało mi się, że znam wszystkie postaci z tego filmu, bo dokładnie tacy są moi przyjaciele i bardzo podobnie sam postrzegam rzeczywistość. Doszła do tego pasja Maxa, która stała się dla mnie zaraźliwa. Nigdy jeszcze nie bawiłem się tak dobrze z reżyserem na planie!”

Dźwięki mają dusze – twórz je od zera, poszukuj nowych...

Zacznij wsłuchiwać się w to, co chce ci powiedzieć prawdziwy świat.

W jednej ze scen „We Are Your Friends” Cole otrzymuje bardzo ważną życiową radę od doświadczonego DJa, Jamesa Reeda, po której chłopak zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na swoją twórczość oraz otaczającą go rzeczywistość. „Wspaniale mi się grało Cole'a”, opowiada Zac Efron. „Wraz z trójką przyjaciół pokonywali wspólnie wszystkie życiowe przeszkody i wzajemnie się napędzali, ale Cole zaczyna w pewnym momencie na poważnie rozwijać karierę DJa i przy okazji zauważa, że jego przyjaciele zatrzymali się trochę w miejscu. On gra w coraz większych klubach i przed coraz większą publicznością, podczas gdy ci, którzy wspierali go przez lata, zaczynają nawet przejawiać pewne skłonności autodestrukcyjne. Cole czuje, że będzie musiał niedługo dokonać ważnego wyboru”, wyjaśnia aktor. „Gdy dowiedziałem się, że Zac jest zainteresowany wystąpieniem w moim filmie, zacząłem wyobrażać go sobie w roli Masona, ponieważ ten gość to prawdziwy samiec alfa, a Zac jest w końcu wielką gwiazdą filmową”, opowiada Joseph. „Ostatecznie jednak zauważyłem w nim osobowość Cole'a. Zac to typowy ekstrawertyk, który nie ma problemu z nawiązywaniem nowych znajomości oraz nie bałby się wychodzenia przed tłum nieznajomych ludzi, ale ma w sobie także coś refleksyjnego. Właśnie tego potrzeba było Cole'owi”.

Główny bohater „We Are Your Friends” dąży do stworzenia przebojowego utworu, który zainspiruje całe jego pokolenie do tańca i zabawy oraz pozwoli mu zostawić za sobą czasy „818” – to jego stary pseudonim, wywodzący się z adresu pocztowego jego domu. A czy będzie w stanie zabrać w tę podróż swoich kumpli, to już inna kwestia... „Cole uświadamia sobie, że przy swoich najlepszych niegdyś przyjaciołach staje się kimś, kim nie chce być – kocha ich, wie, że oni kochają jego, ale przy nich nie może podążać za głosem własnego serca”, zauważa Efron. „Odczuwa wolność dopiero wtedy, gdy zasiada do tworzenia muzyki, kiedy staje naprzeciwko nieznanych sobie ludzi, nawiązując z nimi jakąś trudną do zdefiniowania więź. Muzyka łączy, a DJ jest osobą, która w pewnym sensie jest katalizatorem tych emocji, co jest fantastyczne”. Przed rozpoczęciem zdjęć Efron odbył kilkudniowe szkolenie pod czujnym okiem Jasona Stewarta. „Bycie DJem to dość trudna sztuka, o wiele trudniejsza niż się spodziewałem”, przyznaje aktor, który sprostał jednak rzuconemu mu wyzwaniu. „Miałem szczęście, że mogłem ćwiczyć w domu, bo dostałem odpowiedni sprzęt. Odłożyłem gry video na bok i zanurzyłem się w świecie muzyki. Sąsiedzi mnie pewnie za to znienawidzili, ale obyło się bez żadnych awantur”, dodaje ze śmiechem Efron.

„Zaczęliśmy od łączenia beatów i dobierania odpowiednich kawałków, a później przeszliśmy do ćwiczenia na utworach, które miały pojawić się w filmie”, opowiada Stewart. „Jestem perfekcjonistą, więc ustawiałem cały sprzęt tak, jakbym sam miał na nim grać, Zac przejął po mnie tę cechę, co uważam za bardzo dobre pod względem granego przez niego bohatera”. Efron oglądał także innych zawodowców w akcji. „Siedział w różnych klubach i uczył się, kilka razy pozwolono mu nawet zagrać kilka kawałków”, kontynuuje Stewart. Aktor dosyć szybko zaczął czuć się pewnie w swojej roli, tym bardziej, że nowo poznani DJe chwalili go za naturalność i spore umiejętności. „To prawdziwa forma sztuki. Najtrudniejsze było dla mnie wyrobienie sobie własnego stylu – czyli zbioru detali, za pomocą których DJ uatrakcyjnia grane utwory w taki sposób, że stają się przedłużeniem jego artystycznej osobowości”, wyjaśnia Efron, który pod okiem Stewarta musiał przejść między innymi „test samochodu, test klubu i test iPhone'a”. „Bohater Zaca stara się stworzyć coś własnego, więc pokazałem mu, jak to powinno wyglądać w rzeczywistości”, mówi Stewart. „Na domowych głośnikach wszystko brzmi dobrze, niekoniecznie musi tak być jednak w bardziej naturalnych warunkach. Trzeba więc zawsze wypróbować nowy kawałek w różnych miejscach – w klubie, w samochodzie, w iPhone'ie, żeby mieć pewność jakości”.

Wiedząc, że Stewart wyszkoli odpowiednio Efrona, Josephowi pozostało jeszcze tylko przemyślenie kwestii fizyczności aktora wcielającego się w młodego DJa. „Poznałem Zaca tuż po zejściu z planu Sąsiadów. Był porządnie napakowany, wydawał się ogromny”, wspomina reżyser „We Are Your Friends”. „Wyjaśniłem mu w pewnym momencie, że większość DJów nie jada zbyt dobrze i zarywa noce przed komputerami, próbując tworzyć nowe utwory. Ci ludzie nie mają idealnej opalenizny, bo rzadko kiedy w ogóle wychodzą na słońce”. Aktor wziął sobie te słowa do serca i przed wejściem na plan zrzucił prawie 10 kilogramów, co mocno zaimponowało reżyserowi. Cole nie jest ostatecznie jedynym DJem grającym ważną rolę w filmie, więc nie tylko Efron musiał stosować się do zaleceń Stewarta i Josepha. W rolę mentora głównego bohatera, DJa Jamesa Reeda, wcielił się Wes Bentley. „Od dziecka ciągnęło mnie do muzyki elektronicznej, house i techno. Sam przez pewien czas próbowałem swoich sił jako DJ”, opowiada aktor. „Widziałem w postaci Jamesa wiele znanych mi cech charakteru, rozumiałem to kim ten człowiek jest, kim chciałby być. Uznałem, że to przeznaczenie i nie mogę odmówić takiego projektu”.

Można również powiedzieć, że to przeznaczenie stawia Jamesa na drodze Cole'a, który potrzebuje kogoś, kto nim pokieruje i – być może – rozpozna w nim młodszą wersję samego siebie. „James kieruje się instynktem. Zawodowi piłkarze mawiają, że wystarczy im kilka sekund, żeby przekonać się, czy ktoś potrafi dobrze grać w piłkę. Wydaje mi się, że James właśnie tak reaguje na Cole'a – widzi, że chłopak ma coś, czego nie posiadają inni, coś co sam kiedyś miał, ale utracił wraz ze zdobytą sławą i zbyt schlebiającymi jego próżności słowami uznania”, kontynuuje Bentley. Pod okiem Jamesa Cole zaczyna rozwijać swój talent. Przy okazji zakochuje się w dziewczynie swego mentora, Sophie, w którą wcieliła się Emily Ratajkowski. Dziewczyna nie tylko mieszka z Jamesem, lecz jest także jego asystentką. Wszystko idzie dobrze, dopóki w jej życiu nie pojawia się Cole. „Sophie to inteligentna młoda kobieta, która nie miała okazji imprezować i eksperymentować będąc nastolatką”, opowiada aktorka. „Gdy więc dostała się na studia na Stanford, nie wytrzymała presji i musiała trochę od tego wszystkiego odpocząć. Przyjechała do Los Angeles, poznała Jamesa i tak już została. Ciągle poszukuje jednak właściwej dla siebie drogi”.

Joseph wspomina, że gdy Ratajkowski weszła do pomieszczenia i zaczęła czytać kwestie dialogowe Sophie, od razu się w niej zakochał, wiedząc, że aktorka idealnie się sprawdzi przed kamerami. „Zaczęła czytać w sobie tylko znany sposób i nadawać wszystkim słowom ciekawego wyrazu, co w połączeniu z subtelną mową ciała dało niesamowity efekt. W tej dziewczynie buzują wielkie emocje, które nie znajdują przeważnie normalnego ujścia, a Emily znakomicie potrafiła to ukazać. Później okazało się dodatkowo, że świetnie sobie radzi w improwizacji”, wyjaśnia reżyser 'We Are Your Friends”. „Emily była cudowna, dzięki niej Sophie stała się tak ciekawą postacią”, dorzuca swoje trzy grosze Efron. „Wydaje mi się, że Cole zakochuje się w niej dlatego, że widzi w niej z jednej strony bratnią duszę, a z drugiej zauważa jej wewnętrzną siłę, której czasami mu brakuje. Gdy dowiaduje się, że Sophie jest dziewczyną Jamesa, biedak nie wie, co ma zrobić, jak się zachować w takiej sytuacji”, wyjaśnia aktor. „Ta dwójka znajduje się na podobnym etapie życia, a to stanowi największą możliwą więź. Taką, której starszy wiekiem i doświadczeniem James nie jest w stanie ze swoją dziewczyną nawiązać. I Sophie, i Cole otaczają się różnymi ludźmi i odkrywają nowe rzeczy, żeby zrozumieć, kim są i czego oczekują od życia”, dopowiada Emily Ratajkowski.

Wróćmy jednak do Cole'a i jego starych przyjaciół – Ollie'ego, Masona i Squirrela. Znają się od podstawówki, razem przeszli wiele nastoletnich życiowych inicjacji i jak wszyscy w tym wieku, nie mają pojęcia, w jakim kierunku podążać. Wiedzą tylko jedno – chcą zmiany i zrobią wszystko, żeby dostać się do znajdującego się teoretycznie na wyciągnięcie ręki Los Angeles i Hollywood. Bardzo ważne było więc znalezienie trójki aktorów, którzy wypadliby wiarygodnie w rolach przyjaciół granego przez Efrona Cole'a. Shiloh Fernandez był od początku dla Josepha głównym kandydatem do roli Ollie'ego, która to postać była jedną z jego scenariuszowych ulubieńców. „Gdy tylko poznaliśmy osobiście Shiloha, wiedzieliśmy, że nie musimy już szukać dalej”, mówi reżyser. A Fernandez dodaje: „Od razu polubiłem Ollie'ego. To bardzo ciekawa postać. Początkujący aktor, któremu marzy się sława, ale z jakiegoś powodu kariera nie idzie jak z płatka. Dochodzi do tego fakt, że chłopak zaczyna sobie uświadamiać, że jego najlepsi przyjaciele zaczynają zmierzać w różnych kierunkach. Uznałem, że scenariusz świetnie przedstawiał wszystkie te rozterki”.

Fernandez wspomina także, że potrafił od początku utożsamić się ze swoim bohaterem. „Pamiętam czasy, gdy przeprowadziłem się do Los Angeles z myślą o aktorstwie, tak jak wielu moich znajomych. Rozumiem więc emocje kłębiące się w tym chłopaku, pragnienie spełnienia własnych marzeń oraz pojawiającą się na skutek kolejnych zawodowych porażek chęć odpuszczenia sobie i znalezienia łatwiejszego zawodu”. Do roli Masona, którego Joseph określa „największym samcem alfa w grupie samców alfa”, zatrudniono Jonny'ego Westona. „Mieliśmy sporo problemów z tą postacią”, wspomina reżyser „We Are Your Friends”. „Poszukiwaliśmy kogoś, kto będzie na tyle charyzmatyczny, że będzie w stanie ukraść Zackowi kilka scen, co nie jest takie proste. Znaleźliśmy Jonny'ego dosłownie w ostatniej chwili – właśnie skończył pracę na planie Zbuntowanej i widać było, że świetnie się z Zackiem dogadują”. A Weston dopowiada ze śmiechem: „Mason nikogo nie oszukuje – pragnie bogactwa i sławy. Mówi ciągle o osiąganiu sukcesu, ale jego głównym celem jest nade wszystko posiadanie grupy oddanych przyjaciół, z którymi mógłby cieszyć się życiem. To szczery gość i czasami działa ludziom na nerwy, ale mimo wszystko jest dobrym człowiekiem”.

Okazało się, że Weston jest ogromnym fanem muzyki elektronicznej, nie musiał się więc zbyt długo przygotowywać do swojej roli. „Uwielbiam EDM i cały ten świat fenomenalnych i inspirujących twórców muzyki elektronicznej, więc wiele z rzeczy, które bohaterowie robią na ekranie, znam z autopsji. Często zdarza mi się tańczyć i imprezować w klubach do białego rana oraz rozmawiać z różnymi promotorami”, opowiada młody aktor. Cole pragnie zostać DJem, Ollie marzy o aktorstwie, a Mason chciałby stać się potężnym promotorem, natomiast Squirrel nie do końca potrafi określić, co go interesuje w życiu. Choć prawda jest taka, że w pewnym sensie to właśnie on służy całej czwórce przyjaciół za głos sumienia. Wcielający się w tę postać Alex Shaffer wyjaśnia: „To Squirrel uświadamia sobie jako pierwszy, że nie robią nic ciekawego ze swoim życiem, że nic z ich poczynań nie wynika, nikomu nie pomagają, nikogo nie inspirują. Promują kluby, zabawiają się z dziewczynami, imprezują itd. To z początku fajne, ale on jest już tym zmęczony. Chciałby być kimś więcej i jako jedyny jest w stanie to przed sobą i resztą przyznać”.

Ażeby pomóc aktorom lepiej się zżyć i odzwierciedlić później na ekranie wieloletnią przyjaźń ich bohaterów, Joseph wynajął na weekend cały dom w San Fernando Valley, gdzie dzieje się większość akcji filmu. „Każdy miał przywieźć coś, co przywiózłby na taką weekendową posiadówkę grany przez niego bohater. I w gruncie rzeczy kazałem im przez te kilka dni nie wychodzić ze swoich ról”, opowiada reżyser „We Are Your Friends”. „Wiele zaistniałych sytuacji sfilmowałem, ponieważ oglądanie tych chłopaków w akcji było naprawdę niesamowitym doświadczeniem. W ich rozmowach i zachowaniu widać było wielką pasję do tego filmu. Wiedziałem, że mogę im w pełni zaufać. Po tym weekendzie jeszcze lepiej się ze sobą zżyli, dzięki czemu wypali o niebo lepiej przed kamerami”. W ramach opowiadanej historii przyjaciele zaczynają jednak żądać od Cole'a rzeczy, które nie do końca mu pasują, między innymi dorabiania w firmie zajmującej się hipotekami, którą prowadzi Paige, grany przez Jona Bernthala. Alicia Coppola wciela się z kolei w samotną matkę, która staje się przypadkowo częścią życia Cole'a. Wszyscy walczą o swoje marzenia i siłują się z życiowymi problemami, ale to Cole musi postanowić, gdzie chciałby być za kilka lat i kogo z chęcią by widział u swego boku.

Chcecie zarabiać duże pieniądze, lecz chcecie żyć i umrzeć w Valley.

San Fernando Valley, służące za przedmieścia Los Angeles, to miejsce pełne wszelkiego rodzaju kontrastów – wille za miliony dolarów sąsiadują z małymi centrami handlowymi dla wszystkich, a reprezentanci wszystkich grup etnicznych oraz klas społecznych przyczyniają się do legendarnej wielokulturowości Miasta Aniołów. „Wychowałem się w Nowym Jorku, a jako dziecko przemierzyłem wraz z rodzicami praktycznie cały świat”, opowiada Max Joseph. „Gdy ukończyłem 18 lat, przyjechałem po raz pierwszy do Los Angeles w odwiedziny do kumpla, który mieszkał w Encino. Widziałem w swoim życiu wiele międzynarodowych metropolii, ale w Valley doznałem autentycznego kulturowego szoku. Moi kumple bawili się na całego w nocnych klubach, szaleli samochodami na autostradach i czerpali z życia ile potrafili, a ja patrzyłem na to oszołomiony”, kontynuuje reżyser „We Are Your Friends”. „Bohaterowie filmu czują, że muszą wyrwać się ze swojego bezpiecznego świata, żeby coś osiągnąć w życiu”, dodaje Efron. „Dla nich każda wyprawa do centrum miejskiego życia jest wielką przygodą, każda noc przynosi różne niespodzianki, a wielkie kariery wydają się czekać tuż za rogiem. Kiedy wyjeżdżają z Valley, wszystko jest w zasięgu ręki, ale kiedy budzą się następnego ranka, nic tak naprawdę się nie zmieniło”.

W przypadku projektu „We Are Your Friends” ekipa produkcyjna nie musiała zbyt długo poszukiwać odpowiednich lokacji – większość filmu nakręcono w San Fernando Valley, a kilka dodatkowych scen powstało w okolicach Hollywood oraz śródmieścia Los Angeles, w którym znajduje się najwięcej najbardziej popularnych nocnych klubów. Dzięki temu na ekranie czuć energię wszystkich tych miejsc – energię, która udziela się również widzowi. Joseph podjął dodatkowo współpracę z autorem zdjęć Brettem Pawlakiem oraz scenografką Mayą Sigel, ażeby nacechować film jak największym realizmem. „Pochodzę z południowej Kalifornii, więc kręcenie w San Fernando Valley, a nie w jakimś miejscu udającym San Fernando Valley, było dla mnie niezwykle ekscytujące”, opowiada Pawlak. „Wiedzieliśmy, że nie unikniemy walki z upałami, więc wykorzystaliśmy lejący się z nieba żar, żeby jeszcze lepiej wpisać bohaterów w wykreowany przez nas świat. To, co zobaczycie na ekranie, to prawdziwe San Fernando Valley. Po wyjściu z kina będziecie mogli sobie powiedzieć, że przez chwilę tam żyliście”.

Na potrzeby jednej z pierwszych scen, w której poznajemy czwórkę głównych męskich bohaterów, reklamujących pewien nocny klub studentom California State University Northridge, Efron, Weston, Fernandez i Shaffer spędzili cały dzień wśród przechadzających się po uniwersyteckim kampusie statystów. Cała akcja roznoszenia ulotek w prawie czterdziestostopniowym upale została zapisana na kilku kamerach, co dodało scenie wiarygodności i wizualnej energii. „Kręcenie na terenie CSUN było fajną zabawą”, wspomina Efron. „Nie mieliśmy żadnych kwestii dialogowych, podobnie statyści, więc nie było żadnej większej wymiany zdań, ale to było naprawdę niesamowite doświadczenie. W szczególności obserwowanie Jonny'ego i Shiloha flirtujących z dziewczynami. Mój bohater miał być nieco bardziej wycofany i muszę przyznać, że nawet mi to pasowało, bo nie mam pojęcia, w jaki sposób oni potrafią być tak otwarci i przebojowi!” Dom z basenem, w którym mieszkają Cole i Mason, przypomina z kolei miejsce z pierwszej wycieczki Josepha do Los Angeles. Sigel twierdzi, że wraz z reżyserem namierzyli konkretny dom, w którym Joseph nocował, ale okazał się on być zbyt ładny i zadbany, podczas gdy w „We Are Your Friends” potrzeba było bardzo wyrazistych kontrastów wizualnych między życiem w Valley a tym w Los Angeles.

„Znalezienie odpowiedniego domu zajęło nam sporo czasu”, wspomina Sigel. „Potrzebowaliśmy miejsca, które miałoby odpowiedni wygląd i jednocześnie posiadało wystarczającą przestrzeń dla ekipy filmowej z wieloma kamerami. Wydaje mi się, że tamtego lata obejrzeliśmy chyba każdy możliwy pensjonat i dom do wynajęcia w San Fernando Valley!”, podkreśla scenografka. „Ostatecznie zdecydowaliśmy się na dom w Van Nuys, który był bardzo wyrazisty i zaprojektowany tak, by wpuszczać dużo naturalnego światła. Moja ekipa zbudowała dodatkowo w środku przesuwane ściany, żeby dom wyglądał na mniejszy, bardziej klaustrofobiczny, ponieważ miał w pewnym sensie przypominać mieszkanie w akademiku”. Departament scenograficzny wypuścił także wodę z basenu i postawił płot, który zakrywał sporą część okolicznej zieleni. „Chcieliśmy odzwierciedlić jednocześnie czasy podnoszenia się Ameryki z recenzji ekonomicznej. Rodzina Masona ledwo wiąże koniec z końcem, a Cole i Mason cały czas pomagają ojcu Masona w przy różnego rodzaju naprawach”, informuje Sigel. „To w pewnym sensie ukazanie współczesnego stanu amerykańskiego snu, w którym wszystko jest trochę zniszczone, nic nie wygląda na nowe i wszystko ma swoją historię, choć niekoniecznie taką, jaką chcieliby wspominać właściciele”.

Położony na wzgórzach dom Jamesa Reeda wygląda zupełnie inaczej. „James jest starszą wersją tych chłopaków. Zaczynał od zera, przeżył lata szalonych imprez, a teraz szuka jedynie spokoju i minimalizmu”, opowiada Sigel. „Ażeby podkreślić wszelkie różnice między tymi dwoma budynkami, wybraliśmy świetną lokację w Brentwood – przeszklony dom stojący na wzgórzu. Chcieliśmy, żeby miejsce zamieszkania Jamesa wznosiło się w pewien sposób nad miastem, żeby czuć w nim było trochę więcej chłodu, świeżą bryzę znad morza. Wnętrze wypełniliśmy klasycznymi elementami dekoracyjnymi, żeby pokazać, że James jest kolekcjonerem sztuki i audiofilem. To najfajniejszy i najbardziej kulturalny dorosły, z jakim Cole miał kiedykolwiek styczność”. Domowe studio Jamesa powstało w prawdziwym studiu nagraniowym w San Fernando Valley. „Dopasowaliśmy wnętrze do stylu preferowanego przez Jamesa i do jego klasycznego gustu”, mówi Sigel. A Pawlak dodaje: „zabawiliśmy się także światłem i kolorami, aby podkreślić różnice między lekko zadymionym pomieszczeniem studyjnym a o wiele świeższym i bardziej relaksacyjnym wyglądem tego, co znajduje się na górze”.

Nie tylko upały utrudniały pracę ekipie filmowej, pojawiły się także pewne trudności z ruchem kamer w lokacjach oraz pracy z kranami kamerowymi. Brett Pawlak wyznaje: „Kocham całym sercem kręcenie kamerą z ręki, ale przy tym projekcie Max chciał konkretnego wyglądu – bardziej eleganckiego i wystylizowanego, bardziej współczesnego. Doszliśmy więc do kompromisu – ja mogłem pracować tak, jak lubię, czyli kręcąc z ręki, a on dostał wiele bardziej eleganckich ujęć z wózków itp.”, informuje autor zdjęć do „We Are Your Friends”. Próbowaliśmy także różnych eksperymentów – w jednej scenie zaczepiliśmy Zackowi kamerę na specjalnej uprzęży. Cole świetnie się bawi, a kamera pokazuje to z jego pierwszoosobowej perspektywy. Wyszło znakomicie!” W scenie opisywanej imprezy, w której przestrzeń została wystylizowana przez ekipę Sigel tak, aby pokazać pierwsze kroki stawiane przez Cole'a w nieco bardziej prestiżowych klubach, zagrał prawdziwy duet Djów, Posso. W innej scenie James zabiera Cole'a do klubu, w którym chłopak może wypróbować po raz pierwszy swój nowy materiał przed zaprawioną w bojach publiką. Na potrzeby tej sekwencji odpowiednio wystylizowano klub w Silverlake.

Jak już zostało wcześniej wspomniane, Max Joseph pragnął jak największego ekranowego autentyzmu. Tyczyło się to także sekwencji w nocnych klubach, które musiały realistycznie odzwierciedlać współczesną scenę muzyczną Los Angeles. Ekipa produkcyjna podjęła się w tym celu ogromnego wyzwania zorganizowana własnego ulicznego festiwalu muzycznego na wynajętym parkingu w okolicach śródmieścia Los Angeles. Partnerem została firma Pioneer, która dostarczyła na plan cały potrzebny sprzęt dla DJów. W ciągu kilku godzin od ogłoszenia tego wydarzenia w Internecie, na imprezę zgłosiło się ponad 12 tysięcy ludzi, którzy chcieli stać się świadkami sytuacji, w której bohater grany przez Zaca Efrona prezentuje swój DJski set. Filmowcy nazwali imprezę Summer Fest i zaprosili na nią między innymi DJów Jasona Stewarta, Dillona Francisa, Dirty South oraz Nicky'ego Romero. Dla Pawlaka całą sekwencja oznaczała jednak dostosowanie się do stylu wizualnego preferowanego dzisiaj przez młodych ludzi. „Widzowie zwracają obecnie o wiele większą uwagę na takie rzeczy jak kompozycja kadru czy intensywność kolorów. Robią własne zdjęcia i wrzucają je na Instagram, kręcą krótkie filmy i publikują je na Vine'ie, bawią się filtrami i eksperymentują”, wyjaśnia Pawlak. „Między innymi dlatego wybraliśmy format obrazu 1,85:1, który bardziej przypomina zdjęcia publikowane na Instagramie od szerokoekranowego i typowo kinowego formatu 2,39:1”.

Podobnie myślała kostiumografka Christie Wittenborn, która chciała wpisać się w panujące obecnie trendy i jednocześnie stworzyć każdej z filmowych postaci wyrazistą garderobę. „Inspirowałam się wieloma różnymi światami, od kultury skate'owej po sposób ubierania się ludzi na ogromne koncerty plenerowe”, opowiada Wittenborn, która twierdzi, że akurat w przypadku Cole'a nie miała żadnych problemów z dopasowaniem odpowiednich strojów. „On nie próbuje nikomu zaimponować swoimi ubraniami. Ma kilka ulubionych rzeczy, z którymi nie zamierza się rozstawać. Przykładowo szaro-czarne Vansy, które uważa za coś w rodzaju amuletu. Nie ma takiej możliwości, żeby wyszedł przed publikę w innych butach”. Wittenborn dodaje jednak, że jej ulubieńcem był aspirujący aktor Ollie. „Z całej czwórki to on najbardziej zwraca uwagę na swój wygląd. Próbuje stylizować się na Jamesa Deana lub młodego Marlona Brando. Chce reprezentować klasyczne Hollywood, nawet jeśli oznaczałoby to założenie skórzanej kurtki przy ponad czterdziestu stopniach Celsjusza”, kontynuuje z uśmiechem kostiumografka.

„Squirrel jest najbardziej kolorowo ubranym członkiem tej grupy. I zawsze stara się dopasować kapelusz do koszulki i butów. To dla niego bardzo ważne, żeby wszystko dobrze ze sobą współgrało. Mason to z kolei facet, który chodzi w tym, co mu się akurat nawinęło rano pod rękę. Jest jednak dosyć agresywny w swoim wyglądzie i seksualności, ma także tatuaż lwa na klatce piersiowej, więc w jego stroje wpisaliśmy elementy szeroko rozumianej zwierzęcości”. Grana przez Emily Ratajkowski Sophie to kobieta wewnętrznie rozdarta, starająca się wpisać w wiele różnych światów, co należało oczywiście podkreślić za pomocą noszonych przez nią kostiumów. „Chodzi w bardzo różnych ubraniach, od takich wymyślnych i mocno wystylizowanych po luźne bluzki i swobodne domowe stroje. Nie wie do końca, czego chce od życia, spotyka się z o wiele starszym facetem, próbuje być kimś, kim nie jest – to wszystko widać w jej garderobie”, wyjaśnia Wittenborn, która na potrzeby sekwencji EDM w Vegas przygotowała Sophie stroje rodem z lat 60. „Na takich imprezach zawsze widać wszelkie możliwe kombinacje ubrań i różnych stylów, więc mogłam się trochę zabawić”, wyjaśnia ze śmiechem kostiumografka.

„Mam nadzieję, że gdy widzowie obejrzą nasz film”, mówi producentka Lisa Chasin, „poczują się tak, jakby właśnie wyszli z festiwalu muzycznego na 20 tysięcy uczestników skaczących w jednym rytmie do muzycznych przebojów”. A Randall Poster dodaje: „Przykładaliśmy ogromną wagę do tego, by oferowane w filmie utwory oraz ilustracja muzyczna niosły ze sobą emocje i jakieś znaczenie, żeby nie służyły jedynie fajnej zabawie i podkreślaniu wyjątkowości lokacji. Żyjemy w czasach nieustannego remiksowania wszystkiego, ale wydaje mi się, że udało nam się oddać ducha współczesności i stworzyć przy okazji coś unikalnego”. Zac Efron idealistycznie wierzy, że „muzyka ma ludzi łączyć, a nie dzielić, a We Are Your Friends przemówi do mojego pokolenia – to nasza muzyka i nasza rzeczywistość. Sami ją tworzymy i być może w ten sposób chociaż minimalnie zmieniamy otaczający nas świat”. Max Joseph podsumowuje: „Muzyka to doświadczenie plemienne, ale także emocjonalne. Mam nadzieję, że nasz film będzie dla widzów niczym słuchanie ukochanej piosenki, która przemawia mocniej i lepiej niż jakiekolwiek słowa. Podobnie jak Cole i jego przyjaciele, wszyscy poszukujemy własnej życiowej prawdy, wszyscy chcemy mówić własnym głosem i samodzielnie kreować własną przyszłość”.

OBSADA

ZAC EFRON (Cole)

Jeden z najbardziej obiecujących młodych gwiazdorów hollywoodzkiego kina, który sprawdza się zarówno w rolach komediowych („Sąsiedzi” Nicholasa Stollera, „Ten niezręczny moment” Toma Gormicana), jak i dramatycznych („Pokusa” Lee Danielsa, „Parkland” Petera Landesmana).



EMILY RATAJKOWSKI (Sophie)

Młoda aktorka i modelka, która zdobywa coraz większe uznanie w Hollywood („Zaginiona dziewczyna” Davida Finchera). Pojawia się bardzo często na okładkach prestiżowych magazynów lifestyle'owych oraz wystąpiła w wideoklipie „Blurred Lines” Robina Thicke'a.



WES BENTLEY (James)

Uznany amerykański aktor kojarzony zarówno z kinem niezależnym („American Beauty” Sama Mendesa, „Knight of Cups” Terrence'a Malicka), jak i wysokobudżetowymi przebojami („Interstellar” Christophera Nolana, „Igrzyska śmierci” Gary'ego Rossa).



JONNY WESTON (Mason)

Zadebiutował w 2011 roku w „Kiedyś to zrozumiesz” Roberto Faenzy. Od tego czasu nieustannie rozwija swoją karierę aktorską. Ma na koncie między innymi „Zbuntowaną” Roberta Schwentke, „John ginie na końcu” Dona Coscarellego i „Uprowadzoną 3” Olivera Megatona.



SHILOH FERNANDEZ (Ollie)

Wychowany w Kalifornii młody aktor, któremu przeznaczona jest wielka kariera filmowa. Dotychczas pojawił się w takich produkcjach jak „Grupa 'Wschód'” Zata Batmanglija, „Martwe zło” Fede Alvareza oraz „Dziewczyna w czerwonej pelerynie” Catherine Hardwicke.



ALEX SHAFFER (Squirrel)

Z każdym kolejnym rokiem coraz mocniej zaznacza swoją obecność w Hollywood. Zasłynął między innymi rolami we „Wszyscy wygrywają” Thomasa McCarthy'ego oraz „The Lifeguard” Liz W. Garcii. Niedługo zobaczymy go w „Youth Oregon”Jolea Davida Moore'a.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość